larusse
08.08.15, 09:44
Nie do końca wiem jak sobie skutecznie poradzić z pewnym issue. Może ktoś ma jakiś pomysł...
A mianowicie chodzi o to, że nie do końca wiem jak ugryźć pewien problem, chodzi o ludzi, z którymi przychodzi mi mieć różnego rodzaju relacje, spędzać cześć swojego życia etc. (mówię tutaj o narzuconych sytuacjach życiowych typu praca, jakieś kursy etc.), a raczej o ich nazwijmy to poziom rozwoju ewolucyjno-społecznego.
Chodzi o to, że co rusz wpadam ostatnio środowiska ludzi, którzy w rozwoju (osobowo-społeczno-intelektualnym) są jakby, mówiąc kolokwialnie, daleko za murzynami. Generalnie, strasznie mi to utrudnia życie (które samo w sobie i akurat dla mnie jest ciężkie jak ciężarówka :) )
Znam to, że 'jeśli nie możesz z kimś walczyć to się do niego przyłącz', ale jakoś szkoda mi 'siebie' i nie chciałabym stracić i zaprzepaścić 'tego co ma', a walczyć też nie chcę, bo po pierwsze wojen nie lubię, po drugie szkoda mi energii (którą mogę lepiej wykorzystać), a poza tym to też nie ludzi wina, że są jacy są i od 20 czy 30 lat nie rozwinęli się ani na milimetr. 'Podciągać do góry' też nie chcę, bo nie chce mi się już od dawien, dawna pomagać ludziom, którzy po prostu na to nie zasługują, zresztą wolę skupić się na sobie i ze sobą pracować.