rosemary84
28.04.15, 21:58
Jedna z moich bliskich koleżanek bierze rozwód, złożyła papiery, termin pierwszej rozprawy jest ustalony. Problem w tym, że jej mąż nie bardzo ma ochotę dać jej ten rozwód bez przepychanek. Krótko mówiąc najprawdopodobniej będzie robił na złość i usiłował żeby została orzeczona jej wina. Z dziewczyną znam się od wielu lat, ale prawdę mówiąc nie mam najmniejszej ochoty babrać w jej małżeńskich rozgrywkach, z którymi tak naprawdę nie mam wiele wspólnego, bo przez wszystkie lata przed znajomymi byli oni pozornie wzorowym małżeństwem. Kiedy już mleko sie całkiem rozlało ona opowiedziała mi swoją wersję wydarzeń, ale jestem świadoma, że każdy kij ma dwa końce. Problem w tym, że ona zapowiedziała mi, że w razie problemów to będzie chciała mnie poprosić na świadka, żebym to powiedziała jak to w ich małżeństwie było, że ona niczemu nie winna itp. itd. A ja tak naprawdę nie wiem jak tam między nimi było i nie chcę w takiej sytuacji dociekać, ale też nie chcę składać zeznań pod dyktando koleżanki nie znając prawdy. Pytanie co w takiej sytuacji byście zrobiły? Powiedziały szczerze, że nie chcecie zeznawać czy przez wzgląd na koleżankę pomogły jej sie wybronić mimo wszystko?