piataziuta
03.10.14, 13:04
ponieważ czeka mnie dzisiaj kolacja z rodziną, co od wczoraj budzi moją agresję,
z racji, natchnienia sąsiednim wątkiem
oraz wypowiedzią sl-14 o tą
zapytam:
-jak to możliwe, że ciągle niektórym kobietom się wydaje, że jak będą udawały trudno dostępne, wielce zajęte, chłodne i niezbyt zainteresowane facetem, trzymały go na dystans i pomiatały nim, to podbiją świat?
-jak to możliwe, że te kobiety wierzą, że mimo ich szmatławego traktowania, "ten właściwy" facet powinien lizać im stopy, dawać się poniżać, ślinić (oczywiście TYLKO na ich widok) i nie tracić entuzjazmu?
Przecież takie zachowanie to jest zaprzeczenie istnienia inteligencji u tego faceta.
-jak to możliwe, że te same kobiety siedzą potem z koleżankami w kawiarni i czytają smsy od tegoż faceta "blablablablabla ;)", rozemocjonowane zastanawiają się przez pół wieczoru co oznacza ";)" i nie widzą żałosności w swoim hipokryzyjnym zachowaniu?
a gdy taki facet, ups, straci entuzjazm, to pocieszają się tekstami "nie był ciebie wart", "widocznie nie dość mu się podobałaś"
-jak to możliwe, że niektóre z was karmią się lekturami typu "mężczyźni kochają zołzy" i nie widzą, że uwłacza to zarówno waszej inteligencji jak i inteligencji faceta, który miałby na to polecieć?
-czy to możliwe, żeby inteligentna, wykształcona kobieta, osiągająca sukcesy na polu zawodowym - bo wiem, że sporo tu takich jest, jednocześnie myślała w taki sposób jak wyżej?