Dodaj do ulubionych

czy on zdradza czy to paranoja??? długie troszke:(

IP: 81.210.66.* 19.10.04, 13:25
pisze bo juz nie wiem czy to ja popadam w paranoje i wszystko mi sie wydaje ,
czy faktycznie ma sie czym martwic, po prostu juz nie wiem...
ale od początku
jesteśmy ponad rok po ślubie, razem jesteśmy w sumie od 8 lat, więc
zdążyliśmy się dobrze poznać. nigdy nie byłam o mojego męża zazdrosna, zawsze
miałam do niego pełne zaufanie i nigdy nie przyszło mi do głowy że mógłby
mnie kiedyś zdradzić. Chyba prędzej spodziewałabym się że mnie może sie coś
takiego kiedyś wydarzyć niż jemu. Mój mąż jest osobą bardzo odpowiedzialną,
konserwatywną, realistą twardo stąpającym po ziemi, któremu daleko do
jakiejkolwiek spontaniczności. Jak każda para mieliśmy lepsze i gorsze
momenty w związku ale zawsze byłam pewna jego szczerości.
Ostatnio mocno jakoś bardzo się oddaliliśmy od siebie, prawie nie rozmawiamy,
jedynie tak jakby służbowo i na dodatek od jakiegoś czasu miały miejsce
dziwne drobne zdarzenia, które teraz poskładane do kupy nie dają mi spać.
Jakiś czas temu pożyczałam od mojego męża jego codzienna torbę, na wyjazd i
musiałam rozpakować jego rzeczy, bardzo się zdziwiłam gdy znalazłam tam
paczkę prezerwatyw, bo ja od lat jestem na pigułkach i nam nie są po prostu
potrzebne. Zadziwiałam sie ale jakoś tak szybko przestałam o tym myśleć. Pare
tygodni temu wypadł mu wyjazd służbowy do Wrocławia. Jechał sam z biura
zdziwiłam sie bo nigdy nie zajmował sie sam prowadzeniem rozmów z klientami,
byłam troche zła ze nie będzie go całą sobotę w domu, ale nic nie mówiłam
ponieważ praca to praca, sama często wyjeżdżam służbowo w weekendy – bo taka
mam prace. Kolejny weekend tez spędziłam sama bo mój mąż wyleciał za granice
na wycieczkę z pracy w nagrodę, bo ktoś zrezygnował i chcieli mu pokazać jak
go doceniają... tylko wycieczki były dwuosobowe a mój maz podobno dostał
tylko jedno miejsce. Sam był zdziwiony, że mu zaproponowano miejsce, wiec nic
nie mówiłam choć było mi trochę przykro, zwłaszcza że leżałam chora w domu. W
czasie pobytu na wycieczce a ni razu nie dostałam czułego smsa, ani razu nie
usłyszałam, ze tęskni czy kocha itp. Gdy wysłałam mu smsa ze tęsknie, nie
dostałam żadnej odpowiedzi. Po powrocie przywitał sie ze mna tak jakby wrócił
z pracy- cmok i zajął sie sobą. Było mi bardzo przykro
W czasie jego pobytu, zawirusował nam sie komputer i północy walczyłam aby
powyrzucać te wszystkie syfy i nagle w katalogu gdzieś w jakimś dziwnym
miejscu o dziwnej nazwie znalazłam fotki obcych dziewczyn, w tym kilka fotek
jednaj panienki. Zatkało mnie i nie bardzo wiedziałam co mam o tym myśleć.
I tak nie daje mi to wszystko spokoju, do tego dochodzą skojarzenia, ze pare
razy nie odebrał SMS gdy pikał mu telefon a siedzieliśmy razem, wcześniej
zawsze czytał przy mnie swoje smski i zazwyczaj mówił mi sam z siebie o co
chodzi .
I tak to wszystko kotłuje mi sie po głowie nie wiem co mam o tym myśleć, czy
mnie sie cos w głowie uroiło czy jest sie faktycznie czym martwic.
Jeszcze na dodatek ostatnio bardzo dużo ma pracy i wraca średnio 2h później z
pracy niż normalnie, prawie nie rozmawiamy ze sobą a to co mnie kompletnie
załamało zdarzyło sie dwa dni temu – po raz pierwszy w zyciu moj maz nie
chciał sie ze mną kochać. Zawsze to on miał większe potrzeby i większy
temperament, nie raz nawet rozmawialiśmy o tym , ze o jest jakiś problem ze
ja mam mniejsza ochote. Często budził mnie pieszczotami w nocy gdy miał
ochote na sex a ja juz spałam. A ostatnio to ja go zaczęłam pieścić gdy sie
polozyliśy, nie reagował, nie odwzajemnił jak zawsze pieszczot, nie
przyłączył do zabawy tylko zasnął.
Byłam w szoku to tak do niego nie podobne, ze kompletnie mnie wykończyło.
Wstałam i nie spałam do rana nie mogac zrozumieć co sie dzieje.

Chodzę teraz nieprzytomna, bo nie sypiam prawie wcale i sie zadręczam czy to
możliwe żeby on – nadal nie mieści mi sie to w głowie, a z drugiej strony
cały czas mnie męczy.
Nie chce zaczynać rozmowy bo niczego nie jestem pewna, a jeżeli moje obawy są
słuszne to nie sadze aby sie przyznał a tylko będzie bardziej ostrożny.
Prosze powiedzcie co o tym wszystkim myślicie , bo ja mam wrażenie ze trace
rozum.
Obserwuj wątek
    • beatach1 Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 13:41
      To o czym piszesz twierdzi jednoznacznie, ze dzieje sie cos zlego w Waszym
      zwiazku. Ja tu podejrzewam zdrade :(. Przykro mi.
      Moze szczera rozmowa z mezem, pomoze rozwiklac zagadke ?

      Pozdrawiam Ciebie serdecznie i zycze duzo wytrwalosci.
      Beata
      --------------------------------
      "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
      Albert Schweitzer
      GG 1536157
    • Gość: obierzyna bo to jest z reguly tak: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:44
      ludzie po slubie sie zmieniaja. ten, ktory byl bardziej przed slubem
      zaanagazowany w zwiazek, bo slubie "pasuje", a ta osoba, ktory byla jakby mniej
      zaangazowana raptem zaczyna byc zaborcza, zazdrosna itp.
      jedyne, co mozesz zrobic to sie przyczaic. obserwowac , dyskretnie kontrolowac,
      i wyciagac wnioski. nie rob scen i awantur , bo to wzmoze jego czujnosc i
      niczego sie nie dowiesz. jak masz forse mozesz nając detektywa. kolezanka tak
      zrobila i miala zelazny dowod na rozprawie.
      • Gość: zagubiona Re: bo to jest z reguly tak: IP: 81.210.66.* 19.10.04, 13:49
        ja chyba nie mam natury szpiega, jakoś nie widze siebie sledzącej go. zreszta
        spedzajac cale dnie wpracy nie bardzo mam go jak kontrolowac :(
    • atlantis75 Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 13:51
      Witaj,
      moim zdaniem rozmowy nie unikniesz i to jest najlepsze co możesz w tej sytuacji
      zrobić. Snucie domysłów to błędne koło, bo z biegiem czasu coraz bardziej
      będziesz sie pogrążała w szukaniu śladów domniemanej zdrady. To, że cokolwiek
      podejrzewasz nie świadczy o Twojej paranoii czy głupocie - tylko o normalnej
      reakcji człowieka, który zauwazył pewne zmiany na gorsze w swoim związku.
      Masz prawo czuć się niepewnie i masz prawo starać się wyjaśnić sytuację.
      Ważne jest to jak zaczniesz tę rozmowę i jak nią pokierujesz. Nie atakuj, tylko
      zadawaj pytania. Nie z grubej rury, tylko najpierw o tym co ostatnio czujesz,
      że przechodzicie jakiś kryzys,czego Ci brakuje itd.
      Prezerwatywy w torbie nie są dowodem zdrady, ale mogą być sygnałem gotowości
      Twojego męza do zaangażowania się w związek pozamałżeński. Tak samo zdjęcia i
      samotne podróze. Takie sprawy nie dzieja się z dnia na dzień, to złożony i
      długotrwały proces. Być może kryzys, który przeżywacie nie był dla Ciebie zbyt
      czytelny, a Twojego męża prowokuje (lub sprowokował) do pewnych zachowań.
      Nikt nie może na podstawie Twojego posta odpowiedzieć na pytanie: czy on
      zdradza? Można jedynie snuć przypuszczenia.
      W swoim środowisku mam aktualnie podobną sprawę. Rozchodzą się moi znajomi, bo
      on podejrzewa, że ona go zdradziła. Na podstawie kasowania smsów i maili,
      nowego hasła w skrzynce pocztowej i częstszych wzpadow do klubów z koleżanką.
      Staram się nie wydawać jednoznacznej opinii, bo myślę, że w życiu kierowac
      należy się najpierw (gdzy nie mamy jasnych dowodów) zasadą domniemanej
      niewinności.
      Im szybciej porozmawiasz z mężem na temat Waszej sytuacji, tym lepiej. Boisz
      się, że się wyprze? Jeśli go dobrze znasz i kochasz, to powinnaś mu zaufać. I
      nie myl takiego zaufania z naiwnością. Rozmowa może Wam przynieść oczyszczenie
      i chęć naprawy chłodnych stosunków. Możesz też dowiedzieć się czegoś bolesnego
      (potwierdzenie podejrzeń) i wtedy trzeba będzie też wszystko przemyśleć,
      przeżyć ból i rozczarowanie i podjąc decyzję co do Waszej przyszłości.

      Nie zwlekaj, nie męcz się. Porozmawiaj.
      Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki za Wasz związek!
      Pozdrawiam :)
      Atlantis
    • lucjola Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 13:59
      Gość portalu: zagubiona napisał(a):

      > pisze bo juz nie wiem czy to ja popadam w paranoje i wszystko mi sie wydaje ,
      > czy faktycznie ma sie czym martwic, po prostu juz nie wiem...

      Kiedyś spytałam się mojej koleżanki rozwódki, jak się dowiedziała, że mąż ją
      zdradza. A ona mi odpowiedziała, że każda kobieta to wyczuwa. Przykro mi, nie
      pozostaje Ci nic innego jak spytać.
      • Gość: obierzyna Atlantis i Lucjola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 14:48
        odsylam was do watku o tym, jak to mezczyzni nie chca rozmawiac o problemach.
        prawda jest taka, ze jesli on ja zdradza to i tak sie wyprze, bo nie jest
        jeszcze pewny swoich uczuc do tamtej. sam pewnie jest w szoku, ze to sie stalo.
        powie jej sam, jesli juz bedzie pewny swoich uczuc do nich obu. tacy sa faceci.
        • atlantis75 Re: Atlantis i Lucjola 19.10.04, 15:13
          Ale chyba warto spróbować porozmawiać?
          A to, że mężczyżni nie są skłonni do rozmów o problemach, to wiem z własnego
          małżeńswa :) Ale wcale z tego powodu nie rezygnuję z rozmów i ostatnio mąż
          podziękował mi, że nauczyłam go konstruktywnie w trakcie rozmowy rozwiązywac
          problemy :)

          Co ma zrobic Zagubiona? Złozyc od razu pozew o rozwód? Nie wyobrażam sobie
          rozwiązania tej sprawy bez rozmowy. Nawet jeżeli będzie ona bardzo trudna.

          Pozdrawiam :)
          • lucjola Re: Obierzyno 19.10.04, 15:36
            Też uważam, ze powinna spróbować porozmawiać. Nawet jak facet się wyprze, to
            przecież:
            1. (Ona)Zobaczy reakcję na jej słowa,
            2. (On)Może się opamięta.
    • aga74a Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 15:00
      Przykro mi to napisać ale moim zdaniem on cię zdradza! Ja w zasadzie przeszłam
      to samo: coś się zaczeło między nami nie układać, nie miał już ochoty na sex ze
      mną, znalazłam paczkę prezerwatyw i wyczułam, że ma inną kobietę ale gdy się go
      o to (kilka razy) spytałam to temu zaprzeczył. Jednak gdy pokazałam mu
      konkretne dowody to już się nie wyparł. Wyprowadził się do tej drugiej a my już
      rok jesteśmy po rozwodzie.
      Życzę powodzenia
      • niuniek6 A dej ze ty sie chopu wyszalec nt 19.10.04, 15:57
    • Gość: Kasiulka Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.softpro2.pl 19.10.04, 15:42
      wyglada to na zdrade

      abym sie mylila....
      powodzenia
    • trzydziecha1 Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 15:51
      Z mojego ogródka: znajomość M z pewną panią, jak utrzymywał po wyjściu sprawy
      na jaw, tylko smsowa, owocowała wyraźnym pogorszeniem naszych stosunkow. Nagle
      zaczął dostrzegać we mnie 100 tys. wad,, był zimny, czasami wredny. Nie
      wiedzialam co się dzieje. Po jakimś smsie wyraźnie lirycznym wyparł się
      wszystkiego. Potem było jeszcze kilka bisów. Potem mi się juz nic nie chciało.
      Potem chyba otrzeźwiał...mam nadzieję. Znowu widzi we mnie kobietę... jest
      lepiej, ale co z tego, zadra została. Ja za każdym razem starałam się
      rozmawiać, on się zamykał, wypierał... Od tego czasu gardzę facetami, którzy
      mają czelność oszukiwać a nie mają odwagi się przyznać. POrozmawiaj ze swoim,
      jeśli nie odpuści tej swojej znajomości, między wami na pewno ni bedzie lepiej,
      a raczej gorzej.
    • Gość: Mąż Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 19.10.04, 15:57
      Rzeczywiście, może wyglądać to niepokojąco, ale...

      MAM DLA CIEBIE POCIESZENIE!

      Już wielokrotnie się z tym spotkałem, że często jest zupełnie inaczej, niż to
      wygląda. Sam kiedyś zostałem uwikłany w nieprzyjemną sytuację, gdyż "ona
      myślała, że on myślał, że ona myślała". Czasem tak wiele rzeczy może do siebie
      pasować, a człowiek jest zupełnie niewinny.

      Prezerwatywy? Uśmiejecie się, ale... kiedyś ich używałem jako podkładki do
      pewnej maszyny. W takim zastosowaniu były niezastąpione i naprawdę nie dało się
      użyć niczego innego! Zdjęcia w komputerze? Ha, ha, przejrzyjcie choćby sobie
      katalog "Temporary Internet Files", sami nie uwierzycie, co macie!!! Brak
      ochoty na seks? Cóż, może stres w pracy? Taka bolączka naszych czasów... itp.
      itd.

      Bez sprawdzenia organoleptycznego (rozmowa z mężem, ale może i rzeczywiście...
      detektyw) niczego nie wyjaśnisz. Nie polegaj tylko na intuicji.
    • Gość: claudel Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.citibank.com 19.10.04, 16:13
      faktycznie chyba straciłaś rozum, skoro znajdujesz u niego paczkę prezerwatyw,
      których wy nie używacie, a w komputerze zdjęcia jakiejś lali...i równocześnie
      piszesz, że nie chcesz zaczynać rozmowy, bo niczego nie jesteś pewna. Ja nie
      wiem, czy kobiety takie głupie się rodzą, czy głupieją od małżeństwa, ale po
      prostu ręce opadają. Znajdujesz oczywiste dowody, ale robisz wszystko, by tę
      oczywistość wyprzeć ze świadomości.
      Powiedz mi droga zagubiona JAK do cholery sobie wytłumaczyłaś obecnośc
      prezerwatyw w jego torbie, skoro przeszłaś nad tym do porządku dziennego i go o
      nie nie spytałaś?
      • Gość: KY Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.aster.pl 19.10.04, 16:20
        Rozmowa. A żeby Cię nie zbył, musisz zacząć od tego, jakie to macie szczęście,
        że jesteście razem. Dużo ciepłych słów. Po takim wstępie (może trwać dwie
        godziny albo dwa dni, róznie to bywa) raczej trudno mu będzie pozostać cynicznym
        lub super ostrożnym. Po prostu - najpierw doprowadzić do stanu, że facet ma
        uczucia na wierzchu, a potem zapytać o wątpliwości.
    • beatea Re: czy on zdradza czy to paranoja? 19.10.04, 16:19
      Wiele przytoczonych tu faktow przemawia za zdradą.
      Co czynić?
      1. Spokojnie ale z uwagą obserwować zachowanie męża i rozwój zdarzeń;
      2.Szczerze powiedzieć co Cię niepokoi, jak widzisz swoje małźeństwo na obecnym
      etapie;
      3. W sytuacjach nietypowych , odbiegających od zwykłego trybu życia zadawać
      pytania, drążyć temat i obserwować, czy mąż wije się jak piskorz udzielając
      odpowiedzi, czy spokojnie i rzeczowo się usprwawiedliwia;
      4. zbieraj dowody i argumenty jeżeli chcesz otwarcie postawić sprawę zdrady;
      5. jeżeli uznasz, że jesteś zdradzona postaw jasno warunki dalszego wspólnego
      życia lub...rozstania.
    • a_capella Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 16:23
      wiem bardzo dobrze, jak sie czujesz
      czytjac twojego posta jakbym przeniosla sie w przeszlosc
      nie bylismy co prawda malzenstwem, mieszkalismy ze soba przez prawie 4 lata
      W drugim roku wszystko zaczelo sie chrzanic
      tez znajdowalam zdjecia, dziwne sms-y, moj chlopak czesto wyjezdzal (taka praca)
      Pytalam wprost o pewne rzeczy, ale niestety dawalam sie zbyc byle jaka
      odpowiedzia. A sygnaly byly jednoznaczne
      Dzisiaj wiem, ze gdybym podrazyla dluzej pewne tematy, oszczedzilabym sobie 2
      lat chorego zwiazku.
      Calej prawdy dowiedzialam sie przypadkiem, kilka miesiecy po naszym rozstaniu
      I moze to i lepiej

      Nie wiem co Ci poradzic
      Ja nie potrafilam wybrnac z tej sytuacji, bawilam sie w szpiega i czulam do
      siebie obrzydzenie, mimo ze moje obawy byly uzasadnione
      Najgorsze jest to, ze jak juz raz stracisz zaufanie, to pozniej juz nic nie
      jest takie jak przedtem

      Zycze ci powodzenia i duzo sily
    • Gość: żona Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.um.wroc.pl 19.10.04, 16:24
      Witaj w klubie. Objawy są tak klasyczne, że to aż banalne. Wierzyć się nie
      chce, że to zawsze wygląda tak samo... I to tchórzostwo u facetów tez jest,
      niestety bardzo typowe. Ja przeżyłam dokładnie to samo. Dziwne wycieczki,
      nieodpisywanie na sms-y, chłód i obojetnośc, unikanie zbliżeń. Zdradza jak amen
      w pacierzu! Niestety, moim zdaniem, nie ma dobrego sposobu na rozwiązanie
      sprawy. Ty najlepiej znasz męża i najlepiej wiesz jak z nim postępować - nie
      zawsze (nie w przypadku wszystkich osób) sprawdza się rozmowa. Bywa tak, że
      lepiej poczekać i pozbierać dowody, a czasem lepiej w ogóle przeczekać
      (oczywiście, o ile zależy Ci na tym małżeństwie) i dopiero jak się facet
      opamięta - -pogadać. Nikt Ci niestety nie poradzi co robić. Ale objawy są moim
      zdaniem jednoznaczne. Bardzo Ci współczuję, bo wiem jak się teraz czujesz.
      Skoncentruj się na sobie, pamiętaj, że Ty jesteś w porządku i nie daj się
      zdołować, nie uwierz przypadkiem w to, że to Twoja wina, bo jesteś niedość
      piękna, niedość szczupła, niedość mądra czy cokolwiek innego.
      Pozdrawiam!!
      • Gość: slon copestel Re: czy on zdradza czy to paranoja??? d?ugie tros IP: *.pool8022.interbusiness.it 19.10.04, 16:38
        nie mam pytan
        jesli masz watpliwosci to z nim porozmawiaj
        pewnie nawet jak ci powie ze od roku ma panienke na boku to tez nmie uwierzysz i zapytasz na
        forum:
        czy on mowi prawde? a moze tylko zartuje?
        widac ze kochasz i boisz sie zmian w swoim zyciu.
        • Gość: maganka Re: czy on zdradza czy to paranoja??? d?ugie tros IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.04, 16:54
          Robimy tu wszyscy milczące założenie, że ci zależy na mężu, czy tak właśnie
          jest? Jeśli tak, to ja bym jednak spróbowała rozmowy. To nie musi być stawianie
          wszystkiego na ostrzu noża i domaganie się wyjaśnień. 99% facetów w tym
          momencie podija ogon i kłamie. Wiem, o czym mówię... Możesz jednak przemyśleć
          sobie, co cię martwi - choćby wasze oddalenie, brak rozmów - i w miarę
          składnie, spokojnie mu o tym powiedzieć - kładąć nacisk na twój żal i na
          miłość, którą do niego czujesz, nie na podejrzenia. Ja bym na razie nie
          śledziła i nie indagowała na ten temat - to, o czym piszesz może być spójnym
          zestawem dowodów, ale i niekoniecznie... Powodzenia!
    • Gość: kinga Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.direct-adsl.nl 19.10.04, 16:46
      tez uwazam ,ze cie zdradza.Na twoim miejscu sprobowalabym sprawdzic w pracy ,czy
      rzeczywiscie wyslali go na wycieczke i do ktorej pracuje.Mozesz przeciez chyba
      tam zadzwonic i zapytac?Wstrzymalabym sie z rozmowa dopoki nie bedziesz miala w
      reku jakiegos dowodu,bo teraz twoj maz moze wszystkiego sie wyprzec i uwazac
      zebys go nie zlapala.Wspolczuje Ci,nawet jesli to nie okaze sie zdrada,bo
      wyobrazam sobie Twoje meki.Zycze szczesliwego zakonczenia.
      • unisex Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 19.10.04, 16:53
        na Twoim miejscu zagrałbym va banqe tj. oświadczyłbym , ze wiem o zdradzie, mam
        dowody i zastanawiam się , czy złożyć pozew o rozwód z jego winy i niech juz
        szanowny mężuś pakuje się i dzieli majatek. Zobaczysz, jak szybko przejdą mu
        amory.Skoro ukrywa romans tz. nie chce się rozwodzić tylko poużywać na boku
        przy chętnej dupodajce.
    • Gość: virtuallady Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.vline.pl 19.10.04, 17:39
      On Cię zdradza..
    • Gość: kathia Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: 82.160.57.* 19.10.04, 23:16
      wiesz...na Twoim miejscu bym się załamała:( wg mnie doszło do zdrady...przykro
      mi bardzo. pogadaj z mężem-bo takie ciche dni niczego nie rozwiążą :( 3maj się
      powodzenia
    • Gość: Asiek Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.eranet.pl 20.10.04, 07:45
      Zagubiona, jeżeli jeszcze nie zdradza to z penościa pojawił się w jego życiu
      ktoś kto zaczyna być dla niego bardzo ważny. Ja przeszłam przez to dwa razy (z
      dwoma różnymi facetami) i musze powiedzieć że za każdym zarem symptomy były
      identyczne z tymi opoisanymi przez Ciebie. Z doświadczenia też wiem że nie
      zawsze rozmowa pomaga, ja rozmawaiłam, mówiłam co czuję, co zauważyłam i zawsze
      sie wypierali, dopiero niezbite dowody sprawiały że przyznawali się do winy.
      Dla własnej pewności, jeżeli oczywiście rozmowa nie pomoże, powinnaś niestety
      zabawić się w detektywa i wyśledzić ptaszka, mnie się udało i chociaż nie
      srawiało mi to żadnej przyjemności powiem że warto było, skończyły się
      przynajmniej kłamstwa o "służbowych" wyjazdach i spotkaniach. A to czy
      wybaczysz i będziesz z nim nadal żyła zalezy już tylko i wyłącznie od Ciebie.
      Trzymaj się i jak będziesz potrzebowała wsparcia proś o nie.
      pozdrawiam Asiek
      • Gość: zagubiona Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: 81.210.66.* 20.10.04, 10:26
        Wiem ze jesli teraz zaczełabym rozmowe nia majac zadnych dowodów, na pewno nic
        bym nie osiagnale po za tym, ze byłby jeszcze bardziej ostrozny. Jest sprytny
        i bardzo ostrozny, w telefonie zadnych SMS...
        Wiec nie bardzo wiem jak mialabym mu udowodnić, że mnie zdradza...

        Czuje sie w tym wszystkim coraz gorzej, bardziej zagubiona :(
    • starywyjadacz TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 08:41
      Wiele tu padlo odpowiedzi by nie dac wmowic sobie winy.
      Wiec czyja to wina??? Dlaczego wiekszosc kobiet dba o siebie tylko do slubu?
      A potem juz nie trzeba???? Nagle jak za dotknieciem czarodziejskiej rozczki po
      slubie zaczynaja puchnac i puchnac. I tylko nie mowcie ze faceci tez puchna.
      Facet ma zarabiac a kobieta ma byc piekna -(a przynajmniej nie zamieniac sie w
      ropuche).
      I moze wam sie nie podobac taki uklad rzeczy i jak sie nie zgadzacie to
      poprostu bedziecie tymi zdradzanymi.. skoro lubicie ???
      • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 08:44
        starywyjadacz napisał:

        > Wiele tu padlo odpowiedzi by nie dac wmowic sobie winy.
        > Wiec czyja to wina??? Dlaczego wiekszosc kobiet dba o siebie tylko do slubu?
        > A potem juz nie trzeba???? Nagle jak za dotknieciem czarodziejskiej rozczki
        po
        > slubie zaczynaja puchnac i puchnac. I tylko nie mowcie ze faceci tez puchna.
        > Facet ma zarabiac a kobieta ma byc piekna -(a przynajmniej nie zamieniac sie
        w
        > ropuche).
        > I moze wam sie nie podobac taki uklad rzeczy i jak sie nie zgadzacie to
        > poprostu bedziecie tymi zdradzanymi.. skoro lubicie ???

        Boże, to najgłupszy post ze wszystkich, odkąd sięgam pamięcią :/
        • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 09:06
          > Boże, to najgłupszy post ze wszystkich, odkąd sięgam pamięcią :/

          Pocieszaj sie. Prawda w oczy kole
          • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 09:09
            nie, nie sądzę.Szwędasz się po domu w garniturze?
            • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 09:12
              > nie, nie sądzę.Szwędasz się po domu w garniturze?
              a po co?
              • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 09:17
                to o jakie zaniedbanie ci chodzi?Wizualne czy uczuciowe?
                • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 09:20
                  doczytaj sobie dokladnie.
                  • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 09:51
                    przeczytałam jeszcze raz i dalej się nie zgadzam.
                    • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 10:18
                      > przeczytałam jeszcze raz i dalej się nie zgadzam.

                      Ja tez sie nie zgadzam z glodem na swiecie, rosnacymi cenami ropy i tym ze
                      ludzie zyja wiecznie. I co z tego???
                      Nie na tym rzecz polega by z czyms sie zgadzac lub nie, ale by wiedziec jak to
                      wszsytko sie kreci i na czym polega.
                      • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 10:23
                        ale ja nie zgadzam się z tym, że "zaniedbanie poślubne" prowadzi do zdrady ze
                        strony mężczyzn.Wszystkie pary, które znam a się rozpadły (z powodu zdrady
                        oczywiście:() były "zadbane".
                        • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 10:38
                          > ale ja nie zgadzam się z tym, że "zaniedbanie poślubne" prowadzi do zdrady ze
                          > strony mężczyzn.

                          Jasne. Wcale nie prowadzi - po slubie robta ze soba co chceta kobiety, a mezus
                          i tak bedzie zadowolony. Wg ciebie to jasne.
                          • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 10:40
                            tym razem ty nie doczytałeś mojego poprzedniego postu :/ Chodzi mi o to, że
                            niektóre baby dbają, starają się jak diabli, a facet i tak zdradza.
                            • niuniek6 Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 11:20
                              To jest poprostu inny przypadek.
                              Ale gdyby te ktore tak dbaja o siebe nie robily nawet tego, ty by byly
                              zdradzane jeszcze bardziej.
                            • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 13:35
                              A ty sie tak nie ciesz ze tym razem ja nie doczytalem. Juz nie moglas sie
                              doczekac zeby mnie na tym zlapac:)
                              W kazdym razie .... widac za malo dbaly.
                              • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 13:38
                                :) jak każda babska menda, jestem złośliwa.Szczególnie teraz (npm)

                                Pozdrawiam
                                • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 13:41
                                  > :) jak każda babska menda, jestem złośliwa.Szczególnie teraz (npm)

                                  Babska menda??? a co to za okreslenie? W jakim ty srodowisku sie obracasz???
                                  Kobiety sa cudowne, wspaniale, powabne, tyle ze ... po slubie nie dbaja o
                                  siebie tak samo jak przed.
                                  • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 13:45
                                    a tak se sama siebie określam.Oprócz tego, że jestem menda złośliwa, to jeszcze
                                    jestem najpiękniejsza, najinteligentniejsza, najseksowniejsza, najcudowniejsza,
                                    najzgrabniejsza, no i oczywiście najmądrzejsza :)
                                    Aha, i dbam o siebie tak samo jak przed ślubem :)
                                    • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 13:53
                                      > Aha, i dbam o siebie tak samo jak przed ślubem :)

                                      O widzisz!!! I jestes zdradzana??? Jak nie to masz odpowiedz. A zapusc sie i
                                      zobaczymy co bedzie skromnisiu.
                                      • lena_zienkiewicz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 14:15
                                        myślę, że nie jestem zdradzana :) Ale nie omieszkam spytać chłopa po powrocie z
                                        pracy, jeśli tak, to mu takiego kopa w dupę zasadzę ..... :)))
                                        • starywyjadacz Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 14:24
                                          > myślę, że nie jestem zdradzana :) Ale nie omieszkam spytać chłopa po powrocie
                                          z
                                          > pracy, jeśli tak, to mu takiego kopa w dupę zasadzę ..... :)))

                                          A myslisz ze to tak latwo z chopa wyciagnac??tzn jest sposob. Zeby sie
                                          dowiedziec musisz zrobic tak:
                                          jak przyjdzie, stan przed nim i... zwyczajnie zapytaj: "czy mnie zdradzasz?".
                                          A teraz sluchaj uwaznie bo bedzie najwazniejsze. W tym momencie musisz zwrocic
                                          szczegolna uwage na jedna sprawe... skoncentruj sie i wyraznie wsluchaj sie co
                                          mowi. Zwroc najwieksza uwage czy nie odpowiedzial ..."tak" - bo wtedy znaczy ze
                                          cie zdradza.
          • procka Re: TO WSZYSTKO WASZA WINA !!! 20.10.04, 20:40
            stary ile zarabiasz ?
    • Gość: rusałka przede wszystkim: nie rób z siebie ofiary!! IP: *.pl 20.10.04, 08:50
      z tego co piszesz, wynika niestety że albo już masz rogi, albo wszystko jest na
      najlepszej drodze do tego.
      a więc: zadnego "proooszę porozmawiaj ze mną" "tęsknię, źle mi jest" - takie
      teskty tylko sprawią że poczuje sie pewnie, będzie miał cie w garści - i dalej
      będzie robił co chce.
      zamiast tego: ciuchy, makijaż, i wychodzisz wieczorem bez niego. Wyjeżdżasz na
      weekend z koleżanką (ale zeby nie był w 100% pewien, z kim).
      pilnujesz telefonu, nie odbierasz, itd - takie same zagrywki, jak on.
      nie mówię, że masz sobie znaleźć kochanka (chociaż, jeśli masz chęć - czemu
      nie;), ale żeby on poczuł się troszke niepewnie.
      na bank zacznie zwracać wiekszą uwagę na ciebie i twoje zachowanie -
      podejrzewam, że nigdy by się tego po tobie nie spodziewał - i o to chodzi.
      Bądź dla niego miła, zadnych ostentacji (nie chcesz chyba wyglądać na
      popisujące się dziecko) i staraj się sprawiać wrażenie ze nie zwracasz uwagi na
      jego zachowanie, bo masz ważniejsze sprawy na głowie. Wiem, że to niełatwe, ale
      myślę że podziała. podejrzenia szybko go zeżrą.
      a najśmieszniej będzie, jak to ON wyskoczy do ciebie z pretensjami, a ty na
      to: "naprawdę sądzisz, kochanie, że robię coś gorszego niż ty? i jakie masz w
      ogóle prawo mnie oceniać?"
      Potem będzie zadyma. jej efekt to albo oczyszczenie atmosfery (miejmy nadzieję)
      i 2gi miodowy miesiąc, albo koniec bajki.
      tak czy inaczej, przynajmniej będziesz miała jasność sytuacji.
      • Gość: zatroskany asik Re: przeszłam to samo-rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 10:46
        Hej zagubiona,
        bardzo Ci współczuję, bo przeżyłam podobne odczucia rok temu i jak widze faceci
        zachowują się tak samo w takich sytuacjach , a najdziwniejsze ,że im się
        wydaje,że kobiety w ich związku są jak NIETOPERZ (ślepe , głuche itp). to gołym
        okiem widać,że "coś" nietypowego zaczyna się dziać i zaczynają się budzić
        wątpliwośći. ja zaobserwowałam takie objawy z nienacka, a potem tak jak radzili
        tu niektórzy zaczęłam szukać dowodów. I przyłapałam jak przytulał się do tej
        wspaniałej, dobrej i wyrozumiałej tylko koleżanki. Oczywiście była rozmowa -
        najpierw jak burza (dla mnie sprawa była ewidentna i żaden facet nie wmówi
        mi ,ze on tak lubi TYLKO koleżankę,że się z nią na pożegnanie przytula itd, a
        gołym okiem było widać ,że od jakiegoś czasu miał na jej punkcie totalnego
        zajoba i psychicznego i erotycznego).
        Po rozmowie były ciche dni, łacznie z moimi tekstami,że jak woli inną osobę to
        proszę zamknąć dzrzwi po drugiej stronie (w trójkąty nie lubię się bawić).
        Miałam chyba takie myśli jak tu niektóre osoby: chyba jestem stara, brzydka,
        mało ciepła i najgorzej to być żoną (panienka była o 10 lat młodsza) i co z
        tego ,ze jestem szczupła, zadbana i elegancka i inni mężczyźni się za mną
        oglądali.
        Jak widzisz postawiłam sprawę jasno, potem była po miesiącu druga spokojna
        rozmowa - mówił,że ta dziewczyna bardzo mu się podobała i podejrzewam ZE SEDNEM
        PROBLEMÓW JEST TO ŻE FACETOM NIE CHCE SIĘ PRACOWAĆ NAD WŁASNYMI ZWIĄZKAMI -
        tzn. jak zaczynają sie jakieś problemy, czy gorsze porozumienie to "ja nic nie
        robię, a to TY jesteś wszystkiemu winna (całej atmosferze) i JEST SZUKANIE
        SOBIE NASTĘPNEJ CIEPŁEJ, WYROZUMIAŁEJ POCIESZYCIELKI NA ZEWNĄTRZ.
        Czym się skończyło w moim przypadku: po tamtej rozmowie ograniczył kontakty do
        telefonów raz na kilka miesięcy, pomogło też to ,że już nie widują się -
        przynajmniej zauroczenie i świr na jej punkcie minęły.
        Natomiast teraz ona do niego wydzwania bo coś się sypie w jej związku i chyba
        szuka pocieszyciela do wypłakania - na razie jesgo postawa jest OK.
        MNie powiedział,ze boi się teraz odzywać do kogoś w pracy i mieć jakieś
        koleżanki, bo znowu będę "świrować" i go 'szpiegować" (TAK ONI TO NAZYWAJĄ).
        Nie mam nic przeciwko koleżankom, ale bez tej otoczki erotycznej i zauroczeń,
        które niszczą własne małżeństwo.
        Zbieraj dowody i dopiero jak będziesz miała to ROZMAWIAJ, ROZMAWIAJ I
        ROZMAWIAJ. Zapytaj co jest nie tak teraz między Wami, czego mu brakuje (ze
        szuka tego na zewnątrz - na ogół ciepła i wyrozumiałości dla swoich wad).
        Wiem,ze to cholernie boli,taka sytuacja jesli zależy CI na mężu.
        Czemu My im nie robimy takich numerów???
        Trzymaj się.
        Możemy pogadac na privat mail.
        Zatroskany Asik
        • Gość: zagubiona Re: przeszłam to samo-rady IP: 81.210.66.* 20.10.04, 10:51
          chetnie porozmawiam na mailu lub GG.
        • Gość: rusałka Re: przeszłam to samo- kiepskie to rady IP: *.pl 20.10.04, 11:08

          Gość portalu: zatroskany asik napisał(a):

          Zapytaj co jest nie tak teraz między Wami, czego mu brakuje (ze
          szuka tego na zewnątrz - na ogół ciepła i wyrozumiałości dla swoich wad).

          taa, może ona ma jeszcze czuć się winna, że koleś nie panuje panuje nad swoim
          kutasem... śmieszne
          czego szuka? najprawdopodobniej świeżego mięsa

          Czemu My im nie robimy takich numerów???
          my - to znaczy kto? I skąd to założenie?
        • Gość: Asiek Re: przeszłam to samo-rady IP: *.eranet.pl 20.10.04, 11:23
          Całkowicie zgadzam się z moją "zatroskaną" imienniczką. Facetom po prostu nie
          chce sie dbać o związek, a najłatwiej jest, jak pojawiają sie problemy poszukać
          sobie innej na pocieszenie, zamiast starac się naprawić to coś co sie zepsuło i
          jeszcze zwalić to na fakt że ona o siebie nie dba. A tak z autopsji to powiem,
          że zaczynają walczyć dopiero jak zdają sobie sprawę że sie od nich odchodzi,
          wtedy walczyć potrafią.
          Wiem że w tym co napisałam jest masę uogólnień ale cóż ja takich facetów znam
          wielu.
          pozdrówka
        • Gość: zagubiona Re: przeszłam to samo-rady IP: 81.210.66.* 20.10.04, 11:36
          Jakie onie maja prawo szukac tego czego im brakujeu innej kobiety?
          Czy oni sa tak w 100% idealni, ze my kobiety nie czujemy braków czegos?
          Dlaczego problem w zwiazku ma byc usprawiedliwieniem do zdrady?
          • katja Re: przeszłam to samo-rady 20.10.04, 12:20
            Zgadzam sie z poprzednimi postami, zdradza cie! Cos takiego przydazylo mi sie 2
            lata temu od roku jestem sama. Najgorsze jest to , ze gdy kochamy nie
            jestesmy w stanie ocenic trzezwo sygnalow. Po prostu mamy klapki na oczach i
            wszystko potrafimy wytlumaczyc. Dopiero teraz gdy emocje opadly w moim
            przypadku widze jasno pewne sytuacje i nie moge zrozumiec jak moglam byc tak
            slepa! Ale tak dziala nasza chemia milosci! Szczescie dla tych ktorzy spotykaja
            uczciwych facetow.
            Nawet gdyby facet przyszedl ze szminka na koszuli i stringami w kieszeni a
            tlumaczyl ,ze to szefowa go pocalowala a prezes dal mu prezent dla zony i tak
            jakos zapomnial zapakowac...we wszystko mozna uwierzyc.
          • Gość: rusałka do zagubionej IP: *.pl 20.10.04, 13:10
            przemyślałaś moją propozycję? co o tym sądzisz?
            ja chyba tak bym postąpiła na twoim miejscu... ciekawa jestem twojej opinii.

            mysle ze on sie w tym układzie czuje zbyt pewny swego i bezpieczny - ta sama
            babka od 8 lat - oczywista, przewidywalna i "własna".
            gdyby poczuł, ze moze cie stracic, od razu by mu przeszło (a jeśli mu nie
            zalezy - też lepiej wiedzieć)
            kubeł zimnej wody powinien wytrącić go z oczywistości, jaką jest dla niego
            wasze małżeństwo.
            Powodzenia życzę!!!

            i nie słuchaj tych co radzą Ci się przed nim płaszczyć i szukać w sobie wad!
            • Gość: zagubiona Re: do zagubionej IP: 81.210.66.* 20.10.04, 13:16
              Bez rozmowy o tym co sie miedzy nami dzieje sie nie obejdzie i to jak
              najszybciej.
              Wiem jednak ze nie majac ewidetnego dowodu na to, ze mnie zdradza nie ma sensu
              zaczynac o tym rozmowy, moj maz jest swietny w dyskusjach i udowadnianiu ze on
              ma racje, nie majac argumentow nie mam szans, a on bedzie jeszcze bardziej
              ostrozny. :(
              • Gość: rusałka kurde, kobieto, IP: *.pl 20.10.04, 13:26
                nie chodziło mi tu o "szczere" rozmowy z hektolitrami łez i trzaskaniem
                drzwiami tylko o strategię którą opisałam Ci kilka postów wyżej pt. NIE RóB Z
                SIEBIE OFIARY. Czytałaś?
                rozmowa jest o tyle bezcelowa, że zawsze można się wyprzeć wszystkiego.
                Lepiej sprawić, żeby to ON się zaniepokoił. Narazie tylko ty się męczysz, to
                chyba niesprawiedliwe, co?
                • Gość: zagubiona Re: kurde, kobieto, IP: 81.210.66.* 20.10.04, 13:34
                  Nie zamierzam robic z siebie ofiary,
                  sytuacja jest nie do zniesienia i zamierzam mu o tym powiedziec, ze tak dalej
                  byc nie moze.
                  Mam zamiar dowiedziec sie od niego co zamierza zrobic w tej sytuacji.
                  • noelka28 Re: kurde, kobieto, 20.10.04, 13:39
                    nie oskarzajac go powiedz mu co Cie w obecnej sytuacji niepokoi i nie
                    terroryzuj go, powiedz ze jest Ci przykro, przygotuj sobie argumenty, powiedz
                    raz i potem zamilknij, daj mu czas do przemyslenia - bo mezczyzni dluzej mysla,
                    jesli kumaty i kocha to wyciagnie wnioski, jesli nie to trudno, zylas przed
                    nim , przezyjesz i po nim

                    pzdr
                  • jsolt nie 20.10.04, 13:45
                    Gość portalu: zagubiona napisał(a):

                    > Nie zamierzam robic z siebie ofiary,
                    > sytuacja jest nie do zniesienia i zamierzam mu o tym powiedziec, ze tak dalej
                    > byc nie moze.
                    > Mam zamiar dowiedziec sie od niego co zamierza zrobic w tej sytuacji.

                    błąd. powiedz mu, co TY zamierzasz zrobić w tej sytuacji, i zrób to (wyjedź na
                    dwa tygodnie, wygoń go ze spaniem do dużego pokoju, złóż pozew, wyprowadź
                    się/jego, cokolwiek, po prostu to zrób).
                  • Gość: rusałka jeszcze raz to samo, bo IP: *.pl 20.10.04, 17:27

                    Gazeta.pl > Forum > Kobieta Środa, 20 października 2004




                    Kobieta




                    przede wszystkim: nie rób z siebie ofiary!!
                    Autor: Gość: rusałka IP: *.pl
                    Data: 20.10.2004 08:50 + dodaj do ulubionych wątków

                    skasujcie post

                    + odpowiedz

                    --------------------------------------------------------------------------------
                    z tego co piszesz, wynika niestety że albo już masz rogi, albo wszystko jest na
                    najlepszej drodze do tego.
                    a więc: zadnego "proooszę porozmawiaj ze mną" "tęsknię, źle mi jest" - takie
                    teskty tylko sprawią że poczuje sie pewnie, będzie miał cie w garści - i dalej
                    będzie robił co chce.
                    zamiast tego: ciuchy, makijaż, i wychodzisz wieczorem bez niego. Wyjeżdżasz na
                    weekend z koleżanką (ale zeby nie był w 100% pewien, z kim).
                    pilnujesz telefonu, nie odbierasz, itd - takie same zagrywki, jak on.
                    nie mówię, że masz sobie znaleźć kochanka (chociaż, jeśli masz chęć - czemu
                    nie;), ale żeby on poczuł się troszke niepewnie.
                    na bank zacznie zwracać wiekszą uwagę na ciebie i twoje zachowanie -
                    podejrzewam, że nigdy by się tego po tobie nie spodziewał - i o to chodzi.
                    Bądź dla niego miła, zadnych ostentacji (nie chcesz chyba wyglądać na
                    popisujące się dziecko) i staraj się sprawiać wrażenie ze nie zwracasz uwagi na
                    jego zachowanie, bo masz ważniejsze sprawy na głowie. Wiem, że to niełatwe, ale
                    myślę że podziała. podejrzenia szybko go zeżrą.
                    a najśmieszniej będzie, jak to ON wyskoczy do ciebie z pretensjami, a ty na
                    to: "naprawdę sądzisz, kochanie, że robię coś gorszego niż ty? i jakie masz w
                    ogóle prawo mnie oceniać?"
                    Potem będzie zadyma. jej efekt to albo oczyszczenie atmosfery (miejmy nadzieję)
                    i 2gi miodowy miesiąc, albo koniec bajki.
                    tak czy inaczej, przynajmniej będziesz miała jasność sytuacji.


                    • Gość: rusałka oj, bez sensu IP: *.pl 20.10.04, 17:40
                      za szybko sie wysłało. Powtarzam to, bo jakoś nikt włącznie z autorką postu nie
                      chce sie odnieść do mej wypowiedzi oczko wyżej. czemu? czy to według was takie
                      głupie wyjście, że nie warto odpowiadać? czy pogranie gościowi na nerwach i ego
                      jest w tej sytuacji rzeczywiście takim złym pomysłem? niech wie, jak to jest...

                      jsolt, dzięki za poparcie:)
                      • Gość: kinga Re: oj, bez sensu IP: *.direct-adsl.nl 20.10.04, 19:36
                        twoja propozycja wydaje mi sie najwlasciwsza,sama nie wpadlabym na taki
                        pomysl.Nie jestem w sytuacji zagubionej,ale zapamietam na wszelki wypadek...tfu tfu
                • jsolt zagubiona 20.10.04, 13:41
                  zgadzam się z rusałką w 100%!!!
                  ja rozumiem, że bardzo ważna jest szczera rozmowa itp itd., ale w takiej
                  sytuacji nie bardzo jest o czym rozmawiać, wyprze się i zrobi z ciebie
                  rozhisteryzowaną idiotkę, przykro mi - i nie mów, że nie masz dowodów, bo
                  właśnie niestety masz. Znam to z autopsji. Najpierw wyłam jak suka do księżyca
                  przez parę miesięcy, ja wiedziałam, on wiedział że ja wiem, żadne rozmowy nie
                  miały sensu. Wreszcie, wykończona psychicznie, zdołowana, jak zbity pies,
                  niedowartościowana, w akcie desperacji wystawiłam gościa za drzwi (w sumie po
                  kilku latach bycia razem), poszłam do fryzjera, kupiłam nowe buty, upiłam się z
                  przyjaciółkami, obudziłam się na kacu ale jakaś wyluzowana i chyba szczęśliwa
                  i .... tak mi zostało (no, nie jestem ciągle na kacu:)).
                  Nie, nie polecam wystawiania za drzwi od razu, ale polecam zaprzestanie
                  domyślania się, planowania co powiedzić a czego nie i zbierania dowodów, na
                  rzecz trzeźwego spojrzenia na fakty. One mówią same za siebie. I ty też weź się
                  za siebie, na pewno masz się czym zająć, i gdzie spędzić wieczór, zamiast
                  czekać jak wierny pies tygodniami na jedno dobre słowo.
                  Powodzenia i samozaparcia życzę. Dasz radę. Tylko zacznij myśleć o SOBIE
                  zamiast tylko o WAS.
        • Gość: zdradzona Re: przeszłam to samo-rady IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 20.10.04, 13:05
          przeszłam to samo i było tak samo.
          jesteśmy razem - ale co to za życie. nie będę dawać Ci żadnej rady - wszystkie
          okażą się tak samo kiepskie.
          życzę Ci odwagi i myśl o sobie!!!!
          • Gość: zatroskany asik Re: przeszłam to samo-rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 14:23
            Tu jest mój nr.GG jak chcesz pogadać osobiście (będzie nam łatwiej):GG 3556810
            może po 17.
            Jesli chodzi o rozmowe masz rację - bez wyrażnych dowodów nie masz co
            dyskutować, bo i tak Cię przegada i z wszystkiego się wytłumaczy,ze on jest
            niewinny. Ja sama widziałam swojego na własne oczy jak kręcił się jak idiot za
            tą panienką i poleciał ją przytulić, a i tak wciskał mi kity ,ze jak się kogoś
            lubi to to normalne itp, itd.
            Wystawianie walizek od razu za drzwi to też nie metoda, czy składanie pozwu.
            Jeśli mu już nie zależy to i tak spłynie jak po kaczce. a może to chwilowy
            amok?? Poprzednicy mają rację - nie dzwoń, nie pisz czułych SMS-ów, nie
            interesuj się nim zbytnio -najlepiej delikatnie odwrócić kota ogonem na razie
            czyli fryzjer , ekstra ciuchy, jakieś wyjścia (nie musi wiedzieć gdzie), a
            najlepiej poproś kogoś (koleżanki, kolegów) niech ktoś Ci też przyśle z jakieś
            2-3 SMS-ki. wszystko to dopóki nie zbierzesz jakiś dowodów. Jesli go Twoje
            zachowania nie ruszą to....jak ktoś już pisał: ja w swojej sytuacji tłumaczę
            sobie to samo:
            żyłam bez niego, pożyję i później w razie czego - nie jeden facet na świecie!!!
            Mimo,że to boli na razie cholernie!
            szkoda tylko,ze tak trudno trafic na PRAWDZIWIE KOCHAJĄCYCH I WIERNYCH FACETÓW.
            Pogadajmy prywatnie.
            Trzymaj się.
            zatroskany asik
    • Gość: Asik Re: Fajne jesteście babki:-) IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 20.10.04, 16:49
      Czytam Wasze posty i podoba mi się, że jesteście takie zdecydowane i twarde.
      Jeśli on zdradza faktycznie, a na to wskazuje to wszystko, to nie powinna
      Zagubiona nad sobą się zastanawiać i jeszcze pytać się jego, co on ma zamiar z
      tym zrobić.
      To jest jego problem, jeśli zdradził. A, do niej należy działanie.
      Trzeba wziąźć się za fakty, a nie za roztrząsanie tego. Dlaczego i czy mam
      rację, czy nie popadam w paranoję? Jeśli sama jemu wyrazisz takie wątpliwości,
      to on tego chwyci się jak ostatniej deski ratunku.
      Po tylu latach, nie powstałyby nagle takie wątpliwości. Widocznie coś w tym
      jest. Kobiety mają intuicję. A, wynika ona z dużej zdolności obserwacji i
      rozpoznawania czyiś emocji:-)
      Musisz być zdecydowana i przejąć tutaj inicjatywę. Jeśli jemu ją zostawisz to
      przegrasz. Wykręci się, a następnym razem będzie lepiej się z tym krył. Nauczy
      się od Ciebie, jak uważać. Czego nie robić. Gdyby był uczciwy to nie dopuściłby
      się zdrady. Starałby się z Tobą pewne problemy rozwiązać. Jeśli jemu coś
      brakowało to powinien Ci o tym powiedzieć, a nie kierować się ku innej kobiecie.
      Jeśli raz to zrobił, to może zrobić to ponownie. Ale, będzie lepiej uważał:-)
      Kochanie kochaniem, ale uczciwym trzeba być.
      • willow_charity Towarzystwo wzajemnej adoracji 20.10.04, 17:11
        Kobieto Zagubiona, a mozesz napisać, czemu od razu nie zapytałaś się męża co
        robiły prezerwatywy w jego torbie podróżnej?! Czy w/g Ciebie normalne jest
        milczenie po takim odkryciu? A może Ty się boisz swojego męża, urażenia go,
        wprawienie w złu humor itp... To bardzo współczuję takiego małżeństwa. Myślę,że
        rozmową nic nie załatwisz, jak równierz żadnymi gierkami, bo skąd będziesz
        miała pewność,że mówi prawdę, albo ze twoja nowa wystrzałowa fryzura (czy tam
        ciuch) jest w ogóle przez niego zauważona. Jeśli chcesz coś wiedzieć, to z
        Twoim podejściem radzę Ci wynająć adwokata.
      • Gość: dziewczynka pamietaj ... IP: 80.51.180.* 20.10.04, 17:24
        Jeżeli miłość twoja nie ma żadnych szans, powinienaś zamilknąć, bo nie należy
        mieszać miłości z niewolnictwem serca. Miłość, która prosi, jest piękna, ale
        ta, która błaga, jest uczuciem lokajskim... (szczera prawda)
    • artur737 Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros 20.10.04, 21:21
      Ja pamietam, ze moja tez sie tak strasznie podjudzila kiedys uwazajac, ze ja zdradzam, podczas gdy ja bylem zupelnie niewinny. Chodzilo o jakies drobne rzeczy,ktore jej sie skladaly w calosc a po prostu wystapily przypadkowo a moja zoneczka znalazle grupe przyjacioleczek, ktore z tego zrobily nie wiadomo co.

      W koncu sie jakos wybronilem, a te przyjacioleczki przestaly byc jej przyjacioleczkami.

      Ale moze tym razem jest tu inaczej... kto wie. Ale nie masz pewnosci.
      • Gość: zagubiona Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: 81.210.66.* 21.10.04, 09:25
        Właśnie dlatego że nie mam pewności co do jego winy czy niewinności , jak to
        woli, nie chce teraz o tym zaczynać rozmowy.
      • Gość: Asik Re: czy on zdradza czy to paranoja??? długie tros IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 21.10.04, 10:42
        artur737 napisał:

        > Ja pamietam, ze moja tez sie tak strasznie podjudzila kiedys uwazajac, ze ja
        zd
        > radzam, podczas gdy ja bylem zupelnie niewinny. Chodzilo o jakies drobne
        rzeczy
        > ,ktore jej sie skladaly w calosc a po prostu wystapily przypadkowo a moja
        zonec
        > zka znalazle grupe przyjacioleczek, ktore z tego zrobily nie wiadomo co.
        >
        > W koncu sie jakos wybronilem, a te przyjacioleczki przestaly byc jej
        przyjaciol
        > eczkami.
        >
        > Ale moze tym razem jest tu inaczej... kto wie. Ale nie masz pewnosci.



        Ja też uważałam, że moja przyjaciółka troszkę przesadza. To ja wierzyłam
        bardziej i ją uspokajałam, że już tyle ze sobą są i może swojemu ufać.
        Jestem taka, że długo dmucham na gorące, zanim coś zrobię z tym. Ale, wtedy to
        biorę wszystko w obroty:-)
        A, tu okazało się, że coś jednak u nich działo się. W porę zareagowała i można
        było jeszcze ich małżeństwo uratować.
    • medycynka wybacz prawde 21.10.04, 10:16
      ...ale rogi masz takie ze tylko tv mozesz przerzucac pilotem.
      Dziewczyno, NATYCHMIAST porozmawiaj z nim i powiedz o swoich obawach. Moim
      zdaniem to co piszesz to klasyka gatunku. Kwestia - co ON zrobie kiedy sie dowie
      ze Ty wiesz.
      To wazny moment.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam
      Med
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka