Dodaj do ulubionych

pokonałam samą siebie

30.11.04, 13:00
Właśnie wyrzuciłam z adresów, gg, a przede wszystkim z komórki numery,
adresy, kontakty, do faceta, którego kocham, ale on mnie nie kocha i ja
ciągle do niego piszę, esemesuję, dzwonię, chociaż ciagle mówie sobie to już
ostatni raz, nigdy więcej sie do niego pierwsza nie odezwę, a potem jest to
samo, a on mnie zbywa, a ja robie z siebie idiotkę. Od tej pory nie mam
możliwości pierwsza odezwać sie do niego. Dużo mnie to kosztowało, ale jestem
dumna z siebie, cieszę się, że wreszcie to zrobiłam, prosze mi pogratulować,
bo chce mi sie płakać, że tak spaliłam mosty, ale wiem, że to lepiej dla
mnie. Cholernie trudno mi było. Nie zostawiłam sobie ani jednej drogi
kontaktu do niego, musiałabym isć do niego do domu, bo wiem, gdzie mieszka,
albo prosić o jego telefon wspólnych znajomych, a tego na pewno już nie
zrobię. Więc jestem wolna chociaż nieszcześliwa, ale może przynajmniej
resztki godnosci swej uratuję tym heroicznym gestem. Dziekuje za uwagę.
Obserwuj wątek
    • listek_a Re: pokonałam samą siebie 30.11.04, 13:03
      Gratuluje siły, mądrosci i godności. Czas pomoże Ci zyc na nowo!!:))))
      Powodzenia!
      • grubaska20 Re: pokonałam samą siebie 30.11.04, 13:04
        słusznie i prawidłowo!:) good girl!:)
    • maretina Re: pokonałam samą siebie 30.11.04, 13:04
      trzymaj sie! dzielna jestes!:-)))
      naprawde pewnego dnia poczujesz kolosalna ulge, teraz zyskasz spokoj, nie
      bedziez miala z nim kontaktu.
      poznasz nowego faceta, albo taki facet sam Cie gdzies wypatrzy:-)))
      pozdrawiam i zycze wytrwalosci i gratuluje odwagi:-)
    • six_a Re: pokonałam samą siebie 30.11.04, 13:06
      BRAWO! Tak trzymaj!
    • bateryjka Re: pokonałam samą siebie 30.11.04, 13:11
      Dzięki ludziki, a teraz, jak juz nie mogę do niego wysłać nawet najkrótszego
      esemeska, to chciałabym mu napisać ze go kocham i ze całuje i że chcę sie z nim
      spotkać i go całować. Ale na szczescie nie ma gdzie tego wysłac. Ufff! No i
      chwała Bogu. Trzy tygodnie mi zeszło z decyzją. Cieszę się, ze mnie rozumiecie.
    • Gość: kohol Re: pokonałam samą siebie IP: *.crowley.pl 30.11.04, 13:40
      Dzielna!
    • miawalles Re: pokonałam samą siebie 30.11.04, 13:45
      GRATULACJE i tak trzymać:))
      Bądź twarda i nie daj się:)))
      • Gość: dziewczyna Re: pokonałam samą siebie IP: *.eburwd1.vic.optusnet.com.au 30.11.04, 23:21
        nie zdziw sie jak on do Ciebie zechce wrocic, bo pewnie mu pochlebialy Twoje
        zaloty. Ale nie daj sie!
    • Gość: Narine Re: pokonałam samą siebie IP: *.gorzow.mm.pl 01.12.04, 08:55
      Gratuluję odwagi!!!! Naprawdę! Mam nadzieję,ze nie zapamiętałaś żadnego numeru
      z tych wykasowanych :) To poważny krok, zatrzaśnięcie za sobą drzwi
      przeszłości. Trzeba mieć swą dumę i nie płaszczyć sie przed facetem. Tak to
      jest- gdy za kimś się lata, ten ktoś nie docenia tego i ma to gdzieś. Kto wie?
      Może sam stwierdzi,ze brakuje mu Ciebie? Teraz przecierpisz jakiś czas i
      zapomnisz...Wiem to z doświadczenia. Kiedyś miałam podobną sytuację.Wykasowałam
      wszystkie dane kolesia, ale dlatego ze kompletnie przestalo mi zależeć
      (wypaliłam sie), poznałam kogoś innego... co? Niedawno, po kilku miesiącach
      zadzwonił...podkulił ogonek i zdobył sie na wystukanie mojego numeru. Niestety
      było już za pożno :) miał swoje pięć minut i jego czas minął. Ah, jaka to była
      satysfakcja w odmówieniu :)Pozdrawiam
    • Gość: Ana Re: pokonałam samą siebie IP: *.BPTNet.PL / *.telbank.pl 01.12.04, 08:57
      Brawo, naprawde ci gratuluja, wiem ze wymaga to wiele odwagi i determinacji!!!
    • Gość: A Re: pokonałam samą siebie IP: *.gdynia.mm.pl 01.12.04, 10:01
      gratuluję !!! jA tak nie potrafiłam i wychodziłam na niezłą idiotkę, teraz
      wiem, że właśnie ten brak kontaktu nie pisanie to klucz do sukcesu, naprawdę
      raz jeszcze: JESTEŚ WIELKA:)
    • megww Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 10:15
      Gratuluję, wiem ile to znaczy też przez to przeszłam...ale nie żałuję, wiem
      natomiast jedno troszkę czasu upłynie zanim "dojdziesz do siebie" a czas goi
      rany....życzę Ci powodzenia
    • virtuallady Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 10:32
      No, zuch dziewczyna!
      tak 3maj!
      • grubaska20 Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 10:46
        panom, którzy nam nie odpowiadają, mówimy stanowcze, zdecydowane NIE!
        heheh:) a tym, którym my nie odpowiadamy, to już tym bardziej!!!!!!!!:)) takich
        unikamy, ekspediujemy daleko, daleko z naszej listy kontaktów!:)
    • Gość: pppp Re: pokonałam samą siebie IP: *.veranet.pl 01.12.04, 10:50
      3m sie babo!
      bedzie inny, lepszy.
      heh.. ja niestety pamietam do niego nr i wykasowanie nic nie da:)

      pozdrawiam goraco!
      • grubaska20 Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 10:59
        no ja niestety też zapamiętuję numery.. hehhe:) ale jak już ktoś ma na tyle
        cwany łepek, że zapamiętuje dziewięciocyfrowy ciąg liczb, to bez wątpienia
        poradzi sobie z poskromieniem w sobie chęci nieświadomego robienia z siebie
        idiotki, przez molestowanie gościa natrętnymi telefonami hehhe:P we have to be
        strong girls!:)
        • Gość: Gośka Re: pokonałam samą siebie IP: *.dami.pl 01.12.04, 11:20
          Gartuluje, tak trzymaj.Też to kiedyś przerobiłam, przez długi czas robiłam z
          siebie idiotke i pierwsza zawsze pisałam a wszystko i tak na nic.W końcu też
          zdobyłam się na odwage, pokasowałam wszystko i mimo że na pocztku było ciężko,
          dałam rade, wytrzymałam a czas sprawił że rana się zagoiła.
          Na pewno wytrzymasz!Oby tak dalej.
    • Gość: margie Re: pokonałam samą siebie IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 01.12.04, 11:47
      Brawo!!!!! Jestes na najlepszej drodze do ozdrowienia:) Brak kontaktow i czas
      to jedyna metoda zeby sie z niechcianej milosci wyleczyc:) Trzymam kciuki za
      powodzenie:))
    • totempotem Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 12:09
      BRAVO !!! wiem z doświadczenia, że jak już zbiorę siłę aby postąpić tak jak Ty,
      to czuję się mocniejsza...czasami tylko to zbieranie sił zajmuje dużo czasu :(
      niestety, a potem jak sobie uświadamiam co robiłam, to przestaję się dziwić, że
      ktoś traktował mnie jak idiotkę, wariatkę ( bo nie wiem jak Wy, ale ja się w
      takiej sytuacji przeistaczam w jakiegoś potwora, nerwusa, awnaturę itd)...

      Zawsze zazdrościłam kobietom, które potrafiły ( mimo skętu wnętrzności)
      opanowac chęć porozmawiania, wysłania smsa itd...
      nie wiem jak one to robią, ze potrafią w takiej sytuacji stanąc obok siebie
      i popatrzeć na to wszystko w miarę "obiektywnie"...i to one wtedy wygrywają...
      zastanawiam się tylko, czy gdy człowiek bardzo mocno kocha i mu naprawdę mocno
      zależy jest w stanie się opanować i umieć nie zrobić nic, robiąc tym wszystko...
      może one po prostu mniej kochają ?
      • katja Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 12:54
        Mysle ,ze im bardziej kochaja tym bardziej niszcza wszystko co z nim zwiazane.
        Przynajmniej ja tak zrobilam. Czulam taki bol i takie upokorzenie, ze od razu
        pierwszego dnia wymazalam wszstkie numery , pocielam zdjecia , porwalam ksiazki-
        prezenty , wszystko utopilam co mi jego przypominalo. I chyba dobrze zrobilam.
        Mimo lez i bolu tesknoty bylam dumna z siebie i to dalo mi troszeczke
        satysfakcji, ze mam samozaparcie , zeby wyjsc jeszcze na powierzchnie.
        Minal juz rok i jest o niebo lepiej, zaczynam ukladac sobie zycie, bawie sie ,
        chodze na tance , dostrzegam innych chlopakow, ale jeszcze nie jestem gotowa do
        zwiazku, jeszcze chce pobyc ze soba sama , dowartosciowac sie , wzmocnic ale
        juz niedlugo kto wie...
        Gdy wysylalam sms do kol. ukazal mi sie nagle numer mojego bylego, mimo ze
        wymazalam widocznei byl zakodowany na karcie sim, nie wiem , dziwne..ale nie
        wzbudzilo we mnie to juz jaksi sensacji.
        Probuje go wymazac ale nie moge, nie ma go w ksiazce telefonicznej jest
        jako "first" nie wiem jak sie go pozbyc. Moze ktos wie? Pokazuje sie przy
        wysylaniu sms nie zapowiedziany.
    • Gość: komosia Re: pokonałam samą siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 12:42
      Kochana! Jesteś dzielną i znająca swoją wartość kobietą.Dobrze zrobiłaś.
      W wakacje moja przyjaciółka przechodziła podobne problemy i codziennie sobie
      obiecywała,że wyśle ostatniego sms'a.Ja ją nawet błagałam żeby tego więcej nie
      robiła,ale sama wiesz jak ciężko się przemóc.
      Niestety ja też mam miękki charakter i nie chciałabym byc w podobnej
      sytuacji,bo ciężko by było mi podjąc taką decyzję,dlatego znakomicie rozumiałam
      przyjaciółkę.
      Ale wszystko ma swoje granice-swoją wartość trzeba znać i jakoś dumę mieć.
      Na pewno znajdziesz kogoś na kogo zasługujesz i kto zasługuje na Ciebie :-).
      Ale nic na siłę.Poświęć teraz czas dla własnej urody, przyjemności, hobby.
      Kiedy kobieta jest zadbana i zadowolona roztacza wokół siebie taką magiczną
      aurę.Jak będziesz chodzić z nosem na kwintę to nie spotkasz swojego księcia.
      Czego Ci życzę? Klin klinem.
      Pozdrawiam
      • grubaska20 Re: pokonałam samą siebie 01.12.04, 13:04
        hmm.. z tym klinem to nie do końca tak jest.. po rozstaniu ślepo inwestujemy
        całe swoje emocje w kogoś nastepnego, widząc w nim tylko te cechy, których
        brakowało poprzedniemu partnerowi. a to pewna droga do zguby! bo w całej tej
        euforii nie zauwazamy całej masy wad tego człowieka, których zwykle okazuje sie
        być wiecej niż atutów.. i po raz kolejny blacha.. takie znajomości, bo nie
        nazwę tego związkiem, generalnie bardzo szybko sie kończą, ponieważ zaczyna nas
        przygniatać przewaga wad, nad zaletami.
        jednak jest to o tyle dobre, że pozwala jakby "przydymić", w sensie ostudzic
        emocje, uczucia, empatię do poprzedniego partnera
        • Gość: Narine bądźmy twarde :) IP: *.gorzow.mm.pl 01.12.04, 14:22
          oh..cieżko ciezko....ja to wiem...właśnie jestem w trakcie "uzdrawiania się",
          choc daleko mi do etapu zamknięcia drzwi na klucz. Jeszcze za wcześnie (minęły
          2 tyg.)Ale dzwignęłam sie po dołku i staram sie żyć normalnie. Jasne, mam
          ochotę wyslać smska, napisć kilka słówek na gg...Nie raz nie jestem
          konsekwentna,ale za karę prasuje sobie palce żelazkiem na "3" :) Polecam! Nie
          ma co robic z siebie idiotki, poniżać się, płaszczyć...Trzeba mieć klasę i dumę
          babki! Czas wziąć sie w garść, podnieść główkę do góry i ...uśmiechac się :)
          Trzeba dać czasowi czas.
          Grubasko20 - dajesz świetne rady :) jesteś bardzo mądrą kobietką
          Pozdrawiam
          • Gość: betty Re: bądźmy twarde :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 18:19
            Jak Wy tak piszecie to aż zaczynam wierzyć ,ze rzeczywiście mozna pokonać żal i
            ból, smutek i zapomnieć o byłym facecie... Ja właśnie kończe, kończe i
            kończe....i nie mogę. Wciąz mi na nim zalezy a on w sumie chyba nic sobie z
            tego nie robi:-((( wiem ze powinnam byc twarda, konsekwentna ale cholera nie
            potrafię. Jka wspomnę nasze dobre chwile, jego uśmiech, dotyk... Boże juz
            ryczę:-(( dajcie mi jakąs radę, kppa w tyłek, cos co mnie zmobilizuje,
            zdopinguje i zacheci że warto!!!!
            • Gość: pi ej betty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 20:04
              jak powiedzial mark twain: "chlopcu lub mężczyźnie wystarczy uczynic daną rzecz
              trudno dostępną, aby stała się przez nich pożądana". Jeżeli weźmiemy pod uwagę
              iz rzeczą (przepraszam drogie Panie:) mozna nazwac także kobietę- jest to
              prawdopodobnie jedyny sposób na pozbycie się skrupułów. Nie ma cię i tyle.
              Jeśli jakimś cudem, zdziwiony nieobecnością Twoją Pan sam zainicjuje kontakt- Ty
              będziesz miała co innego na głowie i z przyjemnością mu tego kontaktu odmówisz.
              pozdrawiam wszystkie walczące ze sobą
    • winogroneczka kochalas a nie znasz jego numeru na pamiec? 01.12.04, 20:23
      jak to? to sila rzeczy sie zapamietuje :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka