matarella
19.01.05, 12:54
Z jednym "jestem" na odległość z różną temperaturą uczuć w ciągu tych kilku
miesięcy, ale nigdy taką, by usłyszeć "kocham Cię" i by wiedzieć, co będzie
jutro... Drugi - to mój przyjaciel z piaskownicy, ktoś kto zawsze jest
blisko, zna mnie na wylot, przy kim czuję się super swobodnie i kto ostatnio
zaczął jawić mi się też jako niesamowity "facet - facet". Poza tym wiem, że
On, gdyby się już zaangażował w związek ze mną, nie zrobiłby mi krzywdy, On
mi daje pewność, tamten - nie. I jestem trochę zagubiona w tym co robić
dalej, żeby żadne z nas nie zostało zranione.