zabieganab
27.08.17, 15:09
ciekawi mnie, jak to jest u Was z przyjmowaniem gosci?
Ja generalnie od zawsze baaaaardzo chetnie przyjmuje u siebie gosci. Roznych swoich kuzynow, przyjaciol, ktorzy z uplywem lat tez jak ja sie zmieniaja wlacznie z posiadana liczba dzieci.
Zapraszajac do siebie gosci zawsze tak sie organizuje, zeby miec dla nich swoj czas, zeby ich ugoscic u siebie tak troche, w miare moich wlasnych mozliwosci, po staropolsku. Mieszkam w malym, 2 pokojowym mieszkaniu, gdzie rowniez pracuje. Tzn. moje miejsce pracy z komputerami i papierami jest przestrzenia "otwarta" (widac wszystko). Nie posiadam calkiem osobnego pokoju tzw. goscinnego.
Ale z czasem ja tez sie zmieniam i mimo ze nadal lubie miec gosci, to mam od nich rozne oczekiwania... I tu mam wlasnie pytanko: czy oczekuje / wymagam za duzo w takich sytuacjach:
1 - oszczednie uzywac wody. Kazdy sie ma umyc :-) i czuc komfortowo, ale nie lac wody bezsensownie
2 - nie pomagac mi na sile w mojej kuchni. Jestem na tyle dobrze zorganizowana, ze w kuchni wszystko robie raczej sama. Gosc ma sie czuc goscinnie. Mi tez to jest zadna pomoc, jak mi ktos wsie gary poprzestawia, bo sie uprze mi pomoc i pozmywa...
3 - wychodzac z lazienki czy WC ogarnac to, zeby nie byl to chlew po jednej dobie przyjmowania gosci. Nie chodzi mi o szczegolowe sprzatanie, ale np. na koniec wanne oplukac po sobie, czy przygotowana do tego scierka przetrzec noga podloge z tej najwiekszej kaluzy, jesli sie poza wanne z prysznica rozlalo. Albo zebrac z umywalki swoje wlosy po goleniu lub po czesaniu. Po prostu tak ogolnie zostawic lazienke w stanie, zeby nastepna osoba sie nie brzydzila....
4 - jesli mam gosci z dziecmi, to wyraznie prosze o wspolne (ja i rodzice) uwazanie, zeby dzieci nie ruszaly niczego z biurka. Stojace komputery sa absolutnym tabu. Niestety nie mam ich jak "zabezpieczyc" (schowac/zamknac)
A jak to u Was jest?.... :-)