Dodaj do ulubionych

kobiece "gierki"

03.10.14, 13:04
ponieważ czeka mnie dzisiaj kolacja z rodziną, co od wczoraj budzi moją agresję,
z racji, natchnienia sąsiednim wątkiem
oraz wypowiedzią sl-14 o tą

zapytam:
-jak to możliwe, że ciągle niektórym kobietom się wydaje, że jak będą udawały trudno dostępne, wielce zajęte, chłodne i niezbyt zainteresowane facetem, trzymały go na dystans i pomiatały nim, to podbiją świat?

-jak to możliwe, że te kobiety wierzą, że mimo ich szmatławego traktowania, "ten właściwy" facet powinien lizać im stopy, dawać się poniżać, ślinić (oczywiście TYLKO na ich widok) i nie tracić entuzjazmu?
Przecież takie zachowanie to jest zaprzeczenie istnienia inteligencji u tego faceta.

-jak to możliwe, że te same kobiety siedzą potem z koleżankami w kawiarni i czytają smsy od tegoż faceta "blablablablabla ;)", rozemocjonowane zastanawiają się przez pół wieczoru co oznacza ";)" i nie widzą żałosności w swoim hipokryzyjnym zachowaniu?

a gdy taki facet, ups, straci entuzjazm, to pocieszają się tekstami "nie był ciebie wart", "widocznie nie dość mu się podobałaś"

-jak to możliwe, że niektóre z was karmią się lekturami typu "mężczyźni kochają zołzy" i nie widzą, że uwłacza to zarówno waszej inteligencji jak i inteligencji faceta, który miałby na to polecieć?

-czy to możliwe, żeby inteligentna, wykształcona kobieta, osiągająca sukcesy na polu zawodowym - bo wiem, że sporo tu takich jest, jednocześnie myślała w taki sposób jak wyżej?


Obserwuj wątek
    • przeciez.wiem Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 13:29
      Spróbuj jakoś przetrwać tą kolację.
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 20:37
        dałam w banię
        było nawet prawie jak miło :P
    • light_in_august Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 13:49
      Istnieje pewna grupa osób, która ma ciągoty do toksycznych relacji. Toksycznych, to znaczy takich, gdzie jedna osoba ucieka, a druga goni - i to gonienie jest sensem związku. Trudno zaprzeczyć istnieniu takiego zjawiska.
      • light_in_august Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 13:53
        I jest też takie zakorzenione w świadomości (albo podświadomości) niektórych ludzi poczucie, że to, co nieosiągalne, nie do końca dostępne jest godne najwyższego starania, daje motywację, jest wyzwaniem.
        • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 20:39
          logiczne i racjonalne wytłumaczenie, prawie że do mnie przemawia :P
    • fuzja_jadrowa Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 14:17
      Jeśli mężczyzna nie czuje potrzeby widywania się tak często, jak kobieta, to po prostu nie czuje potrzeby. Z kolei jeśli to kobiecie wystarczą rzadsze spotkania, to nie dlatego, że tak po prostu ma i para rozjechała się pod tym względem albo np. ona jeszcze nie zaangażowała się w znajomość wystarczająco mocno. W żadnym wypadku - ona zawsze tylko udaje niedostępną.

      Serio?
      • miau.weglowy Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 18:42
        oooo, musze sie az zalogowac, zeby poprzec kolezanke
        • sl-14 Re: kobiece "gierki" 04.10.14, 12:29
          Też się podpiszę. :)
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 20:41
        Nie. Nie uważam tak i nigdzie tak nie napisałam.
        Jeśli to jest parafraza tego co napisałam, to nieudana.
        • fuzja_jadrowa Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 10:17
          Nigdzie nie napisałam, że tak napisałaś.

          Szybko w wątku allerune przyjęłaś, że tamta pani do grupy uprawiającej gierki należy i że sl-14 tego rodzaju postawę popiera. Zakładam, że gość nie podał Ci na priva żadnych dodatkowych szczegółów, tak że nie wiem, dlaczego na podstawie ogólnych informacji, Ty akurat uparłaś się przy tego typu wniosku. Stąd moje pytanie.
    • slottka.ja Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 14:49
      piataziuta napisała:

      > -czy to możliwe, żeby inteligentna, wykształcona kobieta, osiągająca sukcesy na
      > polu zawodowym - bo wiem, że sporo tu takich jest, jednocześnie myślała w taki
      > sposób jak wyżej?
      >
      nie, to niemożliwe,
      to kretynki tak myślą:)
      krocz swoją drogą i smacznego
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 20:42
        też tak mi się wydawało, ale wolałam zapytać :P
    • best.yjka Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 14:52
      Czemu tylko 'kobiece'? Bo ja się spotkałam z takim zachowaniem u panów również. I w obu przypadkach panowie mieli duże kompleksy. Choć na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to typ 'dusza towarzystwa'. Inteligentni, dowcipni i przystojni.
      Raczej wiązała bym to z lękiem przed odrzuceniem.
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 21:18
        >Bo ja się spotkałam z takim zachowaniem u panów również.
        Serio?
        • best.yjka Re: kobiece "gierki" 07.10.14, 16:12
          Serio. Przy czym porownuja to do gry w karty. 'Ugrac jak najwiecej'.
    • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 15:06
      Zołzy na kochankę to OK, i owszem, gdy człowiek nie chce żadnych zobowiązań, sam kilka miałem i chwalę sobie. Ale tylko wtedy gdy taka zołza sama przyjdzie do mnie łasząc się o taki układ, nigdy odwrotnie.
      Ale zołza na partnerkę? W życiu! Omijam szerokim łukiem wszelkie królewny z muchami w nosie, jakkolwiek by nie były urodziwe. A im która ma podlejszy charakter, tym szerszym łukiem.
      A takie „głupie” zachowania ładne dziewczyny wyniosły z lat nastoletnich/studenckich – kiedy to SMV (Sexual Market Value - seksualna wartość matrymonialna) młodych kobiet jest najwyższy, a mężczyzn najniższy
      https://i.imgur.com/ElIerfo.jpg
      W tym okresie ich rówieśnicy mogą zacisnąć zęby i znosić wiele poświęceń/upokorzeń/itd. by tylko zdobyć/przelecieć taką piękną zołzę. Z czasem mężczyźni zaczynają nabierać „wartości”, i zaczynają się cenić przez to (generalizuję), zatem takie zołzy zaczynają ci faceci mieć głęboko gdzieś i interesują się wartościowymi kobietami.
      • slottka.ja Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 15:20
        ksiieciiuniio napisał:

        zatem takie zołzy zaczynają ci faceci mieć głęboko gdzieś i interesują się wartościowymi kobietami.

        Księciu, zdefiniuj proszę wartościową kobietę, chce sprawdzić i sobie odhaczyć.
        • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 15:32
          slottka.ja napisała:
          > Księciu, zdefiniuj proszę wartościową kobietę, chce sprawdzić i sobie odhaczyć.

          Kobieta która więcej da niż weźmie.
          5 zł się należy. ;)

          • slottka.ja Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 15:39
            phi, nie podoba mi się ta definicja, takiś wyliczony we wszystkiem?
            czyli jestem wartościową choć czuję się jak frajerka, marne pocieszenie.
            gotówką czy przelewem:P
            • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 17:23
              A Ty jaką byś definicje miała, jak ta Ci się nie podoba? :)
              A czuć się frajerem można pewnie gdy dysproporcja tego co się da i się weźmie jest zbyt duża, imo. Ale to też kwestia oczekiwań, gdy się oczekuje mało to wtedy może nie ma się żalu że się mało dostało, mimo że wiele dało.

              W bitcoinach przyjmuję tylko. :P
              • slottka.ja Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 11:25
                ksiieciiuniio napisał:

                > A Ty jaką byś definicje miała, jak ta Ci się nie podoba? :)
                no jaką, wiadomo chodzi o wartości inne niż materialne czyli: mądra, wrażliwa o podobnych zainteresowaniach i uznająca podobne wartości co partner.

                Ale to też kwestia oczekiwań, gdy się oczekuje mało to wtedy może nie ma się żalu że się mało dostało, mimo że wiele dało.
                no aż taką minimalistką nie jestem:) oczekuję adekwatnie
                >
                > W bitcoinach przyjmuję tylko. :P
                a to może być pewien kłopot, gdyż nie dysponuję :P
                • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 07.10.14, 02:52
                  Podobają mi się te dwie wartości: wrażliwa i uznająca te wartości o partner. :)
                  Co do mądrości: to ja niestety staram się nie wybrzydzać, bo w PL ciężko trafić na mądra kobietę, np. dla mnie bycie religijnym i mądrość to antagonizmy. Zrozumieć to nawet nie jest trudno gdy w imię Jahwe wstawi się Zeusa, Ozyrysa, Światowida, czy inne bóstwa. Wiara w jakiekolwiek bóstwo – czyli wymyślony przez ludzi byt nie może zbyt dobrze świadczyć we współczesnym świecie o intelektualnych predyspozycjach dorosłego człowieka. Zatem zamiast mądrością staram się by dostrzegać zalety np. wielkiego serca.
                  Co do wspólnych zainteresowań: a jak facet zbiera znaczki, żołnierzyki, gra w gry karciane, czy lata po lesie z wykrywaczem metali to też powinien szukać wybranki która jego zainteresowania i pasje podziela? ;) Zadziwiające jest to że kobiety jako jedno z kryteriów w szukaniu faceta mają właśnie takie by miał ciekawą pasję. I chodzi tu oczywiście by ta pasja była ciekawa z punktu widzenia kobiety, a nie ciekawa dla tegoż faceta – bo te bywają dla nich dziecinne/niepoważne/głupie/itp. :D Ot taki śmieszny paradoks. :P Ja ze swojej strony nie zamierzam podzielać pasji mojej potencjalnej wybranki gdy będzie to szydełkowanie, gotowanie ciast, zbieranie kolekcji butów i innych. :P A ponieważ zdaję sobie sprawę z różnić w psychice płci, to nie oczkuję dzielenia się pasjami. Fajnie jak czasami jakieś zainteresowania są zbieżne, i można coś wspólnie porobić, ale nie podpinam tego pod większą wartość. :)
                  • slottka.ja Re: kobiece "gierki" 07.10.14, 09:02
                    Czyli, że co Polki są głupie bo są religijne? Ciekawe podejście zwłaszcza, że ludzie masowo odsuwają się od kościoła. Raczej może ci chodzić o wychowanie w kulturze chrześcijańskiej, którego również jesteś ofiarą (ale o tym za chwilę). Natomiast jeśli mężczyzna nie szuka mądrości u kobiety, to wybacz ale dla mnie jest....to pójście na łatwiznę, mało ambitne.
                    Wspólne pasje mam na myśli np. takie powiązanie: on biega z wykrywaczem po lesie, ona lubi książki historyczne, a wieczorem razem oglądają czas honoru:) Tu pojawia się ważne słowo szacunek - bez tego w związku ani rusz, nawet jeśli są różne zainteresowania trzeba się akceptować i szanować. Nie podzielasz dziergania, gotowania, cóż byłoby miło gdybyś nosił zrobioną przez ukochaną czapkę i zjadł ciasto, które upiecze. Poza tym, pamiętaj że współczesne kobiety nie ograniczają się już do pasji, które miały ich matki.
                    Gdy wyjdziesz ze swoich utartych ścieżek z tradycyjnym podziałem ról, który narzucił w Polsce m. in Kościół (którego jakoby nie poważasz), zauważysz wiele fantastycznych kobiet;)
                    • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 07.10.14, 16:03
                      Masz rację – dawno temu przestałem być ambitny. Całkowicie odmienił się mój stosunek do życia. Nie gonię za kasą/sławą/szczęściem/etc. Może to przez wieloletnie treningi daleko-wschodnich sztuk walki, z którymi przejąłem pewne elementy filozofii drogi – Do/Dao. Teraz czerpię radość i energię z elementów które mam, zamiast szukać ich w tym czego nie mam.
                      A porozmawiać to prawie na każdy temat lubię, i nie potrzebuję podobnych pasji/zainteresowań by wielogodzinną dyskusję w jakimś temacie rozwinąć, Ale i wspólnie pomilczeć tez lubię, i wcale moja partnerka nie musi mieć chęci n jakiekolwiek dyskusję by było przyjemnie. Wprawdzie ja lubię dysputy na tematy trudne/skomplikowane/filozoficzne/etyczne/itd., ale od nikogo tego nie wymagam, bo zawsze mogę je znaleźć gdzieś indziej – znajomi/fora/itp. (czasami nawet tu :P). Nie oznacza to tez że sam pasji/zainteresowań nie posiadam, bo miewałem ich i dalej miewam niemało.
                      A ciasto to ja lubię i chętnie bym zjadł, czy czasami nosił jakiś wydziergany na drutach sweter by sprawić przyjemność, i faktycznie szacunek to ważna rzecz, a i docenianie kogoś też. :)
                      Co do podziału ról, to podałem oczywiście schematy które nie są regułą, bo mam koleżanki mające np. własny motor i ubrane w skóry nim jeżdżące, czy kolegów projektujących damskie ciuszki. Podałem schematyczne role, by uwypuklić różnice w zainteresowaniach, że czasami ciężko znaleźć w nich wspólny punkt.
                      Co do „fantastycznych” kobiet, to dla Ciebie jest to inne znaczenie, niż dla mnie, w pewnej części. Mnie nie interesuje że kobieta lubi dalekie podróże, zna kilka języków, ma kilka fakultetów, ma jakieś pasje – bo znałem takie kobiety, i potrafiły zamęczyć człowieka tymi swoimi pasjami których ja nie podzielałem, albo były antypatyczne, albo nastawione roszczeniowo i zbyt ambitne. Dla mnie fantastyczna kobieta jest taka która potrafi uszczęśliwiać mnie, i tu niema jakiegoś jednego schematu jaka ona ma być, bo każda w inny sposób to robi. Wspólnym wykładnikiem jest tylko tyle że dużo chce od siebie ona dawać, a nie tylko brać/oczekiwać/żądać.
                      • thelma333.3 Re: kobiece "gierki" 07.10.14, 23:38
                        "Dla mnie fantastyczna kobieta jest taka która potrafi uszczęśliwiać mnie"
                        normalnie zloty medalista :-)
                        • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 07.10.14, 23:53
                          Ale mam czarować że taka która prowadzi schronisko dla bezdomnych kotów np.? :P Nie ma czegoś takiego jak fantastyczna osoba dla wszystkich. Dla jednych jakaś osoba jest wspaniała, a dla innych beznadziejna, kwestia upodobań. Nie jestem fałszywie skromny, nie udaję, mówię jak jest (moje upodobania). :P
                        • cat4 Re: kobiece "gierki" 08.10.14, 14:16
                          ""Dla mnie fantastyczna kobieta jest taka która potrafi uszczęśliwiać mnie"

                          Zolza w wersji meskiej :P
          • best.yjka Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 15:46
            ksiieciiuniio napisał:

            > Kobieta która więcej da niż weźmie.

            Roszczeniowe podejście do kobiet.
            • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 17:38
              best.yjka napisała:
              > Roszczeniowe podejście do kobiet.

              Życie jest” roszczeniowe”. Można mówić o ideałach, etyce, pięknie, cnocie, itd.
              A nawet te rzeczy sprowadzają się do tego co jest użyteczne i przydatne.
              Czynienie dobra jest przydatne i użyteczne dla społeczeństwa – więc jest pożądane. Czynienie złych rzeczy znów szkodliwe – więc potępiane.
              Ofiarowanie komuś coś niby bezinteresownie jest dla nas przyjemne, zatem tak naprawdę interesowne, bo czujemy się po takim akcie dobrze.
              Postrzeganie osoby wielkodusznej za wartościową jest też dla nas użyteczne, bo a nuż dla nas będzie ofiarna i pomocna, za free.

              A Ty się wyłamujesz ze schematu, i uważasz za faceta wartościowego takiego który tylko by od Ciebie brał, a sam nie dawał nic od siebie? Bo przecież nie masz na pewno podejścia roszczeniowego, mnie go zarzucając, zatem zapewne takich facetów pożądasz…
              • best.yjka Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 18:29
                ksiieciiuniio napisał:

                > A Ty się wyłamujesz ze schematu, i uważasz za faceta wartościowego takiego któr
                > y tylko by od Ciebie brał, a sam nie dawał nic od siebie? Bo przecież nie masz
                > na pewno podejścia roszczeniowego, mnie go zarzucając,
                > zatem zapewne takich facetów pożądasz

                Właśnie rozbawiłeś mnie do łez. Swoją infantylnością :)
                • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 19:07
                  No tak, gdy zabrakło merytorycznych argumentów, to zostało tylko pisanie o rozśmieszaniu. ;)
                  • best.yjka Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 20:40
                    Odniosłam się do twojej wątpliwej analizy psychologicznej na temat mojej osoby :)

                    > Bo przecież nie masz na pewno podejścia roszczeniowego, mnie go zarzucając, zatem
                    > zapewne takich facetów pożądasz…

                    Tak samo jak małorolny kocha stonkę :)
                    • ksiieciiuniio Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 21:17
                      Czyli jednak masz roszczeniowe podejście, to czemu takie stało się zarzutem?
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 21:26
        Bełkot niedojrzałego chłopca.
        Next pliz!
    • six_a Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 16:25
      >żeby inteligentna, wykształcona kobieta, osiągająca sukcesy na polu
      to się nadaje do programu rolnik szuka żony.

      a co będzie na kolację, bo ja akurat mam taki plan, że jestem głodna.
      • best.yjka Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 18:31
        :D
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 21:38
        kaczka albo stejk była
        co byś zjadłaże?
    • nudzimisie_strasznie Re: kobiece "gierki" 03.10.14, 17:00
      piataziuta napisała:

      > zapytam:
      > -jak to możliwe, że...

      Ależ to bardzo proste! Tak to możliwe, że jest to technika bardzo skuteczna. I działa na obie strony. Tak już nas w większości stworzyło, że pragniemy rzeczy trudno dostępnych. Dlatego jesteśmy skłonni słono przepłacać za rzekomo luksusowe produkty i uganiać za kimś kto nas nie chce, lub chce nie za bardzo. Powiedz, że nigdy się nie napaliłaś na faceta, tylko dlatego, że po dobrym początku jakoś tak wycofał swoje zainteresowanie? Każdy to miał, większość się o to, od czasu do czasu, zahacza. Większość też, po przeżyciu paru lat na tym świecie, uczy się nie dawać wpuszczać w ten kanał, a przynajmniej mieć świadomość, że właśnie zaczyna "przepłacać za metkę".
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 21:31
        >Powiedz, że nigdy się nie napaliłaś na faceta, tylko dlatego, że po dobrym początku jakoś tak wycofał swoje >zainteresowanie?
        NIGDY się nie napaliłam na faceta, który po nawet najzajebistszym początku jakoś wycofał swoje zainteresowanie.
        Takiej, ani nawet poniekąd zbliżonej sytuacji nigdy w moim życiu nie było.
        Może mam po prostu za silny charakter.
        • nudzimisie_strasznie Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 22:19
          piataziuta napisała:

          > Takiej, ani nawet poniekąd zbliżonej sytuacji nigdy w moim życiu nie było.
          > Może mam po prostu za silny charakter.

          Może, może. A może jesteś tak niesamowitą kobietą, że się nigdy nikomu nie odwidziałaś. Bo wiesz, to nie zawsze jest "gierka", czasem ludziom się odechciewa, czasem zwyczajnie nie są zainteresowani. Większość z nas, zwykłych śmiertelników, musi się zmierzyć z odrzuceniem od czasu do czasu, czasem ciężko się z nim pogodzić. No ale mocnych charakterów to się pewnie nie ima.
          • piataziuta Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 10:21
            Większość z nas, zwykłych śmiertelnikó
            > w, musi się zmierzyć z odrzuceniem od czasu do czasu, czasem ciężko się z nim p
            > ogodzić. No ale mocnych charakterów to się pewnie nie ima.

            Gdyby pan który mi się podoba stracił zainteresowanie, byłoby mi przykro, ucierpiałaby może na tym moja próżność i ambicja. Ale bynajmniej nie są to bodźce, które spowodowały by, że zacząłby mnie bardziej kręcić. Trzeba być masochistą, żeby w ten sposób reagować na odrzucenie.
            • nudzimisie_strasznie Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 15:30
              piataziuta napisała:

              >
              > Gdyby pan który mi się podoba stracił zainteresowanie, byłoby mi przykro, ucier
              > piałaby może na tym moja próżność i ambicja. Ale bynajmniej nie są to bodźce, k
              > tóre spowodowały by, że zacząłby mnie bardziej kręcić. Trzeba być masochistą, ż
              > eby w ten sposób reagować na odrzucenie.

              eeee, żeby wszytko było tak pięknie racjonalne. Przecież mówimy o sytuacji, w której Ci ktoś nie mówi wprost "słuchaj, bejbe, ale nie", mówimy o sytuacji, w której nie wiesz o co chodzi, wiesz tylko, że nie dostajesz takiej atencji jakiej oczekiwałaś. Zupełnie zwyczajną sprawą jest zastanawianie się, racjonalizowanie, tłumaczenie. A im więcej myśli komuś poświęcasz, im więcej zaangażowania, tym mocniej pragniesz. Na to są nawet jakieś badania i ma to swoje mądre nazwy. W każdym razie podobno w początkowej fazie znajomości nic nie działa równie mocno co ambiwalencja.

              Ziuta, w życiu nie byłaś zakochana bez wzajemności? No to stara, jak Cię kiedyś sieknie...
    • znana.jako.ggigus zadane pytania - zależy od kobiet 03.10.14, 18:51
      i mężczyzn, generalnie od osoby i przypadku.
      Wielu ludzi tak ma, że udaje chłodnych, bo nie lubię pisania kobieta/mężczyzna, bo zaraz się ma jakieś schematy.
      aha i jeśli ktoś traci entuzjazm, to znaczy, że druga strona straciła zainteresowanie. Innego wyjścia nie ma i osobiście nie wiem, co w tym takiego strasznego:)
      • piataziuta Re: zadane pytania - zależy od kobiet 05.10.14, 21:35
        >aha i jeśli ktoś traci entuzjazm, to znaczy, że druga strona straciła zainteresowanie. Innego wyjścia nie ma i >osobiście nie wiem, co w tym takiego strasznego:)

        a co jeśli ktoś traci entuzjazm, bo odkrył zasób cech, które przy pierwszych spotkaniach były niewidoczne?
        nie zakładasz takiej wersji?
        wszystko u facetów ci pasuje?
        • znana.jako.ggigus to, co opisujesz, to znaki 05.10.14, 23:23
          braku zainteresowania. Cechy, których nie można znieść, logiczne.
          Działa, rzecz jasna, w obie strony.
    • paco_lopez Re: kobiece "gierki" 04.10.14, 11:29
      Ziuteczku , to jest prostsze niz sie komus wydaje. Kobiety w pl nie moga narzekac na brak urody, natomiast owszem sa nieokrzesane bardzo czesto. W przeciwienstwie do ciebie w oczy nawet nie spojrza, bo ....cholera wie co.....
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 22:07
        jeszcze trochę i wyjdą z tego ;)
    • kol.3 Re: kobiece "gierki" 04.10.14, 12:21
      Nie wczytywałam się tak bardzo w sąsiedni wątek, ale stwierdzam na podstawie obserwacji własnych, że jest poważna grupa mężczyzn, którzy uwielbiają gierki ze strony pań. Gierki podnoszą poziom adrenaliny, robi się interesująco, co dalej. Co więcej niestosowanie gierek przez kobietę uważają za poważny niedostatek, taki związek trąci im nudą, jest przewidywalny. Co prawda czasem jak się przyglądam tym panom stwierdzam zaawansowane skłonności do masochizmu, bo niektórzy związali się naprawdę z ciężkimi cholerami i wyraźnie dostają w kość. Natomiast wielu z nich obsypuje panie brylantami, samochodami i bardzo kosztownymi prezentami, choć one ani ładne, ani specjalne zadbane, ani seksowne. W sumie nie ma żadnych reguł co do stosunków damsko-męskich ani nic się nie da do końca zdefiniować.
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 21:45
        Znałam takiego jednego.
        Był beznadziejny.
        Skończyło się na tym, że zaczęłam naciskać, żeby zachowywał się tylko jak połowa jego osobowości, a drugą konsekwentnie mieszałam z błotem.
        Po czym zmieniłam go na innego.
    • sl-14 Re: kobiece "gierki" 04.10.14, 12:27
      Źle mnie zrozumiałaś, ja piłam do pana, który odpuszcza na wstępie, bo ma focha. Ale dziwne, że wydaje się tobie (w kontekście tamtego wątku), że kobieta nie może mieć swoich planów i spraw, tylko że jeśli nie chce się spotkać, to na pewno gra pod faceta i udaje trudno dostępną, tudzież jest wredną zołzą, która depcze po biednym misiu.
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 05.10.14, 21:48
        kobieta ma plany i sprawy, ale też ma język, którym może o tym we właściwy sposób poinformować
        jeśli ta z wątku miała faktycznie takie wielkie plany, niechże mnie piorun trafi
        ;)
        • sl-14 Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 17:05
          > kobieta ma plany i sprawy, ale też ma język, którym może o tym we właściwy sposób
          > poinformować

          No ale chyba tak było - a nie, że pan przyszedł na spotkanie, a pani nie ma.

          > jeśli ta z wątku miała faktycznie takie wielkie plany, niechże mnie piorun trafi

          A tylko wielkie plany "usprawiedliwiają" rezygnację z randki? Nie wiedziałam. :>
      • fuzja_jadrowa Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 10:23
        > Źle mnie zrozumiałaś, ja piłam do pana, który odpuszcza na wstępie, bo ma focha.

        Dla mnie to allerune ma problem, to nie pierwszy jego wątek dotyczący dokładnie tej tematyki ("jak ona może nie chcieć odwołać swojego fitness, przecież to mało ważna aktywność" - nie można nie chcieć rezygnować z codziennej rutyny lub sobie trochę odpocząć od spotkań, to on decyduje, co jest ważne, a co nie w czyimś życiu -> foch).
    • anna_sla hehe 04.10.14, 14:22
      ja nigdy taka nie byłam, ale jedno Ci powiem. Nie do końca masz rację. Mężczyźni naprawdę rzadko są zainteresowani na poważnie kobietą, która od razu okazuje zainteresowanie nim, bo szybko stwierdzają, że jest puszczalska.. Ja nigdy nie musiałam grać niedostępnej, ja po prostu byłam niedostępna, bo zwyczajnie niezainteresowana. Lubię towarzystwo mężczyzn i od zawsze wśród nich się obracam, ale nie po to by łechtać własną próżność ani flirtować, tylko zwyczajnie towarzysko. I zawsze znajdował się jakiś bardziej zainteresowany mną, nie poddający się w poczynaniach.
      • aardwolf_ge Re: hehe 05.10.14, 21:43
        > Mężczyźni naprawdę rzadko są zainteresowani na poważnie kobietą, która od razu okazuje
        > zainteresowanie nim, bo szybko stwierdzają, że jest puszczalska
        sterta bzdur i kłamstw
      • piataziuta Re: hehe 05.10.14, 22:04
        >Mężczyźni naprawdę rzadko są zainteresowani na poważnie kobietą, która od razu okazuje >zainteresowanie >nim, bo szybko stwierdzają, że jest puszczalska..

        Podobny bełkot serwuje moja matka, której wydaje się, że nie ma takiego samego prawa do życia seksualnego jak mężczyźni.
        Otóż droga Anno, nie ma już takiego przymusu, żeby udawać, że nie lubi się seksu i facetów. Niczym się w tej dziedzinie nie różnimy od mężczyzn i ten fakt w niczym nam nie umniejsza.
        A jeśli chcesz się dowartościować, zaserwuj sobie porządną wiedzę z jakiejś sensownej dziedziny, a gwarantuję, że już nigdy nie będziesz musiała udawać tej "lepszej" zasłaniając się niskim przebiegiem narządów rozrodczych.
        Przepraszam za brutalny język.
        • anna_sla Re: hehe 06.10.14, 08:42
          > Podobny bełkot serwuje moja matka, której wydaje się, że nie ma takiego samego
          > prawa do życia seksualnego jak mężczyźni.
          > Otóż droga Anno, nie ma już takiego przymusu, żeby udawać, że nie lubi się seks
          > u i facetów. Niczym się w tej dziedzinie nie różnimy od mężczyzn i ten fakt w n
          > iczym nam nie umniejsza.

          no w sytuacji kiedy ona też szuka wyłącznie przygody to się zgadzam, no chyba, że związek zacznie się przypadkiem od przygody. Niestety wielu mężczyzn wciąż jednak myśli, że skoro łatwo poszło to i łatwo puści i nie jest to wiedza wyssana z palca, ale od samych mężczyzn, z którymi rozmawiałam. Obecne czasy są jednak chyba bardziej ukierunkowane nie na partnerstwo/związek, ale na sex i tu masz rację Ty.

          > A jeśli chcesz się dowartościować, zaserwuj sobie porządną wiedzę z jakiejś sen
          > sownej dziedziny, a gwarantuję, że już nigdy nie będziesz musiała udawać tej "l
          > epszej" zasłaniając się niskim przebiegiem narządów rozrodczych.

          nie muszę się niczym dowartościowywać, jestem wystarczająco dowartościowana ;) i wcale nie przeszkadza mi akurat niski przebieg narządów rozrodczych. Jestem z jednym facetem już 18 lat i wcale źle mi z tym nie jest i podejrzewam, że jednak ilość naszych stosunków i tak może przekraczać roczną Twoich ;). Czy czuję się lepsza? Nigdy raczej się tak nie czułam, no ale skoro Ty tak uważasz ;)..

          > Przepraszam za brutalny język.

          No cóż, nic na to nie poradzisz, że lubisz sobie tak "pojeździć". Nie gniewam się, akurat to po mnie spłynęło
          • piataziuta Re: hehe 06.10.14, 11:09
            >Niestety wielu mężczyzn wciąż jednak myśli, że skoro łatwo poszło to i łatwo puści i nie jest to wiedza >wyssana z palca, ale od samych mężczyzn, z którymi rozmawiałam.
            Owszem, wielu mężczyzn tak myśli, należy ich wyprowadzić z błędu i zacząć domagać się należytego szacunku. Ale nie szacunku za to, że z nikim wcześniej nie sypiałaś - bo sprowadzasz w ten sposób swoją wartość wyłącznie do narzadów płciowych, a jesteś chyba czymś więcej niż tylko cipką, prawda? Jesteś człowiekiem i masz takie same prawa jak ten drugi człowiek odmiennej płci. A jeśli ktoś wartościuje cię poprzez zaglądanie ci w majtki, to szacunkiem tego nazwać nie można. Zacznij od szanowania siebie, ktoś zacząć musi.

            >Obecne czasy są jednak chyba bardziej ukierunkowane nie na partnerstwo/związek, ale na sex i tu masz >rację Ty.
            To nie prawda. W obecnych czasach seks jest jawny, dozwolony i powszechny - i przez to zszedł na drugi plan. Oczywiste jest, że wszyscy uprawiają seks, dlatego przestał być on kryterium wyboru partnera.
            To w waszych czasach, przez to, że seks był tabu i "dozwolony po ślubie" budowało się wokół niego tyle napięcia, był w centrum uwagi. Moi rodzice mówią, że "poznali się i zaiskrzyło", po roku wzięli ślub, dłużej by nie wytrzymali, bo moja matka była "bardzo cnotliwa". Na plaszczyźnie intelektualnej nie rozumieją się ni w ząb do dziś, a minęło już 35 lat ich związku. Całe wasze pokolenie wartościuje się przez seks i to seks popchnął wielu z was do zawierania małżeństw, dlatego te małżeństwa są często takie nieszczęśliwe.

            >wcale nie przeszkadza mi akurat niski przebieg narządów rozrodczych. Jestem z jednym facetem już 18 >lat i wcale źle mi z tym nie jest i podejrzewam, że jednak ilość naszych stosunków i tak może przekraczać >roczną Twoich ;).
            Mi też nie przeszkadza twój niski przebieg narządów, ani nie przeszkadzałoby mi gdybyś miała duży, po prostu nie ma to dla mnie znaczenia i nie przekłada się na wartość człowieka. :]
            A dużej ilości stosunków gratuluję, albo współczuję, jak tam sobie wolisz.
        • fuzja_jadrowa Re: hehe 06.10.14, 10:25
          > Otóż droga Anno, nie ma już takiego przymusu, żeby udawać, że nie lubi się seks
          > u i facetów. Niczym się w tej dziedzinie nie różnimy od mężczyzn i ten fakt w n
          > iczym nam nie umniejsza.

          Oczywiście, że nie ma przymusu, co nie zmienia faktu, że wielu mężczyzn nadal myśli dokładnie tak, jak opisała to anna.
          • piataziuta Re: hehe 06.10.14, 11:17
            >Oczywiście, że nie ma przymusu, co nie zmienia faktu, że wielu mężczyzn nadal myśli dokładnie tak, jak >opisała to anna.
            Generalnie zwykle społeczeństwo myśli to, czego nauczyli rodzice i otaczające środowisko.
            Jeśli Anna wartościuje kobiety przez ich narządy płciowe, nic dziwnego, że to samo będzie myślał jej mąż i synowie. Od czegoś trzeba zacząć.
    • liisa.valo Re: kobiece "gierki" 06.10.14, 15:38
      piataziuta napisała:

      > zapytam:
      > -jak to możliwe, że ciągle niektórym kobietom się wydaje, że jak będą udawały t
      > rudno dostępne, wielce zajęte, chłodne i niezbyt zainteresowane facetem, trzyma
      > ły go na dystans i pomiatały nim, to podbiją świat?

      1. Być może odkryły, że kiedy są miłe i uczynne, to faceci to wykorzystują i ta metoda również do niczego nie prowadzi.

      > -jak to możliwe, że te kobiety wierzą, że mimo ich szmatławego traktowania, "te
      > n właściwy" facet powinien lizać im stopy, dawać się poniżać, ślinić (oczywiści
      > e TYLKO na ich widok) i nie tracić entuzjazmu?
      > Przecież takie zachowanie to jest zaprzeczenie istnienia inteligencji u tego fa

      2. Zgoda, ale są tacy faceci.

      > -jak to możliwe, że te same kobiety siedzą potem z koleżankami w kawiarni i czy
      > tają smsy od tegoż faceta "blablablablabla ;)", rozemocjonowane zastanawiają si
      > ę przez pół wieczoru co oznacza ";)" i nie widzą żałosności w swoim hipokryzyjn
      > ym zachowaniu?

      3. Nie wiem. W życiu tak nie robiłam. SMSy między mną a facetem są sprawą między nami.

      > a gdy taki facet, ups, straci entuzjazm, to pocieszają się tekstami "nie był ci
      > ebie wart", "widocznie nie dość mu się podobałaś"

      4. Człowiek w ogóle ma to do siebie, że stara sobie racjonalizować pewne rzeczy.

      > -jak to możliwe, że niektóre z was karmią się lekturami typu "mężczyźni kochają
      > zołzy" i nie widzą, że uwłacza to zarówno waszej inteligencji jak i inteligenc
      > ji faceta, który miałby na to polecieć?

      5. Patrz: punkt 1.

      > -czy to możliwe, żeby inteligentna, wykształcona kobieta, osiągająca sukcesy na
      > polu zawodowym - bo wiem, że sporo tu takich jest, jednocześnie myślała w taki
      > sposób jak wyżej?

      6. Wszystko jest możliwe na tym świecie. Ja jestem raczej uległa, miła, uczynna i wyrozumiała i wcale nie mam przez to łatwiej. Może przeginam w drugą stronę.
    • po-trafie Wyzwanie 09.10.14, 08:19
      Ze wyzej cenimy medal, ktory zdobylismy, a nie ten, ktory dostalismy 'bo wszyscy uczestnicy dostaja'?
      Ze placimy duzo za diamenty lub metale szlachetne tylko dlatego, ze sa ciezko dostepne?
      Ze wieksza radosc sprawia cos osiagniete wlasnym wysilkiem, wlasnym staraniem i praca, niz dostane ot tak?

      Z wszystkich moich doswiadczen damskomeskich wynika, ze znajomosc, ktora stawiala pewne wyzwania, wymagala postarania sie, wzbicia na jakies szczyty - ze taka znajomosc ceni sie bardziej i bardziej zapamietuje i glebiej zakorzenia w czlowieku, niz znajomosc gdzie wszystko przychodzi latwo i po prostu.
      To moze byc to, ze druga osoba jest ciezka do zdobycia, albo ze warunki sa niesprzyjajaca i to ze swiatem trzeba walczyc, ale wyzwanie jest wazne.
      Nie dlatego, ze nie cenie czyjejs inteligencji, tylko dlatego, ze nie jestem artystokratka, ktora buduje zwiazki wylacznie bazowane na rozsadku.
      Emocje sa wazne, a emocje jak zakochanie, zafascynowanie, zaciekawienie, upor - to sa emocje nierozsadne.

      Nigdy w zyciu nie zapalily mi sie oczy i nie rozgrzalo serce w stosunku do faceta, ktory przyszedl i wylozyl kawe na lawe: podobasz mi sie bardzo oh tak bardzo, bedziemy mieli piekna przyszlosc, badzmy razem. Nudy takie. Kluchy, gdzie tu wyzwanie, gdzie zdobywanie czegos cudownego, na skraju ludzkich mozliwosci?
      Z obserwacji i osobistych doswiadczen wynika, ze wiele osob ma podobnie, ze jak przychodzi za latwo i za szybko, to sie taka relacje odrzuca. Bo nie stawarza odpowiedniego napiecia.

      Inna rzecz, ze bycie niedostepna w stylu rodem z poradnikow wychodzi sztucznie, szczegolnie w przypadku kobiet, ktore z natury maja w sobie raczej niewiele tajemniczosci czy niedostepnosci, serce i dusze na dloni i jak kochaja to od razu i cala soba.
      • malwi.4 Re: Wyzwanie 09.10.14, 22:34
        > Z wszystkich moich doswiadczen damskomeskich wynika, ze znajomosc, ktora stawia
        > la pewne wyzwania, wymagala postarania sie, wzbicia na jakies szczyty

        Dla mnie magia nie leży w zdobywaniu, staraniu się, ale w tym, że nagle zaiskrzy.
    • ruda_owca Re: kobiece "gierki" 09.10.14, 12:34
      Jak to mozliwe, ze dorosla kobieta mysli, ze inteligencja pozadajacego ma jakikolwiek wplyw na jego pozadanie kogos (czyli "lecenie na")?
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 09.10.14, 13:00
        Oczywiście, że ma.
        Jeżeli kobieta nie kontroluje swoich instynktów za pomocą świadomości, to nie mówimy o kobiecie inteligentnej.
        • ina_nova Re: kobiece "gierki" 10.10.14, 07:53
          Kontrolować instynkty?! He?! To jak kontrolować fizjologie niemalże. Kontrolować można uleganie instynktom, ale nie to, że się takowe posiada i czuje to, co z nich wynika.
          • piataziuta Re: kobiece "gierki" 10.10.14, 10:19
            Chyba mijamy się po prostu w kwestii nazewnictwa.
            Dla mnie kontrolować coś, znaczy tyle co mieć wpływ na to.
            Fizjologię też w pewien sposób można kontrolować, np. unikać płynów, żeby przez jakiś czas nie korzystać z ubikacji.
            W kwestiach damsko męskich, gdy pociąga cię facet -> możesz przeanalizować z czego to wynika -> dochodzisz do wniosku, że np. pociąga cię to samo co w poprzednim facecie-> zastanawiasz się czy ten "atrakcyjny" czynnik ci służy. Już sam fakt rozłożenia tego na czynniki pierwsze sprawia, że do całej sytuacji nabiera się dystansu. Można w ten sposób naprawdę mocno sobą pomanipulować.
            Mi się kiedyś udało tak przestawić myślenie, że autentycznie zakochałam się w kumplu, który zawsze był dla mnie antytezą atrakcyjności.
    • stephanie.plum Re: kobiece "gierki" 09.10.14, 23:40
      przede wszystkim te "gierki" są koszmarnie nudne.

      współczuję graczom.
      • piataziuta Re: kobiece "gierki" 10.10.14, 10:33
        Koszmarnie nudne i wręcz żałosne. A patrz jakie popularne.
    • potworski Re: kobiece "gierki" 21.10.14, 16:20
      Tak zazwyczaj zachowują się głupie pi..zdy, których celem w związku jest pełna kontrola nad partnerem. Używają do tego najrozmaitszych technik, z czego najpopularniejszym orężem jest emocjonalna manipulacja=czytaj: fochy, szantaż emocjonalny, granie na uczuciach i co tam sobie wymyślisz. Jest to bardzo częsta przypadłość kobiet pięknych, które w związku ze swoją urodą mają głębokie przeświadczenie, że świat powinien im rodzyny z rowa wylizywać. Na ten lep często łapią się głupi i naiwni faceci, którzy w imię ruch...ania niezłej dupy poddają się tej manipulacji stając się kompletnymi ci..pami, albo toczą nieustanne boje kończące się zazwyczaj burzliwym rozstaniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka