kolorka2
20.01.05, 18:01
Ale sie wkurzyłam! Opowiem wam co się stało, a Wy powiedzcie prosze - mam
racje czy jestem jakaś dziwna.
Mam kumpla - dobrego znajomego, oraz koleżankę. Kumpel i koleżanka sie
przyjaźnią, on ją ewidentnie adoruje (bez powodzenia od lat), jej to bardzo
pochlebia ale odkąd ma faceta już troche go zlewa. Kumpel mieszka w mieście
odległym od naszego (mojego i koleżanki) o ok. 50 km, czasami przyjeżdża i
zostaje na dwa-trzy dni. I tu zaczyna sie problem.
Otóż nikt tego nie mówi wprost, ale utarło sie, że kolega zostaje na noc w
mieszkaniu moim i mojego chłopaka. Nam to nie przeszkadza, mamy dwa pokoje,
luz. No ale co za dużo to niezdrowo - koleżanka, a której nasz kolega zawsze
wyraża się "moja najlepsza przyjaciółka", mieszka w domku z rodzicami, pokoje
wolne, więc w sumie - szczególnie że to TAKA przyjaźń - też chyba mogłaby mu
czasami zaproponować nocleg.
Od paru tygodni kolega robi podchody na gg że przyjeżdza - nie pyta wprost,
czy może przenocować, tylko cos mętnie sugeruje. Oczywiście jego
"przyjaciółka" ani mru mru - przyjaźń przyjaźnią, ale nocuj sobie gdzie
chcesz, ona sie z nim umawia od 15. do 18., a później to już ma randke z
narzeczonym. No i, ponieważ my nie zparoponowaliśmy wprost tego noclegu, a on
wprost nie zapytał, to teraz oni obydwoje - kolega i jego przjaciółka - są na
mnie i mojego chłopaka totalnie obrażeni.
Czy ja jestem dziwna, ze mnie złości taka sytuacja? Wydaje mi sie, że ona
mogłaby raz coś zrobić dla tej przyjaźni, a nie deklarować ją tylko w słowach.
Nie rozumiem skąd te oczekiwania wobec nas. Dodam że nie jesteśmy jakimiś
egoistami - pare razy pomogliśmy zarówno jej jak i jemu w jakiś sprawach,
bynajmniej nie oczekując wdzięczności. A tu np taka sytuacja - ja, koleżanka i
kumpel szukamy nowej pracy, on ostatnio coś znalazł, podzielił się wiadomościa
tylko z nią, a ze mną nie. No bo "ona jest przyjaciółką". A ja co? Jakiś
wynajem pokoi prowadzę??????? Wkurzyłam się i tyle.