bateryjka
30.11.04, 13:00
Właśnie wyrzuciłam z adresów, gg, a przede wszystkim z komórki numery,
adresy, kontakty, do faceta, którego kocham, ale on mnie nie kocha i ja
ciągle do niego piszę, esemesuję, dzwonię, chociaż ciagle mówie sobie to już
ostatni raz, nigdy więcej sie do niego pierwsza nie odezwę, a potem jest to
samo, a on mnie zbywa, a ja robie z siebie idiotkę. Od tej pory nie mam
możliwości pierwsza odezwać sie do niego. Dużo mnie to kosztowało, ale jestem
dumna z siebie, cieszę się, że wreszcie to zrobiłam, prosze mi pogratulować,
bo chce mi sie płakać, że tak spaliłam mosty, ale wiem, że to lepiej dla
mnie. Cholernie trudno mi było. Nie zostawiłam sobie ani jednej drogi
kontaktu do niego, musiałabym isć do niego do domu, bo wiem, gdzie mieszka,
albo prosić o jego telefon wspólnych znajomych, a tego na pewno już nie
zrobię. Więc jestem wolna chociaż nieszcześliwa, ale może przynajmniej
resztki godnosci swej uratuję tym heroicznym gestem. Dziekuje za uwagę.