Dodaj do ulubionych

Brak pomocy przy dziecku

17.09.21, 13:36
Hej.
Jesteśmy małżeństwem od kilku miesięcy. Mamy synka, który ma 5 miesięcy. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami, mąż ma działkę z domem w którym mieszka jego babcia. Od około 2 lat, remontujemy podwórko, za dom będziemy brać się na spokojnie, tymbardziej że mieszka tam babcia, nie mamy jak remontować tam, więc na spokojnie mieszkamy u moich rodziców.
Problem tkwi w moim małżeństwie.
Mąż pracuje do 15, bywają dni, kiedy czekam już w oknie o 15, żeby już wrócil o mnie odciążył. Synek waży 9kg, ja po ciąży schudłam do wagi 47kg, nie mam siły nosić dzidzi cały dzień. Problem w tym, że jego o 15 nie ma. Po pracy, jedzi codziennie na działkę coś robić, wymyśla różne prace, żeby nie wracać. Rozumiem, że można jechać na 2 godziny po pracy coś tam ruszyć, ale jak wyjdzie z domu o 7 to nie ma go do 19/20. Gdy przyjedzie to dzidzia jest zaraz myta i idzie spać. Jestem sama z dzieckiem całymi dniami, mam też przecież obowiązki w domu, sprzątanie, ogarnianie prania, prasowanie itd.
Rodzice wiadomo, pomogą, ale to chwila i znowu zostaje sama, bo każdy chodzi do pracy i każdy też ma swoje życie i obowiązki. Na początku prosiłam męża o to, żeby mi pomagał po pracy, żeby jedzie na działkę chociaż co 2 dzień, bo nie mam siły zwyczajnie. Mąż dalej mnie nie słuchał. Ostatnio nawet jak wrócił to płakałam z bezradności i braku sił, że mnie nie słucha. Ale jak grochem o ścianę, na 2 dzień znowu nie wrócił po pracy.
Mówi, że jak mam problem to mogę się wyprowadzić tam i najwyżej babcia będzie mi pomagać. Babcia? Babcia która ma prawie 80 lat.
Nie powie nawet, że on mi będzie pomagał, tylko babcia.
Można komuś dać dziecko na 10 minut, ale nikt nie będzie dźwigał pół dnia za mnie 9 kg.
Proszę o radę... Bo jestem wykończona fizycznie i psychicznie, co on mi robi.
Dodam jeszcze, że jak już wróci i proszę o coś np. wstaw wodę na mleko to zrobi to za jakiś czas, bo ja mu nie będę rządzić.
Obserwuj wątek
    • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 17.09.21, 15:02
      Problemem to z Twojego opisu to wygląda na to z kim Ty masz dziecko i kto jest Twoim mężem.

      Męża prosisz żeby nastawił wodę na mleko a on robi problem, że nie będziesz niż rządzić? Mieszka u Twoich rodziców a mówi, że sobie możesz się wyprowadzić do jego domu niewyremontowanego jak Ci się nie podoba? Prosisz go o wsparcie bo nie dajesz rady a on ma Cię totalnie w pompie. No Dziewczyno przecież on w ogóle Cię nie szanuje. Dlaczego w ogóle za niego wyszłaś? Nie wierzę, że on się tak nagle po ślubie zmienił.

      Może to mężulka czas z domu wykopać i niech sobie z babcią siedzi w niewyremontowanej chacie i do sądu się zwrócić o alimenty co?
        • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 01:44
          klaudia2205 napisała:

          > Już bałam się, że to mnie weźmiecie za wariatkę...
          > Można robić na działce coś, żeby zawsze było do przodu. Ale nie kosztem rodziny
          > , przecież go proszę.
          > Dziś znowu to samo.

          Może problem w tym ze ty uważasz ze maż cię nie słucha a ty mu nie będziesz rządzić.
          Może jak mąż w niedziele w domu wyjdź i zostaw z nim dziecko na kilka godzin zniknij jak on znika.
          Po powrocie powiedz mu ze ty czujesz się tak w dzień w dzień ze potrzebujesz pomocy, a on jako twój mąż jest co najbliższy. I prosić go o pomoc.
          I ze syn nie będzie miał z nim więzi jeśli nie będzie go widywać powiedz mu ze za chwile dziecko będzie się go bało.

          Niestety wielu facetów nie umie nawiązać więzi na maluchami dzieckiem zaczyna być dla ojca jak już zaczyna kontaktować można pogadać pograć w piłkę.

          Problem może jest to ze on nie chce mieszkać z twoimi rodzicami.
          Dla ciebie spokojnie możecie mieszkać dla niego nie jest dobrze.
          Odpuść prace typu prasownie i idealne porządki małego tez tyle nie noś . Usiądź na podłodze gruby koc poduszki, zabawki usiądź na przeciwko dziecka i sprobuj zabawić czy niech mały się turla ćwiczy mięśnie.
    • vivi86 Re: Brak pomocy przy dziecku 17.09.21, 17:06
      1. Pracujesz zawodowo? Jeśli tak to murem za Tobą - dzielcie obowiązki w domu proporcjonalnie do czasu pracy, jeśli nie to macie tzw podział tradycyjny.

      2. A ustalał pomaganie z babcią? Żeby wrabiać w pilnowanie dziecka panią dobiegającą 80 trzeba upaść na głowę. Serio.
      • klaudia2205 Re: Brak pomocy przy dziecku 17.09.21, 17:25
        Dziecko ma 5 miesięcy więc siedzę z nim w domu.
        Jako młoda matka chciałabym odrobinę pomocy i czułości z jego strony. A on ma nas w dupie. Wszystko jest ważniejsze.
        Nie ma nawet już wspólnych tematów, bo jak wraca z działki to głupio jest zadowolony, że znowu zrobił to co chciał.
          • klaudia2205 Re: Brak pomocy przy dziecku 17.09.21, 17:51
            Oboje zawsze chcieliśmy dziecko, bardzo cieszyliśmy się na wieść o ciąży. Ale on chyba myśli, że ja leżę z tym dzieckiem cały dzień. Bo jak mówię o moich uczuciach i o tym, że potrzebuje żeby wracał po tej pracy częściej to mówi, że każdemu jest ciężko
              • 152kk Re: Brak pomocy przy dziecku 20.09.21, 13:45
                Vivi, ty chyba nie rozumiesz, że Ty masz inną sytuację, niż mąż autorski, który o 15 kończy pracę i nic nie wiadomo, żeby "przynosił swoją codziennie do domu" (zresztą - kto się zajmuje twoim dzieckiem jak ty przynosisz pracę do domu, a może po prostu nie masz dzieci i możesz sobie na to pozwolić?). Zresztą autorska też do 15 pracuje - zajmuje się niemowlęciem.
                Skoro więc oboje po 15 są w tej samej sytuacji (tj. żadne już zarobkowo nie pracuje) to powinni się podzielić zadaniami "rodzinnymi", które po tej 15 muszą być wykonane i ustalać je tak, żeby i dziecko było zaopiekowane i inne rzeczy zrobione i każde miało chwilę na odpoczynek.
                Atu wygląda na to, że mąż nie chce nic ustalać, tylko robi co mu się podoba. Czyli nie rozumie, czym jest małżeństwo i rodzina (wspólnotą).
                I w tym jest problem, a nie w tym, kto pracuje zawodowo, a kto zajmuje się ich wspólnym niemowlęciem.
                • vivi86 Re: Brak pomocy przy dziecku 20.09.21, 15:40
                  Praca w domu wygląda inaczej. Tu sobie utniesz drzemkę, tam poczytasz, nie zapieprzasz na 5 biegu i nie musisz dojeżdżać. Na etacie o drzemce nie ma mowy. A jak to w domu wygląda wiem od koleżanek jak to się mówi siedzących w domu z dziećmi.
                  • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 02:01
                    vivi86 napisał(a):

                    > Praca w domu wygląda inaczej. Tu sobie utniesz drzemkę, tam poczytasz, nie zapi
                    > eprzasz na 5 biegu i nie musisz dojeżdżać. Na etacie o drzemce nie ma mowy. A j
                    > ak to w domu wygląda wiem od koleżanek jak to się mówi siedzących w domu z dzie
                    > ćmi.



                    Po części masz racje. I tez uważam ze pracy w domu nie ma aż tyle. Wystarczy się zorganizować. Łatwe obiady system sprzątania.
                    Ale są różne dzieci no i wypadałoby żeby ojciec budował więź z dzieckiem.
                  • silic Re: Brak pomocy przy dziecku 10.10.21, 22:51
                    Pozwolę sobie wyśmiać Cię, to po prostu, po ludzku. Weź 10kg paczkę, noś ja 3 razy dziennie po 1.5h, w nocy ze dwa razy po godzinie, budź się co 2-3 godziny - zobaczymy jak długo wytrzymasz zanim zatęsknisz za wyjściem do pracy. A to co wymieniłem to tylko wierzchołek góry lodowej.
                      • silic Re: Brak pomocy przy dziecku 12.10.21, 12:19
                        Tak się składa, że wziąłem sobie i dojeżdżałem tak. Te 1.5 godziny w jedną stronę to jedyny czas kiedy można było być samemu ze sobą i mentalnie odpocząć. Nie twierdzę że każda praca jest prosta i owszem, przepracowanie oraz stres są wyniszczające ale od pracy masz dni wolne i zawsze w skrajnym wypadku można pracę zmienić.
                        Z dzieckiem nie można tak i bycie samemu z takim trudnym jest olbrzymim wyzwaniem dla rodzicaz któremu zależy.
                    • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 11.10.21, 00:32
                      silic napisał:

                      > Pozwolę sobie wyśmiać Cię, to po prostu, po ludzku. Weź 10kg paczkę, noś ja 3 r
                      > azy dziennie po 1.5h, w nocy ze dwa razy po godzinie, budź się co 2-3 godziny -
                      > zobaczymy jak długo wytrzymasz zanim zatęsknisz za wyjściem do pracy. A to co
                      > wymieniłem to tylko wierzchołek góry lodowej.
                      >

                      A kto jej każe dziecko nosić ? 1.5 godziny? Usiąść nie może ,nie może malca położyć i zabawiać na kocu łóżku leżaczku?
                      Położyć się obok?
                      A nie ona musi tupać przy oknie czy mąż wraca.
                      Wsadzić do wózka iść na spacer.
                      • silic Re: Brak pomocy przy dziecku 12.10.21, 12:11
                        Nikt jej nie każe nosić - tyle może zająć uśpienie niemowlaka, dwa razy w dzień a potem w nocy. Nie liczę okazji gdy dziecko chce być noszone bo tak. Nie wymyślam sobie tego, czasy i częstotliwość wzięte z przypadku prawdziwego niemowlaka. Niektóre dzieci nie chcą leżeć same i już.
                        • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 12.10.21, 13:02
                          silic napisał:

                          > Nikt jej nie każe nosić - tyle może zająć uśpienie niemowlaka, dwa razy w dzień
                          > a potem w nocy. Nie liczę okazji gdy dziecko chce być noszone bo tak. Nie wymy
                          > ślam sobie tego, czasy i częstotliwość wzięte z przypadku prawdziwego niemowlak
                          > a. Niektóre dzieci nie chcą leżeć same i już.
                          >


                          A kto usypia niemowlaka chodząc z nim po domu przez 1.5 godziny ? Pogięło? To jakiś przymus ze musi już teraz spać ,a jak nie chce to nosić i telepać? Ojp masz niezłe pojęcie o niemowlakach.
                          • kalllka Re: Brak pomocy przy dziecku 12.10.21, 14:58
                            Uoo kurczę! To niezły galimatias masz dziewczyno. Ale to raczej norma, przy pierwszym dziecku, przy drugim juz lepiej, a przy trzecim bedziesz mogła trenować inne!
                            W każdym razie, uszy do góry i tak jak ci dziewczyny radza - odpuść sobie! nie ma żadnego przepisu jak sie powinno obchodzić z własnym dzieckiem. Jesli nie chce zasnąć o ustalonej wcześniej porze- to odpuść porę. Może pogadaj ze swoim dzieckiem i mu powiedz ze oboje potrzebujecie odpocząć.
                            Mysle ze wystarczy ze gdy sie przestaniesz bać ze jestes niewystarczająco dobra matka i jeszcze lepsza żona- zmienisz nastawienie, a dzieciątko natychmiast zareaguje.
                            To przecież krew z Twojej krwi i nie ma bata byś nie mogła” okiełznać” chaosu.
                            Poza tym wydaje mi sie , ze wystarczyłaby tylko reorganizacja dnia „harmonogramu zajęć” by i maluch dał ci czas by wytchnąc. Tak jak ci piszą dziewczyny- nie noś- kochanego ale kloca 1,5 godziny- bo skoro nie zasypia widać nie chce albo wręcz go to noszenie rozprasza i jest rozdrażniony nie może zasnąć- płacze… kółko sie zamyka.
                            Co do męża, mam wrażenie, ze to zwykły i przyzwoity gostek, który zupełnie byc może bardziej od Ciebie , wystraszony i skołowany, nowa rola, potrzebuje konkretnej wizualizacji- rozwiązania.
                            Nikt inny tylko Ty jestes go w stanie przekonać, ze dziecko to wasz człowiek w domu. Wspólnota interesów.
                            mysli, czuje, potrzebuje zajęć i aktywności na identycznym z dorosłymi poziomie, tylko m
                            Wystarczy gdy zmienisz, dzień dziecka na dzien z dzieckiem, w którym rano bedziesz miec czas „na kawę” gdy oboje leżac na dywanie, będziecie słuchać, muzyki, programu dla dzieci?
                            A wieczorem, gdy jestes najbardziej zmęczona, wystarczy położyć go w wózku nosidełku czymkolwiek w zasięgu nogi i twojego głosu-opowiadać bajkę otulonemu w np „ukochana pieluszka” / zapach mamy/.
                            Wiadomo jedno, zestresowana wylękniona mama przenosi emocje na całe otoczenie.
                            Wiec nie bój się, sama zmienić swoje dotyczczasowe mamowanie.. Odzyskasz pewność siebie to i mężowi pokażesz jak byc tata.
            • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 19.09.21, 11:48
              I nie ładować małżeńskich (czyli wspólnych) pieniędzy w remont tego domu męża (bo skoro to jego majątek sprzed ślubu to jest tylko jego) jak on ma taką postawę, "że jak się nie podoba to masz się od swoich rodziców wyprowadzać".
              • horpyna4 Re: Brak pomocy przy dziecku 19.09.21, 12:25
                Ciekawe, jaki stosunek do całej sytuacji mają jej rodzice. Bo od tego trzeba zacząć, a możliwości jest wiele:

                Mogą mieć wszystko gdzieś. Albo kręcić nosem na zięcia, który chyba ich wykorzystuje. Ewentualnie cieszyć się, że córka nie jest starą panną i popierać wszelkie fanaberie zięcia, uważając, że córka się czepia i nie ma racji.

                Jeżeli nie podoba im się zachowanie zięcia, to niech stworzą wspólny front z córką i każą mu się wynosić.
        • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 01:58
          klaudia2205 napisała:

          > Dziecko ma 5 miesięcy więc siedzę z nim w domu.
          > Jako młoda matka chciałabym odrobinę pomocy i czułości z jego strony. A on ma n
          > as w dupie. Wszystko jest ważniejsze.
          > Nie ma nawet już wspólnych tematów, bo jak wraca z działki to głupio jest zadow
          > olony, że znowu zrobił to co chciał.


          Bo chce wam stworzyć dom a ty tego nie docenisz.
          Nie wróżę wam przyszłości. Zachowujecie się jak dwie przeciwne drużyny , każdy gra do swojej bramki.
          Pochwał męża i oddaj mu dziecko na ręce i znikaj w wannie z pianą. Nie rób wymówek, bo on odczuwa ze się stara dla was bo przecież tam będziecie mieszkać razem.

          Już ci wyżej pisałam może tobie jest dobrze kontem u rodziców jemu niekonicznie.
          Uważa ze masz pod bokiem rodzine to powinni ci pomoc.
          Porozmawiaj z nim o tym ze „ja jestem zmęczona potrzebuje twojej pomocy kochanie, syn musi cię poznać tak szybko rośnie a ty przegapisz dużo rzeczy. Ze fajnie ze stara się o dom
          A nie ty robisz złe to i to , bardzo ważne w rozmowie jest dobór słów. Bo druga osoba odbiera je całkiem inaczej.

          Niestety może być tez tak ze jego zachowanie się nie zmieni po przeprowadzce czy jak dziecko podrośnie.
          Ps. Radzę nie decydować się, nie dać się namówić, na drugie dziecko.
      • 152kk Re: Brak pomocy przy dziecku 20.09.21, 13:52
        Podział tradycyjny nie oznacza, że kobieta na urlopie macierzyńskim (albo nawet stale "siedząca w domu") ma oprócz opieki nad dzieckiem/dziećmi 24/dobę ma zapieprzać całościowo w domu, a pan sobie może robić co chce. To jest patologia, a nie żadna "tradycja".
        Podział tradycyjny ewentualnie oznacza, że to mężczyzna zarabia, a kobieta zarządza i w większym zakresie zajmuje się domem (ale pan też w domu robi - tylko w mniejszym wymiarze, bo część czasu jest poza domem i głównie to, co mu się powie, a nie z własnej inicjatywy). Sama co prawda nie żyję w takim tradycyjnym związku bo by mi to nie odpowiadało (nie lubię prac domowych, lubię swoją pracę itd.) - ale takie znam. I jeśli mają być dobre (a mogą być) - to de facto w podstawowej warstwie nie różnią się od nietradycyjnych - tj. jest podział zadań i w domu i poza domem, jest szacunek, wzajemna pomoc i wsparcie. Tylko faktyczny podział obowiązków jest trochę inny (ale jest! i obie strony mają tyle samo do gadania w tym zakresie)
        • vivi86 Re: Brak pomocy przy dziecku 20.09.21, 15:39
          Praca też umie dać nieźle popalić-z dojazdami bywa, że spędza się 12 h poza domem i nierzadko jeszcze zabiera pracę do domu. Różnie bywa. W tym kontekście jakbym na progu dostała mopa i bombelka to wpadłabym w szał.
          • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 20.09.21, 17:23
            Jak się ma dziecko to ma się też odpowiedzialność za dziecko. To znaczy też nawiązanie więzi z dzieckiem i zajmowanie się nim. Żeby do tego doszło trzeba z nim spędzić w ogóle czas. Obowiązki rodzicielskie są niezależne od tego jak praca daje w kość, bo dziecko rośnie i nie rozumie odrzucenia, bo "było ciężko w pracy dzisiaj,/ wczoraj/ tydzień ciężki czy miesiąc". Dziecko rozumie, że zostało odrzucone przez rodzica i ma to dla niego ogromne konsekwencje.
            • vivi86 Re: Brak pomocy przy dziecku 21.09.21, 06:57
              Ok, ale co innego więź z dzieckiem typu rodzinny wypad w weekend, a co innego na dzień dobry po 12 godz poza domem z pracą przyniesioną do domu wciskanie mopa i dziecka zafajdanego po pachy przez osobę, która na te rzeczy miała cały dzień bo sama do pracy gdzie ja osobiście zapieprzam za 3, a nie siedzę nie poszła, a nie poszła bo zajmuje się domem i dzieckiem. Nie mylmy pojęć.
              • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 21.09.21, 08:45
                Wątek nie jest o Tobie, więc przestań odnosić wszystko do siebie. Nie jesteś wyznacznikiem.

                Dziecko rodzica potrzebuje na co dzień a nie w weekendy. A drugi rodzic po spędzeniu dnia całego sam na sam z dzieckiem ma prawo do chwilki czasu dla siebie. Jak ktoś chce być rodzicem weekendowym to idealnie rozwód i alimentacji mu w tym pomoże, bo takie podejście nie ma nic wspólnego z dojrzałym podejściem do rodzicielstwa.

                Rozumiem, że kilkumiesięczne dziecko ma czekać kilka dni aż się nim łaskawie rodzic zajmie bo potrzebuje sobie odpocząć? Dziecko wymaga opieki niezależnie od tego czy rodzic jest zmęczony czy nie. Tyle i aż tyle.
                • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 21.09.21, 12:30
                  Plus więź się buduje ucząc dziecko, że jesteś dla niego i zaspokajasz jego potrzeby jak bliskości, dotyku, czystej pieluszki, głodu, rozwoju itp itd. Nie da się wyskakiwać co jakiś czas z nicości/ pracy/ mienia dziecka w tyłku z oczekiwaniem "jestem twoim rodzicem, teraz mam czas i chęci i jest mi wygodnie więc buduj więź ze mną".
                    • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 21.09.21, 19:47
                      Ale to nie jest taka sytuacja gdzie należy dyskutować czy pan ma ciężką pracę czy nie. Tu jest sytuacja, że pan sobie pracuje do 15 a potem się szlaja gdzie chce i nie obchodzi go w ogóle co się dzieje z jego żoną i dzieckiem. I sobie wraca wieczorem na gotowe jak dziecko jest już właściwie kładzione do łóżka. A jak jednak coś trzeba by jednak przy dziecku zrobić to odmawia.

                      Rozumiem, że Twoim zdaniem jak ktoś ma ciężką pracę zawodową a oboje rodziców pracuje bo po prostu musi to można na przykład 1,5 roczne dziecko zostawić nieprzewinięte, głodne, z gorączką "bo oni mają trudną pracę"? Bo tak bronisz tej trudnej pracy, że wygląda jakby każda pielęgniarka, każdy ratownik medyczny mógł tak olewać swoje dziecko a przecież nie mogą.
                      • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 02:07
                        Tu jest sytuacja, że pan sobie pracuje do 15 a potem się szlaja gdzie chce i nie obchodzi go w ogóle co się dzieje z jego żoną i dzieckiem. I

                        Facet się nie szlaja gdzie chce a remontuje ich wspólny z założenia dom.
                        Wiec może nie sprowadzaj faceta jako jakiegoś lekkoducha. W jego mniemaniu on robi dużo dla tej rodziny. To ze potrzeby małżonków się nie pokrywają to już dyskutowaliśmy.
                        Brak doceniania pracy drugiego jest pierwszym błędem obu stron.
                        • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 08:20
                          Dom nie jest wspólny tylko jego, co warto zauważyć, bo jest jego majątkiem sprzed ślubu, co jest bardzo istotne bo w przypadku rozwodu zostaje z nim i ona nie będzie miała żadnych praw do niego. Po drugie nie wiadomo co mąż sobie myśli, bo nie było rozmowy na ten temat. I nie remontuje domu, bo w domu mieszka babcia tylko jeśli już to zajmuje się podwórkiem.

                          I tak, uważam za lekkoducha faceta, który tak olewa swoje dziecko i żonę. To niedojrzały dzieciak w mojej opinii. A jeśli chodzi o drugą stronę tak szczerze to ciężko doceniać kogoś kogo nigdy nie ma i zostaje się samemu u bez wsparcia a jak jest to wsparcia odmawia.
                          • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 20:58
                            Dom nie jest wspólny tylko jego, co warto zauważyć, bo jest jego majątkiem sprzed ślubu, co jest bardzo istotne bo w przypadku rozwodu zostaje z nim i ona nie będzie miała żadnych praw do niego.

                            Dom wspólny w sensie ze maja, razem tam żyć.
                            Zajmuje się podwórkiem hmmm trochę to dziwne ze to oznacza tylko robienie coś na podwórku, musi być coś więcej skoro spędza tam dużo czasu.
                            Może jakieś przebudowy robi. Działka może być budowlana. Wiec może faktycznie dużo pracy.

                            Może i dzieciak ona tez jest dziecinna taki wiek. Problem polega na tym ze każde z nich ciągnie w swoją stronę.
                            Nie rozumują co drugie czuje i myśli.


                            Choć ja przy 3 małych dzieci nie czułam się w taki sposób jak ona. Żeby już o 15 tupać kiedy facet ma być.
                            Ale to ja. Wiedziałam na co się pisze ze mąż będzie musiał zapychać na nas. A ja w domu. I nie uważam pracy w domu za katorgę. Życie.
                            • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 22.09.21, 22:34
                              Dom wspólny to mają w tej chwili u teściów i mąż tam bywa gościem. Ważne jakie są odczucia żony w tym związku a nie jakie ktoś miał w swoim związku przy ustaleniach ze swoim mężem.

                              To, że tam tylko prace na podwórku trwają ja interpretuję, że żeby ruszyć z pracami nad domem jest czekanie aż babcia umrze, co nie wiadomo kiedy się zdarzy. Ale mogę też czytać to źle.
                                    • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 23.09.21, 19:46
                                      Podejrzewam, że to raczej chodzi o to, że nie chcą/ nie chce ruszać babci, która jest starszą osobą i dom pewnie też nie jest w oszałamiającym stanie. Zmiany dla takich osób są bardzo ciężkie i dom nie byłby urządzony całkowicie pod gust młodzieży gdyby zamieszkali z babcią (pytanie czy w ogóle chcą z nią mieszkać, może nie jest osobą łatwą do wspólnego życia) więc może być tak, że jest czekanie żeby babcia dokonała żywota w środowisku sobie znanym i wśród swoich rzeczy. A może tak jak pisałam babcia nie jest łatwa we współpracy. W tej chwili to jest gdybanie. Ale jeśli tam na podwórku jest aż tyle roboty (oczywiście zakładając, że to prawda) to dom też nie jest w super formie).
                          • klaudia2205 Re: Brak pomocy przy dziecku 29.09.21, 17:51
                            Ohhh jak dobrze, że ktoś mnie rozumie.
                            Teraz ma urlop i już od 8 jest na działce, działka jest niedaleko domu, samochodem góra 5 minut.
                            Przed 15 zadzwoniłam, żeby już powoli wracał bo już nie mam siły sama, idące zęby to koszmar, w dodatku mały jest przeziębiony...
                            A on przyjechał po wielkich błaganiach i gdy wrócił to stwierdził, że jutro jedzie od nowa bo nie będzie miał spierzielonego dzisiajszego dnia i jutrzejszego. Bo kuzwa od 8 do 15 to serio mało czasu spędził tam....
                            • 3-mamuska Re: Brak pomocy przy dziecku 30.09.21, 16:30
                              klaudia2205 napisała:

                              > Ohhh jak dobrze, że ktoś mnie rozumie.
                              > Teraz ma urlop i już od 8 jest na działce, działka jest niedaleko domu, samocho
                              > dem góra 5 minut.


                              Czemu nie pojechałaś razem z nim?
                              Zobaczyła byś co faktycznie tam robi.

                              > Przed 15 zadzwoniłam, żeby już powoli wracał bo już nie mam siły sama, idące zę
                              > by to koszmar, w dodatku mały jest przeziębiony...
                              > A on przyjechał po wielkich błaganiach i gdy wrócił to stwierdził, że jutro jed
                              > zie od nowa bo nie będzie miał spierzielonego dzisiajszego dnia i jutrzejszego.
                              > Bo kuzwa od 8 do 15 to serio mało czasu spędził tam....

                              On może się nie odnalazł w roli ojca/męża , albo czuje się odepchnięty. ( czasem matki wszystko krytykują zajmuj się ale jak ty nosisz, jak zmienisz pieluchę uważaj nie rób tak itp)
                              A może uważa ze pieluchy i dzieci to działka kobiety.
                              W sumie dobrze więcej dzieci mieć nie będziesz, odchowasz jedno i będziesz mogła żyć sama.

                              Facet ewidentne od czegoś ucieka może od teściów, żony ,dziecka dowiedz się dlaczego ucieka z domu uczciwie go spytaj.

                              A może wyjdź przed nim, zostaw mu dziecko i zniknij na kilka godzin zanim wyjedzie na tą działkę.
    • six_a Re: Brak pomocy przy dziecku 20.09.21, 22:20
      przecież on zwyczajnie unika domu, ciebie i twoich rodziców.
      bo w nic się tam nie angażuje, a jak przychodzi wieczorem z działki, to sprawia to wrażenie "pracy od rana do wieczora", a zapracowanego nie wolno się czepiać.
      w dodatki zatrzymał się na etapie przedszkola i uważa, że on ma swoje klocki na działce, a ty swoją lalkę w domu rodziców i wszystko jest cacy.
      patologia. gość chyba nie dorósł do posiadania dzieci, to trzeba było gumy kupować, a nie dzieci produkować.
      • rita03 Re: Brak pomocy przy dziecku 23.09.21, 15:24
        Czy dobrze zrozumiałam wątek startowy?
        Mąż od 2 lat remontuje podwórko?
        Co można remontować na podwórzu przez dwa lata?
        Kiedy byłaś ostatnio zobaczyć efekty jego pracy?
        Może on tam zagląda od czasu do czasu i ma wymowę by mieć wolne popołudnia...
        Nie chcę podpowiadać możliwych scenariuszy.
      • klaudia2205 Re: Brak pomocy przy dziecku 29.09.21, 17:40
        Taaak, akurat tutaj mam pewność.
        Działka jest jakieś 3km od domu moich rodziców, tam mieszka babcia i zawsze jak zadzwonię to ją tam słychać, a później opowiada jak to wnuczek pracuje na działce... Żenada, jakbym ja leżała z dzieckiem.
            • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 30.09.21, 09:39
              Od lat? Wiesz, że to brzmi podejrzanie? Takie rzeczy to po prostu trzeba ogarnąć i już. A nie olewać rodzinę. Zobacz co on mówi jak z Wami na spędzać czas, że zmarnowane dni.
              • zycienowe1 Re: Brak pomocy przy dziecku 30.09.21, 11:28
                Hej, ja Ciebie Klaudia rozumiem doskonale, wiem co czujesz. Mój mąż ( od nueawna były) też nie robił nic przy dxiecku ani w domu, mimo że ja również pracuję zawodowo, to przy dzieciach i w domu robię wszystko sama. Dlatego też wnioslam o rozwód. Na razie mieszkamy razem, bo zbieram pieniądze na spłatę polowy mieszkania. I teraz on sobie wyjeżdza do rodziców swoich na kilka dni, odpoczywa po pracy, a ja zapi...alam przy dwojce dzieci. Dostalam alimenty, jestem po rozwodzie, nie oglądam się już na niego czy mi " pomoże". On przeciez taki wiecznie znęczony, musi się wyspać, i sobie śpi w dzień bez problemu. Niech śpi, a za kilka mscy niech wypieprza na dobre z naszego życia. Lepiej mi będzie bez niego.
                • zycienowe1 Re: Brak pomocy przy dziecku 30.09.21, 11:31
                  Dodam jeszcze, że to on cisnął, żeby mieć dzieci, ale już wiem, ze w jego rodzinie jest to samo. Jego matka zapier..ala i robi wszystko, a ojciec śpi w ciągu dnia bo przecież jest taaaaaki zmęczony.
                  • klaudia2205 Re: Brak pomocy przy dziecku 01.10.21, 11:49
                    U nas teściowa jest milutka, mimo tego że teściu ma ją w dupie. I u nas ma być to samo? Chyba żart. Nie będę miła dla kogoś, kto olewa moje prośby, gdybym jeszcze prosiła o to, żeby przyjechał ze mną siedzieć i spędzać czas... Ale chodzi mi tylko o pomoc przy dziecku.
                    Teraz gdy ma urlop nie ma go już od 8, jeździ i załatwia różne sprawy, kupuje różne rzeczy na ogród i nawet nie zapyta mnie o zdanie, ma mnie gdzieś, nie spędza czasu z nami. Robi wszystko pod siebie, nie pod nas.
                    • eriu Re: Brak pomocy przy dziecku 01.10.21, 13:59
                      Ale jako żona masz prawo chcieć od męża i tego żeby on i po prostu był i posiedział z Wami. Nie chodzi o to, że trzeba cały czas zapierniczać. Rodzina i bliscy są po to żeby ze sobą być i być dla siebie. Nawet jeśli to czasem oznacza że trzeba posiedzieć razem na kanapie.
                    • yadaxad Re: Brak pomocy przy dziecku 01.10.21, 23:02
                      I nie zmusisz go, by było inaczej, a raczej jak go zmusisz, to będzie traktował cię tak, że będziesz marzyć, by sobie poszedł do swojego "ogródka". To małżeństwo nie będzie z twoich marzeń i wyobrażeń.
                    • horpyna4 Re: Brak pomocy przy dziecku 02.10.21, 10:30
                      Potwierdza się stara prawda - zanim się zdecydujesz na małżeństwo, przyjrzyj się rodzinie wybranka lub wybranki. Bo w większości przypadków następuje powielanie zwyczajów wyniesionych z domu. Czy naprawdę nie zdawałaś sobie z tego sprawy?

                      Niektóre kobiety potrafią zmienić swoje zachowanie, chociaż z trudem. Gorzej jest z mężczyznami.

                      Po pierwsze - ich zachowanie polega na wygodnym ustawieniu się, a wszelkie usiłowania zmian odbierają jako zamach na ich męskość. Taki gość czuje się, jakby kobieta chciała go wykastrować.

                      Po drugie - działają odruchowo tak, jak się do tego przyzwyczaili. I dotyczy to nie tylko chęci dominacji, ale i najprostszych czynności w życiu codziennym.
    • katinkaaaa Re: Brak pomocy przy dziecku 02.10.21, 13:40
      To się nie zmieni. On po prostu żyje swoim życiem, na takie życie ma ochotę i nic nie zrobisz. Twoje życie jest obok - Ty jesteś od dziecka, od sprzątania, od ogarniania. Jak dziecko pójdzie do żłobka czy przedszkola to jeszcze będziesz od pracy zawodowej, a po powrocie będziesz biegła odebrać dziecko, sprzątała, gotowała i jeszcze wolną ręką podawala mu kapcie. On żyje obok Ciebie, nie z Tobą.
      • panorama1234 Re: Brak pomocy przy dziecku 05.10.21, 22:24
        Przykre jest to co opisujesz, ale chyba w wielu związkach jest to samo. Kobiety pracują, obsługują dzieci i faceta, a na koniec dnia, gdy padają na twarz, jeszcze zapewniają dla pana rozrywki oraz słuchają jego fochów i pretensji, że czuje się zaniedbany i niewystarczająco dobrze obsłużony.
    • tt-tka Re: Brak pomocy przy dziecku 06.10.21, 08:37
      Coz... powiadomilabym meza, ze dom twoich rodzicow to nie noclegownia. Jesli pan ma zamiar wracac tylko na noc, to niech nie wraca. Niech spi u babci czy na dzialce.
      To oczywiscie znaczy, ze dzieckiem bedziesz zajmowac sie sama, ale i tak to robisz sama.
      I jak juz radzono, wystap o sadowe zabezpieczenie potrzeb rodziny oraz nie wkladaj wlasnych ani swoich rodzicow pieniedzy w te remonty.
      Twoje malzenstwo de facto nie istnieje. Masz lokatora, nie meza i nie ojca dziecka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka