Dodaj do ulubionych

Pytanie do zony mojego kochanka:

13.05.02, 19:35
Droga Zono mojego kochanka, chce sie od ciebie czegos dowiedziec, pozwolisz?
Wybieram te droge, droge publiczna, bo wiem, ze bywasz na tym forum i ja o
tobie wiem bardzo duzo. Czy ty o mnie tez wiesz? Twoj maz ci mowil, ze cie
zdradza, nie uwierzylas! A jednak to prawda. Wydaje ci sie, ze nic sie nie
dzieje? maz wraca z pracy do domu, chodzi do kosciola z toba w niedziele,
zajmuje sie zadaniami domowymi dzieci i ty jestes zadowolona. A jednak ja
jestem. Nie wierzysz? Ja jestem z nim przez wszystkie godziny jego pracy. I
nadgodziny. Jestesmy razem i blisko. Czy nie wiesz, ze wyjezdzamy w kazda
podroz sluzbowa razem? Mowi cie, ze nie jedzie sam. Nigdy nie sprawdzilas z kim
on jedzie? Znalazlas kiedys w kieszeni jego marynarki moj numer telefonu i moje
imie. Dlaczego nie zadzwonilas zeby sprawdzic do kogo ten numer nalezy? Nie
oklamal cie wtedy. To byl moj numer. Numer telefonu kochanki twojego meza. jak
myslisz z kim spedzil ten weekend, kiedy go nie bylo w domu i nie pracowal?
Musiala bys byc slepa i nie miec powonienia, zeby niczego nie widziec i nie
czuc zapachu moich perfum. Jestes taka? Czy wolisz nie wiedziec i zamykac oczy
mocno na fakt, ze twoj maz ma inna. Ty wiesz, jakie sa uklady i ze on w tej
chwili nie moze odejsc. Ale dlaczego nie walczysz? Dlaczego nie starsz sie o
jego wzgledy, dlaczego jestes taka bierna? Kocham twojego meza jak nikogo
innego i chetnie bym widziala ze jest mu z toba dobrze.Zalezy mi na jego
szczesciu i wolalabym mu zaoszczedzic zlego. Jesli by mial byc szczesliwszy z
toba, prosze bardzo. Wiem duzo o tobie. Jeszcze wiecej sie domyslam. Twoj maz
niechetnie mowi o tobie. Czasem tylko, jak juz mu nerwy puscza. Ale wiem, ze
chetnie z nim spalas przed slubem. Jakos po slubie ci ochota przeszla.
Traktowalas te sprawy jak akt laski. Bylas ponad "to". Po slubie. Czemu teraz
sie nie starasz? Czemu nie chce ci sie uwodzic wlasnego meza,m jak chcialo ci
sie narzeczonego? Dostalas go i wiecej nie musisz sie strac? teraz tez udajesz,
ze nie wiesz o mnie? Nie walczysz, nie strasz sie, nie chcesz go zatrzymac.
Udajesz tylko, ze mnie nie ma. Dlaczego?????
Kochanka twojego meza
Obserwuj wątek
    • Gość: renata Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.ath.spark.net.gr 13.05.02, 19:46
      poczulam sie wezwana do odpowiedzi mimo iz tamta nie gada po polsku, ale to
      nic. Panno kochanko przemysle to wszystko jeszcze raz, chyba tysieczny juz, jak
      dojde do konstruktywnych wnioskow, dam ci znac.
      • Gość: szary Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.02, 19:50
        Renia ,odpuśc sobie .Czy jak jakis debil o cos cie pyta ,to zawsze udzielasz mu
        odpowiedzi?Wątpie w to szczerze.Pozdrówka sz1
      • matrek Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 08:52
        Renia, to przecież albo podpucha, albo jakiś zawiedziony mąż, próbuje w ten
        sposób zwrocić na siebie uwagę "kochającej żony"
    • Gość: szary Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.02, 19:46
      Ciekawa ,jestes żałosna.Zawsze w tak delikatnych sprawach ,jak np.problemy w
      związku staram sie nikogo nie oceniać.Ci ludzie i tak bez tego cierpią.Ale dla
      Ciebie zrobie wyjątek :jestes głupia .To w zasadzie nie jest ocena .Oceną było
      by powiedzenie np.jesteś łatwa.Ale ja tylko piszę o faktach:jesteś głupia .I
      tak jak juz wielu kochankom ,życzyłem szczęścia na nowej ,często b.niepewnej
      drodze ,tak Tobie życze tylko rozumu.Przyda ci się odrobina .Uwierz mi :)
      • Gość: jola07 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 10.06.02, 02:36
        "szary "popieram cię w100%
    • tuli_pan O BOZE........ 13.05.02, 19:48
      kolejna psychopatka na forum? moze napisz jakies szczegoly tych wyjazdow czy
      spotkan, bo po tym co napisalas to 3/4 kobiet pomysli ze do nich skierowany
      jest ten liscik, tylko 3/4 bo pozotale nie sa mezatkami :)
      nie jestem zazwyczaj podejrzliwy, ale wydaje mi sie chcialas stworzyc kolejny
      wątek typu "krowa"
      • Gość: banana Re: O BOZE........ IP: *.chello.pl 13.05.02, 19:58
        tuli_pan napisał(a):

        > kolejna psychopatka na forum?

        nie, ciekawa-kochanka jest zdesperowana. Wystrzelała juz całą amunicję, dała z
        siebie wszystko, a tamten nie odszedł od żony. Skoro juz nie ma pomysłu, co
        jeszcze zrobić niewiernemu mężowi, by oczarowany chłopina w końcu sie z nią
        ożenił (a może intuicja podpowiada jej, że facet przyzwyczaił sie do sytuacji i
        kochanka zaczyna mu powszednieć), postanowiła zaatakować żonę. Bo jeśli żona
        uniesie sie honorem i odejdzie - to pierwszy krok do sukcesu. Skoro mąż jest
        bierny, trzeba tak dokuczyć żonie, żeby sama cisnęła tego skurczybyka.
        Takie postępowanie to klasyka. Skoro mąż nie rozwodzi sie z zoną, kochanka
        postanawia przyspieszyć bieg zdarzeń. Zwykle bierze sie za to w momencie, kiedy
        powoli, ale nieubłaganie jej szanse zaczynaja maleć.

        kochanko, pewna mądra terapeutka rodzinna zadała kiedyś takiej zdesperowanej jak
        Ty kobiecie pytanie:
        co zyskuje kobieta, która w końcu odbierze innej męża? Zyskuje mężczyznę
        oszukującego żonę.

        • tuli_pan Re: O BOZE........ 13.05.02, 20:01
          Gość portalu: banana napisał(a):

          > co zyskuje kobieta, która w końcu odbierze innej męża? Zyskuje mężczyznę
          > oszukującego żonę.
          >

          .......dobrze powiedziane
        • Gość: NIKT Re: do kochanki IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.22.* 14.06.02, 10:06
          wiesz...,to cios poniżej pasa .Nawet Majac swoje 5 minut nie pokazałas ,że
          zalezy Ci na miłości...pozwalając mu odejść w każdej chwili...hdy jego żona
          tylko zacznie sie bardziej starać...Nie pierz takich brudów publicznie..a
          zaosczędzisz wielu ludziom wiele cierpienia


          życzliwy
      • wierna1 Re: Do Tulipana 14.05.02, 09:50
        tuli_pan napisał(a):

        > kolejna psychopatka na forum? moze napisz jakies szczegoly tych wyjazdow czy
        > spotkan, bo po tym co napisalas to 3/4 kobiet pomysli ze do nich skierowany
        > jest ten liscik, tylko 3/4 bo pozotale nie sa mezatkami :)
        > nie jestem zazwyczaj podejrzliwy, ale wydaje mi sie chcialas stworzyc kolejny
        > wątek typu "krowa"

        Kogo masz na myśli jeszcze pisząc "kolejna psychopatka"? Może nazywaj ludzi po
        imieniu żeby nie było niedomówień.
    • Gość: Melba Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.02, 20:05
      e tam, taniutkie stereotypy
      • Gość: Vika Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.ewave.at 13.05.02, 20:34
        Gość portalu: Melba napisał(a):

        > e tam, taniutkie stereotypy

        Nie koniecznie!Istnieje gatunek kobiet,ktorych hobby to rozbijanie cudzych
        zwiazkow.Nie czulabym sie pewnie przy boku faceta,ktory porzucilby dla mnie
        rodzine-poprostu nie bylby w pelni godzien zaufania.Poza tym nie umialabymna
        cudzym cierpieniu budowac swojego szczescia.Wolnych mezczyzn jest wystarczajaco
        duzo.
        • Gość: ??? Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 13.05.02, 20:44
          kochanko-ty zawsze będziesz tą drugą,zabawką w łapach mojego męża,póki cię nie
          puści i nie znajdzie nastepnej kochanki...
          zawsze żona!
    • Gość: zona_twego_kochanka Miła kochanko mojego męża, IP: *.bydgoska.krakow.pl 13.05.02, 21:48
      Cieszę się z tego spotkania, mimo że jest ono jedynie wirtualne albowiem już od
      dawna mam ochotę na pogawędkę z Tobą. W cichości ducha liczę na spotkanie w
      realu może nawet we troje, albo i we czworo... Sugerujesz, że mój mąż jest
      niewyżyty seksualnie, ponieważ ja o niegi nie zabiegam i od ślubu przestałam
      dawać mu dupy. Coś w tym jest, powinnaś jednak poznać również punkt widzenia
      drugiej strony. Poślubie mój najmilejszy zmienił się nie do poznania.
      Rozleniwił się, roztył, zaniedbał, zatracił rozróżnienie między współżyciem a
      onanizmem i zaczął traktować mnie jak gumową lalę - taz, dwa, trzy, spuścić się
      i w kimono - taka seria miała miejsce średnio dwa razy w miesiacu. Nie
      interesowało go, czy odpowiada mi rola przyrządu do masturbacji, wszelką moją
      inicjatywę w kwestii urozmaicenia pożycia zbywał wzgardliwym: "odbiło ci,
      przecież jesteśmy po slubie...". Wobec takiej sytuacji znalazłam sobie
      kochanka, a moja niechęć do uprawiania seksu z mężem (a raczej pomagania mu w
      waleniu konia) jeszcze wzrosła. Domyślałam się, że może kogoś mieć, jednak nie
      rozumiałam jaka kobieta mogłaby zostać kochanka faceta, któy jest tak leniwy,
      egoistyczny i beznadziejny w łóżku. Posądzała go raczej o wynajem panienek z
      agencji, im odpowiadają szybkie numerki, a tu masz; kobitka wyznała, że
      zakochała się w moim starym pierdzielu, dziw nad dziwy. Widzisz moja droga ja
      bym Ci go chętnie odstąpiła (czytaj: pozbyła się go). Mam jednak wzgląd na
      dzieci, swoje i mojego kochanka, który jest żonaty (może z Tobą?) nie, Ty chyba
      nie masz męża i dlatego tkwimy w swoich beznadziejnych związkach. Nie wiem jak
      to jest możliwe, że Ty i mój nieruchawy, autoerotyczny małżonek jesteście
      kochankami!!! Niniejszym dziękuję, że zdjęłaś ze mnie jarzmo jego awansów
      seksualnych, a raczej onanistycznych popisów i liczę, że prędko nie
      zrezygnujesz.
      Marzy mi się taka orgietka: Ty (kimkolwiej jesteś), mój kochanek, Twój
      kochanek (czyli mój ślubny) i ja...hmmmm, ale wy dwoje jesteście chyba zbyt
      pruderyjni na takie ekscesy...
      pozdrawiam Cię moja droga pomocnico, liczę na dalszy kontakt z Tobą, np. mailowy
      żona Twego kochanka
      • ad12 Re: Miła kochanko mojego męża, 14.05.02, 00:23
        Gość portalu: zona_twego_kochanka napisał(a):

        > Cieszę się z tego spotkania, mimo że jest ono jedynie wirtualne albowiem już od
        >
        > dawna mam ochotę na pogawędkę z Tobą. W cichości ducha liczę na spotkanie w
        > realu może nawet we troje, albo i we czworo... Sugerujesz, że mój mąż jest
        > niewyżyty seksualnie, ponieważ ja o niegi nie zabiegam i od ślubu przestałam
        > dawać mu dupy. Coś w tym jest, powinnaś jednak poznać również punkt widzenia
        > drugiej strony. Poślubie mój najmilejszy zmienił się nie do poznania.
        > Rozleniwił się, roztył, zaniedbał, zatracił rozróżnienie między współżyciem a
        > onanizmem i zaczął traktować mnie jak gumową lalę - taz, dwa, trzy, spuścić się
        >
        > i w kimono - taka seria miała miejsce średnio dwa razy w miesiacu. Nie
        > interesowało go, czy odpowiada mi rola przyrządu do masturbacji, wszelką moją
        > inicjatywę w kwestii urozmaicenia pożycia zbywał wzgardliwym: "odbiło ci,
        > przecież jesteśmy po slubie...". Wobec takiej sytuacji znalazłam sobie
        > kochanka, a moja niechęć do uprawiania seksu z mężem (a raczej pomagania mu w
        > waleniu konia) jeszcze wzrosła. Domyślałam się, że może kogoś mieć, jednak nie
        > rozumiałam jaka kobieta mogłaby zostać kochanka faceta, któy jest tak leniwy,
        > egoistyczny i beznadziejny w łóżku. Posądzała go raczej o wynajem panienek z
        > agencji, im odpowiadają szybkie numerki, a tu masz; kobitka wyznała, że
        > zakochała się w moim starym pierdzielu, dziw nad dziwy. Widzisz moja droga ja
        > bym Ci go chętnie odstąpiła (czytaj: pozbyła się go). Mam jednak wzgląd na
        > dzieci, swoje i mojego kochanka, który jest żonaty (może z Tobą?) nie, Ty chyba
        >
        > nie masz męża i dlatego tkwimy w swoich beznadziejnych związkach. Nie wiem jak
        > to jest możliwe, że Ty i mój nieruchawy, autoerotyczny małżonek jesteście
        > kochankami!!! Niniejszym dziękuję, że zdjęłaś ze mnie jarzmo jego awansów
        > seksualnych, a raczej onanistycznych popisów i liczę, że prędko nie
        > zrezygnujesz.
        > Marzy mi się taka orgietka: Ty (kimkolwiej jesteś), mój kochanek, Twój
        > kochanek (czyli mój ślubny) i ja...hmmmm, ale wy dwoje jesteście chyba zbyt
        > pruderyjni na takie ekscesy...
        > pozdrawiam Cię moja droga pomocnico, liczę na dalszy kontakt z Tobą, np. mailow
        > y
        > żona Twego kochanka

        Cory temat ! A ja jestem kochanka kochanki meza tej zony !Pozywam na pojedynek
        meza i zone !!
        • Gość: kochanka Re: Miła kochanko mojego męża, IP: *.bydgoska.krakow.pl 14.05.02, 01:03
          ad12 napisał(a):

          > Gość portalu: zona_twego_kochanka napisał(a):
          >
          > > Cieszę się z tego spotkania, mimo że jest ono jedynie wirtualne albowiem j
          > uż od
          > >
          > > dawna mam ochotę na pogawędkę z Tobą. W cichości ducha liczę na spotkanie
          > w
          > > realu może nawet we troje, albo i we czworo... Sugerujesz, że mój mąż jest
          >
          > > niewyżyty seksualnie, ponieważ ja o niegi nie zabiegam i od ślubu przestał
          > am
          > > dawać mu dupy. Coś w tym jest, powinnaś jednak poznać również punkt widzen
          > ia
          > > drugiej strony. Poślubie mój najmilejszy zmienił się nie do poznania.
          > > Rozleniwił się, roztył, zaniedbał, zatracił rozróżnienie między współżycie
          > m a
          > > onanizmem i zaczął traktować mnie jak gumową lalę - taz, dwa, trzy, spuści
          > ć się
          > >
          > > i w kimono - taka seria miała miejsce średnio dwa razy w miesiacu. Nie
          > > interesowało go, czy odpowiada mi rola przyrządu do masturbacji, wszelką m
          > oją
          > > inicjatywę w kwestii urozmaicenia pożycia zbywał wzgardliwym: "odbiło ci,
          > > przecież jesteśmy po slubie...". Wobec takiej sytuacji znalazłam sobie
          > > kochanka, a moja niechęć do uprawiania seksu z mężem (a raczej pomagania m
          > u w
          > > waleniu konia) jeszcze wzrosła. Domyślałam się, że może kogoś mieć, jednak
          > nie
          > > rozumiałam jaka kobieta mogłaby zostać kochanka faceta, któy jest tak leni
          > wy,
          > > egoistyczny i beznadziejny w łóżku. Posądzała go raczej o wynajem panienek
          > z
          > > agencji, im odpowiadają szybkie numerki, a tu masz; kobitka wyznała, że
          > > zakochała się w moim starym pierdzielu, dziw nad dziwy. Widzisz moja droga
          > ja
          > > bym Ci go chętnie odstąpiła (czytaj: pozbyła się go). Mam jednak wzgląd na
          >
          > > dzieci, swoje i mojego kochanka, który jest żonaty (może z Tobą?) nie, Ty
          > chyba
          > >
          > > nie masz męża i dlatego tkwimy w swoich beznadziejnych związkach. Nie wiem
          > jak
          > > to jest możliwe, że Ty i mój nieruchawy, autoerotyczny małżonek jesteście
          > > kochankami!!! Niniejszym dziękuję, że zdjęłaś ze mnie jarzmo jego awansów
          > > seksualnych, a raczej onanistycznych popisów i liczę, że prędko nie
          > > zrezygnujesz.
          > > Marzy mi się taka orgietka: Ty (kimkolwiej jesteś), mój kochanek, Twój
          > > kochanek (czyli mój ślubny) i ja...hmmmm, ale wy dwoje jesteście chyba zby
          > t
          > > pruderyjni na takie ekscesy...
          > > pozdrawiam Cię moja droga pomocnico, liczę na dalszy kontakt z Tobą, np. m
          > ailow
          > > y
          > > żona Twego kochanka
          >
          > Cory temat ! A ja jestem kochanka kochanki meza tej zony !Pozywam na pojedynek
          > meza i zone !!

          TY lezbijo, jaki pojedynek? ja mam sie pojedynkować o tego pierdziela? niech sam
          walczy, tym większa szansa, że zginie (i przestanie się onanizować w mojej
          sypialni)

      • Gość: NIKT Re: DO ŻONY IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.22.* 14.06.02, 10:52
        HMMM...MYŚLĘ ,ŻE DAŁAS POPIS JĘZYKA I FANTAZJI.JAKOS BARDZIEJ JESTEM PRZYCHYLNY
        tOBIE ,NIZ KOCHANCE....,MOŻE DLATEGO,ŻE CI ...WIERZĘ....
    • Gość: Kita Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.chello.pl 13.05.02, 23:14
      Jak smiesz Kobieto, to ja jestem kochanką Twojego kochanka !!! Czy naprawde
      wierzysz mu gdy mówi Ci, że wraca do domu, idzie na zakupy z żoną?
      • Gość: kochanka Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.bydgoska.krakow.pl 14.05.02, 00:17
        Gość portalu: Kita napisał(a):

        > Jak smiesz Kobieto, to ja jestem kochanką Twojego kochanka !!! Czy naprawde
        > wierzysz mu gdy mówi Ci, że wraca do domu, idzie na zakupy z żoną?

        co ty wiesz: to ja jestem kochanką kochanka twojego kochanka, a twoim kochankiem
        jest kochanek mojego kochanka

        kto tu jest gejem?

    • Gość: ANKA Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.ph.ph.cox.net 14.05.02, 01:00
      ludzie, dajcie sobie siana i nawet na to nie odpisujcie bo szkoda waszego
      czas...PRZECIEZ TO ALBO PISALA JEDNA OSOBA ALBO JAKIES DWIE KOLEZANKI NUDZA SIE
      WIECZOREM I TO WYPISUJA... WYSTARCZY POROWNAC GODZINY WYSLANIA LISTOW... AZ
      TAKICH ZBIEGOW OKOLICZNOSCI TO NIE MA
      • Gość: żona Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.bydgoska.krakow.pl 14.05.02, 01:10
        Gość portalu: ANKA napisał(a):

        > ludzie, dajcie sobie siana i nawet na to nie odpisujcie bo szkoda waszego
        > czas...PRZECIEZ TO ALBO PISALA JEDNA OSOBA ALBO JAKIES DWIE KOLEZANKI NUDZA SIE
        >
        > WIECZOREM I TO WYPISUJA... WYSTARCZY POROWNAC GODZINY WYSLANIA LISTOW... AZ
        > TAKICH ZBIEGOW OKOLICZNOSCI TO NIE MA

        kuna jakaś ty bystra, wszystko się wydało jesteś kochanka mojego męża, a może
        nawet kochanka mego kochanka, a może ich obu? jesteś w ich typie tym samym typuję
        Ciebie
        :))))))))
        • Gość: A27 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.proxy.aol.com 14.05.02, 02:17
          Gdyby moj maz mial kochanke, to ukaralbym go w ten sposob, ze nie dalabym mu
          rozwodu. He he. I tez bym udawala, ze nie widze tej desperacko wyperfumowanej
          kochanki, ktora tak pragnie ze mna rywalizowac o nic niewtarego facia i
          najwyraznie przegrywa, bo ja mam pepier i forse i mieszkanie. A ona tylko
          jakis bukiet i noc w hotelu.
          • melanie Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 02:32
            Też tak uważam. Wcale nie uniosłabym sie honorem,ale udawałabym,że jest ok. I
            byłabym najczulsza żona. Nie oddałabym jej faceta z którym straciłam młodość i
            nie zostałabym sama z dziecmi. Ukarałabym go później, kiedy już będzie miał
            dość tej kochanki i podwójnego życia,bo faceci są wygodni,i na dłuższą metę
            znudzi ich gimnastykowanie się między żoną i kochanką. List od ciekawej
            kochanki,jezeli nie jest żartem, świadczy o jej desperacji, dlatego próbuje
            sprowokować żonę,żeby osiągnąć swój cel, bo mysli, że żona wystawi go za drzwi.
            • ad12 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 03:13
              melanie napisał(a):

              > Też tak uważam. Wcale nie uniosłabym sie honorem,ale udawałabym,że jest ok. I
              > byłabym najczulsza żona. Nie oddałabym jej faceta z którym straciłam młodość i
              > nie zostałabym sama z dziecmi. Ukarałabym go później, kiedy już będzie miał
              > dość tej kochanki i podwójnego życia,bo faceci są wygodni,i na dłuższą metę
              > znudzi ich gimnastykowanie się między żoną i kochanką. List od ciekawej
              > kochanki,jezeli nie jest żartem, świadczy o jej desperacji, dlatego próbuje
              > sprowokować żonę,żeby osiągnąć swój cel, bo mysli, że żona wystawi go za drzwi.
              A ja bym mu plula w jedzenie za jego plecami a przed nim zgrywala swieta!
              • ad12 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 03:14
                ad12 napisał(a):

                > melanie napisał(a):
                >
                > > Też tak uważam. Wcale nie uniosłabym sie honorem,ale udawałabym,że jest ok
                > . I
                > > byłabym najczulsza żona. Nie oddałabym jej faceta z którym straciłam młodo
                > ść i
                > > nie zostałabym sama z dziecmi. Ukarałabym go później, kiedy już będzie mia
                > ł
                > > dość tej kochanki i podwójnego życia,bo faceci są wygodni,i na dłuższą met
                > ę
                > > znudzi ich gimnastykowanie się między żoną i kochanką. List od ciekawej
                > > kochanki,jezeli nie jest żartem, świadczy o jej desperacji, dlatego próbuj
                > e
                > > sprowokować żonę,żeby osiągnąć swój cel, bo mysli, że żona wystawi go za d
                > rzwi.
                > A ja bym mu plula w jedzenie za jego plecami a przed nim zgrywala swieta!

                Jeszcze raz bo cos tam mi sie zkomputerem dzieje wiec ja bym mu naplula w jedzeie
                za jego plecami a przed nim zgrywala naiwna i swieta !
              • Gość: tamarise Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.enterpol.pl 14.05.02, 11:24
                ad12 napisał(a):

                > A ja bym mu plula w jedzenie za jego plecami a przed nim zgrywala swieta!

                :))))))))))))
                chcialabym napisac cos rownie zabawnego, ale ból brzucha (ze smiechu) nie pozwala
                mi sie skoncentrowac
                :))))))))))))
            • yodav Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.06.02, 16:17
              No właśnie
          • matrek Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 13:09
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > Gdyby moj maz mial kochanke, to ukaralbym go w ten sposob, ze nie dalabym mu
            > rozwodu.

            I co bys tym wskórała ? Prędzej czy później i tak byś dała. sam nie wytrzymałaby
            tego na dłuższa metę.

          • Gość: A28 Re: Do A27 IP: *.proxy.aol.com 14.05.02, 14:31
            I wydalo sie, czemu swego czasu ucieklas do mamusi i zmusila meza do
            poslubienia cie. Mieszkanie cie korcilo, jego olewasz. ladnie to? Kiedys tak
            opiewalas zalety swego meza. Ato co? poddalbys sie bez walki, najwazniejsze,
            zeby ci mieszkanie zostalo. Teraz juz ta kochanka wie, czemu takie zony jak ty
            udaja, ze nic nie widza. Nie o czlowieka chodzi, tylko o jego majatek. I ty
            doczekasz sie kochanki swojego meza, nic sie nie martw.
    • Gość: aaaa Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.vif.net 14.05.02, 06:26
      dawno się tak nie uśmiałam :) :)

      dobre, dobre...

      szczególnie plucie w jedzenie mnie rozbawiło :)
    • Gość: Zona Re: Pytanie do kochanki mojego męża: IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 07:45
      Droga kochanko mojego meża!
      A czy zdradził Ci że jest w pierwszym stadium AIDS i dlatego z nim nie sypiam?
    • lastka Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 08:34

      Biedna zdesperowana kobieto zostaje ci tylko współczuć bo to jest raczej
      oczywiste że mąż raczej nie odejdzie od żony
      1. ze względu na dzieci
      2. Podział majątku
      3. Płacenie alimentów
      4. Nigdy nie wiadomo czy jak odejdzie od żony to i kochanka go nie wystawi do
      wiatru bo on może lubi taką niepewność?
      5. Z obawy że kochanka jak już będzie z nią (kochanką) nie będzie chciała mu
      tak dawać dupy codziennie i chętnie jak raz na jakiś czas jak macie teraz.

      Współczuję ci bardzo bo moja koleżanka jest taką samą kretynką jak ty.
      • lastka Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 08:40
        lastka napisał(a):

        >
        > Biedna zdesperowana kobieto zostaje ci tylko współczuć bo to jest raczej
        > oczywiste że mąż raczej nie odejdzie od żony
        > 1. ze względu na dzieci
        > 2. Podział majątku
        > 3. Płacenie alimentów
        > 4. Nigdy nie wiadomo czy jak odejdzie od żony to i kochanka go nie wystawi do
        > wiatru bo on może lubi taką niepewność?
        > 5. Z obawy że kochanka jak już będzie z nią (kochanką) nie będzie chciała mu
        > tak dawać dupy codziennie i chętnie jak raz na jakiś czas jak macie teraz.
        >
        > Współczuję ci bardzo bo moja koleżanka jest taką samą kretynką jak ty.

        I to właśnie ta kochanka bardziej się męczy jak ta biedna zdradzana żona.
        • Gość: mkhj Re: i jeszcze jedno IP: *.dialup.atcom.net.pl 14.05.02, 09:03
          LUDZIE CZY WYSCIE POSZALELI.

          NAPRAWDĘ NIE MACIE O CZYM PISAĆ ????

          TRAFIŁAM TU PRZYPADKIEM, ALE SPADAM ŻEBY NIE ZWARIOWAĆ.


          PZDR
          • matrek Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:08
            Spokojnie, to tylko rozrywka :))
        • matrek Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:08
          lastka napisał(a):

          > I to właśnie ta kochanka bardziej się męczy jak ta biedna zdradzana żona.

          Sugerujesz, że lepiej być zdradzana żoną, niż kochanką ?
          Ja tego nie wiem (nigdy nie bylem ani jedną, ani drugą ;))
          • Gość: renata Re: i jeszcze jedno IP: *.ath.spark.net.gr 14.05.02, 09:09
            matrek napisał(a):

            > lastka napisał(a):
            >
            > > I to właśnie ta kochanka bardziej się męczy jak ta biedna zdradzana żona.
            >
            > Sugerujesz, że lepiej być zdradzana żoną, niż kochanką ?
            > Ja tego nie wiem (nigdy nie bylem ani jedną, ani drugą ;))

            Czesc Matrek, dawno Cie nie widziala, jak leci? pzdrw, r
            • matrek Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:16
              A dziekuję renia, nie narzekam.
              Kocham żonę, wyglada na to, że ona mnie też, powoli zmieniam prace - oby nie
              bylo gorzej. A co u Ciebie ?
          • lastka Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:31
            matrek napisał(a):

            > lastka napisał(a):
            >
            > > I to właśnie ta kochanka bardziej się męczy jak ta biedna zdradzana żona.
            >
            > Sugerujesz, że lepiej być zdradzana żoną, niż kochanką ?
            > Ja tego nie wiem (nigdy nie bylem ani jedną, ani drugą ;))


            Ja też nigdy nie byłam ani jedną ani drugą ale widze jak ta moja koleżanka się
            męczy tylko siedzi i płacze po kątach. Bo np. taka sytuacja święta, sylwester,
            wakacje wyjeżdzamy wszyscy razem tylko ona zostaje bo bez niego nie pojedzie a on
            z nią też nie pojedzie bo święta spędza z rodziną (ona sama), na sylwestra z żoną
            na wakacje z żoną i córką a ona urlop spędza w domu no chyba że ten jej facet
            wyrwie się i powie w domu że ma delegacje to jadą do hotelu na dwa trzy dni i
            nawet nigdzie nie wychodzą no bo może ich ktoś zobaczyć.
            Widzę jak ona się męczy dlatego to napisałam.
            • matrek Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:36
              lastka napisał(a):

              >
              > Ja też nigdy nie byłam ani jedną ani drugą ale widze jak ta moja koleżanka się
              > męczy tylko siedzi i płacze po kątach. Bo np. taka sytuacja święta, sylwester,
              > wakacje wyjeżdzamy wszyscy razem tylko ona zostaje bo bez niego nie pojedzie a
              > on
              > z nią też nie pojedzie bo święta spędza z rodziną (ona sama), na sylwestra z żo
              > ną
              > na wakacje z żoną i córką a ona urlop spędza w domu no chyba że ten jej facet
              > wyrwie się i powie w domu że ma delegacje to jadą do hotelu na dwa trzy dni i
              > nawet nigdzie nie wychodzą no bo może ich ktoś zobaczyć.
              > Widzę jak ona się męczy dlatego to napisałam.

              Nie chcę być okrutny, ale - jak kocha to poczeka :)

              A tak poważnie, bez wątpienia sytuacja jest ciężka dla wszystkich trojga.
              Dla zdradzamej - nie wymaga wyjanienia
              Dla kochanki - napisałaś wyżej
              Dla zdradzającego - ciągły stres, problem wyboru i jeszcze kilka innych, niekiedy
              rozdarcie serca (tak to sobie wyobrażam, że odczuwalbym coś takiego, jeśli
              kochałbym dwie kobiety)
              • lastka Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:40
                Ale matrek mnie się wydaje że ani dwóch kobiet ani dwóch mężczyzn nie da się
                kochać taką prawdziwą miłością. Tą drugą osobą może być raczej fascynacja,
                zauroczenie ale nie miłość. Nie wydaje ci się?
                • matrek Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:42
                  lastka napisał(a):

                  > Ale matrek mnie się wydaje że ani dwóch kobiet ani dwóch mężczyzn nie da się
                  > kochać taką prawdziwą miłością. Tą drugą osobą może być raczej fascynacja,
                  > zauroczenie ale nie miłość. Nie wydaje ci się?

                  Nie wiem lastka, z mojej strony to czysta teoria. W wiekszosci przypadkow, chyba
                  rzeczywicie nie kocha się dwoch kobiet naraz, ale potrafię sobie wyobrazic
                  sytuację "podwójnej milości"
                  • lastka Re: i jeszcze jedno 14.05.02, 09:46
                    Powiem Ci że ja chyba też bo mój były facet też mi kiedyś powiedział że kocha
                    mnie i jeszcze jedną a po miesiącu stwierdził że to jednak mnie kocha nad
                    życie ... ale chyba ja już go nie chciałam chociaż nie powiem wtedy wydawało mi
                    się że jestem w nim zakochana po uszy.
              • Gość: Boluś Re: i jeszcze jedno IP: *.prokom.pl 14.05.02, 12:54
                matrek napisał(a):

                > lastka napisał(a):
                >
                > >
                > > Ja też nigdy nie byłam ani jedną ani drugą ale widze jak ta moja koleżanka
                > się
                > > męczy tylko siedzi i płacze po kątach. Bo np. taka sytuacja święta, sylwes
                > ter,
                > > wakacje wyjeżdzamy wszyscy razem tylko ona zostaje bo bez niego nie pojedz
                > ie a
                > > on
                > > z nią też nie pojedzie bo święta spędza z rodziną (ona sama), na sylwestra
                > z żo
                > > ną
                > > na wakacje z żoną i córką a ona urlop spędza w domu no chyba że ten jej fa
                > cet
                > > wyrwie się i powie w domu że ma delegacje to jadą do hotelu na dwa trzy dn
                > i i
                > > nawet nigdzie nie wychodzą no bo może ich ktoś zobaczyć.
                > > Widzę jak ona się męczy dlatego to napisałam.
                >
                > Nie chcę być okrutny, ale - jak kocha to poczeka :)
                >
                > A tak poważnie, bez wątpienia sytuacja jest ciężka dla wszystkich trojga.
                > Dla zdradzamej - nie wymaga wyjanienia
                > Dla kochanki - napisałaś wyżej
                > Dla zdradzającego - ciągły stres, problem wyboru i jeszcze kilka innych, niekie
                > dy
                > rozdarcie serca (tak to sobie wyobrażam, że odczuwalbym coś takiego, jeśli
                > kochałbym dwie kobiety)

                Święte słowa !
                Jestem w środku takiego trójkąta i wiem coś na ten temat .....
                ... a kiedyś wydawało mi się że jestem monogamistą :)

                A jeżeli chodzi o list "ciekawej-kochanki" to jest on przecież skierowany
                do 'wirtualnej' żony, i powinien dac do myślenia kobietom - żonom właśnie. Moze i
                mojej ? Hmmmm - tylko moja nie uzywa internetu ...

                Pozdrawiam
                Boluś
                • lastka Re: Boluś... 14.05.02, 12:56
                  No to masz szczęście bo jak by się kobieta naczytała to byś dopero miał
                  wesoło...
                  • lastka Re: Do Bolusia 14.05.02, 13:03
                    No to może więc jako że jesteś w takim właśnie trójkąciku to może powiesz mi
                    dlaczego właściwie masz tą kochankę czy żona zbrzydła, jest mniej atrakcyjna, a
                    może właśnie chodzi o te bzykanko? Obserwuję moją koleżankę i: ona twierdzi że
                    on niedługo odejdzie od żony bo jej obiecał( odchodzi od żony już z 7 lat i
                    odejść nie może), że i tak będą razem bo on ją kocha(kochankę)a i jeszcze jedno
                    z żoną nie sypia. Jak to właściwie jest? Dlaczego faceci mają kochanki o
                    biecują góry i mury a słowa nie dotrzymują.
                    • matrek Re: Do Bolusia 14.05.02, 13:07
                      Nie podejmuje odpowiedzieć za wszystkich mężczyzn, ale wydaje mi się że -
                      jakkolwiek by to zabrzmiało - z braku asertywności, niekiedy z powodu
                      niedojrzałości, nie wiem...
                      • melanie Re: Do Bolusia 15.05.02, 20:07
                        z wygodnictwa, bo kochanka jak zostanie żoną,to kto wie,czy nie gorszą niz ta,
                        która ma.Więc po co ryzykować rozwód itd,rozpacz dzieci,a nuż kochanka za jakis
                        czas sie znudzi i trzeba bedzie poszukac młodszej,więc niech bedzie jak jest.
                    • Gość: Boluś Re: Do Bolusia IP: *.prokom.pl 14.05.02, 14:10
                      lastka napisał(a):

                      > No to może więc jako że jesteś w takim właśnie trójkąciku to może powiesz mi
                      > dlaczego właściwie masz tą kochankę czy żona zbrzydła, jest mniej atrakcyjna, a
                      >
                      > może właśnie chodzi o te bzykanko? Obserwuję moją koleżankę i: ona twierdzi że
                      > on niedługo odejdzie od żony bo jej obiecał( odchodzi od żony już z 7 lat i
                      > odejść nie może), że i tak będą razem bo on ją kocha(kochankę)a i jeszcze jedno
                      >
                      > z żoną nie sypia. Jak to właściwie jest? Dlaczego faceci mają kochanki o
                      > biecują góry i mury a słowa nie dotrzymują.

                      Jest pratycznie tak jak napisała "ciekawa_kochanka" ... Ale w zasadzie chodzi też
                      o 'bzykanko' :) (fascynujące, którego nigdy takiego nie doświadczyłem z moją
                      żoną), ale potrzebuję również delikatności, zrozumienia, spokoju, ciepła ...
                      i ... inteligencji (porozmawiania o sprawach, o których moja żona nie ma pojęcia)
                      Czego niestety nie daje mi moja żona. Ale i moja żona ma zalety: jest śliczna,
                      zadbana, pachnąca, prowadzi nienagannie dom, no i oczywiście mamy wspólne dzieci -
                      co w zasadzie powinieniem napisać na pierwszym miejscu ... Nie chcę od niej
                      odchodzić z powodów jakie już opisywano w tym wątku - pod każdym bym się
                      podpisał. Poza tym żona uważa, że mnie kocha (ja w to nie wierzę ale ....) i nie
                      chcę jej krzywdzić wyznając jej prawdę. Oprócz tego moja kochanka, ma róznież
                      swój dom i dzieci.
                      Dlatego stresuję się myślą, ze kiedyś moja zdrada wyjdzie na światło dzienne ...
                      Co wtedy ? Nie wiem ... żyję dniem teraźniejszym :)

                      Pozdrawiam zdradzanych i zdradzających :)
                      Boluś
                      • wierna1 Re: Do Bolusia 14.05.02, 14:34
                        Gość portalu: Boluś napisał(a):

                        > lastka napisał(a):
                        >
                        > > No to może więc jako że jesteś w takim właśnie trójkąciku to może powiesz
                        > mi
                        > > dlaczego właściwie masz tą kochankę czy żona zbrzydła, jest mniej atrakcyj
                        > na, a
                        > >
                        > > może właśnie chodzi o te bzykanko? Obserwuję moją koleżankę i: ona twierdz
                        > i że
                        > > on niedługo odejdzie od żony bo jej obiecał( odchodzi od żony już z 7 lat
                        > i
                        > > odejść nie może), że i tak będą razem bo on ją kocha(kochankę)a i jeszcze
                        > jedno
                        > >
                        > > z żoną nie sypia. Jak to właściwie jest? Dlaczego faceci mają kochanki o
                        > > biecują góry i mury a słowa nie dotrzymują.
                        >
                        > Jest pratycznie tak jak napisała "ciekawa_kochanka" ... Ale w zasadzie chodzi t
                        > eż
                        > o 'bzykanko' :) (fascynujące, którego nigdy takiego nie doświadczyłem z moją
                        > żoną), ale potrzebuję również delikatności, zrozumienia, spokoju, ciepła ...
                        > i ... inteligencji (porozmawiania o sprawach, o których moja żona nie ma pojęci
                        > a)
                        > Czego niestety nie daje mi moja żona. Ale i moja żona ma zalety: jest śliczna,
                        > zadbana, pachnąca, prowadzi nienagannie dom, no i oczywiście mamy wspólne dziec
                        > i -
                        > co w zasadzie powinieniem napisać na pierwszym miejscu ... Nie chcę od niej
                        > odchodzić z powodów jakie już opisywano w tym wątku - pod każdym bym się
                        > podpisał. Poza tym żona uważa, że mnie kocha (ja w to nie wierzę ale ....) i ni
                        > e
                        > chcę jej krzywdzić wyznając jej prawdę. Oprócz tego moja kochanka, ma róznież
                        > swój dom i dzieci.
                        > Dlatego stresuję się myślą, ze kiedyś moja zdrada wyjdzie na światło dzienne ..
                        > .
                        > Co wtedy ? Nie wiem ... żyję dniem teraźniejszym :)
                        >
                        > Pozdrawiam zdradzanych i zdradzających :)
                        > Boluś

                        Dla mnie to Ty masz w genach zapisaną zdradę. Należysz to tego rodzaju samców,
                        którzy aby być w pełni usatysfakcjonowai muszą mieć koło siebie więcej niż jedną
                        samicę. Żaden powód do dumy. Raczej trzeba się nad sobą litować.

                        • Gość: Boluś Re: Do Bolusia IP: *.prokom.pl 14.05.02, 14:42
                          wierna1 napisał(a):

                          >
                          > Dla mnie to Ty masz w genach zapisaną zdradę. Należysz to tego rodzaju samców,
                          > którzy aby być w pełni usatysfakcjonowai muszą mieć koło siebie więcej niż jedn
                          > ą
                          > samicę. Żaden powód do dumy. Raczej trzeba się nad sobą litować.
                          >

                          Oooo nie !

                          - byłem mojej (najpierw dziewczynie a potem żonie) wierny przez 13 lat !
                          - zdradziłem ją z jedną kobietą

                          To ona niestety doprowadziła do tego (patrz list przewodni "ciekawej_kochanki").
                          Ja mam jedno życie. Chciałbym pożyć nim jego pełnią. Ale też nie chciałbym, żeby
                          moja żona nie była nieszczęśliwa ...

                          Boluś

                          • matrek Re: Do Bolusia 14.05.02, 15:01
                            Potrafię Cie zrozumieć, jesli da Ci to satysfakcję.
    • wierna1 Re: Zemsta Lady Makbet! 14.05.02, 09:47
      Czyżby to już nadeszła ta slodka pora zemsty Droga Lady?
      Nie zaśniesz spokojnie dopóki nie zbrukasz rąk krwią niewinnej żony i dzieci
      swojego kochanka?
      Ale jaja!
    • Gość: Ekskoch Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 09:48
      Uporanie się z byciem kochanką wcale nie jest łatwą sprawą.
      Jeżeli ktoś uważa, ze za dużo już o tym było na forum to niech nie czyta.
      Mnie np. forum i dyskusja w GW bardzo pomogły.

      Do kochanki:
      Być -jak to ktoś nazwał- kretynką przez jakiś czas to nie wstyd, najgorzej nią
      pozostać. Zarzucasz żonie udawanie, ze wszystko jest w porządku - o tobie
      możnaby powiedzieć to samo. "Kochanka" to nie znaczy to samo co "narzeczona"
      jak uświadomił mnie kiedyś mój eks-.
      I jeszcze jedno: niektórzy faceci jednak odchodzą od swoich żon - czy w waszym
      przypadku napewno OBOJE tego chcecie?


    • lalka74 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 14.05.02, 09:54
      Jeśli tak Cię to dręczy to może po prostu zadzwoń do żony swojego kochanka i
      przestań publicznie ale jednak anonimowo wylewać swoje żale. Jeśli facet by Cię
      kochał to już dawno nie byłabyś kochanką a jeśli nadal nią jesteś to
      najbardziej szkoda Ciebie a nie żony. A żona i tak wie co się święci ale nie
      widzi sensu marnować swoich nerwów na idiotę.
    • wierna1 Re: Do Kochanki 14.05.02, 09:54
      Chyba pomyliło ci się coś. Nie nazywają siebie Ciekawą, bo jak na profesję,
      którą się zajmujesz, to określenie jest aż nadto eleganckie. Jesteś raczej
      ciekawska, albo dosadniej -wścibska. A tak w ogóle to olewam wszsytkie kochanki
      tego świata.
      • Gość: frisky2 Re: Do Kochanki IP: 62.233.139.* 14.05.02, 13:06
        Tez nie akceptje kochankowstwa
    • Gość: Zona??? Re: Moze to moj maz??? IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 14.05.02, 14:54
      A ja walczylabym o mojego meza!!! Nie poddlabym sie tak bez walki. A jesli by i
      to nie pomoglo, to wybralabym sobie dobrego adwokata, niech wywalczy dla mnie
      co tylko sie da i calus na droge. Po co mi taki maz?????
      • Gość: Lucyna Re: Moze to moj maz??? IP: *.abo.wanadoo.fr 15.05.02, 21:46
        Jakby to moj maz mial kochanke to bym jej bezpardonowo dala w pysk.(mezowi tez)
        Niewazne czy jest sie takim a takim dla wlasnego meza- zadna kobieta nie ma
        prawa wchodzic do lozka zonatego mezczyzny! Jesli juz sie w takim zakocha,(i
        jesli on chce sie z nia polaczyc) to niech sie najpierw rozwiedzie z zona.

        I niech mi tu nikt nie mowi, ze rozwod to nie jest taka prosta sprawa. Dla
        chcacego nic trudnego.


    • Gość: Lilka Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.chello.pl 15.05.02, 22:45
      Czy są tu jakies kochanki mojego kochanka???
      • Gość: S Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: 212.244.106.* 17.05.02, 13:36
        Boże , to ja mogłabym to napisać...Milion razy zadawałam w myslach Jego zonie
        te pytania. Ona poprostu o niego nie walczy , nie zabiega. Ona wie o mnie. Musi
        wiedzieć. Tyle,że woli nie wiedzieć dla kogo są prezenty,z kim kolacje,
        wyjazdy.Przeciez nie jest ślepa i głucha.
        • sonija Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 17.05.02, 14:28
          A obiegowo krżąy opinia, że takia zdradzana żona o wyczynach mężusia dowiaduje
          się zawsze ostatnia. Wszyscy wokoło wiedzą, że on się z nią spotyka - tylko
          żona nie wie.... Jak to właściwie jest??? Nikt biedaczce nie chce powiedzieć
          prawdy, no bo jak to zrobić ? jakiś anonimowy donosik ..życzliwy ...

          Co o tym sądzicie ?
          • Gość: Nefer Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.02, 15:52
            Ludzie, a czym wy sie właściwie podniecacie ?
            A nawet jak mnie zdradza to co ?
            A nawet jak o tym nie wiem to co ?
            Widocznie mi to odpowiada. Mąż jest wtedy gdy go potrzebuję. Dobrze się bawi on
            a i ja nie narzekam.
            Nie róbcie tragedii. Jak się wyprowadzi to będe się martiwć. Od tego, że on
            dupczy inną to mi się jeszcze nic nie dzieje. Byleby czego do domu nie
            przyniósł.
            Dopóki nie prsychodzi do mojego domu z kochanką - wszystko jest cool. To jest
            mąż. Płaci moje rachunki. Wspólnie wychowujemy dzieci. Jest nam dobrze razem.
            Mam gdzieś, że ma kochankę.
            Drogie Kochanki - wasze istnienie nie jest największym problemem żon. Jest ono
            problemem waszych kochanków. To oni musza się nieźle nakombinować.
            Zatem ciekawska Kochanko - wszystkiego dobrego.
            • Gość: Nefer Up: no txt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.02, 16:30
          • abc23 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 17.05.02, 17:00
            sonija napisał(a):

            >Nikt biedaczce nie chce powiedzieć
            > prawdy, no bo jak to zrobić ? jakiś anonimowy donosik >
            >..życzliwy ...
            >
            > Co o tym sądzicie ?

            takie mowienie biedaczce prawdy to chyba jedna z
            najgorszych rzeczy... zwlaszcza, gdy sa to tzw.
            "zyczliwi"... co innego przyjaciele, czy bliscy ludzie,
            ale gdy nagle zaczynaja sie wtracac wszyscy, to jest
            fatalne :(
            przeciez nigdy do konca nie zna sie szczegolow i calej
            sprawy, a tutaj trzeba z najwieksza delikatnoscia! nie
            mozna sie z butami w zycie wpychac, zwlaszcza, ze na ogol
            malo o tym zyciu innych wiemy.
            jak juz bym musiala taka akcje podjac, to chyba bym sie
            starala skontaktowac najpierw z jakimis przyjaciolmi ww,
            a nie z nia sama...
            czy ja wiem? jesli ona nie wie, a on wroci i kochanke
            rzuci, to moze lepiej zeby nigdy sie nie wydalo???

            co Wy na to? czy chcialybyscie wiedziec, ze maz Was
            zdradza, czy wolalybyscie pozostac w nieswiadomosci?
            mam na mysli sytuacje, gdy jest to skok w bok, a nie
            trwaly romans z checia opuszczenia nas.
    • lalka74 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 17.05.02, 16:36
      A ja się zaczynam zastanawiać ilu facetów nigdy nie miało kochanki? Wśród moich
      znajomych niewielu. Tak więc chyba już musi być - oni nas zdradzają, my ich - i
      to wszystko z wielkiej miłości.
      • Gość: maga Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.05.02, 16:51
        Znam wolną kobietę, która sypiaja niemal wyłącznie z żonatymi meżczyznami. Bez
        żadnych wyrzutów sumienia. Wszelkie dyskusje na ten temat ucinaja
        stwierdzeniem, że przecież facet własny rozum ma, wie, że ryzykuje więcej od
        niej.
        • Gość: fflorent Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.02, 19:34
          a wlasciwie czego oczekujesz od zony? awantur? placzu? odejscia? Nie wiem jak
          zachowalabym sie w podobnej sytuacji, ale sadze, ze tzw. wyjscie z klasa,
          kazaloby mi powstrzymac sie przy najmniej na jakis czas od uzewnetrzniania
          moich podejrzen. Osoby, ktore mysla, nie podejmuja pochopnych dzialan, wiedzac,
          ze brak czasu i nerwy sa najgorzymi z doradcow. Mysle, ze daleko bardziej
          wyrafinowanym dzialaniem byloby zdobycie jak najwieksej ilosci informacji na
          temat konkurentki oraz zwiazku z moim mezczyzna. Po szczegolowej analizie
          danych latwiej jest podejmowac dzialania oraz decyzje. W kazdym razie nie
          pozostalabym dluzna ani tobie ani mezowi...

          pozdrawiam
          fflorent
      • matrek Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 13.06.02, 21:40
        lalka74 napisał(a):

        > A ja się zaczynam zastanawiać ilu facetów nigdy nie miało kochanki? Wśród moich
        >
        > znajomych niewielu. Tak więc chyba już musi być - oni nas zdradzają, my ich - i
        >
        > to wszystko z wielkiej miłości.

        Na prawdę wierzysz w to co napisałaś ?
        Grubo przesadzilaś.
    • melanie Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 17.05.02, 22:46
      A co byś chciała, żeby go wyrzuciła z domu? Byłabyś dobra i byś go przyjęła, a
      jakże,z jego kasą,chyba o to ci chodzi? Ta żona robi bardzo dobrze,bo wie,że mu
      minie, i będzie następna naiwna kochanka. Moja koleżanka,jak się dowiedziała,że
      mąż ma kochankę, 20 letnią sekretarkę, to wystawiła mu walizki za drzwi.
      Oczywiście stać go było,żeby wynająć mieszkanie i zamieszkać z wyrozumiałą
      kochanką. Tyle,że za miesiąc dostała wypowiedzenie z pracy, i na nic zdały się
      tłumaczenia trudnej sytuacji życiowej. Była na tyle głupia (wg niej ambitna,bo
      zgodziła się na rozwód bez orzekania winy),że teraz jest na bezrobotnym bez
      prawa na zasiłku,bez grosza,bo kochanka,którą teraz jest panią prezesową,
      pilnuję,żeby kasy na dzieci zbytnio nie szastał. Dzieci (17 i 15 lat) są w
      tragicznej sytuacji materialnej. Wg mnie lepiej być zdradzaną żoną,niż pozbawić
      dzieci godziwych warunków bytowych. Zemściłabym się w ten sposób,że właśnie
      nigdy nie dałabym mu rozwodu, bo strona winna rozkładu małżeństwa rozwodu nie
      uzyska.
      • Gość: osa a ja podziwiam tę kobietę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 13:37
        melanie napisał(a):

        > A co byś chciała, żeby go wyrzuciła z domu? Byłabyś dobra i byś go przyjęła, a
        > jakże,z jego kasą,chyba o to ci chodzi? Ta żona robi bardzo dobrze,bo wie,że mu
        >
        > minie, i będzie następna naiwna kochanka. Moja koleżanka,jak się dowiedziała,że
        >
        > mąż ma kochankę, 20 letnią sekretarkę, to wystawiła mu walizki za drzwi.
        > Oczywiście stać go było,żeby wynająć mieszkanie i zamieszkać z wyrozumiałą
        > kochanką. Tyle,że za miesiąc dostała wypowiedzenie z pracy, i na nic zdały się
        > tłumaczenia trudnej sytuacji życiowej. Była na tyle głupia (wg niej ambitna,bo
        > zgodziła się na rozwód bez orzekania winy),że teraz jest na bezrobotnym bez
        > prawa na zasiłku,bez grosza,bo kochanka,którą teraz jest panią prezesową,
        > pilnuję,żeby kasy na dzieci zbytnio nie szastał. Dzieci (17 i 15 lat) są w
        > tragicznej sytuacji materialnej. Wg mnie lepiej być zdradzaną żoną,niż pozbawić
        >
        > dzieci godziwych warunków bytowych. Zemściłabym się w ten sposób,że właśnie
        > nigdy nie dałabym mu rozwodu, bo strona winna rozkładu małżeństwa rozwodu nie
        > uzyska.

        ...??? Czyli głupia jest kobieta: zachowujaca godność, nie piorąca publicznie
        brudów i taka, która woli odciąć się od drania, niewartego być jej meżem?
        Pochwalasz małżeńską prostytucję (pozostawanie w związku wyłącznie dla korzyści
        materialnych) i marnowanie życia w celu "zemszczenia się"? Twoja koleżanka
        zachowała sie z klasą - prędzej, czy później - znajdzie pracę i będzie mogła
        spojrzec sobie samej w twarz, w przeciwieństwie do tych "mądrych", które
        sprzedają sie całe życie. To nie ona "pozbawiła dzeici godnych warunków
        bytowych" - jak piszesz- ale ON. Po pierwsze bez skrupułów zniszczył rodzinę, po
        drugie - co za sq..., za przeproszeniem, że nie łoży na własne dzieci - lepiej,
        że nie mieszkają razem i nie ma wpływu na ich wychowanie ani postawy
        życiowe...Nie dziwię się,że ta kobieta nie chciała poświęcić mu ani chwili
        wiecej, ani ciągnąć upokarzającej procedury rozwodowej. Ona jeszcze się
        wygrzebie, a on pozostanie zerem, bez względu na swoją kasę. Howg.
    • lakszmi szmato! 10.06.02, 03:27
      zebys zdechla w meczarniach na raka, suko! To juz nie ma wolnych facetow,
      kurwo?! Przez takie, jak ty, cierpia porzadne kobiety, ktore nigdy nie
      zdradzily swoich mezow, ktore byly wierne, a potem dowiaduja sie o zdradzie i
      swiat im sie wali w jednej chwili.
      Lafiryndo obrzydliwa, zebys zachorowala na raka piersi i zebys przeszla
      mastektomie, ciekawe, czy twoj ukochany bedzie chcial chocby splunac w twoim
      kierunku, zebys zdechla na raka jajnika, lysa i paskudna, a twoj ukochany -
      jaki twoj! - zeby cie olal~!
      Szmato, gin jak najszybciej~!
      • ciekawa-kochanka Re: szmato! 10.06.02, 14:46
        Dziekuje za zyczenia. Mam sie dobrze. Zaden rak mi nie grozi a obciecie moich
        piersi dopiero nie! Wrecz przeciwnie. Sa piekne i jedrne, nie ssalo ich zadne
        dziecie. Ty sie dobry czlowieku matrw o siebie i swoje zdrowie. Takie porzadne
        kobiety jak ty, sa pierwsze w kolejnosci do zdrady. A jesli chodzi o mojego
        kochanka, ma sie tez dobrze. Wrocilismy wlasnie z urlopu. Zadowolenie i
        opaleni. W porownaniu do niego, jego zona wyglada blado i choro. Czyzby
        zyczenia twoje zyczenie poszly w niewlasciwym kierunku?? Caluje cis serdecznie,
        zycz mi dalej tego samego!!! A ja i tak jestem szczesliwa a ty zalejesz sie
        wlasna zolcia, porzadna kobieto.
        PS I obmacaj dokladnie swoje obwisle piersi. Czasami nawet najszczersze
        zyczenia wracaja bumerangiem!
        • issus do kochanki 10.06.02, 14:51
          a gdzie byliscie?
          • Gość: renia stare watki po pdswiezeniu brzydko pachna IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 10.06.02, 15:59
            • liloom Re: stare watki po pdswiezeniu brzydko pachna 10.06.02, 19:58
              dlaczego? jak ludzie chca jeszcze o tym gadac, to widocznie maja potrzebe reniu.
              niech sobie pogadaja.
    • Gość: Joanna Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 16:28
      cos mi sie zdaje ze ktos chce tylko sprowadzic kilka zon na ziemie. uwazam ze
      ten list jest skierowany nie do wybranej konkretnej zony, ale do kobiet ktore
      sa zdradzane i tego nie widza, albo nie chca widziec.
      • lalka74 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: 10.06.02, 16:30
        Już nie mogę patrzeć na ten wątek. Z reguły kobiety, które są zdradzane
        świetnie o tym wiedzą i nie ma o czym mówić.
    • Gość: Zoja Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.06.02, 18:17
      To niezbyt wiele ci powiedzial o zonie. Te wszystkie szczegoly moga pasowac
      prawie do kazdego( staranie przed slubem, zaniedbanie po itp). A czy ty bys sie
      starala gdybys go juz zdobyla na dobre? Zawsze sa kryzysy. Masz jednak racje,
      to malzenstwo powinno wykorzystac te sytuacje na oczyszczenie
      atmosfery ,wzajemne zblizenie i obopolne staranie sie o siebie. Chowanie glowy
      w piasek nic nie oczyszcza, chociaz musze przyznac ze mojej kolezanki maz
      zakochal sie w niej ponownie jak znalazla sobie kochanka. Nigdy jednak na ten
      temat nie rozmawiali ze soba, nawet jak ja komfortowal bo kochanek odszedl(
      postawil jej warunek aby opuscila meza, a ona tego nie zrobila, chociaz byla
      szalenczo zakochana w kochanku). Zycze ci szczescia.
    • Gość: Milagro Bravo zona! IP: *.usc.es 10.06.02, 19:55
      Hehe, jakas naiwna ta kochanka co wierzy w takie stereotypy 'zona mnie nie
      rozumie,nie chce ze mna sypiac'. Zona oczywiscie wie doskonale o kochance ale
      ma nad nia przewage w kazdej dziedzinie, a ta zadowala sie ochlapami jakie jej
      spadna z panskiego stolu. Maz szuja lubi sobie dogadzac. Mysle, ze kochanki to
      takie wlasnie masochistki co ta lubia troche pocierpiec, poludzic sie. A
      powiedzial ci kochanko jak to go w pracy nie doceniaja? Biedaczek!
    • Gość: kluba1 Re: Pytanie do zony mojego kochanka: IP: *.we.client2.attbi.com 10.06.02, 22:57
      No i poco to wszystko? Czy naprawde bedziesz mogla odpowiedziec na to
      pytanie ? Ty juz czytam miedzy wierszami sobie na swoje pytania odpowiedzialas.
    • Gość: jotka do zony mojego kochanka... IP: *.acn.waw.pl 11.06.02, 14:09
      Nie pisze tego bezposrednio do Pani, bo po pierwsze nie chce znowu piekla dla wszystkich, nie chce nadawac
      ksztaltu Pani obawom, ktore pewnie wciaz jeszcze nie zniknely. A po drugie ten list na pewno nie jest Pani do
      niczego potrzebny - to ja potrzebuje wyrzucic cos z siebie.

      Nie chce przepraszac. Bycie z mezem innej kobiety jest doswiadczeniem, ktorego nie chce powtarzac nigdy
      wiecej. Ale gdybym mogla cofnac czas, bez wahania weszlabym w to doswiadczenie po raz pierwszy. Bez
      wahania i moze bez takiego ogromnego poczucia winy, jakie we mnie bylo wtedy.
      Jest Pani bardzo madra kobieta. I chyba madra zona - moze madrzejsza niz mi sie zdaje.
      Ja mam Jego czulosc, Jego uczucia, ktore gdzies tam drzemaly przez cale jego zycie, ukrywane, tlumione,
      ktorych nie mial nawet dla Pani. To na mnie czekal z tym szalenstwem, z zakochaniem, ktore moze wybuchnac u
      pietnastoletniego chlopaka, ale doroslemu facetowi nie przystoi... Ja to mam, ale niewiele mozna na tym
      zbudowac.To wszystko, co laczy Go z Pania - miedzy innymi wspomnienia, ktorych my nie mamy wiele, ciezkie
      przejscia, wspolne mieszkanie, wspolne sprawy, partnerstwo - to predzej nazwalabym miloscia, niz to, co laczy
      z Nim mnie. Chociaz On twierdzi inaczej, chociaz to do mnie, nie do Pani, pisal milosne listy, to przy mnie
      zapragnal miec dziecko (niech Pani sie nie obawia, nie bedziemy mieli dziecka). Wiem, ze oprocz dobrych rzeczy,
      przyciaga Was do siebie rowniez wiele zlego - zadawnione, ale ciagle piekace do bolu urazy, pretensje, poczucie
      winy, strach.
      Pani zazdroscila mnie, ja zazdroszcze Pani. Nie wiem, czy Pani wie, ze ciagle jestem. Moze kiedy okazalo sie, ze
      nie jestem zagrozeniem dla Waszego malzenstwa, dala Pani spokoj? Moze ukrywanie obaw i niepokoju i
      udawanie, ze wszystko jest ok. to przejaw madrosci? Nie wiem i nie chce wiedziec.
      To rowniez dzieki Pani On jest dzis tym, kim jest - czlowiekiem, w ktorym moglam sie zakochac. I moze gdyby nie
      to, On nie zdecydowalby sie na taki krok, a ja moze wcale nie zwrocilabym na niego uwagi? Ale nie bede Pani za
      to dziekowac. Nie wiem, czy przy mnie tez by tak dojrzewal i wzrastal - i nigdy sie nie dowiem.

      To ja przegralam.
      • Gość: kicia Re: do zony mojego kochanka... IP: mieszko.pl.u* 11.06.02, 15:08
        co by nie bylo, moje kochane, zdrada jest sprawą najgorszą i obrzydliwą, a jako
        zdrada kraju karana śmiercią. (Może to nadmierna egzaltacja? ). Nie wiem, ale
        gdy myślę o tym, że mąż by mnie zdradził i pokazał się kochance ze strony
        jakiejś innej, nieznanej dla mnie, to chyba z tego powodu pękło by mi serce. Ze
        przeżyłam z nim tyle lat, a on jest tak dwulicowy. Bo przecież nie pokazuje
        kochance jaki jest naprawdę, tylko jaki chciałby być, ale nie dla swojej żony,
        tylko dla chwili fascynacji. Lata spędzone razem byłyby dla mnie jak mgnienie,
        które nigdy nie było prawdą, albo tylko półprawdą, bo on naprawdę chciałby być
        inny i żyć inaczej. A co ty, droga jotko, bys na to powiedziała, że on ubiera
        tak inne twarze, inny dla mnie, inny dla ciebie, gdzie on tak naprawdę jest i
        kim on jest? To straszny fałsz, te półprawdy, te kłamstwa, to udawanie,
        naprawdę go chcesz?
        • Gość: Mika Re: do zony mojego kochanka... IP: *.abo.wanadoo.fr 13.06.02, 00:49
          Gość portalu: kicia napisał(a):

          > co by nie bylo, moje kochane, zdrada jest sprawą najgorszą i obrzydliwą. To
          straszny fałsz, te półprawdy, te kłamstwa, to udawanie,
          > naprawdę go chcesz?

          Po pierwsze:
          Ja bym nigdy nie mogla ufac facetowi, ktory zdradzilby dla mnie swoja zone. No bo
          jak zdradzil swoja pierwsza kobiete to dlaczego nie mialby zdradzic drugiej, no
          nie? Gdybym go juz dostala to nie mialabym do niego zaufania za grosz.

          Po drugie: do zdrady potrzebnych jest dwoje! Tak tu wszyscy krzycza na te dziwke,
          ( bo dziwka jest) ale o jej facecie to juz duzo ciszej. Jak bym byla zona tego
          faceta to bym mu dala w pysk i to tak zeby sie okrecil! Pomyslalby kto, ze go ta
          dziwka zaciagnela sila, jeszcze co! Kurwiarz jest i tyle!
      • Gość: Mme Re: do zony mojego kochanka... IP: 213.77.234.* 13.06.02, 01:09
        Gość portalu: jotka napisał(a):

        > Nie pisze tego bezposrednio do Pani, bo po pierwsze nie chce znowu piekla dla w
        > szystkich, nie chce nadawac
        > ksztaltu Pani obawom, ktore pewnie wciaz jeszcze nie zniknely. A po drugie ten
        > list na pewno nie jest Pani do
        > niczego potrzebny - to ja potrzebuje wyrzucic cos z siebie.
        >
        > Nie chce przepraszac. Bycie z mezem innej kobiety jest doswiadczeniem, ktorego
        > nie chce powtarzac nigdy
        > wiecej. Ale gdybym mogla cofnac czas, bez wahania weszlabym w to doswiadczenie
        > po raz pierwszy. Bez
        > wahania i moze bez takiego ogromnego poczucia winy, jakie we mnie bylo wtedy.
        > Jest Pani bardzo madra kobieta. I chyba madra zona - moze madrzejsza niz mi sie
        > zdaje.
        > Ja mam Jego czulosc, Jego uczucia, ktore gdzies tam drzemaly przez cale jego zy
        > cie, ukrywane, tlumione,
        > ktorych nie mial nawet dla Pani. To na mnie czekal z tym szalenstwem, z zakocha
        > niem, ktore moze wybuchnac u
        > pietnastoletniego chlopaka, ale doroslemu facetowi nie przystoi... Ja to mam, a
        > le niewiele mozna na tym
        > zbudowac.To wszystko, co laczy Go z Pania - miedzy innymi wspomnienia, ktorych
        > my nie mamy wiele, ciezkie
        > przejscia, wspolne mieszkanie, wspolne sprawy, partnerstwo - to predzej nazwala
        > bym miloscia, niz to, co laczy
        > z Nim mnie. Chociaz On twierdzi inaczej, chociaz to do mnie, nie do Pani, pisal
        > milosne listy, to przy mnie
        > zapragnal miec dziecko (niech Pani sie nie obawia, nie bedziemy mieli dziecka).
        > Wiem, ze oprocz dobrych rzeczy,
        > przyciaga Was do siebie rowniez wiele zlego - zadawnione, ale ciagle piekace do
        > bolu urazy, pretensje, poczucie
        > winy, strach.
        > Pani zazdroscila mnie, ja zazdroszcze Pani. Nie wiem, czy Pani wie, ze ciagle
        > jestem. Moze kiedy okazalo sie, ze
        > nie jestem zagrozeniem dla Waszego malzenstwa, dala Pani spokoj? Moze ukrywanie
        > obaw i niepokoju i
        > udawanie, ze wszystko jest ok. to przejaw madrosci? Nie wiem i nie chce wiedzie
        > c.
        > To rowniez dzieki Pani On jest dzis tym, kim jest - czlowiekiem, w ktorym mogla
        > m sie zakochac. I moze gdyby nie
        > to, On nie zdecydowalby sie na taki krok, a ja moze wcale nie zwrocilabym na ni
        > ego uwagi? Ale nie bede Pani za
        > to dziekowac. Nie wiem, czy przy mnie tez by tak dojrzewal i wzrastal - i nigdy
        > sie nie dowiem.
        >
        > To ja przegralam.

        Boże... właściwie mogłabym się pod tym podpisać... Niewiarygodne jak podobne sa
        ludzkie losy..
        Ale ja nie traktuję tego jak przegraną.. uczę się żyć od nowa!
        Czego i jotce życzę..
        • Gość: Bozena Re: do zony mojego kochanka... IP: *.abo.wanadoo.fr 13.06.02, 21:36
          Gość portalu: Mme napisał(a):
          >
          > Boże... właściwie mogłabym się pod tym podpisać... Niewiarygodne jak podobne sa
          >
          > ludzkie losy..
          > Ale ja nie traktuję tego jak przegraną.. uczę się żyć od nowa!
          > Czego i jotce życzę..

          A pomyslalas choc przez chwile ty glupia Cipo, jak czuje sie zona Tego
          zdradzajacego mezczyzny? Czy wzielas pod uwage Jej uczucia? Czy choc przez chwile
          postawilas sie na jej miejscu? Czy postawilas sie na miejscu kobiety, ktora zyje
          ze swiadomoscia, ze mezczyzna ktory slubowal jej przed oltarzem dozgonna milosc i
          wiernosc,mezczyzna, z ktorym bycmoze ma dzieci, mezczyzna z ktorym dzielila przez
          cale zycie lozko, kochal sie z inna kobieta? Czy pomyslalas o niej??
          Nie, na pewno nie!

          Powinnas sobie wytatuowac na czole: "Jestem zasrana egoistka."
          Albo raczej wytatuluj to sobie na dupie, skoro to wlasnie ona zastepuje ci mozg i
          to ona kieruje twoim postepowaniem.

          Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkim kochankom aby kiedys w przyszlosci,
          spotkal ich los zdradzonej. a zanim do tego dojdzie mam nadzieje, ze dostana od
          zony swojego kochanka porzadnie po pysku.
          Dziekuje.

          • sonija Re: stary wątek ... 14.06.02, 10:51
            ... a ciągle wzbudza tyle emocji. Widać wątek jest bliski każdemu. Ciekawe
            tylko, że wypowiadają się same kobiety.
            Gdzie ci faceci, którzy są właściwie przedmiotem wątku.
            Gdyby nie było tych s........ prowdzących podwójne życie, chcących dupczyć
            młode laski, gdy ich żony (niegdyś laski)cierpią lub żyją w nieświadomości, to
            nie byłoby sprawy ....
            Pytam się mężczyzn, dlaczego to robicie ???

            Egoizm, niewyżytość seksualna, monotonia, nuda, niska samoocena, brak poczucia
            więzów rodzinnych ?????
            Biedne kobiety skaczą sobie do oczu, a facetowi nawet oko nie mrugnie gdy
            codzennie patrzy na siebie w lustrze przy goleniu !!!!

            • tuli_pan Re: stary wątek ... 14.06.02, 10:55
              sonija napisał(a):

              > ... a ciągle wzbudza tyle emocji. Widać wątek jest bliski każdemu. Ciekawe
              > tylko, że wypowiadają się same kobiety.
              > Gdzie ci faceci, którzy są właściwie przedmiotem wątku.
              > Gdyby nie było tych s........ prowdzących podwójne życie, chcących dupczyć
              > młode laski, gdy ich żony (niegdyś laski)cierpią lub żyją w nieświadomości, to
              > nie byłoby sprawy ....
              > Pytam się mężczyzn, dlaczego to robicie ???
              >
              > Egoizm, niewyżytość seksualna, monotonia, nuda, niska samoocena, brak poczucia
              > więzów rodzinnych ?????
              > Biedne kobiety skaczą sobie do oczu, a facetowi nawet oko nie mrugnie gdy
              > codzennie patrzy na siebie w lustrze przy goleniu !!!!
              >
              trzeba byc tfartkim

              • sonija Re: stary wątek ... 14.06.02, 11:00
                co to znaczy tfartkim ???
                • tuli_pan Re: stary wątek ... 14.06.02, 11:07
                  sonija napisał(a):

                  > co to znaczy tfartkim ???
                  znaczy: twardym

                  na "kresach" mowia: trzeba byc tfartkim, a nie mientkim

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka