piataziuta
07.06.17, 14:14
Manuela Gretkowska pisze na fejsie:
"Pierwsze pytanie ginekolożki, na wczorajszej wizycie kontrolnej, czy używam płynów do higieny intymnej.
- Oczywiście - jak może wątpić w moją przeczystość.
- To proszę przestać, SZKODZĄ. Chyba, że ktoś nimi szoruje się od środka.
Zawierają kwas mlekowy, potrzebny wewnątrz pochwy. Na zewnątrz kwas podrażnia delikatne wargi sromowe. Nikt nie ma tak rozdziawionej vaginy żeby jej podmywanie było irygacją, chyba że po porodzie. U młodych dziewczyn podrażnienie skóry takimi płynami jest w miarę niezauważalne, ale z biegiem czasu doprowadza do przesuszeń skóry, mikropęknięć i w rezultacie bywa, że raka sromu.
- Dlaczego więc Pani Doktor tego nikt nie mówi tego głośno?
- A kto zadrze z firmami? Gdyby sprzedawały zwykłe mydła nie byłoby biznesu. Nie radziłabym nawet płynem do higieny intymnej myć twarzy, chyba że bardzo tłusta cera.
Nie to nie jest miejska plotka. Autentyczna rozmowa, w której brałam udział. Pomyślałam po niej i sprawdzeniu faktów : Podmyj sobie kobieto rozum. Dałaś się zaszantażować reklamie, zacipkować.
Dla pieniędzy robią nas na szaro i kwaśno, nie tam gdzie trzeba. TAM należy się nawilżać, nie kwasić. Kwas mlekowy jest dobry w lubrykantach i rękawiczkach ginekologów. Gdyby wprowadzono na rynek specjalny płyn do mycia tyłka, reklamowany: ”Zawiera probiotyki, konieczne w przewodzie pokarmowym” uwierzylibyśmy? Smarowanie odbytu kefirem nie szkodzi, chociaż sensowniej go pić i tak rozmnażać pożyteczne bakterie w jelitach.
Zwiedzione troską o swoje zdrowie i higienę ufamy dobroczynności podmywaczy. W ich opisie nie zwracamy uwagi na przeskok logiczny między tym co potrzebne w środku ( kwas), a szkodliwe na zewnątrz. Traktuje się nas tak, jakbyśmy ocipiały, to znaczy miały cipki wywrócone na drugą stronę, jak wnętrze torebki. Wystarczy przeczytać : „Twoja pochwa sama dba o siebie, ponieważ jej ściany cały czas produkują wydzieliny, aby zapewnić nawilżenie, samooczyszczenie i utrzymać odpowiednią kwasowość” - to z internetowej ulotki popularnego Lactacydu, ale dotyczy wszystkich innych podmywaczy. Skóra na zewnątrz nie potrzebuje kwasu, delikatna wymaga czegoś neutralnego. Przyzwyczajone jesteśmy dzielić nasze ciało na części, niby podroby: inny krem pod oczy, inny do twarzy i stóp. Dlaczego by nie inne mydło, zwłaszcza w trosce o srom. Nie ma jeszcze mydeł do okolic ust. Nie przemywamy warg ksylitolem, bo zabija bakterie próchnicy. Ksylitol co najwyżej zostawiłby słodycz ust. Kwas mlekowy żrącą powłokę. Minimalną, ale jak twierdzi Ginekolożka, właścicielka dużej kliniki czeka nas inwazja raka sromu.
Oczywiście dowiem się od firm farmaceutycznych, że płyny nawilżają, że jestem niedoinformowana, brudna, głupia i zła. Ale wierzę mojej Doktor i swoim własnemu rozsądkowi. Przeczytajcie same:
„Znaczenie kwasu L-mlekowego
Pałeczki kwasu L-mlekowego rozkładają glikogen zawarty w śluzie pochwowym. Następnie produkowany jest kwas L-mlekowy i tworzy się środowisko kwaśne. To środowisko kwaśne wspomaga wzrost większej liczby pałeczek kwasu L-mlekowego, hamując obecność szkodliwych bakterii i zapobiegając infekcjom. Twoja pochwa sama dba o siebie ponieważ jej ściany cały czas produkują wydzieliny, aby zapewnić nawilżenie, samooczyszczenie i utrzymać odpowiednią kwasowość w celu zapobiegania infekcjom.
Kwas L-mlekowy jest podstawą ochrony Twojej okolicy intymnej. Dzięki utrzymywaniu pH w pochwie na niskim poziomie, utrzymuje kwaśną warstwę ochronną pochwy.(…)Warunki w kobiecej pochwie różnią się na różnych etapach życia (cykl menstruacyjny, ciąża, menopauza) i w czasie różnych czynności w ciągu dnia. Ze względu na fakt, że warunki ulegają zmianie naturalna równowaga bakteryjna również ulega zmianie, co prowadzi do dyskomfortu, podrażnienia, a nawet infekcji.”
(...)"
Pytanie do was mam następujące:
Myjecie cipkę tylko na zewnątrz jak Manuela, czy na zewnątrz oraz, w miarę możliwości, w środku?