Dodaj do ulubionych

Ocieracze w komunikacji miejskiej.....

IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 27.05.02, 11:42
Miłe Panie, robi się coraz cieplej, a w autobusach czy tramwajach, czy nawet
metrze robi się tłok...czy zdarzyła Wam się sytuacja że ktoś po prostu nie
całkiem przypadkiem o Was się ocierał, dotykał....

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • wierna1 Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... 27.05.02, 11:45
      Gość portalu: Gucwa napisał(a):

      > Miłe Panie, robi się coraz cieplej, a w autobusach czy tramwajach, czy nawet
      > metrze robi się tłok...czy zdarzyła Wam się sytuacja że ktoś po prostu nie
      > całkiem przypadkiem o Was się ocierał, dotykał....
      >
      > pozdrawiam

      Owszem parę lat temu, nawet to był niestary facet. Rzuciłam mu wiąchę, ale
      takich to nie działa. W oczach miał obłęd i by spocony. Błeee.

      • Gość: Emi Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: 157.25.86.* 27.05.02, 11:48
        To jest straszne ale i mi się kiedyś przydarzyło. Ocieracz odczepił się, ale
        najlepiej załatwiła takiego jednego moja koleżanka. Jechała tramwajem, był
        tłok, a ten łapę na jej tyłek to ona nie wiele myśląc wrzasnęła na cały
        tramwaj, a ocieracz się zmył.
        • Gość: Angelos Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: 157.25.121.* 27.05.02, 12:01
          Gość portalu: Emi napisał(a):

          > To jest straszne ale i mi się kiedyś przydarzyło. Ocieracz odczepił się, ale
          > najlepiej załatwiła takiego jednego moja koleżanka. Jechała tramwajem, był
          > tłok, a ten łapę na jej tyłek to ona nie wiele myśląc wrzasnęła na cały
          > tramwaj, a ocieracz się zmył.


          Facet by się przewrócił i złapał za pierwszą lepszą rzecz, która była pod ręką,
          czyli jej tyłek, a ona się wydarła. Facet pomyślał wariatka i uciekł w
          popłochu.:))

    • leatisia Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... 27.05.02, 11:59
      Zdarzaja sie i to niestety dosc czesto. Jak kiedys
      jednemu zwrocilam uwage, ze za bardzo naciera na mnie
      swoim brzuszyskiem blee, to dogadywal jeszcze mi rozne
      sprosnosci, takze musialam wysiasc z autobusu.Nie wiem
      moze wygladm na typowa ofiare, jak insuonowal moj byly,
      ale z ocieraczami to zdarzalo mis miec dosc czesto do
      czynienia, niestety Skad sie to biera Ci zboczncy i jak
      sobie ztym radzic?
      • Gość: anE Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.05.02, 12:33
        oj, ja tez niestety mam cos do powiedzenia w tym temacie.

        kiedys jechalm do pracy w korku. byl taaaaki tlum. jeden przystanek (ten
        najgorszy, kiedy to sie stalo) jechalismy przez 20 min.!!!
        jakis napalony facet stal blisko mnie - inaczej sie nie dalo, na udzie
        poczulam, ze mnie glaszcze!!! wtedy jeszcze nie bylam taka pyskata jak teraz,
        ale mu powiedzialam na caly autobus: "czy mógłby Pan mnie nie dotykać?!!!!?"
        szarpnęłam się i odwróciłam w II stronę, tak, że mój plecak
        wyznaczał "bezpieczny" dystans.

        skąd się tacy ludzie biorą?! a skąd się biorą patologie społeczne? zewsząd!
        myślę, że tacy ludzie nie mają normalnych domów pełnych miłości, obojga
        kochających i zdrowych psychicznie/społecznie rodziców.. i nie ma jak tego
        leczyć, bo są "ważniejsze" problemy..

        a jak się bronić?
        na nich najlepiej działa jak się ich ośmieszy, nie tylko moja opinia.

        teraz to dopiero bym tamtemu puściła wiąchę: wyzwałabym go od najgorszych i
        wydarłabym się tak, że miałby problem ze bębęnkami, albo bym go porządnie
        skopała - nosiłam wtedy buciory, bo była zima.. i żałuje, że tego nie zrobiłam..

        zauważyłam, że trzeba się tego po prostu nauczyć. jeżeli nigdy na nikogo nie
        podniosło się głosu, to w takiej - stresującej, żenującej - sytuacji, nie można
        nic wykrzyczeć, bo słowa stają w gardle i następuje blokada.. i na dodatek to
        osobie pokrzywdzonej jest głupio!!! zauważyliście to? może nie każdemu jest
        głupio, ale..
    • Gość: Liver Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: 157.25.84.* 27.05.02, 12:06
      W metrze tokijskim jest to na porządku dziennym i nikt nie robi z tego afery.
      To już jest jakby folklor.
      Zupełnie nie rozumiem azjatyckiej mentalności.
      • Gość: renata liver... IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 12:58
        Gość portalu: Liver napisał(a):

        > W metrze tokijskim jest to na porządku dziennym i nikt nie robi z tego afery.
        > To już jest jakby folklor.
        > Zupełnie nie rozumiem azjatyckiej mentalności.

        Liverq, azjatyckej mentalnosci lepiej nie rozumiec, jak chcesz to dam ci taki
        link, ze ocieranie w metrze to miodzio.... Jest tez taki film "szokujaca Azja"
        Azjatycka mentalnosc mnie przeraza, nigdy nie chcialabym sie znalezc w Azji, ani
        tez zrozumiec tej mentalnosci i nie przekonuja mnie argumenty, ze roznice
        kulturowe itd.... Azjatycka mentalnosc jest po prostu przerazajaca, uwlacza
        godnosci czlowieka, mam nadzieje, ze nie wszedzie i ze te przyklady, ktore znam
        to tylko skrajne objawy tej mentalnosci, Mam znajoma Japonke i jest calkiem
        normalna, ale i tak nie pojade nigdy do Azji.
        • suzume renia 27.05.02, 12:59
          ja poproszę o ten link

          su
          • Gość: renata Re: renia IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 13:05
            su,masz na @, bo nie nadaje sie do publicznego podawania, jak jestes wraziwa to
            nie idz serio.
            • suzume Re: renia 27.05.02, 13:07
              Gość portalu: renata napisał(a):

              > su,masz na @, bo nie nadaje sie do publicznego podawania, jak jestes wraziwa to
              >
              > nie idz serio.

              dzięki. dam Ci znać, czy jeszcze żyję ;)
        • Gość: Liver Re: liver... IP: 157.25.84.* 27.05.02, 13:13
          Zgadza się. Jednak pojechać warto i zobaczyć to na własne oczy.
          Oczywiście czysto turystycznie.
          Będąc służbowo w Tokio zauważyłem, a inni potwierdzili, że przy zetknięciu
          Japończyka z osobnikiem białej rasy, Japończyk jest jakiś nieswój, oczy
          spuszczone jakby był czegoś winny. Mówię o osobach, które rzadko spotykają
          białą rasę.
          Nie mniej są bardzo uprzejmi i starają się pomóc.
          No i zabytki, dla nas egzotyka.
          Jest w Tokio takie skrzyżowanie gdzie w godzinach szczytowych przechodzi przez
          nie ... 2 mln. ludzi. Serio. Kiedyś Japończycy zadali sobie trud i policzyli.
          Niesamowity widok, jak mrówki w mrowisku.


        • agick Re: renia... 27.05.02, 13:13
          proszę o link jak su....
          • wmr11 Re: renia... 27.05.02, 13:14
            ja też poproszę
            • Gość: renata link, ale ja naprawde nie biore odpowiedzialnosci IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 13:21
              wchodzicie tam na wlasna odpowiedzialnosc, nie bede do wszystkich mailowala.


              opoetry.rotten.com/infantiphagia/
              • Gość: Liver Wrażenia. IP: 157.25.84.* 27.05.02, 13:32
                Czy to co widziałem to....
                Nie wiem co pisać.
                Kiedyś rozmawiałem z konsulem, który był w Koreii i opowiadał
                jak przygotowywuje się do spożycia koty i psy.
                Wywołało to u mnie podobne odczucia co te zdjęcia.
                Efekt, wypite trzy szklaneczki dżinu z tonikiem by nie zemdliło.
                • Gość: renata Re: Wrażenia. IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 13:35
                  Gość portalu: Liver napisał(a):

                  > Czy to co widziałem to....
                  > Nie wiem co pisać.
                  > Kiedyś rozmawiałem z konsulem, który był w Koreii i opowiadał
                  > jak przygotowywuje się do spożycia koty i psy.
                  > Wywołało to u mnie podobne odczucia co te zdjęcia.
                  > Efekt, wypite trzy szklaneczki dżinu z tonikiem by nie zemdliło.

                  Wiesz, juz wolalabym koty i psy. Straszna sprawa, ale to wlasnie jest ta
                  mentalnosc, obejrzyj "szokujaca Azje", to niezly dokument. I trzymaj sie od nich
                  z dala!!
                • suzume drodzy moi 27.05.02, 13:35
                  nie ekscytujcie się tak głupią stroną, tylko dlatego, że na zdjęciu jest żółty.
                  stąd się biorą uprzedzenia. w necie jest mnóstwo takiej twórczości, w
                  większości "białej" i z białymi w roli modeli.
                  a zdjęcia dość obrzydliwe, fakt.

                  su
                  • Gość: renata Re: drodzy moi IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 13:41
                    Nie o to chodzi, su, ze ktos sie ekscytuje, liver powiedzial ze nie rozumie
                    azjatyckiej mentalnosci w kontekscie ocieraczy. Mentalnosc azjatycka jest
                    znacznie bardziej niezrozumiala, wciaz polecam ten film, popytajcie w jakichs
                    wypozyczalniach, moze uda wam sie na niego trafic, a jesli nawet to zdjecie to
                    jakis fotomontaz, to nie zmienia faktu, ze chyba poza dikusami w afryce nikt
                    nie bylby w stanie zrobic czegos takiego. A te zdjecia, jesli nawet pozowane
                    (niby po co?) zostaly zrobione gdzies gdzie maja aparaty fotograficzne i
                    komputery i to jednak nie przypadek, ze na nim jest jakis Azjata, nie, ja nie
                    zmienie zdania, as far away from Asia as possible.
                    • suzume Re: drodzy moi 27.05.02, 13:45
                      ależ ja Cię nie zamierzam "nawracać". mówię tylko, że widziałam "lepsze" strony,
                      nieazjatyckie - mój błąd (?), że nie zachowałam linków.
                      a film, o ktorym mówisz ma tyle wspólnego z prawdą, co bajka o złotej rybce z
                      zoologią. ale ktoś nanim zarobil :)

                      su
                      • Gość: renia Re: drodzy moi IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 13:51
                        suzume napisał(a):

                        > a film, o ktorym mówisz ma tyle wspólnego z prawdą, co bajka o złotej rybce z
                        > zoologią. ale ktoś nanim zarobil :)
                        >
                        > su

                        Moze, nie wiem, nie chce wiedziec, jest kilka innych kontynentow, wiec ja sie
                        zajme moze Hameryka, juz jakos bardziej mnie pociaga, na temat Azji zdania nie
                        zmieniam, pozdrawiam, r
                    • agick Re: drodzy moi 27.05.02, 13:45
                      Boże, dobrze, że jestem europejką....
              • agick Re: link, ale ja naprawde nie biore odpowiedzialnosci 27.05.02, 13:43
                renia - nie mam nic do powiedzenia.... nigdy im nie ufał ani jadłam azjatyckiego
                żarcia (nie lubię) ale teraz już nie tknę na pewno....

                • Gość: Liver Re: link, ale ja naprawde nie biore odpowiedzialnosci IP: 157.25.84.* 27.05.02, 14:03
                  Abstrahując od tematu, nie żartuj, że nie jadłaś suszi ?
                  Nawet w Polsce jest już dostępne. A są to frutti dimare po japońsku.
                  Mimo wszystko polecam.


                  • agick Re: link, ale ja naprawde nie biore odpowiedzialnosci 27.05.02, 14:11
                    jadłam sushi, nie tylko tutaj ale i w Azji właśnie - i nie jem..
                    po pobyci w tajlandii przeszła mi miłość do chińszczyzny, wietnamszczyzny itd...
                    widok psów w klatkach, które sobie wybierasz aby zjeść.....
                    knajpa nad morzem, kelner resztki wywala za burtę a w wodzie ryby wielkości
                    dużego psa... człowieka by zeżarło a co dopiero resztki....

                    brrrr...
                    • Gość: Liver Re: link, ale ja naprawde nie biore odpowiedzialnosci IP: 157.25.84.* 27.05.02, 14:38
                      Ba, a gdybym Ci opowiedział jak robią kurczaki w KFC.
                      Albo jak w supermarketach przechowują kurczaki ( był na ten temat
                      program w TVN "Pod prądem" )

                      "a w wodzie ryby wielkości
                      dużego psa... człowieka by zeżarło a co dopiero resztki...."
                      Rozbawiłaś mnie do łez.
                      • agick Re: link, ale ja naprawde nie biore odpowiedzialnosci 27.05.02, 14:48
                        wiem, wiem o tych qrczakach.... ale nie siedzą w klatkac na Twoich oczach... no i
                        nie szczekają...

                        a te ryby to monstra były - słwo... jak on coś wrzucał to się tam kotłowało jak
                        garnku..... dobry panie...
                  • Gość: renata sushi IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 14:21
                    Liver nie mow ze smakuje ci sushi, dla mnie ohyda, nie mowie, ze cala kuchnia
                    chinska czy japonska jest be ale akurat sushi nie do przelkniecia, powaznie
                    jesz to dobrowolnie?
                    • Gość: Liver Re: sushi IP: 157.25.84.* 27.05.02, 14:34
                      Sushi składa się z różnych porcji z różnych ryb czy stworzeń morskich.
                      Niektóre są smaczne. Ja do tego musiałem jeść pałeczkami. To jest sztuka. :)))
                      • Gość: renia Re: sushi IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 14:45
                        Gość portalu: Liver napisał(a):

                        > Sushi składa się z różnych porcji z różnych ryb czy stworzeń morskich.
                        > Niektóre są smaczne. Ja do tego musiałem jeść pałeczkami. To jest sztuka. :)))

                        wiem z czego sklada sie sushi i tez jadlam tymi paleczkami, daj spokoj, dla
                        mojego europejskiego podniebienia sushi to syf, nie moge tego przelknac, trudno.
                        • suzume Re: sushi 27.05.02, 14:56
                          Gość portalu: renia napisał(a):

                          > wiem z czego sklada sie sushi i tez jadlam tymi paleczkami, daj spokoj, dla
                          > mojego europejskiego podniebienia sushi to syf, nie moge tego przelknac, trudno
                          > .

                          nie dla europejskiego, Reniu, tylko dla Twojego. sushi jest pyszne, a wasabi to
                          najlepszy wynalazek pod słońcem (no ale ja lubię pikantnie). pałeczki też są do
                          opanowania - tym bardziej, że nawet dzikie żółtki to potrafią ;)

                          a tak poważnie. taki np. tatar - to dopiero ohyda
                          • Gość: renia tatar nie mniejsze swinstwo od sushi, fakt n/txt IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr 27.05.02, 15:32
                            suzume napisał(a):

                            > Gość portalu: renia napisał(a):
                            >
                            > > wiem z czego sklada sie sushi i tez jadlam tymi paleczkami, daj spokoj, dl
                            > a
                            > > mojego europejskiego podniebienia sushi to syf, nie moge tego przelknac, t
                            > rudno
                            > > .
                            >
                            > nie dla europejskiego, Reniu, tylko dla Twojego. sushi jest pyszne, a wasabi to
                            >
                            > najlepszy wynalazek pod słońcem (no ale ja lubię pikantnie). pałeczki też są do
                            >
                            > opanowania - tym bardziej, że nawet dzikie żółtki to potrafią ;)
                            >
                            > a tak poważnie. taki np. tatar - to dopiero ohyda

                            • suzume :-))) ( n/txt) 28.05.02, 12:30
                          • Gość: Aton Re: sushi IP: 195.94.207.* 28.05.02, 12:20
                            > a tak poważnie. taki np. tatar - to dopiero ohyda

                            ...jak sama nazwa wskazuje - danie o głęboko europejskich
                            korzeniach.
                            A z sushi to mi się podoba ten śmieszny zielony chrzan.
                            • suzume Re: sushi 28.05.02, 12:29
                              Gość portalu: Aton napisał(a):

                              > > a tak poważnie. taki np. tatar - to dopiero ohyda
                              >
                              > ...jak sama nazwa wskazuje - danie o głęboko europejskich
                              > korzeniach.

                              ale niezwykle w naszym pięknym kraju popularne i nie uważane za obrzydlistwo,
                              mimo że to surowizna (tak samo jak śledzie w oleju, kogel-mogel i szynka
                              parmeńska)

                              > A z sushi to mi się podoba ten śmieszny zielony chrzan.

                              to właśnie jest wasabi
    • Gość: :-) Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: 10.30.42.* 27.05.02, 12:50
      To się nazywa frotteryzm, czyli ocieractwo. Łagodne zboczenie - obrzydliwe, ale
      niegroźne.
      Ale chciałem opowiedzieć pewną historię. Facet (student) przytulił się w tłoku
      do b. ładnej dziewczyny. Ona nic. No to bach jej łapę na tylek. A dziewczyna...
      bach jemu rękę na tyłek. Zaskoczenie, ale przyjemne. Ujechali przystanek. Ona
      wysiadła. Facet ścieszony jedzie dalej, że taka laska też go po tylku
      posmyrała...
      Patrzy, a ona mu portfel z tylnej kieszeni jeansów zaiwaniła :-)

      Druga opowieść, usłyszana od sprawcy po kilku piwach. Kolega (żaden zboczeniec,
      młody był wtedy) przyznał się, że też tak robił w autobusie. Fajna laska, a w
      busie tłok jak holera, więc pcha się na nią, przytula...
      Po pewnym czasie skonstatował, że pasażerowie się na niego dziwnie patrzą.
      Rozgląda się, a tu... tłok zniknął, a on uczepiony rurki wisi na dziewczynie
      jak plecak :-)
      Ze wstydu wysiadł kilka przystanków wcześniej, niż zamierzał.
      • agick Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... 27.05.02, 13:15
        ja ocieracza (obrzydliwy, spocony facet) walnęłam torbką po głowie......uciekł
        z autobusu....
        • Gość: Liver Agick IP: 157.25.84.* 27.05.02, 13:25
          Mam kontrowersyjne pytanko.
          Facet się o Ciebie ocierał, oki, obrzydliwe ale czy to nie oznacza, że jesteś
          atrakcyjna ?
          Oczywiście, forma tego wyrazu obrzydliwa ale czy w kąciku duszy nie pomyślałaś
          czasem, że budzę u mężczyzn takie odruchy bo jestem piękną kobietą ?
          Tylko nie miotaj na moją głowę piorunów. Jestem ciekaw, po prostu.
          • agick Re: Agick 27.05.02, 13:31
            słowo - nie pomyślałam tak jak się o mnie ocierał....
            może i jestem - mój osobisty współspacz tak twierdzi a na poparcie jest fakt, że
            paowie reagują na mnie przyjażnie... zawsze się wkurza jak się uśmiechają i
            ślinią (jak to określa)....

          • leatisia ReLiver 27.05.02, 13:39
            Moim zdaniem nie ma to nic wspolnego z atrakcyjnoscia.
            Ci zboczency wyczuwaja slaobosc kobiety, liczac na to
            ze ona nie zareaguje na te wstretne zaloty.
    • Gość: Ocieracz Ech, te kobietki ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 13:15
      Gość portalu: Gucwa napisał(a):

      > Miłe Panie, robi się coraz cieplej, a w autobusach czy tramwajach, czy nawet
      > metrze robi się tłok...czy zdarzyła Wam się sytuacja że ktoś po prostu nie
      > całkiem przypadkiem o Was się ocierał, dotykał....
      >
      > pozdrawiam


      Drogie,Ponętne Panie ,

      Zupełnie nie rozumiem waszego braku zrozumienia dla nas ocieraczy czyli tarlaków
      wiosna jest wszak tradycyjną porą tarła .

      Ech, te kobietki ...

      :-)))



      • wierna1 Re: Ech, te kobietki ... 27.05.02, 14:34
        Gość portalu: Ocieracz napisał(a):

        > Gość portalu: Gucwa napisał(a):
        >
        > > Miłe Panie, robi się coraz cieplej, a w autobusach czy tramwajach, czy naw
        > et
        > > metrze robi się tłok...czy zdarzyła Wam się sytuacja że ktoś po prostu nie
        >
        > > całkiem przypadkiem o Was się ocierał, dotykał....
        > >
        > > pozdrawiam
        >
        >
        > Drogie,Ponętne Panie ,
        >
        > Zupełnie nie rozumiem waszego braku zrozumienia dla nas ocieraczy czyli tarlakó
        > w
        > wiosna jest wszak tradycyjną porą tarła .
        >
        > Ech, te kobietki ...
        >
        > :-)))
        >
        >
        > A co sądzisz o sushi Drogi Ocieraczu?

      • Gość: Vika Re: Ech, te kobietki ... IP: *.ewave.at 27.05.02, 14:47
        Gość portalu: Ocieracz npisal:
        >
        >
        > Drogie,Ponętne Panie ,
        >
        > Zupełnie nie rozumiem waszego braku zrozumienia dla nas ocieraczy czyli tarlakó
        > w
        > wiosna jest wszak tradycyjną porą tarła .
        >
        > Ech, te kobietki ...
        >
        > :-)))

        No!Nie zycze ci, zebys na mnie trafil,swinio i lachudro!

    • lastka Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... 27.05.02, 15:03
      Obrzydlistwo!!!!!!!!! Nienawidzę czegoś takiego a szczególnie jak taki stoi za
      tobą i sapie i pot z niego spływa brrrr obrzydlistwo. Dlatego też staram się
      nie stać w ścisku i jak ktoś stoi niebezpiecznie blisko to się odsuwam. A jak
      autobus jest zapchany to wolę poczekać na następny.
    • lyche1 Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... 27.05.02, 16:13
      Ja od kilku lat co prawda nie jeżdżę autobusami, ale dobrze pamiętam te czasy
      gdy się jeździło zatoczonymi środkami lokomocji. Miałam parę przykrych
      doświadczeń tego typu, więc jedyne co Wam dziewczyny mogę poradzić to siadanie
      na wolnym miejscu. Jedyna skuteczna metoda przed takimi "obłapiankami" Jednego
      takiego delikwenta potraktowałam raz nawet policzkiem ale nieźle sobie
      zasłużył. Powinnam go w sumie oskarżyć o obnarzanie się w miejscach
      publicznych.
      Tak a propo. Na pewno i dziś istnieją ekschibicjoniści. Moja kumpela( za moich
      studenckich czsów) leciała na pociąg o 5-tej rano.Była to bardzo ostra zima. No
      i oczywiście ciemno jak w d... u murzyna. Leci tak i wpada na zboka który macha
      sobie ptaszkiem. Więc ona do niego tak : "Panie tego się nie wietrzy to się
      myje" Polecam taką odzywkę - skutkuje.
      • Gość: Gucwa Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 27.05.02, 16:35
        kurczę, nie przypuszczałem że taki odzew będzie, ale jak widze nie jest to
        rzadkie zjawisko, szczęście że nie musze poruszac się komunikacją miejską....
        ten amorat, te zapachy mmmm. chociaż z drugiej strony żałuję, bo można było od
        czasu do czasu oczko pocieszyć ładną kobiecą sylwetką ale bez
        ocierania......:)))

        pozdrówka z parnej wawy
    • amelia_ Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... 27.05.02, 19:58
      Ocieracz I
      Wybrałam się do miasta kupić gwiazdkowe prezenty. Jechałam zatłoczonym
      tramwajem 25. Za mną stanął chłopak. Dość blisko, ale przecież był tłok, więc
      raczej nie wzbudziło to moich podejrzeń. Zaczął mi chuchać do ucha, i dość
      dziwnie się ocierać, ale przecież był tłok :) Dopiero jak na mnie naparł,
      zaczął dyszeć i odstawił jakiś dziwny taniec na cały wagon to się przeraziłam i
      schowałam się za jakiegoś innego pana :) A babcia stojąca obok mnie powiedziała
      tylko „O mój Boże, co za człowiek obok mnie stoi!!!”
      Może powinnam być zbulwersowana, ale ta historyjka tylko mnie rozbawiła :)

      OCIERACZ II
      Tego osobnika „miałam przyjemność” spotkać jakiś czas temu. Wracałam z
      Krakowskiego Przedmieścia do Centrum autobusem 175. Stałam w samym środku
      autobusu. Było dość tłoczno, wszedł jakiś facet po pięćdziesiątce, a ja
      stwierdziłam, że mógłby być gejem, bo miał taką jakąś kobiecą twarz. A więc
      okazało się, że gejem raczej nie był tylko wstrętnym zboczeńcem. Najpierw stał
      jakieś 1.5 metra ode mnie. Nie wiem, jakim cudem znalazł się tuż przede mną. I
      jak to mogę określić, jeśli ten poprzedni atakował od tyłu, to ten wręcz
      przeciwnie – od przodu. Trochę się zdziwiłam i po prostu trudno mi było w to
      uwierzyć, więc się nieco cofnęłam. On też. Ja znowu. On też. Ja stanęłam
      bokiem. On też. I w ten oto sposób zapędziłam się w kozi róg, za mną było okno,
      naprzeciwko on, obok barierka. Byłam już nieźle przerażona i tylko chciałam jak
      najszybciej znaleźć się na przystanku. I po prostu wyleciałam z tego autobusu.
      Tym razem byłam już nieźle wkurzona. Ten po prostu był bezczelny.
      Ja naprawdę ich przyciągam...

      Ja dobrze wiem, że jakoś powinnam zareagować, szczególnie przy tym ostatnim.
      Ale w sumie trudno powiedzieć jak.
      Mój tata proponuje "Spierdalaj!", po czym stwierdza: "Choć wiesz... mogłoby mu
      się spodobać, że jesteś taka ostra" :)
      Moja siostra zaproponowała "Czy mógłby mnie pan nie dotykać?", bo grzeczość
      czasami denerwuje jeszcze bardziej.
      Mama proponuje "Won zboczeńcu!", ale tata stwierdził, że to za długo brzmi :)
      • Gość: Aton Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: 195.94.207.* 28.05.02, 12:26
        amelia_ napisał(a):
        > Mama proponuje "Won zboczeńcu!", ale tata stwierdził,
        że to za długo brzmi :)

        Nie tak długo, bo "won!" jest na samym początku - krótkie
        i zwięzłe, a kto "won" to już sam wonny dobrze wie.

        Nota bene, czy poza Warszawą też się mówi "won"? Czy
        tylko my tacy zruszczeni?
    • Gość: ryża Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: *.lublin.mm.pl 27.05.02, 22:20
      Sposoby na ocieraczy:
      1. wsadzam takiemu łokiec pod żebro ( bvyle mocno) i poprawiam obcasem na stopę
      2. raz koleś siedział obok mnie i bardzo sie rozpierał kolankami . Poprosiłam
      go na cały autobus , żeby się złożył bo nie mam miejsca. Uciekł.
    • Gość: Sonia Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: *.w.club-internet.fr 27.05.02, 22:54
      Kiedys w metrze jeden facet sie "ocieral" - odwrocilam sie w jego strone i
      wbilam mu lokiec w brzuch, podzialalo.
      • Gość: Gucwa Re: Ocieracze w komunikacji miejskiej..... IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 28.05.02, 08:00
        Jedno mnie zastanawia, czy nie zauważyliście że nie został opisany ani jeden
        przypadek damskiego "ocieracza"? wniosek nasuwa się sam, ten typ występuje
        tylko pośród samców :).

        pozdrawiam z rana.
        • Gość: Liver Czy są damskie odpowiedniki "ocieracza" ? IP: 157.25.84.* 28.05.02, 10:33
          Szczerze mówiąc, nie spotkałem.
          • muszek0 Re: Czy są damskie odpowiedniki 28.05.02, 10:36
            Gość portalu: Liver napisał(a):

            > Szczerze mówiąc, nie spotkałem.

            szczerze mówiąc, chciałbym spotkać.(ładną studentkę np.) :)
            • Gość: Liver Re: Czy są damskie odpowiedniki IP: 157.25.84.* 28.05.02, 11:09
              Eeeee. A ja myślę, że to mogą być panie po 50-tce.
              • muszek0 Re: Czy są damskie odpowiedniki 28.05.02, 11:12
                ale jak dobrze zakonserwowane...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka