piataziuta
16.04.18, 14:19
Parszywieję.
Kiedyś miałam dużo zajęć artystycznych, które odciągały mnie od prozy życia i pozwalały realizować się na różnych polach. Jeśli gdzieś mi coś nie szło, zawsze było jeszcze kilka innych dziedzin dających satysfakcję.
Teraz tylko praca.
Bywa ciężko - co lubię, ale i tak mózg mi gnije, a mizantropia wypełnia całe moje ciało, aż po końcówki rozdwajających się włosów.
Zajęcia artystyczne w domu, w ramach hobby, mi nie pomogą. Musi być w tym jakiś sens.
Jakiś wolontariat może. A najlepiej coś wielofunkcyjnego, "zgodnego z zasadą zrównoważonego rozwoju", że się tak wyrażę.
A co wy robicie po pracy, co zapobiega parszywieniu i sprawia, że jesteście lepszymi ludźmi?