Dodaj do ulubionych

Koleżanka i rozwód

28.04.15, 21:58
Jedna z moich bliskich koleżanek bierze rozwód, złożyła papiery, termin pierwszej rozprawy jest ustalony. Problem w tym, że jej mąż nie bardzo ma ochotę dać jej ten rozwód bez przepychanek. Krótko mówiąc najprawdopodobniej będzie robił na złość i usiłował żeby została orzeczona jej wina. Z dziewczyną znam się od wielu lat, ale prawdę mówiąc nie mam najmniejszej ochoty babrać w jej małżeńskich rozgrywkach, z którymi tak naprawdę nie mam wiele wspólnego, bo przez wszystkie lata przed znajomymi byli oni pozornie wzorowym małżeństwem. Kiedy już mleko sie całkiem rozlało ona opowiedziała mi swoją wersję wydarzeń, ale jestem świadoma, że każdy kij ma dwa końce. Problem w tym, że ona zapowiedziała mi, że w razie problemów to będzie chciała mnie poprosić na świadka, żebym to powiedziała jak to w ich małżeństwie było, że ona niczemu nie winna itp. itd. A ja tak naprawdę nie wiem jak tam między nimi było i nie chcę w takiej sytuacji dociekać, ale też nie chcę składać zeznań pod dyktando koleżanki nie znając prawdy. Pytanie co w takiej sytuacji byście zrobiły? Powiedziały szczerze, że nie chcecie zeznawać czy przez wzgląd na koleżankę pomogły jej sie wybronić mimo wszystko?
Obserwuj wątek
    • haneke_29 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:09
      Skoro masz takie nastawienie, to powinnaś powiedzieć to koleżance - licząc się oczywiście z tym, że najprawdopodobniej ją stracisz.

      • rosemary84 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:13
        No własnie tego sie obawiam. Ogólnie wspieram ją jak potrafię i staram sie podtrzymywac na duchu, bo widze, że przeżywa stresujący okres, ale jednak nie umiem wyobrazić sobie siebie stojącej przed sądem i opowiadającej bajki jak to koleżanki małżeństwo się sypało od kilku lat skoro naprawdę nie mam pojęcia o tym jak było faktycznie.
        • triss_merigold6 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:17
          Odmów. Oczywiście, ona i tak Cię może wskazać, ale wtedy przysyłasz zwolnienie lekarskie albo stawiasz się na rozprawie i w pierwszym zdaniu mówisz, że nie posiadasz żadnej wiedzy na temat małżeństwa dalekiej znajomej. Nie wiesz, nie spotykałaś się, nie widziałaś, nie pamiętasz, znajoma Ci sie nie zwierzała.

          Nie jest tak łatwo uzyskać orzeczenie o wyłącznej winie tylko dlatego, że ktoś komuś chce na złość zrobić.
          • rosemary84 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:28
            Nie da się powiedzieć, że to daleka znajoma, bo kontakty miałyśmy i mamy regularne. Natomiast jak pisałam, zawsze w towarzystwie była postrzegana jako osoba z bardzo poukładanym, wręcz nudnawym życiem małżeńskim (kochający mąż, niedzielne obiadki u mamusi, brakowało tylko dzieci, ale jak twierdziła to ich wspólna decyzja). Zastanawiam się czy w razie czego jeśli powiem tak przed sądem to będzie miało jakiekolwiek znaczenie?

            Nie mam pojęcia jak to jest z tym orzekaniem, ale wiem, że mocno jej sie tym odgrażał, choć w zasadzie nie wiadomo po co, bo jako takiego majątku do podziału za wiele nie mają.
            • triss_merigold6 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:39
              Wina/brak wina w ogóle nie wpływają na podział majątku, to odrębne sprawy.

              Nie będzie miało znaczenia, ale laska może mieć pretensje.
              • rosemary84 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:42
                No cóż i tak mnie czeka z nią w razie czego rozmowa i tak, póki co sie łudzę, że jednak uda im sie to załatwić we własnym sosie bez ciągania innych po sądach w sprawie świadkowania.
                • triss_merigold6 Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 22:48
                  Odmów i tyle. Dorośli ludzie powinni tak nieprzyjemne i osobiste sprawy załatwiać we własnym zakresie.
        • kino.mockba Re: Koleżanka i rozwód 30.04.15, 18:44
          > ale jednak nie umiem wyobrazić sobie siebie stojącej przed sądem i opowiadającej bajki

          I w ogóle ci przez myśl nie przeszło, żeby powiedzieć prawdę, tyle ile wiesz?

          Ja pie..., przebijasz wątek o imigrantach.
          • rosemary84 Re: Koleżanka i rozwód 02.05.15, 12:11
            No przeszło, przeciez napisałam... tylko, że ja nic nie wiedziałam tak naprawdę jak napisałam, a koleżanka wyraźnie dała mi do zrozumienia, że chciałaby, żebym zeznawała na jej korzyść.
            • czoklitka Re: Koleżanka i rozwód 04.05.15, 17:39
              Nie możesz na rozprawie podkreślić, ze wiesz tylko tyle, ile ona ci się zwierzała? Wobec czego, twoje wiedza oparta jest o jej zwierzenia tobie i nic więcej?
    • six_a Re: Koleżanka i rozwód 28.04.15, 23:55
      widocznie uważała cię za przyjaciółkę i sądziła, że się lepiej orientujesz.
      noalezonk.
      nie wiem, nie było mnie, właściwie się nie znamy, no miała chyba męża i chyba mieli nudne życie. i teraz wyjdzie ładnie, jaka to była bliska koleżanka dla ciebie.
      • alpepe Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 09:21
        No ale to jest różnie, ja co widziałam koleżankę z narzeczonym a potem mężem, to wolałam im z oczu zejść, bo wyglądali, jakby się mieli pozabijać. Teraz mają dziecko piętnastoletnie i nadal są razem, więc jak to w końcu jest.
        • six_a Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 09:37
          no więc imo, powinna się zgodzić na to świadkowanie. bo jeżeli mąż będzie wyciągał jakieś sprawy, o których ona pojęcia nie ma, to i koleżance nie zaszkodzi, a może pomóc, bo nie potwierdzi wersji męża.

          no nie wiem, ja bym tam poszła, gdyby to była bliska znajoma. natomiast nie zgodziłabym się na jakieś fabrykowanie prawdy w tym świadkowaniu.
      • ursyda Re: Koleżanka i rozwód 30.04.15, 11:07
        Z ust mi to!
      • rosemary84 Re: Koleżanka i rozwód 02.05.15, 12:15
        six_a napisała:

        > widocznie uważała cię za przyjaciółkę i sądziła, że się lepiej orientujesz.
        > noalezonk.
        > nie wiem, nie było mnie, właściwie się nie znamy, no miała chyba męża i chyba m
        > ieli nudne życie. i teraz wyjdzie ładnie, jaka to była bliska koleżanka dla cie
        > bie.


        Nie mogłam się orientowac, oboje w towarzystwie uchodzili za zgodne normalne małżeństwo. Przy spotkaniach z nią też nigdy nie narzekała, nie wspominała że coś jest nie tak. To jak do cholery miałam wiedzieć, że coś się dzieje, skoro skrzetnie to ukrywała? Przecież nie mieszkam z nimi, nie wsadzam nosa w ich życie. Jej było wstyd sie przyznać, że coś jest nie tak- tak sama się przyznała, więc ja tu akurat nie mam sobie nic do zarzucenia.
        • six_a Re: Koleżanka i rozwód 04.05.15, 10:01
          >Przecież nie mieszkam z nimi, nie wsadzam nosa w ich życie.
          no ale jednak nazwałaś ją bliską koleżanką, a to tylko tylko znajoma.
          ona myślała, że jesteś bliska, ty że znajoma, a teraz trzeba będzie to powiedzieć wprost, jeśli nie będziesz chciała świadczyć. już to pisałam. nie jest problemem odmowa, tylko to, że przy okazji "bliska koleżanka" dowie się, jaka była bliska.
          inaczej byś wątku nie zakładała, gdyż znajomi nie otrzymują takich propozycji, a rzeczywiście bliska znajoma nie miałaby dylematu, czy stanąć przed sądem.

    • dziabdzik Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 08:18
      Dla niej rozwód jest sprawą życiową, która może zostać pogrzebana przez brak świadków, dla Ciebie chwilą ewentualnego dyskomfortu. Poza tym nikt Cię nie będzie pytał jak było naprawdę, tylko o to, co wiesz, co słyszałaś, co widziałaś. Sądowi wystarczy, że powiesz, że koleżanka Ci się zwierzała i opowiadała to, co możesz powtórzyć. A czy to prawda czy nie to niech ocenia sąd. Jesteś czysta przed koleżanką i mówisz prawdę.
      • aqua48 Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 08:53
        Powiedz koleżance, wprost, że nie dasz rady występować przed sądem i opowiadać o jej życiu małżeńskim, a poza tym wszystko co wiesz na ten temat to i tak informacje z drugiej ręki, bo nie widziałaś żadnego złego zachowania jej męża i nie będziesz kłamać, że byłaś świadkiem czegoś czego nie byłaś. Niech zapyta swego adwokata, czy w ogóle takie zeznania będą wiarygodne. Jeśli dzieci nie ma, to sąd rozstrzygnie rozwód nawet bez zgody jej męża.
      • triss_merigold6 Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 09:04
        Jakąż to sprawą życiową może być rozwód, gdy nie było dzieci, przemocy, zdrad?

        Bez przesady, pani ten rozwód dostanie bez problemu.
        Wciąganie obcych ludzi w takie sprawy jest niestosowne i mocno bezczelne.
        • six_a Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 09:33
          bez problemu dostanie bez orzekania o winie, a ona by pewnie chciała z orzeczeniem, skoro już teraz zwalają, kto bardziej winny.
          w takim przypadku bez świadków niestety nie da rady.
          a traktowanie świadkowania jako świństwo jest histerią, chyba że ten rozwodzący się zwyczajnie chce, żeby skłamać przed sądem. wtedy owszem, jest to świństwo.
          • triss_merigold6 Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 09:39
            Tu chyba pan mąż coś brzdąkał o winie więc prewencyjnie zaczynają kompletować sobie świadków.
        • rosemary84 Re: Koleżanka i rozwód 02.05.15, 12:22
          triss_merigold6 napisała:

          > Jakąż to sprawą życiową może być rozwód, gdy nie było dzieci, przemocy, zdrad?
          >
          > Bez przesady, pani ten rozwód dostanie bez problemu.
          > Wciąganie obcych ludzi w takie sprawy jest niestosowne i mocno bezczelne.

          Przemocy fizycznej nie było, zdrad też nie, ale z tego co koleżanka opowiada to mąż w pewnym sensie znęcał sie psychicznie jesli można to tak nazwać, ale nie będę na forum pisać co mi opowiadała.
    • ste.do Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 11:55
      Ty nie masz oskarżać męża tylko bronić koleżankę przed jego oskarżeniami. Wszak to on zgadza się ew. na rozwód z orzekaniem o winie. Mówisz że sądziłaś że byli dobrym małżeństwem, bo nie było widać konfliktów. Powiedz to. Dzieci nie mają to i tak dostanie rozwód, musi tylko wykazać całkowity rozkład pożycia małżeńskiego, brak wspólnego gospodarstwa, brak pożycia seksualnego. Taki tryb może potrwać dłużej, nawet kilka lat, ale w końcu rozwód dostanie.
    • mendigo Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 12:48
      Oświadczasz koleżance, że pójdziesz i będziesz mówić to, co wiesz. Możesz w tym momencie podsumować, co wiesz i na co może w związku z tym liczyć. Oświadczasz kategorycznie, że kłamać ani odgrywać napisanych przez nią scenariuszy nie będziesz.
      Jeśli ona chce rzeczywiście tylko żebyś zaświadczyła, że problemów nie było (co jest zgodne z twoimi wrażeniami), to w czym problem?
    • tonik777 Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 13:27
      Jak już zostaniesz świadkiem w sądzie to mówić tylko prawdę. Skoro nie wiesz jak tam między nimi było, to tak powiedz na rozprawie.
    • majaa Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 14:46
      Powiedziałabym szczerze, że jest mi przykro, że tak wyszło, ale nie mogę zeznawać w sprawie, o której tak naprawdę nie mam pojęcia i poprosiłabym ją, żeby nie stawiała mnie w takiej niezręcznej sytuacji, bo będę zmuszona odmówić. I że mogę jej zaoferować innego rodzaju pomoc, jeśli będzie potrzebowała.
      • jowita771 Re: Koleżanka i rozwód 04.05.15, 07:33
        Jak Cię sąd wezwie, to sobie możesz odmawiać.
        • majaa Re: Koleżanka i rozwód 04.05.15, 17:31
          Nie miałam na myśli sądu, tylko koleżankę, bo wygląda na to, że ona na razie tylko rozważa takie rozwiązanie w razie kłopotów. Jeśli natomiast to zrobi mimo wyraźnego sprzeciwu autorki i sąd przyśle wezwanie, to nie będzie wyjścia oczywiście.
          Z tym, że ja bym się na pewno nie dała namówić na zeznania pod dyktando, więc to co bym powiedziała nie koniecznie musiałoby zadziałać na jej korzyść.
    • mroof Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 21:22
      Widzisz, a ja byłam dokładnie w przeciwnej sytuacji, bliska mi osoba rozwodziła się i prosiła o zeznawanie w sądzie swoją przyjaciółkę. Dodam, że rozwodziła się z mężem psycholem i przez większość małżeństwa nikomu się nie zwierzała z problemów, przemocy domowej, przemocy ekonomicznej i wyjątkowo sk*rwysyńskiego zachowania w ogóle, bo tak się składa, że żyjemy w kraju, w którym brudy pierze się w czterech ścianach a najlepiej w ogóle.

      Poprosiła koleżankę o zeznawanie, a koleżanka odmówiła tłumacząc się pie...lo w stylu chwilowo pogorszonego samopoczucia. Nie była proszona o ściemnianie, nie była proszona o mówienie pod dyktando, jedyne poświęcenie, którego od długoletniej przyjaciółki wymagano, to poświęcenie dwóch godzin życia i może trochę nerwów, bo to nie jest miła sytuacja. Po drugiej stronie równania była kuźwa jej mać sprawiedliwość, którą pani mogła po latach małżeństwa otrzymać. Konkretnie przekładało się to na orzeczenie o winie, które z kolei przekłada się na opiekę nad dziećmi i podział majątku, czyli sprawy zasadnicze.

      Nie wiem jak było u Twojej koleżanki, ja bym poszła i powiedziała to, co wiem.
      • triss_merigold6 Nie kłam, bo to brzydko 29.04.15, 21:32
        Nie kłam.
        Orzeczenie o wyłącznej winie przekłada się tylko na bezterminową możliwość uzyskania alimentów na siebie od małżonka uznanego winnym rozpadu małżeństwa.
        Nie ma wpływu na ustalenie stałego miejsca zamieszkania dzieci po rozwodzie, wymiar opieki, czy wysokość alimentów na dzieci.
        Tym bardziej nie ma wpływu na podział majątku, bo to odrębne postępowanie. Inna sprawa sądowa, rozumiesz?
        • mroof Re: Nie kłam, bo to brzydko 29.04.15, 21:43
          Nie imputuj mi tu kłamania bo to równie brzydko.

          Nie ja się rozwodziłam, nie pamiętam szczegółów, pamiętam, że świadek albo jego brak miał potężny wpływ na dalszy bieg wydarzeń.

          Za to Infor pisze tak: "Po drugie, ustalenie winy rozkładu pożycia może mieć wpływ na orzeczenie w przedmiocie władzy rodzicielskiej. Co prawda wina rozkładu pożycia sama przez się nie powoduje pozbawienia małżonka władzy rodzicielskiej, jej zawieszenia lub ograniczenia. Jednakże stwierdzenie winy małżonka nakłada na sąd obowiązek starannego zbadania, czy dany małżonek będzie po rozwodzie sprawował władzę rodzicielską zgodnie z dobrem dziecka oraz interesem społecznym.".
          • triss_merigold6 Re: Nie kłam, bo to brzydko 29.04.15, 21:54
            Infor może pisać, co nie znaczy że ma to jakieś odzwierciedlenie w orzecznictwie.
            stwierdzenie winy małżonka nakłada
            > na sąd obowiązek starannego zbadania, czy dany małżonek będzie po rozwodzie spr
            > awował władzę rodzicielską zgodnie z dobrem dziecka oraz interesem społecznym

            to w ogóle nie jest prawdą.
            W pozwie rozwodowym (lub wcześniej) powód/ka wnosi o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka przy nim/niej i wskazuje świadka na okoliczność małoletniego. Jeśli nie ma świadka, to powołuje go sąd i jest nim najczęściej kurator.

            Jazda się zaczyna jeśli obie strony chcą dziecka u siebie na stałe. Na wniosek którejś ze stron sąd może (ale nie musi) skierować dziecko na badanie do RODK i na podstawie opinii RODK wydać orzeczenie.
            Teraz wymagany jest plan wychowawczy, uzgodniony przez rodziców, jeśli plan jest, to oboje - niezależnie od winy/braku winy - zachowują pełnię władzy rodzicielskiej.
            Jeśli go nie ma, to sąd może (nie musi) na wniosek ograniczyć władzę tej osobie, która z dzieckiem nie mieszka, zwłaszcza jeśli będzie przebywać w innej miejscowości - tu chodzi o logistykę dnia codziennego, a nie czyjś brak wychowawczych kompetencji.
    • lilith70 Re: Koleżanka i rozwód 29.04.15, 23:49
      Powiedz szczerze, jak mądra to zrozumie.
    • jowita771 Re: Koleżanka i rozwód 04.05.15, 07:16
      Powiedziałabym, że w sądzie powiem to, co sama widziałam, żeby nie liczyła, że jej opowieści przedstawię jako własne spostrzeżenia, bo kłamać nie umiem. Jeśli to ja urządza, to mogę być świadkiem.
    • znana.jako.ggigus możesz odmawiając podać przyczyny - 04.05.15, 10:36
      że jako osoba z zewnątrz widziałaś ten związek inaczej, więc Twoje zeznania na wiele się nie zdadzą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka