26.03.16, 18:49
Witam
Postanowiłam wyrzucić swoje żale na forum. wiem że to co poniżej opiszę prosi sie o wizytę u psychologa ale jakoś tak mi łatwiej wyrzucić to z siebie anonimowo.
Jesteśmy sobie ja i mój mąż. 3 lata po ślubie, 13 lat razem. ja mam 35 on 38 lat. Przechodziliśmy różne etapy związku, raz było lepiej raz gorzej ale bardzo sie kochamy i przezwyciężyliśmy trudne czasy.
Teoretycznie niczego nam nie brakuje. Mieszkamy zagranica, mamy dobre prace i aktualnie zbieramy na nowy dom ktory mamy zamiar wybudować w Polsce bo tu nasze docelowe miejsce. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to ze nie mamy dzieci. Zaraz po ślubie zaczęlismy ostre starania o potomka, stwierdzilismy ze dorosliśmy do rodzicielstwa i planowalismy 2 lub 3 dzieci. Po roku starań zaniepokojeni zgłosiliśmy sie do lekarza o szczegółowe przebadanie. U mojego męża wszystko wyszło dobrze, u mnie natomiast co rusz wychodziły niespodzianki. Najpierw zbyt wysoka prolaktyna, pozniej podejrzenie endometriozy z ktorego lekarze sie po jakimś czasie wycofali, pozniej polip szyjki macicy (usunięty) a ostatnio mieśniak na macicy.Koniec końców wyszło ze w sumie to wszystko jest ok bo mieśniak jest malutki i nie powinien przeszkadzać w zajściu w ciążę
W miedzyczasie, okolo roku temu mój mąż wlądowal w szpitalu z objawami zaburzeń neurologicznych. Diagnozowali go 2 tygodnie przeswietlając wzdłuż i wszerz po czym postawili diagnozę/ nerwica depresyjna. Cała jego rodzina łącznie z nim stwierdziła że to nie jest trafna diagnoza ale ja wiedziałam ze to prawda. To własnie ja znam go najlepiej i szperając w internecie wyczytałam ze wszystkie objawy które miał i nasilały się przez ostatnie 5 lat z czasem prowadzą właśnie do nerwicy. Aktualnie jest juz lepiej ale od czasu gdy zachorował nasze starania o dziecko mocno się ograniczyły z wiadomych powodów. Parę miesięcy temu , właściwie przez przypadek udało mi sie zajść w ciążę lecz nasza radość skończyła się równie szybko jak zaczęła, ciąża okazala sie biochemiczna. Zaczynam tracić powoli nadzieję ze zostaniemy rodzicami, mamy tyle miłości do dania a nie mamy komu, doszło do tego ze naszego psa traktujemy jak dziecko i rozczulamy sie nad nim. Jesteśmy razem, kochamy się i momo iz teoretycznie żyjemy jak pączki w maśle to nie wiemy jak zapełnić tą pustke w naszym życiu, czy wogóle da sie ja zepelnić czyms innym niz śmiechem dziecka? na invitro i adopcje nie zdecydujemy się ze względu na osobiste przekonania (nie chcę wnikać w szczegóły) Mam straszne wahania nastroju, dobija mnie wszystko co złe, przezywam to bardzo jak widzę biedę, choroby, okrucieństwo wobec ludzi i zwierzat. Ciągle czegoś szukam i nie wiem czego, chcialabym zbawic świat a wiem ze nie jestem w stanie! Wiem że to w dużej mierze przez to że brakuje mi dziecka. Bardzo interesuję się psychologią i wiem ze powinnam isć na terapie ale z drugiej strony jak napatrzyłam sie na niektórych pseudo psychologów to stwierdzam że oni sami powinni udać się po pomoc. No i tak sobie zyje z tą pustką i bólem. Jak dobrze że papier(komputer) jest cierpliwy i można wszystkie swoje żale na niego przelać.
Czy ktos z was jest/był w podobnej sytyacji lub zna kogos z podobnym problemem? jeśli tak to będe wdzieczna za rady :)
Obserwuj wątek
    • paralotniapar Re: Pustka 26.03.16, 19:14
      No widzisz, jak los bywa przewrotny: Ty nie masz dzieci a ja rodzeństwa i też odczuwam wielką pustkę. Na Twoim miejscu zdecydowalabym się na adopcję: tyle dzieci by chciało mieć rodziców ( następna niesprawiedliwość). Jest nas dwie , które zamiast sie cieszyc swietami cierpimy .POZDRAWIAM
      • tulsa00 Re: Pustka 27.03.16, 13:37
        Cierp bez powodu, wymyslaj sobie problemy a Bog da ci prawdziwy powod do cierpienia
    • piataziuta Re: Pustka 26.03.16, 19:38
      Kolejna, której własne przekonania stoją na drodze do szczęścia.
      Droga koleżanko, przekonania zawsze można zmienić, zwłaszcza gdy są głupie i nie sprawdzają się w praktyce.
      • julik5 Re: Pustka 26.03.16, 19:46
        Wiesz łatwo się mówi że przekonania można zmienić, gorzej jest w praktyce. mam kilkoro znajomych którzy zdecydowali sie na in vitro , jednej parze się udalo a innej nie ale wszyscy mają problem co zrobic z zapłodnionymi zamrożonymi zarodkami? Wyjscia sa dwa, albo przekazac innej parze albo mrozic do końca swojego życia i suma sumarum jak się człowiek zestarzeje to cos trzeba bedzie zadecydować. Mi zadna z tych opcji nie odpowiada wiec in vitro odpada
        • piataziuta Re: Pustka 26.03.16, 20:24
          A co jest dla ciebie gorsze? Mrożenie do końca życia czy brak dzieci do konca życia?
        • rotkaeppchen1 Re: Pustka 28.03.16, 15:26
          To moze zdecydujcie sie na inseminacje? Przy tej procedurze nie ma zamrozonych zarodkow. W "najgorszym" razie doczekacie sie ciazy mnogiej...
        • papryca Re: Pustka 29.03.16, 15:00
          Wyjściem jest też zapłodnienie jednej czy dwóch komórek i wszczepienie tylu zarodków ile będzie "nadających się" do procedury. Nie ma zamrażania. Tyle, że jeśli się nie zagnieżdżą czeka Cię kolejna stymulacja i pobranie.
    • wicehrabia.julian Re: Pustka 26.03.16, 19:42
      julik5 napisał(a):

      > na invitro i adopcje nie zdecydujemy się
      > ze względu na osobiste przekonania (nie chcę wnikać w szczegóły)

      co złego jest w invitro? Z własnych doświadczeń wiem, że jak ludzie chcą naprawdę dzieci to wszelkie zabobony idą na bok, jeśli macie pieniądze to co was powstrzymuje przed szkłem?

      ps. wszystko ma swoje złe i dobre strony: posiadając dziecko czasami błagasz o chwilę spokoju, z drugiej strony jeśli żyje się wam dobrze to skąd wzięła się nerwica twojego męża?

      wiarygodność historyjki oceniam na 5/10
      • julik5 Re: Pustka 26.03.16, 19:47
        Nerwica mojego meża zaczęła się po nagłej śmierci jego ojca z którym był bardzo związany a potem doszło jeszcze kilka spraw rodzinnych
    • julik5 Re: Pustka 26.03.16, 19:49
      Wiesz łatwo się mówi że przekonania można zmienić, gorzej jest w praktyce. mam kilkoro znajomych którzy zdecydowali sie na in vitro , jednej parze się udalo a innej nie ale wszyscy mają problem co zrobic z zapłodnionymi zamrożonymi zarodkami? Wyjscia sa dwa, albo przekazac innej parze albo mrozic do końca swojego życia i suma sumarum jak się człowiek zestarzeje to cos trzeba bedzie zadecydować. Mi zadna z tych opcji nie odpowiada wiec in vitro odpada
    • konfacela100 Re: Pustka 26.03.16, 20:09
      Hej, ja dopiero co wróciłam z porodówki, leżałam w sali z dziewczyną, która poroniła 5 razy i straciła już nadzieję na dziecko, ale udało jej się w wieku 36 lat dzięki lekarzowi z Łodzi. Może spróbuj go znaleźć (to nie jest reklama, ja nawet nie wiem jak on się nazywa, ale pewnie jak ktoś poszuka to znajdzie namiary-wiem tylko że jest Łodzi), wizyty u niego i badania są bardzo kosztowne i wymagają wielu wizyt (ona wydała ponad 40 000 zł), ale mówiła że większość jego pacjentek z ogromnymi tego typu problemami udało się donosić ciąże dzięki jego zaleceniom (a jeśli nie ma szans to lekarz podobno też to mówi prosto z mostu nie robi fałszywych nadziei), może zgłoś się do niego czy kogoś podobnego w Twoim kraju może warto wykorzystać jeszcze taką opcję, albo faktycznie adopcja.
      • julik5 Re: Pustka 26.03.16, 20:24
        Dziekuje :)
    • crazy_stupid_love Re: Robinson Crusoe online 26.03.16, 21:19
      A coz to za problem z mrozonymi zarodkami???
      Wiesz ile naturalnych ciaz obumiera a sa wieksze niz te zarodki?
      Jakbym naprawde pragnela dziecka (wlasnego bo brzydze sie cudzych,nie bylabym w stanie zmienic pieluchy itd. Nie kochalabym obcego) poddalbym sie in vitro bez chwili namyslu. Ale jak chcesz. Potem mozesz zalowac jak juz wykoncza Ci sie wsyzstkie jajeczka. Nie chca robic kobietom po 40. Jak chcesz. Jajeczka bym oddala albo kazala usunac. Przeciez to zlepek komorek. Masa w ksztalcie miniaturowej kuleczki.. jak trafi Ci sie taka zygota w jajku to co sobie myslisz?
      • crazy_stupid_love Re: Robinson Crusoe online 26.03.16, 21:22
        Nie dajcie sie oglupic ksiezom itd. Oni nie maja pojecia o zyciu. Zaden z nich dziecka nie adoptowal a innym kaza. Moralnosc na pokaz a na prostytutki wiekszosc chodzi.
        • crazy_stupid_love Re: Robinson Crusoe online 26.03.16, 21:22
          To Twoje zycie. Nie daj sobie odebrac szczescia glupim ludziom przez ich poglady zeby przez cale lata plakac albo sie rozwiesc.
        • obrotowy w nogach spisz, zycia nie znasz... 27.03.16, 17:58
          crazy_stupid_love napisała:
          Moralnosc na pokaz a na prostytutki wiekszosc chodzi.

          w nogach spisz, zycia nie znasz...
          polowa ma "gosposie"
          na "Panienki" chodza tylko zyciowi nieudacznicy.
      • taki-sobie-nick Re: Robinson Crusoe online 26.03.16, 21:47
        poddalbym sie in vitro bez
        > chwili namyslu.

        I oczywiście dałoby to natychmiastowy i pożądany skutek. Hehe. Ileż to mamy żywych urodzeń z in vitro? 30%? I to NIE znaczy, że te 30% żywo urodzonych dzieci jest zdrowe.
        • crazy_stupid_love Re: Robinson Crusoe online 27.03.16, 15:00
          A bez in vitro jaka jest szansa na jakakolwiek ciaze? Jesli leczenie nie pomaga, hormony, inseminacja, laparoskopia?
          To juz lepiej miec szanse na swoje. A nie na zupelnie obce z rodziny patologicznej ze zlymi genami i mniej inteligentne. Bo sierot ktorym zmarli rodzice jest znacznie mniej niz tych niechcianych z patologii.
          • taki-sobie-nick Re: Robinson Crusoe online 27.03.16, 18:29

            A nie na zupelnie obce z rodziny patologicz
            > nej ze zlymi genami i mniej inteligentne.

            Ale masz wizje. Bo nie-patologia to ma geny idealne, a już intelekt to ho, ho. Kudy Einsteinowi do nich! :-PPP


            Bo sierot ktorym zmarli rodzice jest
            > znacznie mniej niz tych niechcianych z patologii.

            Bo niechciane to są tylko z patologii, tak?

            Swoje też może urodzić się niepełnosprawne. I nie, nie twierdzę, że to dzieci z in vitro są częściej chore, bo tego nie wiem. Takie zrobione metodą chałupniczą ;-P (cóż za zacofanie, prawda :-PPP) też może być.

            • crazy_stupid_love Re: Robinson Crusoe online 28.03.16, 22:33
              Wzielabys dziecko prostytutki pijaczki narkomanki? Ja nie.
              • taki-sobie-nick Re: Robinson Crusoe online 28.03.16, 22:38
                crazy_stupid_love napisała:

                > Wzielabys dziecko prostytutki pijaczki narkomanki?

                Ale to trzy w jednym czy osobno? Widzisz, przecinki nie są wymysłem złośliwego gnoma, mają swoje uzasadnienie. :-P

                I skąd masz takie ciekawe informacje?
    • taki-sobie-nick A adopcja dlaczego nie? 26.03.16, 21:28
      Mrożenia żadnego nie ma.
      • tulsa00 Re: A adopcja dlaczego nie? 29.03.16, 21:00
        Serio? Dlaczego wiec mnie pytasz co oni z tym robia? Wiec jak nie ma to co robia?
        • taki-sobie-nick Re: A adopcja dlaczego nie? 29.03.16, 21:14
          tulsa00 napisał(a):

          > Serio? (...) Wiec jak nie ma to co robi
          > a?

          Post odnosi się do sytuacji w tytule.

          Sens był taki: A adopcja dlaczego nie? Mrożenia [w wypadku adopcji, o której wspominam w tytule] żadnego nie ma.
    • znana.jako.ggigus Re: Pustka 26.03.16, 22:04
      łatwo mi pisać, ale wydaje mi się, że widzisz wszelkie ukojenie i rozwiązanie problemów w dziecku. Nie wiem, czy to dobry pomysł. Znam parę takich rodzin, skupionych na wychowaniu wyczekiwanych, wychuchanych, małych egoistów.
      Skoro chcecie dziecka, to można rozważyć in vitro albo adopcję. Choćby jako myśl.
      Przyzwyczaić się.
      A nerwicę depresyjną diagnozuje najlepiej dwóch różnych lekarzy, a nie rodzina czy internet.
      • znana.jako.ggigus Re: Pustka 26.03.16, 22:08
        I oczywiście zaleciłabym Ci też opinie przynajmniej dwóch ginekologów.
        Swego czasu miałam dosyć pigułek, czułam się ciastowata i czego się nasłuchałam... A kiedy lekarka mówiła, że to normalne że tyję albo że objawy, jakie mam, nie mają nic wspólnego z nową pigułką, to zmienałam lekarkę. Aż trafiłam na taką, która rozumiała mnie moje problemy.
        A żeby było śmieszniej, właśnie po nowej pigułce miałam objawy alergii na jakiś składnik - wypadały mi garściami włosy i byłam cłay czas poddenerwowana. Dla mojej ówczesnej lekarki żaden problem.
        Czasem opłaca się posłuchać innych opinii, nawet ednometrioza jest inaczej widziana przez różnych lekarzy.
    • czoklitka Re: Pustka 27.03.16, 00:05
      Jak zapełnić pustkę - robienie czegokolwiek, ciekawego, absorbującego, satysfakcjonującego. Chciałabyś zbawić świat, ale czy pomagasz komuś na przykład? Udzielasz się gdzieś? Czy zależy tobie na kimkolwiek poza własną rodziną?

      Cóż tu można powiedzieć - wybrałaś sobie takie a inne inne spojrzenie na świat, nie chcesz in vitro, nie chcesz adopcji, ok, ale ta pustka jest ceną twojego wyboru. Cóż, nigdy nie ma tak, że jest tylko kolorowo.
      • czoklitka Re: Pustka 27.03.16, 00:28
        i trzeba to przyjąć na klatę.
        • znana.jako.ggigus Re: Pustka 27.03.16, 16:57
          Czoklitka, coraz bardziej Cię lubię!
          • czoklitka Re: Pustka 27.03.16, 21:58
            ja tam Cię od początku lubię. ;p
            • znana.jako.ggigus Re: Pustka 28.03.16, 09:22
              :))

              Ja przyznam, byłam sceptyczna, ale Tyś babka z rozumem i pociskiem. I stylem.
              Wszystko bardzo lubię!
              • czoklitka Re: Pustka 28.03.16, 14:06
                ;)
    • tulsa00 Re: Pustka 27.03.16, 13:36
      Ale po co mrozic? Nie musisz. Mroza tylko osoby ktore chca to wykozystac w przyszlosci. Moim zdaniem to ty uzalasz sie nad soba bo chyba lubisz. Jest tyle metod jakie lekarze stosuja zeby pomoc kobiecie zajsc w ciaze a ty zamiast pojsc I pogadac to uzalasz sie nad soba. Ile to ja znam kobiet ktorym udalo sie zajsc w ciaze dzieki pomocy specjalistycznych klinik.
      • taki-sobie-nick Re: Pustka 27.03.16, 19:01
        tulsa00 napisał(a):

        > Ale po co mrozic? Nie musisz. Mroza tylko osoby ktore chca to wykozystac w przy
        > szlosci.

        A te, które nie chcą, co robią?

        Moim zdaniem to ty uzalasz sie nad soba bo chyba lubisz. Jest tyle met
        > od jakie lekarze stosuja zeby pomoc kobiecie zajsc w ciaze a ty zamiast pojsc I
        > pogadac to uzalasz sie nad soba. Ile to ja znam kobiet ktorym udalo sie zajsc
        > w ciaze dzieki pomocy specjalistycznych klinik.

        Ile?
        • tulsa00 Re: Pustka 27.03.16, 23:20
          Tu gdzie mieszkam setki, a ona tez w polsce nie mieszka wiec o co ci chodzi?
          • taki-sobie-nick Re: Pustka 27.03.16, 23:25
            tulsa00 napisał(a):

            > Tu gdzie mieszkam setki, a ona tez w polsce nie mieszka wiec o co ci chodzi?

            Grzecznie pytam. Na twoją frazę "ach, ileż ja znam tych kobiet" pytam rzeczowo: ile? Ile znasz tych kobiet?


            Chodzi mi o to, żeby uzyskać odpowiedź.

            Poza tym nie wiem, co chcesz wyrazić przez uwagę "Tu, gdzie mieszkam, setki, a ona też w Polsce nie mieszka".

            Wynika z niej jedynie, że ani ty, ani autorka nie mieszkacie w Polsce... ale co z tego ma wynikać?

            • taki-sobie-nick Re: Pustka 27.03.16, 23:27
              A, i nie odpowiedziałaś mi, co kobiety, które NIE MROŻĄ zarodków, robią z tymi zarodkami.
              • tulsa00 Re: Pustka 28.03.16, 02:25
                Moze zrzekaja sie ich I nie wnikaja? Myslalam ze pytasz ile jest tych klinik, wiec ci tak napisalam bo nie wiem ile w polsce (pewnie mniej). A kolezanek to pelno, nie wiem co druga? Nie tylko invitro ale tez inaczej lekarze im pomoglI np. Zastrzyki itp. Chodzi mi o to ze trzeba isc I sie dowiedziec jakie sa opcje a nie plakac I nic nie robic. No I przeciez tak naprawde nie wiadomo dlaczego ona nie moze zajsc w ciaze I moze nie koniecznie invitro musi robic.
                • taki-sobie-nick Re: Pustka 28.03.16, 19:31
                  tulsa00 napisał(a):

                  > Moze zrzekaja sie ich I nie wnikaja?

                  Źle się wyraziłam. To co się dalej dzieje z tymi zarodkami?


                  A kolezanek to pe
                  > lno, nie wiem co druga? Nie tylko invitro ale tez inaczej lekarze im pomoglI np
                  > . Zastrzyki itp.

                  No dobra, czyli koleżanki różnymi metodami, mnie chodzi o to, ile znasz bab z dziećmi z in vitro, bo o in vitro mowa.

                  Tego pewnie nie wiesz, ale ciekawe, ile razy te koleżanki próbowały procedury in vitro i jakie były efekty.


                  Chodzi mi o to ze trzeba isc I sie dowiedziec jakie sa opcje a
                  > nie plakac I nic nie robic. No I przeciez tak naprawde nie wiadomo dlaczego on
                  > a nie moze zajsc w ciaze I moze nie koniecznie invitro musi robic.
                  • tulsa00 Re: Pustka 28.03.16, 20:37
                    Z invitro 3 ( za 1 razem) z czego jedna ma juz 2. Co oni robia z tymi zarodkami? Wyzucaja? Daja innym kobietom? Eksperymenty? Nie wiem, chodzi mi o to ze jezeli autorka nie chce decydowac o ich losie to nie musi w to wnikac co potem I ile bylo zaplodnionych. Wszystkie moje kolezanki sa szczesliwe I nie zaluja
                    • taki-sobie-nick Re: Pustka 28.03.16, 20:58
                      Co oni robia z tymi zarodkami
                      > ? Wyzucaja? Daja innym kobietom? Eksperymenty? Nie wiem, chodzi mi o to ze jez
                      > eli autorka nie chce decydowac o ich losie to nie musi w to wnikac co potem I i
                      > le bylo zaplodnionych.

                      Ale jeśli autorka pisze

                      na invitro nie zdecydujemy się ze względu na osobiste przekonania

                      to znaczy, że właśnie WNIKNĘŁA, co z tymi zarodkami się dzieje, i nie podobało jej się to

                      to znaczy, że JEST DLA NIEJ WAŻNE, co się z nimi dzieje

                      Więc jak możesz jej radzić, żeby nie wnikała, kiedy ona właśnie wnika, bo taka jest?


                      Wszystkie moje kolezanki sa szczesliwe i nie zaluja


                      • tulsa00 Re: Pustka 29.03.16, 14:15
                        To moze czas sie zmienic skoro nadal nie jest sie szczesliwa? Nie zawsze nasze przekonania sa wlasciwe, czasami trzeba cos zrobic na przekor sobie a efekty moga nas zaskoczyc. Ja jej proponuje inne podejscie do tego, to nie jest aborcja. Te zarodki sa zapladniane w lab. I po to aby mogla miec dziecko. Po co skupiac sie na tych extra zarodkach? Mozna tez inaczej, co autorke unieszczesliwi bardziej, bezdzietnosc czy posiadanie dziecka I zamrozone/oddane zarodki?
                        • taki-sobie-nick Re: Pustka 29.03.16, 19:47
                          Ja jej proponuje inne podejscie do tego, to nie jest aborcja


                          No i uważasz, że rach-ciach zmieni podejście, bo ty jej proponujesz?
                          • tulsa00 Re: Pustka 29.03.16, 20:58
                            Tak, moglo by tak byc po to chyba ludzie pisza tu po rady, aby czasem spojrzec na swiat z innej perspektywy. Jezeli nie chce to przeciez nie musi no nie? Przynajmniej ja cos zaproponowalam, a ty co wnosisz do tego watku oprocz atakowania mnie?
                            • taki-sobie-nick Re: Pustka 29.03.16, 21:15

                              Prz
                              > ynajmniej ja cos zaproponowalam, a ty co wnosisz do tego watku oprocz atakowani
                              > a mnie?

                              Ja cię atakuję? Wydawało mi się, że prowadzę rzeczową dyskusję.
                      • tulsa00 Re: Pustka 29.03.16, 14:24
                        No I jeszcze nigdy nie slyszalam zeby ktoras z osob po invitro powiedziala ze zaluje "bo zarodki." Chciane dziecko daje tyle szczescia ze problem z zarodkami nie bedzie wygladal na taki ogromny jak sie teraz autorce wydaje. Zreszta niech sie zapyta swoich kolezanek
                        • taki-sobie-nick Re: Pustka 29.03.16, 19:49
                          tulsa00 napisał(a):

                          > No I jeszcze nigdy nie slyszalam zeby ktoras z osob po invitro powiedziala ze z
                          > aluje "bo zarodki."

                          Mylisz skutek z przyczyną. Te osoby nie przejmowały się zarodkami już DECYDUJĄC SIĘ na in vitro.

                          Oczywiście, że się nie spotkałaś, bo osoby, które tak myślą, NIE DECYDUJĄ SIĘ na in vitro.



                          Zreszta niech
                          > sie zapyta swoich kolezanek

                          Nie potrafisz zrozumieć, że ludzie mają różne poglądy?
                          • tulsa00 Re: Pustka 29.03.16, 20:54
                            No przeciez ona nie chce invitro bo kolezanki nie wiedza co teraz zrobic z zarodkami? Wiec dlatego tez pisze zeby sie ich zapytala czy pomimo tego problemu nadal by sie na to zdecydowaly
                            • taki-sobie-nick Re: Pustka 29.03.16, 21:20
                              tulsa00 napisał(a):

                              > No przeciez ona nie chce invitro bo kolezanki nie wiedza co teraz zrobic z zaro
                              > dkami?

                              Ona chyba doskonale wie, co się dzieje z tymi zarodkami, ja zresztą wiem też. Są niszczone ALBO mrożone. Rozumiem, że autorka ma problem z mrożeniem, bo niszczenie wykluczyła.

                              O żadnych koleżankach autorki mowy nie było, tego się zresztą można dowiedzieć i bez koleżanek.


                              Wiec dlatego tez pisze zeby sie ich zapytala czy pomimo tego problemu na
                              > dal by sie na to zdecydowaly

                              Jeśli jej poglądy zasadniczo różnią się od poglądów koleżanek, to to nic nie da, o czym już pisałam, tylko innymi słowami.

                              Zarodki można oczywiście oddać innej kobiecie, pytanie, czy jakakolwiek się nimi zainteresuje.


                          • tulsa00 Re: Pustka 29.03.16, 21:07
                            Nie ma zlotego srodka zeby wyjsc z tej sytuacji, dlatego pisalam zeby sie sama zastanowila co ja uczyni mniej nieszczesliwa. Chyba ze to osoba z tych ktore tylko lubia plakac I nie szukaja wyjscia z problemu...
                            • taki-sobie-nick Re: Pustka 29.03.16, 21:24
                              Chyba ze to osoba z tych ktore ty
                              > lko lubia plakac I nie szukaja wyjscia z problemu...

                              Nie, to może być osoba z tych, co szukają wyjścia z problemu, ale go nie znajdują.

                              Takich sytuacji jest też od cholery. Tylko nie mówi się o nich w mediach, bo są pesymistyczne, dlatego wiele osób uważa, że ich nie ma.
                              • tulsa00 Re: Pustka 30.03.16, 00:28
                                Nie znajduja wyjscia bo nie chca zmienic przekonan, sprobowac czegos nowego itd. Kazdy by chcial zeby mu wszystko gladko szlo ale czesto tak nie jest I wtedy tacy ludzie zamiast wybrac mniejsze zlo, poszukac kompromisu rozpaczaja nad tym czemu nie moze byc idealnie I na tym sie skupiaja. W tym czasie inni decyduja sie na inne rozwiazania I zyja szczesliwie.
                                • taki-sobie-nick Re: Pustka 30.03.16, 01:10
                                  tulsa00 napisał(a):

                                  > Nie znajduja wyjscia bo nie chca zmienic przekonan

                                  No tak, ty oczywiście wiesz lepiej.

                                  Bo przekonania to się zmienia tak jak skarpetki.

                                  I proszę nie opowiadać mi historyjek w rodzaju "a ja to zmieniłam przekonania", "a koleżanka Kasia zmieniła przekonania".

                                  To, że ty albo Kasia jesteście do czegoś zdolne, nie oznacza, że każdy jest do tego zdolny.

                                  Buona notte.
                                • taki-sobie-nick Re: Pustka 30.03.16, 01:10
                                  poszukac kompromisu

                                  Oczywiście ty wiesz, czego autorka szukała i czego próbowała.
                                  • tulsa00 Re: Pustka 30.03.16, 21:45
                                    Czy ja pisze ze jak skarpetki? Moje rady sa dla ludzi ktorzy chca cos zmienic, a nie tylko pouzalac sie. Albo sie zmienia przekonania albo sie uczy akceptowac sytuacje I tyle. Ty nic madrego do tej pory nie napisalas tylko narzekasz I meczysz ludzi swoimi bezsensownymi pytaniami na tym forum. Cos co jest takie proste I oczywiste ty rozdrabniasz I tworzysz problemy. Widac ze terapia tez by ci sie przydala:) bye, bez odbioru
                                    • taki-sobie-nick Re: Pustka 30.03.16, 22:32
                                      Ty nic madrego do tej pory nie napisalas

                                      Ty też nie. Zmianę poglądów zaproponował już wcześniej ktoś inny.


                                      tylko narzekasz I me
                                      > czysz ludzi swoimi bezsensownymi pytaniami na tym forum. Cos co jest takie pros
                                      > te I oczywiste ty rozdrabniasz I tworzysz problemy.

                                      Tworzę? A nie wpadnie ci do główki, że ja je tam WIDZĘ i że dla mnie to nie jest proste?
                                      • tulsa00 Re: Pustka 31.03.16, 16:31
                                        Bo masz ograniczony umysl, trzeba nad soba pracowac cale zycie, byc otwartym na nowe rzeczy, probowac, uczyc sie na bledach, na doswiadczeniach....I co z tego ze ktos wczesniej zaproponowal zmiane pogladow? Czy to znaczy ze nie jest to madra propozycja? Hehe please
                                        • taki-sobie-nick Re: Pustka 31.03.16, 19:11
                                          tulsa00 napisał(a):

                                          > Bo masz ograniczony umysl, trzeba nad soba pracowac cale zycie, byc otwartym na
                                          > nowe rzeczy, probowac, uczyc sie na bledach, na doswiadczeniach....

                                          Dobrze już, dobrze, nie musisz mi cytować psychologii rodem z pisemek babskich.

                                          Wynika z tego, że najmędrszy na świecie jest kameleon.


                                          A z ludzi koniunkturalista, bo się najlepiej ndostosowuje.



                                          Mam nadzieję, że nie ukradli ci gugla i umiesz sprawdzić, co to znaczy.
    • sabriel Re: Pustka 27.03.16, 15:55
      Czy na prawdę niemożna być w pełni szczęśliwym bez dziecka? Może masz przesłodzoną wizję tego szczęścia. Mam dzieciatych znajomych i kuzynów i raczej nie widzę u żadnego z nich tego o czym piszesz. Jest często zmęczenie, brak czasu na wszystko, frustracja, wzajemne żale, niezadowolenie, kłótnie. Trudno to nazwać szczęściem. Zajmij sobie czas czymś fajnym, pozytywnym,widać że masz chęci i energię do działania, przestać myśleć że twoje szczęście zależy jedynie od posiadania dziecka. Masz kochającego męża, dom, stabilną pracę, ogólnie jesteś zdrowa. Wiele osób i tego nie ma.
    • molly_wither Re: Pustka 27.03.16, 17:46
      Ja mam zawsze jedna - adopcja. jelsi jest tak,jak piszesz,ze sie bardzo kochacie i ufacie sobie to nie powinniscie miec z tym problemu. Ale musicie bardzo uwazac,bo czesto po zaadoptowaniu dziecka kobiety zachodza w ciaze i moze byc problem po urodzeniu wlasnego dziecka z akceptacja tego zaadoptowanego.
      • znana.jako.ggigus Re: Pustka 28.03.16, 09:21
        Pitolisz. Adopcja ma niewiele wspólnego z ciążą, nawet jeśli było tak u córek twoich sześciu koleżanek.
        • evro44 Re: Pustka 28.03.16, 18:44
          Molly ma rację bo jeżeli nie ma żadnych przeszkód do zajścia w ciążę to problem leży w psychice. Takie parcie na posiadanie dziecka powoduje blokadę. Pary które odpuszczają, po adopcji często dorabiają się własnego potomstwa. I to żadne czary. Napinka powoduje taką bezpłodność psychosomatyczną. Wrzućcie na luz.
          • znana.jako.ggigus Re: Pustka 29.03.16, 09:17
            Oczywiscie ze to napinka. Czesto, choc nie zawsze.
            Ale adopcja dzeicka nie oznacza psychicznego luzu, tylko innego rodzaju napiecie.
    • rotkaeppchen1 Re: Pustka 28.03.16, 16:11
      Ja jestem w podobnej sytuacji, chociaz w pewnym sensie w zupelnie innej.

      Tez mam 35 lat, chcialabym miec dzieci, problem jest u mojego partnera, chociaz na szczescie nie jest najgorzej. W kazdym razie bedziemy korzystac z pomocy kliniki i zdecydujemy sie na inseminacje a jezeli ta bedzie bezowocna, to na in vitro.

      Dlaczego napisalam, ze moja sytuacja jest w pewnym sensie inna? Bo ja zmienilam sposob myslenia. 11 lat temu stracilam dziecko i bylam bardzo nieszczesliwa z tego powodu. To oczywiste. Problem w tym, ze ta strata zzerala mnie od srodka i to przez pare lat. Nie tylko cierpialam po stracie. Posiadanie dziecka stalo sie moja obsesja. Nie tylko balam sie, ze nigdy nie zaloze rodziny ale wrecz nienawidzilam ciezarnych kobiet i matek malych dzieci (to jeszcze trauma po stracie ciazy). Poszlam po rozum do glowy i zaczelam autoterapie, ktorej celem bylo umiejetnosc bycia szczesliwa mimo braku dziecka. Zmienilam sposob myslenia. Oczywiscie zmiana nie przyszla z dnia na dzien, ta zmiana dokonuje sie do dzis. Bo nadal czuje pewne uklucie, kiedy slysze, ze ktoras ze znajomych jest w ciazy. Ale po chwili ciesze sie, tak naprawde, bo dziecko to cud i wielki dar, dla kobiety i dla swiata. Kiedys nie moglam wytrzymac w towarzystwie nowonarodzonego dziecka, teraz nadal czuje pewne napiecie ale jest duzo lepiej. Kiedy znajomym urodzila sie corka i odwiedzili nas, wzielam ja, dwutygodniowa na rece i nie czulam zalu, wrecz przeciwnie - bylam zachwycona. Dwa lata temu, kiedy urodzilo sie dziecko innych z najomych, przez rok nie bylam w stanie sie z nimi spotkac... To ciezka praca ale sie oplacila. Dlaczego? Bo uswiadomilam sobie, ze moze nigdy nie bede miala dzieci. I co wtedy? Do konca zycia mam byc nieszczesliwa z tego powodu? Nie, ja chce byc szczesliwa i zadowolona z zycia nawet wtedy, kiedy dzieci miec nie bede. Bardzo chce je miec ale doszlam do tego, ze moge sobie wyobrazic szczesliwe zycie bez nich.
      Oczywiscie, tak jak pisalam, zrobie duzo, zeby sie udalo - stad wizyta w klinice ale podchodze do tego ze spokojem - na zasadzie, jezeli sie uda, to wspaniale, jezeli nie, trudno... Musze sie z tym liczyc, mimo ze mam oczywiscie nadzieje, ze sie uda :-)

      Zycze ci tego, zebys odnalazla spokoj w sobie i radosc z tego, co juz masz. A jezeli bedziesz miala dzieci, beda one dopelnieniem szczescia a nie cala jego trescia :-)
    • derff Re: Pustka 29.03.16, 19:44
      Może to zabrzmi nienowocześnie ale tak naprawdę to szczęście osiąga się robiąc coś dla innych. Pilnowanie wlasnych spraw i problemów prowadzi zawsze w złym kierunku. Każdy człowiek ma jakieś talenty, których nie wolno mu zmarnować: czy artystyczne czy techniczne, społeczne i rózne różne.
    • lucyy3 Re: Pustka 31.03.16, 20:43
      musisz sie zebrać do kupy i żyć normalnie jak człowiek, inaczej zwariujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka