IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:42
Moja historia jest może banalna, ale trochę się już pogubiłam w tym wszystkim
i może ktoś mi podpowie jaką podjąć decyzję, podzieli się swoimi doświadczeniami.
Mam 42 lata i troje dzieci. Od jakichś 5 lat między mna, a moim mężem zaczęło
się psuć. Mniej więcej od 2 lat nie sypiamy ze sobą. Dużo czasu spędza poza
domem w związku z pracą i swoimi hobby. Coraz częściej zastanawiam się do
czego to jest podobne, bo normalnym zdrowym małżeństwem tego nie można nazwać.
Nie wiem czy ma kogoś, podejrzewam, że tak, ale do niczego się nie przyznał,
zresztą nie chciałam przypierać go do muru, skoro nie mam dowodów. Ostatnio
często nocuje poza domem, wieczorami przesiaduje przed komputerem, denerwuje
go kiedy podchodzę do monitora. Nie mogę mu zarzucić jest dobrym ojcem, ale
coraz częściej dochodzi między nami do przykrych scen. Sylwestra spędziliśmy
osobno. Myślę o rozwodzie, ale czy można podjąć taką decyzję po ponad 20
latach małżeństwa? No i co z dziećmi?
Obserwuj wątek
    • Gość: dr Zaraz, zaraz - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:54
      1. Istnieją chyba dla ludzi cywilizowanych drogi, aby sobi z tym radzieć. Są to
      psychologowie (zwykle tepe dupki, ale na 10 zdań moze im się uda jedno mądrze
      powiedzieć); psychiatrzy (moze macie jakieś zaburzenia wymagające leczenia);
      poradnie dla malzenstw, etc. Nic tylko skorzystać.

      2. Mąz moze miec kogos i mogl zostac przez tego kogoś "zniewolony". Mokra mloda
      ci.. moze zawrocic w glowie facetowi w stopniu niewyobrazalnym, czego dowodow
      jest az nadto. Moze się to tak skonczyc, ze od do niej odejdzie, ona go wyssie
      z pieniedzy i kopnie w dupsko, a on wtedy zechce do Ciebie wrocic. Caly ten
      czas (od odejscia do ewentualnego powrotu) to czas stracony.

      3 Jesli od siebie odejdziecie nie znajdziecie nikogo na poziomie dla siebie bo:
      - zadna kobieta wartosciowa nie pojdzie do faceta, ktory zostawil zone z trojka
      dzieci
      - zaden facet z olejem w glowie nie weżmie sobie babki z trojka nieswoich
      dzieci

      Zostaje Wam tylko fachowo sprawe przeanalizowac, omowić, babke, z ktorą mąz ma
      romans masz op*erdolić wyzwać od qurew, a mezowi zacząc dawać tyle cipy ile
      potrzebuje. I udowodnic mu (wytlumaczyć), ze na rozejsciu waszym stracą
      wszyscy. Spytaj go kogo bedzie chcial miec obok siebie jak bedzie umieral - bo
      kiedys kazdego to czeka - i czy w tedy bedzie zadowolony, ze olewal kochającą
      go zonę?

      Pozdrawiam

      dr
      • Gość: wiruska to Ty od tych penisów? IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 29.01.05, 19:09
        • Gość: dr Nic mi na temat ów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:14
          nie wiadomo. Napisalem, co myślę o sprawie, ale jak ktos ma blokadę to tylko
          penisy widzi. Glodnemu chleb na mysli. Moze kup sobie takiego z plastiku to Ci
          przejdzie.
        • Gość: Magda do dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:14
          • Gość: Magda Re: do dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:19
            źle mi sie wcisnęło, zanim napisałam odpowiedź.
            Jeśli chodzi o wizytę u psychologa to jest to niemożliwe ponieważ mąż nie chce
            nawet o tym słyszeć. Unika rozmów ze mną, a właściwie rzadko w ogóle jest okazja
            żeby porozmawiać.

            Nie mam pewności, że on kogoś ma. Podejrzewam tylko, w każdym razie nie mam do
            niej telefonu, więc nie mogę jej zwyzywać. To jest straszne jak bardzo oddalamy
            się od siebie, czuję się bezradna, ale mam wrażenie, że nic nie da się zrobić.
            Tak, boję się, że już nikogo nie znajdę, ale w sumie pocieszyłeś mnie myślą, że
            on też z nikim sensownym się nie zwiąże...

            • Gość: dr Re: do dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:27
              Noooo, wiesz, sprawy te sa trudne, ale prosze Cie przeczytaj jeszcze raz mój
              post uważnie. Ja tam pisze o rzeczach naprawde waznych - spytaj meza, czy ma
              tego wszystkiego swiadomosc i czy gotow jest na to, co moze sie stac -
              rozejscie sie z wszystkimi konsekwencjami. Wszyscy ludzie na poziomie w tym
              wieku sa zwykle w parach. Zadna babka porzadna nawet na niego nie spojrzy.
              Oczywiscie, ze wszelkie lafiryndy zawsze mogą sie podwiesić, ale czy to jest
              to, czego on oczekuje? A co z dziećmi? Przeciez to wszystko jest dośc
              idiotyczne - rozstanie jak sie ma 3 dzieci??? Myślę, ze jezeli on ma kogos na
              boku, to to tylko sie moze źle dla niego skonczyć. A weź sobie wypozycz taki
              film Woody Allena "męzowie i zony" - raczej trudny do dostania, choć pewnie
              mozna kupić na www.merlin.pl niech zobaczy jak dlugo da sie wytrzymac z samą
              ci*ą zamiast kobiety.

              Pozdrówka



              • Gość: Magda Re: do dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:34
                Kłopot w tym, że my w ogóle nie możemy się porozumieć i to od dawna - od jakichś
                5 lat. Nasze drogi się rozeszły - mamy inne zainteresowania, inne rzeczy nas
                pasjonują. Właściwie łączą nas tylko dzieci, które już dorastają - najmłodsza
                córcia ma 12 lat, starsi chłopcy mają 17 i 19. Mówiłam mu już wiele razy o tym,
                że może powinniśmy się jednak rozstać, bo trudno mi znieść to wszystko, ale on
                ucinał temat. Chyba tak samo jak ja nie chce rozwiązywać sytuacji, ale ja czuję
                się w niej źle.
                • Gość: dr To ja sie wyłączam - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:47
                  byc moze rzeczywiscie jest to sytuacja nie do naprawienia. Zwlaszcza, ze pewnie
                  nie sypiacie ze soba, a to zawsze jakoś zbliża (łóżko). Nie mam nic wiecej do
                  dodania - co ma być to bedzie.

                  PZDR



                  • Gość: Magda Re: To ja sie wyłączam - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:17
                    Szkoda, że się wyłączasz doktorze.
                    Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto może był w podobnej sytuacji i mi coś
                    doradzi. Nie wiem co mam robić. Pomóżcie.
                    • Gość: dr No, a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:26
                      czego bys tak naprawde chciala? Zeby bylo między Wami dobrze, czy żeby juz z
                      nim nie być i sobie ulozyc zycie? To pierwsze chyba jest latwiejsze niz to
                      drugie. Ja jestem po rozwodzie, ale to bylo w naszym przypadku konieczne a
                      malzenstwo trwalo ledwie coś 6 lat i nie bylo dzieci. A czy Ty jestes ladna i
                      pociagająca? Czy dbasz o siebie na tyle, ze męzczyzna Cie może pożądac i się za
                      Tobą ogladać? Czy ladnie się ubierasz? Czy się usmiechasz? Jesli Ci na nim
                      jeszcze zalezy to przecież istnieją sposoby, aby powalczyć. A moze sama udaj
                      się do takiej poradni dla malzenstw? A porozmawiac z nim się nie da normalnie?
                      Moze zaproponuj mu seks jakos tak wdziecznie (jesli nie masz nic przeciwko temu
                      sama)? No bo w sumie rozejść się to nie jest tak trudno (jesli jestescie w
                      miare bogaci, bo jesli biedni to raczej przerabane).



    • spezial Re: Rozwód? 29.01.05, 20:27
      Hmmm, ja nie mam doswiadczenia w tak powaznych sprawach. Jednak, co nasuwa mi
      sie do glowy, to fakt, ze jesli nic sie nie zmieni (nie poprawi), to czeka Cie
      takich lat zycia w samotnosci (mimo, ze w malzenstwie) bardzo wiele. A szkoda
      tracic czasu na to. Wiele kobiet jest, ktore rozstawaja sie ze swoimi mezami
      rowniez po tylu latach. 42 lata, to przeciez nie jest tak duzo jak Ci sie
      wydaje! Zastanow sie nad tym, czy chcesz dalej tak zyc, w zwiazku, ktorego nie
      ma, nie mozesz liczyc na partnera, nawet nie rozmawiacie juz normalnie...
      Musisz cos zrobic, cokolwiek, zacznij od rozmow, powaznych rozmow (jesli
      jeszcze nie bylo). I co najwazniejsze, czy kochasz jeszcze meza? Czy okazujesz
      mu to? Czy on okazuje jakiekolwiek uczucie Tobie ? Sama wiesz najlepiej jakie
      sa szanse na uratowanie Waszego malzenstwa. Pozdrawiam.
      • Gość: Magda Re: Rozwód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 21:23
        Ja sama nie wiem, co do niego czuję. Oddaliliśmy się od siebie bardzo w
        ostatnich latach. Nie możemy się dogadać. Jestem dość atrakcyjna i raczej się
        podobam, tylko, że mój mąż nie bardzo się mną interesuje, śpi w drugim pokoju,
        właściwie ciągle go nie ma. Nie pamiętam kiedy ostatnio dłużej rozmawialiśmy,
        tak od serca. Jest taki obcy, a bliskości fizycznej nie było między nami od
        dawna. No i ten Sylwester, nie wiem gdzie go spędził i z kim. Nie mogę się go
        doprosić by pewne rzeczy w domu zrobił, wyjeżdża gdzieś nie mówi mi dokąd i z
        kim - potrafi zabrać rzeczy i spędzić gdzieś dwie noce poza domem.

        Czego ja chcę? Tak naprawdę to nie wiem, wiem, że jest mi źle - ale z drugiej
        strony myślę o dzieciach - są przywiązane do ojca i on ma z nimi dobry kontakt.
        Czasami myślę, że gdyby nie dzieci wszystko byłoby prostsze.
        • spezial Re: Rozwód? 29.01.05, 21:34
          Hmmm, w takim razie sprawa jest (moim zdaniem) ciezsza, ale prostsza. Troche to
          sprzecznie zabrzmialo, ale juz wyjasniam o co mi chodzi. Ciezsza dlatego, ze
          myslalam, ze moze uda sie odratowac to, co zostalo zaniedbane. A prostsza,
          poniewaz, w sytuacji takiej, jak zachowuje sie Twoj maz - nie pomaga Ci,
          nieobecny w domu, a Ty nie wiesz gdzie on przebywa (!), nie sypiacie nawet w
          jednym lozku (!), brak rozmow... brak jakiegokolwiek zainteresowania Twoja
          osoba, a jego zona!

          Wybacz, ale nie miesci mi sie to w glowie, jak tak mozna, i jak Ty dajesz sobie
          rade z tym. Myslenie o dzieciach jak najbardziej wskazane, ale uwazam, ze
          najpierw powinnas pomyslec o sobie, swoim zyciu. Nie zmarnuj go sobie na
          wlasnie zyczenie, nie musisz cierpiec. A Twoj maz... perfidnie i bez
          minimalnego zachowania honoru, odpowiedzialnosci za rodzine wykorzystuje
          wygodna sytuacje - jedzie, gdzie chce, robi, co chce, zyje sobie jak
          kawaler...zawsze ma gdzie wrocic, jak do taniego hotelu...

          P.S. Ile dzieci maja lat?
          • Gość: Magda Re: Rozwód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 21:54
            Pisałam wyżej, ale przypomnę: najmłodsza córka ma 12 lat, synowie mają 17 i 19.
            Sama nie wiem jak to wytrzymuję. Pewnym wsparciem jest dla mnie moja mama i
            siostra, z którymi mój mąż nigdy nie umiał się dogadać. To u nich spędziłam
            Sylwestra. Z jego wyjazdami jest tak, że podaje jakieś mętne tłumaczenia, albo
            po prostu mówi, że jedzie tam i tam i wraca po 2-3 dniach. Zaczynam się w tym
            wszystkim gubić i tak jak pisałam - podejrzewam, że w grę wchodzi inna kobieta.
            • spezial Re: Rozwód? 30.01.05, 17:36
              Hmmm, no to ja mysle w takim razie, ze wyjsciem jest rozstanie.
    • Gość: poprostu JA Re: Rozwód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 22:06
      Wiesz, mam podobny problem. Ja mam 30 lat i dwoje dzieci 3 i 1 rok. Mąż pracuje
      w innym mieście. Cały tydzień jestem sama z dziećmi a w weekend, kiedy
      powinniśmy być razem i cieszyć się sobą, my walczymy ze sobą. Byle powód jest
      dobry do kłótni, nie sypiamy ze sobą od dwóch lat. Coraz częsciej zastanawiam
      się nad zakończeniem tego związku. Jaki sens ma takie zamęczanie się?
      Nie mamy wspólnych tematów do rozmów, wspólnego hobby - tak prawdę mówiąc
      łączaą nas tylko dzieci. Ale czy dla dzieci warto poświęcać swoje szczęście?
      Przecież one w końcu zrozumieją, że między rodzicami nic nie ma.
      U mnie nie ma mowy o pójściu do psychologa, rozmowy do niczego nie prowadzą.
      Podejrzewam, że ma kogoś i nawet mam kilka dowodów. Ale co z tego?
      Jestem też w kropce......
      • Gość: Magda Re: Rozwód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 22:22
        Masz to szczęście, że masz dopiero 30 lat. Ja mam 42, z pewnością Tobie będzie o
        wiele łatwiej znaleźć sobie kogoś, ja nie mam już na to raczej szans, a w każdym
        razie czarno to widzę. Może dlatego znoszę to jak on mnie traktuje. Też mnie
        martwi, że dzieci to widzą, że śpimy w osobnych pokojach. A one są już duże,
        rozumieją dużo, nawet ta najmłodsza.
        • Gość: poprostu JA Re: Rozwód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 22:34
          oj, z tym wiekiem to nie przesadzaj. Uważasz, że po 40 nie masz prawa do
          szczęścia i miłości? BZDURA. W każdym wieku można sobie ułożyć życie - tylko
          trochę wiary.
          To dobrze, że Twoje dzieci już dużo a nawet wszystko rozumieją - łatwiej im
          będzie wyjaśnić dlaczego się rozstajecie, jeżeli do tego dojdzie.
          A ja jak wytłumaczę trzylatkowi, że tatuś z nami nie mieszka? Jak za kilka lat
          powiem im, że nie kocham tatusia. A jak będą mieli mi za złe, że się
          rozstaliśmy? Tego bardziej się boję niż tego, będę tkwiła w tym związku bez
          przyszłości.
          • Gość: Juz-rozwiedziona Re: Rozwód? IP: *.chello.pl 30.01.05, 00:01
            Mam tylko troszke mniej lat niz Ty, troje dzieci (w podobnym wieku jak Twoje) i
            za soba rozwod. I powiem Ci, ze ani przez chwile nie zalowalam, ze sie
            rozwiodlam. Dlugo sie wahalam, bo dzieci beda cierpiec, bo ja sobie nie
            poradze, bo... Okazalo sie, ze radze sobie swietnie a dzieci jakos nie wpadly w
            narkomanie ani nie uciekly z domu. Oczywiscie, czasem czuje sie samotna, ale w
            malzenstwie tez sie czulam. Nie bylo awantur, bijatyk, zdrad ani wielkich
            konfliktow, po prostu cos sie wypalilo. A nie ma nic gorszego, niz poswiecanie
            siebie - kiedys sie zemsci. Lepiej sie rozstac - niezaleznie od wieku i ilosci
            dzieci.
            • Gość: Magda Re: Rozwód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 00:50
              Podziwiam Cię, mnie jest trudno się na to zdecydować z uwagi na dzieci - z
              jednej strony wiem, że swoje wiedzą - w końcu widzą, że rodzice śpią w osobnych
              pokojach i nie spędzają czasu razem, ale z drugiej strony - mam im odebrać ojca?

              Podziwiam Cię dlatego, że zdecydowałaś się na to tylko dlatego, że się wypaliło
              - ja podejrzewam już zdradę - myślę, że gdybym była pewna wiedziałabym co robić,
              ale samo podejrzenie jest takie bolesne...

    • Gość: zorientowany Niestety kobieto na tym forum nie uzyskasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 10:22
      odpowiedzi na dręczące cię pytania,a to dlatego iż przesiadują tu same
      gó..ary,które dopiero co zachłysnęły się sex-em i myślą,że to koniec świata
      • Gość: żona Re: Niestety kobieto na tym forum nie uzyskasz IP: *.zpigichp.edu.pl 30.01.05, 12:39
        Dziwie się, że tak późno się obudziłaś. Od dwóch lat nie sypiacie ze sobą, nie
        rozmawiacie szczerze, mąż znika z domu kiedy chce, a Ty teraz widzisz problem?
        Przez dwa lata nie próbowałaś się do Niego zbliżyć?! Myślę, że On musiał też
        czuć się bardzo samotny w tym związku. Też mam 42 lata, troje dzieci, za sobą
        kryzysy małżeńskie, ale walczyłam o małżeństwo i było warto. Ale walkę
        podejmowałam, gdy tylko lekko się od siebie oddalaliśmy, a nie czekałam, aż
        zupełnie stracę kontakt z mężem. Przykro mi, ale myślę, że sporo winy jest po
        Twojej stronie i niepotrzebnie robisz z siebie ofiarę...
        • Gość: Magda Re: Niestety kobieto na tym forum nie uzyskasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 18:06
          Podejmowałam różne próby uleczenia tego związku, sęk w tym, że on widzi we
          wszystkim tylko moją winę, jest też w konflikcie z moimi rodzicami - zwłaszcza z
          mamą.
          Podejrzewam, że mnie zdradza, jest to bardzo poważne podejrzenie nie wiem czy Ty
          musiałaś się z czymś takim zmierzyć. Nie wiem co robić, bo trudno mi przekreślić
          20 wspólnych lat, a jednocześnie trudno mi ufać mu, skoro podejrzewam, że mnie
          oszukuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka