Zdrada

IP: *.uni-forst.gwdg.de 28.08.01, 14:24
Przeczytalem wlasnie kilka postow o dawaniu drugiej szansy. Pare razy jako rzecz nie do wybaczenia
podawano zdrade. W powszechnym mniemaniu za zdrade uwazany jest tzw. skok w bok, seks z
innym partnerem/partnerka. Ale czy zdrada to nie za mocne slowo? Na slubie przysiega sie " i ze cie
nie opuscze az do smierci" (czy jakos tak) o skokach w bok nic tam nie ma i przy odrobinie dobrej woli
mozna je wybaczyc a nawet zaakceptowac. Co o tym myslicie?
    • Gość: Michael Re: Zdrada IP: 157.25.121.* 28.08.01, 14:34
      Kto Ci broni je akceptować. Akceptuj u siebie.
      • Gość: kirke Re: Zdrada IP: 217.96.114.* 28.08.01, 14:41
        Gość portalu: Michael napisał(a):

        > Kto Ci broni je akceptować. Akceptuj u siebie.


        tez tak mysle

      • Gość: curious Re: Zdrada IP: *.uni-forst.gwdg.de 28.08.01, 14:55
        A czy ja cos mowilem ze nie akceptuje?
        Ale nie w tym rzecz. Chodzi mi o to czy ludzie nie przesadzaja z tym hamletyzowaniem na temat tzw.
        zdrady. Zdradzil/a mnie to juz z wszystkim koniec, amen, nie znamy sie, blizny na sercu i zlamane
        zycie. Troche luzu by sie przydalo, nie?
    • Gość: królik Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 14:43
      a wierność małżeńska, chyba to też się przysięga?
      • Gość: Doswiadc Re: Zdrada IP: *.telia.com 28.08.01, 14:54
        Popatrz na siebie bedziesz bez winy i co zyskasz nic. Madry maz nie zauwaza
        praktyka mowi ze jak cos wiekszego to po trzech miesiacach wroci do domu i
        grzecznie sie przytuli . Wtedy zalezy od Ciebie czy chcesz miec rodzine czy
        nie. Kobieta jest tak skomplikowana ze nikomu sie nie udalo rozgrysc tego
        tematu. Praktyka mowi ze mogla sie czegos nauczyc i przeto bedzie ciekawiej w
        domu. dlaczego tak sie dzieje. W wiekszosci wypadkow nuda ciekawosc a zarazem
        zdobycia troszke praktyki chce zobaczyc jak to smakuje z innym. A my nie mamy
        takich sanmych checi co baba to wrog trzeba zjesc. Madry bedziesz jak bedziesz
        TY lub ONA wyrozumiala, najwazniejsza w tym wypadku jest rodzina i
        dzieci .PzdrDoswiadczony
    • Gość: Milka Re: Zdrada IP: 195.216.97.* 28.08.01, 15:04
      Kochaj głeboko,dziel z kims życie, mniej w nim przyjaciela, pozwól,żeby był w
      twoim życiu najważniejszy,a potem dowiedz sie o zdradzie. Wtedy bedzeimy mogli
      porozmawiać na temat hamletyzowania i powszechnej histerii a propos wierności.
      Nie lubię zagłebiać się w ten temat z teoretykami, bo dużo mówić to ja też
      potrafie. Szkoda , że często podczas konfrontacji z życiem robię zupełnie
      inaczej niż wcześniej w swoich opowieściach. Uważam, że tak dzieje z
      wiekszoscią ludzi. Więc daj się zdradzic komuś koga kochasz. Jestem bardzo
      ciekawa jak łatwo będziesz potrafił przejść nad tym do porządku dziennego.A
      jeszcze lepiej zaakceptuj notoryczne skoki w bok...Powodzenia!
      • Gość: królik Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 15:18
        Najlepiej porozmawiać z partnerem o zasadach w związku. Są pary żyjące w
        swobodnych związkach, dla innych ideałem jest bycie tylko dla siebie. Źle się
        dzieje, kiedy każdy chce czegoś innego.
        • Gość: Milka Re: Zdrada IP: 195.216.97.* 28.08.01, 15:32
          Chyba nie będzie to przesadą króliku, jeżeli stwierdze ,że jesdnak standardem
          jest monogamia, a małżeństwa czy związki z klązulą" robimy skoki w bok" są
          czyms żadko spotykanym. Ale jeśli odpowiada to obydu stronom- to juz naprawde
          tylko i wyłącznie ich sprawa.Ja co prawda nie rozumiem zdrady kontrolowanej,
          ale to ja. Jak komus z tym dobrze to naprawde cieszę jego szczesiem
          • Gość: królik Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 08:35
            Są ludzie, którzy mimo dobrych chęci, którymi jest piekło wybrukowane, nie są w
            stanie zrezygnowac z seksu na boku, są tacy, którzy po prostu nie chcą. Ja
            osobiście znam jednego takiego człowieka. Ma dziewczynę, o której myśli
            poważnie, zdradza ją i mówi, że po ślubie chyba nie będzie ale nie wie, czy da
            radę.
            Lepiej byłoby gdyby informowali o tym swojego partnera i pozwolili mu wybrać
            czy godzi się na taki związek. Oczywiście większość przysięga wierność i potem
            jest tragiczna niespodzianka, rozwód, płacz dzieci.
    • lucy1 Re: Zdrada 28.08.01, 16:24
      Gość portalu: curious napisał(a):
      Na slubie przysiega sie " i ze cie
      > nie opuscze az do smierci" (czy jakos tak) o skokach w bok nic tam nie ma

      Ejże!
      Od razu widać , że jeszcze ślubu nie brałeś! A "ślubuję ci wierność i uczciwość
      małżeńską" to co??? Nic Ci to czasem nie mówi????


      • Gość: curious Re: Zdrada IP: *.uni-forst.gwdg.de 28.08.01, 16:32
        No przyznaje sie bez bicia, ze nie bralem slubu i tresc owej pieknej i wzruszajacej przysiegi jest mi w
        szczegolach nieznana. Interesuje mnie problem niewiernosci takze przedmalzenskiej (w zwiazkach
        nieformalnych). Czytajac rozne posty zauwazylem ze ludzie (plci obojga) strasznie w tym wzgledzie
        przesadzaja. Slizgnie sie komus.....noga.... i od razu tragedie, rozwody, zadry.
        • Gość: Strzyga Re: Zdrada IP: 212.180.136.* 28.08.01, 16:42
          Wiesz co courios
          nie jest wazne czy po ślubie (ślubuje ci milość, wiernosc i uczciwość małżenską
          oraz że Cie nie opuszczę az do śmierci, nie mówiąc o tym, że w zdrowiu i
          chorobie) zdrada jest zdradą.
          Spróbuj ją przeżyć to chyba będzie mozna z Toba podyskutować
        • lucy1 Re: Zdrada 28.08.01, 16:43
          Gość portalu: curious napisał(a):

          > No przyznaje sie bez bicia, ze nie bralem slubu i tresc owej pieknej i wzruszaj
          > acej przysiegi jest mi w
          > szczegolach nieznana. Interesuje mnie problem niewiernosci takze przedmalzenski
          > ej (w zwiazkach
          > nieformalnych). Czytajac rozne posty zauwazylem ze ludzie (plci obojga) straszn
          > ie w tym wzgledzie
          > przesadzaja. Slizgnie sie komus.....noga.... i od razu tragedie, rozwody, zadry
          > .

          Czy to przesada, czy nie, nie nam o tym sądzić, każdy ma własne uczucia i co dla
          jednego jest życiową tragedią, o tym ktoś inny może zapomnieć w tydzień. Na temat
          wierności przedmałżeńskiej się nie wypowiadam, natomiast wierność małżeńska
          oparta jest nie tylko o miłość dwojga ludzi, ale też o przysięgę złożoną przed
          ołtarzem więc (podkreślam, że wypowiadam tu tylko SWOJE zdanie) jej dotrzymanie
          jest sprawą absolutnie bezdyskusyjną a jej złamanie - powodem do utraty zaufania
          do partnera a co za tym idzie - do rozpadu zwiazku.
        • Gość: claudel Re: Zdrada IP: *.*.*.* 29.08.01, 10:17
          Zgadzam się z Tobą curious.
          Nie chodzi o to, że zdrada nic nie znaczy i nie należy
          jej demonizować. To bardzo boli, wiem o tym dobrze.
          Ale są gorsze zdrady w związku niz zdrada cielesna.
          Myslę, ze dużo gorszą zdradą niż skok w bok jest
          długotrwały romans (nawet nieskonsumowany!) - kiedy
          Twój partner dzieli nie tyle łóżko, co swoje myśli,
          uczucia, czas, zainteresowania z inną osobą. To było
          zawsze najgorzse w zdradach, które przeżywałam jako
          zdradzana, a nie to, że on się z nia przespał.
          Monogamia jest wynalazkiem kultury, a nie biologii ( w
          przyapadku mężczyzny, nie kobiety). To, że facet
          poszedł z inną do łóżka, znaczy tylko tyle, że poddał
          się swoim instynktom, ale to, że okazuje jej uczucie,
          czułość, dba o nią, zwierza jej się, to już jest
          rozpad więzi między w jego podstawowym związku.

          Poza tym absolutnie nie rozumiem takiej decyzji, że
          rzucasz kogoś, z kim dzieliłeś lata, i kogo rzekomo
          bardzo kochasz, tylko dlatego, że zdarzył mu się skok
          w bok. Miłość, jak jest prawdziwa (czyli dawająca, nie
          biorąca), to potrafi wszystko wybaczyć. I na pewno
          powinno stać ją na danie drugiej szansy (choć juz może
          przy trzeciej czy czwartej warto się zastanowić, czy
          druga strona rzeczywiscie tez kocha).
          A ci, którzy nie są w stanie wybaczyć i stawiają
          sprawę kategorycznie, tzn. walizki za drzwi, to chyba
          ci, którzy w związku bardziej kochali siebie niż
          partnera. Wtedy zdrady ich miłość własna nie jest w
          stanie przeżyć.
          • Gość: Maxio Re: Zdrada IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 29.08.01, 11:07
            Gość portalu: claudel napisał(a):

            > Zgadzam się z Tobą curious.
            > Nie chodzi o to, że zdrada nic nie znaczy i nie należy
            > jej demonizować. To bardzo boli, wiem o tym dobrze.
            > Ale są gorsze zdrady w związku niz zdrada cielesna.
            > Myslę, ze dużo gorszą zdradą niż skok w bok jest
            > długotrwały romans (nawet nieskonsumowany!) - kiedy
            > Twój partner dzieli nie tyle łóżko, co swoje myśli,
            > uczucia, czas, zainteresowania z inną osobą. To było
            > zawsze najgorzse w zdradach, które przeżywałam jako
            > zdradzana, a nie to, że on się z nia przespał.
            > Monogamia jest wynalazkiem kultury, a nie biologii ( w
            > przyapadku mężczyzny, nie kobiety). To, że facet
            > poszedł z inną do łóżka, znaczy tylko tyle, że poddał
            > się swoim instynktom, ale to, że okazuje jej uczucie,
            > czułość, dba o nią, zwierza jej się, to już jest
            > rozpad więzi między w jego podstawowym związku.
            >
            > Poza tym absolutnie nie rozumiem takiej decyzji, że
            > rzucasz kogoś, z kim dzieliłeś lata, i kogo rzekomo
            > bardzo kochasz, tylko dlatego, że zdarzył mu się skok
            > w bok. Miłość, jak jest prawdziwa (czyli dawająca, nie
            > biorąca), to potrafi wszystko wybaczyć. I na pewno
            > powinno stać ją na danie drugiej szansy (choć juz może
            > przy trzeciej czy czwartej warto się zastanowić, czy
            > druga strona rzeczywiscie tez kocha).
            > A ci, którzy nie są w stanie wybaczyć i stawiają
            > sprawę kategorycznie, tzn. walizki za drzwi, to chyba
            > ci, którzy w związku bardziej kochali siebie niż
            > partnera. Wtedy zdrady ich miłość własna nie jest w
            > stanie przeżyć.

            Podpisuję się oboma rękoma pod tym!!!!

            Pozdrawiam

      • Gość: Józef K Re: Zdrada IP: 157.25.130.* 28.08.01, 17:23
        lucy1 napisał(a):
        > Ejże!
        > Od razu widać , że jeszcze ślubu nie brałeś! A "ślubuję ci wierność i uczciwość
        > małżeńską" to co??? Nic Ci to czasem nie mówi????
        >
        W porzo, ale mi się zdaje, że w naszej kulturze to wszystkie te stwierdzenia się
        do seksu przede wszystkim odnosi. Przecież pozory są najważniejsze. Co z tego, że
        uczuciowo związek jest martwy i w takim domu nawet jeśli fizycznie nikt nikogo
        nie maltretuje to atmosfera, że siekiera wisi. Ważne, że nie zdradza.

        Sorki, ale moim zdaniem jesteśmy w okresie przejściowym, od społeczeństwa
        tradycyjnego, gdzie spójność przez naciski grupowe była realizowana do
        społeczeństwa mobilnego, gdzie właśnie boleśnie poszukujemy jak w konsumpcyjnym
        społeczeństwie nie ulec tym wszystkim pokusom i znaleźć równowagę pomiędzy prawem
        do szczęścia a stabilnością związków.

        Pozdro
        • lucy1 Re: Zdrada 28.08.01, 17:41
          > W porzo, ale mi się zdaje, że w naszej kulturze to wszystkie te stwierdzenia si
          > ę
          > do seksu przede wszystkim odnosi. Przecież pozory są najważniejsze. Co z tego,
          > że
          > uczuciowo związek jest martwy i w takim domu nawet jeśli fizycznie nikt nikogo
          > nie maltretuje to atmosfera, że siekiera wisi. Ważne, że nie zdradza.
          >
          > Sorki, ale moim zdaniem jesteśmy w okresie przejściowym, od społeczeństwa
          > tradycyjnego, gdzie spójność przez naciski grupowe była realizowana do
          > społeczeństwa mobilnego, gdzie właśnie boleśnie poszukujemy jak w konsumpcyjnym
          >
          > społeczeństwie nie ulec tym wszystkim pokusom i znaleźć równowagę pomiędzy praw
          > em
          > do szczęścia a stabilnością związków.
          >
          > Pozdro


          Ups! Zgubiłam się! Do tej pory uważałam się za osobę inteligentną, ale chyba
          uświadomiłes mi jak bardzo się myliłam.... Niby to napisane jest w moim ojczystym
          języka, ale... nie kumam treści....Czyżby chodziło o szczęście uzyskiwane poprzez
          zdradę???? Oświeć mnie, nieszczęsną!
          • Gość: Milka Re: Zdrada IP: 195.216.97.* 28.08.01, 17:55
            Ja tez nie rozumiem.. Może chodziło o to , że w nowym społeczeństwie nie
            uzywamy rozumu, wolnej woli i mozliwosci wyboru tylko redukujemy uczucia do
            zera i bierzemy ile wlezie , od kogo sie da i to bez umiaru, byleby tylko nam
            było fajnie i dobrze???
          • Gość: claudel Re: Zdrada IP: *.*.*.* 29.08.01, 10:21
            Trochę syntetycznej abstrakcji i juz kobiety się
            gubią. No i oczywiście jak nie rozumieją, to odbierają
            to jako atak na swoje pozycje.
            I niech mi już nikt nie pisze, że kobiety są
            niezbadane i nieprzewidywalne.
            • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 29.08.01, 10:25
              Gość portalu: claudel napisał(a):

              > Trochę syntetycznej abstrakcji i juz kobiety się
              > gubią. No i oczywiście jak nie rozumieją, to odbierają
              > to jako atak na swoje pozycje.
              > I niech mi już nikt nie pisze, że kobiety są
              > niezbadane i nieprzewidywalne.

              A znasz kogoś kto jest przewidywalny???? To gratuluję niezwykłej ostrości wzroku
              (oczu duszy???). Nie każdemu jednak ta szczęśliwa cecha jest dana.
              A tak BTW, wydawało mi się, że też jesteś kobietą. I co, nie pogubiłaś się?????

              • Gość: claudel Re: Zdrada IP: *.*.*.* 29.08.01, 10:36
                Gość portalu: Lucy napisał(a):

                > Gość portalu: claudel napisał(a):
                >
                > > Trochę syntetycznej abstrakcji i juz kobiety się
                > > gubią. No i oczywiście jak nie rozumieją, to
                odbierają
                > > to jako atak na swoje pozycje.
                > > I niech mi już nikt nie pisze, że kobiety są
                > > niezbadane i nieprzewidywalne.
                >
                > A znasz kogoś kto jest przewidywalny???? To gratuluję
                niezwykłej ostrości wzrok
                > u
                > (oczu duszy???). Nie każdemu jednak ta szczęśliwa
                cecha jest dana.
                > A tak BTW, wydawało mi się, że też jesteś kobietą. I
                co, nie pogubiłaś się?????
                >
                Tak, jestescie przewidywalne - jestem w stanie
                przewidzieć, jakiego charakteru bedą wpisy od niektórych
                wojujących kobiet w odpowiedzi na pewne wypowiedzi
                facetów. Jak do tej pory na tym forum sprawdza się w
                100%.
                I nie, nie pogubiłam się, bo nie patrzę na świat przez
                pryzmat swojej płci i ciągłej społecznej rywalizacji:
                kobiety-mężczyzni. Nie solidaryzuję się z kobietami
                wcale. Solidaryzuję się z ludźmi myślącymi. Więc jeśli
                ktoś w temacie o zdradach pisze o przemianach
                społecznych i zewnętrznych uwarunkowaniach wewnętrznych
                kodexów postępowania, to jest to dla mnie ciekawe i
                trafne i nie odbieram tego jako osobistego ataku
                mężczyzny, który żąda prawa do zdrady dla wszystkich
                męzczyzn, skierowanego przeciwko mnie kobiecie, moja
                droga ;P
                • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 29.08.01, 11:22
                  > Tak, jestescie przewidywalne - jestem w stanie
                  > przewidzieć, jakiego charakteru bedą wpisy od niektórych
                  > wojujących kobiet w odpowiedzi na pewne wypowiedzi
                  > facetów. Jak do tej pory na tym forum sprawdza się w
                  > 100%.
                  > I nie, nie pogubiłam się, bo nie patrzę na świat przez
                  > pryzmat swojej płci i ciągłej społecznej rywalizacji:
                  > kobiety-mężczyzni. Nie solidaryzuję się z kobietami
                  > wcale. Solidaryzuję się z ludźmi myślącymi. Więc jeśli
                  > ktoś w temacie o zdradach pisze o przemianach
                  > społecznych i zewnętrznych uwarunkowaniach wewnętrznych
                  > kodexów postępowania, to jest to dla mnie ciekawe i
                  > trafne i nie odbieram tego jako osobistego ataku
                  > mężczyzny, który żąda prawa do zdrady dla wszystkich
                  > męzczyzn, skierowanego przeciwko mnie kobiecie, moja
                  > droga ;P

                  O kurcze, aleś się przejechała walcem drogowym po biednej Lucy, czuje się
                  zdrugotana! Wyszło teraz, że jestem wojująca feministka (ha ha ha!) rywalizuję z
                  mężczyznami (o co?????) jestem istota bezmyślna (jak ja w ogóle zdałam maturę????)
                  i w dodatku uważam wszystkie istoty ludzkie płci odmiennej za agresywnych samców,
                  którzy tylko patrzą gdzie by tu zdradzić swoja żonę i uważają, że to jest w
                  porządku..
                  Ja nie wiem, czy Ty w ogóle czytałaś mój post, przecież mówiłam o czymś ZUPEŁNIE
                  innym, po prostu niezupełnie zrozumiałam tok myślenia mojego poprzednika i
                  domagałam się wyjaśnień, zreszta nie tylko ja nie zrozumiałam, nie każdy w końcu
                  jest aż tak inteligentny jak co poniektórzy, co to wszystko łapią w lot i jeszcze
                  potrafią przewidzieć, co ja na to powiem!
                  • Gość: claudel Re: Zdrada IP: *.*.*.* 29.08.01, 12:51
                    >
                    > O kurcze, aleś się przejechała walcem drogowym po
                    biednej Lucy, czuje się
                    > zdrugotana! Wyszło teraz, że jestem wojująca
                    feministka (ha ha ha!) rywalizuję
                    > z
                    > mężczyznami (o co?????) jestem istota bezmyślna (jak
                    ja w ogóle zdałam maturę??
                    > ??)
                    > i w dodatku uważam wszystkie istoty ludzkie płci
                    odmiennej za agresywnych samcó
                    > w,
                    > którzy tylko patrzą gdzie by tu zdradzić swoja żonę i
                    uważają, że to jest w
                    > porządku..
                    No nie, nie napisałam, że TY jesteś wojującą feministką
                    rywaliujesz z mężczyznami itd. Napisałam tylko, że ja
                    taka nie jestem. Ale oczywiście każdy wpis odbierasz
                    bardzo osobiście i siebie traktujesz jak centralny punkt
                    odniesienia (co tez było do przewidzenia ;PP). Trochę
                    więcej perspektywy i dystansu.
                    Ciekawe, czy chociaż teraz mnie czymś zaskoczysz.
                    • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 29.08.01, 13:12
                      > No nie, nie napisałam, że TY jesteś wojującą feministką
                      > rywaliujesz z mężczyznami itd. Napisałam tylko, że ja
                      > taka nie jestem. Ale oczywiście każdy wpis odbierasz
                      > bardzo osobiście i siebie traktujesz jak centralny punkt
                      > odniesienia (co tez było do przewidzenia ;PP). Trochę
                      > więcej perspektywy i dystansu.
                      > Ciekawe, czy chociaż teraz mnie czymś zaskoczysz.



                      Chyba żartujesz???? Ciebie, taką wszechwiedzącą i przewidujacą???? A czym ja bym
                      mogła, przeciez z góry przewidujesz każdą moją wypowiedź. Szkoda tylko, że nie
                      przewidzisz, kiedy wygram w totolotka.....
                      Nie odbieram osobiście i nie traktuję siebie jak pępka świata, tylko odpowiadam
                      ze swojej perspektywy, jak czyni wiele osób. Wiem, że niektórzy czują się
                      upoważnieni do wypowiadania się w imieniu całego (a przynajmniej połowy) rodzaju
                      ludzkiego, ale ja się do tego uprawniona nie czuję. Dlatego też w każdej
                      wypowiedzi podkreślam, że to JA tak myślę a inni wcale nie muszą. Ja zdania nie
                      zmieniam i nie zamierzam nikgo do swoich racji przekonywać. A jeżeli odbierane
                      jest to jako megalomania... no cóż... muszę każdy post rozpoczynać słowami "Moim
                      skromnym zdaniem"
                      A co ma rywalizacja z mężczyznami wspólnego ze zdradą???? Ja z mężczyznami TEŻ
                      nie mam zamiaru rywalizować ale swojego poglądu na zdradę też nie zmienię, i co
                      tu ma piernik do wiatraka?????
        • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 28.08.01, 19:18
          Gość portalu: Józef K napisał(a):

          > lucy1 napisał(a):
          > > Ejże!
          > > Od razu widać , że jeszcze ślubu nie brałeś! A "ślubuję ci wierność i uczc
          > iwość
          > > małżeńską" to co??? Nic Ci to czasem nie mówi????
          > >
          > W porzo, ale mi się zdaje, że w naszej kulturze to wszystkie te stwierdzenia si
          > ę
          > do seksu przede wszystkim odnosi. Przecież pozory są najważniejsze. Co z tego,
          > że
          > uczuciowo związek jest martwy i w takim domu nawet jeśli fizycznie nikt nikogo
          > nie maltretuje to atmosfera, że siekiera wisi. Ważne, że nie zdradza.
          >
          > Sorki, ale moim zdaniem jesteśmy w okresie przejściowym, od społeczeństwa
          > tradycyjnego, gdzie spójność przez naciski grupowe była realizowana do
          > społeczeństwa mobilnego, gdzie właśnie boleśnie poszukujemy jak w konsumpcyjnym
          >
          > społeczeństwie nie ulec tym wszystkim pokusom i znaleźć równowagę pomiędzy praw
          > em
          > do szczęścia a stabilnością związków.
          >
          > Pozdro

          Też slubu nie brałam ale zdaje sie ze to tak leci: Slubuje ci MIŁOSC wierność i
          uczciwość malzenska.....
          Tak więc jesli związek jest uczuciowo martwy to nie ma o czym gadać. Zresztą jak
          zdradzamy osobe ktora nas nie kocha, to i tak chyba ona tego bolesnie nie odczuwa.
          Wierność musi wypływać z miłosci i szacunku, jeśli jest wynikiem zasad czy
          nacisku otoczenia to chyba nie ma sensau.
          Ja głeboko wierze w to że kochajac kogoś można przez dlugie lata być mu wiernym i
          jednocześnie być szczęsliwym.
          Zdrada budzi we mnie najwiekszego stopnia obrzydzenie, bo związana jest z
          oszukiwaniem i zakłamaniem, a na zakłamaniu nikt jescze szczęscia nie wybudował
          najwyzej "podrobke szczęscia z fabryki na Tajwanie"

          pzdr
          • Gość: Sam Re: Zdrada IP: *.SILWEB.PL 28.08.01, 22:12
            >Interesuje mnie problem niewiernosci takze przedmalzenskiej (w zwiazkach
            >nieformalnych). Czytajac rozne posty zauwazylem ze ludzie (plci obojga)
            >strasznie w tym wzgledzie
            >przesadzaja. Slizgnie sie komus.....noga.... i od razu tragedie, >rozwody,
            >zadry.

            Moze w podstawowce, czy sredniej szkole ludzie inaczej to traktuja.
            Chlopak "chodzi" sobie z dziewczyna (czy na odwrot) i to jest takie, ot. Zeby
            sie pokazac, zeby sie dobrze bawic. Nowa laska, nowy gosc? No problem - idziemy
            na dyske. Sa oczywiscie "przedwczesnie dojrzale" osoby, ktore nie traktuja tego
            tak lekko, ale to jest OGROMNA mniejszosc - coz, taki wiek.
            Nie pisze tego zeby Cie curious wyzwac "od gowniarzy" - bron Boze! Chodzi mi o
            to, ze kiedy czlowiek dojrzeje i jest w zwiazku z milosci (nie dla seksu,
            pieniedzy, slawy, czy innych rzeczy) to jest co calkiem inna para kaloszy. I
            zdrada jest bez sensu, bo jesli zdradzasz, to chyba jednak nie kochasz i jesli
            dalej chcesz byc w tym zwiazku to oszukujesz. Co do pozostalych zwiazkow - nie
            znaczy ze w nich akceptuje zdrade :) - po prostu bycie z kims tylko dla
            pieniedzy lub wlasnych korzysci juz samo w sobie jest zdrada, a zwiazek tylko
            dla seksu...? Hm - jesli oboje macie takie podejscie? Ale to przeciez zwiazek
            nie jest. I nie radze tego, bo moze sie zdarzyc ze sie zakochasz, a nastepnego
            dnia uslyszysz "do widzenia, znalazl(am/em) inna osobe...". Chcialbym zobaczyc
            wtedy Twoja mine.
            A jeszcze co do:

            >Sorki, ale moim zdaniem jesteśmy w okresie przejściowym, od społeczeństwa
            >tradycyjnego, gdzie spójność przez naciski grupowe była realizowana do
            >społeczeństwa mobilnego, gdzie właśnie boleśnie poszukujemy jak w
            >konsumpcyjnym społeczeństwie nie ulec tym wszystkim pokusom i znaleźć
            >równowagę pomiędzy prawem do szczęścia a stabilnością związków.

            Wcale mi sie nie wydaje, ze to co na "Zachodzie" przerabiali i my musimy
            przejsc. Co jest zlego w "spoleczenstwie tradycyjnym" - na zachodzie z tej
            konsumpcji ludziom sie popieprzylo w glowach i juz zadnych wartosci i swietosci
            nie ma - zaczynaja sobie z tego zdawac sprawe i nam zazdroscic. I wbrew pozorom
            JEST CZEGO! Nie wiem czemu szczescie nie moze byc rownoznaczne ze stabilnym
            zwiazkiem...
            Pozdrawiam.

            • Gość: Józef K jeszcze raz IP: 157.25.130.* 29.08.01, 09:29
              Zdrada - nie uważam, że jest OK. Ale zbytnio redukuje się ją do seksu. O wiele
              gorsza jest zdrada emocjonalna. Pustka na miejsce pełni, którą czuliśmy
              przedtem. Pytanie tylko czy ta pełnia istniała naprawdę czy tylko w naszej
              wyobraźni. Bo czy możliwe jest zdradzenie partnera, którego naprawdę się kocha?
              Z którym ciągle chce się być, rozmawiać i co noc czuć jego obecność?

              Społeczeństwo tradycyjne vs. konsumpcyjne - nie ja to wymyśliłem, że w takich
              zmianach uczestniczymy. Nie ma co psioczyć na Zachód i że małpujemy, bo
              wpadliśmy w ten sam nurt i on nas unosi. Powrotu do tradycyjnego społeczeństwa
              nie ma.

              Ale po co w ogóle o tym piszę?

              Bo nowe społeczeństwo wymaga od nas o wiele więcej wysiłku, żeby znaleźć to
              czego szukamy. Pytanie, czy kiedyś ludzie powszechniej znajdowali? Nie sądzę.
              Struktura nie pozwalała im zrywać martwych związków. Ot i różnica. Sądzę
              ponadto, że obecne społeczeństwo i kultura nadmiernie koncentrują się na tym co
              powierzchowne, ale żadnym dekretem tego się nie odwróci. Żeglując samotnie
              poszukujemy, poszukujemy, poszukujemy ...

              Może czas porzucić rozdmuchane marzenia??????? I skoncentrać się na tym co
              możliwe?

              Pozdro
              • Gość: Lucy Re: jeszcze raz IP: 195.94.198.* 29.08.01, 09:37
                > Może czas porzucić rozdmuchane marzenia??????? I skoncentrać się na tym co
                > możliwe?
                >
                To znaczy co konkretnie??? Porzucić marzenia o wiernym, kochającym partnerze (bo
                to przestarzały model) i skoncentrować się na zbieraniu sił do przeżycia kolejnej
                zdrady (fizycznej bądź emocjonalnej)????
                A może na udawaniu, ze nic sie nie stało, bo przecież jesteśmy tak okropnie
                nowocześni, a wierność to przeżytek???
                Ja dziękuję, widocznie ciągle jeszcze tkwię w średniowieczu.

                Pozdr
                Lucy
                • Gość: Józef K skroty myślowe IP: 157.25.130.* 29.08.01, 12:00
                  Gość portalu: Lucy napisał(a):
                  > > Może czas porzucić rozdmuchane marzenia??????? I skoncentrać się na tym co
                  > > możliwe?
                  > >
                  > To znaczy co konkretnie??? Porzucić marzenia o wiernym, kochającym partnerze (b
                  > o
                  > to przestarzały model) i skoncentrować się na zbieraniu sił do przeżycia kolejn
                  > ej
                  > zdrady (fizycznej bądź emocjonalnej)????

                  Może raczej szukać innych dróg dochodzenia do marzeń niż te, które "sprawdzały
                  się" w przeszłości. Moim zdaniem pomysł o dozgonnej miłości i wierności
                  traktujemy jak pewnik. Zakocham się, pobiorę i wystarczy. Samo będzie pięknie
                  rosło przez 50 lat pożycia małżeńskiego, pomimo rodzenia się dzieci, utraty
                  pracy, trudności z kupnem mieszkania...

                  Moim zdaniem zbytnio rozpowszechniona postawa polega na oczekiwaniu, że znajdzie
                  się tego jedynego/jedyną i on/ona da mi szczęście.

                  Szczęście zależy głównie ode mnie.

                  Pozdro
                  • Gość: Lucy Re: skroty myślowe IP: 195.94.198.* 29.08.01, 12:35
                    > Może raczej szukać innych dróg dochodzenia do marzeń niż te, które "sprawdzały
                    > się" w przeszłości. Moim zdaniem pomysł o dozgonnej miłości i wierności
                    > traktujemy jak pewnik. Zakocham się, pobiorę i wystarczy. Samo będzie pięknie
                    > rosło przez 50 lat pożycia małżeńskiego, pomimo rodzenia się dzieci, utraty
                    > pracy, trudności z kupnem mieszkania...
                    >
                    > Moim zdaniem zbytnio rozpowszechniona postawa polega na oczekiwaniu, że znajdzi
                    > e
                    > się tego jedynego/jedyną i on/ona da mi szczęście.
                    >
                    > Szczęście zależy głównie ode mnie.
                    >
                    > Pozdro


                    O, teraz się z Tobą zgadzam! Miłość też przecież trzeba pielęgnować, czasem z
                    wyrzeczeniami, nic co wartościowe nie przychodzi łatwo (nie byłoby w takim
                    przypadku wartościowe). Czasem trzeba sporo samozaparcia, żeby wytrwać gdy
                    człowieka dopadają małe i większe życiowe niepowodzenia. I własnie po to
                    potrzebne jest wsparcie tej drugiej połowy, bo przecież razem łatwiej jest sobie
                    radzić. A jak można mówić o wsparciu, jeżeli w związku brak zaufania???
                    A jak można mówić o zaufaniu, jeżeli partner zdradza??? I nie ma to znaczenia,
                    czy jest to zdrada fizyczna, czy emocjonalna.
              • Gość: claudel popieram IP: *.*.*.* 29.08.01, 10:25
                Gość portalu: Józef K napisał(a):

                > Zdrada - nie uważam, że jest OK. Ale zbytnio redukuje
                się ją do seksu. O wiele
                > gorsza jest zdrada emocjonalna. Pustka na miejsce
                pełni, którą czuliśmy
                > przedtem. Pytanie tylko czy ta pełnia istniała
                naprawdę czy tylko w naszej
                > wyobraźni. Bo czy możliwe jest zdradzenie partnera,
                którego naprawdę się kocha?
                >
                > Z którym ciągle chce się być, rozmawiać i co noc czuć
                jego obecność?
                >
                > Społeczeństwo tradycyjne vs. konsumpcyjne - nie ja to
                wymyśliłem, że w takich
                > zmianach uczestniczymy. Nie ma co psioczyć na Zachód i
                że małpujemy, bo
                > wpadliśmy w ten sam nurt i on nas unosi. Powrotu do
                tradycyjnego społeczeństwa
                > nie ma.
                >
                > Ale po co w ogóle o tym piszę?
                >
                > Bo nowe społeczeństwo wymaga od nas o wiele więcej
                wysiłku, żeby znaleźć to
                > czego szukamy. Pytanie, czy kiedyś ludzie powszechniej
                znajdowali? Nie sądzę.
                > Struktura nie pozwalała im zrywać martwych związków.
                Ot i różnica. Sądzę
                > ponadto, że obecne społeczeństwo i kultura nadmiernie
                koncentrują się na tym co
                >
                > powierzchowne, ale żadnym dekretem tego się nie
                odwróci. Żeglując samotnie
                > poszukujemy, poszukujemy, poszukujemy ...
                >
                > Może czas porzucić rozdmuchane marzenia??????? I
                skoncentrać się na tym co
                > możliwe?
                >
                > Pozdro

                Doskonale rozumiem, o co Ci chodzi, no i się z Tobą
                zgadzam :)
          • Gość: Misiek Re: Zdrada IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 29.08.01, 11:10
            Gość portalu: Soonia napisał(a):

            > Gość portalu: Józef K napisał(a):
            >
            > > lucy1 napisał(a):
            > > > Ejże!
            > > > Od razu widać , że jeszcze ślubu nie brałeś! A "ślubuję ci wierność i
            > uczc
            > > iwość
            > > > małżeńską" to co??? Nic Ci to czasem nie mówi????
            > > >
            > > W porzo, ale mi się zdaje, że w naszej kulturze to wszystkie te stwierdzen
            > ia si
            > > ę
            > > do seksu przede wszystkim odnosi. Przecież pozory są najważniejsze. Co z t
            > ego,
            > > że
            > > uczuciowo związek jest martwy i w takim domu nawet jeśli fizycznie nikt ni
            > kogo
            > > nie maltretuje to atmosfera, że siekiera wisi. Ważne, że nie zdradza.
            > >
            > > Sorki, ale moim zdaniem jesteśmy w okresie przejściowym, od społeczeństwa
            > > tradycyjnego, gdzie spójność przez naciski grupowe była realizowana do
            > > społeczeństwa mobilnego, gdzie właśnie boleśnie poszukujemy jak w konsumpc
            > yjnym
            > >
            > > społeczeństwie nie ulec tym wszystkim pokusom i znaleźć równowagę pomiędzy
            > praw
            > > em
            > > do szczęścia a stabilnością związków.
            > >
            > > Pozdro
            >
            > Też slubu nie brałam ale zdaje sie ze to tak leci: Slubuje ci MIŁOSC wierność i
            >
            > uczciwość malzenska.....
            > Tak więc jesli związek jest uczuciowo martwy to nie ma o czym gadać. Zresztą ja
            > k
            > zdradzamy osobe ktora nas nie kocha, to i tak chyba ona tego bolesnie nie odczu
            > wa.
            > Wierność musi wypływać z miłosci i szacunku, jeśli jest wynikiem zasad czy
            > nacisku otoczenia to chyba nie ma sensau.
            > Ja głeboko wierze w to że kochajac kogoś można przez dlugie lata być mu wiernym
            > i
            > jednocześnie być szczęsliwym.
            > Zdrada budzi we mnie najwiekszego stopnia obrzydzenie, bo związana jest z
            > oszukiwaniem i zakłamaniem, a na zakłamaniu nikt jescze szczęscia nie wybudował
            >
            > najwyzej "podrobke szczęscia z fabryki na Tajwanie"
            >
            > pzdr

            Kolejna idealistka, ciekawe ile masz lat? i czy mężczyźni na Ciebie lecą?
            a może masz kompleksy i sobie wmawiasz, że jak już bedzie to tylko ten jeden
            jedyny...

            powodzenia w poszukiwaniach.

            • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 29.08.01, 11:44
              > Kolejna idealistka, ciekawe ile masz lat? i czy mężczyźni na Ciebie lecą?
              > a może masz kompleksy i sobie wmawiasz, że jak już bedzie to tylko ten jeden
              > jedyny...
              >
              > powodzenia w poszukiwaniach.
              >

              Biedaku! A więc uważasz, że tylko biedne, zakomleksione, niechciane przez nikogo
              brzydactwo może byc wierną żoną??? Serdecznie Ci współczuję, bo stoisz przed
              wyborem: albo żona piękna i niewierna, albo brzydactwo "z odrzutu" ale wierne...
              Nie zazdroszczę...

            • Gość: Soonia Re: Zdrada do Miśka IP: *.regionet.pl 29.08.01, 12:00

              >
              > Kolejna idealistka, ciekawe ile masz lat? i czy
              mężczyźni na Ciebie lecą?
              > a może masz kompleksy i sobie wmawiasz, że jak już
              bedzie to tylko ten jeden
              > jedyny...
              >
              > powodzenia w poszukiwaniach.


              A może to ty jesteś tak beznadziejny, ze nie udało ci
              sie zdobyć miłości zadnej kobiety?
              W takim razie nie dziwie ci sie że najwazniejsze jest
              dla ciebie przelecenie jak największej ich liczby, aby
              sobie zrekompensować brak miłości w Twoim życiu.

              >

              • Gość: Misiek Re: Zdrada do Miśka IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 29.08.01, 13:14
                Gość portalu: Soonia napisał(a):

                >
                > >
                > > Kolejna idealistka, ciekawe ile masz lat? i czy
                > mężczyźni na Ciebie lecą?
                > > a może masz kompleksy i sobie wmawiasz, że jak już
                > bedzie to tylko ten jeden
                > > jedyny...
                > >
                > > powodzenia w poszukiwaniach.
                >
                >
                > A może to ty jesteś tak beznadziejny, ze nie udało ci
                > sie zdobyć miłości zadnej kobiety?
                > W takim razie nie dziwie ci sie że najwazniejsze jest
                > dla ciebie przelecenie jak największej ich liczby, aby
                > sobie zrekompensować brak miłości w Twoim życiu.
                >
                Coś ci się nieźle pomieszało, jakbym był beznadziejny to nie szukałbym panienek
                tylko do agentury chodził, a kobietę mam jedną i tą samą od 6 lat.

                pozdrawiam

                • Gość: Soonia Re: Zdrada do Miśka IP: *.regionet.pl 29.08.01, 15:21
                  Gość portalu: Misiek napisał(a):


                  > Coś ci się nieźle pomieszało, jakbym był
                  beznadziejny to nie szukałbym paniene
                  > k
                  > tylko do agentury chodził, a kobietę mam jedną i tą
                  samą od 6 lat.
                  >
                  > pozdrawiam

                  To twoje zdanie, ja mam inne(co do beznadziejnosci)
                  Teraz widzisz jakie bezsensowne jest wysnuwanie
                  wnioskow co do życia i charakteru osoby którą sie zna z
                  jednego postu.

                  pozdrawiam
                  >

                • Gość: Melba Re: Zdrada do Miśka IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 11:26
                  I co, zdradzasz ją? Bo jak rozumiem, to nie jest ta jedna jedyna ?
    • gepe Re: Zdrada 28.08.01, 22:52
      Hm... A może... może warto spróbować żyć tak (i przed, i po ślubie), żeby myśl o
      zdradzie po prostu nie zaistniała? Niemożliwe? A może jednak? Do licha, przecież m.in.
      na tym polega miłość! Mylę się?

      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: Melba Re: Zdrada IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 09:44
        Klękam przed Tobą, gepe.
        • gepe Re: Zdrada 29.08.01, 17:12
          Nie, no - nie przesadzajmy.

          Pozdrawiam - gepe
    • Gość: Myszkin Ludzie nie sa monogamistami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 09:46
      Nie sadzicie, ze problem zdrady bierze sie z faktu, ze ludzie z natury nie sa
      monogamistami, a moze tak nie jest, a moze to tylko mezczyzni maja sklonnosc do
      poligamii a kobiety nie.
      • Gość: Lucy Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: 195.94.198.* 29.08.01, 09:50
        Gość portalu: Myszkin napisał(a):

        > Nie sadzicie, ze problem zdrady bierze sie z faktu, ze ludzie z natury nie sa
        > monogamistami, a moze tak nie jest, a moze to tylko mezczyzni maja sklonnosc do
        >
        > poligamii a kobiety nie.


        A może skłonnością do poligamii tłumaczy się ten, dla kogo takie tłumaczenie jest
        po prostu WYGODNE.....
        • malwinamalwina Re: Ludzie nie sa monogamistami 29.08.01, 10:15
          mezczyzni nie maja monopolu na poslizg, moze sie zadarzyc kazdemu, ale co innego poslizg a co
          innego sposob zycia, zawodowi "zdradzacze" (zdradzaczki) maja problem z sexem tak jak alkoholicy z
          alkoholem, w sumie nie wazne co sie robi, wazne jaki ma to wplyw na otoczenie, rodzine, zone, meza ,
          dzieci, po tym odroznia sie osobe "adiktowana" od normalnej.
          Ja pije, ty pijesz, wszystko gra, sasiad pije i jest alkoholikiem. Dziwne ale prawdziwe.
          A jezeli poslizg jest tylko odosobnionym poslizgiem to trzymac pysk na klodke i nie kompromitowac
          zwiazku z partnerem z durnego powodu chwili slabosci. Trzeba wiedziec co kladzie sie na szalce....
          szczytem szczytow jest to bezmyslne obarczanie odpowiedzialnoscia drugiej osoby ! potknales sie -
          inkasuj ! sam (a) ! ze swoim sumieniem !
          • Gość: myszkin Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: 217.153.26.* 29.08.01, 11:19
            Malwinamalwina. Jestem pod wrazeniem. Prosto, rzeczowo, celnie, choc moze dla
            niektorych kontrowersyjnie.
        • Gość: claudel Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.*.*.* 29.08.01, 10:27
          Nie, to jest fakt, Lucy. Naukowy.
          • Gość: Lucy Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: 195.94.198.* 29.08.01, 10:39
            Gość portalu: claudel napisał(a):

            > Nie, to jest fakt, Lucy. Naukowy.


            Claudel, bardzo uważałabym z dorabianiem naukowej ideologi do wszystkich tez,
            które nam akurat pasują. Na ten podstawie można by podbudowac naukowo wszystko,
            co tylko jest dla nas wygodne, i nich mi nikt nie wmawia, że tego się nie da
            zrobić. A jeżeli nawet założymy, że taka jest ludzka natura, to możemy sobie
            zadac pytanie po co Bozia rozum dała. W końcu róznimy się czymś od zwierząt
            (nawet mężczyźni :-)))) joke of course)posiadamy wszak tzw uczucia wyższe!
            • Gość: Misiek Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 29.08.01, 11:26
              Lucy Ty to chyba działasz w jakis kółku rodzin polskich. Tak czytam i czytam te
              wypowiedzi, i chyba jesteś nie z tej bajki...albo jesteś bardzo młoda i masz w
              głowie same ideały.

              pozdr.
              • Gość: Lucy Re: Ludzie nie sa monogamistami - do Miśka IP: 195.94.198.* 29.08.01, 11:37
                Gość portalu: Misiek napisał(a):

                > Lucy Ty to chyba działasz w jakis kółku rodzin polskich. Tak czytam i czytam te
                >
                > wypowiedzi, i chyba jesteś nie z tej bajki...albo jesteś bardzo młoda i masz w
                > głowie same ideały.
                >
                > pozdr.


                He he he!!! Dzieki za komplement odnośnie młodości, w moim wieku takie coś
                usłyszeć to dopiero! Z wszech miar prawdopodobne, że nie jestem z tej bajki, bo
                widzisz, ja wierzę w ludzką uczciwość. Wiem doskonale, że w tym momencie
                większość a Was popuka się w głowę i stwierdzi, że jestem nieuleczalną idiotką,
                ale w to właśnie wierzę i , jak na razie życie moich poglądów nie zweryfikowało.
                Nie twierdzę, oczywiście, że tak będzie do końca moich dni, bo życie jest
                nieprzewidywalne (chociaż, jak się okazuje, dla co poniektórych jest
                przewidywalne, wróżą, czy jak???) ale póki co jest tak, jak jest i pozostaję
                absolutnie bezkompromisowa.
                A ideały sa potrzebne, w końcu trzeba się kierować w życiu jakimiś zasadami, ja
                akurat mam takie i jakoś mi z tym dobrze.
                Pozdr
                Lucy
            • Gość: claudel Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.*.*.* 29.08.01, 13:11
              >
              > Claudel, bardzo uważałabym z dorabianiem naukowej
              ideologi do wszystkich tez,
              > które nam akurat pasują.

              Ale mi wcale nie pasuje to, że mężczyzni biologicznie
              nie są uwarunkowani do monogamii. Ja też chciałabym mieć
              pewność i święty spokój.
              Ale nawet ta wtórna monoganmia jest wynikiem
              przystosowań ewolucyjnych. Mężczyzna wierny, ma większe
              szanse na szczęśliwy związek > szczęśliwą partnerkę>
              dobrze wychowane i wyposażone dzieci > bezpieczeństwo
              swoich genów.
              Z Twoich wpisów wynika, że dla Ciebie człowiek to jakas
              istota wyższa, niezwierzęca, tak pewnie pomiędzy
              zwierzętami a aniołami. A dla mnie to zwierzę, obecnie
              na najwyższym szczeblu ewolucji, ale na pewno nie
              ostatnim. Co prawda jest to zwierzę wyjątkowe, bo
              obdarzone rozumem i możliwością kierowania swoim
              postępowaniem, kontrolowania swoich instynktów.
              I tylko na tej podstawie - istnienia woli - można
              oczekiwać, że mężczyzna złamie swój instynkt i będzie
              wierny. Bez woli i świadomości swoich poczynań nie
              byłoby to w ogóle możliwe, nie mielibyśmy o czym gadać.
              Możesz sobie teoretyzowac na temat uczuć wyższych i
              wyciągać jakieś uproszczone konsekwencje - ale zważ -
              fakt, ze ma się uczucia wyższe, nie znaczy, że się w
              człowieku nie może odezwać instynkt. To jest właśnie
              wyjątkowość kondycji ludzkiej na tle zwierząt -
              współistnienie tych dwóch natur.
              Więc po prostu realnie trzeba liczyć się z tym, że nie
              wszyscy są herosami woli, i nawet tym, którzy są, mogą
              zdarzyć się chwile słabości, np. po alkoholu, albo przy
              "wspomaganiu" kobiety.
              • Gość: Melba Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 11:37
                Claudel, czytając tu i na sąsiednim wątku Twoje posty,zastanawiam się teraz o
                jakiej pewności i spokoju piszesz, czy chodzi Ci o monogamię w Twoim związku?
                Naprawdę nie zrozumiałam.
                Siła naszych instynktów może być okiełznana i przekierowana przez nasz umysł na
                działania konstruktywne. Człowiek posiada instynkt śmierci, ale to nie znaczy,
                że zabijamy na ulicach i to chyba nie tylko z tego powodu, że zabrania nam tego
                prawo.
            • Gość: Józef K uczucia wyższe IP: 157.25.130.* 29.08.01, 14:42
              Gość portalu: Lucy napisał(a):
              > posiadamy wszak tzw uczucia wyższe!

              o przepraszam, posiadamy ale zdolność do uczuć wyższych.
              Jednak nie lubię jak się próbuje zrobić normę z ideału.

              Pozdro
              • Gość: Lucy Re: uczucia wyższe IP: 195.94.198.* 29.08.01, 14:50
                > o przepraszam, posiadamy ale zdolność do uczuć wyższych.
                > Jednak nie lubię jak się próbuje zrobić normę z ideału.
                >
                > Pozdro


                O, a to dlaczego????? Przecież właśnie tak powinno być! To powinna byc norma!!
                Poza tym, jak już zaznaczałam w którymś poście, wypowiadam się wyłącznie we
                własnym imieniu. Nie wiem, jak Ty sie na to zapatrujesz w każdym razie JA
                posiadam uczucia wyższe! Ty, być może, tylko potencjał, nie wiem
                Pozdr
                Lucy
                • Gość: Józef K Re: uczucia wyższe IP: 157.25.130.* 29.08.01, 15:14
                  Gość portalu: Lucy napisał(a):
                  > JA posiadam uczucia wyższe! Ty, być może, tylko potencjał, nie wiem
                  > Pozdr
                  > Lucy

                  Droga Lucy,
                  jesteś moim ideałem. Trzymaj się ciepło.
                  Kłaniam się
                  • Gość: Lucy Re: uczucia wyższe IP: 195.94.198.* 29.08.01, 15:20
                    >
                    > Droga Lucy,
                    > jesteś moim ideałem. Trzymaj się ciepło.
                    > Kłaniam się


                    Naprawdę?????
                    Jak mi miło! Aż cieplej na sercu!

                    Pozdr
                    Lucy

          • Gość: Soonia Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.regionet.pl 29.08.01, 11:34
            Gość portalu: claudel napisał(a):

            > Nie, to jest fakt, Lucy. Naukowy.

            Za bardzo ufasz ludzkiemu rozumowi, a on cóż nie jest
            jeszcze doskonały, cały czas sie rozwija.
            Kiedyś faktem było ze Ziemia leży w centrum
            wszechświata, że kobieta nie przekazuje genow potomstwu
            itp. Ciekawe jakie teorie będą na topie za 100, 200,
            1000, lat

            • Gość: claudel Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.*.*.* 29.08.01, 12:58
              Wiesz, Sooniu, czemuś muszę (albo raczej chcę) ufać.
              Wolę nauce niż tzw. "głosowi społeczeństwa".
              A z przekonania jestem darwinistką, dla mnie jestesmy
              zwierzętami, które w drodze ewolucji zostały obdarzone
              zdolnością abstrakcyjnego myślenia - cywilizacja i
              kultura to jest tylko ewolucyjny produkt uboczny.
      • Gość: :-) Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.telenergo.pl 29.08.01, 11:33
        Gość portalu: Myszkin napisał(a):

        > Nie sadzicie, ze problem zdrady bierze sie z faktu, ze ludzie z natury nie sa
        > monogamistami, a moze tak nie jest, a moze to tylko mezczyzni maja sklonnosc do
        >
        > poligamii a kobiety nie.


        raczej to drugie :-)
        • Gość: Soonia Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.regionet.pl 29.08.01, 11:41
          Gość portalu: :-) napisał(a):

          > Gość portalu: Myszkin napisał(a):
          >
          > > Nie sadzicie, ze problem zdrady bierze sie z faktu,
          ze ludzie z natury nie
          > sa
          > > monogamistami, a moze tak nie jest, a moze to tylko
          mezczyzni maja sklonno
          > sc do
          > >
          > > poligamii a kobiety nie.
          >
          >
          > raczej to drugie :-)

          Jesteście chorzy, czy wiecie kto wprowadził monogamię i
          czyim celom miała ona służyć?
          No tak, kto nie umie myśleć samodzielnie musi sie
          posługiwać stereotypami, to jest akurat proste i łatwe.

        • Gość: :-) Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.telenergo.pl 29.08.01, 11:41
          rzeczywistośc jest na ogół znacznie bardziej skomplikowana niż byśmy sobie tego
          życzyli, rozstrzyganie tej kwestii w kategoriach czerni i bieli, na prawdę nie
          ma sensu.Jak myślicie? To tylko moje zdanie.
        • Gość: Milka Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: 195.216.97.* 29.08.01, 11:42
          Monagamia czy poligamia to kwestia WYBORU!!Uwarunkowania fizjologiczne to
          jedno, a pamowanie nad nimi to drugie! Przecież jak chce się wam siku to
          idziecie do WC , a nie podnosicie noge na najblizszy kubeł do smieci, bo tak
          podpowiada wam instynk.. Rozum i wolna wola dają nam możliwośc wyboru i
          panowania nad swoimi popendami I jak Misiek chce byc poligamistom to niech
          będzie.Byleby jedo partnerka o tym wiedziała i akceptowała
          • Gość: Lucy Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: 195.94.198.* 29.08.01, 11:47
            Gość portalu: Milka napisał(a):

            > Monagamia czy poligamia to kwestia WYBORU!!Uwarunkowania fizjologiczne to
            > jedno, a pamowanie nad nimi to drugie! Przecież jak chce się wam siku to
            > idziecie do WC , a nie podnosicie noge na najblizszy kubeł do smieci, bo tak
            > podpowiada wam instynk.. Rozum i wolna wola dają nam możliwośc wyboru i
            > panowania nad swoimi popendami I jak Misiek chce byc poligamistom to niech
            > będzie.Byleby jedo partnerka o tym wiedziała i akceptowała

            Otóż to, Milka, strzał w dziesiatkę. Tak jak mówiłam "po co Bozia rozum dała"...

            • Gość: Myszkin Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: 217.153.26.* 29.08.01, 12:00
              Kwestia tylko w tym, ze niektorzy uwazaja ze nalezy kontrolowac swoje potrzeby
              nakazami spolecznymi ( kultura ), a inni uwazaja, ze to jest niepotrzebna
              represja, tlumienie naturalnych potrzeb czlowieka, i przyczyna klopotow z samym
              soba i w ogole tego, ze ludzie nie sa szczesliwi.
              • Gość: Soonia Re: Ludzie są skomplikowani IP: *.regionet.pl 29.08.01, 12:25
                Gość portalu: Myszkin napisał(a):

                > Kwestia tylko w tym, ze niektorzy uwazaja ze nalezy
                kontrolowac swoje potrzeby
                > nakazami spolecznymi ( kultura ), a inni uwazaja, ze
                to jest niepotrzebna
                > represja, tlumienie naturalnych potrzeb czlowieka, i
                przyczyna klopotow z samym
                >
                > soba i w ogole tego, ze ludzie nie sa szczesliwi.


                Nakazy społeczne i opinia publiczna niech idą sie....
                Kazdy ma prawo wybrać własną drogę, zgodnie z własnym
                światopoglądem i potrzebami, jeśli przy tym będzie
                uczciwy to nie skrzywdzi ani siebie ani innych ludzi.

              • Gość: Milka Re: Ludzie nie sa monogamistami-do Myszkina IP: 195.216.97.* 29.08.01, 12:29
                Gość portalu: Myszkin napisał(a):

                > Kwestia tylko w tym, ze niektorzy uwazaja ze nalezy kontrolowac swoje potrzeby
                > nakazami spolecznymi ( kultura ), a inni uwazaja, ze to jest niepotrzebna
                > represja, tlumienie naturalnych potrzeb czlowieka, i przyczyna klopotow z samym
                >
                > soba i w ogole tego, ze ludzie nie sa szczesliwi.


                Nie interesowały mnie nigdy te tematy, ale Myszkine czy aby ideologia hipisowska
                nie nawiązywała do tego tematu (kultura i społeczenstwo a wolność)? Robili sobie
                enklawy wolności i nieskrempowania kulturowomi obostrzeniami w realizacji swoich
                potrzeb. I jakos umarło to smiercią naturalną ( nie mówię oczywiście o
                wyjątkach).Więc może w praktyvce ten pomysł na zycie również się przejada? Może
                nie ma idealnego wyjścia , a jedynie jest optymalne?
      • Gość: curious Ludzie sa monogamistami IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 12:15
        Ludzie sa monogamistami okresowymi. Nawyk ow pochodzi jeszcze z naszej baaardzo
        zamierzchlej koczowniczej przeszlosci. Wiernosc partnerowi utrzymuja przez okolo 4 lata - tyle
        potrzeba zeby ewentualny potomek sie usamodzielnil na tyle zeby byl w stanie lazic i nie trzeba go
        bylo karmic. Potem - hulaj dusza piekla nie ma. W koncu trzeba rozsiac jak najwiecej wlasnych
        genow i to w mozliwie jak najlepszych kombinacjach (czytaj z jak najlepszymi partnerami). Sprawa
        dotyczy obu plci, choc mezczyzni moze maja wieksza tendencje do przygod na boku. W koncu od
        zamierzchlych czasow az do dzisiaj to kobieta najczesciej zajmuje sie potomkiem (zwlaszcza w
        pierwszych latach jego zycia). Tatus moze wszystko olac - potomek sie nie uchowa? No problem zrobi
        nowego. To maly wysilek.
        • Gość: Milka Re: Ludzie sa monogamistami IP: 195.216.97.* 29.08.01, 12:33
          Gość portalu: curious napisał(a):

          > Ludzie sa monogamistami okresowymi. Nawyk ow pochodzi jeszcze z naszej baaardzo
          >
          > zamierzchlej koczowniczej przeszlosci. Wiernosc partnerowi utrzymuja przez okol
          > o 4 lata - tyle
          > potrzeba zeby ewentualny potomek sie usamodzielnil na tyle zeby byl w stanie l
          > azic i nie trzeba go
          > bylo karmic. Potem - hulaj dusza piekla nie ma. W koncu trzeba rozsiac jak najw
          > iecej wlasnych
          > genow i to w mozliwie jak najlepszych kombinacjach (czytaj z jak najlepszymi pa
          > rtnerami). Sprawa
          > dotyczy obu plci, choc mezczyzni moze maja wieksza tendencje do przygod na bok
          > u. W koncu od
          > zamierzchlych czasow az do dzisiaj to kobieta najczesciej zajmuje sie potomkiem
          > (zwlaszcza w
          > pierwszych latach jego zycia). Tatus moze wszystko olac - potomek sie nie uchow
          > a? No problem zrobi
          > nowego. To maly wysilek.

          Curious>> mam pytanie.Czy twój tatus też wszystko olał i skierował niewielki
          wysiłek w zrobienie nowego?
          pzdr
          M.

          • Gość: curious Do Milki IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 12:38

            >
            > Curious>> mam pytanie.Czy twój tatus też wszystko olał i skierował niewie
            > lki
            > wysiłek w zrobienie nowego?
            > pzdr
            > M.
            >
            :-))))))
            Wszystkiego bedzie sie mozna dowiedziec z mojej biografii:-)))
            Juz wkrotce w ksiegarniach...
          • Gość: Lucy Re: Ludzie sa monogamistami IP: 195.94.198.* 29.08.01, 12:43
            Jednego tylko nie potafię pojąć. Dlaczego uważacie, że wierność partnerowi jest
            nakazem społecznym i kulturowym??? Przeciez prawdziwa, niewymuszona wierność
            jest integralną częścią miłości, potrzebą duszy, opoką zaufania, bez którego
            żadna miłość nie może się obejść. I rodzaj zdrady nie ma nic do tego.
            Podsuwacie genetyczne i biologiczne argumenty o rozsiewaniu genów, zgoda
            owszem, ale nie powinno to dotyczyć istot obdarzonych rozumem i zdolnością do
            uczuć wyższych.
            • Gość: curious Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 12:52
              Przykro mi ale niestety dotyczy.
              Kieruje nami glownie biologia. Kto domyslal sie jeszcze kilkadziesiat lat temu istnienia feromonow?
              A istnieja i okazuje sie ze sa cholernie wazne.
              Albo dlaczego kobiety maja wieksza ochote na seks w czasie owulacji? Dlaczego podobaja sie nam
              wlasnie tacy a nie inni ludzie? Wszystko to biologia. Wzglednie biochemia. Milosc prawdopodobnie
              tez. Tylko patrzec jak wymysla jakie to hormony wydzielaja sie w czasie tzw. zakochania, a pare
              miesiecy pozniej bedzie mozna kupic tabletke na "podtrzymanie milosci". Piekne nie?
              • Gość: Milka Re: Ludzie sa monogamistami IP: 195.216.97.* 29.08.01, 13:02
                HA! tabletka na potrzymanie miłosci zrobiłaby większą furrurę niż wiagra!
                Opatentuj to curious póki jeszcze możesz. Wyobrażacie sobię ta krainę wiecznej
                miłości? Super, lepiej niz u hipisów bo monogamicznie, a wynalazca tej tabletki
                byłby bogatszy od B.Getsa
                :))))))))))
              • Gość: claudel Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.*.*.* 29.08.01, 13:21
                O rany, curious, przecież chemia wydzielania
                wewnętrznego w czasie fazy zakochania i później
                miłości dojrzałej jest już dość dokładnie zbadana. I
                owszem wydzielają się substancje o działaniu
                narkotycznym, nazw niestety nie pamiętam - najpierw
                wywołujące stan euforii, a potem chemicznego
                uzależnienia. Dlatego tak trudno jest nam się rozstac
                po kilku latach i przeżywamy to jak ostry odwyk
                narkotyczny. Ja w sytuacjach rozstań miałam normalne
                reakcje fizjologiczne jak po odstawieniu narkotyku.
            • Gość: Milka Re: Ludzie sa monogamistami-do Lucy IP: 195.216.97.* 29.08.01, 12:57
              Gość portalu: Lucy napisał(a):

              > Jednego tylko nie potafię pojąć. Dlaczego uważacie, że wierność partnerowi jest
              >
              > nakazem społecznym i kulturowym??? Przeciez prawdziwa, niewymuszona wierność
              > jest integralną częścią miłości, potrzebą duszy, opoką zaufania, bez którego
              > żadna miłość nie może się obejść. I rodzaj zdrady nie ma nic do tego.
              > Podsuwacie genetyczne i biologiczne argumenty o rozsiewaniu genów, zgoda
              > owszem, ale nie powinno to dotyczyć istot obdarzonych rozumem i zdolnością do
              > uczuć wyższych.


              Lucy, życie zazwyczaj sprowadza sie do czystej biologi, czy nam sie to podoba czy
              nie. Uczcia wyższe tez mają jakąs skalę rozpiętości i nie dla każdego MIŁOSC
              znaczy tyle dla dla ciebie czy dla mnie. Po kilku (kilkunastu? gdzie jest
              granica?) latach wspólnego życia,zakupów,wspólnej psaty do
              zębów,kłopotów,kłótni,sasmarkanych dzieci itp. gubi sie gdzieś ten czarodziejski
              nimb miłości i zaczyna się pospolite zycie.Biologia. Wtedy jest czas na użwyanie
              woli i rozumu. Po pokusa "rozsiewania swojego potencjału" może być wielka i
              skałada sie na zazwyczaj wiele przyczyn.Potrzeba duszy, opoka zaufania okazuje
              sie zwietrzała.. Czego zreszta nie zycze ani Tobie ani sobie! :)))
              pozdr
              M.
              • Gość: Lucy Re: Ludzie sa monogamistami-do Milki IP: 195.94.198.* 29.08.01, 13:49
                Lucy, życie zazwyczaj sprowadza sie do czystej biologi, czy nam sie to podoba czy
                nie. Uczcia wyższe tez mają jakąs skalę rozpiętości i nie dla każdego znaczy tyle
                dla dla ciebie czy dla mnie. Po kilku (kilkunastu? gdzie jest granica?) latach
                wspólnego życia,zakupów,wspólnej psaty do zębów,kłopotów,kłótni,sasmarkanych
                dzieci itp. gubi sie gdzieś ten czarodziejski nimb miłości i zaczyna się
                pospolite zycie.Biologia.

                Dlatego też, jak słusznie zauwazył Józef K, sam fakt zakochania się i stworzenia
                stałego związku nie jest żadna gwarancją szczęścia. Miłość musi być pielęgnowania
                a, co najważniejsze, musi opierać się na solidnych podstawach, z którym wzajemne
                zaufanie jest jedną z najwazniejszych. Nigdy po kilkunastu latach nie będzie ona
                taka szaleńcza jak na początku związku, przerodzi się w spokojne uczucie oparte
                na wzajemnym wspieraniu się, sympatii, może odrobinie przyzwyczenia. Ale BĘDZIE.
                I to jest najwazniejsze.


                Wtedy jest czas na użwyanie woli i rozumu. Po pokusa "rozsiewania swojego
                potencjału" może być wielka i skałada sie na zazwyczaj wiele przyczyn.Potrzeba
                duszy, opoka zaufania okazuje sie zwietrzała.. Czego zreszta nie zycze ani Tobie
                ani sobie! :)))
                > pozdr
                > M.


                Mimo wszystko jestem uparciuch i nie zgodzę się. Jeżeli potrzeba ducha i opoka
                zaufania przegra (zwłaszcza w późniejszym stadium związku)z potrzebą "rozsiewania
                potencjału" to, moim zdaniem, od początku ten związek opierał się na słabych
                podstawach lub oboje partnerzy nie dbali o jego stałość.
                Zdaję sobie sprawę z tego, że małżeństwo pięlęgnujace przez całe życie wzajemną
                miłość oparta o zaufanie, szacunek i wierność to ideał a ideałów raczej w naszym
                niedoskonałym świecie nie ma, to jednak w coś trzeba wierzyć i do czegoś dążyć. A
                czemu własnie nie do ideału??? Nikomu nie zaszkodzi.
                Czego Tobie i sobie życzę.
                Pozdr
                Lucy
                • Gość: claudel do Lucy IP: *.*.*.* 29.08.01, 16:10
                  >
                  >
                  > Dlatego też, jak słusznie zauwazył Józef K, sam fakt
                  zakochania się i stworzeni
                  > a
                  > stałego związku nie jest żadna gwarancją szczęścia.
                  Miłość musi być pielęgnowana
                  > a, co najważniejsze, musi opierać się na solidnych
                  podstawach, z którym wzajemn> e
                  > zaufanie jest jedną z najwazniejszych.
                  > Zdaję sobie sprawę z tego, że małżeństwo pięlęgnujace
                  przez całe życie wzajemną
                  >
                  > miłość oparta o zaufanie, szacunek i wierność to ideał
                  a ideałów raczej w naszy
                  > m
                  > niedoskonałym świecie nie ma, to jednak w coś trzeba
                  wierzyć i do czegoś dążyć.

                  Lucy, ale Ty operujesz strasznymi sloganami. Co to
                  znaczy "pielęgnować miłość"? Pielęgnować związek, to
                  jeszcze rozumiem - dbać emocjonalnie o partnera i o
                  nasze wspólne interesy w życiu (także te emocjonalne,
                  nie tylko materialne). Ale miłość? Miłość jest albo jej
                  nie ma. Jak jest, to nic nie trzeba sztucznie "nawozić"
                  - wierność jest wtedy spontaniczna i naturalna,
                  zaufanie,czułość, okazywanie uczuć, dbanie o partnera -
                  to wszystko robimy z wewnętrznej potrzeby, nieomalże
                  egoistycznie, bo bez tego żyć nie potrafimy, a nie
                  dlatego, "że trzeba pielęgnować".
                  • Gość: Lucy Re: do claudel IP: 195.94.198.* 29.08.01, 17:00
                    > Lucy, ale Ty operujesz strasznymi sloganami. Co to
                    > znaczy "pielęgnować miłość"? Pielęgnować związek, to
                    > jeszcze rozumiem - dbać emocjonalnie o partnera i o
                    > nasze wspólne interesy w życiu (także te emocjonalne,
                    > nie tylko materialne). Ale miłość? Miłość jest albo jej
                    > nie ma. Jak jest, to nic nie trzeba sztucznie "nawozić"
                    > - wierność jest wtedy spontaniczna i naturalna,
                    > zaufanie,czułość, okazywanie uczuć, dbanie o partnera -
                    > to wszystko robimy z wewnętrznej potrzeby, nieomalże
                    > egoistycznie, bo bez tego żyć nie potrafimy, a nie
                    > dlatego, "że trzeba pielęgnować".

                    No właśnie, odpowiedziałaś sobie sama na swoje pytanie.
                    Dokładnie to miałam na myśli, a że użyłam zwrotu "pielęgnować miłość"
                    zamiast "pielęgnować związek" cóż, nie bądźmy drobiazgowi, jak zwał tak zwał.

                  • Gość: motek Re: do Lucy IP: *.BrockU.CA 29.08.01, 17:27
                    Gość portalu: claudel napisał(a):

                    > Lucy, ale Ty operujesz strasznymi sloganami. Co to
                    > znaczy "pielęgnować miłość"? Pielęgnować związek, to
                    > jeszcze rozumiem - dbać emocjonalnie o partnera i o
                    > nasze wspólne interesy w życiu (także te emocjonalne,
                    > nie tylko materialne). Ale miłość? Miłość jest albo jej
                    > nie ma. Jak jest, to nic nie trzeba sztucznie "nawozić"
                    > - wierność jest wtedy spontaniczna i naturalna,
                    > zaufanie,czułość, okazywanie uczuć, dbanie o partnera -
                    > to wszystko robimy z wewnętrznej potrzeby, nieomalże
                    > egoistycznie, bo bez tego żyć nie potrafimy, a nie
                    > dlatego, "że trzeba pielęgnować".
                    Nieprawda. Zarzucasz Lucy romantyczne harlekinowanie, a sama masz jakas dziwaczna
                    romantyczno-organiczna wizje milosci ktora przychodzi niewiadomo skad i odchodzi
                    niewiadomo dlaczego. Takie zadurzenie nastolatkow.
                    Nic nie da sie zrobic, aby przyszla, ale kiedy juz jest, mozna o nia zadbac.
                    Troche (narzuconej sobie rozumem a nie sercem) wyrozumialosci dla tej drugiej
                    osoby zamiast ''poszukiwania seksu jak za pierwszy razem''.
                    Troche ''my'', ''nam'' zamiast ''ja'', ''mnie''.

                    Zeby milosc przetrwala, trzeba czesto zmienic _siebie_, a to strasznie duzo
                    pracy. Dla wiekszosci z nas - za duzo. Wtedy wygodnie znalezc sobie wymowki o
                    biologii, o rozsiewaniu potencjalu, o tym, ze skarpetki, ze dzieci, ze
                    mieszkanie...

                    Pozdrawiam,

                    -m-
                    • Gość: Lucy Re: do Lucy IP: 195.94.198.* 29.08.01, 17:45
                      > Nieprawda. Zarzucasz Lucy romantyczne harlekinowanie, a sama masz jakas dziwacz
                      > na
                      > romantyczno-organiczna wizje milosci ktora przychodzi niewiadomo skad i odchodz
                      > i
                      > niewiadomo dlaczego. Takie zadurzenie nastolatkow.
                      > Nic nie da sie zrobic, aby przyszla, ale kiedy juz jest, mozna o nia zadbac.
                      > Troche (narzuconej sobie rozumem a nie sercem) wyrozumialosci dla tej drugiej
                      > osoby zamiast ''''poszukiwania seksu jak za pierwszy razem''''.
                      > Troche ''''my'''', ''''nam'''' zamiast ''''ja'''', ''''mnie''''.
                      >
                      > Zeby milosc przetrwala, trzeba czesto zmienic _siebie_, a to strasznie duzo
                      > pracy. Dla wiekszosci z nas - za duzo. Wtedy wygodnie znalezc sobie wymowki o
                      > biologii, o rozsiewaniu potencjalu, o tym, ze skarpetki, ze dzieci, ze
                      > mieszkanie...
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      >
                      > -m-

                      Ciesze się, że mnie rozumiesz. Bo naprawdę czułam się już jak anachroniczny
                      przeżytek ze swoją wiarą w miłość i wierność na tle naukowo-biologicznego
                      podejścia moich oponentów.
                      Pozdrawiam
                      Lucy
        • Gość: claudel Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.*.*.* 29.08.01, 13:17
          O o o! no własnie! Z biologicznego punktu widzenia
          mężczyzna może olac swoje pojedyncze potomstwo, bo
          może mieć potomków kilkudziesięciu. Natomiast kobieta
          zbyt dużo inwestuje ciała i wysiłku biologicznego w
          urodzenie (może miec dużo mniejszą liczbę dzieci niż
          facet), dlatego dąży do zatrzymania samca, który
          pomógłby jej odchowac potomka.
          • Gość: Soonia Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.regionet.pl 29.08.01, 13:44
            Tak, i własnie dlatego że kobieta tak wiele inwestuje biologicznie w swoje
            potomstwo, nie moze w zadnym razie pozwolic aby to potomstwo było złej jakości,
            urodziło sie chorowite i slabe. Takie potomstwo mogło by nie przezyć a dla niej
            było by to ogromną stratą, bo tyle zainwestowała. Dlatego kobieta musi za
            wszelką cene dązyć do stosunku z wieloma partnerami, aby plemnik
            najsilniejszego z nich zapłodnił jej jajeczko, zapewniając optymalne
            wyposażenie genetyczne. Jednocześnie musi zatrzymać przy sobie samca który
            niekoniecznie jest silny i genetycznie wartościowy, lecz za to zasobny w
            wszelkie dobra materialne, tym samym zapewni jej i potomstwu przetrwanie.
            znamy te teorie, znamy. i co z tego
            I co z tego że meżczyzna może olać swe pojedyncze potomstwo, jak nie będzie
            miał pewności że którekolwiek z tych kilkudziesięciu jest naprawdę jego?
            Jeszcze jedno: od tysięcy lat, meżczyzna oprocz genów przekazuje potomstwu tzw
            dziedzictwo kulturowe, a zeby to zrobić nie może go po prostu olać.
            pzdr
            • Gość: curious Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 14:01
              Gość portalu: Soonia napisał(a):

              > Tak, i własnie dlatego że kobieta tak wiele inwestuje biologicznie w swoje
              > potomstwo, nie moze w zadnym razie pozwolic aby to potomstwo było złej jakości,
              >
              > urodziło sie chorowite i slabe. Takie potomstwo mogło by nie przezyć a dla niej
              >
              > było by to ogromną stratą, bo tyle zainwestowała. Dlatego kobieta musi za
              > wszelką cene dązyć do stosunku z wieloma partnerami, aby plemnik
              > najsilniejszego z nich zapłodnił jej jajeczko, zapewniając optymalne
              > wyposażenie genetyczne. Jednocześnie musi zatrzymać przy sobie samca który
              > niekoniecznie jest silny i genetycznie wartościowy, lecz za to zasobny w
              > wszelkie dobra materialne, tym samym zapewni jej i potomstwu przetrwanie.
              > znamy te teorie, znamy. i co z tego
              > I co z tego że meżczyzna może olać swe pojedyncze potomstwo, jak nie będzie
              > miał pewności że którekolwiek z tych kilkudziesięciu jest naprawdę jego?
              > Jeszcze jedno: od tysięcy lat, meżczyzna oprocz genów przekazuje potomstwu tzw
              > dziedzictwo kulturowe, a zeby to zrobić nie może go po prostu olać.
              > pzdr
              Kolezanka widze argumentuje z iscie feministycznym zacieciem. Owszem kobieta musi zatrzymac tego
              najwartosciowszego. W naszej kulturze swietnie przelicza sie to na pieniazki. Dobry to ten ktory ma ich
              duzo. Oczywiscie tatusiem byc nie musi. Moze miec garba, zeza i smierdziec na 100 m . Wazne ze ma
              kase. Tatusiem zostanie i tak kto inny. Ten bogaty nazywany slangowo jeleniem. Caly spryt
              biologiczny polega na tym zeby jeleniem nie zostac natomiast jeleniowi przypraic rozki i pozostawic na
              pamiatke potomka. Niech go wychowuje.
              I wy tu drogie panie mowicie o jakichs zwiazkach!!!!!????? Ze cos robic nalezy bo jest cacy i od pokolen
              sprawdzone? Cos budowac? A po cholere? I tak moze sie okazac ze to wszystko sciema.
              A co do tych licznych partnerow ktorych kobieta powinna miec zeby zostac zaplodniona najlepszym
              plemnikiem to Soonia gdzie je mozna spotkac? Chetnie odstapie swoje miejsce przy boku takiej pani
              konkurentowi wyposazonemu w lepsze dobra materialne. Wogole to kocham ten pomysl! Jest cool!!!
              • Gość: Lucy Re: Ludzie sa monogamistami IP: 195.94.198.* 29.08.01, 14:22
                Kochani, o czym Wy w ogóle mówicie???? Zaczęlismy dyskusje na temat pojęcia
                zdrady i jej wybaczania, a teraz czytam o jak najwiekszej liczbie plemników i
                jeleniach utrzymujących cudze potomstwo. Co ma piernik do wiatraka????? Czy
                mówimy o uczuciach, czy o pierwotnych instynktach własciwym istotom niższego
                rzędu?????
                • Gość: claudel istoto wyższego rzędu! IP: *.*.*.* 29.08.01, 16:21

                  > Kochani, o czym Wy w ogóle mówicie???? Zaczęlismy
                  dyskusje na temat pojęcia
                  > zdrady i jej wybaczania, a teraz czytam o jak
                  najwiekszej liczbie plemników i
                  > jeleniach utrzymujących cudze potomstwo. Co ma piernik
                  do wiatraka????? Czy
                  > mówimy o uczuciach, czy o pierwotnych instynktach
                  własciwym istotom niższego
                  > rzędu?????

                  Jakim istotom niższego rzędu? Z choinki się urwałaś?
                  Przecież genezę zdrady i wierności z powodzeniem można
                  rozpatrywać na gruncie biologicznym, z punktu widzenia
                  przystosowań ewolucyjnych, a nie tylko w ciasnej
                  perspektywie twojego emocjonalnego podejścia.
                  Jak to przekracza twoje granice postrzegania świata, to
                  proponuję wziąć się za czytanie harlekinów. Tam nic nie
                  ma o biologii, wszyscy żywią się tylko uczuciami
                  wyższymi.
                  • Gość: Lucy Re: istoto o szerokich horyzontach! IP: 195.94.198.* 29.08.01, 16:54
                    > Jakim istotom niższego rzędu? Z choinki się urwałaś?
                    > Przecież genezę zdrady i wierności z powodzeniem można
                    > rozpatrywać na gruncie biologicznym, z punktu widzenia
                    > przystosowań ewolucyjnych, a nie tylko w ciasnej
                    > perspektywie twojego emocjonalnego podejścia.
                    > Jak to przekracza twoje granice postrzegania świata, to
                    > proponuję wziąć się za czytanie harlekinów. Tam nic nie
                    > ma o biologii, wszyscy żywią się tylko uczuciami
                    > wyższymi.


                    Istoto o szerokiej perspektywie!
                    Jakie Ty masz za to nieemocjonalne podejście!
                    Serdecznie gratuluję Ci biologicznego podejścia do sprawy, pozostaje mi życzyć Ci
                    jak najwiekszej liczby samców do zapłodnienia i jelenia do utrzymywania, będziesz
                    miała biologicznie i jakże szeroko będziesz postrzegać świat!
                    Harlekiny może poczytaj sama, to będzie akurat coś dla Ciebie.
                    A tak powaznie to cholernie Ci współczuję Twojego "szerokohoryzontalnego"
                    podejścia do świata, strasznie ubogie masz chyba życie duchowe, skoro dla Ciebie
                    wierność (a może miłość też???) wynika li i jedynie z zasad ewolucjii....
                    • Gość: Ped Re: istoto o szerokich horyzontach!Do Lucy IP: 212.191.70.* 29.08.01, 17:03
                      Sledze dyskusje na Forum od poczatku marca i musze
                      przyznac , ze niezaleznie od pogladow dyskutantow
                      bardzo sie podniosl poziom naukowy wypowiedzi . Ludzie
                      sa oczytani w socjobiologii, psychologii, historii i
                      wszelkich innych dyscyplinach . Moje uznanie dla
                      swietej i szlachetnej Lucy. Za iloma gorami i lasami
                      przebywasz , o slodka Lucy ? Pozdrawiam.
                      • Gość: Lucy Re: istoto o szerokich horyzontach!Do Peda IP: 195.94.198.* 29.08.01, 17:07
                        Gość portalu: Ped napisał(a):

                        > Sledze dyskusje na Forum od poczatku marca i musze
                        > przyznac , ze niezaleznie od pogladow dyskutantow
                        > bardzo sie podniosl poziom naukowy wypowiedzi . Ludzie
                        > sa oczytani w socjobiologii, psychologii, historii i
                        > wszelkich innych dyscyplinach . Moje uznanie dla
                        > swietej i szlachetnej Lucy. Za iloma gorami i lasami
                        > przebywasz , o slodka Lucy ? Pozdrawiam.


                        Szkoda tylko, że Twoja zamierzona złośliwość jest tak chybiona.
                        Pozdrawiam również
                        Lucy
                        • Gość: curious Re: istoto o szerokich horyzontach!Do Peda IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 17:10
                          Gość portalu: Lucy napisał(a):

                          > Gość portalu: Ped napisał(a):
                          >
                          > > Sledze dyskusje na Forum od poczatku marca i musze
                          > > przyznac , ze niezaleznie od pogladow dyskutantow
                          > > bardzo sie podniosl poziom naukowy wypowiedzi . Ludzie
                          > > sa oczytani w socjobiologii, psychologii, historii i
                          > > wszelkich innych dyscyplinach . Moje uznanie dla
                          > > swietej i szlachetnej Lucy. Za iloma gorami i lasami
                          > > przebywasz , o slodka Lucy ? Pozdrawiam.
                          >
                          >
                          > Szkoda tylko, że Twoja zamierzona złośliwość jest tak chybiona.
                          > Pozdrawiam również
                          > Lucy

                          Ja jestem chyba z innej planety, albo jakis wyjatkowo tepy, wzglednie naiwny. Za cholere nie moge sie
                          domyslic w czym Ped byl zlosliwy. Prosze o oswiecenie!
                          • Gość: Lucy Re: istoto o szerokich horyzontach!Do curiosa IP: 195.94.198.* 29.08.01, 17:20
                            Gość portalu: curious napisał(a):

                            > Gość portalu: Lucy napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: Ped napisał(a):
                            > >
                            > > > Sledze dyskusje na Forum od poczatku marca i musze
                            > > > przyznac , ze niezaleznie od pogladow dyskutantow
                            > > > bardzo sie podniosl poziom naukowy wypowiedzi . Ludzie
                            > > > sa oczytani w socjobiologii, psychologii, historii i
                            > > > wszelkich innych dyscyplinach . Moje uznanie dla
                            > > > swietej i szlachetnej Lucy. Za iloma gorami i lasami
                            > > > przebywasz , o slodka Lucy ? Pozdrawiam.
                            > >
                            > >
                            > > Szkoda tylko, że Twoja zamierzona złośliwość jest tak chybiona.
                            > > Pozdrawiam również
                            > > Lucy
                            >
                            > Ja jestem chyba z innej planety, albo jakis wyjatkowo tepy, wzglednie naiwny. Z
                            > a cholere nie moge sie
                            > domyslic w czym Ped byl zlosliwy. Prosze o oswiecenie!


                            Kpisz, czy o drogę pytasz????
                    • Gość: claudel Re: istoto o szerokich horyzontach! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 20:08
                      Serdecznie gratuluję Ci biologicznego podejścia do sprawy, pozostaje mi życzyć
                      > Ci
                      > jak najwiekszej liczby samców do zapłodnienia i jelenia do utrzymywania, będzie
                      > sz
                      > miała biologicznie i jakże szeroko będziesz postrzegać świat!

                      To, że jestem uwarunkowana biologicznie nie znaczy, że nie jestem tez
                      uwarunkowana także inaczej. Pisałam już o tym. Może trudno bęzdie ci to saobvuie
                      wyobrazić, ale póki co nie jest moim celem (przynajmniej na pzoiomie świadomym)
                      znalezienie mężczyzny. Ani księcia z bajki, ani jelenia do utrzymywania dzieci.
                      Jeśli spotkam kogoś w kim się zakocham, to świetnie, ale nie dążę do tego za
                      wszeką cenę. Ty tłumaczysz wszystko pięknymi uczucimasi, ale fakt,że masz lub
                      szukasz faceta jest najlepszym dowodem na to, że też jesteś sterowana biologią.
                      (No chyba że nie zamierzasz mieC z nim dzieci) Paradoxalnie ja jestem tu najmniej
                      sterowana biologią, bo nie póki co nie znajduje w sobie potrzeby skolonizowania
                      samca w celach w wspólnej prokreacji.

                      > Harlekiny może poczytaj sama, to będzie akurat coś dla Ciebie.
                      > A tak powaznie to cholernie Ci współczuję Twojego "szerokohoryzontalnego"
                      > podejścia do świata, strasznie ubogie masz chyba życie duchowe, skoro dla Ciebi
                      > e
                      > wierność (a może miłość też???) wynika li i jedynie z zasad ewolucjii....

                      Nie wiesz nic o moim życiu duchowym. Wychodzi ono w każdym razie szeroko poza
                      związki damsko-męskie. Tamten poziom to dla mnie właśnie poziom biologii, nawet
                      jeśli wsparty wyższym uczuciem - miłością.

              • Gość: Soonia Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.regionet.pl 29.08.01, 14:32
                Drogi kolego, znam te teorie socjobiologiczne, i co myślisz że one
                przedstawiają pełny obraz człowieka? Tysiące lat rozwoju kultury, cywilizacji,
                duchowego rozwoju człowieka w kąt, etyke, filozofie, psychologie w kąt bo ktoś
                przez rok obserwował szympansy.
                Gdzie są te kobiety? Skoro są ci mężczyżni rozsiewający swoje geny to muszą
                być też kobiety, bo przecież faceci z mamutami nie sypiają.
                Mowisz że chętnie odstąpisz miejsce u boku TAKIEJ kobiety. Cóż, mezczyzni nie
                lubią TAKICH kobiet, a kobiety nie lubią TAKICH mężczyzn:)
                pzdr
            • Gość: tyrys Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 15:25
              Gość portalu: Soonia napisał(a):

              > (...)Dlatego kobieta musi za
              > wszelką cene dązyć do stosunku z wieloma partnerami, aby plemnik
              > najsilniejszego z nich zapłodnił jej jajeczko, zapewniając optymalne
              > wyposażenie genetyczne.
              jestem pod wrazeniem! a moze przed stosunkiem przeprowadzasz wstepna selekcje na
              ringu, czy strzelnicy???

              > Jednocześnie musi zatrzymać przy sobie samca który
              > niekoniecznie jest silny i genetycznie wartościowy, lecz za to zasobny w
              > wszelkie dobra materialne, tym samym zapewni jej i potomstwu przetrwanie.
              > znamy te teorie, znamy. i co z tego
              trudno zatrzymac "samca", ktory niekoniecznie mial jakikolwiek wklad w plodzenie
              tego potomstwa... zwlaszcza, ze jako iz "niekoniecznie jest silny i genetycznie
              wartościowy" chyba nie moze liczyc na spelnienie sie w roli biologicznego ojca...

              > I co z tego że meżczyzna może olać swe pojedyncze potomstwo, jak nie będzie
              > miał pewności że którekolwiek z tych kilkudziesięciu jest naprawdę jego?
              > Jeszcze jedno: od tysięcy lat, meżczyzna oprocz genów przekazuje potomstwu tzw
              > dziedzictwo kulturowe, a zeby to zrobić nie może go po prostu olać.
              > pzdr
              twierdzilas, ze decydujaca role odgrywaja geny i sila, wiec po co to
              dziedzictwo... moze "dziedzictwo kulturowe" nalezy wpajac tym slabszym osobnikom
              z gory skazanym na role jedynie opiekuna potomstwa. Silne osobniki nalezy
              natomiast wychowywac w warunkach konkurencji i walki o byt, co by ta partnerke
              najsprawniej zaplodnili (nie uszkadzajac jej przy tym... mozliwe? ;-)) Na
              marginesie dodam, ze sila fizyczna niekoniecznie idzie w parze z "sila"
              plemnikow...
              • Gość: Soonia Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.ertel.com.pl 29.08.01, 16:28
                Gość portalu: tyrys napisał(a):

                > .
                > jestem pod wrazeniem! a moze przed stosunkiem
                przeprowadzasz wstepna selekcje n
                > a
                > ringu, czy strzelnicy???
                Po takiej selekcji nie musiało by juz być wiele
                stosunkow. To duza ilośc stosunkow seksualnych jest
                właśnie tą selekcją
                >
                > >
                > trudno zatrzymac "samca", ktory niekoniecznie mial
                jakikolwiek wklad w plodzeni
                > e
                > tego potomstwa... zwlaszcza, ze jako iz
                "niekoniecznie jest silny i genetycznie
                >
                > wartościowy" chyba nie moze liczyc na spelnienie sie
                w roli biologicznego ojca.

                On ma tylko zapewnić byt.
                > ..
                >
                >
                > twierdzilas, ze decydujaca role odgrywaja geny i
                sila, wiec po co to
                > dziedzictwo... moze "dziedzictwo kulturowe" nalezy
                wpajac tym slabszym osobniko
                > m
                > z gory skazanym na role jedynie opiekuna potomstwa.
                Silne osobniki nalezy
                > natomiast wychowywac w warunkach konkurencji i walki
                o byt, co by ta partnerke
                > najsprawniej zaplodnili (nie uszkadzajac jej przy
                tym... mozliwe? ;-)) Na
                > marginesie dodam, ze sila fizyczna niekoniecznie
                idzie w parze z "sila"
                > plemnikow...


                To powyżej to nie sa moje poglądy.
                Niektórzy dyskutańci wprowadzili tu teorie
                socjobiologiczne, ja tylko je uzupełniłam, a
                jednocześnie wykazałam ich bezsensowność i
                niekompletnosc w spojrzeniu na człowieka, w czym mi
                pomogłeś

                pozdrawiam

                • Gość: curious Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 17:00
                  Gość portalu: Soonia napisał(a):
                  (...)
                  > To powyżej to nie sa moje poglądy.
                  > Niektórzy dyskutańci wprowadzili tu teorie
                  > socjobiologiczne, ja tylko je uzupełniłam, a
                  > jednocześnie wykazałam ich bezsensowność i
                  > niekompletnosc w spojrzeniu na człowieka, w czym mi
                  > pomogłeś

                  Tym dyskutantem jestem chyba ja. Tylko ze w Twoich argumentach nie widze czegos co wykazywaloby
                  bezsensownosc przytoczonych przeze mnie teorii socjobiologicznych. Zgadza sie - dla kobiety najlepiej
                  byloby wybrac genetycznie najwartosciowszego partnera do rozplodu a najzaradniejszego
                  (najbogatszego) do utrzymania. Sposob sie tylko nie zgadza - te serie stosunkow z kolejnymi. Popierwsze
                  - skad wiadomo ze ojcem zostanie ten najlepszy a nie ten ktory akurat trafi na odpowiednia faze cyklu?
                  Jak poza tym znalezc pozniej frajera do utrzymywania rodziny? Ojcostwo moze byc ciezko udowodnic
                  skoro w ciagu tygodnia bylo 7 albo i wiecj panow? A o chetnego do zwiazku z taka pania mogloby byc
                  ciezko...
                  Z kolei facetow ogranicza zachowawcza postawa kobiet. One maja duzo do stracenia wiec uwaznie
                  przygladaja sie kandydatowi. Czy bogaty, madry, przystojny i jeszcze nie czmychnie po pierwszym razie.
                  Tak niestety bylo, jest i pewnie jeszcze dlugo bedzie.

                  • Gość: Soonia Re: Ludzie sa monogamistami IP: *.regionet.pl 29.08.01, 19:49
                    Nie bądz naiwny curious. Oczywiście że kobieta najpierw wychodzi dobrze za mąż
                    a potem jest dyskretna i oślizgła. Oczywiscie ze musi odbyć stosuneek z wieloma
                    partnerami w bardzo krótkim czasie(owulacja)Plemniki osobnika najzdrowszego,
                    najlepszego genetycznie, są najbardziej żywotne, i to one dotrą do jajeczka.
                    Poza tym kobieta instyktownie(feromony?) wyczuwa tego wartościowego genetycznie.

                    Ale nie o to chodzi!!! chodzi o to że zarowno kobieta jak i męzczyzna z
                    powodzeniem mogą znależć teorie które usprawiedliwią ich postępowanie.

                    Bezsensowność to może złe określenie. Jak chcesz wiedzieć o co mi chodziło to
                    zajrzyj do postu gepe, punkt pierwszy.

                    Ja nie dam sobie zrobić wody z mozgu byle jakiej teorii. Skoro natura
                    wyposarzyła nas tak niezwykły organ jak kora mózgowa, to pewnie ma jakiś cel w
                    tym abysmy z niego korzystali.

                    pozdrawiam
      • Gość: gemini Re: Ludzie nie sa monogamistami IP: *.domdata.com 29.08.01, 13:11
        Ludzie - jesli już wyrazamy jakieś ogólne "prawdy" - przede wszystkim są różni.
        Jedni są z natury monogamiczni i chcą się "parzyć" a inni wręcz przeciwnie.
        I w akceptacji tej różności, odmienności (lub jej braku) zasadza się tzw. dla
        mnie wszystko.

        gem
        • Gość: Ped Re: Zdrada IP: 212.191.70.* 29.08.01, 16:28
          KOCHAJ I ROB CO CHCESZ Ktos to kiedys powiedzial
          lub napisal jako pierwszy ; napewno nie ja ani Owsiak
          . Moze ktos z dyskutantow wie ? Podobno ta formula
          rozgrzesza ludzi ze zdrady cielesnej .
          • Gość: curious Re: Zdrada IP: *.uni-forst.gwdg.de 29.08.01, 17:06
            Gość portalu: Ped napisał(a):

            > KOCHAJ I ROB CO CHCESZ Ktos to kiedys powiedzial
            > lub napisal jako pierwszy ; napewno nie ja ani Owsiak
            > . Moze ktos z dyskutantow wie ? Podobno ta formula
            > rozgrzesza ludzi ze zdrady cielesnej .

            Swiety Augustyn o ile mnie pamiec nie myli, ale czy ta formula z czegokolwiek rozgrzesza to nie wiem
            • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 29.08.01, 17:08
              Gość portalu: curious napisał(a):

              > Gość portalu: Ped napisał(a):
              >
              > > KOCHAJ I ROB CO CHCESZ Ktos to kiedys powiedzial
              > > lub napisal jako pierwszy ; napewno nie ja ani Owsiak
              > > . Moze ktos z dyskutantow wie ? Podobno ta formula
              > > rozgrzesza ludzi ze zdrady cielesnej .
              >
              > Swiety Augustyn o ile mnie pamiec nie myli, ale czy ta formula z czegokolwiek r
              > ozgrzesza to nie wiem

              Jest takie przysłowie, że jak się chce uderzyć psa to się kij zawsze znajdzie...
              • Gość: Ped Re: Zdrada do Lucy IP: 212.191.70.* 29.08.01, 17:25
                Dzieki Lucy ! Tak przypuszczalem , ze to sw. Augustyn
                ! Moje uznanie ! Czy jestes moze po studiach filozofii
                ? Ten ojciec Kosciola podobno przez cale zycie wiele
                grzeszyl a na stare lata stal sie bardzo swiatobliwy .
                Moze tym powiedzeniem chcial usprawiedliwic swoje
                grzechy ?. Pozdrawiam.
                • Gość: Ped Re: Zdrada Do curious IP: 212.191.70.* 29.08.01, 17:37
                  Przepraszam bardzo , ale nie podziekowalem wlasciwej
                  osobie za tego sw. Augustyna . Wszystko przez te
                  niepotrzebnie wtracane cytaty poprzednikow .
                  Pozdrawiam.
                • Gość: Lucy Re: Zdrada do Peda IP: 195.94.198.* 29.08.01, 17:47
                  Gość portalu: Ped napisał(a):

                  > Dzieki Lucy ! Tak przypuszczalem , ze to sw. Augustyn
                  > ! Moje uznanie ! Czy jestes moze po studiach filozofii
                  > ? Ten ojciec Kosciola podobno przez cale zycie wiele
                  > grzeszyl a na stare lata stal sie bardzo swiatobliwy .
                  > Moze tym powiedzeniem chcial usprawiedliwic swoje
                  > grzechy ?. Pozdrawiam.


                  Przepraszam, Ped, ale czytaj dokładnie. Słowa o Świętym Augustynie nie były
                  mojego autorstwa. NIE jestem po studiach filozofii.
                  Pozdrawiam
                  Lucy
                  • Gość: tyrys Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 21:54
                    my tu ciągle o zdradzie fizycznej, a wydaje mi się, że jest to ostatni krok dość
                    długiego procesu, który zaczyna się od drobnych starć w związku. Dużo wcześniej
                    pojawia się element zdrady "emocjonalnej", duszonej gdzieś w środku,
                    lekceważonej, a jednocześnie systematycznie podkopującej fundamenty istniejącego
                    niegdyś uczucia. Czy to nie jest odpowiedni moment, by się ocknąć, zanim dojdzie
                    do konkretnuch czynów?
                    • mental Re: Zdrada 29.08.01, 23:38
                      Tyrys opisal (opisala) zdrade jako postawienie kropki nad "i" w procesie
                      rozpadu zwiazku. Czy jest jednak mozliwe zdradzenie kogos, kogo sie wciaz
                      kocha? I jesli tak, to dlaczego?
                      • Gość: Zbyszek Re: Zdrada IP: 157.25.130.* 30.08.01, 09:34
                        mental napisał(a):
                        > Czy jest jednak mozliwe zdradzenie kogos, kogo sie wciaz
                        > kocha? I jesli tak, to dlaczego?

                        Fajnie. Tylko z powyższego wynikać może, że każdy związek zwany miłością jest
                        taki sam i zachodzi tam spiętrzenie najwyższych uczuć na każdym poziomie i
                        emocjonalnym i seksualnym. A co jeśli z emocjonalnym związkiem nie idzie w parze
                        fascynacja erotyczna. Albo ktoś pod wpływem indoktrynacji religijniej miał
                        pierwszy seks dopiero po ślubie, a potem kusiło go, kusiło aż uległ.

                        Uległ i stwierdził, że to błąd - więc absolutnie nie powinien o tym partnerowi
                        mówić. Tylko jak się nie zdradzić przed kimś z kim się jest blisko?

                        Uległ i spodobało mu się, stwierdza, że szanuje partnera, ale chucie nim miotają.
                        Nie umie się powstrzymać. W małżeństwie nie może swoich potrzeb seksualnych
                        zaspokoić.

                        Niestety, ale dyskutanci znający odpowiedzi na powyższe pytania, zakładają moim
                        zdaniem, że wszyscy jesteśmy tacy sami. I to mi się nie podoba.

                        Pozdrawiam
                    • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 29.08.01, 23:45
                      Chyba masz rację.
                      Ale co powiesz o ludziach, najczęsciej są to
                      męzczyzni, którzy notorycznie zdradzają zony,
                      jednocześnie przekonują ze bardzo je kochają. Ja wiem
                      ze to są ludzie właściwie chorzy, cos w rodzaju
                      alkoholików, zastanawiam się co sądzić o ich
                      deklarowanych uczuciach.
                      Ja sądzę ze takie osoby nadużywają słowa miłość. Tak
                      naprwdę kochają tylko siebie i to co dla nich jest
                      wygodne, równiez zony - w pewnym sensie.
                      • Gość: tyrys Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 00:28
                        Gość portalu: Soonia napisał(a):

                        > Chyba masz rację.
                        > Ale co powiesz o ludziach, najczęsciej są to
                        > męzczyzni, którzy notorycznie zdradzają zony,
                        > jednocześnie przekonują ze bardzo je kochają. Ja wiem
                        > ze to są ludzie właściwie chorzy, cos w rodzaju
                        > alkoholików, zastanawiam się co sądzić o ich
                        > deklarowanych uczuciach.
                        przekonuja, ale nie kochaja lub nie wiedza, co to znaczy kochac i okazywac
                        uczucia... to nie mezczyzni, ale po prostu samce kierujące się popędem, biegnąc
                        no oślep. Uczucia pojawiają się dopiero w momencie uwięźnięcia w ślepej uliczce.
                        Wtedy ze łzami w oczach czołgają się ścieżką znaną na pamięć, czyli do domu...
                        Obiecują miłość, poprawę, ale czy są to szczere uczucia, czy obawa przed
                        odrzuceniem i samotnością, trudno powiedzieć. Jest w tym dużo patologii,
                        nieuleczalnej(?)

                        > Ja sądzę ze takie osoby nadużywają słowa miłość. Tak
                        > naprwdę kochają tylko siebie i to co dla nich jest
                        > wygodne, równiez zony - w pewnym sensie.

                        myślę, że boją się miłości, okazywania uczuć, są pełni lęków, ale chcą być
                        twardzi i przestają sie liczyc z otoczeniem, raniąc najbardziej najbliższych, ale
                        i siebie (o czym może nie wiedzą?). Może to wina stereotypów, niezrozumienia
                        pojęcia wolność, czy miłość, chorobliwego przekonania, że kobieta nie moze mówić,
                        co mężczyzna powinien robić. On pragnie dominować, nieważne, dzięki jakim
                        metodom. Może więc pić, zdradzać, bo to rzekomo dodaje mu siły.
                        • Gość: claudel do tyrysa IP: *.*.*.* 30.08.01, 09:50
                          >
                          > myślę, że boją się miłości, okazywania uczuć, są pełni
                          lęków, ale chcą być
                          > twardzi i przestają sie liczyc z otoczeniem, raniąc
                          najbardziej najbliższych, ale i siebie (o czym może nie
                          wiedzą?). Może to wina stereotypów, niezrozumienia
                          > pojęcia wolność, czy miłość, chorobliwego przekonania,
                          że kobieta nie moze mówić,
                          > co mężczyzna powinien robić. On pragnie dominować,
                          nieważne, dzięki jakim metodom. Może więc pić,
                          zdradzać, bo to rzekomo dodaje mu siły.

                          Wiesz, tak to jest tylko w niektórych przypadkach
                          notorycznych zdradzaczy. Nie wszyscy faceci są jednak
                          tacy skomplikowani psychicznie. Ja znam przypadek, który
                          zdradza zupełnie bezmyślnie, tzn. w ogóle nie zastanawia
                          się nad ciężarem moralnym swego postępowania, jest jak
                          taki motylek, który skacze z kwiatka na kwiatek, bez
                          zastanawiania się nad swoją postawą. Ma oczywiście pewne
                          instynkta samozachowawcze - np. bardzo dba o to, by żona
                          się nie dowiedziała o tym, co robi. Nie jest z nią
                          szczęśliwy (przynajmniej tak twierdzi), ale w ogóle nie
                          rozpatruje jakiejś zmiany w swoim zyciu - wpadł w
                          koleiny malżeństwo, wspólny dom, majątek, dzieci i nie
                          wyobraża sobie, że miałby teraz coś zmienić. Woli
                          zdradzać i kłamać niż zacząć od nowa, od zera. Tak
                          wygodniej.
                          • Gość: tyrys Re: do tyrysa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 10:40
                            Gość portalu: claudel napisał(a):
                            mu siły.
                            >
                            > Wiesz, tak to jest tylko w niektórych przypadkach
                            > notorycznych zdradzaczy. Nie wszyscy faceci są jednak
                            > tacy skomplikowani psychicznie. Ja znam przypadek, który
                            > zdradza zupełnie bezmyślnie(...)

                            może to typ "hazardzisty", który czuje się dobrze, tylko wtedy, gdy podniesie
                            sobie poziom adrenaliny... lubi ryzyko (im forma bardziej wynaturzona, tym
                            lepiej) i traktuje je jako rutyne... poza tym trafić na takiego goscia nikomu nie
                            zyczę, jak rowniez karmic go i tolerowac, zwlaszcza, ze nie kocha. To juz
                            patologia nie tylko z jego strony, ale chyba i tej kobiety, ktora to akceptuje...
                    • Gość: claudel Re: Zdrada IP: *.*.*.* 30.08.01, 09:41
                      nie, to chyba nie tak. Tka jest w pzrypadku kobiet,
                      one potzrebują rozpadu więzi emocjonalnej, by wpaśc w
                      arniona innego mężczyzny.
                      Facet natomiast często zdradza pod wpływem impulsu,
                      bez żadnych wczesniejszych zamiarów i także wtedy,
                      gdy w swoim związku czuje się dobrze. To jest kwestia
                      chwili, sytuacji - chwilowa wolnośc, impreza, jakaś
                      koleżanka i później to juz leeeci.
                      • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 10:09
                        Gość portalu: claudel napisał(a):

                        > nie, to chyba nie tak. Tka jest w pzrypadku kobiet,
                        > one potzrebują rozpadu więzi emocjonalnej, by wpaśc w
                        > arniona innego mężczyzny.
                        > Facet natomiast często zdradza pod wpływem impulsu,
                        > bez żadnych wczesniejszych zamiarów i także wtedy,
                        > gdy w swoim związku czuje się dobrze. To jest kwestia
                        > chwili, sytuacji - chwilowa wolnośc, impreza, jakaś
                        > koleżanka i później to juz leeeci.


                        A Bozia rozumu takiemu nie dała..... jaka szkoda....
                        • Gość: :-) Re: Zdrada IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 10:29
                          Droga Lucy, Twoje poglądy są godne podziwu ale zbyt ortodoksyjne, błądzić jest
                          rzeczą ludzką, czy Tobie nigdy nie zdarzyło się działać pod wpływem impulsu?
                          Jeśli tak to wiele tracisz z radości życia. Oczywiście nie twierdze że impulsy
                          muszą być koniecznie tej natury o której mowa, ale takie się zdarzają i mądra
                          kobieta to zrozumie, bez względu na to czy ją to boli czy nie. To jest życie...
                          • Gość: tyrys Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 10:44
                            ...znam mężczyzn, którzy twierdzą, że nie poszliby do łóżka z kobietą,
                            której "przynajmniej trochę" nie kochają. Blefują???
                            • Gość: curious Re: Zdrada IP: *.uni-forst.gwdg.de 30.08.01, 10:46
                              Gość portalu: tyrys napisał(a):

                              > ...znam mężczyzn, którzy twierdzą, że nie poszliby do łóżka z kobietą,
                              > której "przynajmniej trochę" nie kochają. Blefują???

                              Oczywiscie ze nie blefuja. Ale ta milosc szybko mija....
                              • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 30.08.01, 11:13
                                Gość portalu: curious napisał(a):

                                > Gość portalu: tyrys napisał(a):
                                >
                                > > ...znam mężczyzn, którzy twierdzą, że nie poszliby
                                do łóżka z kobietą,
                                > > której "przynajmniej trochę" nie kochają. Blefują???
                                >
                                > Oczywiscie ze nie blefuja. Ale ta milosc szybko
                                mija....

                                Tak też jest z kobietami które koniecznie muszą się
                                zakochać aby pojsc z kimś do lozka:)))



                                • Gość: curious Re: Zdrada do Soonii IP: *.uni-forst.gwdg.de 30.08.01, 11:23

                                  > > > ...znam mężczyzn, którzy twierdzą, że nie poszliby
                                  > do łóżka z kobietą,
                                  > > > której "przynajmniej trochę" nie kochają. Blefują???
                                  > >
                                  > > Oczywiscie ze nie blefuja. Ale ta milosc szybko
                                  > mija....
                                  >
                                  > Tak też jest z kobietami które koniecznie muszą się
                                  > zakochać aby pojsc z kimś do lozka:)))

                                  Odnosze dziwne wrazenie ze chcesz mi pokazac jakie to kobiety sa bezduszne, twarde, nieuczuciowe i wogole.
                                  Zupelnie jak faceci. No to czemu te popieprzone feministki nas zwalczaja skoro WY jestescie tak samo podle, he?


                                  • Gość: Soonia Re: Zdrada do crious IP: *.regionet.pl 30.08.01, 11:32
                                    Gość portalu: curious napisał(a):

                                    >
                                    > > > > ...znam mężczyzn, którzy twierdzą, że nie
                                    poszliby
                                    > > do łóżka z kobietą,
                                    > > > > której "przynajmniej trochę" nie kochają.
                                    Blefują???
                                    > > >
                                    > > > Oczywiscie ze nie blefuja. Ale ta milosc szybko
                                    > > mija....
                                    > >
                                    > > Tak też jest z kobietami które koniecznie muszą się
                                    > > zakochać aby pojsc z kimś do lozka:)))
                                    >
                                    > Odnosze dziwne wrazenie ze chcesz mi pokazac jakie to
                                    kobiety sa bezduszne, twa
                                    > rde, nieuczuciowe i wogole.
                                    > Zupelnie jak faceci. No to czemu te popieprzone
                                    feministki nas zwalczaja skoro
                                    > WY jestescie tak samo podle, he?

                                    Ależ skąd my jesteśmy święte co do jednej, idealne
                                    wrazliwe, uczuciowe....
                                    A wy wszyscy co do jednego jesteście be, wszyscy
                                    facecisą podli tak?
                                    Pieprzone to są te wasze stereotypy, i chyba nie
                                    wyobrazasz sobie ile one i mężczyzną i kobietom
                                    wyrządzają szkody
                                    >
                                    >

                          • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 10:54
                            Gość portalu: :-) napisał(a):

                            > Droga Lucy, Twoje poglądy są godne podziwu ale zbyt ortodoksyjne, błądzić jest
                            > rzeczą ludzką, czy Tobie nigdy nie zdarzyło się działać pod wpływem impulsu?
                            > Jeśli tak to wiele tracisz z radości życia. Oczywiście nie twierdze że impulsy
                            > muszą być koniecznie tej natury o której mowa, ale takie się zdarzają i mądra
                            > kobieta to zrozumie, bez względu na to czy ją to boli czy nie. To jest życie...

                            Oczywiście, że tak. Popełniłam w życiu wiele błędów w różnych jego dziedzinach i
                            właśnie między innym dlatego teraz mogę mówic jak powinno być...
                            Mądra kobieta zrozumie, owszem, ale czy wybaczy???? To zupełnie inna para
                            kaloszy, a wszak tu mówimy o wybaczaniu.
                            Mnóstwo rzeczy robię pod wpływem impulsu na: kupuję szafę, bo piękna a potem nie
                            mam jej gdzie postawić :-))))
                            Ale nigdy pod wpływem impulsu nie podjęłam żadnej życiowej decyzji, nigdy. Bardzo
                            cenię w ludziach konsekwencję i odpowiedzialność i te cechy rozwijam również u
                            siebie. Są takie momenty w życiu człowieka, za które płaci się potem całym życiem
                            (czasem nie tylko swoim) i wtedy po prostu NIE WOLNO kierować się impulsem bo
                            można potem obudzić się jak to się nieładnie mówi "z ręką w nocniku"
                            • Gość: królik Re: Zdrada kobiety IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 11:07
                              Ale kobiety też zdradzają, choćby myśląc o kimś innym podczas seksu z mężem,
                              pewnie i kobietom patrzeba też zrozumienia i wybaczenia. Mężczyźni jako
                              bardziej doświadczeni w roli zdadzająych na pewna potrafią i zrozumieć i
                              wybaczyć bez problemu. Prawda?
                              • Gość: Lucy Re: Zdrada kobiety IP: 195.94.198.* 30.08.01, 11:16
                                Gość portalu: królik napisał(a):

                                > Ale kobiety też zdradzają, choćby myśląc o kimś innym podczas seksu z mężem,
                                > pewnie i kobietom patrzeba też zrozumienia i wybaczenia. Mężczyźni jako
                                > bardziej doświadczeni w roli zdadzająych na pewna potrafią i zrozumieć i
                                > wybaczyć bez problemu. Prawda?


                                Mam skrajnie inne zdanie na ten temat.
                                • Gość: królik Re: Zdrada kobiety IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 11:24
                                  to znaczy, że Twoim zdaniem mężczyzna być może potrafi zrozumieć ale nie
                                  koniecznie wybaczyć?
                                  • Gość: Lucy Re: Zdrada kobiety IP: 195.94.198.* 30.08.01, 11:37
                                    Gość portalu: królik napisał(a):

                                    > to znaczy, że Twoim zdaniem mężczyzna być może potrafi zrozumieć ale nie
                                    > koniecznie wybaczyć?

                                    Skoro pytasz, to odpowiem. Jak już wiele razy podkreslałam, wypowiadam się tylko
                                    i wyłącznie w swoim imieniu. A ponieważ nigdy nie byłam mężczyzną, mogę tylko
                                    przypuszczać. A moje przypuszczenia są w skrócie takie, że mężczyzna nie potrafi
                                    wybaczyć zdrady kobiecie a zrozumieć potrafi tylko MĘSKĄ zdradę.

                              • Gość: curious Re: Zdrada kobiety IP: *.uni-forst.gwdg.de 30.08.01, 11:18
                                Gość portalu: królik napisał(a):

                                > Ale kobiety też zdradzają, choćby myśląc o kimś innym podczas seksu z mężem,
                                > pewnie i kobietom patrzeba też zrozumienia i wybaczenia. Mężczyźni jako
                                > bardziej doświadczeni w roli zdadzająych na pewna potrafią i zrozumieć i
                                > wybaczyć bez problemu. Prawda?

                                Wyraze tutaj tylko swoje zdanie, ale...niech tam sobie ona podczas seksu mysli o kim chce - Marlonie Brando,
                                Einsteinie, Arnoldzie Schwarzenegrze, albo Kim Ir Senie mnie to nie obchodzi, nie obraze sie i nic nie musze w
                                zwiazku z tym wybaczac.
                                • Gość: królik Re: Zdrada kobiety IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 11:21
                                  no dobrze, a jak prześpi się z innym realnym facetem albo z kilkoma oczywiście
                                  z powodu uroku chwili?
                            • Gość: :-) Re: Zdrada IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 11:28
                              Zgadzam się z Tobą Lucy, że chwilą zapomnienia można zmienić swoje życie
                              niekoniecznie na lepsze. Znam niestety taki przypadek (nie z autopsji
                              jednak).Ponieważ materia jest wielce delikatna i skomplikowana, zależy od
                              ludzkich typów, wychowania, zasad i indywidualnej wrażliwości, toteż
                              kategoryczne sądy nie maja tu racji bytu. Są osoby dla których zdrada jest
                              niedopuszczalna i przez to skłonni są porzucić partnera, godna to podziwu
                              postawa wynikająca ze stałości zasad, ale jakież niebezpieczeństwo... i tak
                              można w kółko argumenty za i przeciw i końca nie ma, bo jak już mówiłam materia
                              jest niezwykle skomplikowana. A często upraszczanie zachowań może doprowadzić
                              do skomplikowania sobie życia.
                          • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 30.08.01, 11:22
                            Gość portalu: :-) napisał(a):

                            > Droga Lucy, Twoje poglądy są godne podziwu ale zbyt
                            ortodoksyjne, błądzić jest
                            > rzeczą ludzką, czy Tobie nigdy nie zdarzyło się
                            działać pod wpływem impulsu?
                            > Jeśli tak to wiele tracisz z radości życia.
                            Oczywiście nie twierdze że impulsy
                            > muszą być koniecznie tej natury o której mowa, ale
                            takie się zdarzają i mądra
                            > kobieta to zrozumie, bez względu na to czy ją to boli
                            czy nie. To jest życie...

                            Drogi Usmiechu to co tu napisałeś to czyste
                            przyzwolenie na zdrade, a jednocześnie odpowiedz
                            dlaczego męzczyżni zdradzają częsciej niż kobiety: bo
                            mają przyzwolenie społeczne , bo stereotypy działają na
                            ich korzyść, bo takie jest zyćie, bo to jest jego urok,
                            bo przecierz MĄDRA KOCHAJĄCA KOBIETA MUSI WYBACZYC.

                            To nie są zadne niekontrolowane impulsy, to są impulsy
                            na które człowiek sobie świadomie pozwala, bo to takie
                            ludzkie...akurat

                            • Gość: :-) Re: Zdrada IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 11:32
                              Droga Sooniu, a czyż na rzeczywistość (społeczną czy inną) można się obrażać???
                              • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 30.08.01, 11:38
                                Gość portalu: :-) napisał(a):

                                > Droga Sooniu, a czyż na rzeczywistość (społeczną czy
                                inną) można się obrażać???

                                Drogi Usmiechu, rzeczywistość społeczną to my sobie
                                akurat sami tworzymy. Zyjemy w takiej rzeczywistośći
                                jaką sobie tworzymy.

                                (feministki chcą zmieniać tą rzeczywistość, ale to wam
                                sie nie podoba, bo czy ta nowa rzeczywistość z nowymi
                                stereotypami będzie dla was taka cacy?)

                                • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 11:42
                                  > Drogi Usmiechu, rzeczywistość społeczną to my sobie
                                  > akurat sami tworzymy. Zyjemy w takiej rzeczywistośći
                                  > jaką sobie tworzymy.
                                  >

                                  Otóż to. A jak ktoś się z tym nie zgadza to się go nazywa ortodoksyjnym
                                  przeżytkiem :-))))


                                • Gość: :-) Re: Zdrada IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 11:43
                                  Ależ bynajmniej nie. Rzeczywistość to my zastaliśmy a pracowały na nią całe
                                  pokolenia, Obrażanie się na nia doprowadza do jednego - osobistej tragedii. A
                                  dlatego feministki to postaci w pełni tragiczne...
                                  • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 11:56
                                    Gość portalu: :-) napisał(a):

                                    > Ależ bynajmniej nie. Rzeczywistość to my zastaliśmy a pracowały na nią całe
                                    > pokolenia, Obrażanie się na nia doprowadza do jednego - osobistej tragedii. A
                                    > dlatego feministki to postaci w pełni tragiczne...

                                    Teraz wychodzi, że jestem postacią tragiczną dochowując wierności mojemu mężowi i
                                    wymagając od niego tego samego....
                                    A tak na marginesie, rzeczywistość się zmienia i to dynamicznie. Juz teraz jest
                                    inaczej, niż było, gdy przychodziliśmy na świat, a co dopiero za czasów
                                    młodzieńczych naszych rodziców... A jeszcze dawniej kobiety nie miały praw
                                    wyborczych, a dawniej wierzono, że ziemia jest płaska, a dawniej mężczyźni
                                    polowali na mamuty z maczugą.. . mam ciągnąć???
                                    nadal twierdzisz, że rzeczywistość jest niezmienna???

                                    • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 12:09
                                      Gość portalu: Lucy napisał(a):

                                      > Gość portalu: :-) napisał(a):
                                      >
                                      > > Ależ bynajmniej nie. Rzeczywistość to my zastaliśmy a pracowały na nią cał
                                      > e
                                      > > pokolenia, Obrażanie się na nia doprowadza do jednego - osobistej tragedii
                                      > . A
                                      > > dlatego feministki to postaci w pełni tragiczne...
                                      >
                                      > Teraz wychodzi, że jestem postacią tragiczną dochowując wierności mojemu mężowi
                                      > i
                                      > wymagając od niego tego samego....
                                      > A tak na marginesie, rzeczywistość się zmienia i to dynamicznie. Juz teraz jest
                                      >
                                      > inaczej, niż było, gdy przychodziliśmy na świat, a co dopiero za czasów
                                      > młodzieńczych naszych rodziców... A jeszcze dawniej kobiety nie miały praw
                                      > wyborczych, a dawniej wierzono, że ziemia jest płaska, a dawniej mężczyźni
                                      > polowali na mamuty z maczugą.. . mam ciągnąć???
                                      > nadal twierdzisz, że rzeczywistość jest niezmienna???
                                      >

                                      Nie da się ukryć, że na to, co zastajemy, pracowały całe pokolenia, ale własnie
                                      to każde nastepne pokolenie pracuje nad tym, żeby ta rzeczywistość była INNA,
                                      lepsza. I feministki mają w tym swój duży udział. A tragiczna jest taka postać,
                                      która biernie godzi się z zastanym porządkiem, choć wcale jej się to nie podoba.
                                      Jakby każdy tak myslał, jak Ty, to do tej pory siedzielibysmy w jaskiniach.
                                    • Gość: :-) Re: Zdrada IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 12:31
                                      Gość portalu: Lucy napisał(a):

                                      > Gość portalu: :-) napisał(a):
                                      >
                                      > > Ależ bynajmniej nie. Rzeczywistość to my zastaliśmy a pracowały na nią cał
                                      > e
                                      > > pokolenia, Obrażanie się na nia doprowadza do jednego - osobistej tragedii
                                      > . A
                                      > > dlatego feministki to postaci w pełni tragiczne...
                                      >
                                      > Teraz wychodzi, że jestem postacią tragiczną dochowując wierności mojemu mężowi
                                      > i
                                      > wymagając od niego tego samego....
                                      > A tak na marginesie, rzeczywistość się zmienia i to dynamicznie. Juz teraz jest
                                      >
                                      > inaczej, niż było, gdy przychodziliśmy na świat, a co dopiero za czasów
                                      > młodzieńczych naszych rodziców... A jeszcze dawniej kobiety nie miały praw
                                      > wyborczych, a dawniej wierzono, że ziemia jest płaska, a dawniej mężczyźni
                                      > polowali na mamuty z maczugą.. . mam ciągnąć???
                                      > nadal twierdzisz, że rzeczywistość jest niezmienna???
                                      >

                                      CZy ty ze swoimi poglądami uważasz się za feministkę? To chyba jakas pomylka.
                                      Feministki chcą żeby zdrada była rónoprawna dla mężczyzn i kobiet a tobie chyba
                                      nie o to chodziło. Feministki chcą równości w tym co już jest. A ty zdajesz się
                                      być idealistką czyż nie??A co do zdrad i stereotypów na ich temat to nie wydaje
                                      mi się zeby się wiele zmieniło.;-)
                                  • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 30.08.01, 12:08
                                    Gość portalu: :-) napisał(a):

                                    > Ależ bynajmniej nie. Rzeczywistość to my zastaliśmy a
                                    pracowały na nią całe
                                    > pokolenia, Obrażanie się na nia doprowadza do jednego
                                    - osobistej tragedii. A
                                    > dlatego feministki to postaci w pełni tragiczne...

                                    Alez bynajmnie TAK. A więc my zastalismy rzeczywistaść
                                    na którą pracowały pokolenia i powiedzmy od roku 1970
                                    pokolenia będą już tylko "zastawać" to co te przed 1970
                                    wypracowały. Rzeczywistość zmienia się cały czas wraz
                                    ze zmianą ludzkiej mentalnośći, a co za ty m idzie
                                    zwyczajow itp.
                                    Gdyby jednostki nie obrazały sie na zastaną
                                    rzeczywistość do tej pory siedzielibysmy w jaskiniach i
                                    obgryzali kosci(ale za to zycie seksualne byłob y
                                    zupełnie swobodne)
                                    A co do tragedii, cóż lepsza ludzka tragedia niż brak
                                    tragedii istoty która wyrzek ła sie swego
                                    człowieczeństwa.


                                  • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 30.08.01, 12:09
                                    Gość portalu: :-) napisał(a):

                                    > Ależ bynajmniej nie. Rzeczywistość to my zastaliśmy a
                                    pracowały na nią całe
                                    > pokolenia, Obrażanie się na nia doprowadza do jednego
                                    - osobistej tragedii. A
                                    > dlatego feministki to postaci w pełni tragiczne...

                                    Alez bynajmnie TAK. A więc my zastalismy rzeczywistaść
                                    na którą pracowały pokolenia i powiedzmy od roku 1970
                                    pokolenia będą już tylko "zastawać" to co te przed 1970
                                    wypracowały. Rzeczywistość zmienia się cały czas wraz
                                    ze zmianą ludzkiej mentalnośći, a co za ty m idzie
                                    zwyczajow itp.
                                    Gdyby jednostki nie obrazały sie na zastaną
                                    rzeczywistość do tej pory siedzielibysmy w jaskiniach i
                                    obgryzali kosci(ale za to zycie seksualne byłob y
                                    zupełnie swobodne)
                                    A co do tragedii, cóż lepsza ludzka tragedia niż brak
                                    tragedii istoty która wyrzek ła sie swego
                                    człowieczeństwa.


                                    • Gość: :-) Re: Zdrada IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 12:40
                                      Sooniu, probujesz mnie wciągać w dyskusje na tema którego nie podjełam. A
                                      interpretujesz moje słowa pod kątem swoich, a nie moich poglądów, czyli
                                      odcinasz od kontekstu w którym je użyłam.Mówiąc o rzeczywistości mówie o tym że
                                      zdrady były są i będą, i traktowanie ich w sposób kategoryczny jest nonsensem.
                                      CZyli udawanie że nie ma oczym mówić lub negowanie ich istnienia nie ma sensu,
                                      to jest złe jest to jakiś problem i trzeba sobie z nim radzić. A tego o czym
                                      piszeswz po prostu nie rozumiem ~:-I
                                      • Gość: Lucy Re: Zdrada do :-) IP: 195.94.198.* 30.08.01, 12:51
                                        Nikt z nas nie neguje istnienia zdrad. Gdyby tak było, nie istniałby ten wątek a
                                        my rozmawialibyśmy sobie na temat rożnego smaku piwa, na przykład. Wątpię też,
                                        czy ktoś z nas uważa, że zdrada jest czymś naturalnym i że jak najbardziej
                                        powinna istnieć.
                                        Jak słusznie zaznaczyłaś, zdrady istnieją i są problemem, z którym należy
                                        walczyc, co niniejszym, moim skromnym zdaniem niektórzy z nas właśnie czynią.
                                        Ja zrozumiałam Twoje słowa podobnie jak Soonia i w podobny sposób na nie
                                        odpowiedziałam.
                                        • Gość: :-) do Lucy IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 13:05
                                          Gość portalu: Lucy napisał(a):

                                          > Nikt z nas nie neguje istnienia zdrad. Gdyby tak było, nie istniałby ten wątek
                                          > a
                                          > my rozmawialibyśmy sobie na temat rożnego smaku piwa, na przykład. Wątpię też,
                                          > czy ktoś z nas uważa, że zdrada jest czymś naturalnym i że jak najbardziej
                                          > powinna istnieć.
                                          > Jak słusznie zaznaczyłaś, zdrady istnieją i są problemem, z którym należy
                                          > walczyc, co niniejszym, moim skromnym zdaniem niektórzy z nas właśnie czynią.
                                          > Ja zrozumiałam Twoje słowa podobnie jak Soonia i w podobny sposób na nie
                                          > odpowiedziałam.


                                          człowiek często bywa na forum źle rozumiany, ograniczona forma wypowiedzi.Ty Lucy
                                          właśnie próbujesz negować zdrady, nie to że istnieją a to że nie powinno ich być.
                                          Sama gdzieś juz pisałaś że niewłaściwe jest uczenie się na własnych błędach.
                                          • Gość: Lucy Re: do :-) IP: 195.94.198.* 30.08.01, 13:17
                                            > człowiek często bywa na forum źle rozumiany, ograniczona forma wypowiedzi.Ty Lu
                                            > cy
                                            > właśnie próbujesz negować zdrady, nie to że istnieją a to że nie powinno ich by
                                            > ć.
                                            > Sama gdzieś juz pisałaś że niewłaściwe jest uczenie się na własnych błędach.

                                            To prawda, że często bywa się źle zrozumianym. Nigdy nie negowałam istnienia zdrad
                                            a to, że uważam, że nie powinno ich być w żadnym wypadku nie wpływa na fakt, że
                                            mają miejsce. Co z kolei w żadnym wypadku nie wpłynie na zmianę mojego zdania.
                                            Podobnie jak jest z uczeniem się na błędach. Lepiej byłoby ich nie popełniać i
                                            dlatego nie uczyć się na nich. Co nie zmienia faktu, że popełniłam ich wiele i
                                            nadal pewnie będę popełniać, tak jak każdy z nas.
                                            W którymś z poprzednich postów mówiłaś, że uważasz mnie za idealistkę. To
                                            niezupełnie tak. Po prostu w coś trzeba wierzyć. Nikt nie jest doskonały ale
                                            każdy może do doskonałości dążyć.
                                            • Gość: Soonia Re: do :-) IP: *.regionet.pl 30.08.01, 13:40
                                              To prawda. Często ludzie usprawiedliwiają swe
                                              postępowanie stwierdzeniem że nikt nie jest
                                              doskonały.W porządku to prawda, oby tylko taka
                                              postawa nie była przeszkodą właśnie do doskonalenia
                                              sie, co własciwie jest celem naszego życia.

                                              pozdrawiam
                                      • Gość: Soonia Re: Zdrada IP: *.regionet.pl 30.08.01, 13:09
                                        Tak usmiechu, toz mowie o zdradzie juz drugi dzień i
                                        nie neguje jej istnienia. Zdrada jest była i
                                        bedzie(ale tego juz na pewno nie wiemy),ale jest
                                        zła,komplikuje ludziom życie, prowadzi do wielu
                                        tragedii takich jak załamania nerwice czasem nawet
                                        smierć(nie mowiac juz o tych drobniejszych) Kazda
                                        zdrada wywołuje negatywne konsekwencje. Dlatego
                                        podejscie typu: tacy sa ludzie takie jest zycie, bo
                                        to był impuls(i juz czujemy sie rozgrzeszeni bo
                                        impuls to ludzka rzecz),mądra kobieta/mezczyzna
                                        wybaczy itp. wydają mi sie bardzo nieodpowidnie.
                                        Nagromadzenie tego typu informacji w mediach, w
                                        naszej mentlności powoduje ze ludzie zaczynaja zdrade
                                        traktować jako relatywnie drobne mało szkodzące
                                        wykroczenie. A to nie prawda!!!
                                        Zdrada jest jedną z rzeczy jaką robią ludzie gdy ich
                                        charakter jest tylko częsciowo rozwinięty, a ludzie
                                        jako gatunek wcale nie sa w dobrej kondycji(duchowej)

                                        pozdrawiam

                                        • Gość: :-) Soonia IP: *.telenergo.pl 30.08.01, 13:31
                                          Sooniu możesz powiedzieć ile masz lat? Moze to coś wyjaśni. Bo ta dyskusja robi
                                          się b. męcząca i nudna. Jak można nie widzieć tego że to jest tak złożona
                                          sprawa? Razem z Lucy sprowadzacie problem do parteru. W dodatku a propos zmian
                                          stereotypów to wy idziecie całkowicie pod prąd. NIe zauważyłyście? To spójrzcie
                                          na to co dzieje sie z zachodnimi społeczeństwami, całkowity rozkład rodziny, a
                                          nawet związków nieformalnych. To jest choroba cywilizacyjna, kazdy musimy
                                          nauczyć się z nią żyć.Świat akurat zmienia się w przeciwnym kierunku niż wy
                                          sugerujecie, ttakie poglądy jak wasze są w całkowitej mniejszości, a będzie ich
                                          jeszcze mniej i nie mówię tego po to żeby kogoś urazić, takie są fakty , a Wy
                                          obrażacie się na rzeczywistośc. Życzę duużych sukcesów w walce z wiatrakami...
                                          • Gość: Soonia Re: z prośbą do :-) IP: *.regionet.pl 30.08.01, 14:01
                                            Nie uraziłaś mnie raczej wręcz przeciwnie,same
                                            komplementy. Myslisz że tego bym chciała: płynąc z
                                            prądem, lecieć jak baran za stadem, być konformistką
                                            która wyrzeka się siebie? nie, na pewno nie.
                                            Wiesz ja nie mam nic przeciwko swobodzie seksualnej,
                                            sama z niej korzystałam, obrzydza mnie tylko zdrada,
                                            mogłabym ci dokładnie wyjasnić dlaczego, ale na pewno
                                            było by to nudne.
                                            Mam 28 lat
                                            Chętnie posłucham gdybyś zechciała wytłumaczyc
                                            tumokowi jak złożona jest sprawa. Oczywiście jezeli
                                            by cie to za bardzo nie zmęczyło....

                                            • Gość: Józef K Re: z prośbą do :-) IP: 157.25.130.* 30.08.01, 15:53
                                              Gość portalu: Soonia napisał(a):
                                              > Mam 28 lat

                                              No to Sooniu najlepsze jeszcze przed Tobą, moim zdaniem najfaniejsze są kobiety
                                              po 30.

                                              Kłaniam się
                                              • Gość: Soonia Re: do Jozefa K IP: *.regionet.pl 30.08.01, 22:40
                                                Gość portalu: Józef K napisał(a):

                                                > Gość portalu: Soonia napisał(a):
                                                > > Mam 28 lat
                                                >
                                                > No to Sooniu najlepsze jeszcze przed Tobą, moim
                                                zdaniem najfaniejsze są kobiety
                                                >
                                                > po 30.
                                                >
                                                > Kłaniam się

                                                Wiem Jozefie, zreszta ja juz teraz jestem całkiem
                                                fajna;) i w ogole jest niezle.

                                                pozdrawiam:)))

                                          • Gość: Lucy Re: :-) IP: 195.94.198.* 30.08.01, 14:58
                                            Gość portalu: :-) napisał(a):

                                            > Sooniu możesz powiedzieć ile masz lat? Moze to coś wyjaśni. Bo ta dyskusja robi
                                            >
                                            > się b. męcząca i nudna. Jak można nie widzieć tego że to jest tak złożona
                                            > sprawa? Razem z Lucy sprowadzacie problem do parteru. W dodatku a propos zmian
                                            > stereotypów to wy idziecie całkowicie pod prąd. NIe zauważyłyście? To spójrzcie
                                            >
                                            > na to co dzieje sie z zachodnimi społeczeństwami, całkowity rozkład rodziny, a
                                            > nawet związków nieformalnych. To jest choroba cywilizacyjna, kazdy musimy
                                            > nauczyć się z nią żyć.Świat akurat zmienia się w przeciwnym kierunku niż wy
                                            > sugerujecie, ttakie poglądy jak wasze są w całkowitej mniejszości, a będzie ich
                                            >
                                            > jeszcze mniej i nie mówię tego po to żeby kogoś urazić, takie są fakty , a Wy
                                            > obrażacie się na rzeczywistośc. Życzę duużych sukcesów w walce z wiatrakami...

                                            Chyba się nie rozumiemy. Nie obrażam się na rzeczywistość. Nie walczę z
                                            wiatrakami. W ogóle nie walczę. Nikogo nie próbuję zmieniać, bo nikogo nie
                                            zmienię. Po prostu: zostało zadane pytanie: odpowiedziałam na nie, powiedziałam
                                            swoje zdanie. Powiedziałam , jak ma wyglądać MOJE życie, co wcale nie znaczy, że
                                            wszyscy natychmiast mają mnie zacząć oklaskiwać i dostosowywac swoje życie do
                                            moich wyobrażeń. Ja mówię tylko i wyłącznie o sobie. Z nikim nie będę walczyć, bo
                                            nie muszę. A fakt, że moje pogądy są mniejszościowe w najmniejszym stopniu nie
                                            wpływa na ich stałość. I moje życie dalej będzie szło "pod prąd" (w tym sensie, o
                                            którym mówisz w swoim poście)i absolutnie nie znaczy to, że Twoje też ma takie
                                            być.
                                          • Gość: Anja Re: Zdrada - do:-) moja sugestia plyn z pradem jak kloda drewna IP: *.orbis.pl 30.08.01, 17:19
                                            Gość portalu: :-) napisał(a):

                                            > Sooniu możesz powiedzieć ile masz lat? Moze to coś wyjaśni. Bo ta dyskusja robi
                                            Dobre wychowanie wymaga, najpierw przedstaw sie sam w nowym towarzystwie. Dwa
                                            potencjalny argument wieku jest dosc watpliwy, gdyz nasze poglady ksztaltuja sie
                                            m.in. na podstawie dowsiadczen i ew. umijetnosci wyciagniecia z nich wnioskow.
                                            Tak wiec wiek wiekowi nie jest rowny, sa ludzie ktorzy zatrzymuja sie na pewnym
                                            etapie.
                                            >Jak można nie widzieć tego że to jest tak złożona
                                            > sprawa?

                                            Tu sie czesciowo zgadzam... Przeczytalam wieksza czesc wypowiedzi i zauwazylam
                                            pewien paradoks, zamiast dzielic sie swoimi pogladami zaczeliscie je przedstawiac
                                            jako obowiazujaca norme, autor/-ka tego listu rowniez popelnil ten blad...
                                            Dlaczego uwazam to za blad? Ludzie (tu pozwolicie nie bede sie rozwodzic czy sa
                                            istotami wyzszymi czy tez zwierzetami) sa obdarzeni wolna wola, a co za tym idzie
                                            mozliowoscia wyboru. Stad jest taka roznorodnosc pogladow, a kazdy identyfikuje
                                            sie z tym co najbardziej rozumie i z czym lepiej mu sie zyje. Chcialabym tez
                                            wyjasnic, ze rozgraniczam tu pojecie tolerancji od akceptacji. Oznacza to, ze
                                            zdaje sobie sprawe z roznic, ktore opisalam, ale nie poczuwam sie do biernego
                                            przyjmowania kazdej opinni, jezeli mam swoje ustalone poglady.

                                            >W dodatku a propos zmian
                                            > stereotypów to wy idziecie całkowicie pod prąd. NIe zauważyłyście? To spójrzcie
                                            >
                                            > na to co dzieje sie z zachodnimi społeczeństwami, całkowity rozkład rodziny, a
                                            > nawet związków nieformalnych. To jest choroba cywilizacyjna, kazdy musimy
                                            > nauczyć się z nią żyć.Świat akurat zmienia się w przeciwnym kierunku niż wy
                                            > sugerujecie, ttakie poglądy jak wasze są w całkowitej mniejszości, a będzie ich
                                            >
                                            > jeszcze mniej i nie mówię tego po to żeby kogoś urazić, takie są fakty , a Wy
                                            > obrażacie się na rzeczywistośc. Życzę duużych sukcesów w walce z wiatrakami...


                                            Skoro mamy okazje zaobserwowac co sie u nich dzieje i jaki jest tego efekt, to
                                            moze warto wyciagnac z tego jakies wnioski...Nie wiem co dla Ciebie oznacza, ze
                                            swiat zmierza w zupelnie innym kierunku, ale to ze Ty zmierzasz razem z nim, nie
                                            swiadczy o tym, ze osiagneliscie, az taka przewage liczebna. Ja sie tym w kazdym
                                            razie specjalnie nie martwie, walczyc z nikim nie zamierzam, zyje swoim zyciem i
                                            wedlug swoich zasad, to skuteczna szczepionka.

                                            Wyszlam za maz, dlatego, ze mialam szczescie poznac i pokochac Osobe, ktora jest
                                            idealem na miare moich pragnien. Wyznajemy zbiezne poglady, jednym z nich jest
                                            wiernosc. Wynika to z moim zdaniem oczywistego faktu, nie mam potrzeby poszukiwan
                                            kogos innego, bo jestem z Kims dla mnie wyjatkowy, nie umiem sie i nie chce
                                            sie "rozdrabniac."..To przemyslana decyzja, poparta wlasnymi doswiadczeniami.
                                            Chyba mialam szczescie:-)

                                            Specjalne pozdrowienia dla Lucy i Sooni:-))
                        • Gość: do Lucy Re: Zdrada IP: *.*.*.* 30.08.01, 12:04
                          >
                          > A Bozia rozumu takiemu nie dała..... jaka szkoda....

                          Wyobraź sobei Lucy, że to się nie wyklucza - posiadanie
                          rozumu i uleganie impulsom. Po to jest ten rozum, by
                          później wiedzieć, co z takim faktem zrobić - że się
                          uległo impulsowi. Innymi słowy: rozum pozwala uczyć się
                          na błędach (jeśli to, co się zrobiło uważa się za błąd)
                          • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 12:41
                            > Wyobraź sobei Lucy, że to się nie wyklucza - posiadanie
                            > rozumu i uleganie impulsom. Po to jest ten rozum, by
                            > później wiedzieć, co z takim faktem zrobić - że się
                            > uległo impulsowi. Innymi słowy: rozum pozwala uczyć się
                            > na błędach (jeśli to, co się zrobiło uważa się za błąd)


                            Ach, więc Twoim zdaniem rozum powinien służyć nam do unikania konsekwencji
                            naszego postępowania? Pozwól, że się nie zgodzę: rozum powinien zadziałać PRZED
                            impulsem i zasygnalizować konsekwencje czynu. A uczyć to się należy nie na
                            błędach, lecz na uniwesytecie.
                            • Gość: tyrys Re: Zdrada IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 15:45
                              Gość portalu: Lucy napisał(a):
                              >
                              > Ach, więc Twoim zdaniem rozum powinien służyć nam do unikania konsekwencji
                              > naszego postępowania? Pozwól, że się nie zgodzę: rozum powinien zadziałać PRZED
                              > impulsem i zasygnalizować konsekwencje czynu. A uczyć to się należy nie na
                              > błędach, lecz na uniwesytecie.

                              uprzedzając atak bardziej zawziętych osobników- troszkę za daleko posunęłaś się z
                              tym uniwersytetem! Nauka jako nauka jest zupelnie nieżyciowa. To, czego naprawdę
                              można się nauczyć, to "uboczne produkty" edukacji, ale jakże praktyczne! Bez
                              względu na kierunek, uczymy się tego samego- czyli wziąć wszystko nie robiąc nic,
                              jak wykorzystać słabości innych itp...
                              Uczenia się na błędach natomiast nie można potępiać, gdyż uważam, iż jest to
                              cenna umiejętność, którą nie każdy jest obdarzony.
                              • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 16:55
                                > uprzedzając atak bardziej zawziętych osobników- troszkę za daleko posunęłaś się
                                > z
                                > tym uniwersytetem! Nauka jako nauka jest zupelnie nieżyciowa. To, czego napraw
                                > dę
                                > można się nauczyć, to "uboczne produkty" edukacji, ale jakże praktyczne! Bez
                                > względu na kierunek, uczymy się tego samego- czyli wziąć wszystko nie robiąc ni
                                > c,
                                > jak wykorzystać słabości innych itp...
                                > Uczenia się na błędach natomiast nie można potępiać, gdyż uważam, iż jest to
                                > cenna umiejętność, którą nie każdy jest obdarzony.

                                Sorry, z tym uniwersytetem to był taki joke :-))) Powinnam to była wyraźniej
                                zaznaczyć.
                                Lucy
                            • Gość: mental Re: Zdrada IP: 10.1.2.* / 192.147.57.* 30.08.01, 15:53
                              Moim zdaniem, czynniki zewnetrzne i "impulsy" nie sa zadnym wytlumaczeniem.
                              Oczywiscie, ze gdyby nagle wlazla na mnie sliczna mloda dupcia i zaczela mnie
                              chedozyc, to pewnie bym sie nie oparl :)), ale po pierwsze takie zeczy sie nie
                              zdarzaja :((, a po drugie jakos do tej sytuacji musialoby dojsc, a wtedy
                              mialbym jeszcze kontrole. Tak naprawde to wierni jestesmy sobie samym i temu w
                              co wierzymy, lojalnosc wobec partnera jest tylko pochodna wiernosci sobie.

                              Jesli chodzi o zmiany obyczajowe we wspolczesnym spoleczenstwie: to jak uzywasz
                              wolnosci zalezy tylko od ciebie i fakt, ze inni robia tak czy inaczej nie
                              powinien miec wplywu na ciebie (chyba ze jestes owca, albo innym stadnym
                              zwierzakiem).
                              • Gość: Lucy Re: Zdrada IP: 195.94.198.* 30.08.01, 16:56
                                Gość portalu: mental napisał(a):

                                > Moim zdaniem, czynniki zewnetrzne i "impulsy" nie sa zadnym wytlumaczeniem.
                                > Oczywiscie, ze gdyby nagle wlazla na mnie sliczna mloda dupcia i zaczela mnie
                                > chedozyc, to pewnie bym sie nie oparl :)), ale po pierwsze takie zeczy sie nie
                                > zdarzaja :((, a po drugie jakos do tej sytuacji musialoby dojsc, a wtedy
                                > mialbym jeszcze kontrole. Tak naprawde to wierni jestesmy sobie samym i temu w
                                > co wierzymy, lojalnosc wobec partnera jest tylko pochodna wiernosci sobie.
                                >
                                > Jesli chodzi o zmiany obyczajowe we wspolczesnym spoleczenstwie: to jak uzywasz
                                >
                                > wolnosci zalezy tylko od ciebie i fakt, ze inni robia tak czy inaczej nie
                                > powinien miec wplywu na ciebie (chyba ze jestes owca, albo innym stadnym
                                > zwierzakiem).


                                OTÓŻ TO!!!!
                                I tym optymistycznym akcentem....
                              • Gość: mental Re: Zdrada IP: 10.1.2.* / 192.147.57.* 30.08.01, 17:37
                                Mialem na mysli rzeczy :))
                                • Gość: ula Re: do Lucy, Soonii, Mental IP: *.hartford-13-14rs.ct.dial-access.att.net 01.09.01, 19:28
                                  uff, znowu jeden z tasiemcow forumowych, ale tym razem inteesujacy, mimo to
                                  nie bylam w stanie przesledzic wszystkich wypowiedzi ale chcialabym dodac maly
                                  prozaiczny komentarz/przyklad z zycia pozornie nie majacy wiele wspolnego z
                                  tematem zdrad...
                                  ktos tutaj wyrazal sie (chyba Usmieszek), ze rzeczywistosc jest malo zmienialna
                                  i ze powinnismy sie pogodzic z tym co ona nam przynosi bo tak juz jest...
                                  nic bardziej blednego, gdyby tak bylo nie byloby tych wszystkich rewolucji i
                                  przewrotow kulturalnych, politycznych, obyczajowych, seksualnych itp., ale do
                                  rzeczy ...
                                  jakies 10 lat temu bylam swiadkiem kampanii antynikotynowej, ktorej jednym z
                                  zalozen bylo wprowadzenie zakazu palenia papierosow w miejscach publicznych
                                  (zakladach pracy, restauracjach, urzedach itd.).Pracowalam w tym czasie w
                                  firmie liczacej okolo 10,000 pracownikow i palacze popalali siedzac sobie
                                  wygodnie przy biurkach, nie zwracajac najmniejszej uwagi na niepalacych. I
                                  jednych i drugich bylo bardzo wiele. Kiedy zaczely chodzic sluchy, ze palenie w
                                  budynku bedzie zakazane palacze podniesli krzyk, ze to jest ograniczanie ich
                                  wolnosci, ze niemozliwe zeby to zarzadzenie bylo wprowadzone w zycie bo wtedy
                                  palacze sie zwolnia zeby okazac swoj protest, ze nie ma takiej sily ktora
                                  potrafilaby wprowadzic w zycie ten pomysl wbrew woli palaczy bo jest ich bardzo
                                  wiele. Jednym slowem nikt w to nie wierzyl z wyjatkiem niepalacych.Otoz pewnego
                                  pieknego dnia zarzadzenie w zycie weszlo, nikt juz palic w budynku nigdzie nie
                                  mogl (jedynie na dworze na zewnatrz)a nieprzestrzegajacym grozilo wyrzucenie
                                  ich z pracy.
                                  I co? Palacze stoja teraz w pogode i niepogode, w deszczu i sloncu albo
                                  zawierusze snieznej na zewnatrz budynku trzymajac w swoich zgrabialych czasem z
                                  zimna rekach peta i z rozkosza pewnie zaciagaja sie dymkiem... Wiec czy mozna
                                  zmienic rzeczywistosc ktora jest spolecznie szkodliwa mimo oporow
                                  zaintersowanych i ich protestow czy emocjonalnych szantazy? MOZNA I CZESTO
                                  TRZEBA DLA ICH WLASNEGO DOBRA I DOBRA SPOLECZENSTWA W KTORYM PRZYSZLO IM ZYC.
                                  Wiec apeluje do Lucy i Lucopodobnych nie traccie nadziei, to co sluszne predzej
                                  czy pozniej zwyciezy...i kto wie czy za lat kilkanascie spoleczenstwa nie
                                  wytocza kampanii ukazujacych szkodliwosci zdrad na jakosc zycia w
                                  spoleczenstwie (wiem pomysl na razie z gatunku sf, ale czy nie tak byl
                                  traktowany zakaz palenia w publicznych miejscach jescze nie tak dawno temu?)
                                  A najzabawniejszym jest fakt ze po tych 10 latach palenie papierosow stracilo
                                  na na atrakcyjnosci a palacze stracili towarzyska akceptacje ... tego pewnie
                                  nikt nie przewidzial : ))
                                  • Gość: claudel Re: do Lucy, Soonii, Mental IP: *.*.*.* 07.09.01, 12:46
                                    Ale droga Ulu, co Ty opowiadasz, zdrady są społecznie
                                    nieakceptowalne, są jak najbardziej na cenzurowanym,
                                    jeśli chodzi o powszechne normy obyczajowe. Gdyby tak
                                    nie było, to mielibyśmy jedną wielką ruję i poróbstwo.
                                    Zauważ, że na tym forum piętnuje się osoby, które
                                    przyznają się do cudzołóstwa.

                                    A z tymi palaczami: nie mogą palić w miejscach
                                    publkicznych, nie dlatego, że jest to społecznie
                                    szkodliwe (pierwsze słyszę!), tylko, że wkracza w
                                    sferę wolności biernych palaczy wpływając negatywnie
                                    na ich zdrowie. Ale jeśli ktoś indywidiualnie chce się
                                    truć, to ma pełne prawo. Państwo, które zabroni
                                    ludziom palenia w ogóle, to będzie państwo
                                    ultratotalitarne, i na pewno niemożliwe do
                                    urzeczywistnienia, przynajmniej tu, w normalnej
                                    Europie. Jeśli ktoś świadomie prowadzi niezdrowy tryb
                                    życia, to ma do tego pełne prawo - jego ciało, jego
                                    zdrowie, i NIKOMU, a już tym bardziej państwu nic do
                                    tego.
                                    • Gość: ula Re: do cClaudel IP: *.hartford-01-02rs.ct.dial-access.att.net 07.09.01, 18:05
                                      droga Claudel, zgadam sie ze zdrady sa spolecznie nieakceptowane ale spolecznstwo
                                      (indiwidualni jego czlonkowie) maja w tej sprawie podwojne standarty, z jednej
                                      strony potepienie a z drugiej jakas szczegolna fascynacja tym tematem (nie tylko
                                      teoretyczna) i do tego ta tendecja wiekszosci "przestepcow", z braku lepszego
                                      slowa , do trzymania zdrad w wielkim sekrecie co sie przejawia postawa "czego
                                      oczy nie widza..."

                                      a jesli sie zastanowisz glebiej nad tym czy palenie jest szkodliwe spolecznie i
                                      zaczniesz dodawac koszty leczenia chorob zwiazanych z paleniem, czynnym i
                                      biernym, i wszystkie inne koszty z tym zwiazane, to zrobi sie z tego problem
                                      spoleczny, bo o ile decyzja o paleniu papierosow jest decyzja indywidualna to
                                      wyplacanie temu "wolnemu" czlowiekowi pensji kiedy on korzysta z uslug sluzby
                                      zdrowia ( ktora nawet w poprzednim ustroju polityczno - ekonomicznym panujacym w
                                      Polsce nie byla darmowa) dlatego ze jest chory na raka pluc (oczywiscie to
                                      przyklad ekstremalny) juz jest i moja sprawa jesli zyjemy oboje w spolecznosci w
                                      ktorej wszyscy placimy skladki na ubezpieczenie medyczne (czyli ja placac skladki
                                      place tez za jego leczenie) a moze ja wolalabym wesprzec finansowo kogos
                                      madrzejszego, kogos kto swojej choroby nie wybral sam?
                                      jesli ktos chce palic papierosy to jego sprawa ale niech nie oczekuje ode mnie ze
                                      ja bede placic za jego leczenie - a tak niestety jest nasze zycie zorganizowane,
                                      dlatego moim zdaniem jest to problem spoleczny i rozwiazania niekoniecznie musza
                                      byc z gatunku totalitarnych, raczej demokratycznie uzgodnionych.

                                      A dlaczego uwazasz ze tylko Europa jest normalna??????
                                      Ludzie, normalni i mniej normalni, zyja na wszystkich siedmiu kontynentach i
                                      teraz ja sie dziwie twojemu pogladowi o wyzszosci Europy nad innymi kontynentami -
                                      pachnie to zasciankowoscia.
                                      pzdr Ula
                                      ość portalu: claudel napisał(a):

                                      > Ale droga Ulu, co Ty opowiadasz, zdrady są społecznie
                                      > nieakceptowalne, są jak najbardziej na cenzurowanym,
                                      > jeśli chodzi o powszechne normy obyczajowe. Gdyby tak
                                      > nie było, to mielibyśmy jedną wielką ruję i poróbstwo.
                                      > Zauważ, że na tym forum piętnuje się osoby, które
                                      > przyznają się do cudzołóstwa.
                                      >
                                      > A z tymi palaczami: nie mogą palić w miejscach
                                      > publkicznych, nie dlatego, że jest to społecznie
                                      > szkodliwe (pierwsze słyszę!), tylko, że wkracza w
                                      > sferę wolności biernych palaczy wpływając negatywnie
                                      > na ich zdrowie. Ale jeśli ktoś indywidiualnie chce się
                                      > truć, to ma pełne prawo. Państwo, które zabroni
                                      > ludziom palenia w ogóle, to będzie państwo
                                      > ultratotalitarne, i na pewno niemożliwe do
                                      > urzeczywistnienia, przynajmniej tu, w normalnej
                                      > Europie. Jeśli ktoś świadomie prowadzi niezdrowy tryb
                                      > życia, to ma do tego pełne prawo - jego ciało, jego
                                      > zdrowie, i NIKOMU, a już tym bardziej państwu nic do
                                      > tego.

            • Gość: misia! Re: Zdrada IP: *.oknet.com.pl 07.09.01, 10:18
              Gość portalu: curious napisał(a):
              > > KOCHAJ I ROB CO CHCESZ Ktos to kiedys powiedzial
              > > lub napisal jako pierwszy ; napewno nie ja ani Owsiak
              > > . Moze ktos z dyskutantow wie ? Podobno ta formula
              > > rozgrzesza ludzi ze zdrady cielesnej .
              >
              Rzeczywiscie powiedzial to sw. Augustyn i moze zmartwie niektorych,ktorzy chcieli
              sie przy jej pomocy z czegokolwiek rozgrzeszac ale prawidlowa interpretacja ma
              wydzwiek wlasciwie przeciwny. Jesli chcielibysmy ja zastosowac do tematu
              omawianego w niniejkszym watku, to z grubsza chodzi o to, ze mozesz robic co
              chcesz pod warunkiem, ze kochasz a to wyklucza krzywdzenie innych. Musisz kochac
              swojego stalego partnera i nie mozesz wtedy zrobic mu krzywdy swoim
              postepowaniem. Po prostu wszystkie twoje uczynki i decyzje jakie podejmujesz sa
              uwarunkowane miloscia, jaka musisz czuc do innych. Nie krzywdzisz zony/meza bo
              ja/jego kochasz i nie zdradzasz. Jednoczesnie nie krzywdzisz potencjalnej/go
              kochanki/ka wiklajac ja/jego w trudny zwiazek zbudowany na nieszczesciu innej
              osoby. Musisz kochac po prostu bliznich i dbac o ich szczescie. To po prostu
              troszke inaczej sformulowane przykazanie milosci. Rob co chcesz ale kierujac sie
              prawidlowo pojmowana miloscia blizniego, jego dobrem i wykorzystuj wolna wole,
              ktora jest wielkim darem zgodnie z prawem moralnym, a nie zwierzecym instynktem.
              To trudne niestety ale nikt nie wymaga od czlowieka doskonalosci, a co najwyzej
              czynienia wysilkow w kierunku jej osiagniecia.
              Powodzenia :)
              -niestety-nie-zawsze-swieta-misia!-

        • gepe Do Lucy (ale i do innych) 29.08.01, 18:15
          Widzę, że dzielnie sobie dajesz radę :) , chylę czoła.

          Kilka argumentów do ''''walki'''':
          1. Człowieka nie da się rozpatrywać tylko z punktu widzenia biologii, ponieważ na drodze
          ewolucji wykształcił w sobie zdolność do wyrażania uczuć wyższych i stały się one
          integralną częścią jego istoty. Widząc człowieka tylko przez pryzmat jego fizjologii widzimy
          jego zwierzęcą karykaturę, a takiego horyzontu nie da się obronić na żadnym polu,
          naukowym także. Jeśli mówimy o człowieku, jako istocie, musimy brać pod uwagę
          całość jego jestestwa (biologia, psychika, duchowość - w skrócie), w przeciwnym
          wypadku po prostu ''''wybieramy'''' sobie to, co akurat jest wygodne do dyskusji.
          2. Nikt jakoś nie zauważył, że współżycie płciowe jest (w każdym razie: powinno być)
          składnikiem miłośći MAŁŻEŃSKIEJ. Poza małżęństwem wogóle nie ma sensu
          rozpatrywać zdrady fizycznej. Z kolei w małżeństwie nie ma po co rozróżniać zdrady
          fizycznej i emocjonalnej, bo de facto nie ma to większego znaczenia: jeśli dochodzi do
          zdrady uczuciowej (emocjonalnej), to znaczy, że coś nie tak w małżęństwie; jeśli
          dochodzi
          do zdrady fizycznej, to znaczy, że coś nie tak z czystością uczuć, czyli patrz wyżej.
          3. Natomiast godne rozróżnienia mogłyby stać się postawy w przypadku zaistnienia
          zdrady. Jest mi przykro z tego powodu, czy ''''jestem macho''''? Staram się z partnerem
          pracować nad tym, by się ''''poprawić'''', czy ukrywam zdradę, bo fajnie było (a jak się
          nadarzy okazja jeszcze raz, to czemu nie)? Gdy zdradzi partner, wywalam go za drzwi, bo
          ja
          jestem święty, czy staram się być oparciem (choć pewnie niekiedy przydałby się cios w
          mordę...)?
          • gepe Re: Do Lucy (ale i do innych) - dopisek 29.08.01, 18:18
            Jeśli jeszcze coś się nasunie, to się odezwę :)

            Pozdrawiam - gepe
    • gepe Re: Zdrada - do Lucy (ale i do innych) 29.08.01, 18:13
      Widzę, że dzielnie sobie dajesz radę :) , chylę czoła.

      Kilka argumentów do ''walki'':
      1. Człowieka nie da się rozpatrywać tylko z punktu widzenia biologii, ponieważ na drodze
      ewolucji wykształcił w sobie zdolność do wyrażania uczuć wyższych i stały się one
      integralną częścią jego istoty. Widząc człowieka tylko przez pryzmat jego fizjologii widzimy
      jego zwierzęcą karykaturę, a takiego horyzontu nie da się obronić na żadnym polu,
      naukowym także. Jeśli mówimy o człowieku, jako istocie, musimy brać pod uwagę
      całość jego jestestwa (biologia, psychika, duchowość - w skrócie), w przeciwnym
      wypadku po prostu ''wybieramy'' sobie to, co akurat jest wygodne do dyskusji.
      2. Nikt jakoś nie zauważył, że współżycie płciowe jest (w każdym razie: powinno być)
      składnikiem miłośći MAŁŻEŃSKIEJ. Poza małżęństwem wogóle nie ma sensu
      rozpatrywać zdrady fizycznej. Z kolei w małżeństwie nie ma po co rozróżniać zdrady
      fizycznej i emocjonalnej, bo de facto nie ma to większego znaczenia: jeśli dochodzi do
      zdrady uczuciowej (emocjonalnej), to znaczy, że coś nie tak w małżęństwie; jeśli dochodzi
      do zdrady fizycznej, to znaczy, że coś nie tak z czystością uczuć, czyli patrz wyżej.
      3. Natomiast godne rozróżnienia mogłyby stać się postawy w przypadku zaistnienia
      zdrady. Jest mi przykro z tego powodu, czy ''jestem macho''? Staram się z partnerem
      pracować nad tym, by się ''poprawić'', czy ukrywam zdradę, bo fajnie było (a jak się
      nadarzy okazja jeszcze raz, to czemu nie)? Gdy zdradzi partner, wywalam go za drzwi, bo ja
      jestem święty, czy staram się być oparciem (choć pewnie niekiedy przydałby się cios w
      mordę...)?

      Jak jeszcze coś się nasunie, to się odezwę :)
      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: Lucy Re: Zdrada - do Gepe IP: 195.94.198.* 30.08.01, 10:03
        Dziękuję, Gepe.
        Choć na innych wątkach nie zawsze sie ze soba zgadzamy, to widzę, że w tym
        temacie nasze poglądy pokrywają się w 100%. Właśnie coś takiego usiłowałam
        powiedzieć, ale Ty zrobiłeś to ładniej. Cieszę się, że jest więcej osób
        tak "staroświeckich" w temacie zdrady, bałam się, że ja i mój mąż
        zostaliśmy "ostatnimi mamutami" w tej materii i przyjdzie nam wyginąć :-)))))
        Szczerze mówiąc włos mi się jeży na głowie, gdy czytam te wszystkie "naukowe"
        wywody, jak to niby natura deprymuje człowieka a on musi się jej poddać, bo
        jest silniejsza niż rozum, uczucia i cała sfera duchowa.
        Tylko ja jestem chyba w tym temacie bardziej bezkompromisowa, niż Ty, ale to
        już żadne różnica.
        Z cieplutkim pozdrowionkiem
        Lucy
        • gepe Re: Zdrada - do Gepe 30.08.01, 14:41
          Do usług :)
          Mnie także dziwi, że jakoś wszyscy zachłystują się biologią :). Ale jest pewna socjologiczna
          prawidłowość, która mówi, że im ktoś głośniej krzyczy na jakiś temat, tym większy
          prawdopodobnie ma z tym tematem problem w swoim życiu (choć, jak wszystko i to nie
          jest regułą...).
          Powodzenia! Pozdrawiam - gepe
    • Gość: Magiczna Re: Zdrada IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 07.09.01, 10:29
      Gość portalu: curious napisał(a):

      > Przeczytalem wlasnie kilka postow o dawaniu drugiej szansy. Pare razy jako rzec
      > z nie do wybaczenia
      > podawano zdrade. W powszechnym mniemaniu za zdrade uwazany jest tzw. skok w bok
      > , seks z
      > innym partnerem/partnerka. Ale czy zdrada to nie za mocne slowo? Na slubie prz
      > ysiega sie " i ze cie
      > nie opuscze az do smierci" (czy jakos tak) o skokach w bok nic tam nie ma i prz
      > y odrobinie dobrej woli
      > mozna je wybaczyc a nawet zaakceptowac. Co o tym myslicie?


      "...i slubuje Ci milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska, oraz ze Cie nie opuszcze
      az do smierci..." - wyjete z kontekstu tylko te ostatnie slowa faktycznie daja
      zludzenie ze nie ma w przysiedze nic o "skokach w bok"...KOlega nie jest zonaty
      czy moze ma skleroze?

      • Gość: miriam26 Re: Zdrada IP: *.telkab.pl 28.09.01, 22:59
        Lucy mądra gepe jeszcze bardziej ale co ma zrobić człowiek, który nie zna się
        na tych wszystkich naukach, biologiach, ideologiach i religiach a tak po prostu
        jest współmałżonkiem i czegoś mu brakuje a sam nie wie czego i nagle od kogoś
        dostaje coś czego mu tak bardzo brakuje i walczy ze sobą.
        No, kochani!
        Brzydko mówiąc: Zrobić i żałować, czy nie zrobić i żałować, że sie nie zrobiło?
        Proszę mi odpowiedzieć. Dodać muszę, że nie chodzi mi o zdradę fizyczną (wcale
        mi o nią nie chodzi). Chodzi mi o zdradę emocjonalną, czy jak to się tam nazywa.
        Co to jest zdrada emocjonalna??
        Czy jak ciepło pomyślę o listonoszu to już jest to...
        • gepe Re: Zdrada 02.10.01, 21:10
          Hej Miriam (śliczny nick...)! :)
          Bardzo króciutko:

          > Lucy mądra gepe jeszcze bardziej ale co ma zrobić człowiek, który nie zna się
          > na tych wszystkich naukach, biologiach, ideologiach i religiach a tak po prostu
          >
          > jest współmałżonkiem i czegoś mu brakuje a sam nie wie czego i nagle od kogoś
          > dostaje coś czego mu tak bardzo brakuje i walczy ze sobą.

          Nagle? E... Szukać tego co zginęło u prawowitego współmałżonka. Tylko tam.

          > No, kochani!
          > Brzydko mówiąc: Zrobić i żałować, czy nie zrobić i żałować, że sie nie zrobiło?
          > Proszę mi odpowiedzieć. Dodać muszę, że nie chodzi mi o zdradę fizyczną (wcale
          > mi o nią nie chodzi). Chodzi mi o zdradę emocjonalną, czy jak to się tam nazywa

          W obu przypadkach żałujesz... no to po co się pchać w tę kabałę??

          > .
          > Co to jest zdrada emocjonalna??
          > Czy jak ciepło pomyślę o listonoszu to już jest to...

          Wg mnie nie. Pokusa, to jeszcze nie zdrada. Gorzej, jeśli jeszcze cieplej nie
          postarasz się pomysleć o swojej drugiej połowie...

          Pozdrawiam - gepe
    • Gość: ..... Re: Zdrada IP: 212.160.89.* 23.01.02, 09:48
      I co Wy na to?
    • Gość: Hanys Z praktyki IP: 192.168.2.* 23.01.02, 18:31
      witam,

      Nie widze mozliwosci akceptowania skokow w bok, tak juz jestem poskrecany.
      Teraz mam ciezka sytuacje w naszym zwiazku, pojawil sie drugi mezczyzna (duze z
      jej strony zaangazowanie emocjonalne, bez seksu)i powiem szczerze, ze mnie to
      meczy, czuje sie niewypowiedzianie zle. Nie poddaje sie i bede o nia walczyl.

      Podsumowujac: dowiesz sie jak to jest, jak osoba, ktora kochasz powie Ci o kims
      trzecim albo i czwartym. Ja mialem niesamowita chustawke psychiczna przez pare
      dni zanim doszedlem do tego, ze trzeba walczyc. To boli, jak ktos Ci cos
      takiego mowi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja