Dodaj do ulubionych

Nie biorę byle czego.

25.01.26, 18:20
Wiele kobiet mówi że nie bierze byle czego, byle jakiego faceta. Jaka jest definicja normalnego faceta z którym warto iść przez życie?. Kobiety wypowiedzcie się.
Obserwuj wątek
    • okruchlodu Re: Nie biorę byle czego. 25.01.26, 19:09
      A kto mówi, że musi być normalny? Może być dziwakiem ale powinien też być inteligentny, empatyczny i ogarnięty emocjonalnie. No i nie za stary.
    • hana2 Re: Nie biorę byle czego. 25.01.26, 20:27
      Dla każdego normalność jest czymś innym. Dla jednych normą jest wykorzystywanie życia na rozwój, dla drugich normalność oznacza bycie swojskim, lekko prymitywnym.

      A w związku najważniejsze jest podobieństwo intelektualne i światopoglądowe.
    • eagle.eagle Re: Nie biorę byle czego. 25.01.26, 20:59
      Nie ma jednej normy. Wydaje mi się, że to raczej chodzi o to że kobieta nie będzie spotykać się z każdym facetem który jej to zaproponuje.
      • okruchlodu Re: Nie biorę byle czego. 25.01.26, 21:44
        Myślę, że to dość uniwersalna zasada. Mężczyźni też przecież nie będą spotykać się z kimkolwiek.
        • eagle.eagle Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 05:57
          Ale ... ta osoba kto dla jednego jest "byle kim" czy "kimkolwiek" dla drugiej osoby może być bardzo wartościową osobą.
          • okruchlodu Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 08:24
            W pełni się z Tobą zgadzam (z wcześniejszym stwierdzeniem zresztą też). Co więcej wiele osób ma potencjał, żeby w jakimś stopniu to zamienić.

            Dlatego sądzę, że jeśli ktoś nie ma brania na to analizę problemu warto zacząć raczej od zadania pytania "czego ja szukam", "jak wygląda grupa docelowa do której uderzam".

            Pytanie czego chcą te osoby i co ja mogę zrobić, żeby poprawić szanse (i czy w ogóle mi sie chce) to dopiero kolejne pytania.
            • eagle.eagle Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 10:38
              Warto też pamiętać, że mało kto ma wiele związków, przeważnie jest 2-5 przez całe życie, więc czasami warto poczekać (wiem że łatwo to się mówi) na tego właściwego niż na siłę, z braku laku być z kimś nie dla nas.
              • okruchlodu Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 11:36
                eagle.eagle napisała:

                > Warto też pamiętać, że mało kto ma wiele związków, przeważnie jest 2-5 przez ca
                > łe życie, więc czasami warto poczekać (wiem że łatwo to się mówi) na tego właśc
                > iwego niż na siłę, z braku laku być z kimś nie dla nas.

                Zgadzam się. Zdarza się nawet, że lepiej całkowicie ze związków zrezygnować, niż wchodzić w relacje tylko po to aby "miec kogoś".
              • hana2 Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 16:40
                "czasami warto poczekać (wiem że łatwo to się mówi) na tego właściwego niż na siłę"

                Z perspektywy wielu, wielu lat wydaje się to czasem być bez różnicy, czy się trochę poczekalo, czy budowało się z tym, który akurat się pojawił i chciał tworzyć wspólne życie. Patrząc na inne pary wyciągam wnioski że z tym drugim, czy trzecim doszło by się do tego samego punktu co z pierwszym, mniej idealnym niż ten drugi czy trzeci. Jest tak mało dobrych związków, że trudno się łudzić że mnie by się udało taki stworzyć, gdybym poczekała. I myślę, że jeszcze tak do 40 można sobie ułożyć życie ponownie. A po 40 jest już chyba bardzo trudno znaleźć kogoś, kogo można by określić "kimś, na którego warto było poczekać". W pewnym momencie życia chyba lepiej zaangażować się w budowanie innych filarów satysfakcjonującego życia.



                • obrotowy juz kolo 30-tki wiedzialem... 26.01.26, 17:06
                  hana2 napisała:
                  I myślę, że jeszcze tak do 40 można sobie ułożyć życie ponownie.


                  juz kolo 30-tki wiedzialem (bo sprawdzalem), ze zamiana jednej kobiety na inna, oznacza tylko zamiane jednych klopotow na drugie + (dochodza) do tego koszty finansowe i psychiczne tej zamiany...

                  ERGO: - bierze sie to, co sie trafi i to sie zostawia - jesli tylko nie jest to garbate i zbyt pyskate....
          • stasi1 Re: Nie biorę byle czego. 29.01.26, 17:43
            Oraz można po prostu kalkulować; Na nic lepszego i tak nie mam szans, więc biorę to co jest
    • e-zybi Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 12:59
      Kobietki, szanujcie mężczyzn, jesteśmy gatunkiem ginącym, na jednego faceta przypada 35 kobiet!!! ;)
      • okruchlodu Re: Nie biorę byle czego. 26.01.26, 13:31
        Seksmisia weszła za bardzo. 😉

        Ludzie generalnie powinni się szanować. Nie ze względu na płeć, ilość w populacji czy z powodów potencjalnego związku.

        Wyrażenie "nie biorę byle czego" jest chamskie, jednak nie zostało użyte przez kobietę. Tuwa6 to facet i to może być jego interpretacja.

        Dodam jeszcze, że szacunek to nie to samo co dawanie szansy na związek. Można nie chcieć z kimś wchodzić w relacje romantyczną ale przy okazji szanować tę osobę.






        • e-zybi Re: Nie biorę byle czego. 27.01.26, 14:12
          Szacunek należy się każdemu bez względu na płeć, wiek, wykształcenie, poglądy. Tym bardziej kobiecie. Człowiek nie wie, co to życie, dopóki po raz pierwszy nie rozbierze kobiety. "Kobieta w bieliźnie to pornografia. Naga kobieta to piękno"/ H.Sienkiewicz. Tym pięknem należy się zachwycać i darzyć szacunkiem. A podkreśla to A. Świętochowski "Każda kobieta jest dla mężczyzny bogiem, który może dokonać w nim cudu." Swoim nic nierobieniem facet może jedynie unieszczęśliwić kobietę.
    • obrotowy A ja tam zawsze bralem - co sie trafialo 26.01.26, 13:44
      bo nie znosze tej stresujacej bieganiny za kobietami ...

      - a jak "toto" - sie nie sprawdzilo

      to mowilem grzecznie i uprzejmie : - A Pani juz dziekujemy".
      • okruchlodu Re: A ja tam zawsze bralem - co sie trafialo 26.01.26, 14:42
        obrotowy napisał:

        > bo nie znosze tej stresujacej bieganiny za kobietami ...
        >
        > - a jak "toto" - sie nie sprawdzilo
        >
        > to mowilem grzecznie i uprzejmie : - A Pani juz dziekujemy".

        To zdradź proszę ile kobiet musiało dać ci kosza zanim uganianie się za nimi sobie odpuściłeś?

        Bo doczytałeś, że nie chodzi tu o pojedyncza sytuację z jedną kobietą?
        • obrotowy chetnie.. 26.01.26, 17:18
          okruchlodu napisała:
          > To zdradź proszę ile kobiet musiało dać ci kosza zanim uganianie się za nimi sobie odpuściłeś?


          - chetnie (zdradze):

          DWIE

          i (szczesliwie) nabralem rozumu na czas.

          - od tego czasu mialem (z kobietami) Swiety Spokoj.

          PS: - nie bede ukrywal, ze w tej decyzji ("niebiegania za marzeniami")

          pomogli mi nie koledzy, ale.... Wlasna Matka.

          • okruchlodu Re: chetnie.. 26.01.26, 17:29
            obrotowy napisał:

            > okruchlodu napisała:
            > > To zdradź proszę ile kobiet musiało dać ci kosza zanim uganianie się za n
            > imi sobie odpuściłeś?
            >
            >
            > - chetnie (zdradze):
            >
            > DWIE
            >
            > i (szczesliwie) nabralem rozumu na czas.
            >
            > - od tego czasu mialem (z kobietami) Swiety Spokoj.
            >
            > PS: - nie bede ukrywal, ze w tej decyzji ("niebiegania za marzeniami")
            >
            > pomogli mi nie koledzy, ale.... Wlasna Matka.


            Sorry ale jeśli ty masz być przykładem mężczyzny, który nie ugania się za babami... To tak jak ja miałabym być wzorem dbania o porządek.

            A jestem przekonana, że kosza dostałeś więcej razy niż Tuwa.
            • obrotowy zaprawde, - nie... 26.01.26, 17:59
              okruchlodu napisała:
              > A jestem przekonana, że kosza dostałeś więcej razy niż Tuwa.


              zaprawde - NIE.
              i nie chodzi o to - by tu sie chwalic.

              po prostu jak wspomnialem powyzej - zmienilem podejscie do kobiet.
              i jesli ktoras nie odpowiadala na zaloty - to we wczesnym etapie znajomosci - od razu "odpuszczalem"

              (czyli "odpuszczalem" tak ze 2/3 prob - rozumiejac, ze one sa nie dla mnie, a ja nie dla nich...)

              - dalo mi to spora oszczednosc nerwow, czasu i pieniedzy.






              • okruchlodu Re: zaprawde, - nie... 26.01.26, 20:42

                > (czyli "odpuszczalem" tak ze 2/3 prob - rozumiejac, ze one sa nie dla mnie, a j
                > a nie dla nich...)
                >
                > - dalo mi to spora oszczednosc nerwow, czasu i pieniedzy.

                Uderzanie do kogoś, kto wprost mówi, że nie jest zainteresowany więcej niż raz ma znamiona narzucania się. I nie powinno się tego robić nie tylko dla oszczędności czasu ale głównie dlatego, że ta osoba tego nie chce i trzeba to uszanować.

                Tu problem jednak jest inny, nie chodzi o jedną kobietą ale ogół. I ty tu jesteś raczej słabym przykładem bo podejrzewam, że kosza dostałeś wieeeele razy a dalej szukasz...
                • obrotowy Re: zaprawde, - nie... 27.01.26, 13:30
                  okruchlodu napisała:
                  ... nie chodzi o jedną kobietą ale ogół. I ty tu jesteś raczej słabym przykładem bo podejrzewam,
                  że kosza dostałeś wieeeele razy, a dalej szukasz...

                  zaprawde - nie.
                  wiek juz nie ten...
                  ale co roku 2 razy bywam w kraju i zawsze odwiedzam kolezanki z czasow studenckich
                  (i tych nieco pozniejszych)

                  czas leci.... niektore z nich sie porozwodzily, innym mezowie poumierali...
                  a... nasza wieloletnia obustronna sympatia pozostala...
                • stasi1 Re: zaprawde, - nie... 15.02.26, 11:57
                  Obrotowy chyba nie liczy że dostał kosza od laski po pierwszym pytaniu: prześpimy się? Chyba raczej mu chodziło o sytuację że któraś mu się spodobała i próbował ją poderwać, czy to ma basenie, później w sklepie, następnie na urodzinach koleżanki. Itd. i po ilus próbach odpuszczał i to był ten kosz. Po pierwszym pytaniu to raczej nie kosz, zwykła negatywna odpowiedź
                  • obrotowy istotnie... 15.02.26, 15:46
                    stasi1 napisał:
                    Itd.... i po ilus próbach odpuszczał i to był ten kosz.

                    Po pierwszym pytaniu to raczej nie kosz, zwykła negatywna odpowiedź



                    - dokladnie to mialem na mysli
                    • stasi1 Re: istotnie... 17.02.26, 18:26
                      Potrafimy się dogadać!
    • camel_3d2 Re: Nie biorę byle czego. 27.01.26, 13:47
      Mozesz wziac tylko sposrod tych, ktorzy toba sa zainteresowani. I odwrotnie
      • e-zybi Re: Nie biorę byle czego. 27.01.26, 14:15
        Raczej wybrać, milej dla oka czy ucha ;)
    • camel_3d2 Re: Nie biorę byle czego. 13.02.26, 12:53
      nie ma definicji. Jest biologia. Kobieta szuka instynktownie zasez kogos o statusie podobnym do jej lub o lepszym.

      Dyrektor szpitala poslubi pielegniarke,
      ale dyrektorka szitala juz za pielegniarza nie wjydzie
      • okruchlodu Re: Nie biorę byle czego. 13.02.26, 14:06
        'Byle co' nie musi oznaczać statusu finansowego. Potrzeby kobiet bywają bardzo różne i wcale tak drastycznie nie muszą się różnić od waszych potrzeb.
      • obrotowy Nie biorę byle czego - tako rzekal moj znajomy 14.02.26, 17:09
        camel_3d2 napisał:
        > Dyrektor szpitala poslubi pielegniarke,
        > ale dyrektorka szitala juz za pielegniarza nie wjydzie


        - no chyba, ze jest nieglupim Adonisem...

        ___________________________________________________
        Nie biorę byle czego - tako rzekal moj znajomy

        - tylko towar od sprawdzonego dealera...
        • camel_3d2 Re: Nie biorę byle czego - tako rzekal moj znajom 05.03.26, 09:45

          >
          > - no chyba, ze jest nieglupim Adonisem...
          >

          To bedzie tylko sie z nim spotykala na seks :) Na pewno nie bedzie utrzymywac "Adonisa" po slubie.
    • palonemaslo Re: Nie biorę byle czego. 17.02.26, 21:51
      Ambitny, dojrzały, inteligencja emocjonalna na wysokim poziomie, uczciwy, dbający o samorozwój, o swoje zdrowie, troskliwy, dobrze wychowany, feminista, z szacunkiem do starszych, do zwierząt, z zainteresowaniami/hobby, znający się na czymś ponadprzeciętnie, bez alko, nie ogląda meczów, jezu długo by wymieniać
      • obrotowy i jeszcze dodaj: 18.02.26, 16:08
        palonemaslo napisał(a):

        > Ambitny, dojrzały, inteligencja emocjonalna na wysokim poziomie, uczciwy, dbają
        > cy o samorozwój, o swoje zdrowie, troskliwy, dobrze wychowany, feminista, z sza
        > cunkiem do starszych, do zwierząt, z zainteresowaniami/hobby, znający się na cz
        > ymś ponadprzeciętnie, bez alko, nie ogląda meczów, jezu długo by wymieniać


        i jeszcze dodaj: - majacy staly etat w Caritas-ie. i... bedzie komplet zalet.
        • palonemaslo Re: i jeszcze dodaj: 19.02.26, 18:00
          a co to znaczy?
          • obrotowy Re: i jeszcze dodaj: 20.02.26, 15:30
            palonemaslo napisał(a):

            > a co to znaczy?


            staly etat, to znaczy - stale i pewne zrodlo dochodu,

            bo oprocz zalet ludzkich, psychicznych,

            mezczyzna powinien miec rowniez zalety stabilizacyjno-finansowe, conie ? :)
      • e-zybi Re: Nie biorę byle czego. 19.02.26, 19:10
        palonemaslo napisał(a):

        > Ambitny, dojrzały, inteligencja emocjonalna na wysokim poziomie, uczciwy, dbają
        > cy o samorozwój, o swoje zdrowie, troskliwy, dobrze wychowany, feminista, z sza
        > cunkiem do starszych, do zwierząt, z zainteresowaniami/hobby, znający się na cz
        > ymś ponadprzeciętnie, bez alko, nie ogląda meczów, jezu długo by wymieniać

        Facet to ma być facet, wyglądać jak facet, ubierać się jak facet i zachowywać się jak facet, a nie jak jakaś pi**a ;) Tylko tyle i aż tyle...
    • kiszonababka Re: Nie biorę byle czego. 20.02.26, 18:43
      Tak, zgadza się . Jak facet nie ma pomysłów, jest nijaki , czeka aż ty coś zaproponujesz ...tylko bierze co dajesz . To uciekaj.....Może być poukładany, kulturalny , mieć swoje zainteresowania ale siedzi cicho i obserwuje, to później będzie gorzej.
      Nie chodzi o płacenie , bycie skąpym ,pedanrycznym tylko o nijakość.
      Czekanie aż się stanie...zostajesz później z ciapą która czeka na przetrzymanie.
      • obrotowy ale kto powiedzial, ze trza z takim zostac ? 21.02.26, 16:04
        kiszonababka napisała:
        > ... Czekanie aż się stanie...zostajesz później z ciapą która czeka na przetrzymanie


        ale kto powiedzial, ze trzeba z takim zostac ?
        jak jest mily i sympatyczny i przystojny - to trza sieza takiego zabierac, korzystajac z okazji i nie rozpatrujac,
        co bedzie jutro.
      • camel_3d2 Re: Nie biorę byle czego. 05.03.26, 09:46
        a co jak taka jest kobieta?
        bez pomyslow, nic nie zapropuónuje, siedzi i obserwuje itd?
        Lepsza?

        • kiszonababka Re: Nie biorę byle czego. 05.03.26, 16:09
          Uciekać
        • kiszonababka Re: Nie biorę byle czego. 05.03.26, 16:12
          Chyba że to jest lalka dla dorosłych
        • obrotowy to zalezy. 05.03.26, 17:01
          camel_3d2 napisał:

          > a co jak taka jest kobieta?
          > bez pomyslow, nic nie zaproponuje, siedzi i obserwuje itd?
          > Lepsza?


          to zalezy.

          jezeli sprzata, pierze i gotuje daje d... i tancuje - to jest calkiem w porzadku.

          - a od ciekawych rozmow i wypadow - to mozna miec kolegow.
          • eagle.eagle Re: to zalezy. 05.03.26, 17:18
            > jezeli sprzata, pierze i gotuje daje d... i tancuje - to jest calkiem w porzadku.>


            Jakie ja mam szczęście że nikt taki się we mnie nie zakochał ani ja w nim.
            • e-zybi Re: to zalezy. 06.03.26, 04:09
              eagle.eagle napisała:

              >Jakie ja mam szczęście że nikt taki się we mnie nie zakochał ani ja w nim.

              Taki nie, a jaki? ;)
              • eagle.eagle Re: to zalezy. 06.03.26, 08:51
                Co jaki ? Problem ? Aktualnie nie mam żadnego problemu z facetami. Mam jednego który więcej razy przyniósł mi obiad (nie mówiąc o zabraniu mnie na obiad) niż zjadł go u mnie- może ze 3 razy.

                Ale bardzo lubiłam być żoną, i gotowanie nie jest mi straszne. Tylko po co ? Ile to sprzątania wcześniej i później , jak można w tym czasie pójść do łóżka choćby aby się tylko poprzytulac - tego nigdy za wiele.
                • e-zybi Re: to zalezy. 06.03.26, 12:23
                  I takiej odpowiedzi oczekiwałem. Partnerzy powinni się rozumieć, uzupełniać i czerpać radość z życia. Żyć trzeba na maksa, nie tracić czas na bzdety. Małżeństwo to jak kupowanie kota w worku, po czasie wszystko wychodzi, gorzej gdy rozczarowanie. Wtedy męka bo czegoś nie wypada i trwanie w niemocy.
                • okruchlodu Re: to zalezy. 06.03.26, 14:07
                  eagle.eagle napisała:

                  > Co jaki ? Problem ? Aktualnie nie mam żadnego problemu z facetami. Mam jednego
                  > który więcej razy przyniósł mi obiad (nie mówiąc o zabraniu mnie na obiad) niż
                  > zjadł go u mnie- może ze 3 razy.
                  >
                  > Ale bardzo lubiłam być żoną, i gotowanie nie jest mi straszne. Tylko po co ? Il
                  > e to sprzątania wcześniej i później , jak można w tym czasie pójść do łóżka cho
                  > ćby aby się tylko poprzytulac - tego nigdy za wiele.

                  Ale ten pan, ktory przynosi Ci te obiady ma też swoje 'minusy'. Nie jest dobrym partnerem dla wielu kobiet, jeśli nie dla większości. Co więcej, gdybyś go poznała jako bezdzietna panienka to pewnie nawet dla Ciebie nie byłby dobrym partnerem do związku.

                  Dla jakiejś kobiety sukcesu, która odpowiednio zarabia, dbający o dom/ dzieci partner może być jak najbardziej odpowiednią partią. Mam takie koleżanki.

                  Szczerze mówiąc to ja bardziej zazdroszczę tym bogatym babeczkom, które mają atrakcyjnych partnerow u boku niż tym, które muszą obsługiwać jakiś starych dziadów w zamian za utrzymanie.
                  Mam oczywiście świadomość, że to skrajności a większość z nas jest gdzieś w wersji pośredniej. 😉
                  • eagle.eagle Re: to zalezy. 06.03.26, 16:04
                    Oj, masz rację. Mało która kobieta uznałaby go za dobrego partnera. Tylko ktoś wypaczony jak on może go chcieć. A takich kobiet może jest 1%. Mamy cholerne szczęście że trafiliśmy na siebie, i to jak najbardziej w odpowiednim dla nas czasie.
                    Jesteśmy całkowicie kontatybilni dla dla siebie.
                    • obrotowy rozumiem ? 06.03.26, 17:08
                      eagle.eagle napisała:
                      > Jesteśmy całkowicie kontatybilni dla dla siebie.


                      rozumiem , ze konta wam sie zgadzaja ? ::)
                      • eagle.eagle Re: rozumiem ? 06.03.26, 17:56
                        Konta ? Miałam pisać że nie mamy wspólnych kont, ale jednak to nie prawda. Są portale gdzie mamy wspólne konta.
                        • obrotowy nie jestem sedzia sledczym.... 06.03.26, 18:29
                          eagle.eagle napisała:

                          > Konta ? Miałam pisać że nie mamy wspólnych kont, ale jednak to nie prawda.
                          Są portale gdzie mamy wspólne konta.


                          nie jestem sedzia sledczym....

                          moj zart dotyczyl tylko Twojego chochlika : "kontatybilni"...
                          • eagle.eagle Re: nie jestem sedzia sledczym.... 06.03.26, 18:40
                            Oki, w biedrze pisałam na szybko ;)
                            Zupkę sobie ugotuję;)
                  • eagle.eagle Re: to zalezy. 08.03.26, 12:38
                    > Szczerze mówiąc to ja bardziej zazdroszczę tym bogatym babeczkom, które mają atrakcyjnych partnerow u boku niż tym, które muszą obsługiwać jakiś starych dziadów w zamian za utrzymanie.>

                    A to chyba całkowicie normalne. Też zazdrościłam mojej teściowej która była sama niż mojej mamie która ma mojego tatę na stanie, dodatkowo tylko powiem że po 50 latach rolę się trochę odwróciły i teraz ona ma więcej pieniędzy jak on.
                • obrotowy mam dla Ciebie idealny adres zamieszkania. :) 06.03.26, 15:22
                  eagle.eagle napisała:
                  > Ile to sprzątania wcześniej i później ...


                  mam dla Ciebie idealny adres zamieszkania. :)

                  - Przytulne mieszkanko na pierwszym pietrze

                  a na parterze Pizza-Bar.

                  kartony po Pizzy mozna wyrzucic przez okno. - Ci z dolu je zabiora

                  i przyniosa Pizze nastepne ::)
                  .
                  www.visitnorthhills.com/directory/giorgio-pizza-bar
                  • eagle.eagle Re: mam dla Ciebie idealny adres zamieszkania. :) 06.03.26, 15:59
                    Nie jem pizzy, dieta niskoweglowodanowa u mnie jedynie wchodzi w rachubę.
    • searam Re: Nie biorę byle czego. 06.03.26, 23:49
      Nie bierze byle czego...Ha..ha.. Chocby pil, chocby bil byleby byl...;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka