Dodaj do ulubionych

Co znaczy byc szczesliwym...

10.04.16, 19:27
Dzisiaj z okien autobusu widzialam mlodego chlopaka lezacego na chodniku z atakiem padaczki. Zajmowali sie nim jego koledzy i kolezanka, czekali na karetke pogotowia. Sami byli spanikowani.Wygladalo to tragicznie. Chlopak, z tego co zdazylam zaobserwowac, z licznymi siniakami na rekach, przekrwieniami, poobijany, pewnie od czestych atakow choroby.
Poplakalam sie, bo pomyslalam,jakie smutne i ciezkie ma zycie (wygladal na slabo sytuowanego, jego znajomi tez). Jak bardzo przejmuję sie na co dzien "pie...mi", ktore dla mnie sa problemem, a dla innych pewnie sa smieszne. Ze powinnam byc codziennie szczesliwa,a nie jestem, bo nie potrafie. Czy bycia szczesliwym mozna sie nauczyc?
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 19:49
      molly_wither napisał(a):

      > Dzisiaj z okien autobusu widzialam mlodego chlopaka lezacego na chodniku z atak
      > iem padaczki. Zajmowali sie nim jego koledzy i kolezanka, czekali na karetke po
      > gotowia. Sami byli spanikowani.Wygladalo to tragicznie. Chlopak, z tego co zdaz
      > ylam zaobserwowac, z licznymi siniakami na rekach, przekrwieniami, poobijany, p
      > ewnie od czestych atakow choroby.
      > Poplakalam sie, bo pomyslalam,jakie smutne i ciezkie ma zycie (wygladal na slab
      > o sytuowanego, jego znajomi tez). Jak bardzo przejmuję sie na co dzien "pie...
      > mi", ktore dla mnie sa problemem, a dla innych pewnie sa smieszne. Ze powinnam
      > byc codziennie szczesliwa,a nie jestem, bo nie potrafie.

      Zamiast się popłakiwać, pomyśl, co mogłabyś zrobić dla niego lub innych niepełnosprawnych.

      Owszem, jest zapewne źle sytuowany, bo padaczkowych nikt nie chce zatrudniać.

      I owszem, są śmieszne. Potwierdzam.

      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:17
        Rozumiem,ze sama pomagasz niepelnosprawnym dlatego z czystym sumieniem doradzasz to innym?
        taki-sobie-nick napisała:

        >
        > Zamiastsię popłakiwać, pomyśl, co mogłabyś zrobić dla niego lub innych niepełn
        > osprawnych.
        >
        > Owszem, jest zapewne źle sytuowany, bo padaczkowych nikt nie chce zatrudniać.
        >
        > I owszem, są śmieszne. Potwierdzam.
        >
        • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:31
          molly_wither napisał(a):

          > Rozumiem,ze sama pomagasz niepelnosprawnym dlatego z czystym sumieniem doradzas
          > z to innym?

          O, widzę, że wróciłaś do normy.

          Przestałaś płakać, zapomniałaś o panu z padaczką i znów uważasz, że twoje sprawy są niebywale ważne.

          Do następnego wzruszającego widoku przez okno autobusu, prawda?

          Obraziłaś się, prawda? No cóż, choruję od wielu lat i CHCIAŁABYM mieć takie problemy jak twoje. Natomiast ty byś się ze mną nie zamieniła.

          Owszem, pomagałam, aż doszłam do wniosku, że nie ma to sensu, bo trzeci sektor ma beneficjentów głęboko w d... Przynajmniej ten polski. Potwierdzają to pracownicy trzeciego sektora innych krajów, a także sami lekarze.









          • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:35
            taki-sobie-nick napisała:

            > molly_wither napisał(a):
            >
            > > Rozumiem,ze sama pomagasz niepelnosprawnym dlatego z czystym sumieniem do
            > radzas
            > > z to innym?

            aha, jeszcze kiedyś próbowałam pomóc osobie ze schizofrenią, ale nie udało mi się - musiałaby jej pomóc osoba z nią mieszkająca, jeśli ktoś z nią mieszka

    • obrotowy Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 20:37
      Czy bycia szczesliwym mozna sie nauczyc?


      tak. - wysiasc z autobusu i pomoc na miejscu.
      • piataziuta Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 21:16
        >tak. - wysiasc z autobusu i pomoc na miejscu.

        to jest bardzo dobra rada
        jak ktoś nie ma poczucia szczęścia, powinien spróbować pomóc tym, którzy naprawdę szczęścia nie mają
        • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:37
          Sadzisz,ze umialabys pomoc osobie z atakiem padaczki? A moze wlasnie bys bardziej zaszkodzila? Pomagam tam,gdzie wiem,jak to zrobic. Np. proponuje osobie niewidomej (nie raz mi sie to zdarzylo) czy moge ja podprowadzic. Za artowanie zycia sie nie biore, bo nie potrafie i,jak juz napisalam wczesniej,jestem za slaba.

          piataziuta napisała:

          > >tak. - wysiasc z autobusu i pomoc na miejscu.
          >
          > to jest bardzo dobra rada
          > jak ktoś nie ma poczucia szczęścia, powinien spróbować pomóc tym, którzy napraw
          > dę szczęścia nie mają
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:18
        Ha ha! Wokol niego bylo z 7 osob do pomocy.Po co jeszcze ja?
        obrotowy napisał:

        > Czy bycia szczesliwym mozna sie nauczyc?
        >
        >
        > tak. - wysiasc z autobusu i pomoc na miejscu.
        • obrotowy gdy... 11.04.16, 22:48
          molly_wither napisał(a):
          > Ha ha! Wokol niego bylo z 7 osob do pomocy.Po co jeszcze ja?


          gdy sie nie jest stanie pomoc, lub nie umie, lub sa tam juz inni...
          to sie po prostu o tym nie pisze.

          napisalas PUSTY WONTEK.
          o niczym, czyli o sobie i twoich odczuciach w niekomfortowej sytuacji.

          please, wiecej samokontroli.
    • dziala_nawalony Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 20:41
      molly_wither napisał(a):

      > /../ Ze powinnam
      > byc codziennie szczesliwa,a nie jestem, bo nie potrafie. Czy bycia szczesliwym
      > mozna sie nauczyc?
      >
      Mollenko,szczescia nie idzie sie nauczyc, ani przywolac na zadanie. to stan umyslu ktory mam w sobie albo i nie,..a najsmieszniejsze jest to,ze ani duze pieniadze lacznie uroda i mlodoscia w parze nie prowadza do upragnionej nirvany.,moja definicje szczescia..kiedy prawie wszystko mozesz a niewiele musisz..8)
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:20
        Jedyna sensowna odpowiedz w moim watku,chociaz jeszcze nie wszystkie przeczytalam.Cenie Cie Nawalny za totalny brak zlosliwosci i za to,ze nie kopiesz lezacego, tylko sie nad nim pochylasz.
        dziala_nawalony napisał:

        > molly_wither napisał(a):
        >
        > > /../ Ze powinnam
        > > byc codziennie szczesliwa,a nie jestem, bo nie potrafie. Czy bycia szczes
        > liwym
        > > mozna sie nauczyc?
        > >
        > Mollenko,szczescia nie idzie sie nauczyc, ani przywolac na zadanie. to stan um
        > yslu ktory mam w sobie albo i nie,..a najsmieszniejsze jest to,ze ani duze pien
        > iadze lacznie uroda i mlodoscia w parze nie prowadza do upragnionej nirvany.,mo
        > ja definicje szczescia..kiedy prawie wszystko mozesz a niewiele musisz..8)
        >
    • piataziuta Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 21:13
      Bardzo fajny wątek, na czasie.
      Z perspektywy niespełna trzydziestolatki - da się, ale mało kto sam na to wpada. Zazwyczaj potrzebne jest wsparcie z zewnątrz, które i tak nie gwarantuje satysfakcji.
      Większość moich znajomych (rówieśników) cierpi na depresję.
      Chętnie się dowiem, jak to jest w przypadku starszych ode mnie.
      • paco_lopez Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:44
        Ziuta, to znaczy że skoki na główkę do Wisły odwołane :)
      • mariuszg2 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:40
        ja się na tym nie znam... ale to chyba indywidualna kwestia... dziecku wystarczy kolorowanka, bajka lub fejsbók do szczęścia, kobiecie nowa bluzka lub buty, mężczyźnie seks i alkohol, wilkom stado, żmii jad, osiołkowi żłoby, kolejom tory a tramwajom szyny
    • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 21:36
      E tam, gadanie.
      Mamy się czuć szczęśliwi tylko dlatego, ze ktoś jest w beznadziejnej sytuacji? Bzdura. Każdemu szczęście może dawać coś innego - dla jednych będzie to rodzina, dla innych dom na wsi, dla kolejnych życie na walizkach, a dla następnych praca, którą lubią itd. Tak że gadanie, że powinno czuć się szczęśliwym bez względu na sytuację, w której się człowiek znajduje, a tylko dlatego, że ktoś ma gorzej, jest totalnym nieporozumieniem. Tak że może poszukaj sobie swojego szczęścia Molly.
      • crazy_stupid_love Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 22:04
        Nie szukajcie ludzi ktorzy maja gorzej i sa zalamani. Tez byscie byli... z padaczka albo brzydota, skrajna bieda, samotnoscia, wykluczeni spolecznie, bezplodni.

        Jak mozna tak pomyslec ze masz lepiej a narzekalas na swoje sprawy blahe w porownaniu z jego padaczka?
        • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 22:38
          \
          > Jak mozna tak pomyslec ze masz lepiej a narzekalas na swoje sprawy blahe w poro
          > wnaniu z jego padaczka?
          >
          To przeciętna reakcja zdrowego. Widzi niepełnosprawnego (którego na co dzień nazywa pasożytem) i łzy mu z oczów lecą, wzrusza się niepomiernie... do następnego przystanku autobusowego.

          Nie żeby coś dla niego zrobił. Będzie się wzruszał i płakał. Wyjątkiem jest widoczna choroba psychiczna - wtedy będzie rechotał.
        • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:29
          crazy_stupid_love napisała:

          >Jak mozna tak pomyslec ze masz lepiej a narzekalas na swoje sprawy blahe w poro
          > wnaniu z jego padaczka?
          >
          A dlaczego nie mialam tak pomyslec? Nie tylko ja tak mysle, wielu madrzejszych ode mnie np. tak mysli. Wystarczy posluchac Anny Dymnej. Ona wlasnie tak tlumaczy.
          • taki-sobie-nick Anna Dymna nie wzrusza się z autobusu 11.04.16, 22:49
            tylko od lat pomaga tym ludziom. Jeszcze twierdzi, że są jej przyjaciółmi, a to doprawdy rzadkość. Na ogół profesjonalni pomagający nie traktują beneficjentów jak równych sobie.

          • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:54
            Wystarczy posluchac Anny Dymnej. Ona wlasnie tak tlumac
            > zy.

            A poza tym ma ogromną fundację i zatrudniła w niej Janusza Świtaja.
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:22
        Nie rozumiesz, co mam na mysli.Najcelniej ujal to Nawalony.Szczescie to stan umyslu. Taka sie urdzilam i nic na to juz nie poradze. Wiec nie kaz mi szukac szczescia, bo szczesie to nie borowik w lesie.

        czoklitka napisała:

        > E tam, gadanie.
        > Mamy się czuć szczęśliwi tylko dlatego, ze ktoś jest w beznadziejnej sytuacji?
        > Bzdura. Każdemu szczęście może dawać coś innego - dla jednych będzie to rodzina
        > , dla innych dom na wsi, dla kolejnych życie na walizkach, a dla następnych pra
        > ca, którą lubią itd. Tak że gadanie, że powinno czuć się szczęśliwym bez względ
        > u na sytuację, w której się człowiek znajduje, a tylko dlatego, że ktoś ma gorz
        > ej, jest totalnym nieporozumieniem. Tak że może poszukaj sobie swojego szczęści
        > a Molly.
        • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 21:07
          Jasne, że szczęście to stan umysłu. Ale żeby poczuć się szczęśliwym, żeby taki stan umysłu osiągnąć (i to też nie na zawsze) trzeba działać w jakimś kierunku, który daje poczucie szczęścia, który zadowala. A jeśli się takiego nie zna, to trzeba tego szukać, po prostu próbować różnych rzeczy. Tylko tyle. Nie wiem skąd taka dość chyba powszechna opinia, że nic nie robiąc powinno się być szczęśliwym, bo tak, bo inni mają gorzej. Chyba nie bardzo, raczej można się jeszcze bardziej przy nicnierobieniu sfrustrować.
          Porównując się z ludźmi w gorszym położeniu, można co najwyżej zacząć doceniać, to co się ma. Ale docenianie to nadal nie jest szczęście.

          No i nie wiem, skąd takie przeświadczenie, ze szczęście to jest coś enigmatycznego, praktycznie nieosiągalnego dla każdego, że jet to coś niewiadomego, czym ono w gruncie rzeczy jest i jak je osiągnąć. Bzdury, aby poczuć się szczęśliwym wystarczy ruszyć dupę w kierunku, który uszczęśliwia. Tyle.

        • stokrotka_a Re: Co znaczy byc szczesliwym... 12.04.16, 08:25
          molly_wither napisał(a):

          > Nie rozumiesz, co mam na mysli.Najcelniej ujal to Nawalony.Szczescie to stan um
          > yslu.

          Tak, szczęście to stan umysłu, ale stan umysłu zależy w głównej mierze od własnej pracy nad tym stamen.

          > Taka sie urdzilam i nic na to juz nie poradze.

          Bzdura, nie urodziłaś się ani szczęśliwa, ani nieszczęśliwa. Jeśli teraz uważasz się za osobę nieszczęśliwą, to sama na to zapracowałaś.
    • kura_wuja Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 22:46
      Przeciez masz to napisane w sygnaturce. Chcesz byc szczesliwa? Prowadz proste zycie, znajdz odpowiedz na pytanie co jest najwazniejsze dla ciebie i tego sie trzymaj.
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:24
        Gdyby tak bylo,jak mam napisane w sygnaturce to bylabym szczesliwa, bo wiode nudne zycie.

        kura_wuja napisała:

        > Przeciez masz to napisane w sygnaturce. Chcesz byc szczesliwa? Prowadz proste z
        > ycie, znajdz odpowiedz na pytanie co jest najwazniejsze dla ciebie i tego sie t
        > rzymaj.
        >
    • olgaa34 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 10.04.16, 23:33
      Dla mnie radość z życia to przebywanie z rodziną, realizowanie marzeń i poczucie bezpieczeństwa
    • tulsa00 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 03:51
      Byc szczesliwym to miec tylko blahe problemy I byc tego swiadomym
    • znana.jako.ggigus Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 08:19
      Duzo widzialas: stan majatkowy (osoba lezaca na ulicy rzadko keidy wyglada korzystnie i dostatnio).
      Ataki padaczki wbrew pozorom wcale nie sa takie czeste.
      Chcesz byc szczesliwy? to badz, jak mowi powiedzenie.
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:26
        Duzo? Widzialam tylko to,czego nie widza inni z aut swoich samochodow.Albo AZ to.
        Polacy sa biedni, szczegolnie Ci mlodzi.
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Duzo widzialas: stan majatkowy (osoba lezaca na ulicy rzadko keidy wyglada korz
        > ystnie i dostatnio).
        > Ataki padaczki wbrew pozorom wcale nie sa takie czeste.
        > Chcesz byc szczesliwy? to badz, jak mowi powiedzenie.
        >
        • znana.jako.ggigus Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:15
          W Twoim poście razi mnie litość, ubrana grzecznie we współczucie. Płakałam, bo tu takie nieszczęście, bieda aż piszczy, no ja to mam klawe życie - tak bym streściła Twoją postawę.
          Litość jak u Orzeszkowej.
    • derff Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 09:51
      Dobry temat. Szczęście nie zalezy od czynników obiektywnych ,stan majatkowy, rodzinny,otoczenie itd.
      Ale jak być szcęśliwym? Mnie to się zdarza jak biegnę i podziwiam pięny świat albo jak jestem na nartach i robię nowy slad po nie przejechanym przez nikogo stoku. Czasem jak oglądam film albo z wnukami gdzieś jadę. Nieszczęśliwy jestem np. jak pomyslę o zeznaniu podatkowym
    • varia1 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 18:26
      wysiadłaś pomóc? czy tylko się popłakałaś?
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 20:26
        Chyba wyraznie napisalam? A bo co?
        varia1 napisała:

        > wysiadłaś pomóc? czy tylko się popłakałaś?
        • nstemi Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 21:00
          I nic zrobić nie mogłaś, taka jest prawda. W takich sytuacjach można tylko zabezpieczyć człowieka, żeby sobie krzywdy nie zrobił i czekać na karetkę. Z tego, co napisałaś byli przy nim ludzie, Ty pewnie tylko zrobiłabyś tłum.
          • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:01
            nstemi napisała:

            > I nic zrobić nie mogłaś, taka jest prawda. W takich sytuacjach można tylko zabe
            > zpieczyć człowieka, żeby sobie krzywdy nie zrobił i czekać na karetkę. Z tego,
            > co napisałaś byli przy nim ludzie, Ty pewnie tylko zrobiłabyś tłum.

            Można go na przykład jeszcze zatrudnić, bo padaczkowych nikt nie chce.

            O ile oczywiście ma się gdzie - nie żeby każdy miał gdzie. Tak tylko piszę, że płacze i szlochy są mało pomocne, bardziej się liczy integracja, normalne traktowanie (poza chorobą chory jest człowiekiem z zaletami i wadami) i praca.

            Nstemi, to nie do ciebie, tak mi się tylko pod tobą odpisało.
            • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:05
              a czemu to zawsze chorych trzeba zatrudniać? może niech od czasu do czasu sami jakoś zadziałają, założą coś i zatrudniają na przykład zdrowych? Czemu by nie tak? Czemu zawsze ma być na odwrót?

              Już nie mówiąc o tym, ze niepełnosprawni bywają jakoś przeczuleni na swoim punkcie i strasznie dumni, mogliby uważać, ze oferta ich zatrudnienia wynika własne z litości, więc podziękują.
              • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:07
                to tak z doświadczenia, znałam kiedyś paru.
                • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:15
                  czoklitka napisała:

                  > to tak z doświadczenia, znałam kiedyś paru.

                  Ja znałam więcej, i to niedawno. :-PPPP Rzeczywiście myśleli, że z litości?
                  • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:24
                    mieli jakąś obsesję wręcz na punkcie litości
                    • znana.jako.ggigus Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:33
                      no wiesz, pewnie ciągle im ją okazywano. Mnie np. na imprezach non stop ludzie opowiadają, że chcą jechać do Polski, dlaczego jeszcze nie byli, ale będę i jakie mają koneksje (wypędzeni w rodzinie, miła sprzątaczka, śląska babcia i jej kluski pyszne - (mieszkam za granicą). I jeszcze nie mam obsesji turystycznej, ale tak sobie często myślę - a co mnie to? czy ja jestem z branży turystycznej? Patriotycznej?
              • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:14
                czoklitka napisała:

                > a czemu to zawsze chorych trzeba zatrudniać? może niech od czasu do czasu sami
                > jakoś zadziałają, założą coś i zatrudniają na przykład zdrowych? Czemu by nie t
                > ak? Czemu zawsze ma być na odwrót?

                ależ zakładają i zatrudniają, jak najbardziej

                najlepszym przykładem dwie fundacje o identycznej nazwie, każda poświęcona komu innemu, wprawdzie działalność psu na budę się zdaje, ale jeden prezes tetraplegik, a drugi był depresyjny

                jakiś niepijący alkoholik założył fundację dla alkoholików, a rodzice dzieci z chorobą genetyczną na potęgę zakładają fundacje poświęcone akurat chorobie ich dziecka

                a poza tym głównie dlatego, że człowiekowi z kulą u nogi jest nieco trudniej działać niż człowiekowi bez kuli u nogi, że sobie pozwolę na taką metaforę


                >
                > Już nie mówiąc o tym, ze niepełnosprawni bywają jakoś przeczuleni na swoim punk
                > cie i strasznie dumni

                Dobra, ilu ich spotkałaś? Mnóstwo ich pracuje w sortowni śmieci, to pewnie z tego przeczulenia.


                , mogliby uważać, ze oferta ich zatrudnienia wynika własne
                > z litości, więc podziękują.

                Gdybasz sobie. Poza tym wielu jest w tak dennej sytuacji, że z litości też by wzięli.
                • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:42
                  Ale ja nie mówię fundacjach tylko o normalnej firmie. Czemu oni sie tak rzucaja na te fundacje? Fundacje źle mi się kojarzą może nie licząc tych dla ludzi, którzy samodzielnie absolutnie nie są w stanie funkcjonować. A nie wszystkie takie są, część z nich oducza jakiejkolwiek zaradności.
                  No i nie gdybam, nie ma moich przykładach.

                  >a poza tym głównie dlatego, że człowiekowi z kulą u nogi jest nieco trudniej działać niż >człowiekowi bez kuli u nogi, że sobie pozwolę na taką metaforę

                  Zależy jaka to kula. Na pewno taki brak nogi czy padaczka nie przeszkodzi w nauce choćby, wiec... niekoniecznie sortownia śmieci im pozostaje tak na dobrą sprawę.
        • varia1 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.05.16, 18:01
          a tak sobie pytam, bo napisałaś że koledzy byli spanikowani
          a może to nie była padaczka ? trudno stwierdzić przez okno autobusu, jak również to czy czekali na karetkę
          no, ale popłakać dobra rzecz, ponoć oko się oczyszcza itepe
    • molly_wither "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 11.04.16, 20:35
      Poza kilkoma osobami, ktore mnie zrozumialy reszta, jak zwykle, zlosliwa,wredna, sfrustrowana,przemadrzala i z sadystycznym zacieciem. Ulżyło wam? Lzej wam w zyciu,bo komus dokopaliscie? Chcialabym zobaczyc,jak w realu ratujecie takiego czlowieka, bedac w necie skrajnie innymi. Pomoc na pokaz?
      • nstemi Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 11.04.16, 20:57
        Miałam takie myśli jak Ty widząc tego chłopaka z padaczką, gdy musiałam chodzić na neurologię czy onkologię dziecięcą. Widząc rozmiar tych tragedii myślałam sobie, że moje problemy to takie pitu pitu i nic więcej. Czasem niestety widząc cudze nieszczęście, od którego serce się kroi człowiek uświadamia sobie małość swoich problemów.
        Czy bycia szczęśliwym można się nauczyć nie wiem. Ja się staram, chociaż nie będę ukrywać, ze antydepresanty były w użyciu, gdy u mojego dziecka zdiagnozowano poważny problem a u mnie diagnozowano jaskrę. Ale staram się.
        • taki-sobie-nick Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 11.04.16, 22:32
          n
          > poważny problem a u mnie diagnozowano jaskrę.

          Masz jaskrę?

          Wyrazy współczucia i dbaj o oczy!
          • nstemi Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 14.04.16, 21:16
            Ciągle nie ma diagnozy na 100%, robię badania jestem pod opieką fajnego okulisty. Z drugiej strony w moim wieku jest to tak wcześnie wykryta jaskra, że mam naprawdę dużą szansę na to, ze specjalnie nie będzie mi dokuczać. Ale wyobraź sobie usłyszeć: "ma pani prawdopodobnie jaskrę, zlecam badania na cito, musi je pani zrobić w ciągu maksymalnie tygodnia."
            Z problemem mojego dziecka też walczymy, jak na razie z dobrym skutkiem, są widoki na happy end :-)
            Co do dbania o oczy to może tutaj o to zaapeluję :-) Jaskra na ogół nie boli i nie daje dłuuugo jakichś wyraźnych objawów. U mnie rzecz się wydała przy rutynowym badaniu okulistycznym-co jakiś czas sobie robię. Tak po prostu, żeby sprawdzić czy już powinnam nosić okulary czy nie :-)
            I wyszło z przeproszeniem szydło z worka. Więc mój apel-wybierzcie się od czasu do czasu do okulisty, nawet jak wszystko gra. Mój niefart, że nie jest OK, mój fart że to na tak wczesnym etapie.
            • taki-sobie-nick Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 14.04.16, 21:20
              "ma pani prawdopodobnie jaskrę, zlecam badania na cito, musi je pa
              > ni zrobić w ciągu maksymalnie tygodnia."

              Uuuu. Mnie tak nie gonili. Ale wczoraj strzeliłam sobie (zaniedbawszy wcześniej debilnie wiele innych badań, przyznam) słitfocie moich tarcz nerwu wzrokowego. Teraz do lekarza, niech ogląda. A nie, jutro jeszcze drugi zestaw do odebrania.
              • nstemi Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 14.04.16, 22:01
                Nam nadzieję, że Twój nerw wzrokowy i cała reszta oczu miewa się dobrze :-) Trzymam mocno kciuki!
        • molly_wither Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 16.04.16, 18:29
          Dziekuje:)
          nstemi napisała:

          > Miałam takie myśli jak Ty widząc tego chłopaka z padaczką, gdy musiałam chodzić
          > na neurologię czy onkologię dziecięcą. Widząc rozmiar tych tragedii myślałam s
          > obie, że moje problemy to takie pitu pitu i nic więcej. Czasem niestety widząc
          > cudze nieszczęście, od którego serce się kroi człowiek uświadamia sobie małość
          > swoich problemów.
          > Czy bycia szczęśliwym można się nauczyć nie wiem. Ja się staram, chociaż nie bę
          > dę ukrywać, ze antydepresanty były w użyciu, gdy u mojego dziecka zdiagnozowano
          > poważny problem a u mnie diagnozowano jaskrę. Ale staram się.
      • znana.jako.ggigus Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 11.04.16, 22:17
        Nie uważam, że masz sadystyczne zacięcie.
        Nie ratowałaś nikogo, popłakałaś sobie, bo masz takie fajne życie.
        • tulsa00 Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 11.04.16, 22:29
          A kogo ty uratowalas?
          • znana.jako.ggigus Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 11.04.16, 22:45
            Nie wiem, czy urarowałam. Zareagowałam w nieprzyjemnych czy podbramkowych sytuacjach.
            Ale nigdy nie pisałabym o kimś, kto leży w atakau padaczki, że poraniony i ogólnie biedny, więc się popłakałam, jakie on to ma smutne życie.
            Litość to poczucie wyższości.
            No i ataki padaczki nie są aż tak częste, żeby ludzie mieli rzeczywiście wiele widocznych śladów poprzednich ataków. Chorzy na padaczkę mogą całymi miesiącami normalnie żyć.
        • molly_wither Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 16.04.16, 18:30
          Zazdroscisz? Nieladnie
          znana.jako.ggigus napisała:

          >
          > Nie ratowałaś nikogo, popłakałaś sobie, bo masz takie fajne życie.
          >
          • znana.jako.ggigus Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 16.04.16, 18:41
            Moly, molly, skąd Ci przyszła do głowy zazdrość...? No skąd? Projekcyjka?
      • taki-sobie-nick Dlaczego na pokaz? 11.04.16, 22:34
        Jego problemy nie są dla mnie śmieszne. Natomiast wiele problemów tzw. zwykłych ludzi - owszem.

        Przynajmniej wiedziałabym, co robić.

        • czoklitka Re: Dlaczego na pokaz? 11.04.16, 22:37
          wiedziałabyś już, bo sobie własnie doczytałaś?
          • taki-sobie-nick Re: Dlaczego na pokaz? 11.04.16, 22:41
            czoklitka napisała:

            > wiedziałabyś już, bo sobie własnie doczytałaś?

            Yyy? Ktoś o tym pisał? O ile wiem, należy podłożyć coś pod głowę (a jeszcze lepiej pod całego delikwenta) natomiast do ust nic nie wkładać - chory może to przegryźć i poranić się. No i karetka.
            • czoklitka Re: Dlaczego na pokaz? 11.04.16, 22:42
              No ty o tym pisałaś... ech nie ważne zresztą.
      • taki-sobie-nick A co mieliśmy zrobić? 11.04.16, 22:39
        Pogłaskać cię po główce z zapewnieniem "aleś ty szlachetna, a twoje problemy są jak najprawdziwsze"?

        Bo nie bardzo rozumiem. Mnie niestety ze względów osobistych wkurzają takie nagłe wybuchy wzruszenia na widok kogoś, czyje życie jest "smutne i ciężkie". Notabene nie zawsze jest.


        Znałam kobietę niewidomą tak energiczną, zdecydowaną i pogodną, że niejeden zdrowy by jej pozazdrościł.
        Dlatego wypisywanie o "smutnym i ciężkim życiu" też wielu z nich cholernie irytuje.
        • znana.jako.ggigus Re: A co mieliśmy zrobić? 11.04.16, 22:46
          Tym bardziej że tacy płaczący i ogólnie wzruszliwi mają, jak i autorka postu siebie na względzie. Bo to oni mają takie fajne życie, a tu taki dramat.
          • czoklitka Re: A co mieliśmy zrobić? 11.04.16, 22:55
            a na moje to ałtorka się nad sobą trochę poużalała twierdząc, ze ma przekichane, gdyż nie umie być szczęśliwa.
            • znana.jako.ggigus Re: A co mieliśmy zrobić? 11.04.16, 22:58
              No tak, ale punktem wyjściowym jest nieszczęście, bieda i ogónlie zły stan bliźniego. Molly nie wstała rano z depresją, ani z uczuciem, że jej się sufit wali na głowę. Zły stan kogoś innego tak ją wzruszył i tak przejął, że aż pomyślała o osobie.
              • czoklitka Re: A co mieliśmy zrobić? 11.04.16, 23:01
                aaaaa
        • molly_wither Re: A co mieliśmy zrobić? 16.04.16, 18:31
          Ty nic, bo nie potrafisz, wiec lepiej sie nie odzywaj.
          taki-sobie-nick napisała:

          > Pogłaskać cię po główce z zapewnieniem "aleś ty szlachetna, a twoje problemy są
          > jak najprawdziwsze"?
          >
          > Bo nie bardzo rozumiem. Mnie niestety ze względów osobistych wkurzają takie nag
          > łe wybuchy wzruszenia na widok kogoś, czyje życie jest "smutne i ciężkie". Nota
          > bene nie zawsze jest.
          >
          >
          > Znałam kobietę niewidomą tak energiczną, zdecydowaną i pogodną, że niejeden zdr
          > owy by jej pozazdrościł.
          > Dlatego wypisywanie o "smutnym i ciężkim życiu" też wielu z nich cholernie iryt
          > uje.
      • jatojagodnik Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 15.04.16, 10:26
        Kiedyś ratowałam człowieka z padaczką. Nie bałam się, bo miałam akurat wtedy chorego psa, który miał ataki codziennie. Tłum ludzi stał i sie przyglądał. Jedyne co mogłam zrobić, to z pobliskiego zakładu fryzjerskiego zabrałam terroryzując krzykiem fryzjerki naręcze ręczników i zabezpieczyliśmy chłopakowi głowę, bo obijał się o chodnik. Nic więcej nie można zrobić, atak przychodzi i odchodzi sam.
        A w kwestii poczucia szczęścia - można nad tym pracować, ale to jest sprawa biochemii w mózgu. Ja mam po babci genetycznie uwarunkowane zadowolenie ze wszystkiego. Ona pomimo bardzo ciężkiego życia i różnych chorób zawsze tryskała optymizmem i miłością do świata. Na mnie warunki zewnetrzne nie mają wielkiego wpływu, jestem szczęśliwa z samego faktu że żyję. Doły czasem łapię, ale zawsze przechodzą mi w ciągu kilku godzin. To taka... radość głupiego :-)
        • molly_wither Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 16.04.16, 18:33
          A ja mam po dziadku, bo babcia byla cudowna,
          jatojagodnik napisała:

          > Kiedyś ratowałam człowieka z padaczką. Nie bałam się, bo miałam akurat wtedy ch
          > orego psa, który miał ataki codziennie. Tłum ludzi stał i sie przyglądał. Jedyn
          > e co mogłam zrobić, to z pobliskiego zakładu fryzjerskiego zabrałam terroryzują
          > c krzykiem fryzjerki naręcze ręczników i zabezpieczyliśmy chłopakowi głowę, bo
          > obijał się o chodnik. Nic więcej nie można zrobić, atak przychodzi i odchodzi s
          > am.
          > A w kwestii poczucia szczęścia - można nad tym pracować, ale to jest sprawa bio
          > chemii w mózgu. Ja mam po babci genetycznie uwarunkowane zadowolenie ze wszystk
          > iego. Ona pomimo bardzo ciężkiego życia i różnych chorób zawsze tryskała optymi
          > zmem i miłością do świata. Na mnie warunki zewnetrzne nie mają wielkiego wpływu
          > , jestem szczęśliwa z samego faktu że żyję. Doły czasem łapię, ale zawsze przec
          > hodzą mi w ciągu kilku godzin. To taka... radość głupiego :-)
        • taki-sobie-nick Re: "Kochani" - nie zawiodlam sie na Was 16.04.16, 19:15
          jatojagodnik napisała:

          > Kiedyś ratowałam człowieka z padaczką. Nie bałam się, bo miałam akurat wtedy ch
          > orego psa, który miał ataki codziennie. Tłum ludzi stał i sie przyglądał. Jedyn
          > e co mogłam zrobić, to z pobliskiego zakładu fryzjerskiego zabrałam terroryzują
          > c krzykiem fryzjerki naręcze ręczników

          Chapeau bas!
    • paco_lopez Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:40
      Szczęście trzeba uchwycić kiedy trwa. Wtedy można myśleć że jest prży najmniej w piątek wieczorem. Inaczej nie wiem.
      • znana.jako.ggigus Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 22:47
        Albo w pon rano, kiedy jest fajne światło podczas jazdy rowerem do pracy:)
        • mariuszg2 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:44
          no ta...jak się w nd nocą tarota stawiło i duszę sprzedało za seks i kieliszek łiski to se można na rowerze pofantazjować o świele w pn rano... a gdzie Twoja empatia dla rzesz cierpiących o poranku tego dnia.... wiesz jak mnie boli, że już nie mam sił do piątku a tu jeszcze kuśfa cztery dni pełne ...a potem to już mogiła....az się boję co episkopat wymyśli na najbliższą niedzielę a mnie wciąż kłuj t6stka i mam nadciśnienie...
          • znana.jako.ggigus Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:53
            Tak bym chciała Ci ulżyć w tym cierpieniu niemalże mesjańskim. Ale nie mam takich możliwości. Muszę myśleć o sobie i bajerować ostatniego bogacza. Kto wie, czy mi się jeszcze jakiś inny trafi...
            • znana.jako.ggigus Re: Co znaczy byc szczesliwym... 11.04.16, 23:54

              PS A fajne światło było tylko chwilę. Za chwilę skręciłam w ulicę, gdzie pracuję i zobaczyłam ten budynek. Już wiedziałam, że niedługo zobaczę moją koleżankę. A nie jest to moja fanka, owszem nie:)
              Także wiesz, wszyscy cierpimy.
              • mariuszg2 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 12.04.16, 00:15
                i tak oto nastał ftorek... nad amazonią unosi się dźwięk oboju Gabriela... nad szkocją harfy celtyckiej, nad tundrą bałałajki a tu gra zespół extazy w utworze: "jesteś moją wyśnioną" iiiiiii

                poezja śpiewana (Adam Asnyk wyśpiewany Jackiem Wójcickim) branoc...

                www.youtube.com/watch?v=3tOZvDO1iSk&list=PLKfioc8T-wIkMZ7XuxJm4x2xRlugdyUkZ&nohtml5=False
    • wiarusik Re: Co znaczy byc szczesliwym... 12.04.16, 05:35
      wiarusik, czyli ja, znalazł przepis na szczęście. szukałem, szukałem i jest:
      z1.demoty.pl/0d4f6e0ca13f29f7317b025602f6c10683df0c17/chcesz-byc-naprawde-szczesliwy
    • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 16.04.16, 18:34
      To masz szczescie.
      karoline_00 napisała:

      "JA PO PROSTU JESTEM SZCZESLIWA"
    • taki-sobie-nick Re: Co znaczy byc szczesliwym... 16.04.16, 19:28
      Tu można skutecznie pomóc nie ruszając się z chałupy.

      www.siepomaga.pl/emil
    • mmagi Re: Co znaczy byc szczesliwym... 18.04.16, 16:06
      Szczęśliwym się nie jest,szczęśliwym sie bywa wiec na pewno bywasz szczęśliwa:)
    • newday007 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 12.05.16, 19:39
      Szczęśliwym się ani nie jest ani jest...Szczęśliwym się wyłącznie bywa...
      Jestem szczęśliwa gdy kłade się spać ze spokojem i z takim samym się budzę...Fajnie gdy ma się obok kogoś kogo się kocha (z wzajemnością)oczywiście...ale z wiekiem dochodzę do wniosku,że i będąc samemu tez można czuć się szczęśliwym...Ludzie przychodzą, odchodzą, umierają...
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 13.05.16, 19:38
        To prawda:)
        newday007 napisała:

        .Lu dzie przychodzą, odchodzą, umierają...
    • lucyy3 Re: Co znaczy byc szczesliwym... 24.05.16, 07:43
      dlatego zawsze należy doceniać to, co się ma i pomyśleć jak wiele inni ludzi żeby dali żeby być na naszym miejscu.
      • molly_wither Re: Co znaczy byc szczesliwym... 25.05.16, 19:09
        Ale co, jesli sie docenia, a nie czerpie z tego radosci? Hę?
      • czoklitka Re: Co znaczy byc szczesliwym... 25.05.16, 22:30
        czyli znowu - szczęście uzależniać od innych ludzi?
        • obrotowy sa tacy... 25.05.16, 23:02
          czoklitka napisała:
          > czyli znowu - szczęście uzależniać od innych ludzi?

          sa tacy... ktorzy uwazaja, ze.... trza miec pysk do kogo otworzyc.
    • obrotowy vudka, wrodzona glupota i staly doplyw gotowki 25.05.16, 22:59
      aha.
      i dobre zdrovie.

      - cos pomoglem ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka