kopov
05.01.05, 11:17
normalnie wczoraj, szedłem z psem wieczorkiem, siapił deszcz i wiał wiatr,
koło koscioła, nad jeziorkiem.
Powinienem zorientowac się wcześniej, ze coś sie swięci bo kaczki nad
jeziorkiem nie spały tylko paskudziły wszędzie jakby im ktos spleśniałego
chleba dał?
ide więc koło koscioła a z naprzeciwka idzie taki niepozorny człowieczek,
niby wszystko o.k. przeżegnał się przechodząc koło koscioła, aż tu nagle
silny pomuch wiatru i pies się zjeżył?????????? ki czort pomyslałem?
podmuch wiatru wygiął druty w jego (oczywiście czarnym )parasolu i wtedy
dopiero okazało się z kim mamy do czynienia?
"qrva w dupę wyj.ebana mać" te słowa wymamrotały jego wydęte usta, pies o
mało sie nie zerwał ze smyczy, ogon pokulił i zaskowyczał.
Na szczęscie potega natury w słuzbie sprawiedliwości, boje sie pomysleć co by
było gdyby nie ten wiatr???? pewnie poszedłby dalej nie zauważony szerzyc zło?
A Wy spotkaliscie kogos takiego na swojej drodze???
Uf spociłem się, myslałem nawet zeby wysłac ten scenariusz do hollywood na
nowy horror, ale pewnie musieli by juz na zawsze zdjąć z ekranów dziecko
rosemary, zeby nie było konkurencji? a tego byśmy nie chcieli, prawda?;)