Dodaj do ulubionych

śmierdząca sprawa

29.06.15, 19:31
Matka zmieniła pieluche w autobusie komunikacji miejskiej. Dziecko spore, chodzące już, pielucha,niestety z kupą. Kierowca prosil,aby wyszła z pojazdu, ona oświadczyła, że nie wyjdzie, więc wezwał policję.Hmm, miałam małe dziecko,i myślę,że te kilkanascie minut mogła poczekać i zmienić pieluche na zewnatrz pojazdu, a nie fundowac ludziom "atrakcje". A gdyby w tym samym czasie ktos w autobusie jadł kebaba? W ogole co to za czasy nastaly,żeby w srodkach komunikacji jesc, pić, gadac przez telefon i przewijac dzieci? Co sie stało z kulturą ludzi? !
Obserwuj wątek
    • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 19:35
      o, ciekawe. i co? i co? przyjechała policja?
      • molly_wither Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 20:30
        Przyjechala, bo musi reagowac na każdą, nawet "gowniana" interwencje:) Policje wezwal kierowca autobusu. Oczywiscie przegiął, tak, jak przegięła matka. To społeczenstwo naprawde potrzebuje jasnych regul współzycia. Kiedys obowiązywała jakas przyzwoitość, kultura bycia, milicja była od pałowania pijanych małzonków, ścigania złodziei, no porządek był zwyczajnie. A teraz ludziom wszystko wolno to korzystaja bez umiaru.

        czoklitka napisała:

        > o, ciekawe. i co? i co? przyjechała policja?
        • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 20:37
          ale wlepili mandat, przynajmniej pouczyli?
          • molly_wither Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 20:40
            Ej, ja nie o mandacie, ale o przewijaniu chcialam pogadac.
            czoklitka napisała:

            > ale wlepili mandat, przynajmniej pouczyli?
            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 20:53
              ok, to mnie zaciekawiło, czy są jakieś przepisy regulujące smród.
              a baba z tym dzieciorem zachowała się paskudnie.
              • molly_wither Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 21:15
                No wlasnie nie ma. Przynajmniej te obowiazujace w komunikacji miejskiej. Jest w regulaminie podrozowania punkt mowiacy o zakazie podrozowania osobom, ktore swym zapachem i wygladem odstreczaja ,ale oczywiscie takie osoby sobie w najlepsze podrozuja i to w komfortowych warunkach, bo zazwyczaj maja miesjce siedzace, a wokol nich jest pusto(nawet wczoraj musialam siedziec przy dwoch brudasach w moich bialych spodniach, wyobrazalam sobie tylko, kto mogl wczesniej siedziec na moim fotelu. I nikt brudasow nie wyprosil, tym bardziej nie wezwal policji, a podstawa byla. W takiej sytuacji nie wiem,jak oceniac incydent z matka przewijajaca.
                czoklitka napisała:

                > ok, to mnie zaciekawiło, czy są jakieś przepisy regulujące smród.
                > a baba z tym dzieciorem zachowała się paskudnie.
                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 21:29
                  >W takiej sytuacji nie wiem,jak oceniac incydent z matka przewijajaca.

                  tak czy siak, źle oceniać
                • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 09:50
                  molly_wither napisał(a):

                  > W takiej sytuacji nie wiem,jak oceniac incydent z matka przewijajaca.

                  Najepiej nie robić z igły wideł.
              • horpyna4 Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 21:15
                Niektórym mamuśkom kompletnie odwala. Pamiętam, jak kiedyś w pociągu (bez miejscówek) baba z małym dzieckiem wtryniła się do przedziału w środku wagonu i fundowała współpasażerom atrakcje w postaci sadzania dziecka na nocniku. Oczywiście na początku wagonu był przedział dla matek z małymi dziećmi i były tam miejsca (chyba nawet był zupełnie pusty), ale jej to nie obchodziło. Widocznie uważała korzystanie z tamtego przedziału za zamach na swoją wolność.
                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 21:30
                  ja z kolei pamiętam, gdy jechałam mzetką, wsiadł jakiś chyba żulek, od którego tak capiło, na szczęście kierowcy udało mu się go skutecznie wyprosić.
                • rotkaeppchen1 Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 07:50
                  O matko. Ale to jest pomysl. U mnie w pociagach podmiejskich nie ma toalet, wiec pomysl z nocnikiem jest wart rozwazenia :-D
                  • wersja_robocza Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 15:33
                    rotkaeppchen1 napisała:

                    > O matko. Ale to jest pomysl. U mnie w pociagach podmiejskich nie ma toalet, wie
                    > c pomysl z nocnikiem jest wart rozwazenia :-D

                    I zostaniesz bohaterką materiałów TVN i forum GW. :P
                    • rotkaeppchen1 Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 21:52
                      Raczej Bild Zeitung i RTL-u :D
            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:56
              >Ej, ja nie o mandacie, ale o przewijaniu chcialam pogadac.

              no dobra, więc tak.
              czy dziecko może się zakazić jakoś własną kupą jeśli ta nie będzie zebrana po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach? a nawet po godzinie czy dwóch? bo jeśli nic mu nie grozi, to bym na miejscu tej matki poczekała a nie fundowała atrakcje.
              • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 23:16
                czy może mieć jakieś poważne zmiany skórne czy coś
                • mordaruda Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 10:19
                  jak ma wrażliwą skórę, jest alergikiem to może.
                  • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 11:35
                    ok, ale ta matka mogła wysiąść na pierwszym lepszym przystanku i tam dopiero przewijać.
                    bo tak to jest takie wygodnictwo - nie chce się jej wysiąść, więc załatwia to w autobusie.
                    swoją drogą ciekawe, gdyż w jednym z artykułów napisano, że ludziom ta kupa nie przeszkadzała, a ja się zastanawiam, czy aby na pewno im nie przeszkadzała, czy tylko byli stadem baranów, które ani me ani be nie powiedzą, byle tylko się nie wychylać.
                  • jatojagodnik Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:12
                    Mój 13 letni teraz syn w wieku 3 miesiecy miał stan zapalny nerek od bakterii koli która przelazła z kupy do układu moczowego. 2 tygodnie w szpitali z niemowlakiem podłączonym do kroplówek to była najwieksza trauma mojego zycia...
    • six_a Re: śmierdząca sprawa 29.06.15, 21:55
      halo, policja, proszę przyjechać do autobusu.
      • fuzja-jadrowa Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 14:23
        - Halo, policja, prosze przyjechac w sprawie kupy.
        - A ta kupa smierdzi mniej czy bardziej niz kebab?
        - Nie wiem, to kupa dziecka.
        - Oo, to my przyjmujemy zgloszenia dopiero od kebaba wzwyz, przykro mi.
    • facettt prosze wszedzie,,, 29.06.15, 22:08
      ale nie Warszawie.
      - smrod daleko mi nie przeszkadza.
      - byle nie blisko.
    • wiarusik Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 00:08
      komunikacja miejska to przekrój społeczeństwa. obraz jest zatrważająco negatywny.
      • facettt bzdety... 30.06.15, 00:29
        wiarusik napisała:
        > komunikacja miejska to przekrój społeczeństwa. obraz jest zatrważająco negatywny.

        ta warszawska przez ostatnie 20 lat znaczaco sie poprawila.
        a kto tam siedzi w srodku - mnie nie interesuje.
        • wiarusik Re: bzdety... 30.06.15, 00:35
          ikarusy 280 były wygodniejsze.
          • facettt nadal bzdety... 30.06.15, 04:50
            wiarusik napisała:
            > ikarusy 280 były wygodniejsze.

            moze...
            ale obecne trawmwaje sa TZRY razy wygodniejsze i w sumie wychodzi na PLUS.
    • to.niemozliwe Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 02:27
      Może matka - feministką? Żaden patriarchat nie będzie jej mówił kiedy ma pieluchy dziecku zmienić...☺
    • nowaczek1 Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 13:29
      > A gdyby w tym samym czasie ktos w autobusie jadł kebaba?

      To właśnie jego należałoby z autobusu przede wszystkim wywalić - śmierdziel jeden. Kebab cuchnie w zatłoczonym autobusie gorzej niż kupa dziecka. Poza tym regulamin przewoźnika zabrania spożywania jedzenia w autobusie.
      • fuzja-jadrowa Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 14:08
        > Kebab cuchnie w zatłoczonym autobusie gorzej niż kupa dziecka

        No nie? Jak ktos w autobusie wpieprza kebab, to az sie czlowiekowi srac odechciewa.
    • wersja_robocza Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 15:35
      molly_wither napisał(a):

      > W ogole co to za czasy nastaly,żeby w srodkach komunikacji jesc
      > , pić, gadac przez telefon i przewijac dzieci? Co sie stało z kulturą ludzi? !

      Wywodzimy się z chamów to i chamska kultura dominuje. B-)
      • metalwrona Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 19:23
        Sama mam maleńkie dziecko, ale mimo wszystko NIE zmieniałabym pieluchy w autobusie. Juz pomijając te nieszczęsną kupę, ale także ze względu na intymność mojej córki. Albo bym dojechała do końca swojej trasy i poszła na ubocze , albo jeżeli trasa miałaby trwać za długo (na tyle że istniałoby ryzyko odparzeń i jednak za dużo smrodu) to bym wysiadła i potem jechała następnym. Jak przewijam młodą poza domem to zupełnie na uboczu i maksymalnie osłoniętą. Skąd mam wiedzieć czy w takim autobusie nie znalazłby się zboczeniec pstrykający zdjęcia gołego tyłka mojego dziecka?! I jeszcze żeby matka postawiła się w roli dziecka- jakby była już staruszką jeżdżąca na wózku i nietrzymająca zwieraczy, to gdyby zdarzyła się jej taka "wpadka" w autobusie, to czy by chciała żeby jej opiekun wystawiał jej tyłek i zmieniał tę pieluchę tak publicznie? Czy jednak wolałaby chwile poczekać, nawet przy ryzyku minimalnych odparzeń? Traktujmy nasze dzieci, tak jakbyśmy sami chcieli być traktowani w sytuacji zależności od innych.
        Ta pani ma ewidentnie Odpieluszkowe Zapalenie Mózgu i takie kobiety potem robią stereotypy na temat matek i te normalne matki z góry traktowane są jako wróg publiczny :-(. a wiem ze dziecko to dziecko, czasem trzeba zadziałac, ale też trzeba mieć na wzgląd innych ludzi, pewnych zachowan społecznych trzeba uczyc od małego. 2 letnie dziecko powinno wiedziec że się dupy w autobusie nie wystawia.

        No i jeszcze jedna kwestia: tu dochodzi też fakt ryzyka związanego z jakiś wypadkiem - co jeśli kierowca gwałtownie zahamuje lub będzie zmuszony do wykonania ostrego manewru? Gdyby cos sie stalo wina nie byla by trzepnietej matki tylko kierowcy.
        • molly_wither Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 19:37
          Pielucha z zawartoscia moglaby wyladowac na kolanach albo twarzy pasazera, to najlzejsza z opcji, aczkolwiek swoj "ciezar" ma:)

          metalwrona napisała:

          >
          > No i jeszcze jedna kwestia: tu dochodzi też fakt ryzyka związanego z jakiś wyp
          > adkiem - co jeśli kierowca gwałtownie zahamuje lub będzie zmuszony do wykonania
          > ostrego manewru? Gdyby cos sie stalo wina nie byla by trzepnietej matki tylko
          > kierowcy.
          • dziala_nawalony Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 19:51
            widze,ze roztrzasanie g..a moze fascynowac,wiec dodam,ze dramtyczne wydarznie mialo miejsce..Czoko,i to najlepsze!! ..u nas, w bydgoszczy.ciekawe co na to miejscowi wlodarze?
            a tu prosze, maly zasrniec i mama, uroczy bobas!!
            www.rmf24.pl/wideo/video,vId,1871579
            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 23:23
              a ja ją zacytuję "nie pozwolę, by dziecko miało odparzenia, bo ma delikatną skórę".
              ciekawe ile czasu ta matka pośpi w nocy, zanim wstanie i zmieni dziecku pieluchę...
            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 11:38
              >widze,ze roztrzasanie g..a moze fascynowac

              tu nie chodzi o fascynację, tylko o dyskusję nad granicami między tym co zdrowe i co wypada a całą resztą. tak sądzę.
              • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 11:39
                co właściwe, a nie zdrowe, o może tak to ujmę.
              • dziala_nawalony Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 11:46
                czoklitka napisała:

                > >widze,ze roztrzasanie g..a moze fascynowac
                >
                > tu nie chodzi o fascynację, tylko o dyskusję nad granicami między tym co zdrowe
                > i co wypada a całą resztą. tak sądzę.

                ..oczywiscie,zartowalem, a serio w takim jak w/w przypadku, jesli matka obawia sie odparzen u dziecka, wlasciwym wydaje sie opuszczenie autobusu i wytarcie pupy malenstwu gdzies w ustronnym miejscu, ewentualnie poczekac do konca podrozy..i tyle.
                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 11:59
                  no tak najpierw parada matek karmiących cycochami gdzie popadnie, teraz będzie akcja wycierających pupy wszędzie gdzie popadnie. Ustronne miejsce - dobre, naiwny jesteś.
                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:22
                    czoklitka napisała:

                    > no tak najpierw parada matek karmiących cycochami gdzie popadnie,

                    Prawda, że to straszne? Taką traumę karmiące matki fundują ludziom "estetycznym". A fuj! Jak one się nie wstydzą?! Nie boją się śmieszności? Przecież ktoś może je nagrać, wrzucić do sieci, a potem dziecko będzie miało przechlapane do końca życia!!!
                    • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:30
                      >Prawda, że to straszne? Taką traumę karmiące matki fundują ludziom "estetycznym". A fuj!

                      No żebyś wiedziała, że fuj! Gdy ja chcę się podrapać po piersi to nie wystawiam jej na widok publiczny tylko idę do łazienki. Jeśli chcę się podrapać po dupsku to nie wkładam ręki w majty na widoku tylko idę do toalety. A co dopiero w przypadkach, gdy z piersi coś nieapetycznego i wzbudzającego obrzydzenie kapie...
                      • dziala_nawalony Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:37
                        czoklitka napisała:

                        > >Prawda, że to straszne? Taką traumę karmiące matki fundują ludziom "estety
                        > cznym". A fuj!
                        >
                        > No żebyś wiedziała, że fuj! Gdy ja chcę się podrapać po piersi to nie wystawiam
                        > jej na widok publiczny tylko idę do łazienki. Jeśli chcę się podrapać po dupsk
                        > u to nie wkładam ręki w majty na widoku tylko idę do toalety. A co dopiero w pr
                        > zypadkach, gdy z piersi coś nieapetycznego i wzbudzającego obrzydzenie kapie...

                        ..dziwne, bo angielki nie maja zadnych zahamowan,kiedy najdzie je ochota podrapac sie po dupsku, czy pora karmienia,i jeszcze cos, zauwazylem,ze wiekszosc zbulwersowanych to kobiety, ciekawe, czyzby jakies kompleksy??
                        >
                        • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:03
                          >dziwne, bo angielki nie maja zadnych zahamowan,kiedy najdzie
                          > je ochota podrapac sie po dupsku, czy pora karmienia,
                          >i jeszcze cos, zauwazylem,ze wiekszosc zbulwersowanych
                          ?>to kobiety, ciekawe, czyzby jakies kompleksy??

                          A kto powiedział, że zachowanie Angielek ma być jakimkolwiek wyznacznikiem czegokolwiek? Nie, nie myślę, że to są kompleksy, u mnie to jest takie podejście, że moje piersi są do mojego i mojego męża "oglądania" a nie dla całego towarzystwa. No tak mam.
                          • six_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:07
                            > u mnie to jest takie podejście, że moje piersi są do mojego i mojego męża "oglądania"
                            a prywatnie też mówicie na nie cycochy, czy tylko publicznie?
                            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:09
                              prywatnie też się zdarza.
                              • six_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:17
                                ble, fuj i parę innych.
                                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:24
                                  ok
                          • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:10
                            czoklitka napisała:

                            > Nie, nie myślę, że to są kompleksy, u mnie to jest takie podejście, ż
                            > e moje piersi są do mojego i mojego męża "oglądania" a nie dla całego
                            > towarzystwa. No tak mam.

                            A nie możesz przyjąć, że ktoś może mieć inaczej? Wszystkei muszą mieć tak jak ty?
                            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:16
                              a czy ja mówię, ze wszyscy mają mieć tak ja ja? a gdzie tak mówię?
                              piszesz o odwracaniu wzroku, to ja ci napisze, żebyś sobie nos zatkała, jeśli w autobusie matka zacznie przewijać dzieciaka.
                              • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:19
                                czoklitka napisała:

                                > a czy ja mówię, ze wszyscy mają mieć tak ja ja? a gdzie tak mówię?

                                Ale ja nie mówię, że ty tak mówisz. Ja tylko pytam. :-)

                                > piszesz o odwracaniu wzroku, to ja ci napisze, żebyś sobie nos zatkała, jeśli > w autobusie matka zacznie przewijać dzieciaka.

                                Zatkałabym, choć wzrok łatwiej jest odwrócić niż uciec od woni, która wypełnia całe pomiesczenie lub pojazd. :-)
                                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:52
                                  >Zatkałabym, choć wzrok łatwiej jest odwrócić niż
                                  >uciec od woni, która wypełnia całe pomiesczenie lub pojazd. :-)

                                  to jest równie proste - zatykasz dobrze nos i oddychasz ustami.
                                  no, to teraz, skoro jest to równie proste, to mamy mogą okupować sklepy, autobusy itd ze swoimi srającymi pociechami.
                                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:56
                                    czoklitka napisała:

                                    > to jest równie proste - zatykasz dobrze nos i oddychasz ustami.

                                    To bardzo trudne - strasznie się męczę oddychając ustami, a odwracając wzrok wcale się nie męczę. ;-)
                                    • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:02
                                      A i jeszcze jedno a propos odwracania wzroku - gdybyś przypadkiem rozpieła bluzkę w autobusie, żeby się po piersiach (lub cycochac jak wolisz) podrapać, to nie czułabym obrzydzenia ani nie musiałabym odwracać wzroku. Tak na wszelki wypadek ci mówię, gdybyś kiedyś w mojej obecności musiała są podrapać. ;-D
                      • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:41
                        czoklitka napisała:

                        > No żebyś wiedziała, że fuj! Gdy ja chcę się podrapać po piersi to nie
                        > wystawiam jej na widok publiczny tylko idę do łazienki. Jeśli chcę się
                        > podrapać po dupsku to nie wkładam ręki w majty na widoku tylko idę do
                        > toalety.

                        Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale karmienie dziecka nie jest porównywalne z drapaniem się po piersi lub d...pie. A poza tym, jestem pewna, że wielu facetów byłoby zadowolonych, gdybyś rozpięła bluzkę i pokazała im swoje wdzięki.


                        > A co dopiero w przypadkach, gdy z piersi coś nieapetycznego i wzbudzającego
                        > obrzydzenie kapie...

                        Wiesz, masz problem z obrzydzeniem, ale to twoja sprawa. Twoje jakże ciekawe obrzydzenie, nie może jednak powodować zakazu karmienia, tym bardziej, że ty tego czegoś kapiącego w ogóle nie widzisz (wystarczy odwrócić wzrok).

                        PS. Sądzę, że gdy byłaś oseskiem, to tego obrzydzenia nie czułaś. ;-) A skoro to rzecz nabyta, to możesz się jej pozbyć. ;-)

                        • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:08
                          >Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale karmienie dziecka nie jest porównywalne z
                          >rapaniem się po piersi lub d...pie.

                          a dlaczego by nie? i tu i tu wystawiasz cycki.

                          >A poza tym, jestem pewna, że wielu facetów byłoby zadowolonych,
                          > gdybyś rozpięła bluzkę i pokazała im swoje wdzięki.

                          a co mnie obchodzi, co by się facetom podobało? mnie się nagie piersi nie podobają w przestrzeni publicznej. i mam zamiar się tego trzymać.

                          >A skoro to rzecz nabyta, to możesz się jej pozbyć. ;-)

                          a co? to już nie można sobie czuć obrzydzenia? na siłę trzeba się go pozbywać? bo co niby?
                          bo macierzyństwo to jest wyższa filozofia więc trzeba podchodzić do tego z szacunkiem czy tam ze zrozumieniem wystawionego cycocha? nie ma mowy. :D
                          • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:15
                            czoklitka napisała:

                            > a dlaczego by nie? i tu i tu wystawiasz cycki.

                            U lekarza lub w trakcie prześwietlenia też wystawiasz. Cel oraz okoliczności wystawiania też są ważne.

                            > a co mnie obchodzi, co by się facetom podobało? mnie się nagie piersi nie
                            > podobają w przestrzeni publicznej. i mam zamiar się tego trzymać.

                            A trzymaj się do woli. Czy ktoś zmusza cię do tego, żebyś się nie tryzmała???

                            > a co? to już nie można sobie czuć obrzydzenia? na siłę trzeba się go
                            > pozbywać? bo co niby?

                            Można sobie czuć. Podobnie jak można karmić w miejscach publicznych. Spoko.

                            > bo macierzyństwo to jest wyższa filozofia więc trzeba podchodzić do tego z
                            > szacunkiem czy tam ze zrozumieniem wystawionego cycocha? nie ma mowy. :D

                            Nie, macierzyństwo to po prostu rzeczywistość, a karmienie jest jej częścią. Nie musisz podchodzić z szacunkiem - wystarczy, że odwrócisz wzrok dla własnego spokoju. :-)
                            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:22
                              >A trzymaj się do woli. Czy ktoś zmusza cię do tego, żebyś się nie tryzmała???

                              A kto tu mi sugerował (!), że z obrzydzenia można się wyleczyć? Teraz piszesz, że można sobie czuć, a przed chwilką udzieliłaś porady. ;D
                              Toteż odwracam wzrok, bo co mi pozostaje.
                              • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:29
                                czoklitka napisała:

                                > A kto tu mi sugerował (!), że z obrzydzenia można się wyleczyć?

                                Bo można. Z życzliwości sugerowałam, bo może, biedulko, nie wiesz, a ja przecież nie życzę ci, byś trwała w takim obrzydliwym stanie. :-)

                                > Teraz piszesz, że można sobie czuć, a przed chwilką udzieliłaś porady. ;D

                                Patrz wyżej. Porada nie wyklucza uznania twojego prawa do obrzydzeń. :-)

                                > Toteż odwracam wzrok, bo co mi pozostaje.

                                No to całe szczęście! Bo już myślałam, że wyciągasz bystry telefon, robisz zdjęcie i pierdut do sieci. A potem śmieszność ściga matkę i dziecko już po wsze czasy (jak twierdzi berta). ;-)
                                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:40
                                  Obrażasz.
                                  Dlaczego sądzisz, ze jestem biedulką? Aha, bo mam własne zdanie inne od twojego.

                                  >Patrz wyżej. Porada nie wyklucza uznania twojego prawa do obrzydzeń. :-)

                                  A czy ja coś wspomniałam o wykluczeniu? a za porady serdecznie dziękuję, nie przydadzą się.

                                  >Bo już myślałam, że wyciągasz bystry telefon, robisz zdjęcie i
                                  >pierdut do sieci. A potem śmieszność ściga matkę i dziecko
                                  >już po wsze czasy (jak twierdzi berta). ;-)

                                  Paradne! Miałabym się fatygować i wyjmować telefon żeby jakiejś babie fotę pstryknąć? Dobre!
                                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:50
                                    czoklitka napisała:

                                    > Obrażasz.

                                    Nie, nie mam takich intencji, ale za twoje odczucia nie odpowiadam. :-)

                                    > Dlaczego sądzisz, ze jestem biedulką? Aha, bo mam własne zdanie inne od
                                    > twojego.

                                    A nie wolno mi sądzić? Tobie wolno czuć obrzydzenie, a ja nie mogę okazać swojego wsółczucia?

                                    > A czy ja coś wspomniałam o wykluczeniu? a za porady serdecznie dziękuję, nie > przydadzą się.

                                    A czy ja napisałam, że ty wspomniałaś. Ja tylo klarownie przedstawiłam swoje zdanie, żebyś miała jasność, że moja porada niczego ci nie odbiera. Za porady nie musisz dziękować - to są stuprocentowe gratisy. :-)

                                    > Paradne! Miałabym się fatygować i wyjmować telefon żeby jakiejś babie fotę
                                    > pstryknąć? Dobre!

                                    To tym większą ulgę czuję! Gdybyś była mniej leniwa w tym względzie, to jakaś baba i jej dziecko mogliby zostać wykluczeni ze społeczeństwa w oparciu o poczucie śmieszności lub obrzydzenia. :-)
                                    • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:06
                                      ewidentnie obrażasz, a nawet nie wiesz, że to czynisz.
                                      a intencje nie mają tu nic do rzeczy.

                                      >Gdybyś była mniej leniwa w tym względzie,
                                      sobie interpretujesz do woli, jak widzę. nie chodzi o lenistwo.

                                      współczuję - tak w ogóle.
                                      • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:10
                                        czoklitka napisała:

                                        > ewidentnie obrażasz, a nawet nie wiesz, że to czynisz.
                                        > a intencje nie mają tu nic do rzeczy.

                                        W tym przypadku intencje są kluczowe, ponieważ nie używam w stosunku do ciebie słów ani zwrotów powszechnie uważanych za obraźliwe.

                                        > sobie interpretujesz do woli, jak widzę. nie chodzi o lenistwo.

                                        Widzę, że moja ironia nie jest dla ciebie widoczna. Ale to nie dziwne, bo to tylko słowo pisane. :-)

                                        > współczuję - tak w ogóle.

                                        Ja też, kochana, ja też. :-)
                          • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:34
                            czoklitka napisała:

                            > (...) czy tam ze zrozumieniem wystawionego cycocha?

                            Mnie np. mierzi, gdy czytam, że kobieta piersi nazywa cycochami, ale masz takie prawo nawet na publicznym forum, a w sytuacjach sam na sam ze swoim mężem lub niemężem, to możesz nazywać je nawet wymionami. Nic mi do tego. :-)
                            • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:43
                              a mnie mierzi Stokrotka, która udziela porad nie będąc o to proszoną. A tych porad udziela tylko dlatego, że czyjeś opinie znacznie różnią się od jej opinii. Znów - nachalność w czystej postaci. A nachalność też mnie mierzi.
                              • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:52
                                No to współczuję, ale już chyba udzielałam ci porady co do możliwości wygaszenia moich postów. Nie? No to jeszcze raz udzielam. Nie dziękuj! ;-D
                                • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:02
                                  a czego ty mi współczujesz?
                                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:03
                                    Tej obrzydliwej przypadłości. :-)
                                    • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:08
                                      to jest przypadlość? a kto to tak zdefiniował? ty?
                                      akurat twoje definicje się nie liczą. :D
                                      • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:12
                                        czoklitka napisała:

                                        > to jest przypadlość? a kto to tak zdefiniował? ty?
                                        > akurat twoje definicje się nie liczą. :D

                                        Ale ja tu nie przedstawiam teorii ani praw, która mają powszechnie obowiązywać, tylko swoje opinie. A one dla mnie się liczą. Dla ciebie nie muszą. ;-D
                                        • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:41
                                          twoje opinie mogą wprowadzać w błąd.
                                          • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:46
                                            Za to nie odpowiadam, a ewentualne skutki są nieistotne, ponieważ nie rozmawiamy o procesie przeprowadzania operacji transplantacji serca ani o czymś równie istotnym.
                                  • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:08
                                    w dodatku mieszasz.
                                    • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:13
                                      Ty też. ;-)
                                      • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:39
                                        a w których miejscach mieszam, co?
                                        • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:42
                                          A w tych tam kilku powyżej.
                                          • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:44
                                            a konkretnie?
                                            • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:47
                                              A konkretnie to sama się zastanów. Ja nie mam ochoty czytać poprzednich postów.
                                              • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 09:04
                                                piękna wymówka dla kogoś, kto nie wie gdzie się karuzela kręci.
                                                • molly_wither Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 09:10
                                                  Ta kobieta jest jakaś dziwna, irytuje, a jednocześnie można z niej kręcic bekę (albo karuzelę:)
                                                  czoklitka napisała:

                                                  > piękna wymówka dla kogoś, kto nie wie gdzie się karuzela kręci.
                                                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 09:27
                                                    molly_wither napisał(a):

                                                    > Ta kobieta jest jakaś dziwna, irytuje, a jednocześnie można z niej kręcic bekę (albo karuzelę:)

                                                    Molly, kręć sobie do woli albo się irytuj, albo rób jednocześnie jedno i drugie. Ja się nie boję tego, że ty uznasz mnie za smieszną, bo ta twoja fobia przecież śmieszna jest. ;-)
                                                • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 09:25
                                                  Mogłabym wstawić kilka linków do poprzednich twoich postów, ale po co? Przecież sama je widzisz, gdy czytasz ten wątek.
                                                  • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 09:28
                                                    nadal twierdzę, że masz wymówkę. dobra, kończę. pa pa.
                                                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 09:30
                                                    Ależ twierdź. Przecież nikt ci nie zabrania. ;-) buziaki ;-)
                    • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:33
                      >Nie boją się śmieszności?

                      nie wiem, gdzie ty widzisz coś śmiesznego w karmieniu piersią, co innego że jest to nieapetyczne i nieestetyczne, a co innego gdy jest to śmieszne.
                      • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:42
                        czoklitka napisała:

                        > >Nie boją się śmieszności?
                        >
                        > nie wiem, gdzie ty widzisz coś śmiesznego w karmieniu piersią, co innego że
                        > jest to nieapetyczne i nieestetyczne, a co innego gdy jest to śmieszne.

                        To ironia była. ;-)
                  • sid_15 Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 17:15
                    > no tak najpierw parada matek karmiących cycochami gdzie popadnie, teraz będzie akcja
                    > wycierających pupy wszędzie gdzie popadnie. Ustronne miejsce - dobre, naiwny jesteś.

                    Kiedyś widziałam zdjęcia z takiego happeningu - już pomijając fakt, że karmione były również dzieci 3-letnie, chodzące, to ogólnie bawi mnie taki bulwers, bo jakąś karmiącą wyproszono z restauracji czy tam z centrum handlowego. Mnie kiedyś nie wpuścili do modnego, warszawskiego klubu. Że też nie wpadłam na pomysł, żeby happening zrobić. No ale część współczesnych matek to inna rzeczywistość.
    • berta-death Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 20:10
      Policja przyjechała, bo nie chciała opuścić pojazdu, nie że pieluchę zmieniała. Pasażer jest zobowiązany stosować się do poleceń kierowcy, bez względu na to, czy kierowca ma rację czy nie. Najwyżej może złożyć skargę do mpk, ztm czy czegokolwiek co daną linią zarządza. Chodzi o kwestie bezpieczeństwa. Identycznie jest w pociągach czy samolotach.

      A co do sprawy, to nie zazdroszczę temu dziecku. Lada moment pójdzie do szkoły a koledzy na 100% odgrzebią ten artykuł. I już widzę jak podczas wycieczki szkolnej ktoś na cały autobus wrzaśnie: Ej, Kryśka, zmienić ci pieluchę! I tak przez 12lat edukacji.
      • six_a Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 20:25
        >Lada moment pójdzie do szkoły a koledzy na 100%
        to ile to dziecko miało lat? 5?
        no jak pięć, to policja się słusznie należała za znęcanie się nad dzieckiem.
        • koszmarna.baba Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 21:32
          Moim zdaniem 2-letnie dziecko nie powinno być publicznie rozbierane a ta idiotka jeszcze wywiadu udzielała z tą dziewczynką na rękach!!! Przecież ta mała będzie teraz pośmiewiskiem na podwórku!
          • six_a Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:02
            jak słowo daję, myślałam, że to jakiś fejk, a to się wydarzyło naprawdę.

            co do pośmiewiska, to starzy będą mieli używanie, bo dwuletnie dzieci raczej wiadomości nie oglądają, tudzież same robią w majty, więc dla nich to normalka;)
            • berta-death Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:45
              Z sieci nic nie ginie. Ta baba pokazała twarz swoją i dziecka i zdaje się jeszcze się przedstawiła. To będzie krążyć w sieci przez wieki i naprawdę jest spore prawdopodobieństwo, że ktoś w klasie odgrzebie ten artykuł. A jak tak, to mogą z niej zrobić pośmiewisko. Może do niej przylgnąć łatka robiącej kupę w autobusie na długie lata. Dla dzieciaków to wszytko jedno czy ona miała wtedy 2lata, 5, czy 10, ważne, że jest okazja, żeby się z kogoś pośmiać. A w rodzinie to do samej śmierci będzie krążyło to jako anegdotka. Będzie to pierwsza rzecz, o której się dowie każdy przyszły zięć i ktokolwiek kto wejdzie do rodziny.
              Jakby to trafiło na osobę z dużym luzem i dystansem do siebie, to i dla niej może to być śmieszne, ale jak odziedziczyła po mamusi sztywniactwo i robienie z igły wideł, to naprawdę jej nie zazdroszczę.
              • fuzja-jadrowa Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 10:27
                > Będzie to pierwsza rzecz, o której się dowie każdy przyszły zięć

                :D

                Zięć i kupa pachnąca lepiej od kebaba wymiatają.
              • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 11:58
                >A w rodzinie to do
                > samej śmierci będzie krążyło to jako anegdotka.

                może matka będzie się chwalić wszem i wobec, że kierowca okazał się przewrażliwiony, a policja żadnego mandatu nie wystawiła.
                • berta-death Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:51
                  Policja została wezwana nie dlatego, że dziecku pieluchę zmieniała, tylko dlatego, że nie chciała wyjść z autobusu. Jakby taki numer odstawiła w samolocie, to skończyłaby w areszcie z poważnymi oskarżeniami. I powód, dla którego kierowca czy pilot zdecydował nakazać jej wyjście, nie ma najmniejszego znaczenia.
          • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 09:46
            koszmarna.baba napisała:

            > Przecież ta mała będzie teraz pośmiewiskiem na podwórku!

            O, to jest to! Największy koszmar Polaka/Polki - stać się pośmiewiskiem. Można popełniać wstydliwe czyny, np. kraść, ale przecież prawie nikt się nie wstydzi cwanej kradzieży, szczególnie jeślli okradzionym jest bogacz albo państwo. Natomiast stać się pośmiewiskiem, to rzecz straszna w RP.
      • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 21:57
        >A co do sprawy, to nie zazdroszczę temu dziecku.
        >Lada moment pójdzie do szkoły a koledzy na 100% odgrzebią
        >ten artykuł. I już widzę jak podczas wycieczki szkolnej ktoś na cały
        >autobus wrzaśnie: Ej, Kryśka, zmienić ci pieluchę! I tak przez 12lat edukacji.

        a kto ci powiedział, ze jakikolwiek artykuł się pojawi?
        to co piszesz nawet nie kwalifikuje się jako prześmiewcze.
        • six_a Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:31
          > a kto ci powiedział, ze jakikolwiek artykuł się pojawi?

          www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=autobusie%20pieluch%C4%99
          • czoklitka Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:54
            o kurczę, dzięki!!!
          • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 09:43
            six_a napisała:

            > > a kto ci powiedział, ze jakikolwiek artykuł się pojawi?
            >
            > www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=autobusie%20pieluch%C4%99

            No, to przecież straszne jest! Od teraz aż do wieczności (jak napisała berta i parafrazując tytuł pewnej powieści) po sieci krążyć będzie ten artykuł, a matka i (co gorsze) dziecko będą pośmiewiskiem po wsze czasy! I jak tu żyć, Panie Prezydencie, jak???
            • six_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 10:17
              ja się do tego lamentu nie przyłączyłam, sorry. informacje wszelkiego rodzaju mają obecnie wybitnie krótki żywot. nawet pięć minut sławy zmieniło się w jakieś pięć sekund maks.
            • berta-death Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 12:48
              Pewnie, że to będzie krążyć po wsze czasy. Co za problem sobie odgrzebać jakiś artykuł. Co za problem od sąsiadów dowiedzieć się, że coś takiego miało miejsce i odgrzebać. A problem bycia pośmiewiskiem jest poważny jak się chodzi do podstawówki czy gimnazjum. Dzieciaki bywają wredne. A przy okazji doskonale posługują się internetem.
              • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:00
                berta-death napisała:

                > Pewnie, że to będzie krążyć po wsze czasy.

                A nie mówiłam?! Przed wiecznością i bertą nikt nie ucieknie!

                > A problem bycia pośmiewiskiem (...)

                Tak, wiem. Bycie posmiewiskiem w RP to rzecz gorsza niż bycie oszustem lub przestępcą. Ale to nie jest wina dzieci, tylko dorosłych, którzy dzieci wychowują i kształtują. M.in. takich dorosłych jak ty, berto. Nie wiem, czy masz dzieci, ale gdybyś miała, to sądzę, że bardzo skutecznie przekazałabyś im swój strach przed śmiesznością i być może ukrytą lub jawną radość z ośmieszania innych.
                • berta-death Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:44
                  Nie zmienisz świata. A już na pewno nie zmienisz świata nastolatków, ani młodszych uczniów. W tym wieku dokopywanie innym to niemal norma rozwojowa. Na niektóre rzeczy nie na się wpływu, ale po co się podkładać, jak się nie musi? A kobietę już zalała fala hejtu. Na co jej to było? Może jej to nie przeszkadza, ale jeszcze w tym wszystkim jest gdzieś dziecko.

                  A nastolatki bywają różne i różnie może się ta ich różność skończyć. Lepiej na zimne dmuchać:
                  natemat.pl/147211,14-letni-dominik-popelnil-samobojstwo-rowiesnicy-nazywali-go-pedziem
                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 13:55
                    berta-death napisała:

                    > Nie zmienisz świata.

                    Całego świata nie zmienisz, ale siebie możesz zmienić. Niestety, to wymaga wysiłku... A zmieniając siebie, zmieniasz jednak ten świat po części... Pomyśl nad tym - to nie boli.
                    • dziala_nawalony Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:25
                      stokrotka_a napisała:

                      A zmieniając siebie, zmieniasz jednak ten świat po części...


                      Stokrota,za to zdanie masz u mnie krate zimnego heinekena!. ...otoz to, zaczac trza od siebie i swoich mlodych w domu.Tlumaczenie,ze to nieomal cecha rozwojowa, nie zwalnia od odpowiedzialnosci za wychowanie na ludzi, a nie na dzikie bydlo kierujace sie instynktem stadnym.
                      • berta-death Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 15:57
                        Nie można zapominać, że wpływ można mieć jedynie na siebie i na własne dzieci, z czego ten drugi mocno ograniczony. Na to co zrobią i powiedzą cudze dzieci i obcy ludzie, wpływu nie mamy żadnego. Ale warto wiedzieć, że ludzie, zwłaszcza nieletnie potrafią być wredne i tylko szukają okazji, żeby komuś dokopać. I posyłając dziecko do takiego gniazda os, muszę go wyposażyć w narzędzia do walki z przeciwnikiem i muszę zadbać o to, żeby przeciwnikowi wytrącić z rąk tyle oręża ile się da. A publikowanie informacji o tym, że moje dziecko taką kupę nawaliło na środku autobusu, że aż policja przyjechała, bo w takiej formie może to przetrwać dla potomnych, nie sprzyja dbaniu o przyszły dobrostan dziecka.
                        • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 16:31
                          berta-death napisała:

                          > A publikowanie informacji o tym, że moje dziecko taką kupę nawali
                          > ło na środku autobusu, że aż policja przyjechała, bo w takiej formie może to > przetrwać dla potomnych, nie sprzyja dbaniu o przyszły dobrostan dziecka.

                          berta, weź ty zrób coś z tym swoim matriksem, bo ten już nudny jest. ;-)
                  • znana.jako.ggigus masz rację Bertha 05.07.15, 14:37
                    w czasach przedinternetowych studiowałam z chłopakiem, b. inteligentnym, ale który jako nastolatek dał wywiad do Brawo ze swoją ówczesną dziewczyną.
                    I cały czas za nim to szło.
                    Poznałam go w grupie na studiach, nie chodziłam z nim do ogólniaka, żadnych wspólnych znajomych, a następnego dnia już wiedziałam.
                    • berta-death Re: masz rację Bertha 06.07.15, 03:41
                      W liceum pierwsze czego się dowiedziałam o swoich nowych koleżankach, to tego, że w czasach przedszkolnych jedna zrobiła kupę na placu zabaw, inna codziennie rzygała do talerza, jeszcze inna podpuszczana przez kolegów ściągała majtki podczas obiadu a jeszcze inna była tak opóźniona, że już w grupie maluchów nikt się z nią nie chciał bawić. Wychlapał kolega, z którym miały pecha trafić do jednej klasy. Jedna z nich chodziła do innej podstawówki, nie miała z nim kontaktu od tych wczesnodziecięcych lat a i tak ją poznał i nie omieszkał na forum klasowym powspominać dawnych czasów.
                      Byłam też świadkiem jak panie w wieku emerytalnym obrabiały tyłki swoim znajomym ze szkolnych lat. I też się dowiedziałam, że jedna z ich koleżanek, znana osoba, miała matkę, która miała zwyczaj wpadać do klasy i przy wszystkich uczniach dawać córce ciepłe majty, których ta zapomniała z domu wziąć. Inna miała na jakimś zlocie absolwentów powiedzieć koledze, ty Józiu to już w przedszkolu byłeś pierdołą i pierdołą zostałeś. Też w nawiązaniu do opowiadanych anegdotek.

                      Problem nie jest ani nowy ani marginalny. Czasem przybiera formę niewinnych żartów, z których obie strony się śmieją, czasem przybiera formę chamskiego mobbingu. Nie przewidzi się. Nie bez powodu osoby z nieco wyższych sfer, których dzieci są niejako skazane na wykonywanie zawodów z nieco wyższej półki, dbają o to, żeby ich dzieciństwo było jak najbardziej anonimowe i nie wychodziło poza znane TWA. Bo jakby to później wyglądało, że podwładny zna wszelkie obciachy i brudy swojego szefa, zwłaszcza nielubianego szefa. Albo drech sądzony przez sędziego, zna jego przeszłość. Już widzę te napisy na murach sądu, albo wykrzykiwania tłumu niezadowolonego z werdyktu. Jaką szansę w wyborach miałby kandydat, jakby media zaczęły rozpisywać się o jego dzieciństwie i młodości.
                      A skoro dorośli ludzie potrafią coś takiego wykorzystać do dokopywania sobie nawzajem, to gimnazjalisty zrobią to tym bardziej.
                      • znana.jako.ggigus na szczęście nie mam aż tak złych doświadczeń 06.07.15, 08:01
                        Może dlatego, że po przedszkolu zmieniłam miasto zamieszkania:)?
                        Ten chłopak, o którym pisałam, wybijał się, więc trzeba go było ukrócić tą informacją o Brawo.
                      • dziala_nawalony Re: masz rację Bertha 06.07.15, 08:05
                        zawsze chamidla lubia bawic sie czyims kosztem,powiedzmy sobie jasno,w sytuacjach kiedy dowcipnis o sklonnosciach do wspomnien wczesnoprzedszkolnych probuje brylowac w towarzystwie kosztem pechowcow wystarczy zdecydowanie wyrazic dezaprobate, najlepiej ucinajac taka story pytaniem, czy sam bedac szczeniakiem nigdy sie nie osral..
                        • czoklitka Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:14
                          a no właśnie!
                      • lefanalbleu Re: masz rację Bertha 06.07.15, 15:56
                        należałoby się zastanowić skąd ta agresja u współczesnych homo sapiens - dawniej tłumaczono to, jako instrument służący przetrwaniu w nieprzyjaznym środowisku - dziś w ten sposób łepki i mali, nic nie warci ludzie walczą o pozycję w grupie?
                        • dziala_nawalony Re: masz rację Bertha 06.07.15, 16:13
                          lefanalbleu napisała:

                          > należałoby się zastanowić skąd ta agresja u współczesnych homo sapiens - dawnie
                          > j tłumaczono to, jako instrument służący przetrwaniu w nieprzyjaznym środowisku
                          > - dziś w ten sposób łepki i mali, nic nie warci ludzie walczą o pozycję w grup
                          > ie?

                          ..trudno stwierdzic,czy i na ile ktos taki, jest zlym czlowiekiem,czy moze bezmyslnym glupkiem starajacym sie za wszelka cene o uznanie w stadzie?,..zaobserwowalem, ze zakompleksione zero rzuca g//em bardziej ochoczo, niz inni.
                          • czoklitka Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:21
                            >zakompleksione zero rzuca g//em bardziej ochoczo, niz inni.

                            no, bo mu się nudzi, a rzucanie g* jest jego ulubioną rozrywką i chyba tak to można tłumaczyć. A czemu akurat taka rozrywka? Nie wiem, może kwestia tego, co jest w domu rodzinnym, jeśli rozrywką rodziców jest wieczne obgadywanie wszystkiego dookoła czy dosrywanie wszystkim dookoła i sobie nawzajem, to co innego dzieciak może z tego domu wynieść?
                            • czoklitka Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:23
                              poza tym to jest też kwestia charakteru, niestety są takie nieznośne chamskie charaktery i nawet rodzice tutaj na to niewiele poradzą.
                              • dziala_nawalony Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:27
                                pewnie to wszystko ma znaczenie, i to co z domu, i charakter czy w koncu srodowisko takiego chamciucha, omijac szerokim lukiem i tyle.
                                • dziala_nawalony Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:29
                                  Czoko idzie dzisiaj wytrzymac te upaly w Bydzi?
                                  • czoklitka Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:33
                                    Idzie. Wieje wietrzyk i przez to wcale nie jest tak gorąco. :-)
                                    • dziala_nawalony Re: masz rację Bertha 06.07.15, 17:38
                                      ..hm, fajnie zazdroszcze Ci, to moje najukochansze miejsce na ziemi,i tesknie od cholery.
                        • berta-death Re: masz rację Bertha 06.07.15, 20:12
                          Szkoła to skrajnie nieprzyjazne środowisko, stąd budzi wszystkie najgorsze instynkty. Żeby przetrwać, trzeba niszczyć innych, inaczej samemu zostanie się zniszczonym.
                          • stokrotka_a Re: masz rację Bertha 07.07.15, 08:12
                            berta-death napisała:

                            > Szkoła to skrajnie nieprzyjazne środowisko, stąd budzi wszystkie najgorsze instynkty. Żeby przetrwać, trzeba niszczyć innych, inaczej samemu zostanie się zniszczonym.

                            Szkoła jako dżungla to kolejny element twojego matriksa. Ja widocznie do szkoły chodziłam na innej planecie, bo nie było tam niszczenia innych.
                    • stokrotka_a Re: masz rację Bertha 06.07.15, 08:49
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > w czasach przedinternetowych studiowałam z chłopakiem, b. inteligentnym, ale który jako nastolatek dał wywiad do Brawo ze swoją ówczesną dziewczyną.
                      > I cały czas za nim to szło. Poznałam go w grupie na studiach, nie chodziłam z nim do ogólniaka, żadnych wspólnych znajomych, a następnego dnia już wiedziałam.

                      To straszne! Prawie jak antyczna tragedia! I co zrobiłaś z tą wiedzą? Poszłaś do chłopaka i powiedziałaś mu, że jest śmieszny?
                      • znana.jako.ggigus gdybys przeczytala inne moje posty 06.07.15, 11:51
                        w tej sprawie, nie napisalabys tego postu.
                        • stokrotka_a Napisałabym. 06.07.15, 12:00
                          A po co to gdybanie?
                          • znana.jako.ggigus bo to co napisalas, 06.07.15, 16:34
                            nie ma sensu.
                            • stokrotka_a To co napisałam ma sens. 06.07.15, 17:04
                              Gdybanie nie ma sensu, szczególnie wtedy gdy chodzi o rzecz, która się już stała i nie może się "odstać".
                              • znana.jako.ggigus nie o tym była mowa 06.07.15, 22:39

                                • stokrotka_a O tym była, 07.07.15, 08:10
                                  ale się zmyła.
            • koszmarna.baba Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 14:53
              stokrotka_a napisała:


              >
              > No, to przecież straszne jest! Od teraz aż do wieczności (jak napisała berta i
              > parafrazując tytuł pewnej powieści) po sieci krążyć będzie ten artykuł, a matka
              > i (co gorsze) dziecko będą pośmiewiskiem po wsze czasy!

              Stokrotka ja mam pytanie do Ciebie: czy Ty wystawiłabyś pupę swojej 2-letniej córki na widok publiczny i jeszcze później udzielając wywiadu pokazała to dziecko w TV?


              Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
              • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 15:11
                koszmarna.baba napisała:

                > Stokrotka ja mam pytanie do Ciebie: czy Ty wystawiłabyś pupę swojej 2-letniej > córki na widok publiczny

                To zależy od okoliczności - np. na plaży wystawiłabym bez oporów.

                > (...) i jeszcze później udzielając wywiadu pokazała to dziecko w TV?

                Nie, wywiadów żadnych nie udzielałabym, ale to nie ma nic wspólnego z tym co napisałam i do czego się odniosłam. Odniosłam się do propagowanego w polskim społeczeństwie poczucia śmieszności i przekazywania strachu przed śmiesznością dzieciom. Mieszkam poza Polską już wiele lat, ale nigdzie nie widziałam rodziców wkładającym do głów swoich pociech strach przed śmiesznością. W RP natomiast jest to powszechne. Z drugiej strony, często widzę tu dzieci uczone szacunku dla dobra wspólnego, dla wspólnej przestrzeni, co z kolei jest zdecydowanie zaniedbywane w wychowaniu dzieci w Polsce.
                • koszmarna.baba Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 15:52
                  Odniosłam się do propagowanego w polskim społeczeństwie poczucia śmieszności i przekazywania strachu przed śmiesznością dzieciom

                  Z tego co piszesz wynika, że masz "alergię" na to słowo.

                  Teoretycznie nawet masz rację ale praktyka pokazuje, że takie zachowania są tak samo wyśmiewane w Pl jak i w reszcie Europy. Byłam, widziałam.

                  (...) często widzę tu dzieci uczone szacunku dla dobra wspólnego, dla wspólnej przestrzeni, co z kolei jest zdecydowanie zaniedbywane w wychowaniu dzieci w Polsce.

                  Niekoniecznie. Wbrew temu co sugerujesz u Nas też mnóstwo ludzi tak właśnie myśli. Niestety do części społeczeństwa (nie tylko polskiego) "wspólne dobro, przestrzeń" są pojęciami abstrakcyjnymi. Liczy się dla nich tylko JA! Od lat walczymy z przemocą, uczymy dzieci że nie wolno bić innych i co? Za przeproszeniem psinco! Zmienił się tylko sposób i zamiast zwykłej bójki między dwoma chłopakami mamy zemstę np. na facebooku przez publikowanie kompromitujących, często sfałszowanych zdjęć.

                  Szkoda tylko że ta baba zrozumie (być może) znaczenie swojego zachowania dopiero jak inne dzieci zaczną dokuczać jej córce.
                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 16:38
                    koszmarna.baba napisała:

                    > Z tego co piszesz wynika, że masz "alergię" na to słowo.

                    Nie, to nie jest alergia na to słowo tylko na bezmyślne zachowania i postawy dorosłych przekazywane dzieciom ze szkodą dla tychże dzieci i całej wspólnoty.

                    > Teoretycznie nawet masz rację ale praktyka pokazuje, że takie zachowania są
                    > tak samo wyśmiewane w Pl jak i w reszcie Europy. Byłam, widziałam.

                    Otóż nie. Ja byłam i nadal jestem, i widzę, że nie jest tak samo jak w PL (przynajmniej pod tym względem).

                    > Niekoniecznie. Wbrew temu co sugerujesz u Nas też mnóstwo ludzi tak właśnie
                    > myśli.

                    Za mało ludzi tak myśli, a jeszcze mniej ludzi robi coś konkretnego w zgodzie z tym myśleniem.

                    > Liczy się dla nich tylko JA!

                    No właśnie to miałam na myśli, pisząc o dużych brakach w wychowaniu z punktu widzenia dbania o wspólne dobro.

                    > Szkoda tylko że ta baba zrozumie (być może) znaczenie swojego zachowania
                    > dopier o jak inne dzieci zaczną dokuczać jej córce.

                    Proszę cię, nie twórz tu matriksów jak berta. I nie bądź taka przeczulona na punkcie śmieszności.
                    • koszmarna.baba Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 18:24
                      Nie jestem przeczulona i nie tworzę matrixów ale wiem jak i za co dzieci potrafią dokuczać innym.
                      To, że w Twoim otoczeniu jest inaczej wcale nie świadczy, że w całym kraju jest tak samo. W podstawówce do której chodziła moja córka nie było kradzieży, przemocy i narkotyków ale w gimnazjum już nie było tak kolorowo. Niestety.
                      Moim zdaniem jest to efekt wprowadzanego już w przedszkolu "wyścigu szczurów". Nie uczy się dzieci współDZIAŁANIA ale współZAWODNICTWA. A dziś mało kto gra fair. Przecież liczą się tylko WYNIKI, OSIĄGNIĘCIA i to jest właśnie jest przerażające.
                      • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:32
                        koszmarna.baba napisała:

                        > Nie jestem przeczulona i nie tworzę matrixów ale wiem jak i za co dzieci potrafią dokuczać innym.

                        Tworzysz, tworzysz, ale naturalnie tego nie dostrzegasz.

                        > Moim zdaniem jest to efekt wprowadzanego już w przedszkolu "wyścigu szczurów".

                        Znów matrix.
                • molly_wither Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 20:01
                  Wlasnie jestes ofiara tego,co napisalas o smeisznosci. Osmieszasz sie piszac, ze w miejscu publicznym, a takim jest plaza, nie mialabys oporow przed pokazaniem golej pupy dziecka. Kiedys dziciaki mogly biegac i biegaly na golasa po plazy, bo nikt nie slyszal o pedofilach (a owszem, pedofile zawsze byli , ale ludzie nie wiedzieli,jak taki zbok wyglada) .
                  Inna kwestia to zalatwianie potrzeb fizjologicznych. Nawet z malym dzieckiem mozna odejsc na bok, a najlepiej pojsc do plazowej toalety. Wiesz,jak sie uda mozesz nawet wspolzyc na plazy za parawanem. Bylebys tylko sie nie osmieszyla.Ech, niezla siare robisz nam, Poalkom, za granica.Podszkol sie z zasad dobrego wychowania. Jest takie forum na GW :"savoire vivre".


                  > ,
                  • stokrotka_a Re: śmierdząca sprawa 02.07.15, 08:41
                    molly_wither napisał(a):

                    > Wlasnie jestes ofiara tego,co napisalas o smeisznosci.

                    Nie, holly-molly, nie jestem ofiarą. To ty jesteś, bo ta śmieszność jest w twojej głowie, a nie w mojej.

                    > Osmieszasz sie piszac, ze w miejscu publicznym, a takim jest plaza, nie
                    > mialabys oporow przed pokazaniem golej pupy dziecka. Kiedys dziciaki mogly
                    > biegac i biegaly na golasa po plazy, bo nikt nie slyszal o pedofilach (a
                    > owszem, pedofile zawsze byli , ale ludzie nie wiedzieli,jak taki zbok
                    > wyglada) .

                    Molly, po prostu bzdury piszesz. Ludzie nie wiedzieli jak taki zbok wygląda, a teraz wiedzą?

                    > Inna kwestia to zalatwianie potrzeb fizjologicznych. Nawet z malym dzieckiem
                    > mozna odejsc na bok, a najlepiej pojsc do plazowej toalety.

                    A czy ja coś pisałam o załatwianiu potrzeb fizjologicznych na plaży??? W matriksie żyjesz, moja droga. ;-)

                    > Wiesz,jak sie uda mozesz nawet wspolzyc na plazy za parawanem. Bylebys tylko
                    > sie nie osmieszyla.

                    Współczuję ci strachu przed ośmieszeniem. A tak na marginesie - masz obsesję na punkcie fizjologii (kupa, seks). W twoim wieku to już czas wyrosnąć z dziecięcych fascynacji. ;-)

                    > Ech, niezla siare robisz nam, Poalkom, za granica.

                    Ty robisz siarę Polakom w RP, a jest ich tam więcej, więc i skutki bardziej rozpowszechnione. ;-)
    • yeronimo Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:45
      Kierowca miał rację , a ta matka to idiotka, podczas jazdy nie robi się takich rzeczy, autobus może przyhamować, bo ktoś zajedzie mu drogę i to małe dziecię wysunie się i upadnie, wówczas będzie tragedia. Zasady bezpieczeństwa są takie, że kierowca odpowiada za pasażerów, a matka za małe dziecko. Skończmy w końcu z usprawiedliwianiem wszystkiego macierzyństwem, to głupoty nie usprawiedliwia!!!
      • piataziuta Re: śmierdząca sprawa 30.06.15, 22:57
        Jerionima?
    • men_53 Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 07:59
      Zwykłe chamstwo. A kierowca kiedyś miał obowiązek wyrzucić z autobusu pasażerów przewożących niebezpieczne ładunki, pasażerów śmierdzących i odrażających.
      Nie wiem, czy teraz jest to w regulaminie przewozów, ale być powinno.
      • horpyna4 Re: śmierdząca sprawa 01.07.15, 10:14
        W regulaminie ZTM Warszawa jest. Kierowca ma obowiązek usunięcia pasażera wywołującego odrazę, tylko szkoda, że w praktyce tego zazwyczaj nie stosuje. Zarzygany i zaszczany pijak zwykle jedzie dalej.
    • znana.jako.ggigus to był autobus na długą trasę 05.07.15, 14:07
      więc dziecko mogło dostać odparzenia.
      Ona mogła poprosić o zatrzymanie się. W takich sytuacjach początkowa grzeczność czyni cuda.
      • dziala_nawalony Re: to był autobus na długą trasę 05.07.15, 14:11
        znana.jako.ggigus napisała:

        > więc dziecko mogło dostać odparzenia.
        > Ona mogła poprosić o zatrzymanie się. W takich sytuacjach początkowa grzeczność
        > czyni cuda.


        no, nie wiem, ale najdluzsza podroz miejskim autobusem w bydgoszczy nie przekracza 50 minut, a swoja droga to chyba mogla liczyc na troche wyrozumialosci ze strony ludzi?
        >
        • znana.jako.ggigus ja gdzieś czytaąam, że to był autobus podmiejski 05.07.15, 14:22
          albo do innego miasta.
          Skoro to był autobus miejski, to tym mniej rozumiem tę kobietę.
          Przypomniało mi się, że byłam raz w kawiarni i siedząca obok pani nie chciała skorzystać z brudnej wg niej toalety, aby zmienić dziecku pieluchę, na stole obok. Toaleta była czysta, byłam tam. Kobieta spytała kelnerkę, kelnerka spytała mnie i towarzysza, czy się zgadzamy. Odmówiliśmy i kobieta obrażona wyszła.
          Chyba dobrze zrobiliśmy, bo tej kobiecie masę czasu zajęło ubranie dziecka w kurtkę. A co dopiero zmiana pieluchy na stole.
      • molly_wither Re: to był autobus na długą trasę 05.07.15, 15:21
        Taaaa? A gdzie to bylo napisane albo powiedziane? Na logike matka 4 czy nawet 5ga dzieci raczej watpie aby sie wybrala w dluga trase z jednym dzieckiem, a reszte zostawila ojcu. Poza tym,kjesli to byla dluga trasa to tym bardziej policja by nie przyjechala. Nie dopisuj dalszego ciagu do historii, ktora juz zostala negatywne oceniona.
        Ps. Na odparzenia, o ile pamietam, sa specjalne masci (sama mialam dziecko z nadwarzliwa skora.)
        • znana.jako.ggigus nie wiem, gdzieś czytałam 05.07.15, 15:25
          W jendym z tych newsów z video, co mi je add block blokuje.
          Wg mnie nie ma do rzeczy, czy jechała z piątką dzieci, a jedno zrobiło kupę.
          Albo czy pozostałą czwórką zajął się ojciec.
          Policja może przyjechać do każdej sprawy i do autobusu na daleką trasę i za róg.
          Ta matka nie chciała doprowadzić skóry dziecka do poparzenia (nowoczesne pieluchy!), to jej sprawa.
          Ale matka nie potrafiła grzecznie poprosić o coś. To jest w tej sprawie ciekawe.
          Dopisywać ciąg do każdej historii i sprawy można:)
    • kafiorla222 Re: śmierdząca sprawa 07.07.15, 09:00
      sa takie matki-wariatki, ktore uwazaja, ze przez to ze maja dzieci to wszystko im wolno. Niestety nie - takie zmienianie pieluch przy stole w restauracji czy wlasnie w autobusie jest okropne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka