Dodaj do ulubionych

33 kontra 53

IP: *.pgi.waw.pl 26.01.05, 10:27
Jestem w związku ze starszym o prawie 20 lat facetem - on ma obecnie 53 lata.
Problem w tym, że znam jego przeszłość (z jego własnych opowiadań) i nie
zachwyca mnie ona. Dwa małżeństwa (i rozwody), liczne kochanki, zdrady,
przygody, wyrywanie panienek na czacie, związek z 18-latką itp. Mnie poznał
na serwisie randkowym. Twierdzi, że mu bardzo odpowiadam
psychicznie, ale słowo kocham nie padło. Jest zaangażowany: dzwoni,
nadskakuje, daje oznaki troski. On jest bogaty, ja nie za bardzo, ale radzę
sobie.
Oboje mamy dzieci: mój jeszcze mały, jego syn studiuje za granicą. Nie ma
żadnych rozmów o przyszłości - wspólnym zamieszkaniu, jakichkolwiek planach.
Ostatnio odkryłam, że znowu buszuje po serwisach randkowych. Twierdzi, że to
tylko ciekawość, przyzwyczajenie, że z nikim się nie umawia. Ja jestem dość
atrakcyjna, samodzielna, nie wiszę na nim, nie ciągnę kasy. Seks jest jak
najbardziej OK.
No więc jest pytanie: czy jest szansa, że taki ktoś się zmieni? Że wreszcie
dojrzeje? Doceni uroki bycia z jedną kobietą, która - jak sam twierdzi -
odpowiada mu psychicznie i intelektualnie?
Obserwuj wątek
    • alpepe przeczytaj swój post, w nim jest odpowiedź 26.01.05, 10:29
      • viganna Re: przeczytaj swój post, w nim jest odpowiedź 26.01.05, 10:33
        no tak, wiem, że to nie gra. Ale jeśli on się zarzeka, że jest mu dobrze ze
        mną, że chce być ze mną długoooo, choć nie precyzuje, jak - to co? Raz uznałam,
        że to bez sensu i chciałam odejść - nie pozwolił mi na to. Tak długo zabiegał,
        aż zgodziłam się spróbować ponownie. Nigdy nie byłam z facetem o przeszłości
        playboya. Może on już się wyszumiał?
        • alpepe Re: przeczytaj swój post, w nim jest odpowiedź 26.01.05, 10:36
          oj, człowiek lubi się łudzić, co viganna??? Nawet jak fakty przemawiają
          przeicko temu, to tym gorzej dla faktów???
          NIe, on się nie zmienił, wilka ciągnie do lasu, pewnie dla każdej żony i
          kochanki był taki czuły i starający się, jak dla ciebie, to potrafi zmylić.
          • Gość: mm nie ma co pisać Alpepe ma rację:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.05, 11:08
    • Gość: 43 Re: 33 kontra 53 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 10:40
      tak, dojrzeje. Po 75.
      A już myślałem, że trudno wyjąć młodszą atrakcyjną laskę. Jak to się stało, że
      zaczęłaś się spotykać z tak starym facetem?
      • viganna Re: 33 kontra 53 26.01.05, 10:47
        świetnie nam się rozmawia. Jest inteligentny, trochę szalony. Czysty urok i
        czar. Widze, jak on działa na inne kobiety - miękną jak wosk. Psychicznie jest
        bardzo młody.
        • rachela180 Re: 33 kontra 53 26.01.05, 10:54
          Niedojrzały palant :P jest za stary na wyrywanie 18tek z serwisów randkowych i
          jeszcze wiklanie kobiety w związek bez przyszłości. Odejdż, taka moja rada.

          PS Sama mam chłopa starszego o 16 lat i możliwe jest porozumienie przy takiej
          różnicy. Tu nie o wiek chodzi, tylko o DOROSŁOŚĆ.
    • Gość: sas Tracisz czas - tak myślę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 10:51
      Ten facet ma brak moralności w genach chyba i szansy na zmianę tu nie widzę.
      Mozesz najwyżej zostać skrzywdzona - chyba nie chcesz takich doznań.
      • viganna Re: Tracisz czas - tak myślę. 26.01.05, 11:04
        chyba masz rację. Zaczynam go powolutku odstawiać. Miałam pewną nadzieję, bo
        naprawdę świetnie się rozumiemy i on to ciągle podkreśla. Miałam nadzieję, że
        zrozumiał już, że nie łatwo znaleźć kogoś, z kim mamy takie dobre porozumienie
        psychiczne i intelektualne. Ale pewnie ta druga natura - playboya - w końcu
        zwycięży i zacznie mnie zdradzać, o ile jeszcze tego nie robi.
        • Gość: kev Re: Tracisz czas - tak myślę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 12:35
          słusznie, nie ma to jak podjąć decyzję na podstawie porad rozhisteryzrowanych
          bab z forum. Szczególnie Racheli, której facet, nic nie tłumacząc, kazał się
          wynosić a teraz ona pisze że gość jest zrównoważony. Ja p...
          Seks masz dobry, dobrze; facet ma kasę, używaj bo w jego wieku trzeba płacić;
          dobrze ci się gada, gadaj.
          Faceci w jego wieku moga szukać kobiet z dziećmi bo nie musza wziąć
          odpowiedzialności za nie, a następnych nie chca robić. To nie zarzut.
          • Gość: Nina Re: Tracisz czas - tak myślę. IP: *.toya.net.pl 26.01.05, 12:51
            Viganna,nie jestes dieckiem.Jesli chcesz zwiazku po sam grob-to raczej nie z
            tym gosciem,bo on sie raczej nie zmieni.Jesli zas masz chec przezyc jakis czas
            naprawde fajnie-to nastaw sie psychicznie,ze to kiedys moze sie skonczyc-i
            czerp tyle radochy ile dasz rade uniesc:)
            Pozdrawiam.
            • Gość: siedem Re: Tracisz czas - tak myślę. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.05, 13:01
              > Viganna,nie jestes dieckiem.Jesli chcesz zwiazku po sam grob-to raczej nie z
              > tym gosciem,bo on sie raczej nie zmieni.

              poza tym duzo wczesniej kopnie w kalendarz ale wystarczajaco wczesnie bys
              vagina juz byla stara nieatrakcyjan ropuchą.

              5040

              bez sensu
              • pietrek666 Re: Tracisz czas - tak myślę. 26.01.05, 13:14
                Gość portalu: siedem napisał(a):
                > poza tym duzo wczesniej kopnie w kalendarz

                Nie ma to jak chłodne spojrzenie kogoś z zewnątrz :-DDD
                Zawsze to jakiś "pozytyw" :-DDD
          • rachela180 Re: Tracisz czas - tak myślę. 26.01.05, 13:19
            Kev, emocje ponoszą każdego, a ja z moim chłopem jestem od maja i RAZ na te 9
            miesięcy mamy prawo sie pokłócić - pisałam juz o tym, ile mam jeszcze tłumaczyć
            że nerwy puściły i mnie, i jemu?

            Co do autorki wątku - tu niestety nie ma szans na trwały związek. Ludzie się
            tak łatwo nie zmieniają. Jeśli miewał po parę kobiet na raz i do tego wraca do
            randkowania - to nie ma gwarancji że będzie jej wierny. Nie widzę takiej
            możliwości. A seks to nie wszystko.
    • Gość: Viganna Re: 33 kontra 53 IP: *.pgi.waw.pl 26.01.05, 14:02
      tak...nie wiem, dlaczego tak uparcie trzymam się nadziei, że cos z tego będzie.
      On nie okazuje mi ciepła i czułości, ostatnio nie dość, że zapomniał o moich
      urodzinach, to nawet później nie dał żadnego prezentu. Nie przyjeżdza do mnie
      (ze względu na dziecko chyba), jeśli się widujemy, to na mieście albo u niego w
      domu. Fakt, że każdy weekend spędzamy razem, ale w tygodniu widzimy się
      zaledwie kilka godzin. On nie pracuje, stć go na życie z odsetek. No i jeszcze
      jest alkoholikiem - tyle, że po alkoholu robi się towarzyski i radosny, bo
      bez "wspomagania" jest raczej depresyjny. Ja widze te wszystkie złe rzeczy, a
      mimo to chciałabym z nim być.
      • alpepe Re: 33 kontra 53 26.01.05, 14:06
        no to tak pisz od razu a za parę lat będziemy cię na forum leczyć z depresji,
        bo on cię zdradził i w końcu porzucił. Tylko pamiętaj wtedy najpierw o
        wyciągnięciu z archiwum linka do tego wątku, cobym wiedziała, że nie mam co się
        wysilać, bo nad ludźmi cierpiacymi na własne życzenie nie ma sie co litować ani
        im współczuć.
        • Gość: sas Jeśli z nim zostaniesz to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 14:14
          na własną zgubę, a moze i na zgubę Twojego dziecka. Uciekaj poki czas, nie
          zartuje. Alkoholik, nie pracujacy, z kasą - tylko czekac jak w ramach rozrywki
          zaproponuje ci gang bang, albo sado-maso.

        • Gość: Viganna Re: 33 kontra 53 IP: *.pgi.waw.pl 26.01.05, 14:17
          Kurcze, to biorę się w garść. Faktycznie, jak teraz przeczytałam to, co
          napisałam, to włos mi się zjeżył. Tak na co dzień to nie ma takiego
          skomasowania złych spraw, to się dokładało kamień po kamyczku. On mi dużo
          opowiadał o swoim zyciu, traktował kobiety instrumentalnie, ale jak twierdził,
          nie kochał ich. Ja ponoć jestem wyjątkowa, z żadną nie czuł się tak na luzie i
          w ogóle. Ale macie rację - trzeba wiać, póki czas
          • alpepe Re: 33 kontra 53 26.01.05, 14:21
            Gość portalu: Viganna napisał(a):

            > Kurcze, to biorę się w garść. Faktycznie, jak teraz przeczytałam to, co
            > napisałam, to włos mi się zjeżył. Tak na co dzień to nie ma takiego
            > skomasowania złych spraw, to się dokładało kamień po kamyczku. On mi dużo
            > opowiadał o swoim zyciu, traktował kobiety instrumentalnie, ale jak
            twierdził,
            > nie kochał ich. Ja ponoć jestem wyjątkowa, z żadną nie czuł się tak na luzie
            i
            > w ogóle. Ale macie rację - trzeba wiać, póki czas

            Nie wierzę Ci, do nas pitu pitu, że mamay rację, ale wcale tego nie przerwiesz.
            Chyba kev ma rację.
      • Gość: kev Re: 33 kontra 53 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 14:18
        "I do tego oszust, bo przecież nie może żyć z odsetek, jeśli był uczciwy". No
        nie, napisz jeszcze że on ma syfa, pierdzi i beka przy gościach, wali heroinę w
        żyłę, nie myje się, bije cię. Ale ty widzisz szansę. Przyznaj się, że ci to
        odpowiada bo to związek bez przyszłości. I dlatego ci odpowiada, bo gdy nie ma
        uczucia nie musisz się znowu odkryć i narazić na ból w razie kolejnego
        niepowodzenia. On działa tak samo, pożyć sobie bez zobowiązań - marzenie
        każdego faceta który pozostał dzieckiem.
        Albo twój list to jakaś podpucha.
        • Gość: Rysio a telefonu nie ma!! IP: *.massivbau.bauwesen.tu / *.massivbau.bauwesen.tu-muenchen.de 26.01.05, 14:20
          Oj panna!
    • Gość: Viganna Re: 33 kontra 53 IP: *.pgi.waw.pl 26.01.05, 14:40
      nie, to nie podpucha, mam chyba problem z wartościowaniem takich rzeczy.
      Spotykałam się z paroma facetami, mam za sobą rozwód. Powód, dla kórego tak
      kurczowo sie trzymam tego związku jest prosty: wiem, że jest niewielu mężczyzn,
      z kórymi będę czuć się swobodnie, znajdę z nimi porozumienie. No i jak już się
      taki trafił - to niestety ma taką przeszłość, która go dyskwalifikuje w moich
      oczach. Ktoś napisał, że on jest pozbawiony moralności. To prawda. Miał romanse
      z mężatkami, z żonami swoich kolegów, podrywał laski w samolotach, na promach i
      w pociągach. Wyrywał 18-tki na czatach. Z jedną był 8 miesięcy - w weekendy
      tylko co prawda. Ale to było kiedyś. My jesteśmy z sobą pół roku, od tego czasu
      jest normalnie. Poza tymi randkami. Odkryłam to przypadkiem, domysliłam się,
      jaki ma nick i obserwowałam go. Wchodził tam przeciętnie dwa razy dziennie. Jak
      twierdzi - tylko oglądał.
      To jest trochę tak, że gdyby on mi to wszystko o swojej przeszłości powiedział
      hurtem, to pewnie bym uciekła z krzykiem. Ale on mi dawkował informacje o
      sobie, miałam czas, żeby przywyknąć do kolejnych rewelacji. Wasza reakcja
      pokazuje mi jednak, kim on naprawdę jest
      • alpepe Re: 33 kontra 53 26.01.05, 14:46
        Gość portalu: Viganna napisał(a):

        > nie, to nie podpucha, mam chyba problem z wartościowaniem takich rzeczy.
        > Spotykałam się z paroma facetami, mam za sobą rozwód. Powód, dla kórego tak
        > kurczowo sie trzymam tego związku jest prosty: wiem, że jest niewielu
        mężczyzn,
        >
        > z kórymi będę czuć się swobodnie, znajdę z nimi porozumienie. No i jak już
        się
        > taki trafił - to niestety ma taką przeszłość, która go dyskwalifikuje w moich
        > oczach.
        Ale on mi dawkował informacje o
        > sobie, miałam czas, żeby przywyknąć do kolejnych rewelacji. Wasza reakcja
        > pokazuje mi jednak, kim on naprawdę jest
        Tylko, ze my za Ciebie tej znajomości nie zerwiemy...
      • Gość: js Re: 33 kontra 53 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 14:57
        opowiedz mu jak ci było kiedyś fajnie z trzema facetami na raz. Jeżeli jest
        taki luzak to powinien się ucieszyć, że ci ktoś zapchał wszystkie dziurki na
        raz.
        Co za cienias, jeszcze się chwali - ja osobiście miałem seks w przeróżnych
        miejscach i z wieloma partnerkami na raz ale nigdy się tym nie chwaliłem przed
        kobietami.
      • Gość: wiruska Re: 33 kontra 53 IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 26.01.05, 15:46
        Viganna powstaje pytanie czy masz ochotę z nim być pomimo "rozrywkowej"
        przeszłości?

        Moim zadniem on się nie zmieni pod Twoim wpływem, byc może teraz jest to
        chwilowe. Skoro ma 53 lata to już dawno powinien być dojrzały, ale nie jest.
        Tacy faceci się niezmieniają, uwierz mi.

        Zupełnie co innego uderza mnie w Twoich wypowiedziach. Mianowicie to Twoje
        przekonanie że nie znajdziesz sobie faceta wartościowego, stałego. Z kąd Ty o
        tym wiesz? Przypuszczam że masz małe poczucie własnej wartości i z tąd to
        wszystko się bierze. Przyciągamy specyficzny rodzaj facetów. I tu się zastanów
        nad sobą, od czego uciekasz, czego się boisz. W przeciwnym razie gdy niezrobisz
        rachunku sumienia, nie uleczysz swojej duszy możesz znowu spotkac podobnego
        faceta.
        Może zapisz się na jakieś warsztaty psychologiczne, idz do psychologa, on Ci
        pomoże.

        Pamiętaj każdy ma to na co się godzi.

        Trzymam za Ciebie kciuki żebyś znalazła odpowiedzi w sobie. A jak już je
        znajdziesz, będziesz wiedziała doskonale co masz myślec i robić.

        Niewarto marnowac życia z facetem ktory nie rokuje na przyszłość. Szkoda czasu
        i energii. Tylko na to trzeba być gotowym.
    • Gość: Wiganna Re: 33 kontra 53 IP: *.pgi.waw.pl 26.01.05, 15:58
      Spotykam wielu meżczyzn. I nie mam złudzeń. Moje ddotychczasowe związki były
      tragiczne: mąż psychopata (autentyczny, przyznał się dopiero po slubie), pięć
      lat gehenny i prania mózgu. Potem - dwa lata w związku z meżczyzną, który mnie
      nie kochał, za to mieszkał u mnie i był na moim utrzymaniu. Następny związek -
      facet niby dojrzały, ale straszny despota, niedopuszczający innych do głosu.
      Potem epizod z młodszym o kilka lat chłopaczkiem z innego miasta - był
      maminsynkiem, pomimo trzydziestki mieszakał z mamusią i nie zamierzał tego
      zmienić. No i wreszcie ten. Z tej całej gromadki wydawał się najbardziej
      sensowny, długo zabiegał, żebyśmy byli razem. A potem zaczęły wychodzić takie
      kwiatki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka