zdrada?

05.02.05, 23:37
sytuacja: mąż dostaje sms'a na telefon służbowy od koleżanki z pracy o
godz.20.00 z'zadzwoń jeśli masz ochotę buziaczki"; przypadkowo go odczytuję
robię wielkie oczy , awantura, on tlmaczy to tylko młodsza(10lat) koleżanka
potrzebuje kolegi itd, ja wierzę ufam (mamy sporą rodzinkę) udajemy że
bagaelizujemy sprawę ale każde z nas sie po tym zmienia, on chce mieć więcej
swobody i chcę żebym mu bezgranicznie ufala ja zaczynam byc podejrzliwa i
wpadam w obsesję, zaczyna sie psuć miedzy nami a dzisiaj kiedy musial isć na
służbową impreze sam doszło do poważnej kłótni, zaczęliśmy mówić tak dalej
być nie może... czy przyczyną może być inna kobieta czy można w takiej
sytuacji zaufać facetowi - tak o tej pory robilam ...
    • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 05.02.05, 23:47
      Czy on ciebie na ta sluzbowa impreze chcial zabrac ze soba?
      • Gość: INANKA Re: zdrada? IP: *.spray.net.pl 05.02.05, 23:54
        MA BABĘ KONIEC KROPKA
        • samotnawsieci Re: zdrada? 05.02.05, 23:59
          szybka jesteś...
      • samotnawsieci Re: zdrada? 05.02.05, 23:59
        nie chcial i nigdy nie brał
        • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 00:17
          Trudno jest mi tutaj cos powiedziec, bo nie znam jego ukladow w
          pracy ani tez jej rodzaju. Jezeli robia sobie imprezy, zarezerwowane
          tylko i wylacznie dla pracownikow, to jeszcze jakos ujdzie to miedzy
          palcami, choc osobiscie musze powiedziec, ze mnie by takie imprezy
          przestaly interesowac. Przestalyby interesowac tylko i wylacznie z racji
          szacunku do zony. Poprostu jest czyms jaknajbardziej normalnym zaprosic
          osobe najblizsza na impreze (maz zone czy zona meza), nie wazne kto i
          gdzie ja robi. Czulbym sie glupio na takiej imprezie, kiedy by moja
          zona z mojego wyboru, czy szefa firmy musialaby sama siedziec w domu.
          Zreszta, bez kochanej kobiety u boku wygladalbym jak podstrzelony
          zajac na powaznej imprezie. Tam widocznie chodzi o ralacje kolega-
          kolezanka i stad nigdy nie bylas zaproszona, bo przeszkadzalabys sie
          bawic. Smutne, ale ja tak to widze. Na imprezy chodze z zona. Ona
          mnie tez zaprasza, na swoje imprezy z pracy i zawsze staram sie byc
          tam dla niej. Pozdrawiam
          • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 00:24
            zalamujesz mnie ale chodziło mi właśnie o chłodną ocenę sytuacji...
            • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 00:39
              No tak, nie dosc ze juz jestes podlamana, to ja musialem jeszcze
              kopa dolozyc. Przepraszam, ale jakos glupio tez bym sie czul, gdybym
              zaczal ciebie pocieszac bezuzasadnienia w sensie: on fajny facet, kocha
              ciebie z pewnoscia itd. Byc moze jest fajny facet, byc moze kocha
              mocno itd. ale ma pewne nawyki, zasady inne niz ja, byc moze inne
              osoby maja wielki wplyw na niego i robi czasem cos wbrew swojej woli
              (dla niech) a ty cierpisz na tym. Znasz go lepiej, pewnie bardzo dobrze,
              wiec ty znasz prawde, nie ja. W kazdym badz razie napewno blizej niej
              jestes niz ja moge byc, choc nie mozna wykluczyc, ze moze tez byc i
              odwrotnie. Mam jeszcze male pytanie, czy innych pracownikow tej firmy
              zony/mezowie sa zapraszani przez swych partnerow na te imprezy?
              • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 00:44
                nie wszyscy chodzą sami (to jest wersja mojego męża - nie slyszalam innej) e
                imprezy to chyba naprawdę takie są, nie o to hodzi, chodzi o konkretną
                sytuację - dzisiaj ta impreza jest dla mnie nie do zniesienia... czekam na
                niego i aż sie boje co sobie powiemy dzisiejszej nocy...
                • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 00:56
                  Rozumiem ciebie. Wlasnie dlatego zeby moja zona nigdy nie byla w
                  sytuacji podobnej do twojej obecnej, zawsze sie wybieram na imprezy z
                  nia, lub wcale nie ide. Nie chce ci nic doradzac, bo po pierwsze
                  jestes dorosla a po drugie nie pytasz o rady, jednak wydaje mi sie, ze moze
                  rozsadnie by bylo dzisiejszego wieczoru wstrzymac sie troche od
                  rozmowy, bo mozna czasem sobie cos niepotrzebnie powiedziec. Daj mu
                  pierwszenstwo w rozmowie, niech on ja raczej zaczyna. Nalezy ci sie troche
                  (ba, duzo) wytlumaczenia dlaczego on pozno wraca itd. Rozprez sie, tak
                  bedzie lepiej dla ciebie.
                  • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 01:19
                    głowa mi pęka (nie ukrywam że też od płaczu w kąciku) ale nie zasnę ... a jak
                    nie zasnę to rozmowa będzie... a dzisiaj rzeczywiście może nie wyjść mi na
                    dobre... niestety pewnie zabrnę za daleko...
          • Gość: ewa Re: zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 00:25
            Możliwe, że u niego w pracy panuje niepisany zwyczaj, że na imprezy służbowe
            przychodzą tylko PRACOWNICY bez partnera. Czasami nie ma mozliwości zrezygnować
            z udziału w takiej imprezie(nieobecnośc jest równoznaczna z lekceważeniem
            firmy, a co za tym idzie pracy itp.)w związku z powyższym uczestnictwo jest
            obowiązkowe.
            Natomiast sytuacja z koleżanką z pracy, niekoniecznie wygląda różowo, ale
            najpierw się dyskretnie upewnij, a dopiero potem zadziałaj.
            • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 00:27
              nie mogę sprawdzić czy dyskretnie zadzialać nie mam jak...nie chcę wyjść na
              idiotkę pytając tu i ówdzie nie mam zaufanego źródła...
            • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 00:48
              Oczywiscie, nieszanujaca sie firma wlasnie tak bedzie postepowac,
              obwiniajac za nielojalnosc do niej, jesli ktos z pracownikow nie
              stawi sie na jej imprezie. Szanujace sie firmy (tzn. te, ktore szanuja
              swoich pracownikow) nigdy nie zdobeda sie na powazna impreze ignorujac
              partnerow zycia swoich pracownikow (mezow/zon -zalezy), nie zapraszajac
              ich na nie. Nawet wsrod pracownikow szanujacych sie firm istnieje
              zwyczaj zapraszac np. na swoje wesele kolege z pracy ale i jego zone
              rowniez(jesli jest zonaty). Inaczej poprostu nie pasuje, nie wypada. Male
              imprezy, np. ktos odchodzi z pracy itp. sa zazwyczaj zalatwiane
              wylacznie wsrod pracownikow, ale nie o takie tu raczej chodzi. Zreszta,
              male imprezy zazwyczaj sa krotkie i dosc czesto bym powiedzial
              nieoficjalne.
              • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 00:49
                powiem krótko jaki szef taka firma i zwyczaje
                • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 00:59
                  Niestety prawda. Od szefow duzo zalezy, ale nie wszystko. Czy chcesz
                  powiedziec, ze to wina bosa, a twoj facet jest swiety, ze siedzisz
                  sama w domu?
                  • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 01:14
                    bez przesady, szef i n to dwie rózne historie,i nie jestem naiwna...
                • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:02
                  Hej spokojnie. SMS brzmi naprawdę niezobowiązująco, u faceta mógł zadziałać
                  mechanizm "nikt mi nie będzie mówił co mam robić" i dlatego na firmową poszedł
                  sam. Szczerze mówiąc to każde wyjaśnianie znajomości z pracy/studenckiej/innej
                  brzmi dość głupio bo każdy szczegół może wyglądać podejrzanie. Młodsza
                  koleżanka - szuka chłopa. Starsza - znudzona mężatka. Nieładna - uczepi się.
                  ładna - kokietuje. Kolega ze studiów - pewnie dawny kochaś. Kolega zpracy - a
                  co ty nagle masz nowych kolegów.ITD.
                  Daj spokój z awanturą. Są firmy ewidentnie preferujące singli lub takie które
                  uparcie nie dostrzegają, że ludzie mają rodziny. Stąd imprezy tylko firmowe,
                  tylko firmowe wyjazdy integracyjne. Wszystko pod hasłem "firma twoim domem i
                  rodziną".
                  Twój facet tak myślę, jest w porządku, dziewczynę może lubi ale tak jakoś
                  niezręcznie powiedzieć żonie i nie spotkać się z przesłuchaniem III stopnia.
                  Nie denerwuj się.
                  • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 01:08
                    Fajnie ze ty ja przynajmniej umiesz pocieszyc. Ach te firmy -bez nich
                    zle i z nimi czasem bywa nienajlepiej. Wazne ze facet wraca do domu,
                    do zony, ze ta firma nie jest jeszcze jego domem, jak sugerujesz
                    (prawdziwie zreszta w wielu przypadkach).
                    • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:20
                      Ja nie sugeruję, ja wiem, że wiele firm prowadzi określoną politykę
                      zatrudnienia i wolą singli. Szefostwo świadomie wciąga pracowników w rytuał
                      popracowych wyjść do pubów, klubów, wspólnych weekendów po to żeby mieć załogę
                      pod kontrolą i żeby - gwoli wydajności - integrować zespół. Jeśli ktoś się nie
                      dostosuje to jest postrzegany jako "niewspółpracujący" i automatycznie oceniany
                      gorzej.
                      Ja uważam, że dopóki facet wraca do domu, nie chowa komórki po kątach, nie
                      opowiada głupot to nie ma sensu się czepiać i robić mu prania mózgu. Im
                      bardziej się naciska tym efekt gorszy tj. ty będziesz się zapierać "co to za
                      koleżnka" a on bedzie mówił "odwal się i nie kontroluj".
                      • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 01:22
                        faktycznie masz rację, ale ja sie juz dowiedziałam że od jego komórki mam sie
                        trzymać z daleka (nigdy wcześniej jej zawartość nie była tajemnicą)
                        • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:32
                          Rozumiem. Zawartość mojej komórki jest banalna: telefony od ojca, męża,
                          koleżanek, sms-y od idei z propozycjami typu "checsz wygrać...", czasem sms od
                          kumpla czy mój najzupełniej niewinny telefon do kogoś znajomego. Ale spróbuj
                          ruszyć telefon... nie dotykać i koniec. To jest chyba automatyczna reakcja na
                          zazdrość. Głupia, bo tę zazdrość potęguje niechcący.
                          Ja wierzę swojej intuicji i jeśli ktoś dzwoni do mojego męża o debilnej porze
                          albo w weekend to nie pytam kto i dlaczego. Dopóki nie mam głuchych telefonów,
                          dopóki facet nie zamyka się z tą komórką w kiblu ani nie wyrzyca śmieci przez
                          10 minut - dotąd nie mam powodów żeby nie wierzyć, że to faktycznie ktoś z
                          pracy lub rodzina.
                  • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 01:16
                    trochę mnie wyluzowałeś ale nie mam pojęcia z jakiego pułapu nadajesz,
                    doświadczenia wlasne? madrość życiowa czy solidarność męska?
                    • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:21
                      Kobieta. Doświadczenie. Luz życiowy. Mam II męża i jemu akurat ufam. Lata
                      praktyki z łgarzem.
                      • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 01:23
                        whow, byłabyś niezłą nauczycielką dla takich początkujacych jak ja...
                      • samotnawsieci Re: zdrada? 06.02.05, 01:32
                        pozdrawiam czas położyć się do łóżka i przygotować na rozmowę, pewnie się już
                        nigdy tu nie spotkamy...
                        • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:33
                          Pozdrawiam. Śpij, nie martw się, naprawdę chyba nie ma o co.
                    • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 01:33
                      Moze wszystkiego po trochu. Nie chodzi mi tutaj o solidaryzowanie sie
                      z twoim mezem, bo go zupelnie nie znam. Jednak myslenie, postepowanie
                      jak tez i cele ogolne mezczyzny nie sa mi obce. Poprostu bywa tak, ze
                      facet czasem nie zdaje sobie sprawy ze moze krzywdzic swoja partnerke,
                      w tym przypadku nieswiadomie. To glownie w twoim interesie powinno lezec
                      wytlumaczenie mu, ze jestes krzywdzona, ze cierpisz itd. Powiedz mu o
                      tym, i to mocno otwarcie, o czym tu z nami rozmawiasz (raczej nie
                      dzisiaj, przy innej, spokojnej okazji). Jezeli nie zrozumie, tzn. nie chce
                      zrozumiec, a to juz swiadczy o czyms nienajlepszym dla waszego
                      zwiazku.W jego interesie nie powinno byc olewanie ciebie, lecz pelne
                      zrozumienie ciebie, raczej zmiany z jego strony w postepowaniu tez, albo
                      upewnienie ciebie, ze robi tak (i tu wlasnie argumenty przekonywujace, ze
                      on musi tak postepowac , gdyz.......). W interesie kazdego faceta jest miec
                      zone szczesliwa. Ty raczej jestes niebardzo szczesliwa. Moze tylko
                      dzisiaj tak jest, jutro wrocisz do normy.
                      • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:36
                        Masz rację, wydaje mi się, że czasem wystarczy powiedzieć po prostu i
                        spokojnie: denerwuję się, jest mi przykro, obawiam się... itd. Mam wrażenie, że
                        autorka postu chwilowo jest niepewna i poczuła się zagrożona.
                        • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 01:44
                          Ja ja jednak rozumiem. Nie moge w tym przypadku raczej zrozumiec
                          faceta, a mianowicie chodzi mi dokladniej dlaczego on pozwala swoim
                          postepowaniem zeby tak wlasnie zona sie czula. Skoro inni moga zapraszac
                          (i zapraszaja) swoje zony, dlaczego on tego nie robi.
                          • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 01:53
                            Może bez żony czuje się swobodniej bo nie musi sie troszczyć czy ona dobrze się
                            bawi? Tu nie chodzi o ewentualny podryw tylko o swobodę pogadania, napicia się
                            z kolesiem z pracy.
                            • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 02:09
                              Z tym zatroskaniem o samopoczucie zony ja raczej widze to troche
                              inaczej. Otoz w interesie faceta powinno lezec by sie bawila dobrze.Po
                              pierwsze powinien ja z raz zabrac, chociazby z tej przyczyny o
                              jakiej mowisz. Byc moze jej te imprezy nie odpowiadaly i sama nie
                              chcialaby wiecej na nie sie wybierac. Z kolesiem z pracy moge wypic
                              piwo w barze i porozmawiac, ale nie do pozna w nocy
                              • triss_merigold6 Re: zdrada? 06.02.05, 02:21
                                eee zgadza się. Ja bym wzięła raz coby pokazać towarzystwo i klimaty.Z drugiej
                                strony na damskie spotkania faceta nie biorę nigdy wychodząc z założenia, że
                                nie będziemy przy nim rozmawiać swobodnie i że facet by się nudził... Nie ma
                                znaczenia fakt, że mąż zna i raczej lubi moje koleżanki. Ja się na męskie wódki
                                nie wcinam. Mogą sobie bredzić głopoty, pić milcząco, wspominać wszystkie dupy
                                jakie mieli - nic mi do tego. (przekrój męskich tematów znam bo jako wolna
                                często brałam udział na zasadach kumpelskich).
                                • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.02.05, 03:07
                                  Rozumiem o czym mowisz i troche podzielam twoj poglad, choc nie do
                                  konca. Mam nadzieje ze bedac juz zona nie wychodzilas na imprezy z
                                  kolezankami z ktorych wracalas o 2 w nocy czy nad ranem, szczegolnie kiedy
                                  maz, podobnie jak autorka tego watku nie chcial zeby tak bylo. Jezeli
                                  nawet takie cos sie przytrafilo, to raczej wg. mnie do wyjatkow powinno
                                  nalezec, nie do rutyny. Picie wodki z kolegami tez sie czasem zdarzyc
                                  moze, ale tez wg mnie powinno miec to swoje granice i swiatlo
                                  rzeczywistosci. Jezeli danej kobiecie/zonie to nie przeszkadza, wtedy facet
                                  ma raczej wolna reke. Chce pic, jego sprawa. Jesli kobieta nalega,
                                  chcialaby miec meza w domu lub wyjsc z nim gdzies indziej, facet
                                  powinien bardziej sluchac zone niz kolegow od picia. Zreszta, moje zdanie
                                  jest takie na ten temat. Mozna zawsze znalezc sobie towarzystwo osob
                                  zonatych i pic wspolnie razem. Osobiscie lubie wypic w takim towarzystwie
                                  gdzie sa kobiety. Nawet tych wspolnych tematow o jakich wspominasz
                                  wydaje sie znachodze wiecej w mieszanym towarzystwie niz tylko i
                                  wylacznie w samczym. Wodka tez lepiej smakuje, patrzac na plec piekna.
                                  • Gość: Hautnah Re: zdrada? IP: *.aster.pl 06.02.05, 09:58
                                    Fajnie piszesz, Kropki z Kanady. Ciekawy z Ciebie facet.
                        • Gość: samotnawsieci dziekuję za wsparcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 18:45
                          mialaś racje troche przesadziłam nie ukrywm że po rozmowach rozmowach i
                          jeszcze raz rozmowach w niedzielę i noc jestem troche spokojniejsza ale też i
                          więcej zrozumialam upewniłam się co do SWOJEJ wartości i już wiem że jeśli
                          trzeba bedzie stanąć w obronie własnego życia honoru satysfakcji itd to bedę
                          potrafiła odejść... to smutne ale jednak pouczajace doświadczenie, umacnia mnie
                          na przyszłość, wiele sobie wyjaśniliśmy odkryliśmy nowe karty swojej osobowości
                          (po 10 latach małżeństwa!) i dzisiaj oboje jesteśmy spokojniejsi; nadal będę
                          czujna ale nadal też UFAM mu ... zobaczę co będzie dalej
                          • agata.z3 Re: dziekuję za wsparcie 08.02.05, 12:48
                            Ufaj mu, ale BĄDŹ CZUJNA!
                            Osobiście radzę Ci sprawdź przy najbliższej okazji te jego komórkę!
                            To wszystko bardzo nieładnie wygląda!
          • Gość: Ewa Re: zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 11:34
            nie przesadzajmy, ja wole sluzbowe imprezy bez rodziny- po co mam poznawac zony
            i mezow kolegow i kolezankek, z ktorymi nic poza praca mnie nie laczy?
    • Gość: Ive Re: zdrada? IP: 213.186.77.* 06.02.05, 11:33
      buziaczki??? od kolezanki z pracy??? Jasne,bądxmy toleranycjni buehehhehehe.
      Pewnie poszedł na służbowa kolacje z kociakiem. Nie wiexmie cię na słuzbowa
      impreze bo za duzo bys zobaczyła i zepsuła mu zabawe swoja osoba.
      Mąż mówi -z daleka od mojej komórki??
      mąż??
      ten sam co dzieli z toba łózko i mieszkanie????
      śmiechu warte
      łudź się dalej
      • Gość: walijka Re: zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 15:58
        Ive napisala wlasciwie wszystko, ja tylko dodam daj mu kopa w zasrane dupsko,
        jesli boisz sie rozstania znajdz sobie kochanka! facet EWIDENTNIE kogos ma.
    • helaraja OJOJOJ 06.02.05, 18:14
      Oczywiście, jesli eszcze NIC, to za 5 minut, dni, tygodni...
      • Gość: samotnawsieci Re: OJOJOJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 18:49
        dzis już nie będę poddawać sie takim sugestiom, nadal mu ufam i wierzę że to
        nic nie znaczyło, NATOMIAST jeśli sie za jakiś czas to potwierdzi to juz wiem
        ŻE BĘDĘ MIAŁA SIŁE ODEJŚĆ, dość dużo przeszłam przez ten weekend...
        • Gość: ala Re: OJOJOJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 20:08
          Ja bym sie przede wszystkim postarała jakoś sprawdzic czy sie z nikim na tej
          imprezie nie przespał, wyobraż sobie, ż4e zrobił to, chciałabyś jeszcze z nim
          gadać? I jeszcze sie z ciebie mieje że mu ufasz. Znam pare takich ofiar
          zaufania.
          • samotnawsieci Re: OJOJOJ 07.02.05, 22:04
            Gość portalu: ala napisał(a):

            > Ja bym sie przede wszystkim postarała jakoś sprawdzic czy sie z nikim na tej
            > imprezie nie przespał, wyobraż sobie, ż4e zrobił to, chciałabyś jeszcze z nim
            > gadać? I jeszcze sie z ciebie mieje że mu ufasz. Znam pare takich ofiar
            > zaufania.

            NIE BĘDĘ sprawdzać, omówiłam to z nim spytalam kto był co robili itd wierzę
            mu... naprawdę wyjaśniliśmy sobie wiele spraw, problemem nie okazaly się jakieś
            tylko "koleżnaki" problem trkwił głebiej w naszych wzajemnych relacjach...
            trudno wszystko opisac, z mojego pkt widzenia ta impreza była bezpieczna ...
            jestem czujna (nie podejrzliwa) i zarazem ufam (tyle czasiu spędzamy oboej poza
            domem...) pozdrawiam i dziękuję
    • Gość: armia5 Re: zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 20:37
      Wypowiadałam sie juz na twój temat na innym forum , nie wiem czy
      czytałas.Uważam , ze dobrze zrobiłas, tak trzymaj, ale miej oczy szeroko
      otwarte.
      • samotnawsieci Re: zdrada? 07.02.05, 22:00
        czytalam dzieki i jestem czujna pa
        • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.02.05, 00:56
          Wlasciwie nie moja sprawa, ale pozwole sobie zapytac -czy bedziesz
          zaproszona przez meza na podobna impreze w przyszlosci?
          • samotnawsieci Re: zdrada? 08.02.05, 08:34
            nie będzie mnie zabierał na takie imprezy bo one ZAWSZE są tylko dla
            pracowników, dwa razy do roku sa rodzinne również dla dzieci, a poza tym
            spotykamy sie czasem (rzadko bo ja nie lubię jego znajomych) na obiadkach w
            restauracjach, to takie rodzinne spotkania podczas których MÓWI SIE CAŁY CZAS O
            FIRMIE...
    • Gość: armia5 Re: zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.05, 08:08
      Strasznie się rozwinał temat imprezy i faktu , ze mąż cię nie zabiera na nie.U
      mnie na takie imprezy mąż też mnie nie zabiera i ja to rozumiem. Odbijamy to
      sobie na innych wyjściach. Więc nie myśl o tym.
      • samotnawsieci Re: zdrada? 08.02.05, 08:35
        racja, moja droga, dzięki
      • Gość: trzydziecha1 Re: zdrada? IP: 213.17.175.* 08.02.05, 10:06
        z kolei u mnie w pracy są wyjazdy integracyjne tylko dla pracowników. Niby
        dobrowolne, ale jak jesteś zdrowy, nie masz malutkiego dziecka a nie
        pojedziesz... dziwnie patrzą.
        • Gość: imprezka Re: zdrada? IP: *.chello.pl 08.02.05, 10:23
          Od razu mówie, nie czytalam wszystkiego. Od siebie: imprez firmowych ja i mój
          mąż przeżylismy multum. Czasem razem, czasem osobno. U mnie - zawsze osobno i
          nikogo to nie dziwiło. Czasem chodziłam, czasem nie. U męża - przeważnie razem
          (zawsze mnie zapraszał), czasem osobno (wyjazdy). Ale tak naprawdę to nieważne!
          Ważny moim zadniem jest ten SMS. Nie wierzę, że zwykłe koleżeństwo porozumiewa
          się w ten sposób ;)))) W takiej sytuacji naprawdę niczego nie zmieni, czy
          byłabyś na tej imprezie, czy nie. Mam wrażenie że i tak coś dzieje się za
          Twoimi plecami - przez ten SMS.
          Trzymaj sie i nie daj sie zbyć kawałkami o samotnej koleżance.
          • Gość: Sonata Re: zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 14:38
            Ja bym nie dramatyzowała z powodu tego SMSa. Mój mąż też kończy rozmowę
            telefoniczną z koleżanką hasłem "buziaczki", nawet wyjeżdżają razem w delegacje
            ale jestem na 99,99% pewna, że nic ich nie łączy. Wszystkim podejrzliwym mogę
            od razu odpowiedzieć, że nie mam zamiaru trzymać ręki na pulsie, bo gdyby miał
            odejść, to i tak by odszedł i rzadna czujność tu nie pomoże. Mogę tylko być jak
            najlepszą żoną - tak jak on jest cudownym mężem i żadne z nas nie ma potrzeby
            szukania kogoś na boku
            • Gość: .................. Re: zdrada? IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.02.05, 14:46
              Wlasnie. Szpionaze sa zbyteczne. One nigdy nie maga pomoc, jedynie
              przyspieszyc niektore (nieuniknione?) wydarzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja