a.lojewska
03.11.04, 13:37
www2.gazeta.pl/obcasy/1,25368,1169610.html
Szanowni Państwo,
Powyższy link jest jednym z Waszych artykułow o pomaganiu, a ja pozytywną
bohaterką artykułu red. K.Surmiak Domańskiej "Zawziętus" publikowanego
w "Obcasach" na przełomie listopada i grudnia 2002 roku. Dlatego też daję
sobie
prawo do zabrania głosu na tym forum jako wypowiedź pod artykułem w "Wysokich
Obcasach" >Jak pomagać>. Ale ad rem.
W marcu'2001 roku udało mi się wyrwać / po kilkunastoletnim socjalizowaniu
mnie
do życia wśród osób bezdomnych/ spod skrzydeł Fundacji Barka. Nie było mi
łatwo
nie tylko z powodu recesji i problemów ze znalezieniem nowej pracy, ale
przede
wszystkim problemów społecznych, których nabawiłam sie w Barce. A przede
wszystkim chamstwa i ogromnej agresji od. "udomowionego" społeczeństwa.
Różni "działacze", "pomagacze" próbowali moderować moje życie i ponownie
zapędzić mnie do przytułku dla bezdomnych, bo ich zdaniem, nie miałam prawa
egzystować wśród Was. Dzisja mam fajne , samodzielnie zdobyte mieszkanmie,
stałą pracę, psa i udane życie osobiste. W grudniu br. w Teatrze Wybrzeze w
Gdańsku odbędzie się premiera mojej ssztuku pod hasłęm przedownim "Jak nie
pomagać" Czego zaznałam ja i następni, którzy opuszczali przytułki dla
bezdomnych możecie trochę zrozumieć, czttając posty pod artykułem red.
Surmiak
Somańskiej o mnie.
Czego przede wszystkim brakuje w organizacji pomocy dla potrzebujących? Jej
kontroli merytorycznej przede wszystkim! Skupię się jedynie na w miarę dobrze
rozeznanej prze ze mnie działce poznańskiej. Działalność Barki i p.p.
Sadowskich osobisce została już w powstałych na uczleniach poznańskich
pracach
naukowych zdiagnozowana i opisana jako działania pozorowane, stricte
medialne,
nieprzekładające sie na realną pomoc osobom bezdomnym i tworzenie wysoce
niebezpiecznego getta społecznego I co? I nic. Dziennikarze nie są w stanie
intelektualnie ani też merytorycznie ogarnąć problemu. Barka nadal
funkcjonuje,
p. Sadowski zbiera medale, przy udziale mediów otwiera otwarte kilka lat tenu
szkoły, placówki, etc. Dziennkarze mają temat na podwójną wierszówkę, za tę
sprzed kilku lat i aktualną. Nie byłoby to może aż tak tragiczne, ale za
każdym
artykułem o tzw wzniosłych celach i nisji tej czy innej organizacji kryje się
tragedia osób, do których pomoc adekwatna do ich potrzeb nie dociera, albo w
najlepszym wypadku opóźnia się może nawet o kilka, albo jak w przypadku Barki
i
jej podobnych o kilkanaście lat. Działaność organizacji opisywana jest przez
jej liderów poprzerz dziwną nowomowę, jak żałosny przyklad opisu wyzyty osób
bezdomnych z "BArki" w Parlamencie Europejskim kilka miesięcy temu. Został on
przez przez p.p Sadowskich opisany, jako wizyta osób, które zaznały
wykluczenia
W PRZESZŁOŚĆI /sic!/ A teraz w Barce kim są ? Rentierami? Nie jest to jedyny
przykład. Po kilka innych radzę siegnąć do prac poznańskich socjologów, lub
na
moją strone internetowaą: www.a.lojewska.webpark.pl. Z tymi, którzy
sprzeciwiają sie"pomocy" liderów rozprawia się krótko. Założycielka Barki p.
Garwolińska została nazwana w mediach osobą chorą psycicznie. Mnie p.
Sadowski
imputowałżebractwo na dworcu i niezdolność do samodzielnej ezgystencji poza
BNarką. Tak, jakby w ostateczności, nie daj Boże nie było bardziej
profesjonalnych i mniej sekciarskich / z pracy habilitacyjnej dr hab. A.
Przymeńskiego z Akademii Edkomonicznej w Poznaniu/przytułków. To, że takie
organizacje pomocowe mogą prowadzić tak straszliwą, źle ocenianąpracę, to w
znacznej mierze zasluga szerszego gremium. Mamn w tyym niemałe doświadczenie.
Moja ksiażka/ o straszliwych skuttkach "pomocy" była przyjęta przez
Wydawnictwo
Literackie w Krakowie. Przez pół roku trzymanoi ją, dyskutowano ze mną
procent
tantiem i szatę graficzną okładki i w końcu zwrócono, bo zjawiska opisywane
tam
są różne od tego , w jaki sposób opisują je media/sic!/
Kilka innych przykladów z poznańskiej "działki" pomagania potrzebującym.
1. Rodzina 4- osobowa równiez samodzielnie wydostała sie z przytułku dla
bezdomnych, w miedzycvzasie dzieci zdawały pozytywnie maturę i ezgaminy na
studia. w rewanżu dyr, Kałek, szef poznańskiego MOPR-u / Miejskiego Ośrodka
Pomocy Społecznej/ w odpowiedzi na ich pismo o ustawowo pomoc, napisał, że
sązbyt biedni na to, aby udzielić im jej. Straszno i śmieszno! A co dzieje
się
w innych, pomniejszych ośrodkach, daleko od mediow i sądów?
2. Pan Ryszard W., mieszkaniec państwoweg oschroniska dla bezdomnych w
Poznainu
poprzez organizację społeczną jako organizatorow, probował sprzedać swpoje
obrazy i piewniądze przeznaczyc na wynajęcie mieszkania i ludzką egzystencje.
Obrazy zostały sprzedane, a "kasy" nie ma, bo sie rozmyła i stowarzyszenie
organizujące wernisaż bezdomnego malarza nic o nic "nie wie".
3. Jedno z poznańskich stowarzyszeń charytatywnych zostało skontrolowane na
moją prośbę / jako wierzycielki i wykonawczyni wyroku z klauzulą
wynknalności/.
Ekspertyza Prezydenta miasta była taka: stowearzysenie łamie prawo, prowadzi
działalność niezgodną ze statutem, nie ma możności wyłonienia zarządu. Pan
Prezydent postulował rozwiązanie go. Do dziasiaj, przez kilka lat, nie udało
się tego osianąć.
Tyle mam refleksji nt "Pomagania" i "pomagqaczy". Ich wszystkich, oraz tych,
którzy korzystają z pomocy oraz wszystkich innych zapraszam na premie mojej
sztuki do TEatru Wybrzeze w Gdańsku na poczku grudnia.
Z poważaniem,
Anna Łojewska