Dodaj do ulubionych

Stan "zimnej ryby" u męża :(((

IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 10:45
Znacie to?
Niby wszystko jest ok (czyt. poprawnie), ale gdzie zapodziały się ciepłe
gesty, naprawdę małe rzeczy, dzięki którym nieustannie buzuje we mnie
ciepełko "bycia kochaną"?

Mąż wyjechał na kilka dni służbowo, drobiazg niby. Ale w tym czasie odezwał
się do mnie raz, zdawkowo, że dojechał. nie ma o co robić awarii, pewnie jest
zajęty, albo .. no właśnie, nie wiem, albo co. Bo zajęty nie jest, jest tam
potrzebny przez kilka godzin w ciągu dnia - reszta czasu wolna.

I chociaż wiem, że to nie dramat, że pewnie wystarczą ciepłe wiadomości ode
mnie na "dzień dobry", puszczane sygnały z telefonu (takie nasze umówione
hasło "myślę o Tobie"), ze przecież za chwilę wraca, to żal mi i smutno. Tak,
jakby mnie nie było w jego życiu. Wykasował sobie fakt żony..?

Naprawdę wiem, że powinnam dziękować Bogu, że tylko takie mam problemy .. ale
smutno mi i tak. I wytarty frazes "kiedyś tak nie było" kołacze mi się po
głowie. Naprawdę tak łatwo zapomnieć, że za nim tęsknię, że mi go brak, że
wystarczyłby chociaż jeden mały sygnał? :(

Napiszcie coś kobietki, może Wy wiecie skąd im się to bierze?

Meg - żonka z trzymiesięcznym stażem.
Obserwuj wątek
    • niedzwiedzica_sousie Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( 31.08.04, 10:54
      sama do niego zadzwoń. może on właśnie ma te same odczucia względem ciebie.
      kiedyś mój mąż pojechał na żagle na kilka dni, z dwoma kumplami. zakupili duże
      ilości piwa i mieli się dobrze bawić. taki męski wypad. no więc ja
      stwierdziłam, że nie będę mu przeszkadzać telefonami. żeby kumple przypadkiem
      nie śmiali się że pantoflarz albo co. żeby się dobrze bawił i odetchnął od
      codzienności z żoną. zadzwonił do mnie pod koniec drugiego dnia; nieszczęśliwy
      że do niego nie dzwoniłam. do kumpli dzwoniła żona i dziewczyna a on czuł się
      samotny. ja chciałam dobrze, ale nie trafiłam w potrzeby. wyjaśniłam moje
      intencje i było ok.
      • Gość: Meg Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 11:09
        Sousie, witaj :)

        Rozmawialiśmy wczoraj .. miałam wrażenie, że przeszkadzam. Krótkie zdawkowe
        zdania, pomrukiwanie, "no hej pa" na koniec. Jednym słowem kopniak w tyłek od
        zimnej ryby. Mamy taki fajny zwyczaj, ze gdy któres z nas wyjezdza, to drugie
        wysyła mu sms-y na dzien dobry i dobranoc. Z drugiej strony nadchodza sygnały z
        telefonu i naprawde to wystarczy. Ten układ działał zawsze, bo często zdarzało
        się nam nie być razem długie miesiące (moje i jego stypendia, moja praca za
        granicą, etc.)

        I nagle, jakby tego wszystkiego nigdy nie było. Jakbyśmy nigdy nie rozmawiali o
        tym, że tego potrzebujemy, że takie gesty są ważne, że to rozumiemy, że to nie
        jest narzucanie się, ble ble ble
        Nagle tego zabrakło - stąd ta dezorientacja teraz i mój dołek....

        Wiem, że roztrząsanie tego z nim chyba troche nie ma sensu - po prostu widzę
        jego znudzone zdziwienie i twardzielskim tonem rzucone: "O co ci znowu
        chodzi?".

        Coraz częściej myślę sobie, że już o nic mi nie chodzi, jak chcesz dam ci
        spokój .. :((

        Meg - twarda babka z wierzchu i bezradne dziecko w środku.

        • Gość: Meg zapomniałam ... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 11:11
          ... napisać, że ja te sms-y ślę i "dozuję" kontakt, żeby wiedział że o nim
          myślę, pamiętam, czuwam, tęsknię, ale żeby też nie przeszkadzać nie narzucać
          się i żeby było po staremu. Z drugiej strony codziennie dostaję porcję ciszy.


          M.
          • niedzwiedzica_sousie Re: zapomniałam ... 31.08.04, 11:16
            nie znam twojego męża i jego reakcji. ale może ten wyjazd jest stresujący? a ty
            jak to sobie tłumaczysz? świeżutko po ślubie jesteście. i jak długo go nie
            będzie?
            • Gość: Meg Re: zapomniałam ... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 11:25

              Sousie:)

              Świeżutko po ślubie, ale razem o stu lat, czyli od matury (w tym roku stuknęła
              nam 8 rocznica).

              Wyjazd stresujący umiarkowanie - wyjechał z akademicką drużyną piłkarek
              ręcznych na zawody. Nie jest trenerem, tylko czlowiekiem, ktory zalatwia
              przejazdy, nocleg, posiłki - takie hobby bardziej, bo to nie jest jego praca.
              Stres jesli jest, to sportowy, chcial nie chcial - naogląda się tych meczy tam.

              Nie tłumaczę sobie tego, nie wiem:( On tak czasem ma, że dostaje ataku zimnej
              ryby. I choc znamy się przecież i kochamy - to ja nie wiem, a on nie umie mi
              tego wyjasnic - skad mu sie to bierze. Nie z problemow - bo te omawiamy razem i
              razem sie wspieramy.

              Jedyne wyjaśnienie, jakie przychodzi mi do głowy, to to, że mu się nie chce, że
              nie widzi potrzeby, że to tylko parę dni (wraca jutro). Ech i wracamy do punktu
              wyjścia - przecież on dobrze wie, że mi bez tych jego małych sygnałów źle i
              zwykłe "całuję słonko" na koniec rozmowy brzmi sto razy lepiej niż
              mruknięcie "no pa". Toteż - gdy już dodam sobie 2+2 to mi wychodzi, że chyba mu
              nie zależy już tak bardzo. A to boli - jak diabli :((

              Meg
    • kotek_mru Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( 31.08.04, 11:26
      powinnas go troche podraznic,wzbudzic zazdrosc;-)
      nie wysyłaj mu wiadomosci typu "tesknie',tylko wychodze do
      kina,kawiarni ,oczywiscie z kolezanka:-))
      pobudz jego wyobraznie i zmysły,jak wroci nowa bielizna,kwiaty na stole:-))
      moze zadziała???
      jesli nie ,to straszny scenariusz, moze on ma kogos???
      • Gość: Meg :) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 11:32
        Kotku:)

        A Ty myslisz, ze jak robie? wiadomosci są ultra-neutralne,
        dyplomatyczne, "jestem niezależną kobietą sukcesu" - jak wmawiała sobie
        Bridget. "Tęsknię" się nie pojawia, jest humor i spokojnie dozowane ciepło.
        Daleko mi do czułostkowości i rozmemłanej żonki.

        Memłam to ja się tutaj na forum, a przed nim głowa w górę i twardzielska dobra
        mina do złej gry, .. tylko chyba mi sił nie starcza i stąd te moja podłamane
        wynurzenia..

        Groch z kapustą
        Meg
        • kotek_mru Re: :) 31.08.04, 11:36
          ja juz mam to za soba,ten brak zainteresowanoa miał swoje podłoze:-)
          to ten zły scenariusz:-((
          jetem osoba równiez niezalezna i to spowodowało ze ide dalej przez zycie z
          podniesiona głowa,ale teraz ja rozdaje karty:-)))
          • Gość: Meg scenariusz też mamy za sobą IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 11:48
            Jak w tytule.

            Faktycznie - ta zimna ryba (czyli zbiór zachowań pt. "mam cię w d ..") urodziła
            się kiedys tam, przed ślubem, gdy czarny scenariusz o dźwięcznym imieniu na J.
            pojawił sę w sercu mojego ukochanego.

            Wtedy poznałam co to są zimne kopniaki w tyłek, "no pa" i brak sygnałów,
            świadczących, że mnie w ogóle jeszcze widzi.
            Ale temat został mam nadzieję totalnie przez nas zamknięty, przepracowany,
            przegadany, przepłakany, on musi życ ze wspomnieniem mojego odejścia sprzed
            chyba 5 lat, ja z jego panną na J. sprzed roku. Rachunki się wyrównały i
            naprawdę wierzę w to mocno, że możemy z tym żyć i siląc się na maksymalny
            obiektywizm, jaki może mieć żona - raczej nie ma takiej możliwości, żeby jakaś
            J. czy inna lala wróciła kiedykolwiek w nasze życie.

            Niestety, lala sprzed roku nie zabrała ryby i ta zadomowiła się u nas na dobre.

            Podług Waszy rad - dziś więc milczę jak grób, zadnych słodkich wiadomości,
            jestem silną kobietą sukcesu, będę się realizować i rozwijać, poczytam The
            Economist, pojdę na spacer, odwiedzę babcię i pojadę do Ikei realizować moje
            powołanie dekoratora wnętrz.

            Ale poduszka i tak cała zaryczana .. o ja głupia Meg :((
            • kotek_mru Re: scenariusz też mamy za sobą 31.08.04, 12:06
              podziwaiam to ze mozesz z nim byc???
              problem polega na waszych wspolnych wspomnieniach,dla niego moze miłych dla
              Ciebie nie:-)
              Nie wierze w to ze on zupełnie pogodził sie z tym faktem,cos was łaczy moze
              bardziej kwestie materialne:-)
    • lena_zienkiewicz Re: rzeczywiście "zimna ryba" 31.08.04, 11:27
      u mnie odwrotnie-kupę kasy wydaje na telefony, codziennie po kilka smsów.Ale za
      to ze mnie trochę "zimna ryba".
      Nie przejmuj się, nie narzucaj się tylko czekaj-niech zacznie się zastanawiać
      nad powodem twojego milczenia.
      • Gość: Emilka Re: rzeczywiście "zimna ryba" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 11:48
        W "Mężczyżni sa z marsa, Kobiety sa z wenus": napisano ze mezczyzna od czasu do
        czasu czuje potrezbe ukrycia sie w jaskini, tzn. odseparowania od ukochanej
        kobiety, zeby np. zatesknic, poczuc sile milosci na nowo i moze to wlasnie
        przechodzi Twoj maz... z drugiej strony jezeli jest Ci zle z ta ryba to mu
        wyslij smsa, ze kochasz, tesknisz i czekasz na niego z romantyczna kolacja...
        nie zasypuj go tylko smsami caly czas bo moze go to zdenerwowac...
        • Gość: Meg Re: rzeczywiście "zimna ryba" IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 11:52
          Na wszelki wypadek jeszcze raz napisze - ja nie z tych rozklejających
          się "Kochasz-mnie-Misiu-bo-ja-tęsknię-wyśli-mi-chociaż-pika".

          Ja tylko tak tutaj, przed Wami :)

          Dla niego jestem cool, fajna, wampir intelektu, luzik,kontakt kontrolowanym z
          precyzją aptekarską.

          No i co z tego, jak serducho chciałoby inaczej i boli .. :(
          Meg
    • haniballecter123 Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( 31.08.04, 11:54
      A ja z moim facetem probowalam milczec i nie milczec i efekt byl taki sam pisze
      mile smsy jak go najdzie i czuje to ze chce do mnie wyslac milego smsa tylko
      cos ostatnio troche mniej go ochota nachodzi.
      A moze twoj mąz chce sobie troche odpoczac od ciebie.Zobacz badz silna i mu nie
      wysylaj nic i zobaczysz co bezie.Faceci to czasem tak maja ze chca byc
      calkowicie sami odizolowani od swoich bliskich
    • alcoola Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( 31.08.04, 12:02
      Jeszcze do niedawna również wymyślałam przeróżne dziwne teorie i
      usprawiedliwienia dla chłodu uczuciowego w małżeństwie... Gorąco zaprzeczałam
      tym, którzy twierdzili, że to może tylko jedno - kobieta. Bo przecież może być
      tamto czy owamto, przemęczenie, kłopoty, bo chce być sam, bla, bla, bla...
      A życie niestety potwierdza w końcu w każdej takiej sytuacji jedną banalną
      przyczynę - inną kobietę.
      • Gość: Meg Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 12:04
        .. kurde, dzięki alcoola ..

        Już lepiej niech to życie nic mi nie potwierdza nigdy więcej.
        Meg
        • Gość: ola to chyba jakas plaga IP: 213.199.221.* 31.08.04, 15:37
          Oczywiscie - u mnie "cold fish" okazała się studentką z Bydgoszczy, tu
          cytat: "odskocznią od tych ciągłych kłótni, problemów, codzienności. No, mogłem
          z nią poprostu porozmawiać". Wydało się oczywiscie typowo przez przypadek,
          podobno ta znajomość jest skończona, ale ... nie, nie jest dobrze - zasypianie
          po krancowych stronach lózka, jakieś nieprzyjemne docinki, seks taki, że wstyd
          po prostu. No, ale ciagniemy to,bo byc może bedzie pieliej. "TO" miało miejsce
          w czerwcu, boli nadal i do konca pewnie sie z tym nie pogodzę. Meg. może u
          Ciebie jest inaczej. Mam nadzieję. Ale, przez siostrzeństwo i girlpower i inne
          takie, wyczul się" sprawdzaj komórkę, sprawdzaj maile i nie miej moralniaka.
          Nie chcę Ci pisać, że porozmoawiaj z nim, bo kurde ile mozna rozmowaić prawda?
          Meg, ja myślę, ze jesteś zajebista, szczupła i piękna i mądra i wogóle och ech.
          Idź do fryzjera, kup sobie koszulkę nocną "sam seks" i... idź spać. Wychodź.
          Umawiaj się z koleżankami, flirtuj z małoletnimi. Smiej się i prowadź długie
          dypsuty przez telefon (nawet z mamą...). Nic go tak nie zirytuje i nie wzmozy
          czujności. ja wiem, że to głupie, proste i bez polotu, ale nie widmomo
          dalczego - działa. Trzymaj się MEg. I napisz o postępach. ola
          • Gość: Meg Ola, napisz do mnie, co? IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 21:29
            .. jelsli chcesz pogadac tak, ot sobie - napisz,
            gg: 1716995
            mail: felesztynski@wp.pl

            Meg
            • selsdon.mowbray Meg 31.08.04, 22:25
              >>wyjechał z akademicką drużyną piłkarek ręcznych

              Może zrób niespodziankę i jedź do niego?
              W końcu nie popsujesz żadnego "męskiego" wyjazdu, a i w ręczną zagrasz przy okazji.
              (piszę serio)
              • Gość: Meg Re: Meg IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.08.04, 23:03
                Wiesz:) to techniczne trochę średnio możliwe, bo za pare godzin wraca - pare
                dni wytrzymałam, a podłamałam sie na koniec i pisałam o tym dopiero dzisiaj.

                Po drugie pracuję, po trzecie zaś i najważniejsze - to byłoby chyba ultra
                narzucanie się, świrowanie i w jego języku "robienie cyrku". Już sam pomysł
                odebrania go autem z dworca w nocy był "dalece nie na miejscu".

                No, zobaczymy, jak to tam będzie z tą rybą zimną po powrocie.

                Buziaki, meg
                • selsdon.mowbray Re: Meg 31.08.04, 23:05
                  "Robienie cyrku"... (nie podoba mi się to)
                  Zapytaj, czy czegoś się wstydzi. Czy wyrażanie uczuć jest komiczne.
                  Ale tak naprawdę... trzymaj się. Nawet, jeśli to nie wygląda dobrze (dla mnie
                  nie wygląda, nie wyobrażam sobie tak się do Żony zwrócić, ale to ja, nie on)
    • kokieteryjna Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( 31.08.04, 23:00
      Nie chce Cie lamac, ale twoj partner okazuje objawy znuzenia, zniechecenia.
      Jakby swoja energie przelozyl na inny obiekt. Znam zycie, jak dla mnie to
      przypadek kogos na boku. Ale trzymam kciuki aby bylo inaczej.
    • Gość: taksobiemyślę-ona Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( IP: *.zielman.pl 31.08.04, 23:47
      ze facet to skomplikowany egzemplarz z punktu widzenia kobiety, prawda
      dziewczyny? Mój mąż notorycznie zmienia nastrój: kocha ewidentnie (kwiaty,
      czułosci, spojrzenia, sms-y, czułości)w poniedzialek na przykład:); w środku
      tygodnia staje się własnie "rybą" (usuń wszystko z poprzedniego nawiasu i dodaj
      gburowatą minę). Wtedy ja zaczynam myśleć: co, dlaczego, kiedy, która to, czy
      to powazne, a moze to koniec?.A w następnym tygodniu okazuje się, że w zeszłym
      przegrała Wisla i ze przecież i tak tego nie kumam, więc nie chcial mnie
      martwić. Ech, Ci mężczyźni. To może banalny przykład, ale tak jest przynajmniej
      w moim przypadku.
      A apropos zdrady! Jesli to zrobi nie będzie milczący, smutny, zły. Zadba o
      ciebie jak nalezy mając nadzieję na uśpienie czujności. Wiem to niestety:(
      Nie martw się, jest ok. Normalka:)
      Pozdrawiam i rozumiem
      • Gość: Meg Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 01.09.04, 00:24
        .. dzięki "ona" :)


        No i dziękuję Wam wszystkim:) Tak dla spokoju i "zamknięcia" tej dołującej
        historii napiszę Wam za dnia, jak to było po powrocie i gdzie znalazła się ryba
        (po cichu liczę, że rybę uda nam się spuścić w szambie!!)

        serdeczności, Meg




        • Gość: "ona" Re: Stan "zimnej ryby" u męża :((( IP: *.zielman.pl 01.09.04, 00:33
          nie ma za co:) po prostu wiem o czym piszesz/ mówisz:)
          Pozdrawiam
    • Gość: Meg Uff IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 01.09.04, 23:46
      .. no i wrócił ten mój mąż. Najnormalniejszy mąż na świecie - mój własny, ten
      sam, w którym zakochałam się przeszło 11 lat temu.
      Zimnej ryby ani śladu, pewnie spłynęła w pociągowym kibelku.

      W nocy wszystkie koty są czarne, a nad ranem obudziło mnie łagodne głaskanie i
      pocałunki we włosy. Wszedł do mieszkania bez szmeru, wykąpał się, a potem było
      już tak - jak zawsze gdy jest dobrze i NORMALNIE. Wtuleni w siebie
      opowiedzieliśmy sobie te 4 dni. Oni faktycznie mieli tam niezłą jazdę - kilka
      meczy dziennie + treningi i ten mój mąż musiał się z nimi cały czas bujać.

      No i tyle krwawej opowieści o rybie. Histeria jakas mnie dopadla i paranoiczny
      scenariusz z mężem i jakąś sportsmenką w tle już narysował mi się w głowie.
      Dobrze, że wrócił ten prawdziwy z krwi i kości i wybił mi rybę z głowy.

      Koniec i bomba, lekcja druga: pracujemy nad zaufaniem, bo inaczej zwariujem.
      Uda się, co?

      serdeczności ciepłe
      Meg

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka