Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolmi

01.10.04, 18:50
Co myslicie o rozmowach o osobistych problemach w zwiazku z osobami trzecimi ?
Z rodzenstwem, przyjaciolmi, mniej lub bardziej bliskimi znajomymi.

Czy druga strona w takim zwiazku, ma prawo czuc sie 'zdradzona', potraktowana
nielojalnie, obdarta z intymnosci, z godnosci, krotko mowiac - czy parter/-ka
osoby opowiadajacej o wspolnych problemach osobom trzecim, ma prawo czuc sie
z tym zle ?
    • alpepe prawo ma, ale czy słusznie?n/t 01.10.04, 18:56
    • Gość: sabna Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm IP: *.range81-156.btcentralplus.com 01.10.04, 19:20
      Z przyjaciółmiu rozmawiam o takich problemach, ktore nie sa intymne, typu : on
      jest balaganiarzem, wkurza mnie jak...
      O sprawach intymnych, osobistych jego problemach itp nigdy bym nikomu nie
      opowiedziala. Uwazałabym to za zdrade zaufania. Zreszta po co. W koncu on jest
      moim najlepszym przyjacielem, jak chce o tym pogadac gadam z nim. Problemy w
      zwiazku trzeba rozwiazywac samemu bez mieszania w to osob trzecich.
    • reniatoja Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 01.10.04, 20:26
      Ja rozmawiam z przyjaciółkami, konkrtnie to dwie sa takie, którym moge wszystko
      powiedziec i vice versa. Bez szczegółów moze anatomicznych czy technicznych,
      ale główne nurty życia zawsze szczegółowo (choć wg potrzeb każdej z nas - nic
      na siłę) sobie omawiamy przy roznych przypadkowych badź też zapowiedzianych
      kawusiach. Nie wyobrazam sbie zycia bez takich koleżanek, z którymi można
      wszystko dokładnie omówić. Nie wyobrażam sobie też, zeby o pewnych sprawach
      rozmawiała z kim,s do kogo nie mam absolutnego zaufania, a takich osób jest
      naprawdę niewiele - ot dwie właśnie. Inna sprawa, że z ludzmi z netu czesto
      mowi sie o bardzo osobistych sprawach, ale to inna para kaloszy, to sie tak
      samo nie liczy.
    • ruda_szczurka Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 01.10.04, 20:55
      mickey.mouse napisał:

      > Co myslicie o rozmowach o osobistych problemach w zwiazku z osobami trzecimi ?
      > Z rodzenstwem, przyjaciolmi, mniej lub bardziej bliskimi znajomymi.

      myle, ze sa potrzebne. po to ma sie bliskich, przyjaciol zeby omawiac wlasne
      problemy, poznac inny punkt widzenia, zapytac o rade.

      >
      > Czy druga strona w takim zwiazku, ma prawo czuc sie 'zdradzona', potraktowana
      > nielojalnie, obdarta z intymnosci, z godnosci, krotko mowiac - czy parter/-ka
      > osoby opowiadajacej o wspolnych problemach osobom trzecim, ma prawo czuc sie
      > z tym zle ?

      druga strona moze sie czuc zle jesli pierwsza strona bezmyslnie o takich
      rozmowach ja poinformuje. Kazdy sobie zdaje sprawe, ze partner z przyjaciolmi
      rozmawia o wielu rzeczach ale jeli tenze partner powie swojej
      ukochanej/ukochanemu "wiesz, wczoraj rozmawiałem/am z jozkiem/kasia o naszym
      seksie..." to jest idiota/idiotka. i tyle.
    • mickey.mouse Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 01.10.04, 21:28
      Po pierwsze przepraszam za koszmarny styl swojego pierwszego postu w tym watku,
      odbil chyba jakies zacmienie umyslu w tamtym momencie.

      Ale do rzeczy. Z wiekszosci Waszych wypowiedzi wynika, ze to normalne,
      naturalne i nie widzicie nic zlego w wynoszeniu z domu wlasnych problemow. Co
      jednak, gdy osobom trzecim mowimy nie o wlasnych uczuciach w aktualnym zwiazku,
      nie o tym co czujecie - czyli nie o samym sobie, lecz o zdarzeniach, faktach,
      badz jedynie spekulacjach ?
      Jesli twierdzicie, ze - poslugujac sie kolokwializmem - owszem, mozna srac na
      zewnatrz we wlasne gniazdo, z drugiej zas strony stwierdzacie, ze "bron Boze
      dopuscic aby dowiedzial sie o tym partner, czy partnerka", czyli de facto
      widzicie w tym cos niestosownego. Jak to wiec jest ?
      Wyobrazcie sobie sytuacje, ze Wasz maz, zona, czy partnerka dorobily Wam gebe
      przed swoimi znajomymi, opowiada o osobistych sprawach, niekiedy nawet
      intymnych, choc niekoniecznie nawet zwiazanych z seksem, a Wy wiecie, ze
      predzej czy pozniej bedziecie musialy spotkac sie z nimi towarzysko, czy na
      jakiejkolwiek innej niwie. Jak bedziecie sie czuly ? Czy nie wplynie to na
      Wasze zaufanie do czlowieka z ktorym dzielicie zycie ? Wszystko bedzie w
      porzadku, nie oddalicie sie od niego, nie poczujecie sie zdradzone ? Latwo jest
      powiedziec - mowie swojej przyjaciolce o wszystkim, ale strzege tego, aby on
      nie dowiedzial sie tego. Czy nie jest to jednak moralnosc Kalego ? I jak przy
      takiej postawie, zakladajac nawet ze partner czy partnerka faktycznie o niczym
      sie nie dowie, oczekiwac lojalnosci od owej osoby ? Wciaz miec jej zaufanie i
      samemu ufac ?
      • Gość: alpepe Dywagując nie ad personam IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 22:40
        no, dobra, Twoja żona etc. powiedziała swojej przyjaciółce, że dajmy na to, się
        nie sprawdzasz w łóżku i bardzo Ci się pocą stopy, to tak dla przykładu. I co z
        tego wynika dla Ciebie? Może zmień styl w łóżku i zacznij o te śmierdzące giry
        dbać, to żona nie będzie się na Ciebei użalać przed inną babą. To żalenie się
        wynika też z pewnej bezsilności, bo ile można facetowi powtarza, że jak nie
        posmaruje, to nie pojedzie. A jak się taka żona wyżali, to będzie znosić i
        śmierdzące giry i fatalny seks, ona po prostu potrzebuje zaworu bezpieczeństwa.
        Wyżali się, to jej przejdzie, tego nie zrozumiałeś?
        • mickey.mouse Re: Dywagując nie ad personam 02.10.04, 19:42
          A jesli Twoj maz powie swojemu koledze, albo nie daj Boze swojej przyjaciolce,
          ze - to rowniez jedynie spekulacja - jako jego zona jestes w dama w kuchni, a
          kucharka w lozku, ze nie moze juz zniesc iz zwiedly paki, ze wlosy straki, a w
          ogole to jest z Toba wylacznie ze wzgledu na dzieci?
          • Gość: alpepe Re: Dywagując nie ad personam IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 19:55
            to nic, myślisz, że ja z nim nie jestem wyłącznie ze względu na dziecko?
          • Gość: Lena Re: Dywagując nie ad personam IP: 80.48.96.* 02.10.04, 19:56
            A nie zastanawiasz się nad tym, że może właśnie dobrze mieć takiego
            kumpla/przyjaciółkę którym powie się o najintymniejszych sprawach i on/ona
            doradzi obiektywnie patrząc na sprawę, że coś z tym fantem można zrobić?
            Wtyknie Ci Twoje błędy? Powie, że coś sam/sama możesz zrobić by Twoja
            druga "połowa" się zmieniła? Pzryjaźń nie polega na tym, ze wspólnie pije się
            piwo albo lata po sklepach.
      • libressa Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 03.10.04, 12:18
        Ekshibicjonizm, nielojalność, "kradzież sfery intymnej" :(
        Pozdrawiam
        Libressa
        ---
        Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
        • charlie_x Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 03.10.04, 14:22
          libressa napisała:

          > Ekshibicjonizm, nielojalność, "kradzież sfery intymnej" :(
          > Pozdrawiam
          > Libressa
          > ---
          > Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
          ______

          ..jak najbardziej.To jest totalne nieszczeście taka rodzinna lub
          przyjacielska wiwisekcja spraw często/gęsto z pikantnymi
          szczegółami..brr.Moje życie to mój problem...8)
          • mickey.mouse Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 04.10.04, 06:42
            Na szczescie, wyglada na to, ze nie tylko ja mam takie poglady.
            Zwlaszcza, ze taki ekshibicjonizm - jak to nazwala Libressa - sam w sobie moze
            nie tylko stac sie przyczyna dodatkowych klopotow w zwiazku, ale tez palic
            wszystkie ewentualnie pozostale jeszcze na przyszlosc mosty.
            • charlie_x Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 04.10.04, 09:52
              mickey.mouse napisał:

              > Na szczescie, wyglada na to, ze nie tylko ja mam takie poglady.
              > Zwlaszcza, ze taki ekshibicjonizm - jak to nazwala Libressa - sam w sobie
              moze
              > nie tylko stac sie przyczyna dodatkowych klopotow w zwiazku, ale tez palic
              > wszystkie ewentualnie pozostale jeszcze na przyszlosc mosty.
              ________

              ..tyle tylko, że nie każdy zdaje sobie sprawę z tych
              niebezpieczeństw.Człowiek wolny to człowiek samodzielny ..8)ale przywaliłem
              zpatosem z samego rana..8)
            • libressa Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 04.10.04, 11:48
              mickey.mouse napisał:

              > Na szczescie, wyglada na to, ze nie tylko ja mam takie poglady.
              > Zwlaszcza, ze taki ekshibicjonizm - jak to nazwala Libressa - sam w sobie
              moze
              > nie tylko stac sie przyczyna dodatkowych klopotow w zwiazku, ale tez palic
              > wszystkie ewentualnie pozostale jeszcze na przyszlosc mosty.

              Moze to zabrzmi troche śmiesznie,ale co mi tam.
              Kiedyś uczestniczyłam w spotkaniu towarzyskim, gdzie pojawił sie meżczyzna,
              o ktorym krążyły legendy w danym środowisku o jego róznych zaletach i wadach.
              Jakże trudno było mi prowadzić z nim konwersacje i nie miec w "tle"
              zasłyszanych opowiastek.Funcjonował jako "maczo" a okazał sie niezwykłym,
              wrazliwym lubiącym poezję mężczyzną o romantycznej duszy. Tak subiektywne jest
              nasze postrzeganie rzeczywistości, tworzymy sobie na własny użytek, własne
              prawdy nie zastanawiając się czy przypadkiem nie krzywdzimy kogoś.
              Obnażanie czyjegoś "ego" wcale nas nie dowartościowuje, wrecz tracimy
              wiarygodność nawet w oczach osób, ktore nas słuchają.

              Pozdrawiam
              Libressa
              ---
              Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
              • harriet_makepeace Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 04.10.04, 14:32
                Ale wartościowania się nie da uniknąc. Nie wierzę Libressa że nigdy nikogo nie
                oceniłaś i nie wyrobiłaś sobie o nim zdania. Wydaje mi sie ze to jest szalenie
                trudna chocby z racji tego ze nie wszystkich sie da lubic. A jak sie do kogos
                czuje antypatie to sie mu przypisuje negatywne cechy. A czlowiek madry i
                umiejacy myslec samodzielnie najpierw cos/kogos pozna a dopiero potem sobie
                wyrobi opinie, a nie uprzedzi sie do faceta bo Basia powiedziala ze to macho.
                No bo chyba nie mowimy o sytuacji kiedy Krysia opowiada wszystkim na lewo i
                prawo ze Zenek ma malego i najbardziej na swiecie boi sie myszy...
    • borsuczyca tak:)n/t 01.10.04, 23:04

    • Gość: kaja Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 20:12
      a ja mam taką zasadę, że o problemach partnera czy przyjaciół, moich z nimi
      relacjach itd. - nie rozmawiam z nikim
      w ogóle nie rozmawiam o ludziach, bo uważam, że takie plotkowanie jest
      paskudne - chyba że chwalę
    • Gość: Rekim Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 22:56
      Jesli partner dowie sie o takiej rozmowie to bedzie to dla niego uczucie
      porownywalne ze zdrada.
    • harriet_makepeace Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 03.10.04, 10:29
      jeżeli jest jakiś problem w związku to przede wszystkim staram się pogadać z
      partnerem, jeżeli takie rozmowy nic nie dają to żeby nie zwariować, żeby
      poprosić o radę, żeby sobie ułożyć myśli uciekam się do pomocy przyjaciółki
      bądź rodziny (mamy i brata). W moim poprzednim związku takie rozmowy nie
      wystarczyły i musiałam też skorzystać z pomocy psychologa. Związek się rozpadł,
      ale to dobrze, bo teraz mam na prawdę fantastycznego faceta i już nie muszę z
      nikim omawiać naszych problemów, bo ich prawie nie ma, a jeżeli w czymś się nie
      zgadzamy to rozmawiamy szczerze i sami rozwiązujemy te sprawy. Więc teraz jest
      idealnie.
    • odett Re: Rozmowy o osobistych problemach z przyjaciolm 03.10.04, 13:44
      rozmawiam o sprawach osobistych z przyjaciolka, ale jesli to wylacznie mnie
      dotyczy i jesli nie 'zdradze', jakis spraw partnera. bo to, ze ona jest moja
      przyjaciolka, nie znaczy, ze moge jej mowic i intymnych sprawach swojego
      faceta.
    • harriet_makepeace mam do ciebie pytanie mickey 04.10.04, 11:12
      umiesz szczerze rozmawiac o waszych problemach zwiazkowych z partnerka? nie
      unikasz odpowiedzi na trudne pytania? nie boisz sie tego ze przez chwile moze
      byc troche niemilo i nieprzyjemnie ale za to potem atmosfera bedzie oczyszczona?
      A czy twoja partnerka to potrafi?
      jezeli tak, to faktycznie masz prawo byc zly, ze sie nie pyta ciebie tylko
      przyjaciol.
      ale czasem opinia osoby trzeciej moze zmienic poglad na dany problem.
      ja uwazam ze nie wolno zdradzac cudzych sekretow, z wyznaniami lozkowymi tez
      bym sie wstrzymywala, ale omowienie problemu, ktory dotyczy obojga partnerow
      jest uzasadnione, zwyczajnie zeby z kims podzielic swoj niepokoj, troske,
      frustracje itp.
      Nie popieram trzepania ozorem na lewo i prawo, ale cholera nawet teraz jak
      piszesz na forum to zdradzasz wasze osobiste sprawy obcym ludziom ;))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja