Dodaj do ulubionych

metody naturalne?czy je stosować?

IP: 157.25.122.* 26.02.01, 14:18
rozpoczęłam przygotowania do ślubu i na konferencjach dość dużo mówi się o naturalnych metodach regulacji poczęć. co sądzicie o tych metodach? ich skuteczności?
mam dylematy - z jednej strony etyka katolicka a z drugiej lęk przed zbyt wczesną ciążą.
czekam na wasze opinie
Obserwuj wątek
    • Gość: krea Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 10.1.200.10, 10.1.10.* 26.02.01, 16:38
      Wiesz, jak sie nazywaja naturalne metody planowania rodziny? Watykanska ruletka
      • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.gazeta.pl 26.02.01, 19:33
        My z zona stosujemy metody naturalnet i nie wpadlismy.
        • Gość: Sebar Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 193.120.88.22, 193.120.90.* 26.02.01, 19:40
          To wpadniecie.... jescze wszystko przed wami.
          • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.gazeta.pl 27.02.01, 12:15
            Mam nadzieje. W przeciwienstwie do mojej zony
            • Gość: lek Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.unregistered.formus.pl 27.02.01, 12:28
              Jeśli ewentualna ciąża jest dla was do zaakceptowania, to stosujcie metody naturalne. Ale nie dają one żadnej pewności. Na naukach przedmałżeńskich opowiadają bzdury. Jak sądzisz, dlaczego z zajęć na temat planowania rodziny zwolnieni są lekarze? Żeby nie zadawali pytań i nie wykazywali indolencji i ignorancji prowadzących. To jest życie TWOJE, Twojego męża, Twojego dziecka. Czy nie jest to wystarczająco poważny powód, żeby je ZAPLANOWAĆ?
              • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować?-do lek27 IP: *.gazeta.pl 27.02.01, 12:59
                Tez jestem za planowaniem dzieci - nie wyobrazam sobie przypadkowosci w tej materii. Ale gdy pisze o ?wpadnieciu?, to dlatego, ze chcialbym miec jeszcze jedno dziecko, a trudno mi do tego przekonac zone.
                Do co metod naturalnych: Jak dotad udalo sie nam zaplanowac dwoje dzieci na podstawie metod naturalnych. Zadnych wpadek nie bylo
              • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:51
                Koleżanka, która kończyła szkołę położnych (choć nie pracuje w zawodzie) opowiadała mi o takich naukach przedmałżeńskich. Wraz z narzeczonym mieli totalny ubaw, bo baba, które te nauki prowadziła, nie miała zielonego pojęcia o niczym. Co chwila ją oboje zaginali na podstawowych rzeczach. Dziewczyno, odbębnij te nauki przedmałżeńskie dla papierka, ale i tak sięgnij po jakiś porządny podręcznik. Broń Boże nie opieraj się na jakimś tam kursie.
                • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:30
                  To, że jakaś głupia baba prowadziła kurs, to trudno.
                  Nie świadczy to w żadnym stopniu o tym, że metody
                  naturalne się nie sprawdzają i są złe. Problem tylko
                  w tym, że wymagają trochę wysiłku i wstrzemięźliwości.
              • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:27
                Nie masz racji. Metody naturalne się sprawdzają. A,
                poza tym, gdy ja z mężem przygotowywaliśmy się do
                ślubu, w konferencjach brał udział lekarz ginekolog,
                który polecał metody naturalne. Znam innych lekarzy
                tej specjalności, którzy też je propagują.
                • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.211.* 02.03.01, 16:56
                  Owszem, ja jestem za metodami naturalnymi, tyle że... nie wszystkie kobiety
                  mają prawidłową gospodarkę hormonalną. Przy nieregularnym cyklu nic nie dasz
                  rady zaplanować. Przy regularności te metody działają, przy jej braku są
                  rosyjską ruletką.
                  • Gość: kramir Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 11.03.01, 23:28
                    Tutaj wychodza na jaw wszystkie przesady i niewiedza. Aktualnie metody
                    naturalne opieraja sie na kilku objawach. Troche wysilku i... wszystko staje
                    sie jasne.
            • Gość: hanka Re: metody naturalne?czy je stosować?- do man IP: 212.244.57.* 27.02.01, 12:52
              myślę,że powinieneś użyć zaimka osobowego MY, a nie moja żona... chyba,że było to "niepokalane poczęcie"
              • Gość: do hanki Re: metody naturalne?czy je stosować?- do man IP: *.gazeta.pl 27.02.01, 12:57
                Nie napisalem, ze jestem ?przy nadziei?. Tylko, ze mam nadzieje na ew. ?wpadniecie?. A moja zona nie ma takiej nadziei. Wiec nie moglem uzyc zaimka MY
              • Gość: Aaa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 212.63.6.6, 212.246.17.* 27.02.01, 13:04
                Metody naturalne - tylko jesli masz mocne nerwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                W dziale zdrowie bylo kilka artykulow na temat antykoncepcji, rowniez tej naturalnej i jej wiarygodnosci. Poprostu szkoda nerwow. Aa
                • Gość: lek Re: metody naturalne?czy je stosować? do man`a IP: *.unregistered.formus.pl 27.02.01, 13:27
                  Mieliście szczęście. Albo po prostu chcieliście mieć np. jedno dziecko za drugim. To i bez żadnych metod by się Wam udało. Czy Twoja żona pracuje czy siedzi w domu z dziećmi?
                  • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: *.gazeta.pl 27.02.01, 16:24
                    Moze mielismy szczescie, ale z drugiej strony wspolzyjemy od jakichs 10 lat i nie stosujemy jakiejs abstynencji - za wyjatkiem dni plodnych no i gdy ktores z nas wyjezdza na dluzej. Moze rzeczywiscie nam sie udalo.Dzieci zaplanowalismy, a roznica miedzy nimi wynosi 6 lat. Zona nie pracowala przez 3 lata po urodzeniu pierwszego dziecka. Teraz pracuje.
                    • Gość: Ktoś Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: *.dialup.supermedia.pl 27.02.01, 22:13
                      Stosowanie metod naturalnych wydaje mi się nieco wyrachowane - czyż sex nie powinien być spontaniczny, wynikiem miłości i piękna chwili itp.
                      uważam się za wierzącą, ale nie zgadzam sie całkowicie z zakazem antykoncepcji (kto jak kto, ale akurat pod tym względem bezdzietni mężczyżni nie są dla mnie autorytetem).
                      Metody naturalne to rzeczywiście ruletka, a poza tym, czy zawsze można się sobie oprzeć? W końcu miłosć fizyczna nie służy tylko prokreacji.
                      • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:34
                        Można się oprzeć i trzeba, bo nie jesteśmy
                        zwierzątkami, tylko myślącymi ludźmi.
                        • Gość: Gaba Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.03.01, 09:22
                          Gość portalu: aa napisał(a):

                          &#62 Można się oprzeć i trzeba, bo nie jesteśmy
                          &#62 zwierzątkami, tylko myślącymi ludźmi.
                          Więc proszę napisz mi - o czym wówczas myślisz? Nie,
                          żebym była erotomanką, ale istnieją takie chwile, kiedy
                          bardzo trudno jest oprzeć się bliskości z ukochaną
                          osobą. A, uwierz mi - właśnie kobiecie- szczególnie w
                          te najbardziej niebezpieczne dni - największą
                          przyjemność sprawia "sex". I chcesz ją tego pozbyć?
                          Jesteś egoistą!

                          • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 11:00
                            Na pewno można bezpiecznie współżyć w okresie bezpłodności poowoulacynej /w
                            drugiej części cyklu/. Jeśli chodzi o pierwszą część cyklu, to podręcznik, z
                            którego uczyłam się metod naturalnych /Alicja Tusz "Naturalna wieloobjawowa
                            megoda rozpoznawania płodności" WAM, 1995/ uczy, by gdy się w ogóle dopiero
                            rozpoczyna przygodę z metodami naturalnymi, przez pierwszych 6 cykli w ogóle
                            nie współżyć w tym okresie. Dlatego ważne jest, by na długo przed małżeństwem
                            prowadzić obserwacje i uczyć się metod naturalnych. Jeśli jest się już po tych
                            6 cyklach, to okres niepłodności przedowulacyjnej /a więc czas, kiedy
                            można "bezpiecznie" współżyć rozpoczyna się w dniu miesiączki, a kończy sie:
                            !) dla kobiet z PMN-I w ostatnim dniu, w którym nie obserwują one żadnej
                            wydzieliny z pochwy, tj. w ostatnim dniu suchym
                            2) dla kobiet z PMN-II w ostatnim dniu występowania śluzu nie zmieniającego się
                            3) jeśli stosuje się już kalkulację /tzn. po 6 cyklu/ - w ostatnim dniu
                            obliczonym tą metodą - tzn. od najkrótszego cyklu odejmujemy 21.
                            Okres niepłodności przedowulacyjnej trwa różnie: czasem kończy się już w
                            trakcie miesiączki, a czasem wiele dni po jej zakończeniu, co jest uzależnione
                            od długości danego cyklu. O zakończeniu tego okresu decyduje tylko ten z dwu
                            wskaźników /tzn. śluz lub kalkulacja/, który wystąpi najwcześniej.
                            Jeszcze słówko wyjaśnienia:
                            U kobiet z PMN-I /Podstawowy Model Niepłodności -I/ w okresie niepłodności
                            przedowulacyjnej śluz w ogóle nie występuje, a u kobiet z PMN-II w tym okresie
                            występuję śluz /który dopóty jest niepłodny, dopóki nie zaczyna się zmieniać/.
                            Po szczegóły odsyłam do w/w książki.
                            Pozdrawiam
                            aa
                • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:32
                  Nie ma żadnych nerwów, gdy się naprawdę stosuje
                  wszystkie zalecenia tzw. metod naturalnych.
                • Gość: kramir Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 11.03.01, 23:30
                  A bylo rzetelnie na temat szkodliwosci?
                  Obawiam sie, ze nie.
        • Gość: iw Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.03.01, 09:02
          Drogi man-ie. A jak długo jesteście małżeństwem?
          Ja nie wierzę w 100% skutecznosć metody naturalnej.
          • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 08.03.01, 12:41
            100% skuteczności nie dają żadne metody.
        • Gość: Gaba Do mana-a IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.03.01, 09:11
          Jedno niedyskretne pytanie - a jak często "kochacie
          się"? A co robicie, kiedy któreś z Was ma ochotę na
          sex, a są to te "niepwne" dni?
      • Gość: aga Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 129.125.162.* 08.03.01, 15:11
        Jezeli nie jestes gotowa do tego aby zostac matka to moja odpowiedz brzmi nie. Metody naturalne
        sa nie skuteczne. Ciaza powinna byc chciana a przyszla mama i tata na nia przygotowani. Za wasze
        dziecko jestescie odpowiedialni wy, nie kosciol, ani nikt inny. Sama stosowalam przez ostatnich
        kilka lat pigulki antykoncepcyjne. Pewniejszym od nich srodkiem sa tylko wszczepiane pod skore
        raz na trzy lata implanty. To co koscol wyprawia w polsce z polkami to czysty skandal, zabrania nam
        myslec i mowic o tym co dla nas wazne w imie wiary. Twoj konflikt to nie konflikt z bogiem tylko z
        ludzmi. Tu w holandii jak i w calej europie zachodniej kosciol nie pozwala sobie na takie zagrania.
        Kobietom wolno myslec i dokonywac wyborow. Uzyj swojego rozsadku. Powodzenia. Aga
        • Gość: aga Re: do anny i innych uczestnikow dyskusji IP: *.rechten.rug.nl 09.03.01, 09:12
          Jezeli nie jestes gotowa do tego aby zostac matka to moja odpowiedz brzmi nie. Metody naturalne
          sa nie skuteczne. Ciaza powinna byc chciana a przyszla mama i tata na nia przygotowani. Za wasze
          dziecko jestescie odpowiedialni wy, nie kosciol, ani nikt inny. Sama stosowalam przez ostatnich
          kilka lat pigulki antykoncepcyjne. Pewniejszym od nich srodkiem sa tylko wszczepiane pod skore
          raz na trzy lata implanty. Sumienie nie ma guziczka nie mozna go wlaczyc ani wylaczyc. Decydujac
          sie na zajscie w ciaze urodzenie dziecka a pozniej jego wychowanie tez uzywasz sumienia. wobec
          swojego przyszlego dziecka tez jeztes odpowiedzialna. Dla mnie jest wazne czy bede mogla
          spojrzec w oczy mojej corce lub synowi i powiedziec - zrobilam wszystko zeby sie na twoje przyjsie
          przygotowac, nikt mnie nie zmuszal, nie ulegalm perswazjom innych, nie pozwolilam sie
          zdoktrynowac, wzielam na siebie odpowiedzialnosc, dokonalam wyboru. Bog uczy cie wybierac w
          twoim sumieniu i tylko przed nim jestes odpowiedzialna. Wydaje mi sie ze najwazniejsze jest tu
          dobro dziecka, kazda matka stawia je na pierwszym miejscu i mysle ze bog to rozumie.
          Nie prubuj usprawiedliwiac swoich wyborow wiara to prowadzi do hipokryzji i w efekcie do grzechu
          nie sadzisz? Odnosze wrazenie ze twoj konflikt to nie konflikt z bogiem tylko z ludzmi. Mam
          nadzieje ze kobietom pozostawi sie prawo wyboru do chcianej i planowanej ciazy oraz
          macierzynstwa ( matka sie kobieta nie rodzi - zostaje nia pozniej) jak i ojcostwa. Szkoda ze czesto
          pomija sie panow w tej calej dyskusji. Jestem ciekawa co mysli o tym twoj partner? Czy ma na ten
          temat wlasne zdanie? Czy podzielilas sie z nim swoimi watpliwosciami? Moze to do niego
          powinnas miec zaufanie? Koniec koncow to wasza wspolna odpowiedzialnosc.
          Uzyj swojego rozsadku potem serca. Powodzenia. Aga
    • Gość: emanuel Re: metody naturalne?czy je stosować? do Anny IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 27.02.01, 14:38
      Oczywiście, dzięki temu ma dwoje wspaniałych dzieci, nie szkoda, ze było to na czwartym roku, nie ważne problemy, to naturalny cykl zzzwie się samo życie. Teraz preferuję już tylko szklanke zimnej wody lub na wilka. To dobra metoda dla młodych, którzy chcieliby, a obawiają się uciążliwości.
      • Gość: lek Re: metody naturalne?czy je stosować? do man`a IP: *.unregistered.formus.pl 27.02.01, 16:47
        Pozazdrościć. Może żona źle znosiła ciąże i ma już dosyć. Porozmawiaj z nią. A może uważa,że nie stać Was na 3 dziecko? A może uważa, że za dużo było na jej głowie? To nie jest rozmowa na forum, ale jeśli ją kochasz, bardzo chcesz mieć 3 dziecko, zrozumiesz jej racje i rozwiejesz lęki i wątpliwości to wierzę, że ją przekonasz. Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: *.gazeta.pl 27.02.01, 17:05
          Dziekuje. To bardzo wazne co napisales.
          Doskonale tez odgadles rozterki mojej zony. Rzeczywiscie bedac w ciazy z kazdym dzieckiem musiala po kilka miesiecy lezec w szpitalu. Jeden raz poronila. DLatego taka duza przerwa wiekowa miedzy naszymi dziecmi. Obawia sie tez nawalu nowych obowiazkow, tego czy sobie damy rade. Rozumiem ja i nie mam zadnych pretensji. Ale rzeczywiscie, bardzo chcialbym miec jeszcze dzieci.
          Pozdrawiam
          • Gość: lek Re: metody naturalne?czy je stosować? do man`a IP: *.unregistered.formus.pl 27.02.01, 17:24
            JESTEM KOBIETĄ!!!!! Skąd założenie, że mężczyzną? Idźcie na film "O czym marzą kobiety". Nadal pozdrawiam.
            • Gość: lek Re: metody naturalne?czy je stosować? do man`a IP: *.unregistered.formus.pl 27.02.01, 17:34
              przepraszam - tytuł filmu jest chyba "Czego pragną kobiety". W każdym razie z Helen Hunt i Melem Gibsonem. Pozdrawiam. lek - kobieta
              • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: *.gazeta.pl 27.02.01, 19:11
                Sorry, ale zmylil mnie rodzaj meski twojego pseudonimu
                Na filmie nie bylem, choc zastanawiam sie czesto, o czym marza i mysla kobiety.
                • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:55
                  Ja na filmie nie byłam. Ale była na nim moja współlokatorka. Stwierdziła, że beznadziejny. Jeśli ktoś chce na nim budować wyobrażenie, czego tak naprawdę chcą kobiety, to szczerze współczuję wzorca.
                  • Gość: Ktoś Re: metody naturalne?czy je stosować? do lek`a IP: *.dialup.supermedia.pl 27.02.01, 22:04
                    To tylko komedia - gatunek filmowy, który ma za zadenie rozbawić widza, nie przekazywać ważne prawdy życiowe.
                    Swoją drogą - całkiem śmieszna.
      • Gość: papier Re: metody naturalne?czy je stosować? do Anny IP: *.pila.dialup.inetia.pl 06.03.01, 18:31
        Co to jest na wilka?
    • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:48
      Ja z jednej strony ze względów religijnych wolałabym stosować metody naturalnej, z drugiej strony - powiedzmy sobie uczciwie - nie są one odpowiednie dla kobiet o nie do końca uregulowanej gospodarce hormonalnej. Żona mojego kuzyna stosowała metody naturalne i w rezultacie urodziła kilkoro nieplanowanych (choć chcianych) dzieci. Na szczęście oboje dobrze zarabiają i babcia jest w pobliżu, więc problem nie jest duży. Ale co z gorzej sytuowanymi?
      • Gość: lek Re: do Alicji IP: *.unregistered.formus.pl 28.02.01, 08:31
        Alicjo - Ty nie współczuj, Ty obejrzyj. Jeśli wypowiadasz tak autorytatywne poglądy nie wiedząc o czym mówisz to wypada tylko współczuć Tobie. POzdrawiam i mam nadzieję, że miłego oglądania - warto, bo film bardzo miły i daje do myślenia (jeśli ktoś ma czym myśleć oczywiście).
        • Gość: Alicja Re: do Alicji IP: 195.94.211.* 01.03.01, 20:06
          Gość portalu: lek napisał(a):

          &#62 Alicjo - Ty nie współczuj, Ty obejrzyj. Jeśli
          wypowiadasz tak autorytatywne poglądy nie wiedząc o
          czym mówisz to wypada tylko współczuć Tobie. POzdrawiam
          i mam nadzieję, że miłego oglądania - warto, bo film
          bardzo miły i daje do myślenia (jeśli ktoś ma czym
          myśleć oczywiście).

          No coż, jeśli tak twierdzisz, to może i pójdę na ten
          film, choć z tego co przeczytałam o treści scenariusza,
          nie widaje mi się, żeby mnie zachwycił. Jeszcze to
          przemyślę.
      • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:40
        Widocznie żona twojego kuzyna niewłaściwie stosowała
        metody regularne. Nie ma znaczenia, czy kobieta ma
        cykle regularne, czy nie. Metody naturalne w obydwu
        przypadkach się sprawdzają.
        • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa: IP: 195.94.211.* 02.03.01, 16:58
          A masz może namiary na jakiś dobry podręcznik metod naturalnych? Może są jakieś
          nowsze, skuteczne metody, o których ja nie wiem?
          • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa: IP: *.daewoo.lublin.pl 06.03.01, 09:57
            Nie mam książki przy sobie. Jutro prześle Ci informacje o niej. Pozdrawiam.
          • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa: IP: *.daewoo.lublin.pl 08.03.01, 07:56
            Przepraszam za zwłokę, ale już podaję: Alicja
            Tusz "Naturalna wieloobjawowa metoda rozpoznawania
            płodności" Kraków 1995, Wydawnictow WAM. Być może
            były jeszcze jakieś następne wydania po 95 roku.
            • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa: IP: 195.94.211.* 08.03.01, 19:07
              Wielkie dzięki. Rozejrzę się za tą książką.
          • Gość: kramir Re: metody naturalne?czy je stosować? do aa: IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 11.03.01, 23:43
            Naturalne Planowanie Rodziny
            Wydane przez Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Gdańskiej. Gdańsk 1991.

            Poza tym w Poradniach Rodzinnych dostaniesz rzetelne informacje o dobrych
            ksiazkach z tej "branzy"
        • Gość: Gaba Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.03.01, 09:39
          Gość portalu: aa napisał(a):

          &#62 Widocznie żona twojego kuzyna niewłaściwie stosowała
          &#62 metody regularne. Nie ma znaczenia, czy kobieta ma
          &#62 cykle regularne, czy nie. Metody naturalne w obydwu
          &#62 przypadkach się sprawdzają.
          Możesz to jaśniej wytłumaczyć? Więc kiedy jest
          bezpiecznie kochać się, jeżeli kobieta ma nieregularny
          cylk? W jaki sposób będziesz na 100% pewny (albo pewna,
          nie wiem, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną) kiedy jest
          ten bezpieczny czas? Jesteś pewien, że plemniki zdążą
          wszystkie "umrzeć" zanim w ciele partnerki nastąpi
          proces owulacji, skoro nie będziesz wiedzieć, kiedy to
          nastąpi?

          • Gość: aa do GABA IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 11:09
            Przez pomyłkę na ten list odpowiedziałam wyżej /jako odpowiedź na Twój inny
            list/. Odsyłam tam.

    • Gość: , Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.unregistered.formus.pl 28.02.01, 16:42
    • Gość: gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.wbk.com.pl 28.02.01, 18:46
      Jesteśmy 4 lata po ślubie, stosujemy metodę termiczno - objawową i jak dotąd mamy
      jedno ZAPLANOWANE dziecko, a współżyjemy średnio 4 razy w tygodniu. Polecam
      książkę "Młodzi i miłość" Jacka Pulikowskiego.
      Metody naturalne nie są złe dla ludzi, którzy chcą uprawiać seks z miłościa i
      odpowiedzialnością, nie nadają się dla tych, którzy się boją - po prostu. Moim zdaniem,
      popartym doświadczeniem - są pewne. Niezależnie od Waszego wyboru życzę
      powodzenia! - gepe
      • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.gazeta.pl 28.02.01, 18:48
        Gepe, zgadzma sie z toba w stu procentach
        • Gość: gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.wbk.com.pl 28.02.01, 18:51
          Miło mi; ciekawe, czy zgadza sie Anna? - gepe
          • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.gazeta.pl 28.02.01, 18:53
            Chyba kobiety bardziej sie boja wpadki, wiec i mniej ufaja metodom naturalnym
            • Gość: gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.wbk.com.pl 28.02.01, 18:58
              Może. W takim razie sztuczne metody powinny je przyprawiać o dreszcz strachu... - gepe
              • Gość: man Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.gazeta.pl 28.02.01, 19:05
                aco, sa mniej skuteczne?
                • Gość: gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.wbk.com.pl 28.02.01, 19:11
                  Podobno większość tak (naprawdę); mowię "podobno", bo nie mam pod ręką źródeł,
                  które by to potwierdziły, nie mniej takie badania robiono; 100% skuteczności mają tylko
                  środki hormonalne, ale jeśli po nich kobiecie wyrosną wąsy, to już tylko do siebie może
                  mieć pretensje :-) ; poza tym środki te mają wielorakie działanie, w tym niestety
                  wczesnoporonne, co już można etycznie zakwalifikować jako usiłowanie zabójstwa
                  (może przesadzam, w tej chwili przyszło mi to do głowy...). Zapraszam do literatury j.w. -
                  gepe
      • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:42
        Graruluję i popieram całym sercem /ja i mój mąż, z
        którym od pięciu lat stosujemy metody naturalne/.
      • Gość: Żonaty Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.gazeta.pl 06.03.01, 18:06
        Gość portalu: gepe napisał(a):

        &#62 Jesteśmy 4 lata po ślubie, stosujemy metodę termiczno - objawową i jak dotąd
        mamy
        &#62 jedno ZAPLANOWANE dziecko, a współżyjemy średnio 4 razy w tygodniu. Polecam
        &#62 książkę "Młodzi i miłość" Jacka Pulikowskiego.
        &#62 Metody naturalne nie są złe dla ludzi, którzy chcą uprawiać seks z miłościa i
        &#62 odpowiedzialnością, nie nadają się dla tych, którzy się boją - po prostu. Moim
        zdaniem,
        &#62 popartym doświadczeniem - są pewne. Niezależnie od Waszego wyboru życzę
        &#62 powodzenia! - gepe

        Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Jestem 9 lat po ślubie i mam dwoje dzieci:
        pierwsze z "miłości", czyli na skutek świadomie niekontrolowanego współżycia, a
        drugie zaplanowane. Nie mamy żadnych problemów ze stosowaniem metod naturalnych.
        Co więcej, uważam, że jest to najlepsza metoda dla kobiet, bo traktuje kobietę
        podmiotowo - to ona decyduje kiedy może współżyć. Z drugiej strony jest
        prawdziwym testem miłości dla mężczyzny, który ma okazję dowieść, że szanuje
        odmienność płciową swojej partnerki. Podstawową potrzebą kobiety jest poczucie
        bezpieczeństwa (także w seksie), a to gwarantuje metoda naturalna, pod warunkiem,
        że mężczyzna nie jest egoistą i zrozumie, że są pewne dni w których lepiej
        poczytać gazetę.
        Po co kombinować, skoro natura podsuwa nam najlepsze rozwiązania. Trzeba się
        tylko trochę wysilić i je poznać.
        • Gość: Mężatka Re: Żonaty IP: 157.25.122.* 09.03.01, 15:40
          Gość portalu: Żonaty napisał(a):

          &#62 Gość portalu: gepe napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62 Jesteśmy 4 lata po ślubie, stosujemy metodę
          termiczno - objawową i jak dotąd
          &#62 mamy
          &#62 &#62 jedno ZAPLANOWANE dziecko, a współżyjemy średnio 4
          razy w tygodniu. Polecam
          &#62 &#62 książkę "Młodzi i miłość" Jacka Pulikowskiego.
          &#62 &#62 Metody naturalne nie są złe dla ludzi, którzy chcą
          uprawiać seks z miłościa i
          &#62 &#62 odpowiedzialnością, nie nadają się dla tych, którzy
          się boją - po prostu. Moim
          &#62 zdaniem,
          &#62 &#62 popartym doświadczeniem - są pewne. Niezależnie od
          Waszego wyboru życzę
          &#62 &#62 powodzenia! - gepe
          &#62
          &#62 Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Jestem 9 lat po
          ślubie i mam dwoje dzieci:
          &#62 pierwsze z "miłości", czyli na skutek świadomie
          niekontrolowanego współżycia, a
          &#62 drugie zaplanowane. Nie mamy żadnych problemów ze
          stosowaniem metod naturalnych.
          &#62 Co więcej, uważam, że jest to najlepsza metoda dla
          kobiet, bo traktuje kobietę
          &#62 podmiotowo - to ona decyduje kiedy może współżyć. Z
          drugiej strony jest
          &#62 prawdziwym testem miłości dla mężczyzny, który ma
          okazję dowieść, że szanuje
          &#62 odmienność płciową swojej partnerki. Podstawową
          potrzebą kobiety jest poczucie
          &#62 bezpieczeństwa (także w seksie), a to gwarantuje
          metoda naturalna, pod warunkiem,
          &#62 że mężczyzna nie jest egoistą i zrozumie, że są pewne
          dni w których lepiej
          &#62 poczytać gazetę.
          &#62 Po co kombinować, skoro natura podsuwa nam najlepsze
          rozwiązania. Trzeba się
          &#62 tylko trochę wysilić i je poznać.

          Po co kombinować, mierzyć, wkładać termometr, palec,
          wąchać, liczyć, dzielić, mnożyć, skoro to nauka podsuwa
          nam najprostsze rozwiązanie!!!
          I w dodatku poza badaniami kontrolnymi można się wcale
          nie wysilać i oddawać się miłości kiedy się chce!!! Po
          co te komplikacje???
        • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 29.08.01, 10:48
          Popieram
          ja również ponieważ natura obdarzyła mnie rozumem nie używam kalkulatora bo
          przecież wszystko jestem w stanie samemu policzyć wystarczy troche
          cierpliwości i trzeba chcieć to zrozumieć ! poco uzywac kalkulatory ?
          No i podoba mi się ten pomysl z testowaniem męża ! Super ! polecam wszystkim
          kobietom aby testowaly w ten sposób swoich mężów jak kocha to wytrzyma bez
          seksu i cały rok !!! Sprawdzcie same! A jak nie wytrzyma to tez dobrze bo sie
          przekonacie ze tak na prawde was nie kochal :-)))
          Po roku mozecie przetestowac meża i sprawdzic czy wytrzyma 5 lat bo jak nie
          wytrzyma to znaczy ze was nie kocha i traktuje was jak przedmiot słuzący tylko
          i wylacznie do zaspokajania swoich potrzeb !!!
          Ja uwazam ze małżeństwo powinno współżyc tylko tyle razy ile chce miec dzieci
          bo nie rozumiem poco wspolzyc jak nie chce sie miec dzieci !!!
          • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 29.08.01, 11:02
            Gość portalu: toms napisał(a):

            &#62 Popieram
            &#62 ja również ponieważ natura obdarzyła mnie rozumem nie używam kalkulatora bo
            &#62 przecież wszystko jestem w stanie samemu policzyć wystarczy troche
            &#62 cierpliwości i trzeba chcieć to zrozumieć ! poco uzywac kalkulatory ?
            &#62 No i podoba mi się ten pomysl z testowaniem męża ! Super ! polecam wszystkim
            &#62 kobietom aby testowaly w ten sposób swoich mężów jak kocha to wytrzyma bez
            &#62 seksu i cały rok !!! Sprawdzcie same! A jak nie wytrzyma to tez dobrze bo sie
            &#62 przekonacie ze tak na prawde was nie kochal :-)))
            &#62 Po roku mozecie przetestowac meża i sprawdzic czy wytrzyma 5 lat bo jak nie
            &#62 wytrzyma to znaczy ze was nie kocha i traktuje was jak przedmiot słuzący tylko
            &#62 i wylacznie do zaspokajania swoich potrzeb !!!
            &#62 Ja uwazam ze małżeństwo powinno współżyc tylko tyle razy ile chce miec dzieci
            &#62 bo nie rozumiem poco wspolzyc jak nie chce sie miec dzieci !!!

            Brawo toms!
            Twoja wypowiedź jest najlepsza, najtreściwsza i trafia absolutnie w samo sedno
            sprawy! Cały spór kompletnie nie ma sensu, wyczerpałeś cały temat. Nic dodać nic
            ująć. Chylę czoła i pozdrawiam
            Lucy

            • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 29.08.01, 11:33
              Dzieki i polecam sie na przyszłość :-))))
        • Gość: hm Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 10.20.33.* 29.08.01, 11:07
          Bardzo ciekawie to zabrzmialo... „ona decyduje kiedy MOZE wspolzyc”
          To jednak nie kiedy CHCE, tylko kiedy MOZE?
          Dla mnie to ogromna roznica!
          • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 29.08.01, 12:53
            Gość portalu: hm napisał(a):

            &#62 Bardzo ciekawie to zabrzmialo... „ona decyduje kiedy MOZE wspolzyc”
            &#62 To jednak nie kiedy CHCE, tylko kiedy MOZE?
            &#62 Dla mnie to ogromna roznica!

            No własnie! Nareszcie ktoś to zauwazył. Czyli małżeństwo nie współżyje wtedy,
            kiedy chce, tylko wtedy, kiedy może. Czyli jak ktoś np: nie ma ochoty, może się
            tak zdarzyć z różnych przyczyn, to przecież musi teraz wykorzystac okazję bo
            następna bedzie dopiero za miesiąc!
            Serdecznie współczuję i dziękuję losowi, że mnie to ominęło!

      • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 29.08.01, 09:49
        Gość portalu: gepe napisał(a):

        &#62 Jesteśmy 4 lata po ślubie, stosujemy metodę termiczno - objawową i jak dotąd ma
        &#62 my
        &#62 jedno ZAPLANOWANE dziecko, a współżyjemy średnio 4 razy w tygodniu.
        he he
        4 razy w tygodniu wiec 16 razy w miesiacu czyli przez dni kiedy mozecie musicie
        srednio 2 razy dziennie aby udało się wam wyrobic srednią :-))
        jakbyscie uprawiali seks 5 razy dziennie przez 6 dni w miesiącu to by ci wyszło
        że ŚREDNIO to uprawiacie przy tej metodzie seks CODZIENNIE :-)))
        nie ma co dobry argument
        ach ta statystyka :-)
        pozdrawiam :-)))
        • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 29.08.01, 12:59
          toms, szalenie mi sie podoba Twój tok rozumowania i rozsądne podejście do
          sprawy, zazdroszczę Ci tego. Twoje logiczne argumentowanie bardzo mi przypadło
          do gustu. Moze zechciałbyś się też wypowiedziec na wątku "Zdrada" gdzie obecnie
          toczy się polemika. Ciekawa jestem Twojego zdania i (najbardziej) Twoich
          argumentów.
          Pozdr
          Lucy
          • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 29.08.01, 13:43
            ciekawe jak ci sie podoba analogia ktora przed chwila wymyslilem gdzies to
            zamiescilem tutaj :-))))
            • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 29.08.01, 14:13
              Gość portalu: toms napisał(a):

              &#62 ciekawe jak ci sie podoba analogia ktora przed chwila wymyslilem gdzies to
              &#62 zamiescilem tutaj :-))))


              Czy ta o zapiananiu pasów bezpieczeństwa????
              Siedziałam przed monitorem i biłam brawo! Myślę identycznie jak Ty, tylko nie
              umiem tego tak ładnie i trafnie wyrazić.
              • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 29.08.01, 15:09
                dokładnie
                całkiem niezle to porównanie gdyz wychodzi na nim dokladnie bezsens całej tej
                argumentacj
                a tak jak czlowiek czyta dlugie dysputy o miłosci odpowiedzialności o bogu
                wierze itp itd (gepe lubi pisać dużo ) to sie po prostu gubi i zapomina sie o
                jednej prostej rzeczy ze seks uprawia sie w życiu kilka tysiecy razy a srednio
                biorąc tylko 2 razy dochodzi do zapłodnienia i rodzi sie dziecko wiec poco ta
                reszta stosunków :-))) a no, dla tej "obrzydliwej" przyjemności niezaleznie
                jaką metode sie stosuje :-)
                ciekawe ze jak sie mówi o tej metodzie naturalnej gdzie koronny argument to ze
                wstrzemiezliwosc to trwa tylko "3+5=8" dni wszyscy zapominaja ze jeszcze
                dochodzi okres u kobiety wiec razem 15 dni do tego dla pewnosci 2 dni wiec
                zostaje tak na serio na taki swobodny seks (inni wolą nazwe miłość:-) najwyżej
                9 dni to tak w skrócie chyba że Gepe lubi w czasie okresu :-)))
                żałuje ze nie wpadlem tu pół roku temu aby sie wtedy działo :-)
                • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 29.08.01, 15:29
                  Też załuję! Pół roku temu ja nawet nie wiedziałam o istnieniu tego forum, a
                  szkoda, bo zauważyłam, że przeważa tu opcja "pronaturalna". Można byłoby
                  przedstawić Twoje fantastycznie trafne argumenty z moim poklaskiem, ewentualnie
                  drobnym uzupełnieniem i przekonać się co nasi szanowni interlekutorzy z gepem i
                  emanuelem na czele by na to odpowiedzieli. Mogłoby być szalenie ciekawie a ile
                  dobrej zabawy przy tym!
                  Ale może to jeszcze nic straconego????
                  Pozdr
                  Lucy
                • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 29.08.01, 15:35
                  &#62 ciekawe ze jak sie mówi o tej metodzie naturalnej gdzie koronny argument to ze
                  &#62 wstrzemiezliwosc to trwa tylko "3+5=8" dni wszyscy zapominaja ze jeszcze
                  &#62 dochodzi okres u kobiety wiec razem 15 dni do tego dla pewnosci 2 dni wiec
                  &#62 zostaje tak na serio na taki swobodny seks (inni wolą nazwe miłość:-) najwyżej
                  &#62 9 dni to tak w skrócie chyba że Gepe lubi w czasie okresu :-)))

                  a jak w ciągu tych kilku dni on lub jego żona nie mają ochoty na seks to muszą
                  biedacy czekać cały miesiąc na następna okazję albo przymuszać się do niego na
                  zasadzie "trzeba korzystać bo następna okazja dopiero za tyle i tyle dni".... I
                  on mówi nam o spontaniczności seksu...
                  no, chyba, że oni chca na zawołanie ale nie każdemu jest to dane...
      • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 29.08.01, 13:41
        &#62 Metody naturalne nie są złe dla ludzi, którzy chcą uprawiać seks z miłościa i
        &#62 odpowiedzialnością, nie nadają się dla tych, którzy się boją - po prostu. Moim
        &#62 zdaniem,
        &#62 popartym doświadczeniem - są pewne. Niezależnie od Waszego wyboru życzę
        &#62 powodzenia! - gepe
        niezły argument ze jak jestes tchórzem to nie stosuj metod naturalnych :-))
        ha w ten sposób to mnie podpuszczali koledzy w przedszkolu !

        gratuluje doboru słownictwa jak mówimy o metodach naturalnych to mówimy o
        odpowiedzialności i miłości jak mówimy o innych metodach to uzywamy wyłącznie
        słów tchórz, nieodpowiedzialność wykorzystanie itp itd.
        a szczególnie interesuje mnie ta odpowiedzialność
        to zupelnie tak - gepe - jakbyś mówił do mnie :
        jestes nieodpowiedzilny bo jak wsiadasz do samochodu to zapinasz pasy !!!
        a sytuacja wygląda tak :
        ja lubie jezdzic sobie samochodem i zapinam zawsze pasy bo licze sie z
        mozliwoscia wypadku i w ten sposób staram sie zminimalizowac negatywne skutki
        ewentualnego wypadku. a jezdze sobie normalnie 60 km/h po miescie
        ty - gepe - nie zawsze jedzisz samochodem bo sobie wyliczasz kiedy jest
        najmniejsze natezenie samochodów bacznie obserwujesz kiedy jezdza samochodowe
        zabijaki i wyjedzasz tylko wtedy gdy ryzyko jest najmniejsze do tego oczywiscie
        nie zapinasz pasów bezpieczeństwa ale prowadzisz bardzo bezpiecznie maksymalnie
        20km/h wiec masz niemal 100% pewnosci ze wypadek sie nie zdarzy.
        ty - gepe - wykorzystujesz tzw. metody naturalne czyli obserwujesz jezdnie i
        jezdzisz powolutku ale dzieki temu nie musisz stosowac "sztucznych metod" w
        postaci zapinania pasów :-)

        poczym zarzucasz mi ze jestem nieodpowiedzialny bo zapinam pasy ? ja sie pytam
        dlaczego jestem nieodpowiedzialny??? przeciez wrecz przeciwnie dbam o siebie o to
        aby przy ewentualnym wypadku poniesc jak najmniejsze konsekwencje!
        A ty - gepe - strofujesz mnie dalej ze jestem nieodpowiedzialny bo wsiadam do
        samochodu i niejestem gotów poniesc w całości konsekwencji (albo lepszy tekst ze
        niedojrzałem do tego :-)) ewntualnego wypadku i dlatego zapinam pasy
        bezpieczenstwa ! Wiec jestem nieodpowiedzialny:-)))!!
        A ty jak to sie ładnie mówi wykorzystujesz swój rozum i zgodnie z "metodami
        naturalnymi" pozostawiasz pole działania dla Boga wiec nie zapinasz pasów i jakos
        na swój sposób starasz sie unikac wypadków . Jezdzicie z zoną juz 4 lata i nigdy
        nie mieliscie zadnego powaznego wypadku wiec stwierdzasz ze jest to metoda 100%.
        Dodajmu do tego ze twoje dziecko równiez jezdzi niezapiete !
        Przeciez nie bedziesz zapinał pasów bezpieczenstwa bo w pełni ufasz Bogu i jego
        planowi a tak jakbys je zapiał to tak jakybś stwierdził ze ty masz lepszy plan od
        Niego!!!
        Wszystko było by cacy tylko czasami gosc może przejechać na czerwonym swietle i
        przywalic w twój samochodzik jadący bezpiecznie 20 na godzine w tej sytuacji ty i
        zona walicie głowami w przednią szybe przez którą jednoczesnie wylatuje wasze
        dziecko! No cóż byłeś odpowiedzialny !!!
        Niezła analogia co !!! Jest praktycznie pełna ! I jak widac argumentacja - gepe -
        jest bozbawiona zupelnie sensu oczywiscie bedą zarzuty ze przeciez nie mozna
        porównywać urodzenia dziecka do wypadku samochodowego bo dziecko to cos takiego
        super wiec ja sie wtedy pytam dlaczego Gepe nie ma tyle dzieci ile lat jest w
        zwiazku małżeńskim ? Czyżby Gepe świadomie (!) unikał tego cudownego daru od Boga?
        Odpowiedzcie sobie na dwa prosciutkie pytania:
        1) w jakim celu małżeństwa stosujące metody naturalne uprawiają seks tylko w dni
        niepłodne?
        2) w jakim celu małżeństwa stosujące antykoncepcję uprawiają seks?
        Jak na mój gust to odpowiedzi na te pyatnia są identyczne i jedno i drugie to są
    • Gość: anna Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 157.25.122.* 01.03.01, 10:18
      dziękiję za opinie, wszystkie są bardzo pouczające tylko jakoś nie mogę się
      zgodzić z tym wczesnoporonnym działaniem tabletek antykoncepcyjnych ... spirala
      na pewno tak działa, ale pigułka ???? chyba jednak nie
      • Gość: gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.wbk.com.pl 01.03.01, 19:16
        Podobno jednak tak, tyle, że nie jest to działanie mechaniczne (jak w przypadku spirali) a
        chemiczne;
        • onnanohito Re: do GEPE 29.08.01, 11:17
          Skad Ty się urwałeś???? Mam nadzieje, że nie jesteś kobietą. Antykoncepcja to
          ZAPOBIEGANIE ciąż, głupku. I tak właśnie działają środki hormonalne - nie
          dochodzi do zapłodnienia. Co innego to hormonalne leki wczesnoporonne, które
          powinny stosować po każdym stosunku wszystkie kobiety stosujące metody
          naturalne. LUDZIE!!! W internecie, w XXI wieku takie średniowiecze!!! Jestem
          zszokowana.
          A ci którzy tu pisza o tym, że zaplanowali dziecko stosując metody naturalne -
          kobietom w ogóle coraz trudniej jest zajśc w ciążę i TO OCZYWISTE - nie każdy
          stosunek kończy się ciążą - METODY NATURALNE = ZAJŚCIE W CIĄŻĘ JAK BÓG DA.
          Jestem przerażona niewiedza niektórych tu występujących
          Podrawiam wszystkich oświeconych
          • Gość: Aguś Re: do GEPE IP: *.*.*.* 11.09.01, 11:18
            Złociutka, cytuję z ulotki reklamowej: "dodatkowo działanie antykoncepcyjne
            wspomagane jest przez zmianę struktury śluzówki macicy".
            Oczywiście to ładny eufemizm, żeby kobiety nie domyśliły się, po co ta śluzówka
            się zmienia. Ano po to, żeby w razie zapłodnienia zarodek nie mógł się
            zagnieździć.
            Swoją wypowiedzią dałaś właśnie dowód, że sama niewiele wiesz, albo nie umiesz
            czytać między wierszami.
        • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 30.08.01, 09:44
          Gość portalu: gepe napisał(a):

          &#62 Podobno jednak tak, tyle, że nie jest to działanie mechaniczne (jak w przypadku
          &#62 spirali) a
          &#62 chemiczne;

          Na naturalnych metodach na pewno sie znasz, tego nie kwestionuję, ale o pigułce
          to nie masz bladego pojęcia, o czy świadczy ta Twoja wypowiedź.

      • Gość: Alinka Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 10.10.1.210, 212.160.87.* 02.03.01, 11:24
        są tabletki wczesnoporonne. Bierze się je do 8 godzin
        po stosunku.
        • Gość: ana Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: unknown, 194.145.96.* 02.03.01, 11:39
          I w ten sposob zabija swoje ewentualne dziecko. Każdy ma swoj rozum, sumienie,
          no i jeszcze sprawa wiary... Ja jednak nie zdecydowalabym się na środki
          wczesnoporonne, napewno jest to lepsze niz aborcja, ale jednak...
          Uważam, że metody naturalne są bardzo dobre. Trzeba tylko być konsekwentnym i
          nie zapominać o wizytach u ginekologa.
          • Gość: eve Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 157.25.122.* 02.03.01, 12:08
            no tak ja wiem że są tabletki wczesnoporonne i bierze się je do 24 godzin po
            stosunku, a le zrozumiałam że tu chodziło o takie zwykłe tabletki
            antykoncepcyjne... może źle zrozumiałam
      • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 30.08.01, 09:42
        Gość portalu: anna napisał(a):

        &#62 dziękiję za opinie, wszystkie są bardzo pouczające tylko jakoś nie mogę się
        &#62 zgodzić z tym wczesnoporonnym działaniem tabletek antykoncepcyjnych ... spirala
        &#62
        &#62 na pewno tak działa, ale pigułka ???? chyba jednak nie


        Anno, oczywiście, ze nie. Ktoś, kto tak twierdzi nie ma pojęcia o działaniu
        takiej pigułki. Przeciez ona hamuje owulację, a jak nie ma owulacji to jak może
        dojść do zapłodnienia??? A jak nie dochodzi do zapłodnienia to o jakim poronieniu
        w ogóle mówimy?????
    • Gość: a_m Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 02.03.01, 12:24
      Jeśli się metody naturalne dobrze pozna i jeśli się
      je stosuje, to nie masz się co marwić o zbyt wczesną
      ciążę. Uważam, że dla katolika, jest to jedyny
      możliwy wybór. Polecam.
      • Gość: A do gepe. mana, itd. IP: 212.63.6.6, 212.246.17.* 02.03.01, 12:59
        Tabletka antykoncepcyjna nie jest tabletka wczesnoporonna!!!! Sa to dwie rozne rzeczy.
        Jesli zas chodzi o watek moralno-katolicki, kazdy ma swoje sumienie. Jak juz wczesnie tutajj wspominano
        metody naturalne sa niestety malo wiarygodne ze wzgledu na wiele czynnikow ktore moga zmienic cykl kobiety.
        Informacje na temat skutecznosci innych srodkow antykoncepcyjnych jak rowniez mechanizmu ich dzialania
        mozna znalec w dziale zdrowie. Polecam
        • Gość: man Re: do A IP: *.gazeta.pl 02.03.01, 13:30
          Nic nie pisalem o tabletkach wczesnoporonych ani o moralnosci. Natomiast chce podkreslic na
          podstawie wlasnego doswiadczenia: metody naturalne moga byc w stu procentach skuteczne
          Pozdrawiam
        • Gość: gepe Re: do gepe. mana, itd. IP: *.wbk.com.pl 02.03.01, 16:46
          No dobrze, jeszcze raz:
          Nie pisałem, że tabletka antykoncepcyjna i wczesnoporonna to to samo. Chodzi o to, że
          ta pierwsza, prócz działania antykoncepcyjnego (i to wielorakiego) działa RÓWNIEŻ
          wczesnoporonnie (poprzez uniemozliwienie zagnieżdżenia zapłodnionego jajeczka w
          ściance macicy - czy to już życie, czy jeszcze nie, to kwestia sumienia).
          Chciałbym także zdementować powszechną opinię, że metoda naturalna jest zawodna
          przy nieregularnym cyklu miesiączkowym. Zresztą zależy o jakiej metodzie rozważamy. Ja
          mówiłem o metodzie termiczno - objawowej (nie jest to tzw. kalendarzyk), która polega - w
          dużym skrócie - na codziennym pomiarze temperatury ciała kobiety w połączeniu z
          oberwacją śluzu. Wymaga ona dyscypliny i konsekwencji postępowania, ale nam służy
          juz od 4 lat.
          Ale tak naprawdę chodzi o to, aby się kochać nie "bezpiecznie" tylko "odpowiedzialnie i z
          miłością" - wtedy będzie OK.
          Pozdrawiam wszystkich.
          • Gość: muza Re: do gepe. mana, itd. IP: 193.0.124.* 02.03.01, 17:21
            czy w dzisiejszym zaganianym świecie mam mieć czas na
            codzienne sparawdzanie swojej temperatury czy koloru
            sluzu??? Przecież to czysta abstrakcja. Rozumiem, że
            po X laltch stosowania tej metody człowiek jest
            spokojny, ale na początku chyba seks jest wielkim
            stresem, a nie przyjemnością...
            • Gość: m Re: do gepe. mana, itd. IP: *.gazeta.pl 02.03.01, 17:26
              O ile wiem, to nie chodzi o kolor sluzu, ale jego ilosc. Co chyba bez wiekszych problemow mozna
              sprawdzic.
            • Gość: gepe Re: do gepe. mana, itd. IP: *.wbk.com.pl 02.03.01, 18:26
              Mam rozumieć, że moja najkochańsz żonka, która codziennie rano mierzy sobie
              temperaturę (trwa to minutę...) i robi kropke na wykresie (druga minuta, nawet nie...) żyje
              w innym świecie? Dodam, że wstaje 5:30 do pracy. Trzeba to sprawdzić, bo nie wierzę
              w świat równoległy...
              A poważnie: nikt nie twierdzi, że to jest łatwe (choć nie jest trudne!, szczególnie z pomocą
              i wsparciem partnera), bo konieczna jest choc krzta samodyscypliny. Ale przecież nikt do
              niczego nie zmusza... A z tym zagonionym światem to chyba lekka przesada (i wygodny
              argument);
              Pozdrawiam!
              • Gość: Aguś Re: do gepe. mana, itd. IP: *.*.*.* 11.09.01, 11:22
                Dokładnie! W ogóle to mierzyć zaczynam dopiero po zaobserwowaniu zmian, które
                świadczą o zbliżającej się owulacji. To jest około tygodnia. Temperatura
                skacze, potem jeszcze przez cztery dni (dla ostrożności) ją kontroluję i
                jednocześnie prowadzę obserwacje, a potem hulaj dusza. Nie przekonuje mnie
                takie coś, że to zabiera dużo czasu. Mycie zębów też go zabiera.
            • Gość: Kobieta Re: do gepe. mana, itd. IP: *.gazeta.pl 02.03.01, 18:26
              Skoro w dzisiejszym zagonionym swiecie jest czas na seks,
              to dlaczego ma brakowac czasu na pomiar temperatury i obserwacje organizmu.
            • Gość: gepe Re: do gepe. mana, itd. IP: *.wbk.com.pl 02.03.01, 18:30
              Jeszcze "ad vocem":
              Na początku seks jest stresem (no - "niewiadomą") zawsze, dlatego - sądzę - warto
              spróbować rozpocząc te
              pomiary wcześniej! :-) Doświadczenia się nabiera i stres mniejszy...
        • Gość: aa Re: do gepe. mana, itd. IP: *.daewoo.lublin.pl 06.03.01, 09:55
          W metodach naturalnych nie ma znaczenia, czy cykl jest zmienny czy nie.
          Wymagają tylko trochę zaangażowania i dobrej woli /no i wstrzemięźliwości w
          okresach płodnych/.
      • Gość: ola Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 157.25.122.* 05.03.01, 15:13
        Moja najbliższa koleżanka urodziła nieplanowane
        dziecko, bo współżyła w czasie miesiączki. Wg. metod
        naturalnych to całkowicie bezpieczny okres. Ludzie,
        zastanówcie się, nie wciskajcie nikomu kitu do głowy,
        że od pigłki rosną wąsy, że ma działanie
        wczesnoporonne!!! Czytając niektóre pozytywne opinie
        o metodzie naturalnej czułam się jakbym cofnęła się
        kilkadziesiąt lat wstecz!!!
        • Gość: ana Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: unknown, 194.145.96.* 05.03.01, 15:33
          A kto Ci powiedział, ze współżyjąc w czasie miesiączki nie można zajść w ciążę?
          To nie jest prawdą. Musisz się chyba trochę douczyć... Poczytaj o metodzie
          obserwacji śluzu.
        • Gość: senny Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.41.66.* 05.03.01, 16:38
          To mydlo wciska mezowi i niechcacy powtarza tez niektorym kolezankom!

          Gość portalu: ola napisał(a):

          &#62 Moja najbliższa koleżanka urodziła nieplanowane
          &#62 dziecko, bo współżyła w czasie miesiączki. Wg. metod
          &#62 naturalnych to całkowicie bezpieczny okres. Ludzie,
          &#62 zastanówcie się, nie wciskajcie nikomu kitu do głowy,
          &#62 że od pigłki rosną wąsy, że ma działanie
          &#62 wczesnoporonne!!! Czytając niektóre pozytywne opinie
          &#62 o metodzie naturalnej czułam się jakbym cofnęła się
          &#62 kilkadziesiąt lat wstecz!!!

          • Gość: Greg Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.bydgoszcz.ext.ids.pl 05.03.01, 18:56
            Drodzy Państwo, o ile się nie mylę Alicja przed tygodniem poprosiła o pomoc w
            wyborze metody anykoncepcyjnej, ponieważ ma duchowy dylemat, i juz skoro
            spotykamy się na tym forum to mamy jej coś podpowiedzieć, a nie kłócić się,
            wymądrzać i wzajemnie obrażać. Najpierw kilka słów o mnie. Mam za sobą 16 lat
            udanego małżeństwa i piątkę kochanych dzieci. Najstarsze z nich chodzi do
            drugiej klasy gimazjum, najmłodszy zaś nasz "Krasnoludek" niedawno skończył rok
            i jest całym naszym światem. Temat ten bardzo mnie zainteresował, ponieważ
            muszę przyznać, że właśnie z tego powodu, przeżywaliśmy wielkie moralne i
            duchowe rozterki, bo właśnie z tego powodu przepłakaliśmy wspólnie wiele nocy.
            Zaczeło się prozaicznie. Oboje pochodzimy z katolickich rodzin wielodzietnych,
            dlatego bez wahania zgodziłem się na propozycje żony - antykoncepcji
            naturalnej. Aczkolwiek jest bezpieczna dla zdrowia i zgodna z nauką Kościoła
            katolickiego, to wymaga żelaznej konsekwencji. Ja postanowiłem podporządkować
            się wymaganiom żony - można to można, nie to nie. Okazuje się jednak, że żona
            tych metod dobrze nie poznała, że są pewne rozbieżności, co do tego jak długo
            plemniki zachowują żywotność w drogach rodnych kobiety, że trudno mierzyć
            temperaturę zawsze o tej samej godzinie (bo przez tydzień żona wstaje o
            czwartej, a przez następny może spać do 6.30), że często w nocy nie przesypia,
            bo maluch ząbkuje, że karmi piersią (co rzekomo ma zapobiegać zajściu w ciążę),
            że jej organizm różni się od innych organizmów, że jest uczulona ( oczy nie wie)
            na coś, co spowoduje wstrząs w organizmie, że poniżyli ją w pracy (przeżyła
            silny wstrząs emocjonalny, skutkiem czego owulacja uległa przyspieszeniu i
            zaczęła się dzisiaj, a wczoraj kochaliśmy się, bo owulacja miała być za kilka
            dni), że jedno dziecko pobili w szkole, drugie mało co się nie wykrwawiło,
            ponieważ weszło do pokoju przez zamknięte drzwi. Samo życie. Tych sytuacji
            mających wpływ na gospodarkę hormonalną kobiety jest jeszcze milion. Wobec
            powyższego wszelkie generalizowanie jest po prostu nie na miejscu. Ja osobiście
            proponuję:dobrze poznać swój naturalny rytm płodności, współżyć tylko po
            owulacji a przed miesiączką (przynajmniej po pierwszy lub drugim dziecku),
            rozstrzygnąć sprawy metod (po wielu przeczytaniu różnych za- i przeciw- lektur
            w swoim sumieniu). Sprawę sumienia w takich wypadkach doradzał śp. ks.prof. J.
            Tischner. Osobiście sądzę, że odnośnie skuteczności metod naturalnych i
            niemoralności metod nienaturalnych są zdania i koncepcje bardzo rozbieżne.
            Wiele zależy od tego jak bardzo głęboko wierzący jest lekarz i jak bardzo
            wyrozumiały kapłan. Oficjalna nauka Kościoła mówi, że każdy akt miłości ma być
            aktem płodności, zezwala przy tym, aby mogła być to jedynie niepłodność
            naturalna ( tzw. dni niepłodne ).Ważne jest tutaj podkreślenie, że akt miłości
            jest przede wszystkim aktem głęboko osobowym, mającym przenikać całość naszego
            jestestwa, że jest to przede wszystkim dopełnienie duchowego wymiaru więzi
            między małżonkami. Nie może być tutaj działania egoistycznego, wbrew godności
            drugiej osoby i wbrew poczętemu już życiu (spirala, pigułka wczesnoporonna).
            Pozostaje odpowiedzieć na pytanie jaki sens mają akty osób niepłodnych lub po
            okresie menopauzy. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie , skoro wsztstkie akty
            mają być otwarte na życie, kto jest na życie bardziej otwarty (i proszę mi nie
            wmawiać, że jest to pytanie źle postawione), ten kto ma jedno dziecko i stosuje
            metody naturalne, czy ten kto stosuje pigułkę i ma ich pięcioro. Zdecydowaliśmy
            się na pigułkę, wzięliśmy to na swoje sumienie, bo wiem, że nikt oprócz
            szumnych haseł nie interesyje się moją rodziną, ani pełni h
            • Gość: emanuel Re: metody naturalne?czy je stosować? Greg IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 07.03.01, 08:28
              Nie czytałem kilka dniu tej witryny, jednakże ucieszyły mnie te słowa kolegi z
              wykształcenia. Oczywistą sprawą jest to, ze stosowanie metod naturalnych jest
              czymś oczywistym, sam jestem 14 lat po slubie i stosujemy tę metodę z
              powodzeniem. Stosowanie srodków jakichkolwiek jest tak jakby całowac się przez
              szybę. Wymaga to oczywiście pewnej dyscypliny i kultury, nie można traktować
              partnerki jako zachcianki. Okresy wyczekiwania na odpowdni okres jest wspaniałe
              i dodaje tylko snmaku pikanterii. jestem zwolennikiem luzu, a zarazem
              określonej kultury, kobieta to dar natury i niech tak pozostanie do końca nie
              zmieniajmy tego, bop sie nam chce.!
        • Gość: aa Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.daewoo.lublin.pl 06.03.01, 10:02
          Kto powiedzia,że wsopółżycie w czasie miesiączki jest bezpieczne? Wiem kto -
          czytałam wypowiedź p. Starowicza, współżycie podczas miesiączki jest
          bezpieczne, bo nie ma możliwości zajścia w ciążę. W podręczniku metod
          naturalnych, którym ja dysponuję piszą, że również w czasie miesiączki zdarza
          się, że występuje owulacja, stąd można zajść w ciążę. Zanim się tak
          autorytatywnie zaczniesz wypowiadać o metodach naturalnych, to zadaj sobie
          trochę trudu poznania ich. Najlepiej jest wszystko krytykować.
    • Gość: GREG Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.bydgoszcz.ext.ids.pl 05.03.01, 20:25
      Oczywiście mój list odpowiada na problem Anny. Zanim
      jednak przebrnąłem przez wszystkie wypowiedzi, to
      przekręciłem imię. Przepraszam Aniu.
      • Gość: anna Re: Greg IP: 157.25.122.* 06.03.01, 09:32
        Dziękuję Panu z całego serca za taki piękny i mądry
        list. Na taki czekałam. Zgadzam się z Panem że to i
        tak pozostanie sprawą mojego i mojego przyszłego męża
        jak będziemy regulowali poczęcia w naszym
        małżeństwie. Obawiam się że po drugim dziecku
        przejdziemy lub będziemy musieli na te
        nienaturalne... Szkoda mi tylko że będziemy musieli
        zrezygnować z sakramentów i żyć z poczuciem winy.
        Więcej niż dwójki dzieci na razie nie utrzymamy i nie
        wykształcimy. Jeśli polepszy się nasza sytuacja
        finansowa, staniemy na nogi, będziemy mieli własne
        cztery konty - kto wie ......
        Tak czy inaczej bardzo Panu jeszcze raz dziękuję za
        ten głos w moich dylematach.
        Pozdrawiam
        • Gość: Alicja Do Ani IP: 195.94.211.* 06.03.01, 19:14
          Zawsze istnieje problem i będziecie musieli rozważyć go we własnym sumieniu.
          Ale pojęcie grzechu jest względne, o ile pamiętam teorię, to tylko świadomy i
          dobrowolny grzech jest grzechem ciężkim. Jeżeli masz poczucie, że sytuacja
          orzymusza Cię do stosowania antykoncepcji innej niż naturalna, to znaczy, żed
          choć świadome, nie będzie to do końca dobrowolne. Ergo: nie jest to grzech
          ciężki, tylko lekki, a z takich spowiadać się nie musisz, wystarczy zwykły żal.
          A poza tym, jak znam życie, to stanowisko Kościoła katolickiego prędzej czy
          później się zmieni na bardziej liberalne; oby prędzej. Wszelako jest to
          zalecenie Kościoła, nic na ten temat nie ma w Dekalogu, w ewangeliach też sobie
          nie przypominam. Ot taka interpretacja nie do końca życiowego duchowieństwa.
          • Gość: ana Re: IP: unknown, 194.145.96.* 07.03.01, 09:49
            To normalne, że w Dekalogu czy ewangeliach nie ma
            niczego na temat antykoncepcji. W tamtym czasie nawet
            nie śnili o czymś takim. To narzucił Kościół, choć
            uważam, że powinien być pod tym względem bardziej
            tolerancyjny. Też mam nadzieję, że niedługo zmieni w
            tej kwestii zdanie. Owszem jeśli ktoś może sobie
            pozwolić na ryzyko, może przyjąć dziecko niech używa
            metod naturalnych. Jednak jeśli dziecko byłoby
            katastrofą (obojętnie czy ze względów materialnych,
            mieszkaniowych czy zdrowotnych) - takie osoby nie
            mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek ryzyko. Jeśli
            jest sie osobą wierzącą nie pozwoli sie na aborcję,
            urodzenie dziecka i oddanie go do adopcji jest
            wyjściem może najlepszym dla dziecka, ale dla matki
            może oznaczać koniec wszystkiego...
            Kiedyś korespondowałam ze znajomym księdzem. W
            listach poruszałam różne problemy. Jednak, gdy
            zapytałam co powinna zrobić kobieta, która przyjmuje
            tabletki antykoncepcyjne, czy może przyjmować
            komunię - przestał pisać... Już się więcej nie
            odezwał...
            • Gość: emanuel Re: ana IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 07.03.01, 10:51
              To oczywiste, ze ten ksiądz się po prostu przestaraszył, to sa starzy
              kawalerowie i peszą ich niektóre problemy no i oczywiście z racji powołania do
              kapłaństwa. Do komunii zawsze można przystąpić tak jak zawsze istnieje szansa
              na zgrzeszenie. To problem rozprawy z naszym sumieniem, każdy wierzący wie
              kiedy potrzebuje przystąpić do sakramentu pokuty i rozgrzeszenia.Nie popadajmy
              w przesadę, kościół stoi na straży cnoty moralnej człowieka, bo do takiej roli
              został powołany.
              • Gość: ana Re: emanuel IP: unknown, 194.145.96.* 07.03.01, 12:26
                Tak wiem, że ksiądz sie przestraszył... Jednak mam do niego trochę żal.
                Obiecywał, że mogę na niego liczyć. Rozumię, że nie chciał o pewnych sprawach
                rozmawiać, ale mógł o tym poprostu napisać a zignorować mnie. Choć pisałam do
                niego, pytałam co się stało - już nigdy nie napisał.
                • Gość: emanuel Re: ana IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 07.03.01, 13:35
                  Ana, pewnie Aniu lub Anetko, jesteś zapewne młoda i inteligentna, takich kobiet
                  boją się męższczyźni nawet jeżeli są kapłanami. Ja tam inteligentnych kobiet
                  sie nie boję, wręcz uwielbiam takie przynajmiej jest z kim porozmawiać. To
                  ważne aby prowadzić dialog na odpowiedniej płaszczyźnie. Nie ma dla mnie
                  tematów tabu, bo i czego tu sie wstydzić i tym bardziej nie ma czego się bać.
                  Forum jest witryną w pełni anonimową i to jest ogromny plus. Mam wrażenie
                  nawet, ze mógłbym Cię znać wówczas mogłabyś zwrócić z konkretnymi sprawami.
                  Zreszta i tak możesz bo wszyscy piszemy nie po to aby sie pośmiać, lecz po to
                  podzielić się własnymi dośiadczeniami.
                  • Gość: ana Re: emanuel IP: unknown, 194.145.96.* 07.03.01, 14:46
                    Bardzo mi miło, że uważasz mnie za inteligentną osobę, chociaż nie bardzo wiem
                    czy po jednej czy dwóch wypowiedziach można już to stwierdzić :)). Owszem -
                    jestem młodą osobą, ale mam już (od niedawna) męża.
                    Napisałeś kiedyś, że jesteś już 14 lat po ślubie, i że stosujecie z
                    powodzeniem z żoną metody naturalne. Mam takie pytanie (o ile to nie
                    tajemnicą) - ile macie dzieci i czy każde było zaplanowane?
                    • Gość: emanuel Re: emanuel ana IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 07:52
                      Jak pisałem nie czynię tajemnicy, mamy dwoje dzieci. Córka urodziała sie
                      wprawdzie jeszcze podczas studiów żony, a syn to dar, jednakże w zcasie kiedy
                      zasatnawialiśmy się nad widmem dziecka jedynaka. Nie należy popadać w widmo
                      dziecioróbstwa, metoda naturalna stosowana w sposób roztropny zgodnie z
                      zasadami przynosi swój efekt. Nie lubię całować się przez szybę i nie chciałbym
                      aby moja żona musiała miec widmo wielokrotnych poronień lub przeżywać inne nie
                      przyjemne sytuacje związane z stosowaniem środków antykoncepcyjnych. Przez
                      wiele lat była badana temperatura, badany sluz, twardość syjki macicy. I tak do
                      dzisiaj. To wymaga pewnej dyscypliny ale przynosi efekt prosze uwierz mi, że
                      przy odrobinie dobrych chęci mozna należy tylko chcieć. I mieć tego świadomość.
                  • Gość: Kate Do: EMANUEL IP: 157.25.122.* 09.03.01, 15:12
                    Mówisz jak średniwieczny kaznodzieja a piszesz jak
                    zwykły nieuk. Nie uczyli cię w szkole, że mężczyzna
                    pisze się przez "ż" a nie w wersji fonetycznej?
                    Sorry, trochę się zagalopowałam, ale czytam i czytam
                    a tu ciągle ten sam błąd. Myślałam, że może nie wiesz?
                • Gość: aa Re: emanuel IP: *.daewoo.lublin.pl 08.03.01, 08:09
                  Księża to też tylko ludzie. Tacy sami jak my. Ani gorsi, ani lepsi. Nie ma
                  więc się czemu dziwić. Ludzie zawodzą. To nie świadczy w żaden sposób
                  negatywnie o księżach.
              • Gość: aa Re: ana IP: *.daewoo.lublin.pl 08.03.01, 08:05
                Tak, tylko jeśli traktujemy rzeczy poważnie to
                podstawą rozgrzeszenia /oprócz samej spowiedzi/ jest
                żal za grzechy i postanowienie poprawy. Jaki jest
                więc sens spowiadać się ze stosowania środków
                antykoncepcyjnych, przy założeniu, że znowu ich będę
                używać. Przecież to nieuczciwe. Czysta hipokryzja i
                spowiedź świętokradzka. Poza tym tak dużo się tu
                pisze o rozstrzyganiu spraw we własnym sumieniu. Dla
                mnie ma to sens, jeśli we własnym sumieniu
                rozstrzygam, że dany uczynek nie jest grzechem, więc
                go czynię, a wtedy nie muszę się już z niego
                spowiadać.
    • Gość: ANNA Re: EMANUEL IP: 157.25.122.* 07.03.01, 16:14
      NIE zawsze można przystępować do komuni - tylko gdy
      się ma czyste sumienie, a spowiedź jest wtedy ważna
      gdy jest żal za grzech i MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY

      jak mam więc iść do spowiedzi skoro wiem że i tak
      nadal będę stosować środki inne niż naturalne

      moje życie sakramentalne nie będzie więc istniało...
      • Gość: liv Re: EMANUEL IP: 10.20.65.234, 10.1.10.* 07.03.01, 20:00
        Co wy z tym Kosciolem? Nie wierze ze ktos mysli o Dekalogu w takich chwilach i dylematach
        moralnych. Milosc to milosc. Mezczyznom latwo sie wypowiadac jakby to chcieli miec kolejne kopy
        rozowych bobaskow. Ale gdyby urodzili choc jedno dziecko a potem musieli je wykarmic i wychowac
        to by przestali tak filozofowac. Jestem mezatka od 10 lat. kocham meza, ale sytuacja zyciowa nie
        pozwala mi jeszcze na zosatanie szczesliwa mama rozowego bobaska. Uzywam pigulek
        antykoncepcyjnych. To cudowny wynalazek. Nie mam wasow, nie waze 100 kg, nie miewam
        humorow zwiazanych z uciazliwa menstruacja. W dodatku moj okres jest prawie co do godziny i
        trwa znacznie krocej i mam bardzo dobre wyniki badan, robie je regularnie. Kocham sie kiedy mamy
        na to ochote i bez wyrzutow sumienia, bo to cudownie przezywac takie chwile ze swoim facetem -
        zycie jest tak krotkie. Zupelnie nie rozumie po co ludzie (kobiety- faceci sie najwyżej przyglądają)
        bawią sie w jakies kalendarzyki, termometry i śluzy. Po co sobie tak komplikowac i tak trudne życie?
        a co do regulacji urodzen, to polecam bardzo ciekawy artykuł w rózowym dodatku Rzeczpospolitej,
        który był chyba dwa tygodnie temu. Przeczytacie tam o zabijaniu noworodków, ktore było
        praktykowane we wszystkich społecznosciach od zarania dziejów. Miłość powinna cieszyć, tak jak
        dzieci. pozdrawiam wszystkich
        • Gość: emanuel Re: liv IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 08:24
          Wolność człowieka polega na tym, ze podejmuję on perzeróżne decyzje, to dobrze,
          że Twój organizm dobrze reaguje na te środki. Nie potępiam osób, które
          postępują właśnie tak. Szanuję Twoje poglądy i nie pozostaje mi nic innego jak
          tylko życzyć Ci szczęścia i powodzenia.
      • Gość: emanuel Re: A NNA IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 07:59
        Jak bym slyszał moją żonę, ona także popada w
        przesadę. Z tą komunią to nie jest tak. To rodzaj
        uczty, każdy kto uczestniczy w uczcie eucharystycznej
        powinień przyjąć co daje mam gospodarz ofiarując nam
        siebie podczas kominii. Jeżeli stosujesz środki, to
        szkoda Twego zdrowia, a nie sumienia.
        • Gość: anna Re: EMANUEL IP: 157.25.122.* 08.03.01, 09:27
          jednak nie mogę się z Tobą zgodzić.

          zawsze można sobie ułatwić życie i wszystko wytłumaczyć tak by było łatwiej,
          ale z Komunią Św. bym nie szła tak daleko.

          jednak zostanę przy swoim
          • Gość: emanuel Re: ANNA IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 10:46
            Jeżeli pragniesz zostać na siłę cierpiętnicą to proszę bardzo. Z drugiej strony
            to świadczy o Tobie i Twym sumieniu jak najlepiej. Zresztą Kościół w Polsce
            spełnia swą rolę bardzo dobrze, na każdym kroku grzmi się z ambon o naszej
            grzesznej naturze, jako wychowanek kościoła nie do końca zgadzam się z takim
            spojrzeniem na wiernych. Ci sami wierni na zachodzie np. z Niemczech traktują
            te sprawy z zachowaniem prawa do wolności duszy. A co mają zrobić matki
            zabijające swoje co narodzone dzieci, lub dewianci molescujący rodzinę. Więcej
            szacunku dla siebie, szanujmy nasz własny dorobek w aspekcie etycznym.
            Oblekanie się w wory pokutne to obraz średniowiecza. Szanuję kanon Kościoła ale
            i szanuję samego siebie, jestem grzesznikiem takim samym jak każdy przecietny
            Kowalski, jednakże wcale nie czuję się z tego powodu kimś gorszym.
            • Gość: anna Re: emanuel IP: 157.25.122.* 08.03.01, 12:00
              nie jestem cierpiętnicą - jestem osobą wierzącą i
              staram się choć nie zawsze mi się to udaje wypełniać
              przykazania.
              jestem przy tym miłą, wesołą i pogodną osobą. żyję w
              zgodzie ze swoim sumieniem, ale nie mogłam nie
              zareagować na wybiurcze podchodzenie do wiary.

              nie uważam też abym była reliktem średniowiecza.
              wiara - każda nie tylko moja jest trudna, ciężko jest
              żyć tak jak tego od nas wymaga Chrystus.

              kościół nie zawsze głosi to co nam się podoba, i
              rzeczywiście kwestią sumienia jest czy będziemy tego
              słuchać i tak żyć.

              sam Pan Bóg dał nam wolną wolę, stąd też moje
              dylematy, bo niby wiem jaka jest etyka kościoła a
              jednak mam obawy... nie jestem jeszcze pewnie gotowa
              na oddanie swego życia w Jego ręce...

              nie jestem dewotką, myślę, czuję i pewnie dlatego mam
              problemy

              pewnie niechcący ale zabolało mnie to co napisałeś

              wypowiedź Grega była bardziej delikatna, ale i
              bardziej przekonująca

              moja przyjaciółka "stosuje metody naturalne" łykając
              tabletkę, bo tego oczekuje od niej jej święty mąż -
              nie uznał jej woli. przez to ona żyje w poczuciu winy
              i niekoniecznie czerpie satysfakcję z seksu

              pozdrawiam
              • Gość: emanuel Re: ANNA IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 13:00
                Kubeł zimnej nieraz jest czymś zaskakującym ale rani. Przyjmuję filozofię życia
                relistycznego. Ubieranie się słów w piekne słowa, to także sposób aby osiągnąć
                zamierzony cel. Nie miałem zamiaru urazić Cię ani nie mam takiego zamiaru,
                szanuję kobiety w sposób szczegolny, jednakże my męższczyźni do końca Was nie
                zrozumiemy. Jestem zodiakalną Panną i tak naprawdę lubię porządek, szanuję sam
                siebie i tak samo czynię z moimi rozmówcami, przyjaciółmi itd. Jesteśmy
                uczestnikami radości Kościoła a nie jego ofiarami. Jesteśmy wolni ale i
                zobligowani zasadami PANA DOMU. Zresztą Kościół powołał mnie do szczególnej
                roli, czuję sie faktem wyróżniony i wcale z tego powodu nie jestem kimś lepszym
                ani gorszym. Cieszy mnie, że są jeszcze osoby takie jak "Anna" dla których rola
                Kościoła ma tak ważnie i szczególne znaczenie w życiu, to znaczy nie jestem sam.
              • Gość: Bianka anna?? IP: 213.6.160.44, 62.104.208.* 08.03.01, 13:32
                ciesze sie, ze wierzysz, ja nie jestem wierzaca, wiec
                moze na wszystko spogladam troche z boku.....

                1. uwazam, ze jestes malokrytyczna w stosunku do
                Koscola i jego nauk...
                - gdyz jak wierzysz w chrystusa, tak musisz
                sie zastanawiac, czy ta wiara jest ci przekazywana
                wiarygodnie. i zgodnie z jego
                naukami......?????????????!!!!!!!!!!!!

                2. nigdzie w Biblii nie ma slowa o antykoncepcji, ani
                o celibacie i innych wymyslach Kosciola....

                3. negatywny stosunek kosciola do antykoncepji wynika
                moim zdaniem z obawy o nowe "dusze" i zwiazane z tym
                przychody.. ( wszelakie oplaty za sakramenty,
                ktorych=oplat tez w biblii nie ma....a duzo tych
                mozliwosci jest)

                4. metoda naturalna jest dla wiekszosci niewygodna i
                malo skuteczna :-) i sklada cala odpowiedzialnosc na
                kobiete !!!! ona musi badac sluz i temperature i
                szyjke, juz po tym niemialabym ochoty na seks...

                5. metoda hormonalna jest wygodna i teoretycznie
                zgodna z naukami kosciola, gdyz powoduje ona, ze nie
                jajeczkujesz, tak wiec nikogo nie zabijasz!!!!! tylko
                oszczedzasz jajeczka na przyszlosc, chociaz masz ich
                i tak duzo :-) tak wiec plemniki sobie wedruja i
                zadnego jejeczka nie spotykaja i ty nie zachodzisz w
                ciaze.......... i twoj seks jest bez napiecia, zajde
                czy nie i mozesz sie spokojnie kochac.....Bianka
                • Gość: emanuel Re: Bianka IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 13:47
                  Kto Ci powiedział, że badanie o ktorym mowa w pkt4 to
                  obowiązek kobiety, sam tego pilnuję wraz z żoną i
                  wcale nie czuję sie tego powodu zawstydzony. Kościół
                  stoi na staży bramy norm etycznych więc nie potępiaj
                  tego co Kościół ustanowił, bo to jest święte.
                  Słodkości w dniu KOBIET, dla mnie jesteście i tak
                  słodkie na codzień.
                  • Gość: Wojtek Re: Bianka IP: *.rabobank.pl 08.03.01, 14:40
                    &#62 wcale nie czuję sie tego powodu zawstydzony. Kościół
                    &#62 stoi na staży bramy norm etycznych więc nie potępiaj
                    &#62 tego co Kościół ustanowił, bo to jest święte.

                    Mylisz sie to co kosciol ustanowil nie jest swiete. Jest tylko wymyslem ludzi,
                    aktualnie piastujacych w tym kosciele stanowiska decyzyjne. Jesli cos jest
                    dzielem ludzi nie moze byc swiete bo czlowiek nie jest doskonala istota. A juz na
                    pewno niedopuszczalne jest swtierdzenie ze wszystko co ustanowil kosciol jest
                    swiete, bez wnikania w szczegoly. W takim razie swiete byly takze krucjaty i
                    palenie ludzi na stosie.

                    • Gość: emanuel Re: Wojtek IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 14:55
                      Więcej szacunku dla instytucji Kościoła. Konstytucja
                      Dogmatyczna o Kościele wyraźnie mówi ..."To Kościół
                      święty ustanowił jest święte..." Oczywiście nie
                      musisz tego faktu respektować, ale skoro pragniesz
                      być jego uczestnikiem musisz respektować dogmaty
                      Kościoła. Każdy kto przyjdzie zostanie pzryjęty, więc
                      zasadnym jest karcić dobrego gospodarza za to Cię
                      przyjął i o nic nie pyta. Jeżeli jesteś spragniony i
                      strudzony nie krytykuj lecz odpocznij bo zmeczony
                      jesteś bardzo.
                      • Gość: Bianka EMANUEL !!! IP: 213.6.16.212, 62.104.208.* 09.03.01, 14:43
                        Kosciol nie jest swiety, tylko sie stara wszystkim tak wmowic!!!!! Ze ty to
                        wieruysz, to twoja sprawa, ale
                        1. dlaczego nie wierzysz, ze ziemia jest plaska, skoro kiedys swiety kosciol
                        tak twierdzil???

                        2. dlaczego swiety kosciol popieral swieta inkwizycje, kiedy przykazanie boskie
                        mowi, nie zabijaj!!!! czyli kosciol postawil sie nad boga.....

                        3. tak samo jest z antykoncepcja..... mniej ludzi, mniej pieniedzy w
                        kosciele...., tym bardziej, ze pigulki wcale nie sa przeciwne z mysla kosciola

                        I kosciol potrzebuje krytyki!!!! inaczej niebyloby zmian !!!! a te sa
                        potrzebne, jezeli nie, tak czytaj pkt. 1 i 2 Bianka
                    • Gość: Ola Re: Bianka IP: 157.25.122.* 08.03.01, 15:23
                      Chociaż jestem osobą wierzącą w zupełności zgadzam
                      się z Bianką. Nie rozumiem strach katolików przed
                      pigułką. Dla mnie jest darem nauki, który pozwolił mi
                      wyzbyć się strachu i zatracić w miłości z ukochanym
                      mężczyzną. Kiedy się pobierzemy, być może strach
                      przed niechcianą ciążą ustąpi i powrócę do metod
                      naturalnych. Ewentualne dziecko nie zciągnie na mnie
                      potępienia ciotek i babć a i z mieszkaniem nie będzie
                      problemu. Ale mam bardzo nieregularny cykl, więc
                      zachowując swoją wiarę w Boga, w jego nieskończoną
                      dobroć i miłość potrafie się cieszyć swoją młodością
                      i spełniać tak jak tylko może nieskrępowana kobieta w
                      związku z ukochanym. Pigułka nie ma działania
                      wczesnoporonnego, bo w ogóle nie jajeczkuję (owulacja
                      jest zachamowana)(nie mówię o tzw. pigułce po)
                      teoretycznie nie mam więc żadnego dylematu. W pełni
                      zgadzam się z Bianką. Za kilkadziesiąt lat różne
                      dziwne zawodzące metody jak kalendzarzyk, czy
                      obserwacja wydzieliny z pochwy będą wydawać się
                      śmieszne.
                      • Gość: gepe Do Oli IP: *.wbk.com.pl 08.03.01, 18:39
                        Z tego, co napisałaś wnioskuję, że jesteś osoba młodą. Przyjmij do wiadomości, co
                        następuje:
                        Jako katolik (a ogólniej: wierzacy) wcale nie boję się pigułki (ani żadnego innego
                        sztucznego środka). Tu nie o strachy i obawy chodzi, lecz o spokój sumienia i o
                        poszanowanie tego, co wyznaję, w co wierzę, a także - a może przede wszystkim - tego,
                        kogo kocham. To, co mówi Bianka o nieistnieniu w Biblii takich czy innych zapisów o
                        antykoncepcji jest oczywiście prawdą, ale nie dodaje ona, że stanowisko Kościoła w tej
                        sprawie mniej lub bardziej bezpośrednio z tej Bibli wynika. Nie czas tu i miejsce na
                        teologiczne, socjologiczne i kulturowe wywody (jesli chcesz pogadać, daj znać na
                        forum , to wymienimy sie mailami). W Piśmie Świętym nie ma nic o antykoncepcji, bo w
                        tamtych czasach nikt o tym bladego pojęcia nie miał. Ale to jeszcze nie znaczy, że jest ona
                        moralnie dopuszczalna.
                        Dziwi Cię "strach katolików przed pigułką", tak? A nie dziwi Cię strach tychże katolików
                        przed "niechcianym dzieckiem"? Bo mnie bardzo. Własnie dlatego, że tak jak Ty, jestem
                        wierzący. Wierzący w Boga i wierzący Bogu, co znaczy, że wierzę, że jeśli On uważa, że
                        życie jest święte (każde życie) to tak jest i kropka. I wiesz - w tym miejscu postepowanie
                        Kościoła nie ma nic już do rzeczy, wszystkie przykłady znajomych "stosujących" i
                        "niestosujących" nie mają nic do rzeczy, wszystkie ckliwe i drastyczne relacje kobiet
                        chcących i niechcących miec dzieci itd., słowem nic nie ma tu do rzeczy, bo tu zaczyna się
                        moja osobista relacja z Bogiem. Czy ja chcę żyć według planu, który On dla mnie ma,
                        czy według planu, który ja sam dla siebie przygotowałem w nadziei, że może jest jednak
                        lepszy. Jak myślisz, co chciał powiedzieć Bóg, kiedy mówił "I połączy się mężczyzna z
                        żoną swoją..."? Nie "z koleżanką", nie "z cudzą żaną", tylko dokładnie "z żoną swoją". Chciał
                        dla nas źle? Po coś to jest. I dlatego Kościół potępia seks pozamałżeński, a nie
                        dlatego, że jest zacofany. To dla przykładu, o antykoncepcji można podobnie, tylko wywód
                        byłby znacznie dłuższy...
                        I jeszcze istotna rzecz: metody naturalne w takim rozumieniu jak wyżej mają pomagać
                        planować "mieć" dzieci wtedy, kiedy jest to najkorzystniejsze, a nie "nie mieć". Wbrew
                        pozorom, dla wielu małżeństw jest to bardzo ważna sprawa. Od tego w zasadzie
                        należałoby zacząć: cała ta dyskusja ma sens tylko w odniesieniu do seksu w
                        małżeństwie. W przeciwnym razie ten sens traci.
                        Wszystkiego dobrego w Dniu Kobiet, a nade wszystko mądrych wyborów! :-)
                      • Gość: aa Re: Bianka IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 08:01
                        Nie, nie, nie. Piszesz, że jesteś osobą wierząca. I jednocześnie z tego co
                        piszesz wynika, że prowadzisz życie seksualne nie będąc w małżeństwie. Czy to
                        nie hipikryzja. Dobrze w Biblii nie ma nigdzie mowy o pigułkach, a co Biblia
                        mówi o stosunkach pozamałżeńskich, co mówi Dekalog o cudzołóstwie. Dziewczyno,
                        miej trochę uczciwości w stosunku od samej siebie.
                        • Gość: ola Re: Bianka IP: 157.25.122.* 09.03.01, 10:01
                          Prowadzę życie seksualne bo kocham mojego mężczyznę
                          (pierwszego i ostatniego w życiu - za miesiąc się
                          pobieramy), a jestem osobą wierzącą, bo wierzę w
                          istnienie Boga i modlę się do niego. Wierzę, że jest
                          nieskończoną dobrocią i ufam mu. Gdzie tu
                          hipokryzja??? Mnie przeraża raczej twoje życie bez
                          ideałów. Mam wrażenie, że ludzie szukają problemów,
                          tam gdzie mieć ich nie powinni. Ale najważniejsze, że
                          jestem szczęśliwa, bo żyję w zgodzie ze sobą.
                          • Gość: pawel Re: Bianka (do Oli) IP: 195.94.193.* 09.03.01, 14:15
                            Gość portalu: ola napisał(a):

                            &#62 Prowadzę życie seksualne bo kocham mojego mężczyznę
                            &#62 (pierwszego i ostatniego w życiu - za miesiąc się
                            &#62 pobieramy),

                            ale jeszcze się nie pobraliście, i nie możecie być pewni
                            co wydarzy się jutro.
                            My także chcemy się pobrać za miesiąc. Jesteśmy około
                            trzydziestki, znamy się od 1.5 roku i będziemy dla
                            siebie pierwszymi partnerami.


                            &#62 a jestem osobą wierzącą, bo wierzę w
                            &#62 istnienie Boga i modlę się do niego. Wierzę, że jest
                            &#62 nieskończoną dobrocią i ufam mu. Gdzie tu
                            &#62 hipokryzja??? Mnie przeraża raczej twoje życie bez
                            &#62 ideałów. Mam wrażenie, że ludzie szukają problemów,
                            &#62 tam gdzie mieć ich nie powinni. Ale najważniejsze, że
                            &#62 jestem szczęśliwa, bo żyję w zgodzie ze sobą.

                            fakty są takie:
                            nie dowierzasz Bogu, wierzysz sobie.
                            Zobacz, jaka jest twoja wiara?
                            • Gość: ??? Re: Bianka (do pawla) IP: 212.75.107.187, 212.75.100.* 11.03.01, 01:35
                              Gość portalu: pawel napisał(a):

                              &#62 Jesteśmy około
                              &#62 trzydziestki, znamy się od 1.5 roku i będziemy dla
                              &#62 siebie pierwszymi partnerami.

                              W wieku trzydziestu lat pierwszymi partnerami??? Szczerze współczuję.
                              Pozbawialiscie się świadomie piękna fizycznej miłosci przez 1/3 życia, te
                              najpiękniejsze, młode lata atrakcyjności fizycznej mineły bezpowrotnie. I to w
                              imię czego??? Zasad wymyślonych przez Kościoł-instytucję, nie Boga. Biblia-
                              wybitne dzieło literackie - ma to do siebie ,że można interpretować jej nauki na
                              różne sposoby. Wierzący powinien postępować według jej przykazań i własnego
                              sumienia - nie można ślepo wierzyć w to co mówią duchowni, ponieważ niestety co
                              najmniej połowa z nich nie ma powołania (tylko brak innego pomysłu na życie).
                          • Gość: Bianka Ola IP: 213.6.16.212, 62.104.208.* 09.03.01, 14:52
                            Brawo, brawo, brawo, zycze szczescia, radosci i dlugiego pozycia , ...... a
                            seks przed slubem nigdzie nie jest zabroniny....... nie cudzoloz znaczy, abys
                            nie zdradzala tego, kogo kochasz, czyli z kim jestes w zwiazku
                            milosnym,......Bianka
                          • Gość: Alicja Re: Bianka IP: 195.94.211.* 09.03.01, 18:40
                            Tak, tylko że Kościół jednak apeluje o zachowanie dziewictwa ("czystości") do
                            dnia ślubu. I to, że bardzo kochasz swojego mężczyznę, o niczym nie świadczy.
                            Współżyjąc z nim przed ślubem w myśl nauki Kościoła popełniasz grzech
                            cudzołóstwa - bo wciąż nie jest on Twoim mężem. Ale rozważ to sama w sumieniu.
                • Gość: gepe Do Bianki IP: *.wbk.com.pl 08.03.01, 20:51
                  Mogę słówko? :-)
                  ad.1) Masz rację, powinniśmy być bardzo krytyczni w stosunku do Kościoła i tego co
                  robi. Dla naszego własnego dobra, bo sami jesteśmu Kościołem :-) ( a do tego
                  "instytucjonalnego" tym bardziej). Nie wiem, czy nauka Chrystusa jest przekazywana
                  wiarygodnie, natomiast wiem, że życzeniem samego Chrystusa było, aby tenże Kościół
                  taką rolę przyjął ( a ściślej Chrystus sam ten Kościół powołał i taka rolę mu wyznaczył -
                  tak stoi w Biblii), zapewne z całą świadomością błędów, jakie ten może po drodze
                  popełnić.

                  ad. 2) Masz rację - nigdzie (można sie spierać o celibat...). Za to aż roi się od miłości i
                  szacunku. Nie ma miłości i szacunku tam, gdzie czai się strach przed owocem tej
                  miłości (dzieckiem). I o to chodzi w antykoncepcji, że (prócz wszystkiego innego)
                  pomaga ona zlikwidować strach przed owocem miłości. Durne, nie? Kościół nie
                  pochwala żadnej antykoncepcji (nawet tej naturalnej), metody naturalne mają pomóc
                  zaplanować poczęcie w nakorzystniejszym momencie, a nie zapobiegać poczęciu, bo to
                  wbrew miłości(bardzo, bardzo duży skrót...). Owszem, ma slużyc taże temu, żeby
                  bezrozumnie nie płodzić bez sensu, ale wszystko to bez "strachu", że może się przydaży.
                  Ja jestem wierzący, więc mnie jest łatwiej (nie patrząc z boku) niektóre rzeczy pojąć (bez
                  obrazy :-) );
                  ad. 3) Oczywiście, masz rację. Kościół obawia się o dusze, boć taka jest m.in. jego rola
                  w tym swiecie. A wszelkie "opłaty za sakramenty..."itd., jeśli nie są ofiarą dobrowolną,
                  należy traktować jako wynaturzenie.I pokazywac paluchem. Są kapłani i kapłani, są
                  parafie i parafie. Trzeba być wobec Kościoła bardzo krytycznym, pamiętając, że to sam
                  Chrystus Go stworzył;

                  ad. 4) Znowu masz rację. Ta metoda nigdy nie będzie skuteczna, jeśli nie będzie
                  stosowana przez małżonków (a nie tylko przez sama kobietę), którzy będą wzajemnie się
                  wspierac w jej stosowaniu, bo wymaga (przynajmniej na początku) sporo dyscypliny.
                  Oczywiście nie ma ona sensu, jeśli mówimy o seksie (terminologia "kochamy się" w
                  odniesieniu do łóżkowej gimnastyki jest może i miła ale nie przystająca do
                  rzeczywistości) pozamałżeńskim, bo on wogóle nie ma sensu dla ludzi wierzących (oj
                  słabi jesteśmy, słabi, nie?...). Natomiast jeśli jest stosowana z miłością i szacunkiem
                  (no i rzecz jasna ze znajomością rzeczy) okazuje się nagle, że jej skuteczność rośnie
                  do 100%! Niesamowite, nie? Sami stosujemy i proszę nam nie wmawiać, że mamy
                  "szczęście". Co do niewygody, to moja żona jakoś sie nie uskarża, a harcerką raczej
                  nigdy nie była. Pomiar temperatury trwa może z minutę, a sprawdzenie śluzu to juz jest
                  naprawdę mordęga!...

                  ad. 5) Metoda hormonalna nie jest zgodna z naukami Kościoła nawet teoretycznie z
                  powodów, o których wyżej. Nie chodzi tu o niezabijanie, tylko o "strach". Poza tym trzeba
                  się tu wykazac także sporą dyscypliną w jej stosowaniu (ale niewygoda, nie?). Proszę Cię,
                  Bianko, abyś spróbowała zrewidować swoje poglądy na temat kochania się: miłość
                  nigdy nie jest "spokojna", to jest wulkan dobra, pozytywnej energii, poświęcenia i trwania
                  ze sobą na dobre i na złe( wskrócie). Spłycanie tego pojęcia do seksu jest sporym
                  nadużyciem. Być może - bedąc "zabezpieczonym" pigułką można sobie spokojnie
                  uprawiać seks, natomiast NIE MOŻNA się kochać. To sie wyklucza w rozumieniu ludzi
                  wierzących. Amen.
                  Pozdrowienia i życzenia z okazji Dnia Kobiet :-)
                  • Gość: Bianka Re: Do Bianki IP: 213.6.16.212, 62.104.208.* 09.03.01, 15:41
                    Gość portalu: gepe napisał(a):

                    Nie ma miłości i szacunku tam, gdzie czai się strach przed owocem tej
                    miłości (dzieckiem). I o to chodzi w antykoncepcji, że pomaga ona zlikwidować
                    strach przed owocem miłości. Durne, nie?

                    Masz racje, durne ;-). Milosc idealna to uczucie przyjemnosci psychicznej i
                    fizycznej. I owocuje ona czasami, inaczej by nas na swiecie nie bylo. Ale
                    czlowiek ma wolna wole i rozum, aby mogl decydowac, kiedy ta milosc zaowocuje,
                    kiedy ma ten owoc milosci ma szanse na dalszy rozwoj!!!!! I to rozni nas od
                    innych zwierzat. I to swiadczy o milosci i powaznym traktowaniu owocu
                    milosci!!!!!! Inaczej wg. kosciola powinnismy byc jak zolwie, ktore skladaja 1000
                    jaj na rok, ale przezywa tylko jeden jedyny zolw na 1000!!!!!!!, podczas gdy inne
                    sa zjadane przez naturalnych przeciwnikow!!!!! Bo wazne dla kosciola jest, abym
                    rodzila, najlepiej tasmowo, ale kosciolowi jest obojetne, czy bylybym w stanie
                    zapewnic owocom milosci dobre warunki. I to jest dla mnie milosc, ze ja i moj maz
                    powaznie traktujemy i szanujemy nasze nasze owoce :-)) Nie jest wazna ilosc, a
                    jakosc....

                    Natomiast jeśli jest stosowana z miłością i szacunkiem
                    &#62 (no i rzecz jasna ze znajomością rzeczy) okazuje się nagle, że jej skuteczność
                    rośnie do 100%.Niesamowite, nie?


                    Jak mozna stosowac m.nat. z miloscia? trzymasz termometr z szacunkiem, czy
                    sprawdzasz sluz z miloscia, czy jak twarda jest szyjka macicy????? Dla mnie to
                    nie ma nic wspolnego z szacunkiem dla milosci i kobiety !!! Ile masz juz
                    dzieci???? ze mowisz o 100% skutecznosci??? Wystarczy jedna infekcja, stres,
                    radosc, przezycia emocjonalne w domu i pracy, kiedy cykl sie przyspiesza i milosc
                    owowcuje !!!!!!!
                    ad. 5) Metoda hormonalna nie jest zgodna z naukami Kościoła nawet teoretycznie z
                    &#62 powodów, o których wyżej. Nie chodzi tu o niezabijanie, tylko o "strach". Poza
                    tym trzeba
                    &#62 się tu wykazac także sporą dyscypliną w jej stosowaniu (ale niewygoda, nie?).
                    Proszę Cię,
                    &#62 Bianko, abyś spróbowała zrewidować swoje poglądy na temat kochania się: miłość
                    &#62 nigdy nie jest "spokojna", to jest wulkan dobra, pozytywnej energii,
                    poświęcenia i trwania
                    &#62 ze sobą na dobre i na złe( wskrócie). Spłycanie tego pojęcia do seksu jest
                    sporym
                    &#62 nadużyciem. Być może - bedąc "zabezpieczonym" pigułką można sobie spokojnie
                    &#62 uprawiać seks, natomiast NIE MOŻNA się kochać.

                    NIE ZGADZAM SIE!!!!!!!! Jezeli sie zabezpieczam, to znaczy, ze traktuje milosc i
                    jej owoce i siebie powaznie. Nie mam wtedy "strachu" i moge w pelni sie kochac....
                    fizycznie i psychicznie. Nie boje sie, ze mi sie cykl opozni i tym "strachem" nie
                    zatruwam swojego zwiazku. I wtedy jestem gotowa do wiekszego dawania i brania...
                    Moge zapewnic ciebie, ze pigulka wcale nie sprowadza milosci do poziomu seksu,
                    skoro mozemy zawsze, to robmy do bolu!!!! Jedno jest pewne, masz wiecej
                    mozliwosci i okazji i urozmaicen, bez ktorych by nie bylo tylu dobrych uczuc....
                    I co jest najwazniejsze, nasz zwiazek tylko na tym zyskuje i nasza milosc i nasz
                    szacunek do siebie tez!!!!! Ciekawa jestem, co ci powiedzialaby zona, ze jakby
                    kosciol pozwolil na pigulke, co by wybrala??? ;-)


                    Bianka



                    • Gość: gepe Re: Do Bianki. Bardzo długi list... IP: *.wbk.com.pl 09.03.01, 19:07
                      Bianko, jak chyba się domyślasz, ja także nie mogę się z Tobą zgodzić. Co więcej,
                      prawdopodobnie nigdy się ze sobą nie zgodzimy, bo ani ja nie zrozumiem miłości bez
                      Boga, ani Ty - dopoki nie zechcesz - nie zrozumiesz miłości "z Bogiem" (czyli dopoki nie
                      dana Ci będzie łaska wiary, a Ty jej nie odrzucisz). Od razu się zastrzegam: wcale nie
                      uważam, że przez to iż mnie ta łaska jest dana, to jestem kimś lepszym, mądrzejszym,
                      czy ważniejszym (natomiast czuję się poprzez to obdarowanym). Ale przez to spoczywa na
                      mnie odpowiedzialność, której się nie zrzekam. Tylko kilka(nascie) zdań:
                      Miłość (nawet idealna, a może przede wszystkim idealna) to nie jest "uczucie
                      przyjemności" (choć może takowe się w niej mieścić i najczęściej tak jest).
                      Zdziwiłabyś się, ilu ludzi w imię miłości doświadcza z własnej woli "nieprzyjemności",
                      przykładów aż nadto. Natomiast to co Ty nazywasz miłością (albo tak mi sie wydaje?) to
                      jest po prostu seks. Istotnie, niesie dużo przyjemności "psychicznej i fizycznej", a dla
                      wierzących małżonków (ale tylko małżonków) jest dodatkowo uświęcony sakramentem
                      (bo jest częścią - bardzo ważną i istotną - małżeńskiej miłości). Można w dużym
                      uproszczeniu powiedzieć, że w małżeństwie seks jest obowiązkiem (tak!). Co wszakże
                      nie oznacza, że mamy sie mnożyć, jak króliki, bo - jako rzekłaś - "człowiek ma wolna
                      wole i rozum", których musi także w tych sprawach świadomie używać. Uważam, że
                      jedno drugiego nie wyklucza, a wiara, rozum i wolna wola w normalnej sytuacji są
                      składnikami tej samej miłości.
                      "I owocuje ona czasami, inaczej by nas na swiecie nie bylo. Ale
                      czlowiek ma wolna wole i rozum, aby mogl decydowac, kiedy ta milosc zaowocuje,
                      kiedy ma ten owoc milosci ma szanse na dalszy rozwoj!!!!! I to rozni nas od
                      innych zwierzat. I to swiadczy o milosci i powaznym traktowaniu owocu
                      milosci!!!!!!" - napisałaś bardzo rozsądne zdanie :-) . Ja uważam dokładnie tak samo.
                      "Inaczej wg. kosciola powinnismy byc jak zolwie, ktore skladaja 1000
                      jaj na rok, ale przezywa tylko jeden jedyny zolw na 1000!!!!!!!, podczas gdy inne
                      sa zjadane przez naturalnych przeciwnikow!!!!! Bo wazne dla kosciola jest, abym
                      rodzila, najlepiej tasmowo, ale kosciolowi jest obojetne, czy bylybym w stanie
                      zapewnic owocom milosci dobre warunki." - gdyby tak było naprawdę (a ja ten Kościół
                      trochę znam, choć nie jestem i nie byłem z nim związamy "służbowo"), to ja bym taki
                      kościół odrzucił i posłał do diabła. Oczywiście jest w Kościele wiele anomalii
                      (przykładów wiele), podejrzewam głęboko, że o wielu z nich nie wiemy i może nigdy
                      się nie dowiemy. Jest tak, bo tworzą go ludzie , a nie aniołowie. Kiedy Chrystus dwa
                      tysiące lat temu powoływał go do życia musiaał byc świadom tego, co sie z nim będzie
                      działo, a mimo to go powołał i jeszcze zobowiązał do przekazywania jego własnych nauk.
                      Co więcej, dał się za to ukrzyżować. Musiał byc bardzo pewny swego... Mnie to zawsze
                      daje dużo do myślenia, gdy ktoś usiłuje mi wmawiać podobne teksty, jak ten powyżej.
                      Oczywiście mam mimowolnie nad tobą tę przewagę, że ja Bogu wierzę, przyznam, że
                      jest to bardzo wygodne :-). Reasumując: Kościołowi wcale nie zależy, żebyś "rodziła
                      taśmowo" (tak robili hitlerowcy z Polkami "rasy germańskiej"), tylko abyś nie bała
                      się przyjąć i pokochać każde dziecko, ktore może się w Tobie począć. Każde, nawet to
                      poczęte wbrew Twojej woli (wbrew temu, co się powszechnie mówi, nie ma środków
                      pewnych na 100%, choćby dlatego, że jeszcze w żadnej materii i dziedzinie nie
                      wymyślono ideału :-)).
                      "Nie jest wazna ilosc, a
                      jakosc.... " - tak można powie
              • Gość: emanuel Re: ANNA IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 08.03.01, 13:58
                Jeszcze raz Ja. Zamiast przekonywać Cię do KOscioła
                XXI wieku powinienem raczej złożyć życzenia z powodu
                tak ważnego święta, i tak jesteście dla nas
                świętością na codzień nie zmienia to faktu, że dziś
                szczegolnie życzymy Wam wszystkiego najlepszego.
                Zaniepokoiło mnie słowa "dewocja", jak tak młoda i
                wrażliwa osoba mogłaby być kimś takim??? A co do
                koleżanki, jej możesz życzyć powodzenia, sama raduj
                się darem natury, moja żona wcale nie czuję
                opuszczona przez to, ze ma męża "świętoszka". Pewnie,
                że nie możemy się kochać kiedy nam to się podoba ale
                i na to istnieją sposoby. Ale gdy nadejdzie stosowny
                czas, to nasza radość jest wówczas szczególna.
                Koleżanki niech sobie biorą, nie ma czego zadrościć.
              • Gość: gepe Do Anny :-) IP: *.wbk.com.pl 08.03.01, 19:36
                Mam nadzieję, że nie będzie bolało :-)
                Każda wiara jest trudna, bo każda miłość jest trudna. Najtrudniejsza jest miłość
                Chrystusa, bo wymaga dużo. Z kolei daje niewspólmiernie dużo satysfakcji. Myślę, że
                kluczem do pokonania dylematów (w jedną lub drugą stronę), które wszyscy mamy jest
                zrozumienie, a właściwie uwierzenie w miłość Chrystusa. W to, że jesli zdecydujemy
                sie zaufać, to będzie OK (co wcale nie znaczy, że nie pocznie sie dziecko! - tylko i
                wyłącznie, że będzie dobrze. My (bo ja także wcale się od tego typu problemów nie
                dystansuję) możemy sobie tylko gdybać, co by było, gdyby zdarzyła się "wpadka", a On
                juz wie. I - ponieważ nas kocha, a my mu ufamy - postara się, aby cokolwiek się wydarzy,
                wydarzyło się dla naszego dobra. To jest - myślę - klucz. I jeszcze: czegokolwiek byśmy
                nie nabroili, to zawsze możemy wrócić. Chrystus nie potrafi się "obrazać" :-) . Kościół...
                tak, on potrafi się "obrazić". Stąd strach, prawda? Ale w moim (naszym, z żoną) przypadku
                było tak, że kiedy juz się zdecydowaliśmy, to ten strach zmył się, jak niepyszny. Owszem,
                czasem powracał (i powracać zapewne będzie...), ale... jesteśmy tylko ludźmi, i Bóg na
                pewno to rozumie. Czasem sobie myślę, że On gdzieś tam "w górze" obserwuje nasze
                "strachy" i uśmiecha się pod wąsem, że takie głupoty nam do głowy przychodzą, a On i
                tak z uporem maniaka nas kocha :-) . I juz nie boję się "postanowienia poprawy" i
                rachunku sumienia. Skądinąd wiem, że jeszcze nie raz będę musiał je podjąć, ale
                jednocześnie jestem pewien, że On za każdym razem "uśmiechnie się pod wąsem".
                Nigdy nie będziemy ideałami.
                Anno, może spróbuj pogadać z DOBRYM kapłanem? Powinien wiele teologicznych
                wątpliwości jeśli nie rozwiać, to przynajmniej objaśnić. Na razie jeszcze raz pozwolę
                sobie polecić książkę Jacka Pulikowskiego i pp. Grabowskich "Młodzi i miłość". To nie
                jest książka naukowa, więc trzeba ją czytać z krytycyzmem. Ale może pomóc.
                Mam nadzieję, że nie zanudziłem :-) Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Kobiet.
                • Gość: emanuel Re: ANNA IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 09.03.01, 07:18
                  A jednak udało mi zaprosić do rozmowy i włączyć do tej dyskusji wiele
                  interesujących osób Aniu. Przepraszam za moje sformułowania używałem ich celowo
                  pragnąc w ten sposób pokazać wiele aspektów tej bardzo ważnej sprawy. Poznałem
                  Cię właśnie poprzez to, że użyłem określonych słów, które mogłyby wywołać
                  określone słowa i poglądy z Twej strony. Dziś mogę stwierdzić, że jesteś po
                  mimo mojej postawy osobą idącą właściwą drogą, wrażliwą w aspekcie sumienia.
                  Jeżeli przeżywasz cały szereg dylematów tej natury już teraz to co będzie
                  później. Wspaniałym rozwiążaniem tej sprawy jest spowiednik w zaciszu
                  konfesjonału, można także czerpać siłę z własnej wiary ale mozna zadrościć
                  koleżankom, które poszły na skróty. Prosze jeszcze raz mi wybaczyć, że ożywiłem
                  te dyskusję poglądami, które tak naprawdę mogą być niebezpieczne dla osób
                  słabych wiarą.
                • Gość: aga Re: Do gepe IP: *.rechten.rug.nl 09.03.01, 09:16
                  jestes wielki:-), akceptujemy cie jestes jednym z nas
                  • Gość: gepe Re: IP: *.wbk.com.pl 09.03.01, 17:12
                    Skąd, mam jedynie 169cm. wzrostu... :-)
                • Gość: ja Re: Do Anny :-) IP: *.gazeta.pl 13.03.01, 12:35
                  gdzie tą książkę można dostać?
                • Gość: ja Re: Do Anny :-) IP: *.gazeta.pl 13.03.01, 12:37
                  gdzie tą książkę można dostać?
                  • Gość: gepe Re: Do ja :-) IP: *.wbk.com.pl 13.03.01, 20:26
                    Spróbuj w Ksiegarni Św. Wojciecha, jeśli taka u Ciebie istnieje; Jeśli nie, po prostu pytaj
                    w księgarniach. Ostatecznie możemy sie "zgadać i prześlę Ci ją.

                    Pozdrawiam - gepe
                  • Gość: gepe Re: Do ja :-) IP: *.wbk.com.pl 13.03.01, 20:43
                    ... tylko teraz przez dwa tygodnie nie bedę uchwytny w sieci :-( . Spróbuj na początku kwietnia
                    (jeśli ksiązki nigdzie nie znajdziesz)
                    gepe
              • Gość: aa Re: emanuel IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 07:52
                Popieram, to co napisałaś! Nie można iść na łatwiznę i interpretować nauki
                Kościoła tak, jak jest mi akurat wygodniej. Stosujemy z mężem metody naturalne
                i szczególnie dla Niego nie zawsze jest łatwe być wstrzemięźliwym w okresie
                płodnym. Ale to jest do przejścia, a dzięki temu nie mamy wyrzutów sumienia i
                możemy zawsze "bez problemu" iść do spowiedzi i korzystać ze wszystkich
                sakramentów Kościoła, co jest dla nas b. ważne. A jeśli chodzi o Twoją
                przyjaciółkę, to kwestie metod regulacji poczęć powinna była uzgodnić z mężem
                jeszcze przed ślubem.
                Pozdrawiam
                aa
                • Gość: ana Re: do gepe IP: unknown, 194.145.96.* 09.03.01, 09:37
                  Twoja żona to ma szczęście... Też bym chciała, żeby mój mąż miał podobne
                  podejście do życia jak Ty. Nie zrozum mnie źle - mój mąż jest wspaniały, ale w
                  sprawach wiary często mamy odmienne zdania. Popieram Cię całym sercem. Żałuję,
                  że moja wiara i poglądy na życie nie są aż tak niezachwiane jak u Ciebie. Może
                  wtedy potrafiłabym wytłumaczyć pare spraw mężowi. Często rozmawiamy, ale ja
                  chyba nie potrafię być taka przekonująca jak Ty...
                  • Gość: gepe Re: IP: *.wbk.com.pl 09.03.01, 17:10
                    Dziękuję, choć zapewniam Cię, że to żadna sztuka mieć takie poglądy przy tak
                    wspaniałej żonce, jak moja :-) .
                    Z uporem maniaka polecam: J. Pulikowski, pp. Grabowscy "Młodzi i miłość" - znajdziesz
                    tam naprawdę wiele rozsądnych argumentów.
                • Gość: senny Re: emanuel - do aa IP: 195.41.66.* 09.03.01, 09:39
                  Robisz wielki blad z ta wstrzemiezliwoscia w plodne dni. Wlasnie wtedy zamiast
                  meczyc meza 'ze musi wytrzymac' powinnas okazac mu, ze go kochasz i zrobic cos
                  dla niego by nie musial 'wytrzymywac'. Sa rozne sposoba a na pewno bardzo to
                  doceni. Juz niejedno malzenstwo sie rozpadlo bo kobiety mysla, ze sex jest
                  tylko dla nich a jak maja swoje dni - plodne lub okres - to maz
                  musi 'wytrzymywac'. Wytrzyma do pierwszej okazji.
                  Pozdrowienia od mezczyzny kochanego przez kobiete
                  • Gość: aa do senny IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 10:34
                    Przecież nic nie napisałam o wstrzemięźliwości w okresie okresu. A ponieważ na
                    razie nie planujemy więcej dzieci, czy to się to Tobie podoba, czy nie nie
                    będziemy współżyć w dni płodne. I, proszę Cię, nie obrażaj mojego męża
                    stwierdzeniem "do pierwszej okazji". Nie masz do tego prawa. Jestem mojego
                    męża pewna po tysiąckroć.
                  • Gość: Alicja Re: emanuel - do aa IP: 195.94.211.* 09.03.01, 18:54
                    Oto przykład męskiego szowinizmu. Zapewniam Cię, że są też mężczyźni,
                    którzy "wytrzymują". Jeśli facet szanuje i naprawdę kocha swoją kobietę i na
                    dodatek jest odpowiedzialny, to potrafi być wstrzemięźliwy. Żądanie od
                    kobiety "dowodu miłości" w postaci seksu, zwłaszcza wtedy gdy ona (z różnych
                    przyczyn, także dni płodnych) nie ma na to ochoty, to nie jest prawdziwa
                    miłość. Ale co takiego macho może obchodzić? Ostatecznie nie on zajdzie w
                    ciążę, nie on będzie miał poranne mdłości, nie on będzie rodził, a potem nie on
                    pójdzie na przymusowy urlop macierzyński, bo to kobieta zostanie przez pół roku
                    uwięziona w domu przy dziecku - przecież nie wolno jej skrócić urlopu i wrócić
                    wcześniej do pracy, nawet gdy są po temu warunki. Nie. Macho MUSI zaspokoić
                    swoje potrzeby seksualne i traktuje w związku z tym kobietę instrumentalnie, a
                    jak ona nie chce się z nim kochać, to straszy, że pójdzie do innej. Gratuluję
                    podejścia!
            • Gość: Ewa Re: ANNA IP: 195.205.122.* 09.03.01, 12:43
              Tak się zastanawiam, czy przypadkiem metody naturalne to nie zblizona forma
              nienaturalnych metod zapobiegania ciąży(tabletki, spirala). W obu przypadkach
              ingerujemy w naszą naturę, tyle tylko, że przy metodzie naturalnej wydaje nam
              się, że robimy to uczciwie. A przecież każdy akt miłości powinien być
              spontaniczny. Skoro więc nie chcąc narodzin dziecka świadomie rezygnujemy ze
              współzycia, to nie ingerencja w naturę. Jeżeli natura, nasz organizm daje nam
              znaki, mamy ohcotę współżyć, a odmawiamy sobie tego wiedząc, że w konsekwencji
              mogłoby narodzić się dziecko. Jestem blisko 2 lata po ślubie. Oboje bardzo
              chcielibyśmy mieć dziecko. Stosujemy jednak tabletki. Metod naturalnych jednak
              się obawiam. Nie przytyłam, nie mam wąsów... Jestem wierząca, chciałabym
              postępować zgodnie z nauką kościoła, ale nie stać mnie na dziecko. To głupio
              brzmi, ale chyba taka jest prawda.
              • Gość: Bianka Re: Ewa IP: 213.6.16.212, 62.104.208.* 09.03.01, 15:53

                Ewa, mam wrazenie, ze duzo w Tobie rozgoryczenia tym, ze sie postawilas przeciwko
                naukom Kosciola!!!!

                po 1. Kosciol zmienny jest np. kiedys byla ziemia plaska, teraz jest kula ;-)

                po 2. ty powaznie traktujesz dar zycia, gdyz jezeli wasz zwiazek ma owocowac, to
                w odpowiednim dla was momencie i ciesz sie z tego......
                Bianka

    • Gość: ks Re: metody naturalne?czy je stosować? do Anny IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 09.03.01, 10:22
      Pragnąłbym włączyć się do dyskusji, przeczytałem
      wiele wypowiedzi jednakże brak jest teraz Twej
      odpowiedzi Aniu na wiele aspektów tej sprawy. Mam
      nadzieję, że część z nich pomoże działać zgodny z
      własciwego punktu widzenia. Popieram punkt widzenia
      Kościoła na aspekcie środków antykoncepcyjnych
      osbiście nie mogę wypowiedzieć się o stowaniu tych
      środków jednakże ilekroć zwracają się do mnie
      zwłaszcza młodzi często będzący na rozdrożu zachącam
      ich do metod naturalnych, które tak naprawdę
      pozwalają zachować pełną świadomość podejmowanych
      decyzji, nie wspomne tu już o stanowisku Kościoła
      Katoliskiego, który zawsze będzie stał i zachęca do
      czystości. Nie sa to łatwe decyzje, wiążą sie one
      zawsze o podjęciem ryzyka, jednakże tylko głeboka
      świadomość nasycona miłością do partnera przyniesie
      Ci Aniu odpowiedź tak bardzo oczekiwaną.
      • Gość: anna Re: wszyscy IP: 157.25.122.* 09.03.01, 12:15
        odpowiedziałam w dniu wczorajszym na listy, ale nie
        ukazała się ta moja wypowiedź na forum. nawet tego
        nie zauważyłam - pewnie serwer bł zajęty.

        zadając takie pytanie byłam ciekawa czy moje dylematy
        przeżywa ktoś jeszcze? jak jest ze stosowaniem
        praktycznym tych zasad? itp

        wypowiedzi tych wielu mądrych ludzi nie były mi
        potrzebne do zajęcia stanowiska - to i tak pozostanie
        problem mój i mojego męża. wierzę że wybierzemy dobrą
        drogę

        prawdą jest że stosowanie metod naturalnych wymaga
        samodyscypliny, zaangażowania i poznania zasad
        obliczeń, tłumaczenia wykresu... może się pojawić
        pomyłka

        wierzę jednak że w końcu starczy mi wiary by oddać
        soje życie w ręce Boga i zawierzyć Mu tak jak tego
        oczekuje...

        wiele osób się pewnie teraz uśmiechnie ironicznie,
        zasiądzie do klawiatury i wystuka - gratuluję
        wielodzietnej rodziny...

        a nawet jeśli? czy to ędzie coś złego? czy takie
        rodziny są gorsze? oby nam tylko wystarczyło środkow
        na ich utrzymanie i wykształcenie

        może po drugim dziecku będziemy musieli wiele spraw
        przemyśleć, ale to przed nami

        pozdrawiam wszystkich i dziękuje za mądre słowa

        emocje nie były tu potrzebne, bo i tak nikt niczego
        nie był w stanie zmienić w moim życiu - zadecyduję o
        nim sama

        • Gość: aa Re: wszyscy IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 13:31
          A ja naprawdę gratuluję. Mądrzy ludzie w dziesiejszej Polsce powinni mieć jak
          najwięcej dzieci.
          • Gość: Bianka Re: wszyscy IP: 213.6.16.212, 62.104.208.* 09.03.01, 15:57
            Jasne´, tylko madroscia tych dzieci nie wykarmisz!!!!!!! I zapasy ziemi sa tez
            ograniczone..... Bianka

            Ile masz ty dzieci?
      • Gość: anna Re: emanuel IP: 157.25.122.* 09.03.01, 12:18
        dziękuję za wypowiedzi

        była kiedyś taka bajka o motylu emanuelu - niech pan
        będzie takim motylem dla swojej żony

        i niech Pan Jej móiw , że Ją kocha , niech o tym
        zawsze wie

        pozdrawiam
        • Gość: emanuel Re: ANNA IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 09.03.01, 13:28
          Bajkę owszem oglądałem, nawet jeszcze ją pamietam. Droga Aniu - Twoje
          zachowanie jest typowe, jak to "Anie" postępują. Temat wywołałaś w sposób
          celowy i świadomy, więc proszę nie obrażaj się na nas biorących udział na tym
          formum. Wielokrotna wymiana uwag była interesująca i ciekawa. Życzę Ci
          powodzenia jednakże wyczuwam Twe rozgoryczenie, nie ma gotowej receptury na
          takie dylematy życiowe istnieje tu jedynie empiryzm i wiara oraz miłość, miłośc
          i jeszcze raz miłość w niej jest wszystko. A zonę owszem kocham bardzo darze ją
          miłością a nie uczuciem i w związku z tym nie przeżywamy takich dylematów.
      • Gość: anna Re: gepe IP: 157.25.122.* 09.03.01, 12:19
        nie bolało

        dziękuję
      • Gość: Ziuta Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: 212.75.99.* 09.03.01, 12:37
        Przyznam się, że nie przeczytałam wszystkich
        wypowiedzi (temet interesujący, więc i dyskutujących
        wielu). Nie wiem więc, czy ktoś już przypadkiem nie
        poruszył tego problemu o którym chcę napisać (jeżeli
        tak, to sorry). Czy ktoś z was zwrócił uwagę jaki
        argument jest podawany na naukach przedmałżeńskich
        przeciwko środkom atykoncepcyjnym (zakładamy, że nie
        mówimy o tzw. wczesnoporonnych). Otóz moi drodzy
        środki antykoncepcyjne poniżają kobiety (sic!). Ja co
        prawda tego nie rozumiem, ale może ktoś mądry :) mi
        to wytłumaczy?
        • Gość: Wojtek Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: *.rabobank.pl 09.03.01, 13:07
          &#62 argument jest podawany na naukach przedmałżeńskich
          &#62 przeciwko środkom atykoncepcyjnym (zakładamy, że nie
          &#62 mówimy o tzw. wczesnoporonnych). Otóz moi drodzy
          &#62 środki antykoncepcyjne poniżają kobiety (sic!). Ja co
          &#62 prawda tego nie rozumiem, ale może ktoś mądry :) mi
          &#62 to wytłumaczy?

          Tego sie nie da wytlumaczyc stosujac normalne kategorie
          myslenia. Musisz sie wczuc w mentalnosc ksiezy.
          Generalnie chodzi o to ze kosciol ma jeden wielki
          kompleks na punkcie seksu (co jest w sumie zrozumiale).
          Zupelnie inaczej by bylo gdyby zniesiony zostal celibat
          ksiezy. No ale tak nie jest wiec z tego powodu musimy
          sie uzerac z bzdurnymi zasadami ustanowionymi przez
          hierarchie koscielna. Nigdzie w Biblii nie jest
          napisane ze seks w malzenswtie ma sluzyc tylko i
          wylacznie plodzeniu dzieci a to staraja sie nam wmowic
          ksieza. Dlatego nie powinnismy stosowac srodkow
          antykoncepcyjnych, bo to daje nam calkowita swobode w
          seksie, mozemy sie wtedy kochac kiedy chcemy i jak
          czesto chcemy. Mozemy czerpac z seksu sama radosc i nie
          musimy wiazac z seksem jakichs obowiazkow i sztucznych
          ograniczen. Seks jest wtedy latwiejszy a tak byc nie
          powinno, bo wedlug kosciola seks powinien wiazac sie z
          dodatkowymi 'utrudnieniami' takimi jak potrzeba
          kontrolowania swojego organizmu, swiadomej
          wstrzemiezliwosci. A wszystko przez brutalnie mowiac
          kompleksy kleru i idiotyczny zapis o celibacie, ktorego
          w biblii oczyiscie tez nie ma...

          A jesli chodzi o to ponizanie kobiety, to nie
          zastanawiaj sie nad tym specjalnie. Jakis argument
          trzeba podac zeby odstraszyc ludzi od srodkow
          antykoncepcyjnych. A ze te argumenty sa smieszne to juz
          inna sprawa. Wspolczesne pigulki nie powoduja zadnych
          ujemnych efektow (moze poza zmniejszeniem ilosci sluzu
          u kobiety, co da sie rozwiazac bardzo prosto). Kobietom
          nie rosna wasy, nie tyja, a za to okres przebiega w
          sposob mniej uciazliwy. To wszystko jest bardzo nie po
          mysli kosciola, bo z ich punktu widzenia lepiej by bylo
          gdyby srodki powodowaly jak najwiecej negatywnych
          efektow. Dlatego jak sie nie ma lepszych argumentow, to
          sie wymysla bzdury takie jak ponizanie kobiety. Pewnie
          chodzi o to ze oczywiscie kazda kobieta kocha sie tylko
          po to zeby miec dzieci i to jest jej jedynym celem. Gdy
          stosujesz srodki, to kochasz sie dla przyjemnosci i
          dlatego kobieta jest wtedy ponizona, bo maz traktuje
          wtedy zone jako srodek do zaspokojenia swoich
          prymitywnych zwierzecych instynktow... :)

          Rada na koniec. Postepuj w zgodzie z wlasnycm
          sumieniem, olej to co slyszysz na naukach
          przedmalzenskich. Jesli uwazasz ze nie robisz nic zlego
          i chcesz sie kochac ze swoim chlopakiem/mezem rob to
          tak czesto jak chcesz. O tym czy brac srodki czy nie
          daj zadecydowac Twojemu ginekologowi a nie Ksiedzu, bo
          on jest przynajmniej kompetentna osoba do wypowiadania
          sie w tych kwestiach. A jesli jestes osoba gleboko
          wirzaca i to co mowi kosciol jest dla ciebie wyrocznia,
          to postepuj wedlug jego zasad.

          Wybor nalezy do Ciebie i do nikogo innego.
          • Gość: Ola Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: 157.25.122.* 09.03.01, 13:32
            Ja się zastosowałam do zasad które głosi Wojtek. Mam sumienie i wierzę w Boga,
            modlę się i postępuję zgodnie z tym sumieniem. I mam ten cudowny komfort, że
            potrafię też logicznie rozumować i wiem, że księża są również istotami
            niedoskonałymi - więc mogą się mylić. Wystarczy tylko zajrzeć do jakiegoś
            podręcznika historii (co tam wyprawiali papieże!!!). Ale nie będę się ich
            czepiać. Wiem, że nie robię nikomu nic złego stosując tabletki - i co ważne nie
            robię nic złego też sobie. Nie choruję ze strachu, że urodzę dziecko, którego
            nie będę mogła utrzymać. Świadomie i odpowiedzialnie mogę o sobie decydować.
            Nie mogę dopatrzyć się tego zła, które niektórzy upatrują w tabletkach. I co
            najważniejsze ja i mój mężczyzna jesteśmy szczęśliwi! Pozdrawiam Cię Wojtku i
            życzę innym takiego zdrowego i logicznego myślenia.
            • Gość: emanuel Re: Ola i Wojtek IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 09.03.01, 13:49
              Jeżeli w sposób świadomy przyjeliście jesteście w związkach małżeńskich
              zawartych w Kościele, to możecie sobie złożyć życzenia ??? .
              • Gość: Wojtek Re: Ola i Wojtek IP: *.rabobank.pl 09.03.01, 14:09
                &#62 Jeżeli w sposób świadomy przyjeliście jesteście w
                związkach małżeńskich
                &#62 zawartych w Kościele, to możecie sobie złożyć
                życzenia ??? .

                Widzisz, problem polega na tym, ze nie zawsze zawarcie
                slubu w kosciele oznacza zgadzanie sie z zasadami
                gloszonymi przez ksiezy katolickich. Dla osoby
                wierzacej slub koscielny jest sakramentem przed Bogiem.
                To przed Bogiem przysiegasz wiernosc zonie i przed
                Bogiem deklarujesz sie ze chcesz z ta osoba spedzic
                reszte zycia. Przed Bogiem a nie przed ksiedzem.
                Ludziom wierzeacym slub koscielny jest pootrzebny, ale
                niekoniecznie potrzebne sa zasady ktore glosza ksieza.
                Ludzie wierza w Boga a nie w kosciol. I to ze ktos mial
                slub koscielny i deklaruje sie jako osoba wierzaca nie
                musi automatycznie oznaczac ze popiera zasady gloszone
                przez ksiezy i ze musi sie do nich stosowac... koscilo
                jest posrednikiem miedzy Bogiem a malzonkami, a nie
                strona w zawieranym zwiazku.
                • Gość: Alicja Re: Ola i Wojtek IP: 195.94.211.* 09.03.01, 19:17
                  kosciól
                  &#62 jest posrednikiem miedzy Bogiem a malzonkami, a nie
                  &#62 strona w zawieranym zwiazku.
                  Dokładnie Kościół nawet nie jest pośrednikiem, tylko świadkiem ślubu. Sakramentu
                  udzielają sobie sami małżonkowie - Kodeks Prawa Kanonicznego dopuszcza nawet
                  zawarcie ważnego ślubu sakramentalnego w szczególnym przypadkach bez obecności
                  księdza czy diakona. Oczywiście są odpowiednie obostrzenia - o ile pamiętam, w
                  przypadku zagrożenia śmiercią lub jeśli zapowiada się, że księdza nie da się
                  ściągnąć w ciągu co najmniej miesiąca. Fakt faktem, Kościół nie może być stroną,
                  jeśli do ważnego małżeństwa nie jest niezbędny ksiądz.
          • Gość: aa do Wojtka IP: *.daewoo.lublin.pl 09.03.01, 13:40
            Po co chodzić na nauki przedmałżeńskie skoro każesz je olewać. Czy nie lepiej
            dać sobie w takiej sytuacji spokój ze ślubem kościelnym /skoro się nie
            resepktuje zasad, które ten Kościół głosi/. Po co ślub kościelny? Żeby było
            ładnie i było co nagrać na kasetę? Trochę uczciwości! Skąd tyle u Ciebie jadu
            w stosunku do Kościoła? No, jak to skąd, przecież cała Polska przy okazji
            każdego tematu potrafi przypiąć "łatkę" księżom. To taki wdzięczny temat,
            prawda?
            • Gość: anna Re: aa IP: 157.25.122.* 09.03.01, 13:45
              zgadzam się z Tobą
            • Gość: Ziuta do Wojtka + do aa (2 w jednym ;-) ) IP: 212.75.99.* 09.03.01, 14:24
              Wojtku, Bardzo było miłe (i rozsądne) to co napisałeś
              (do aa: wyczuwam w Tobie jakiegoś wojującego
              inkwizytora - nie rozumiem, ale akceptuję).Przyznam
              się, że mój list miał być troszkę kijem włożonym w
              mrowisko - jestem mężatką z siedmioletnim stażem i
              parką słodkich dzieciaków. Nie mniej argument
              zacytowany przeze mnie jest autentyczny a wtedy
              bardzo mnie zdziwił i trochę zezłościł.
              Należę do grupy ludzi, którzy określają siebie
              jako "wierzący niepraktykujący". Nie zionę więc
              nienawiścią do instytucji Kościoła (wierzę, że dużej
              części ludzi jest ona potrzebna). Staram się jednak
              patrzeć na głoszone przez księży prawdy (nie mówię
              oczywiście o kościelnych dogmatach, tylko o tym, co
              dotyczy naszego codziennego, życia)z pewnym
              dystansem. Nie znam się na sprawach duszy, czy
              Boskości, ale jestem kobietą i ciężko mi
              zaakceptować, kiedy o moich najintymniejszych
              sprawach ma decydować ktoś kto (teoretycznie) nie ma
              o nich zielonego pojęcia! W moim subiektywnym
              odczuciu TO dopiero jest poniżające!!! Kościół
              zachowuje się tak jakby chciał powiedzieć "znam się
              na wszystkim i to co mówię nie podlega dyskusji". A
              świat się zmienia, nauka i medycyna idą do przodu.
              Trochę dobrej woli ze strony Watykanu a wszystkim
              tym, którzy chcą wypełniać Kościelne polecenia byłoby
              w życiu łatwiej. Czy nie lepiej byłoby, gdyby
              dozwolić środki antykoncepcyjne, które nie są
              wczesnoporonne.Jeżeli ktoś chciałby stosować
              wyłącznie metody naturalne - miałby ciągle tę
              możliwość. A Ci, którzy wolą mieć tyle potomstwa na
              wychowanie ilu jest ich stać (nie problem płodzić
              dzieci - problemem jest zapewnienie im godziwych
              warunków i miłości), bez poczucia, że łamie się to, w
              co się wierzy. Ludzie, tak zupełnie szczerze i bez
              dęcia w wielkie trąby. Czy naprawdę uważacie, że
              branie pigułek, czy używanie prezerwatyw (mam tu na
              myśli ludzi po ślubie - sex przedmałżeński to inny
              ciekawy temat, ale zawęźmy dyskusję do antykoncepcji)
              jest grzechem (tak intuicyjnie - bez brania pod
              uwagę, sztucznych moim zdaniem, pogladów kościelnych)?
              • Gość: Wojtek Re: Zi IP: *.rabobank.pl 09.03.01, 14:38
                Gość portalu: Ziuta napisał(a):

                &#62 Wojtku, Bardzo było miłe (i rozsądne) to co napisałeś
                &#62 (do aa: wyczuwam w Tobie jakiegoś wojującego
                &#62 inkwizytora - nie rozumiem, ale akceptuję

                Dziekuje. Milo mi i ciesze sie ze sa jeszcze takie normalne i rozsadne osoby jak
                Ty. Napisalas bardzo madra rzecz: Dlaczego kosciol nie dopusci srodkow
                antykoncepcyjnych? Przeciez wtedy wszyscy zwolennicy metod naturalnych nadal
                mogliby je stosowac a problem po prostu by znikl. Tylko ze na ile znam ludzi
                natychmiat okazaloby sie ze 99% wojujacych katolikow nagle zaczeloby stosowac
                srodki, bo przeciez 'Kosciol na to pozwala'. I to jest wlasnie glowny problem:
                ludzie zapatrzeni w ksiezy nie mysla co robia oni tylko wykonuja polecenia i nie
                dopuszczaja do siebie oczywistej prawdy, ze przeciez ksieza to tez tylko ludzie.
                A wiara powinna sie opierac na slowie Bozym a nie slowie ksiedza. Niestety
                niektorzy ludzie nie widza miedzy tymi dwoma rzeczami roznicy...

                &#62 dęcia w wielkie trąby. Czy naprawdę uważacie, że
                &#62 branie pigułek, czy używanie prezerwatyw (mam tu na
                &#62 myśli ludzi po ślubie - sex przedmałżeński to inny
                &#62 ciekawy temat, ale zawęźmy dyskusję do antykoncepcji)

                no wlasnie. to tez jest ciekawy tamat...
                • Gość: Ziuta Re: Zi IP: 212.75.99.* 09.03.01, 15:07
                  Gość portalu: Wojtek napisał(a):
                  &#62
                  &#62 no wlasnie. to tez jest ciekawy tamat...


                  Temat bardzo ciekawy i chyba jeszcze bardziej kontrowersyjny niż poprzedni.
                  Chętnie wymieniłabym się poglądami (chociaż podejrzewam, że akurat my mamy
                  podobne). Obawiam sie tylko, że reszta mogłaby nas zlinczować....

                  • Gość: Wojtek Re: Zi IP: *.rabobank.pl 09.03.01, 15:26
                    &#62 Temat bardzo ciekawy i chyba jeszcze bardziej kontrowersyjny niż poprzedni.
                    &#62 Chętnie wymieniłabym się poglądami (chociaż podejrzewam, że akurat my mamy
                    &#62 podobne).

                    Raczej tak. Chodz teraz mozemy to zrobic prosciej, tzn. wymienic sie pogladami
                    oczywscie... :)

                    &#62 Obawiam sie tylko, że reszta mogłaby nas zlinczować....

                    Moze nie wszzyscy ale na pewno wieksza czesc tu obecnych.

                • Gość: Bianka Re: Zi IP: 213.6.11.45, 62.104.208.* 11.03.01, 20:22
                  wojtek i Ziuta,
                  jestem z wami :-)).

                  Wydaje mi sie, ze kosciol nie chce doposcic do
                  antykoncepcji, gdyz maloby bylo dzieci i malo nowych
                  czlonkow kosciola, kto by go wtedy utrzymywal?
                  i dlaczego kosciol ma najwiekszy wplyw na terenach
                  najbiedniejszych ???? Duzo dzieci= slaba edukacja
                  (rodzicow nie stac)= mala inteligencja= duzy wplyw
                  kosciola = brak krytyki
                  • Gość: aa Re: Zi IP: *.daewoo.lublin.pl 12.03.01, 14:24
                    Logika godna pożałowania!
                    • Gość: Ala Re: Zi IP: 157.25.122.* 12.03.01, 14:52
                      Aa - życzę gromadki nieplanowanych, słodkich bobasków!!! I czynnej pomocy
                      Kościoła i oczywiście pomocy społecznej (czyt. podatników) byś mogła je
                      wykarmić i odziać!!!
          • Gość: Art Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: 217.96.46.* 09.03.01, 18:00
            za dużo tego , żeby to wszystko przeczytać i nie bardzo kumam w czym problem
            ale chciałem zauważyć , że na świecie jest wiele słusznych religii ( nie chcę
            tu niczego przytaczać bo to zakrawa na następny temat rzękę ) ale chyba żadna
            nie jest na tyle chora by wtrącać się komuś do łóżka co robi i co z tego
            wynika . Kiedyś byłem zwolennikiem aborcji ale zmieniłem zdanie po serii zdjęć
            jakimi mnie nafaszerowano w szkole . To bzdura by ksiądz mi wmawiał co ja mam
            robić w łóżku , jeśli dwoje ludzie nie ważne jakich płci uważaja siebie godnych
            to niech robią to co uważają za słuszne . Sztuka polega na tym by nie popadać w
            skrajności , jeśli ktoś kocha się raz na tydzień to nie musi używac chemii a
            jeśli częściej to może jak najbardziej jeśli jego polowica na to pójdzie. Ja
            leje na religię i to co się dzieje w tych zalegalizowanych siedzibach sekt
            popularnie zwanych kościołami ale to są rutynaniarze i skazańcy którym nie
            powiodło się w życiu i poszli do seminarium bo ich alternatywą było oranie pola
            w Psiej Wólce . W Polsce toczy się aktualnie batalia o utrzymanie autorytetu
            kościola nie mówie ,że konsumpcjonizm jest dobry ale ludzie dopiero od kilku
            są naprawdę wolni i chcą żyć a wszystko samo się unormuje a jedyne co należy
            kontrolować to ilość narkotyków i populację pseudokibiców .
            • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: 195.94.211.* 09.03.01, 19:23
              Art, trochę przegiąłeś pałę, ale mniejsza o to. Wśród księży na szczęście jest
              też wielu mądrych i światłych ludzi. Inna sprawa, że Kościół rzeczywiście w
              kwestie regulacji poczęć nie powinien się mieszać aż do tego stopnia. Jeżeli
              uznaje się metody naturalne, to powinno się iść po linii ciosu i nie zabraniać
              metod sztucznych (oczywiście, nie dotyczy to środków wczesnoporonnych i
              aborcji, bo to już jest uśmiercenie poczętego życia - ale zapobieganie
              zapłodnieniu jak najbardziej; przecież metody naturalne też mają temu
              przeciwdziałać).
        • Gość: emanuel Re: Ziuta IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 09.03.01, 13:36
          Pani Ziuto, oczywiście, że środki deprymują godność kobiety, na wprost to tak
          jakby łysemu takać nosić perukę, bo jest łysy. Oczywiście nie wszyscy partnerzy
          mają dylematy natury etycznej, barć nie brać, pewnie, że istnieją normy etyczne
          nie tylko dla ludzi wierzących. Każdy kto sie szanuje zastanowi się czy nie
          ponizy kobiety każąc jej brak jakieś tam środki, bo mu sie chce. Osobiście
          takie decyzje podejmujemy wspólnie z żoną i tego samego życzę wszstkim parom.
          • Gość: Wojtek Re: Ziuta IP: *.rabobank.pl 09.03.01, 14:26
            &#62 Pani Ziuto, oczywiście, że środki deprymują godność kobiety, na wprost to tak
            &#62 jakby łysemu takać nosić perukę, bo jest łysy.

            Brawo... A co powiesz na temat kobiet ktorym nikt nie kaze tego robic, tylko same
            sie decyzduja na srodki, bo uwazaja ze nie moga sobie teraz pozwolic na dziecko a
            nie chca sie ograniczac w milosci? Same sie ponizaja?

            &#62 mają dylematy natury etycznej, barć nie brać, pewnie, że istnieją normy etyczne
            &#62 nie tylko dla ludzi wierzących. Każdy kto sie szanuje zastanowi się czy nie
            &#62 ponizy kobiety każąc jej brak jakieś tam środki, bo mu sie chce.

            A nie przychodzi ci do glowy to ze nikt do tego kobiety zmuszac nie musi?

            &#62 Osobiście
            &#62 takie decyzje podejmujemy wspólnie z żoną i tego samego życzę wszstkim parom.

            Dkoladnie to samo moge napisac o sobie. Osobiscie takie decyzje podejmujemy
            wspolnie z zona i tego samego zycze innym parom. powiem wiecej - jesli w
            malzenstwie jedna osoba zmusza do czegos druga (a juz na pewno w tak delikatnych
            sprawach jak seks) to to jest pomylka a nie malzenswto.
        • Gość: Alicja Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: 195.94.211.* 09.03.01, 19:11
          Prosta sprawa. Po prostu ktoś sobie ubzdurał, że metody naturalne wymagając
          współodpowiedzialności mężczyzny wymuszają sytuację, w której szanuje on
          partnerkę i kocha ją miłością odpowiedzialną, powstrzymując się jeśli jest taka
          potrzeba, od swoich seksualnych zachcianek.
          • Gość: Art Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: 217.96.46.* 09.03.01, 21:33
            Tak bo ksiedzu łatwiej wytrzymac, bo gołej kobiety na oczy nie widział , a jak
            mam wytrzymać koło swojej nagiutkiej dziewczyny , no jak ???
          • Gość: emanuel Re: metody naturalne?do Alicji IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 12.03.01, 13:36
            Każda sytuacja jest dobra do tego aby wzmóc są
            aktywność w zakresie odpowiedzialności. Omawiana
            sprawa na tym formum może być dobrym jednym z wielu
            dobrych świadectw jak nauczyć sie odpowiedzialności.
            Drugą płaszczyzną tego aspektu jest fakt, że od tego
            nasza aktywność "zachcianki" nie zmienią się.
        • Gość: Tadeusz Re: metody naturalne?czy je stosować? do wszystki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 19:22
          Myślę, że dlatego, iż pozwalają myśleć o kobiecie jako o rzeczy, której w
          dowolnym momencie można użyć. Jesteśmy z moją Anką 8 rok po ślubie - mamy
          trójkę dokładnie zaplanowanych dzieci. Moje doświadczenie jest takie:
          stosowanie przez nas wyłącznie metody naturalnej sprawia, że w miarę upływu
          czasu rośnie namiętność w naszym małżeństwie - rozumiemy się coraz lepiej, a z
          każdym rokiem moja żona wydaje mi się coraz bardziej atrakcyjna. Pewna
          wstrzemięźliwość jest źródłem czegoś, co bym nazwał spokojną, przyjacielską
          harmonią i pełnym światła zrozumieniem. Wiesz, namiętny seks w dni płodne to
          niekoniecznie pełne połączenie - a radość wielka...
          Nie do końca wyraziłem to co chciałem Ci przekazać, niezbyt sprawnie idzie mi
          pisanie, a miłość jest raczej malowana subtelną akwarelą, niż mocnymi barwami z
          plakatów - trudno tu o prostotę bez prostactwa.
          Pozdrawiam
          .T.
    • Gość: dorota Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.optimus.waw.pl 15.03.01, 17:12
      naturalne metody to loteria. Jeżeli zauważyłaś, że twoje cykle na przykład pod
      wpływem stresu czy przemęczenia często są nieregularne to stanowczo je odradzam.

      • Gość: gepe Re: do Doroty IP: *.wbk.com.pl 15.03.01, 18:45
        Kochana Doroto! Zanim kogokolwiek przed czymkolwiek będziesz przestrzegać (tudzież
        do czegoś tam zachęcać), to zadaj sobie trochę trudu i chociaż poczytaj o przedmiocie
        rozmowy. Wyżej znajdzież mnóstwo opinii, które przeczą Twoim słowom. Pozdrawiam -
        gepe
    • Gość: X Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 16:45
      Nie!!!!!!!!!! Do metod naturalnych namówił mnie mąż. Jest katolikiem-maniakiem.
      Teraz ja ponoszę konsekwencje. Urodziłam mu 2-ę dzieci. Uzależniłam się od
      niego finansowo, a tym samym na każdy inny sposób. Ach ta natura... Naturalne
      karmienie itp. Teraz trudno już się z tego otrząsnąć. To on decyduje czy da mi
      na ginekologa. I ... nie da! A ja już mam dosyć: gwałcenia, rodzenia,
      karmiania, niańczenia, i wyciągania ręki po kieszonkowe. Chciałam wysłać dzieci
      do przedszkola i wyrwać się do pracy, bo ileż razy można przeczytać "Kubusia
      Puchatka"? Niestety, nie zdążyłam. Znowu będę miała dziecko!!!!!! Tylko na
      miłość boską nie gratulujcie! Jestem załamana. Chciałabym umrzeć podczas
      porodu, żeby się to raz na zawsze skończyło. Oto moje ostrzeżenie przed naturą.
      • Gość: kot Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.08.01, 09:33
        To przerażające, jak mogłaś pozwolić tak sobie zniszczyć życie?
        Co do metod naturalnych to można uniknąć ciąży np. 5 lat a potem zajśc w
        najmniej odpowiednich okolicznościach. Moja znajoma dzięki tym metodom jest
        samotną matką.
      • lucy1 Re: metody naturalne?czy je stosować? 28.08.01, 17:38
        Gość portalu: X napisał(a):

        &#62 Nie!!!!!!!!!! Do metod naturalnych namówił mnie mąż. Jest katolikiem-maniakiem.
        &#62
        &#62 Teraz ja ponoszę konsekwencje. Urodziłam mu 2-ę dzieci. Uzależniłam się od
        &#62 niego finansowo, a tym samym na każdy inny sposób. Ach ta natura... Naturalne
        &#62 karmienie itp. Teraz trudno już się z tego otrząsnąć. To on decyduje czy da mi
        &#62 na ginekologa. I ... nie da! A ja już mam dosyć: gwałcenia, rodzenia,
        &#62 karmiania, niańczenia, i wyciągania ręki po kieszonkowe. Chciałam wysłać dzieci
        &#62
        &#62 do przedszkola i wyrwać się do pracy, bo ileż razy można przeczytać "Kubusia
        &#62 Puchatka"? Niestety, nie zdążyłam. Znowu będę miała dziecko!!!!!! Tylko na
        &#62 miłość boską nie gratulujcie! Jestem załamana. Chciałabym umrzeć podczas
        &#62 porodu, żeby się to raz na zawsze skończyło. Oto moje ostrzeżenie przed naturą.


        X, nieszczęsna dziewczyno!
        Tak potwornie zmarnował Ci życie, aż trudno w to uwierzyć. Do tej pory czytałam
        spokojnie, nie miałam zamiaru wtrącać się w dyskusję ale teraz po prostu muszę!
        Jeżeli oboje partnerzy zgadzają się co do metody regulacji poczęć (czy naturalna
        czy sztuczna) to tylko pogratulowac, ale w takim przypadku jak Twój po prostu nie
        ma wyboru! Pewnie zbiorę na siebie gromy ale w takim własnie przypadku absolutnie
        doradzam branie pigułek w tajemnicy. Własnie tak, w tajemnicy przed mężem! Na
        szczęście nigdy nie musiałam uciekać się to tego, bo mój mąż całkowicie rozumie
        mój punkt widzenia, ale gdyby zaszła taka potrzeba nie zawahałabym się ani
        chwili. To w końcu nie mąż musi nosić ciążę, rodzić w bólach, karmić, przewijać,
        może sobie pracowac i zarabiać.
        I żadna siła na tym świecie, nawet gepe, emanuel i aa razem wzięci nie przekona
        mnie, ze metody naturalne są absolutnie skuteczne. Nikt i nigdy! Co do pigułek
        stwierdziłam skuteczność na sobie i za nią - ręczę!
        I proszę mnie nie straszyć piekłem! Jestem katoliczką po ślubie kościelnym,
        chodzę do kościoła co tydzień, przystępuję do spowiedzi i komunii (NIE UWAŻAM
        moich pigułek za grzech). Po prostu nie chcę, żeby było więcej takich
        nieszczęśliwych dziewczyn ze zwichniętym życiem jak X!
        • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? 29.08.01, 19:06
          lucy1 napisał(a):

          &#62 I żadna siła na tym świecie, nawet gepe, emanuel i aa razem wzięci nie przekona
          &#62
          &#62 mnie, ze metody naturalne są absolutnie skuteczne. Nikt i nigdy! Co do pigułek
          &#62 stwierdziłam skuteczność na sobie i za nią - ręczę!

          Kochana Lucy1 :) Ponieważ zostałem wywołany do tablicy, odpowiadam, że nie mam zamiaru
          o tym Cię przekonywać. Tym bardziej, że tak naprawdę żadna metoda nie jest skuteczna w
          100%, a do dyskusji pozostaje moralny aspekt ich stosowania, co już było wałkowane wyżej
          do znudzenia.

          &#62 I proszę mnie nie straszyć piekłem! Jestem katoliczką po ślubie kościelnym,
          &#62 chodzę do kościoła co tydzień, przystępuję do spowiedzi i komunii (NIE UWAŻAM
          &#62 moich pigułek za grzech). Po prostu nie chcę, żeby było więcej takich
          &#62 nieszczęśliwych dziewczyn ze zwichniętym życiem jak X!

          Nie będę straszył piekłem :) Ale jednak w obecnej sytuacji KK uważa (słusznie, czy
          niesłusznie) stosowanie środków antykoncepcyjnych za grzech braku zaufania do Boga. I
          winniśmy się (wyznawcy KK) do tego stosować, niezależnie od naszych subiektywnych
          odczuć.

          Pozdrawiam - gepe
          • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 30.08.01, 09:38
            fajnie ze wpadłeś Gepe bo jest pare pytan do ciebie:-)))
            • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? 30.08.01, 14:55
              Witam.
              Więc pytaj, jeśli będę umiał - odpowiem. Jeśli nie - powiem, że nie umiem :)

              Pozdrawiam - gepe
              • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 30.08.01, 15:53
                Pytania już padły pare postów wyzej szczególnie ciekaw jestem twojej odpoiwedzi
                na post "do gepe" chyba ingi z 30.08
                i jeszcze wyżej są posty moje z 29.08. tylko musisz zajżeć troche wyżej
          • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 30.08.01, 09:48
            tymbardziej, że tak naprawdę żadna metoda nie jest skut
            &#62 eczna w
            &#62 100%&#62

            Jest! Jedna jedyna, co prawda, ale jest. Skuteczność 99, 8%. Własnie ta moja,
            stwierdzone doświadczalnie.
            &#62 &#62

            &#62 Nie będę straszył piekłem :) Ale jednak w obecnej sytuacji KK uważa (słusznie,
            &#62 czy
            &#62 niesłusznie) stosowanie środków antykoncepcyjnych za grzech braku zaufania do B
            &#62 oga. I
            &#62 winniśmy się (wyznawcy KK) do tego stosować, niezależnie od naszych subiektywny
            &#62 ch
            &#62 odczuć.

            Grzech??? A przeciwko któremu przykazaniu?????? Jakoś nikt nie umie mi
            odpowiedziec na to pytanie.
            &#62
            &#62 Pozdrawiam - gepe

            • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? 30.08.01, 14:54
              &#62 Jest! Jedna jedyna, co prawda, ale jest. Skuteczność 99, 8%. Własnie ta moja,
              &#62 stwierdzone doświadczalnie.

              A jednak te 0,2% (swoją drogą: jak to wyliczyłaś?) zostaje, prawda? Owszem są dwie ''metody''
              pewne: sterylizacja (nie polecam) i ...jak to mówią ''szklanka wody'' (jak najbardziej).


              &#62 Grzech??? A przeciwko któremu przykazaniu?????? Jakoś nikt nie umie mi
              &#62 odpowiedziec na to pytanie.

              Ja to napisałem :) Logika wywodu jest w skrócie taka: stosując środki antykoncepcyjne
              mówimy Bogu coś w rodzaju ''ja wiem lepiej niż Ty'', czyli stawiamy siebie wyżej od Niego,
              stawiamy siebie na Jego miejscu. Ja widzę tu naruszenie pierwszego przykazania (bo ''ja
              jestem bogiem'', a Bóg jest pode mną), a także grzech braku zaufania do Boga, czyli de facto
              braku miłości (''Będziesz miłował Boga swego ... itd.).

              Pozdrawiam - gepe
              • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 30.08.01, 15:10
                &#62 A jednak te 0,2% (swoją drogą: jak to wyliczyłaś?) zostaje, prawda? Owszem są d
                &#62 wie ''''metody''''
                &#62 pewne: sterylizacja (nie polecam) i ...jak to mówią ''''szklanka wody'''' (jak najb
                &#62 ardziej).

                Nie ja wyliczyłam, zrobili to mądrzejsi ode mnie, ja jestem słaba z matmy. Cóż to
                jest te 02%, po prostu margines błędu w porównaniu z 70%-ą skutecznością metod
                naturalnych?
                &#62

                &#62 Ja to napisałem :) Logika wywodu jest w skrócie taka: stosując środki antykonce
                &#62 pcyjne
                &#62 mówimy Bogu coś w rodzaju ''''ja wiem lepiej niż Ty'''', czyli stawiamy siebie wyże
                &#62 j od Niego,
                &#62 stawiamy siebie na Jego miejscu. Ja widzę tu naruszenie pierwszego przykazania
                &#62 (bo ''''ja
                &#62 jestem bogiem'''', a Bóg jest pode mną), a także grzech braku zaufania do Boga, c
                &#62 zyli de facto
                &#62 braku miłości (''''Będziesz miłował Boga swego ... itd.).
                &#62

                Wszystko zależy od punktu widzenia. Ja na to patrzę inaczej: "Boże masz tyle
                poważnych problemów na głowie, wojny, nieszczęścia, morderstwa,tyle ludzi
                potrzebuje Twojej pomocy w sytuacjach beznadziejnych, nie chce Cię kłopotać, z
                tym akurat problemem spróbuję poradzić sobie sama"
                &#62 Pozdrawiam - gepe

                Ja również
                Lucy
              • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 30.08.01, 16:05
                &#62
                &#62 Ja to napisałem :) Logika wywodu jest w skrócie taka: stosując środki antykonce
                &#62 pcyjne
                &#62 mówimy Bogu coś w rodzaju ''''ja wiem lepiej niż Ty'''', czyli stawiamy siebie wyże
                &#62 j od Niego,
                &#62 stawiamy siebie na Jego miejscu.
                Dlaczego uwazasz ze coś takiego mówimy ??? Możesz mi to wyjasnic?
                Ja nic takiego nie mówie! i tak samo uważam ze:
                1) gdy zachoruje i sie lecze to nie stawiam sie na miejscu Boga bo mój plan jest
                niby lepszy od jego planu
                2)gdy jade do pracy komunikacją miejską to nie uważam że stawiam sie na miejscu
                Boga który obdarował mnie kończynami przy pomocy których moge codziennie na
                piechotke 15 km do pracy sobie chodzic
                i tak mozna mnozyć tysiące przykładów gdy ludzie ułatwiają sobie przy pomocy
                swojego rozumu życie i wcale nie twierdzą że stawiają siebie na miejscu Boga
                a tak na marginesie Gepe ty też stawiasz sie w takim razie na miesjcu Boga bo
                używasz jak sam to określasz 100% metody aby nie spłodzić potomka. Sam twierdzisz
                że ta metoda jest 100% pewna (kilka postów wyżej) wiec w takim razie to ty
                decydujesz o braku poczęć a nie Bóg!!! Logiczne prawda !
                Jedno albo drugie wybieraj :-))))

                • Gość: anna Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 157.25.122.* 30.08.01, 16:41
                  zaczęłam ten temat wiele miesięcy temu i myślałam, że umarł śmiercią naturalną
                  przeczytałam wszystkie posty
                  i jeśli dało to komuś do myślenia to dobrze

                  ps. ja - już mężatka - stosuję prezerwatywę
                  nie umiem metod naturalnych na tyle by je stosować

                  pozdrawiam wszystkich
                  • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 11:11
                    ten temat nie umrze bo codziennie ludzie decyduja sie na zawarcie małzeństwa
                    i codziennie przybywa tych którzy słuchają nauk KK i w poradni rodzinnej i
                    słuchają tych argumentów i zaczynają się zastanawiać o co tutaj chodzi?
                    Bo zawsze mysleli ze najwazniejsza jest czystość przed ślubem i moze ją nawet
                    zachowali i mysleli wtedy ze po ślubie już nikt nie będzie ingerował w ich
                    swere seksualności a tu taki zawód !
                    Dopiero zaczynają sie nakazy przykazy groźby wyliczenia pouczenia co jest dobre
                    a co złe tak można a tak nie tyle razy mozna a tyle razy to zle itp.
                    Człowiek mógł pomysleć ze po ślubie wszystko w tej sferze bedzie juz w porzadku
                    ze nie bedzie mowy o grzechu bo tyle czasu czakał aby połaczyć sie z tą jedyną
                    osobą ! I co ? I guzik ! Nic nie jest w porządku a są same problemy !
                    Bo ludzie mają za mało problemów ze swoją wiarą i ze swoją grzeszną naturą wiec
                    możemy dorzucić im kolejne problemiki aby do końca nie wiedzieli czy jak
                    współrzyja w dni niepłodne to jest wporządku wobec Boga ? czy jak kochają sie
                    10 razy dziennie czy to dobrze czy zle? bo może KK wyznaczył inną norme
                    stosunków dziennie ! Ostatnio słyszałem że powinno sie współzyć mninimum 30
                    min!!!
                    Nie ma tak prosto !
                    I dlatego ten temat nie upadnie.... bo ludzie myślą !!! a nie przyjmują
                    serwowaną papke bez pytania! Bo ludzie czują że ingeruje sie w ich intymny
                    swiat małżeństwa i to ingerują osoby które nigdy nie były w związku małżeńskim
                    a po drugie ingerują nie poto aby rozwiazac ewentualne problemy ale poto aby
                    tworzyc problemy !!!
                    Tak tak ! dla mnóstwa wierzących ludzi nauka KK w tych sprawach po ślubie jest
                    wielkim problem!
              • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 30.08.01, 16:33
                Gdybyś próbował twierdzić ze nigdy nie powiedziales ze metoda naturalna jest w
                100% pewna to dla przykładu przytaczam tak dla przypomnenia tobie Gepe twój
                post z 28-02-2001:

                "Metody naturalne nie są złe dla ludzi, którzy chcą uprawiać seks z miłościa i
                odpowiedzialnością, nie nadają się dla tych, którzy się boją - po prostu. Moim
                zdaniem,
                popartym doświadczeniem - są pewne. Niezależnie od Waszego wyboru życzę
                powodzenia! - gepe"
                chyba ze u ciebie cos jest pewne jak wychodzi na 90 razy na 100 albo 95 razy na
                100 ale to jest poparte twoim doswiadczeniem wiec rozumiem ze wychodzi 100 na
                100 :-)))
              • Gość: gina DO GEPE RAZ JESZCZE! IP: 10.0.0.* / 212.191.169.* 30.08.01, 19:05
                Hej, gepe, może ja jestem namolna, ale czyżbyś nie zauważył mojego wczorajszego
                postu (pardon DZISIEJSZEGO, jak się rozpisałam to skończyłam już po północy).
                To niewykluczone, bo wylądował, sama nie wiem dlaczego, nie całkiem na końcu
                wątku. Powinieneś go jednak znaleźć, jeśli tylko trochę wysilisz wzrok - jest
                wszak do Ciebie imiennie adresowany.
                A jeśli to nie kwestia nieuwagi, tylko braku pomysłu na odpowiedź - daj
                przynajmniej znać, że przeczytałeś, przemyślisz i jak coś wymyślisz, to się
                odezwiesz. Będzie mi naprawdę b. miło! Na razie pozdro
                gina





















                • gepe Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! 31.08.01, 07:56
                  Witaj!
                  Pozwól, że dam odpowiedź w poniedziałek wieczorem, lub wtorek wieczorem - mam nieco
                  ograniczony dostęp do komputera, a Twój post wymaga więcej niź trzech linijek
                  odpowiedzi. Proszę o cierpliwość.
                  Przepraszam - gepe

                  PS. Też zauważyłem, że coś dziwnego dzieje się z miejscami umieszczenia postów, ale
                  sądziłem, że to moja przeglądarka się skopała...
                  • gepe Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! 31.08.01, 11:06
                    Jednak udało się wcześniej :)

                    Bardzo dziękuję za miłe słowa na początku, choć doprawdy wolałbym bardziej, aby do
                    refleksji dochodziło nie tylko z powodu formy, ale przede wszystkim treści (ależ sobie
                    nawlewałem J ).

                    Aby odpowiedzieć na główne pytanie, które przewija się w Twoim poście trzeba poczynić
                    kilka dygresji i założeń.
                    Jestem człowiekiem wierzącym, dlatego rozumuję w o parciu m.in. o swoją wiarę. Niestety,
                    nie da się z tej pozycji odpowiadać np. osobom niewierzącym, czy wyznającym radykalnie
                    inną wiarę niż chrześcijańska. Tzn. może i się da, ale ja nie potrafię.
                    Być może będę się powtarzał, mam wrażenie, że już te rzeczy poruszałem. Proszę o
                    zrozumienie także, jeśli w którymś momencie zaprzeczę lub zmienię wypowiedź z innych
                    swoich postów (jak np. w wypadku tych nieszczęsnych 100% skuteczności metody -
                    ponoć ostatnie badania mówią o nieco ponad 98%) - ja także w tych rozmowach
                    dowiaduję się nowych rzeczy, które stoją w sprzeczności z dotychczasową wiedzą czy
                    przekonaniami i muszę sobie z tym jakoś poradzić; a czasem chodzi o niezręczne
                    sformuowanie, czy źle wyrażoną myśl.
                    Do tej pory tego nie robiłem, teraz sięgnąłem po książkę, ponieważ w pewnym momencie
                    brakło mi argumentów - Twoje rozumowanie jest logicznie bez zarzutu. A w zasadzie nie
                    tyle argumentów, co czegoś, co by je uporządkowało i zespoliło.

                    No i oto, co z tego wyszło:
                    Twoje założenia: 1). Każde nowe życie jest wielkim dobrem. Ja bym dodał ''ludzkie życie'',
                    bo jako rzecze Leszek Kołakowski ''żądać szacunku dla każdego życia jest absurdem, bo
                    wynikałoby z tego, że mamy szanować prątki gruźlicy i wirusa ospy''; 2). Człowiek wierzący
                    ufa Bogu (nie: ''musi ufać'' - tu nie ma żadnego przymusu, bo przymus stoi w zasadniczej
                    sprzeczności z wolnością); 3). Seksualność została stworzona głównie - choć nie tylko -
                    w celach prokreacji; używanie seksualności w innych celach niż prokreacja jest
                    nadużyciem. To założenie wymaga komentarza, ponieważ Ty masz rację, gdy siejesz
                    wątpliwości wobec takiego sformuowania - wynika bowiem z niego, iż Bożym planem jest,
                    abyśmy mieli jak najwięcej dzieci, albo ''zaciskali zęby'', a wydaje mi się, że to nie do końca
                    tak jest.
                    Dodatkowo moje założenia: 1). Bóg jest dawcą dobra. Nie dla wszystkich jest to oczywiste,
                    dla mnie jest to stwierdzenie, którego nie muszę dowodzić; 2). Seksualność mamy, aby
                    a). Móc przekazywać życie, oraz b). Móc wyrażać poprzez nią swoja miłość; Pewnie są
                    jeszcze inne powody, ale na razie te dwa wystarczą; 3). Fakt, że kobieta została
                    wyposażona w cykle płodności nie jest przypadkowy, lecz jest celowym zamysłem.

                    No to połączmy to wszystko. Bóg, dawca dobra, tak ''wyposażył'' kobietę, aby w pewnych
                    okresach mogła począć dziecko, ale w pewnych nie. Nie sądzę, aby był to zamysł
                    bezsensowny, więc po co? Myślę, że - prócz wszystkiego innego - po to, by małżonkowie
                    mogli w pewnych okresach wyrażać swoją miłość poprzez akt seksualny bez obawy
                    poczęcia. Taki jest Boży plan i jest to dobre. Człowiek może się do tego planu
                    dostosować (wpisać się w niego) - i w naszej sytuacji nazwiemy to ''koncepcją planowania
                    rodziny''. Może wszakże ten plan odrzucić, czyli przedłożyć swój plan nad plan Boga
                    wobec niego (np. współżyjąc w dni płodne, albo i niepłodne przy zastosowaniu
                    antykoncepcji). I to jest ta zasadnicza różnica moralna, o którą pytasz i jednocześnie
                    rzeczony komentarz do Twojego trzeciego założenia. Wynika z tego, że - i tu zacytuję
                    książkę - ''Jest częścią naturalnego Bożego porządku, że sposobność wyrażenia miłości
                    małżeńskiej przez akt seksualny jest dostępna bez możliwości poczęcia dzi
                    • Gość: toms Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 11:22
                      Jedno proste krótkie pytanko Gepe
                      Powiedz dlaczego w tym planie Boga największą ochote na seks kobieta ma wtedy
                      kiedy ma owulację ?
                      To jest plan Boga !
                      A ty swiadomie wtedy nie współzyjesz ! Razem z żoną powstrzymujecie się od
                      tego! a wiec układacie swój lepszy plan ! Niż to wymyslił Bóg!

                      A co do wyrazania miłości poprzez akt seksualny to zauważ że wyrazacie ją
                      (odbywacie stosunek) nie koniecznie wtedy kiedy chcecie ale wtedy kiedy możecie
                      a to jest zasadnicza róznica!
                      • Gość: Aguś Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! IP: *.*.*.* 11.09.01, 11:41
                        A skąd Ty to wiesz tak świetnie, kiedy kobiety mają ochotę na seks? Mów proszę
                        za siebie. A jeśli nie ma się owulacji, bo bierze się pigułki, to co, w ogóle
                        nie ma ochoty?
                    • Gość: toms Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 11:36
                      gepe ty sobie wymysliłes ze plan Boga jest taki ze dni nieplodne są min. poto
                      aby wyrazac miłość bez koniecznosci poczecia dziecka

                      a teraz ktoś sobie wymyslił ze plan Boga jest taki ze dał człowiekowi rozum aby
                      ten dokładnie zbadał nature swoją i aby przy wykorzystaniu tego rozumu
                      umozliwić wyrazanie miłosci poprzez akt seksualny w ciagu całego miesiąca (a
                      nie przez kilka dni) a konkretnie wtedy kiedy tego partnerzy pragną i z drugiej
                      strony wykorzystanie tego rozumu aby spełnić inny cel aktu seksualnego tj.
                      poczecie dziecka wtedy gdy małzonkowie będą na to gotowi!
                      Przyjmij metode antykoncepcji taka ze małzonkowie zabezpieczają sie wyłacznie w
                      dni płodne a w dni niepłodne nei stosują zabezpieczeń.
                      Czy taka interpretacja jest gorsza od twojej??? Dlaczego?

                    • Gość: toms Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 12:05
                      Gepe wymysliłeś sobie ze ponieważ są dni płodne i nie płodne to plan Boga jest
                      taki ze w dni płodne sie nie kochamy a w dni nie płodne to sie kochamy. na
                      jakiej podstawie tak twierdzisz i wiesz jaki jest plan Boga???

                      Równie dobrze ja moge powiedziec że Bóg obdarzył nas takim umysłem ze jestesmy
                      zdolni mnozyć w pamieci przez siebie tylko niewielkie liczby i przemnożenie w
                      skończonym czasie liczb powiedzmy co mają 100 cyfr jest niemożliwe i taki jest
                      plan Boga i mozesz sie w niego wpisać lub nie. Natomiast ci co uzyli rozumu i
                      wymyslili maszyny liczące aby mnozyły te cyfry w ułamku sekundy uwazają ze mają
                      lepszy plan niż Boga satwiaja sie ponad Nim!!!

                      gepe jak ja również zaczne sobie na własne potrzeby wymyslać co jest planem
                      Boga a co nie to jestem w stanie udowodnić tobie ze wszystko co robisz to jest
                      grzeszne! Dlaczego niby planem Boga nie ma być wymyślenie antykoncepcji aby
                      ludzie mogli okazywać sobie miłość również w dni płodne i aby mogli swobodnie
                      planować rodzinny ???
                      Pytam dlaczego ty uważasz ze tak nie jest ? i skąd wiesz ze Bogu to sie nie
                      podoba?
                    • Gość: toms Re: DO GEPE RAZ JESZCZE! IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 12:26
                      ; 2). Seksualność mamy
                      &#62 , aby
                      &#62 a). Móc przekazywać życie, oraz b). Móc wyrażać poprzez nią swoja miłość; Pewni
                      &#62 e są
                      &#62 jeszcze inne powody, ale na razie te dwa wystarczą;

                      fajnei to napisałeś Gepe ale policzmy jak pamietam w zwiazku jestes 4 lata i masz
                      jedno dziecko wiec jak sam napisałeś średnio odbywasz 4 stosunki tygodniowo z
                      zoną wiec 4*52*4 ok 800 razy to robiliscie a tylko raz spłodziliscie dziecko wiec
                      799 razy wyrazałeś miłość a tylko raz przekazywałeś zycie wiec jest to około 0,12
                      % przypadków :-)) w skali calego zycia to będzie mniej niż 0,1% przypadków a wiec
                      w 99,9 procent przypadków współzyjesz aby wyrazić miłość :-) dobre co :-)
                      jak na mój gust to wystarczy aby okreslić ze głównym powodem zbliżeń jest chęc
                      wyrazenia milosci
                      a w sytuacji gdy opisujesz cel aktu seksualnego ten powód jest na drugim miejscu
                      :-)))
                      powiem tylko tyle ze gdybys stosował antykoncepcje mógłbyś okazywac miłość swojej
                      żonie dużo częściej może nawet było by to 99.99% :-)))
                    • Gość: gina GEPE, ODPOWIADAM IP: 10.0.0.* / *.cosmosnet.pl 01.09.01, 02:01
                      Cześć, gepe, miło z Twojej strony, że zechciałeś mi odpisać. No coż, w pewnym
                      sensie się wybroniłeś, ale jednak...nie całkiem mnie przekonałeś.
                      Może po kolei: zgodzimy się chyba, że przeciwko sztucznej antykoncepcji padają
                      często argumenty o tyle niefortunne, że w ich świetle również NPL wygląda
                      raczej podejrzanie. Nie znaczy to oczywiście, że nie istnieją inne argumenty,
                      wolne od tego błędu. Argument taki znalazłeś i przedstawiłeś, oto on (nieco
                      zapewne uproszczony): Wolno nam wykorzystywać naturalny, czyli przez Boga
                      stworzony, porządek rzeczy: nie wolno natomiast tego porządku przekształcać,
                      zmieniać, bo jest to brak zaufania do Boga i stawianie siebie ponad Nim.
                      I co ja na to? Hmmm, z jednej strony teraz już trudno Ci zarzucić, że jesteś na
                      bakier z logiką (no, zgrubsza, na upartego haczyk by się znalazł). Tutaj
                      rzeczywiście JEST RÓŻNICA. Tylko, że...jakoś nie bardzo to do mnie trafia, nie
                      mogę pojąć, czemu ta akurat różnica jest AŻ TAK ISTOTNA. Dlaczego właśnie w tym
                      miejscu ma przebiegać "linia demarkacyjna". Tak to po prostu odczuwam i nie
                      wiem, czy znajdę dobre uzasadnienie...no, spróbuję!
                      Jak rozumiem, gepe, zgadzasz się, że jednak Bóg nie ma nic przeciwko temu,
                      żebyśmy: 1. Sami decydowali, kiedy i ile mieć dzieci (zastrzegajc rzecz jasna,
                      że ma On wobec naszych decyzji prawo veta, czyli zafundowania nam wpadki :-))
                      2. Kochali się bez intencji poczęcia dziecka i nawet bez ryzyka (no, prawie),
                      że ono nastąpi. Zatem jeśli już przyjmiemy taki punkt widzenia, czy naprawdę
                      jest tak istotną sprawą, W JAKI SPOSÓB dążymy do owych celów, skoro same cele
                      są w porządku? Czy chodzi tylko o to, że jeśli Pan Bóg coś "wynalazł", to nie
                      bardzo wypada nam go poprawiać? Może i tak, ale rozumując w ten sposób
                      moglibyśmy w zasadzie uznać za grzeszny każdy przejaw cywilizacji.
                      Gepe, próbuję sobie ustalić, jak w świetle tego, co napisałeś, wygląda "tok
                      myślenia Pana Boga", i coś dziwne rzeczy mi wychodzą. Mianowicie: przez
                      wszystkie dni niepłodne Bogu nie przeszkadza, że konkretna para małżeńska
                      1. nie chce (przynajmniej na razie) dziecka 2. uprawia (mimo to) seks. A raz w
                      miesiącu przychodzi taki dzień, kiedy Bóg...ZMIENIA ZDANIE??? Już samo w sobie
                      byłoby to dziwne! a dalej, należy spytać: w której kwestii? Jeśli w pierwszej
                      (dziecko), to również przez rezygnację ze współżycia przeciwstawiasz się jego
                      woli. A jeśli tylko w drugiej (seks), no to już naprawdę dosyć ciężko
                      pojąć..."Bezpłodny" seks nie jest zły sam w sobie, ale jest zły wtedy gdy
                      MÓGŁBY być płodny? Dlaczego?! Jedyne według mnie możliwe uzasadnienie brzmi:
                      gdy Bóg daje nam szansę poczęcia dziecka, grzechem jest ją odrzucać. No i
                      wracamy do punktu wyjścia, co za różnica, czy wykorzystasz w tym celu
                      prezerwatywę, czy tzw. szklankę wody.
                      Wreszcie ten "drobny haczyk", o którym na początku wspomniałam. Czy nie jest
                      jednak czymś "nienaturalnym" i niecałkiem zgodnym z Bożym zamysłem ten brak
                      spontaniczności związany z NPL, powstrzymywanie się od współżycia często wtedy
                      właśnie - jak już wiele osób na tym forum zauważyło - gdy mamy na nie
                      największą ochotę? Wiem, to trochę demagogiczny argument, (nie musisz mi
                      naprawdę pisać, jakie można by z niego wyciągnąć wnioski :-), ale
                      jednak...słyszłeś, że kiedyś popęd płciowy nazywano "wolą Bożą"? (Bodajże
                      w "Krzyżakach" Zbyszko do Jagienki poczuł takową...:-)).
                      Może to co tu piszę, wyda Ci się szukaniem dziury w całym,
                      wynajdowaniem "haczyków". Przede wszystkim muszę chyba wyjaśnić, do czego
                      zmierzam. Otóż nie jest moim celem przekonanie Ciebie czy kogokolwiek innego do
                      zmiany poglądu na NPL, widzę zresztą wiele zalet tej metody. Szanuję czyjeś
                      wy
                      • Gość: toms Re: GEPE, ODPOWIADAM IP: *.cu.com.pl 03.09.01, 09:16
                        Co do metod naturalnych to nalezy dodać jeszcze fakt że nie wiele osób je
                        stosujących potrafi logicznie wytłumaczyć dlaczego te metody są niby lepsze
                        sam Gepe uzywał na początku dyskusji zupełnie innych argumentów niż pod koniec
                        aby bronic swoich racji!
                      • Gość: toms Re: GEPE, ODPOWIADAM IP: *.cu.com.pl 03.09.01, 09:25
                        I tak jeszcze dodam ze Gepe ma bardzo małą wiare w Boga jeżeli uważa ze jak sie
                        stosuje sztuczne metody antykoncepcji (czy jakby to tam nazwać) to nie
                        pozostawia sie Bogu żadnego pola manewru i odstawia sie go na bok. Wg mnie jak
                        Bóg będzie chciał to zadna sztuczna antykoncepcja go nie powstrzyma :-)))
                      • Gość: gepe A teraz ja :) IP: *.wbk.com.pl 03.09.01, 19:59

                        Witaj Gino.


                        Gość portalu: gina napisał(a):

                        &#62 Cześć, gepe, miło z Twojej strony, że zechciałeś mi odpisać. No coż, w pewnym
                        &#62 sensie się wybroniłeś, ale jednak...nie całkiem mnie przekonałeś.

                        Jak to w dyskusjach światopoglądowych najczęściej bywa :)


                        &#62 Może po kolei: zgodzimy się chyba, że przeciwko sztucznej antykoncepcji padają
                        &#62 często argumenty o tyle niefortunne, że w ich świetle również NPL wygląda
                        &#62 raczej podejrzanie. Nie znaczy to oczywiście, że nie istnieją inne argumenty,
                        &#62 wolne od tego błędu. Argument taki znalazłeś i przedstawiłeś, oto on (nieco
                        &#62 zapewne uproszczony): Wolno nam wykorzystywać naturalny, czyli przez Boga
                        &#62 stworzony, porządek rzeczy: nie wolno natomiast tego porządku przekształcać,
                        &#62 zmieniać, bo jest to brak zaufania do Boga i stawianie siebie ponad Nim.

                        Wolno - nie wolno... Jak dla mnie nieco za ostra nierówność. Możemy, bo mamy wolną wolę.
                        Pytanie, jak bardzo moja/Twoja miłość do Boga (=zaufanie) jest silna i jak bardzo w związku z
                        tym gryzie nas sumienie. Uważam, że nie powinniśmy zmieniać Bożego porządku
                        niezgodnie z Jego wolą. Padały tu liczne argumenty o kalkulatorach (bodaj Tomms, Lucy..),
                        itp.... Można i tak, tylko ważne jest rozeznanie woli Bożej (po to chyba m.in. jest Kościół). Nie
                        sądzę, aby intencją Jego było, abyśmy pozostawali w epoce kamienia łupanego, ale chyba nie
                        pragnie także, byśmy wprowadzali nieład w instytucję - bardzo przecież subtelną i delikatną -
                        życia płciowego.

                        &#62 I co ja na to? Hmmm, z jednej strony teraz już trudno Ci zarzucić, że jesteś na
                        &#62 bakier z logiką (no, zgrubsza, na upartego haczyk by się znalazł). Tutaj
                        &#62 rzeczywiście JEST RÓŻNICA. Tylko, że...jakoś nie bardzo to do mnie trafia, nie
                        &#62 mogę pojąć, czemu ta akurat różnica jest AŻ TAK ISTOTNA. Dlaczego właśnie w tym
                        &#62 miejscu ma przebiegać "linia demarkacyjna".

                        Tego niestety nie wiem. Wypadałoby zwrócić się do fachowców od tego typu rzeczy. Ja po
                        prostu przyjąłem tę ''linię'' jako swoją. Nie sposób docierać do źródeł wszystkiego, nie mając
                        odpowiedniego przygotowania (i to sie tyczy chyba wszystkich dziedzin życia...)

                        &#62 Jak rozumiem, gepe, zgadzasz się, że jednak Bóg nie ma nic przeciwko temu,
                        &#62 żebyśmy: 1. Sami decydowali, kiedy i ile mieć dzieci (zastrzegajc rzecz jasna,
                        &#62 że ma On wobec naszych decyzji prawo veta, czyli zafundowania nam wpadki :-))
                        &#62 2. Kochali się bez intencji poczęcia dziecka i nawet bez ryzyka (no, prawie),
                        &#62 że ono nastąpi. Zatem jeśli już przyjmiemy taki punkt widzenia, czy naprawdę
                        &#62 jest tak istotną sprawą, W JAKI SPOSÓB dążymy do owych celów, skoro same cele
                        &#62 są w porządku? Czy chodzi tylko o to, że jeśli Pan Bóg coś "wynalazł", to nie
                        &#62 bardzo wypada nam go poprawiać? Może i tak, ale rozumując w ten sposób
                        &#62 moglibyśmy w zasadzie uznać za grzeszny każdy przejaw cywilizacji.

                        Odpowiedziałem wyżej - dodam tylko, że możnaby powiedzieć iż nie zawsze cel uświęca
                        wszystkie środki...

                        &#62 Gepe, próbuję sobie ustalić, jak w świetle tego, co napisałeś, wygląda "tok
                        &#62 myślenia Pana Boga", i coś dziwne rzeczy mi wychodzą. Mianowicie: przez
                        &#62 wszystkie dni niepłodne Bogu nie przeszkadza, że konkretna para małżeńska
                        &#62 1. nie chce (przynajmniej na razie) dziecka 2. uprawia (mimo to) seks. A raz w
                        &#62 miesiącu przychodzi taki dzień, kiedy Bóg...ZMIENIA ZDANIE??? Już samo w sobie

                        :) Bóg chyba raczej nie zmienia zdania. A jeśli już zastosować Twoją terminologię, to
                        powiedziałbym, że Bóg ''zmienia zdanie'' mniej więcej w ta
                        • gepe Re: A teraz ja :) - errata 03.09.01, 22:48
                          Przepraszam, dopiero teraz zauważyłem, że obcięło mi posta... dokończenie jutro, teraz
                          pora do domu :)

                          gepe
                          • gepe Re: A teraz ja :) - cd. 04.09.01, 17:48
                            Może to co tu piszę, wyda Ci się szukaniem dziury w całym,
                            wynajdowaniem "haczyków". Przede wszystkim muszę chyba wyjaśnić, do czego
                            zmierzam. Otóż nie jest moim celem przekonanie Ciebie czy kogokolwiek innego do
                            zmiany poglądu na NPL, widzę zresztą wiele zalet tej metody. Szanuję czyjeś
                            wybory wypływające z głębokiej wiary, nawet gdy niezbyt je rozumiem. A zabrałam
                            głos na forum przede wszystkim dlatego, że postawa katolików (tych w pełni
                            lojalnych) w tej sprawie wydała mi się jednak...no wybacz, że Ci to "wyrąbię" -
                            nie bardzo w porządku: my tylko naturalnie planujemy i nic nie mamy sobie do
                            zarzucenia, a tych, którzy stosują inne środki, w czambuł potępiamy! A według

                            Ano - są ludzie i ludzie, chrześcijanie i chrześcijanie, katolicy i katolicy. Pełen przegląd
                            charakterów w każdej grupie. Ja także mam świadomość, że przekonanie kogokolwiek
                            akurat tutaj, na forum, jest praktycznie niemożliwe, ktokolwiek byłby dyskutantem.
                            Staram sie nie uzywać argumentó rodem z okolic ''Radia Maryja'' (nie lubię...), choć
                            niekiedy nie mijają się z prawdą. Piszę dlatego, gdyż mam wrażenie, że większość opinii
                            na tematy wiary, moralności, Kościoła itp., wynika głównie z nieświadomości. Pewnie
                            trochę postów już czytałaś - wg. mnie wyłania się z nich obraz (bardzo często, ale
                            oczywiście nie tylko) człowieka, który bardziej wierzy reklamie Pepsi, niż wypracowanym
                            przez naprawdę długi czas - że użyję słowa niemodnego - wartościom (''Bądź sobą!'');
                            człowieka, który deklaruje ''jestem wierzący, ale niepraktykujący'' (można by rzec ''żyjący, ale
                            nie oddychający''), a częściej ''wierzę, ale do Kościoła mi nie po drodze''; człowieka, którego
                            coraz bardziej dewizą jest ''fast live, fast food, fast sex''; i przy tym wszystkim próbuje on
                            szukać miłości. A ponieważ uważam, że miłści można szukać wszędzie (prawie), ale
                            trzeba się przy tym trzymać pewnych drogowskazów (dokładnie tak, jak na mapie), więc
                            staram się jak umiem powiedzieć, że te drogowskazy są cały czas tam, gdzie były do tej
                            pory, tylko trzeba nieco spowolnić, rozejrzeć się, aby je zobaczyć. Sporo ludzi stara się
                            czynić podobnie (vide forum), ale wygląda to tak, jakby ci, do których to mówią, pędzili zbyt
                            szybko.
                            Ja także staram się poszanować cudze wybory. Ale powiedz, dlaczego - gdy wypowiadam
                            swoje opinie - jestem aż tak mocno atakowany? Niekiedy przestaje to być dyskusją, a
                            zaczyna pyskówką. Czy ja ''za wolno żyję''? Czy taki styl jest gorszy? Czy to, że uważam, że
                            pewne konwenanse są nienaruszalne, to jakaś współczesna herezja? Czy to, że staram
                            się nie tolerować zła, to coś złego? Zauważyłaś, że większą wartością dziś jest
                            tolerancja (prawie wszystkiego), niż stawianie sobie wymagań moralnych? Czy to OK?
                            Nie chcę nikogo nawracać, nie mam co do tego ani kompetencji, ani uprawnień (choć tu
                            możnaby dyskutować). Ale kiedy widzę, że to co szanuję, to co poważam, a często to co
                            kocham jest (świadomie czy nie, złośliwie czy nie) wykoślawiane, obrzucane błotem, czy
                            ośmieszane - to po prostu tego bronię. I sam siebie przy okazji.

                            mnie sprawa wygląda tak: ALBO w moich sławetnych Trzech Argumentach tkwi choćby
                            ziarno prawdy (niechby tylko jeden był słuszny, wystarczy!), a wówczas także w
                            metodach naturalnych musimy dostrzec przejaw właściwego ludzkiej
                            kondycji "niedorastania do ideału"; ALBO argumenty te dadzą się uchylić, a
                            wtedy - czy naprawdę warto robić taką aferę z tego, że ktoś używa innych metod?
                            Zgoda, znalazł się inny argument, moim zdaniem jednak nienajmocniejszy,
                            wątpliwy. Mogę się z
                            • gepe Re: A teraz ja :) - dopisek :) 04.09.01, 20:44
                              W trochę innym duchu, ale a''propos pędu życia...

                              ''Jaka szkoda ''
                              Słowa: Franciszek Baliński
                              Muzyka: Leszek Długosz
                              Wykonanie: Leszek Długosz/ Halina Wyrodek/ Ewa Wnuk


                              W niedzielne letnie popołudnie
                              Gdy kule smutku toczy demon
                              Nad rzeką w kwiaty oprawioną
                              Pod niebem bladym jak anemon
                              Siedzieli rzędem staruszkowie
                              Pochyłe panie i panowie
                              Ubrani jasno mile schludnie
                              I patrząc w wodę jak zanika
                              Fala za falą świat za światem
                              Pili herbatę za herbatą

                              Jaka szkoda jaka szkoda jaka szkoda
                              Że dni nasze dni wiosenne nawet we śnie
                              Przepłynęły beznamiętnie bezszelestnie jak ta woda
                              Jaka szkoda jaka szkoda jaka szkoda

                              Poczekaj ta gwiazda kwitnąca
                              I tak cię nie uśpi nie uśni
                              Ta woda odpływająca i tak cię minie odpłynie
                              Zatrzymasz się kiedyś bez tchu
                              Po tamtej już stronie snu
                              I będziesz wołał z daleka
                              Jak ja dziś wołam bez tchu
                              Poczekaj poczekaj czy słyszysz poczekaj

                              Jak szkoda jaka szkoda jaka szkoda
                              Że dni nasze dni wiosenne nawet we śnie
                              Przepłynęły beznamiętnie bezszelestnie jak ta woda
                              Jaka szkoda jaka szkoda jaka szkoda


                              Piosenka jest śliczna, choć nie wiem, gdzie możnaby jej posłuchać.
                              Pozdrawiam - gepe
                            • Gość: gina Dzięki, gepe! odpowiedź (chyba) jutro. IP: 10.0.0.* / *.cosmosnet.pl 04.09.01, 23:13
                              Gepe, dziękuję! Mam wrażenie, że poświęcasz mi ostatnio sporo swojego cennego
                              zapewne czasu oraz jeszcze cenniejszych sił umysłowych. Czuję się naprawdę
                              zobowiązana. Dyskusja, zdaje mi się, zaczyna nam wypływać na szesze wody, czyli
                              odbiegać od samego tematu metod naturalnych na rzecz bardziej ogólnych kwestii.
                              To zresztą dobrze, będę miała okazję pomęczyć Cię swoimi przemyśleniami nt.
                              tychże. Jednak wypadnie to chyba dość obszernie (chociaż i tak pewnie nie uda
                              mi się odnieść do wszystkiego, o czym piszesz), a więc.. wybacz, ale już nie
                              dzisiaj. Mam nadzieję, że jutro, ale też nie obiecuję na pewno. Życie w "realu"
                              trochę mnie ostatnio absorbuje, i w efekcie w tej chwili stać mnie wyłącznie na
                              GŻDACZA (kojarzysz? lubiłeś?). Ale odezwę się na pewno, tylko nie wiem, czy nie
                              byłoby dobrze przenieść naszej dyskusji w inne miejsce, w związku właśnie z
                              odbieganiem od tematu (nie wiem, czy tutaj nie zaczniemy w końcu zanudzać
                              czytelników :-)).Może Twój wątek na "Czasie wolnym" by się nadawał (byłam,
                              czytałam!), tylko szkoda, że atmosfera się tam od początku zrobiła niezbyt
                              zachęcająca. "Się zobaczy", a na razie pozdrawiam
                              gina
                              PS. Też niestety nie wiem, gdzie można posłuchać piosenki Długosza, a jako
                              antidotum na "pęd życia" polecam kota. Właśnie dzięki nieustannym zakłóceniom z
                              jego strony pisanie tego posta trwało ze dwa razy dłużej (conajmniej):-). Mam
                              nadzieję, że nie należysz do wrogów kotów - trochę byś mi podpadł... Do jutra!
                              (oby)
                              • gepe Gina... 06.09.01, 20:35

                                &#62 Mam wrażenie, że poświęcasz mi ostatnio sporo swojego cennego
                                &#62 zapewne czasu oraz jeszcze cenniejszych sił umysłowych.

                                Poczułem się jak katorżnik, parajacy się odpowiedziami na posty... :) Nie przesadzajmy z tym
                                poświęcaniem :)

                                -Też byłbym skłonny pogadać gdzieś spokojniej, ale proponuję raczej mail lub GG...
                                -Gżdacza nie pamiętam, kojarzę tylko tytuł ''Bromba i inni'' (?)... Chyba byłem wtedy na etapie
                                Barbapapy... :)
                                -Nie mam nic do kotków, a już mój syn wogóle :)

                                Do ''zobaczenia'', pozdrawiam - gepe
                                • Gość: gina Re: Gina... IP: 10.0.0.* / *.cosmosnet.pl 07.09.01, 03:01
                                  Gepe, witaj, jak widzisz, nie miałam jednak ostatnio zbyt wiele czasu, żeby się
                                  udzielać na forum. I nadal nie mam, więc dzisiaj postaram się o zwięzłość; nie
                                  poruszę wielu spraw, które skądinąd poruszyć bym chciała - z tym że może
                                  rzeczywiście już nie tutaj.
                                  A na razie postarajmy się o jakąś konkluzję w kwestii metod naturalnych.
                                  Argument o "zgodności z naturą" ma dla mnie sporo sensu. Widzę w tym
                                  RZECZYWISTĄ - choć raczej pragmatyczną niż moralną - wyższość NPR nad innymi
                                  metodami; zwłaszcza nad pigułką (pojawił się dziś nowy post - Anny, który mnie
                                  w tym utwierdza), bo np. prezerwatywa jednak żadnej szczególnej rewolucji w
                                  funkcjonowanie naszego organizmu nie wprowadza. Ostrożność wobec postępu
                                  cywilizacyjnego to rzecz zdrowa, przecież mnóstwo ludzkich wynalazków, które
                                  mają nam ułatwić życie, niesie ze sobą szkodliwe skutki uboczne, i często
                                  bilans zysków i strat jest raczej ujemny. Tylko - no, właśnie: gdybyśmy chcieli
                                  być konsekwentni, moglibyśmy zapytać np. czemu nie sprzeciwiamy się korzystaniu
                                  z samochodów (nie, nie upodabniam się do Tomsa, piszę to bez ironii, akurat w
                                  tym przypadku mam naprawdę poważne wątpliwości co do tego bilansu). Jednak,
                                  skoro całkowity powrót do natury to utopia, kwestia "naturalności" nie może tu
                                  być rozstrzygająca, co sam przyznajesz.
                                  Piszesz więc, że nie w naturze tkwi istota sprawy, ale w "rozeznaniu woli
                                  Boga", a od tego, jak stwierdzasz, jest Kościół. No to chyba jesteśmy wreszcie
                                  w domu...O ile dobrze zrozumiałam, Ty przyznajesz w końcu, że sam niezupełnie
                                  pojmujesz, dlaczego naturalne planowanie jest dobre, a antykoncepcja zła;
                                  jednak WIERZYSZ, że tak jest, bo tak głosi Kościół, a to, co On głosi, pochodzi
                                  z Bożego natchnienia. Czemu od razu nie postawiłeś tak sprawy?...wiem, pewnie
                                  wielu czyniłoby Ci z tego zarzut, ale nie ja. W pełni rozumiem: masz nie tylko
                                  prawo WIERZYĆ, ale wręcz obowiązek (jako katolik). Szanuję to, że traktujesz
                                  swoją wiarę poważnie, też niezbyt mi się podobają beztroskie stwierdzenia w
                                  rodzaju "jestem katolikiem, ale nie zamierzam zawracać sobie głowy wymysłami
                                  księży". A inna sprawa, że ja nie potrafię się zdobyć na taką konsekwencję, jak
                                  Ty, coś mi przeszkadza w przyjmowaniu pewnych rzeczy tylko "na wiarę"...co? -
                                  sama nie umiem w tej chwili powiedzieć, ale chętnie się nad tym zastanowię i
                                  rozwinę temat przy innej okazji. Na razie usiłuje być konsekwentna "w drugą
                                  stronę" i dlatego NIE DEKLARUJĘ SIĘ jako katoliczka. Chociaż chrześcijaństwo
                                  jest mi bliższe od innych religii, a chyba nawet katolicyzm - od innych wyznań
                                  (do protestantów zniechęciłam się trochę po bliższym poznaniu)...może ja jestem
                                  katolicką heretyczką???
                                  Jeszcze jedną rzecz ważną dla mnie napisałeś: to, że są ludzie,
                                  którzy "zaufanie do Boga" czy "otwartość na życie" pojmują bardzo radykalnie,
                                  ale Ty - nie potrafisz; i masz nadzieję, że "na górze" jest to przyjęte ze
                                  zrozumieniem. No właśnie...tylko dlaczego stosowanie "sztucznych metod" nie
                                  miałoby być również tak przyjęte. Jeśli nawet jest ono przejawem ludzkiej
                                  słabości, niesprostaniem absolutnym ideałom - czy słabość ta aż tak bardzo się
                                  różni (powiedzmy: jakościowo, a nie tylko ilościowo), od tej, której Ty sam
                                  ulegasz, licząc na wyrozumiałość?
                                  Chyba zaczynam się powtarzać, ale dla mnie naprawdę tutaj tkwi problem.
                                  Absolutnie nie przeszkadzają mi metody naturalne; przeszkadza mi natomiast
                                  kategoryczne osądzanie innych metod jako niemoralnych. Może to jest zresztą
                                  właśnie to, co mi nie pozwala "po prostu uwierzyć". Stanowczo nie podoba mi się
                                  mówienie ludziom, że robią coś złego, gdy oni NIE ROZUMIEJĄ, dlaczego to
                                  miałoby być zł
                                  • Gość: gepe Re: Gina... IP: *.wbk.com.pl 11.09.01, 21:19
                                    Witaj :)

                                    &#62 Piszesz więc, że nie w naturze tkwi istota sprawy, ale w "rozeznaniu woli
                                    &#62 Boga", a od tego, jak stwierdzasz, jest Kościół. No to chyba jesteśmy wreszcie
                                    &#62 w domu...O ile dobrze zrozumiałam, Ty przyznajesz w końcu, że sam niezupełnie
                                    &#62 pojmujesz, dlaczego naturalne planowanie jest dobre, a antykoncepcja zła;
                                    &#62 jednak WIERZYSZ, że tak jest, bo tak głosi Kościół, a to, co On głosi, pochodzi
                                    &#62 z Bożego natchnienia. Czemu od razu nie postawiłeś tak sprawy?...wiem, pewnie
                                    &#62 wielu czyniłoby Ci z tego zarzut, ale nie ja. W pełni rozumiem: masz nie tylko
                                    &#62 prawo WIERZYĆ, ale wręcz obowiązek (jako katolik). Szanuję to, że traktujesz

                                    Otóż nie o ewentualne zarzuty tu chodzi, ile o swego rodzaju nieumiejętność i
                                    brak wiedzy fachowej. Oczywiście, jest tak, że ja po prostu wierzę, że stanowisko
                                    KK jest tu umocnione działaniem Ducha, ale wierzę także, że to stanowisko wynika
                                    z konkretnych, racjonalnych przesłanek, także wyprowadzonych z Pisma. Tylko
                                    przeprowadzenie logicznej argumentacji przebiegającej na linii &#60&#60omawiany
                                    problem - Pismo Św.&#62&#62 przekracza moje zdolności wnioskowania, choć taka linia
                                    istnieje, bo inaczej KK wogóle nie brałby się za problem (chyba...?). Zresztą,
                                    gdybym tylko ja twierdził to co tak nieudolnie twierdzę..., ale przecie jest
                                    wiele (naprawdę dużo) godnych zaufania osób, które podobnie mówią. Z drugiej
                                    strony tak samo wiele jest tak samo godnych osób, mówiących inaczej... No to kogo
                                    posłuchać?

                                    &#62 swoją wiarę poważnie, też niezbyt mi się podobają beztroskie stwierdzenia w
                                    &#62 rodzaju "jestem katolikiem, ale nie zamierzam zawracać sobie głowy wymysłami
                                    &#62 księży". A inna sprawa, że ja nie potrafię się zdobyć na taką konsekwencję, jak
                                    &#62 Ty, coś mi przeszkadza w przyjmowaniu pewnych rzeczy tylko "na wiarę"...co? -
                                    &#62 sama nie umiem w tej chwili powiedzieć, ale chętnie się nad tym zastanowię i
                                    &#62 rozwinę temat przy innej okazji. Na razie usiłuje być konsekwentna "w drugą
                                    &#62 stronę" i dlatego NIE DEKLARUJĘ SIĘ jako katoliczka. Chociaż chrześcijaństwo
                                    &#62 jest mi bliższe od innych religii, a chyba nawet katolicyzm - od innych wyznań
                                    &#62 (do protestantów zniechęciłam się trochę po bliższym poznaniu)...może ja jestem
                                    &#62 katolicką heretyczką???

                                    Daj nam Boże więcej takich ''heretyczek'' :). Powiem tylko tyle (powtarzam się...),
                                    że już apostołowie mieli podobne problemy, jak my (wątpili), a jednak jeden z
                                    nich stał się zalążkiem współczesnego Kościoła. I wtedy także byli przez
                                    ówczesnych uważani za coś w rodzaju ''heretyków''.

                                    &#62 Jeszcze jedną rzecz ważną dla mnie napisałeś: to, że są ludzie,
                                    &#62 którzy "zaufanie do Boga" czy "otwartość na życie" pojmują bardzo radykalnie,
                                    &#62 ale Ty - nie potrafisz; i masz nadzieję, że "na górze" jest to przyjęte ze
                                    &#62 zrozumieniem. No właśnie...tylko dlaczego stosowanie "sztucznych metod" nie
                                    &#62 miałoby być również tak przyjęte. Jeśli nawet jest ono przejawem ludzkiej
                                    &#62 słabości, niesprostaniem absolutnym ideałom - czy słabość ta aż tak bardzo się
                                    &#62 różni (powiedzmy: jakościowo, a nie tylko ilościowo), od tej, której Ty sam
                                    &#62 ulegasz, licząc na wyrozumiałość?

                                    Nie, wcale się nie różni. Ja to pisałem zresztą właśnie w odniesieniu do tych
                                    sztucznych metod, ale w kontekscie naszych intencji (chyba, że już pogubiłem
                                    wątki naszej rozmowy). Mówiąc wprost sądzę, że Bóg rozumie nasze słabości i jest
                                    wobec nich miłosierny (mam taką nadzieję w każdym razie :)). Tyle, że słabość
                                    słab
              • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 09:16
                zbijając kolejny argument za NMPR i przeciwko antykoncepcji
                Gepe gdzies kilkadziesiat postów wyżej napisał taką fajną rzecz ze NMPR zbliza
                ludzi ze musza wspolpracowac i ze to wielką radość sprawia im mierzenie
                temperatury rysowanie wykresów i rozwiazywanie ich i ze to takie super

                tak sobie pomyslałem ze w ten sam sposób moge argumentowac ze liczenie w
                pamieci jest duzo lepsze (moralnie etycznie i jeszcze jakos tam) niz używanie
                kalkulatora :-))
                ponieważ przy duzych liczbach musimy razem z żoną razem robic obliczenia :-) i
                to jest wielka radość jak uda nam sie coś wspólnie policzyć :-) i ze trzeba do
                tego współpracy i cierpliwości i wykorzystujemy w sposób naturalny dar od Boga
                jakim jest rozum i nas to zbliża. A szczególnie nas raduje jak udaje nam sie
                mnozyć w pamieci coraz wieksze liczby to jest cudowne :-))
                A tak gdybyśmy uzywali kalkulatora to zostawiamy partnera samego z problemem
                liczenia i jest to postawa egoistyczna i oddala nas od siebie :-) a do tego
                mówimy Panu Bogu ze mamy lepszy plan od niego bo on dał nam rozum który potrafi
                liczyc a my uwazamy ze pójdziemy na łatwizne :-))) i bedziemy uzywac
                kalkulatora :-))
                Co wy na to !!! Analogia pełna ! i jaka bzdura wychodzi!

                ha ale mozna jeszcze pójsc jeszcze dalej bo :
                podczas liczenia w pamieci mozemy popelnic błąd :-))) ale jestesmy
                odpowiedzialni i przyjmiemy ten błąd z radością bo jest to plan Boga a tak
                jakbyśmy używali kalkulatora to stawiamy Boga na boku i mówimy ze mamy lepszy
                plan od niego i ze nie ma tu nic do roboty ! (Istnieje bardzo małe
                prawdopodobienstwo ze kalkulator tez sie "pomyli")
                Czyż to nie cudowne ?
                pozdrawiam
                pozdrawiam
                • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 31.08.01, 10:53
                  Równie dobrze możemy posunąć się dalej i stwierdzić, że skoro z woli Bożej mamy
                  dwie ręce to grzechem jest używanie np pralki, czy zmywarki...
                  a jednak np ja używam i co???? grzech??? przecież to jest też egoistyczne
                  ułatwianie sobie życia...

                  specjalne pozdrowienia dla toms
              • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 09:33
                i zbijajac kolejny argumet
                wmawia sie ludziom ze antykoncepcja jest zla bo zabezpieczamy sie przed
                zajsciem w ciaze czyli przed dzieckiem a wiec traktujemy dziecko jak wroga i
                coś złego bo zbaezpieczamy sie przeciez przed złodziejami
                Piekne nieprawdaż?

                No cóż ale uważam ze nie jest to prawda !
                Bo rodzice zabezpieczają się nie przed dzieckiem ale przed znacznym
                pogorszeniem swojej sytuacji bytowej !!!
                Uwazam że gdyby odpowiedzialne posiadanie dziecka nie wiazało sie z tak
                ogormnymi nakładami czasu i pieniedzy ludzie bardzo chetnie mieli by dzieci !
                Wystarczy spojrzec na czym polega tak zwana polityka prorodzinna ? No na czym!
                Na dopłatach ! na pomocy finansowej !!!
                Tu chodzi nie o człowieka ale o sytuacje całej rodziny !! I przed pogorszeniem
                tej sytuacji ludzie sie zabezpieczają ! A jeżeli dochodzą do wniosku że stać
                ich na to i sa gotowi odpowiedzialnie wychowac potomka decyduja sie na niego !
                Przeciez nie pomyle sie jak napisze ze conajmniej 30% dzieci jest nie
                planowanych ! A przeciez nei mozna powiedziec ze rodzice traktuja ich jak
                wrogów i złodzieji ! Nie !oni kochają te dzieci! I pewnie spora liczba osób na
                formum również była nieplanowana i co ? doswiadczyliscie przecież miłości!
                wiec na koniec powtórze że argument o zabezpieczaniu sie przed dzieckiem jest
                chybiony bo rodzice zabezpieczją sie i całą rodzine przed biedą! Bo jak ich
                stac to decyduja sie na dziecko i dlatego sposobem na podniesienie dzietnosci u
                nas w kraju (i nie tylko u nas) mają być dopłaty i pomoc państwa w postaci
                złobków przedszkol i swietlic!!
                I niech Gepe nie wazy sie tu wspominac o egoizmie bo sam jak pamietam ma tylko
                1 dziecko!
                • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 31.08.01, 10:58
                  Dla mnie antykoncepcja = odpowiedzialność. Bardzo łatwo jest narodzić dzieci i
                  potem pisać rozpaczliwe listy typu: "ja i mój mąż nie mamy pracy, wychowujemy
                  11 dzieci, pomóżcie" I gdzie tu odpowiedzialność?????
                  Ja rozumiem, że można urodzić nieplanowane dziecko, jedno, drugie ale 11 ?????
                  • Gość: Xena Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.acn.waw.pl 31.08.01, 13:29
                    Chciałabym sie wtrącić do tej dyskusji ze swoim pytaniem, nie tyle dotyczącym
                    problemu, jaki typ antykoncepcji stosować (ja już dokonałam wyboru i
                    argumentacja apologetów antykoncepcji naturalnej raczej mnie nie przekonuje),
                    co raczej związanym z pewną kwestią światopoglądową. Nie jestem specjalistką od
                    etyki katolickiej, ale wydaje mi się, że Kościół nie akceptuje
                    antykoncepcji "sztucznej", bo ta czyni z seksu aktywność czysto hedonistyczną,
                    a nie służącą prokreacji (czy tak?). I tu pojawiają się moje wątpliwości.
                    Antykoncepcja naturalna przecież również prowadzi do tego, że podejmuje sie
                    współżycie nie dla spłodzenia potomstwa, lecz dla przyjemności, dlaczego zatem
                    jest "moralnie" lepsza od "sztucznej", skoro powody i cele stosowania obu
                    rodzajów są dokładnie identyczne? Dostrzegam tu niekonsekwencję (by nie rzec -
                    hipokryzję), więc prosiłabym kogoś lepiej "uświadomionego" katolicko o zabranie
                    głosu i ustosunkowanie się do moich wątpliwości.
                    • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 13:50
                      troche wyzej gepe napisał dosć ciekawy post
                      w którym naczelnym argumentem za NMPR jest Plan Boga który odkrył Gepe i według
                      tego planu Gepe postępuje (jak na mój gust nie do końca:-)) i oprócz tego Gepe
                      odkrył rownież ze jak ktoś według tego planu nie postepuje to Grzeszy!
                      I jeszcze jedno ze zgodnie z tym odkrytym planem Boga mają postepowac wszyscy
                      katolicy :-))

                      To jest obecnie oficjalna argumentacja bo z pozostałych argumentów typu
                      odpowiedzialność, czynienie sobie dobrze to sie Gepe chyba wycofuje jak sam
                      przyznaje :-)) Przynajmniej nie porusza ich juz w dyskusji i nie polemizuje na
                      temat ich słuszności.
                      Wobec tego wątek hedonistyczny to już dawno upadł zwłaszcza ze jak wyliczylem
                      to sam gepe w ponad 99% przypadków uprawia seks dla przyjemnosci ... ups ..
                      pomyliłem sie bo Gepe uprawia seks dla wyrazenia swojej miłości :-)))) jak to
                      sam okreslił! a to że przy tym jest mu TROCHE przyjemnie :-)) to inna sprawa
                      :-))
                      Ciekaw jestem czy Gepe odczuwa przy tym wogóle przyjemność??:-) bo niechętnie o
                      tym wspomina mówiąc o "tych sprawach"
                      :-))
                      pozdrawaim
                      • Gość: anna Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 157.25.122.* 31.08.01, 14:19
                        szkods tylko że jest tak mało wiadomości technicznych, jak stosowac NMPR, na
                        ile są skuteczne i uciążliwe
                        dużo jest patosu, ewangelizacji o powoływania się na samego Boga...
                        niepotrzebnie

                        gdzieś na górze X napisała o swoim 3 nieplanowanym dziecku i mężu katoliku-
                        maniaku, on nie jest katolikiem
                        zgodnie z nauką kościoła mężczyzna ma uznać wolę żony do współżycia, pomagać
                        jej, dbać, nie doprowadzać do sytuacji, że zmordowana marzy tylko o śnie a nie
                        o wyczynach męża
                        w rodzinie katolika nie ma mowy o gwałcie!!!!!!!!!!
                        zniewoleniu!!!!!!!!!

                        oczywiście w życiu prawdziwego katolika dla którego życie z drugim człowiekiem
                        to życie z Chrystusem!

                        napisałam wyżej że stosuję prezerwatywę, ale dlatego że nie mieszkamy razem,
                        życie (praca) układa się na razie tak że jesteśmy w innych miastach - spotykamy
                        się więc w weekendy w dni płodne...
                        na razie nie ma warunków na dzieci

                        a co do Bożych planów
                        jeśli taka jest WOLA i dziecko ma przyjść w tej rodzinie, w tym czasie - to
                        pęknie prezerwatywa, globulka włożona zostanie za płytko, zapomnimy o tabletce
                        lub wskoczymy w ten margines błędu...

                        myślę że od przeznaczenia nie ma ucieczki
                        ;)
                        pozdrawiam
                        • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 31.08.01, 16:08
                          &#62 a co do Bożych planów
                          &#62 jeśli taka jest WOLA i dziecko ma przyjść w tej rodzinie, w tym czasie - to
                          &#62 pęknie prezerwatywa, globulka włożona zostanie za płytko, zapomnimy o tabletce
                          &#62 lub wskoczymy w ten margines błędu...
                          &#62
                          &#62 myślę że od przeznaczenia nie ma ucieczki
                          &#62 ;)
                          &#62 pozdrawiam

                          Anno, czy to znaczy, ze wierzysz w przeznaczenia??? Że co ma być to i tak
                          będzie??? Ale w takim razie jakby tak było, to mozna nie stosować ABSOLUTNIE
                          ŻADNEJ antykoncepcji, ani sztucznej, ani naturalnej, bo jak ma nie być TU I TERAZ
                          to nie będzie... Pokaż mi chociaz jedna parę, która się na to zdecydowała i po 9
                          miesiącach nie miała dziecka (nie mówimy o bezpłodnych)

                          Pozdr
                          Lucy

                        • Gość: gina Do Anny IP: 10.0.0.* / *.cosmosnet.pl 01.09.01, 03:29
                          Aniu! Podpisuję się oburącz pod tym, co napisałaś do X. Szczęka mi po prostu
                          opadła, kiedy czytałam jej posta, zwłaszcza o tym gwałceniu...Najgorsze, że nie
                          wiadomo, jakie tu znaleźć wyjście, Lucy (chyba) proponuje, żeby brała pigułki w
                          tajemnicy przed mężem, ale przecież to kosztuje, a ona właśnie NIE MA WŁASNYCH
                          PIENIĘDZY, cholera, co jej poradzić? Rozwód?
                          A co do Twojej decyzji...Wiesz, mam bardzo wierzącą koleżankę, ona stosuje
                          metody naturalne "dla świętego spokoju", ale po pierwsze nie bardzo rozumie
                          sens kościelnego stanowiska w tej sprawie (często o tym rozmawiamy, widać, że
                          temat dziewczynę nurtuje), a po drugie ponosi spore koszty psychiczne. Bo i
                          możliwość wpadki mocno ją stresuje, i w pożyciu z mężem jest to jakiś problem
                          (nie, to bardzo porządny facet, nie taki jak mąż X, chociaż, żeby było
                          śmieszniej, agnostyk, więc trudno się dziwić, że nie jest zachwycony; a ona też
                          by czasem pewnie chciała wtedy, kiedy nie może). I myślę sobie tak: jeśli ktoś,
                          tak jak gepe, jest do tych metod naprawdę przekonany, i dobrze służą one jego
                          małżeństwu - to świetnie. Ale kiedy ktoś to robi wbrew sobie, i przeszkadza mu
                          to w dobrym przeżywaniu tak wiary, jak i miłości do partnera...wątpię, czy
                          warto. Chyba więc podjęłaś słuszną decyzję...chociaż ksiądz Ci pewnie co innego
                          powie. Ale wiesz co sobie pomyśl, gdy to usłyszysz: "OK, nie jestem doskonała,
                          ale nikt nie jest, a najdalej do Boga mają ci, którzy myślą, że są!" Życzę Ci
                          szczęścia "na nowej drodze" i pozdrawiam
                          gina










                    • lucy1 Re: metody naturalne?czy je stosować? 31.08.01, 14:12
                      Gość portalu: Xena napisał(a):

                      &#62 Chciałabym sie wtrącić do tej dyskusji ze swoim pytaniem, nie tyle dotyczącym
                      &#62 problemu, jaki typ antykoncepcji stosować (ja już dokonałam wyboru i
                      &#62 argumentacja apologetów antykoncepcji naturalnej raczej mnie nie przekonuje),
                      &#62 co raczej związanym z pewną kwestią światopoglądową. Nie jestem specjalistką od
                      &#62
                      &#62 etyki katolickiej, ale wydaje mi się, że Kościół nie akceptuje
                      &#62 antykoncepcji "sztucznej", bo ta czyni z seksu aktywność czysto hedonistyczną,
                      &#62 a nie służącą prokreacji (czy tak?). I tu pojawiają się moje wątpliwości.
                      &#62 Antykoncepcja naturalna przecież również prowadzi do tego, że podejmuje sie
                      &#62 współżycie nie dla spłodzenia potomstwa, lecz dla przyjemności, dlaczego zatem
                      &#62 jest "moralnie" lepsza od "sztucznej", skoro powody i cele stosowania obu
                      &#62 rodzajów są dokładnie identyczne? Dostrzegam tu niekonsekwencję (by nie rzec -
                      &#62 hipokryzję), więc prosiłabym kogoś lepiej "uświadomionego" katolicko o zabranie
                      &#62
                      &#62 głosu i ustosunkowanie się do moich wątpliwości.


                      Nie jestem żadnym ekspertem, ale na taki chłopski (babski???) rozum, to może
                      chodzić o to, że przy antykoncepcji sztucznej możesz kiedy chcesz, a przy
                      naturalnej musisz się powstrzymywać żeby Ci za dobrze nie było. Według KK pokuta
                      i umartwienia to jedyna droga do nieba, a powstrzymywanie się od seksu dla
                      przyjemności ma być jeszcze jednym umartwieniem.
                    • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? 03.09.01, 20:13
                      Witaj.
                      Przeczytaj proszę mój post do Giny z 31.08 - może znajdziesz tam odpowiedź na Twoje
                      pytanie.

                      Pozdrawiam - gepe
                      • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? - do Xeny 03.09.01, 20:14
                        Witaj.
                        Przeczytaj proszę mój post do Giny z 31.08 - może znajdziesz tam odpowiedź na Twoje
                        pytanie.

                        Pozdrawiam - gepe

                        • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? - do Toms 03.09.01, 20:29
                          Przepraszam, że nie odpowiem na wiekszość z Twoich postów - jest ich bardzo dużo.
                          Sporo odpowiedzi znajdziesz w listach do Giny. Ale zasadniczy powód jest inny.
                          Bracie - jeśli już koniecznie musisz wchodzić do czyjejś sypialni, nawet tylko z
                          kalkulatorem, to wypadałoby zapukać. Może się obruszysz, ale ja podobne
                          zachowania nazywam chamstwem. Czy będzie od rzeczy, jeśli poproszę Ciebie - w
                          imieniu mojej żony - o małe słówko ''przepraszam''? Poza tym w swoich obliczeniach
                          popełniłeś znaczącą pomyłkę merytoryczną i jeśli jesteś naprawdę tak błyskotliwy jak
                          ironiczny, to powinienes ją szybko odkryć. Posługiwanie się ironią, przejaskrawianiem,
                          ośmieszaniem itp. konstrukcjami po prostu nie jest w dobrym tonie, a czasem bywa
                          wyrazem frustracji. Ja z takim orężem mierzyć się po prostu nie umiem (wobec ironii
                          jestem bezsilny), więc ustępuję Ci pola - używaj sobie.
                          Chyba, że swoje posty pozbawisz śmiecia i powiesisz je jeszcze raz (a najlepiej jako
                          jeden) - pogadamy jak ludzie.

                          Pozdrawiam - gepe
                          • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? - do Toms IP: *.cu.com.pl 04.09.01, 10:15
                            zaczne od tego że informacje o swojej rodzinie i o ilosci stosunków w tygodniu
                            zamiesciłeś sam !!! ze swojej nie przymuszonej woli !
                            Jezeli cię uraziłem to przepraszam nie wiedziałem ze atak na swoje argumenty
                            odbierasz jako atak na swoją osobe !!!
                            ale szczerze mówiąc nie rozumiem tego bo uważam że decydując sie na publikację
                            takich informacji (ja np bym sie nie zdecydował) musiałeś brać pod uwage iz
                            mogą one zostać użyte w dalszej czesci dyskusji (nawiasem mówiąc sam uzyłeś
                            tego jako agument w dyskusji a wiec zaprosiłeś nas tu wszystkich na formun do
                            swojej sypialni i co ważniejsze nikt na to nie nalegał! zrobiłeś to sam z
                            siebie!!!)
                            co do chamstwa .... to twoja opinia! ale jest to nie ukrywam mocne słowo
                            jeżeli dla ciebie ironia to chamstwo to twój pogląd i tyle ....
                            co do ironi i różnych analogii to jest to narzedzie w dyskusji i jak ktos nie
                            potrafi sobie z tym radzic i bronic sie przed tym no cóż ...(sam zapewne
                            czasami ironizujesz) a uważam ze oddają one czasami w 100% bezsens czyjejś
                            argumentacji
                            ponadto nie wszystko co napisałem było ironiczne a wrecz mniejszosc a zadałem
                            sobie duzo trudu aby czytac wszystkie posty i pokolei zbijac argumenty
                            szkoda tylko ze ty nie zadałeś sobie trudu aby na nie odpowiadac....
                            Co do twojej argumentacji to został juz tylko jeden argument którego nie sposób
                            obalić : NMPL są lepsze od innych bo to jest zgodne z wolą Boską ! Niestety
                            skąd wiesz jaka jest ta wola Boska i dlaczego taka a nie inna ... to widze ze
                            już sie nie dowiem ...
                            Ale mam przynajmniej satysfakcję że odrzuciłeś wiekszość ze swoich argumentów
                            którymi karmiłeś to forum pół roku temu i którymi karmią młode pary panie w
                            poradniach rodzinnych! i musiałeś to porządnie przemyśleć
                            W zasadzie cała argumentacja jaką się słyszy w poradniach została obalona a
                            panie niestety nie znają twojej argumentacji która jest silniejsza..

                            widze ze jestes dodatkowo typem osoby obrażalskiej wiec oswiadczam ze z mojej
                            strony dyskusja jest zakończona ...(chociaż trudno mówić o dyskusji raczej o
                            monologu !)
                            I życzę tobie udanego pozycia małżeńskiego
                            A wszystkim uczestnikom forum życze aby zastanowili sie jaka jest wola Boża
                            (tak jak to zronił Gepe) i moze wtedy będą mieli spokój (że tak powiem)duchowy
                            ...
                            :-))))
                            • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? - do Toms 04.09.01, 18:28
                              Dobrze, skoro aż tak bardzo się mijamy to możemy zakończyć. Tylko małe ad vocem:

                              &#62 zaczne od tego że informacje o swojej rodzinie i o ilosci stosunków w tygodniu
                              &#62 zamiesciłeś sam !!! ze swojej nie przymuszonej woli !

                              Ale co z tego? To była odpowiedź na post a nie ''materiał do przeróbki'', a już na pewno nie
                              publicznej. Tego typu wyliczenia mogłeś - wraz z zapytaniem - przesłać na mail (jest
                              dostepny) i otrzymałbyś odpowiedź.

                              &#62 Jezeli cię uraziłem to przepraszam nie wiedziałem ze atak na swoje argumenty
                              &#62 odbierasz jako atak na swoją osobe !!!

                              Nie do końca. Argumenty argumentami, ale sposób ich przedstawienia nieco mnie uraził.
                              Dziwisz się? Ale przeprosiny rzecz jasna przyjmuję.

                              &#62 ale szczerze mówiąc nie rozumiem tego bo uważam że decydując sie na publikację
                              &#62 takich informacji (ja np bym sie nie zdecydował) musiałeś brać pod uwage iz
                              &#62 mogą one zostać użyte w dalszej czesci dyskusji (nawiasem mówiąc sam uzyłeś
                              &#62 tego jako agument w dyskusji a wiec zaprosiłeś nas tu wszystkich na formun do
                              &#62 swojej sypialni i co ważniejsze nikt na to nie nalegał! zrobiłeś to sam z
                              &#62 siebie!!!)

                              Zakładałem (i dalej będę tak robił), że rozmawiam z ludźmi na poziomie. Skoro już używamy
                              tej przenośni - człowiek kulturalny prawdopodobnie zajrzałby, przyjął argument lub też nie i
                              dyskretnie się wycofał. Przykro mi, że w stosunku do Ciebie się pomyliłem.

                              &#62 co do chamstwa .... to twoja opinia! ale jest to nie ukrywam mocne słowo
                              &#62 jeżeli dla ciebie ironia to chamstwo to twój pogląd i tyle ....

                              Nie nazwałem chamstwem ironii.

                              &#62 co do ironi i różnych analogii to jest to narzedzie w dyskusji i jak ktos nie
                              &#62 potrafi sobie z tym radzic i bronic sie przed tym no cóż ...(sam zapewne
                              &#62 czasami ironizujesz) a uważam ze oddają one czasami w 100% bezsens czyjejś
                              &#62 argumentacji

                              Można również oddać ich bezsens poprzez użycie argumentów merytorycznych.
                              Uważam, że użycie ironii w stosunku do osoby, która nie używa jej wobec Ciebie jest po
                              prostu nie fair.

                              &#62 ponadto nie wszystko co napisałem było ironiczne a wrecz mniejszosc a zadałem
                              &#62 sobie duzo trudu aby czytac wszystkie posty i pokolei zbijac argumenty
                              &#62 szkoda tylko ze ty nie zadałeś sobie trudu aby na nie odpowiadac....

                              Zadam sobie, jeśli znajdę po ludzku wyrażone pytania. Ale na razie masz rację - przeczytałem
                              bodaj dwa i stwierdziłem, że nie umiem z tym walczyć.

                              &#62 Co do twojej argumentacji to został juz tylko jeden argument którego nie sposób
                              &#62 obalić : NMPL są lepsze od innych bo to jest zgodne z wolą Boską ! Niestety
                              &#62 skąd wiesz jaka jest ta wola Boska i dlaczego taka a nie inna ... to widze ze
                              &#62 już sie nie dowiem ...
                              &#62 Ale mam przynajmniej satysfakcję że odrzuciłeś wiekszość ze swoich argumentów
                              &#62 którymi karmiłeś to forum pół roku temu i którymi karmią młode pary panie w
                              &#62 poradniach rodzinnych! i musiałeś to porządnie przemyśleć
                              &#62 W zasadzie cała argumentacja jaką się słyszy w poradniach została obalona a
                              &#62 panie niestety nie znają twojej argumentacji która jest silniejsza..

                              To Twoja opinia. Jesteś bardzo pewien swego. Cóż, pożyjemy, zobaczymy...

                              &#62 widze ze jestes dodatkowo typem osoby obrażalskiej wiec oswiadczam ze z mojej

                              Nie obraziłem się, jestem jedynie zdegustowany. Ale napisałem poprzednio, że możemy
                              rozmawiać dalej.

                              &#62 strony dyskusja jest zakończona ...(chociaż trudno mówić o dyskusji raczej o
                              &#62 monologu !)
                              &#62 I życzę tobie udanego pozycia małżeńskiego

                              Dziękuję - wzajemnie.

                              &#62 A wszystkim uczes
                          • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? - do Toms IP: *.cu.com.pl 04.09.01, 11:51
                            To jest twój post żeby nie było że jestem gołosłowny:

                            "
                            Gość portalu: gepe 28-02-2001, 18:46:44 odpowiedz na list odpowiedz cytując
                            Jesteśmy 4 lata po ślubie, stosujemy metodę termiczno - objawową i jak dotąd
                            mamy jedno ZAPLANOWANE dziecko, a współżyjemy średnio 4 razy w tygodniu.
                            Polecam książkę "Młodzi i miłość" Jacka Pulikowskiego.
                            Metody naturalne nie są złe dla ludzi, którzy chcą uprawiać seks z miłościa i
                            odpowiedzialnością, nie nadają się dla tych, którzy się boją - po prostu. Moim
                            zdaniem, popartym doświadczeniem - są pewne. Niezależnie od Waszego wyboru
                            życzę powodzenia! - gepe "

                            tak sie zastanawiałem gdzie popełniłem błąd o którym napisałeś i chyba już
                            znalazlem a chodzi o to że jak napisałeś "mamy jedno ZAPLANOWANE dziecko" co
                            wcale nie oznacza że nie macie innych NIEzaplanowanych :-)))
                            przyznaje ze tutaj popełniłem błąd bo z tego wynika ze wam sie udało tylko
                            jedno zaplanować a o reszcie nie wiadomo :-))))

                            Najprostszym sposobem obrony przed argumentacją oponenta jest :
                            a) ignorować ją
                            b) odbiegać od tematu i czepiać sie rzeczy które nie są tematem dyskusji
                            pozdrawiam
                            :-))))
                            • gepe Re: metody naturalne?czy je stosować? - do Toms 04.09.01, 18:30
                              Gość portalu: toms napisał(a):

                              &#62 tak sie zastanawiałem gdzie popełniłem błąd o którym napisałeś i chyba już
                              &#62 znalazlem a chodzi o to że jak napisałeś "mamy jedno ZAPLANOWANE dziecko" co
                              &#62 wcale nie oznacza że nie macie innych NIEzaplanowanych :-)))
                              &#62 przyznaje ze tutaj popełniłem błąd bo z tego wynika ze wam sie udało tylko
                              &#62 jedno zaplanować a o reszcie nie wiadomo :-))))

                              Pudło. Próbuj dalej.
                              • gepe Toms... 06.09.01, 18:53
                                Trochę wyparowałem...
                                Jednak postanowiłem odpowiedzieć na niektóre z Twoich zarzutów. Nie cytuję
                                konkretnych postów, bo zabrałoby zbyt dużo miejsca, ale sądzę, że domyślisz się
                                źródła.

                                1.Argumenty, będące w istocie porównaniami (kalkulatory itp.) omijają chyba pytanie
                                zasadnicze. Myślę, że należy tu sięgnąć do pytania, co jest Bożym planem a co nie i skąd
                                ja to wiem. Napisałem w liście do Giny, że nie można sądzić, aby intencją Boga było
                                pozostawienie naszego rozwoju w epoce łupanej, ale nie można sądzić, że jest również
                                jego intencja w imię tego rozwoju wprowadzać nieład do dość dawno już
                                ustanowionego porządku, np. w dziedzinie płodności.
                                Innymi słowy Tobie chodzi o moralną klasyfikację poszczególnych objawów postępu i
                                dlaczego ja sadzę, że akurat sztuczna antykoncepcja jest moralnie naganna, a np.
                                używanie kalkulatora w obliczeniach nie, mimo że w obu przypadkach używamy daru
                                rozumu. Jak rozpoznać Boże intencje. Czy tak?
                                Jeśli tak, to jestem ''w kropce'', ponieważ moje przeświadczenie nie wynika na oparciu się
                                na jakimś jednym fakcie, czy jednej wypowiedzi, rozmowie itd., lecz na wielu, poza tym
                                również mam swoje własne wnioski i odczucia - krótko mówiąc, nie sposób podać
                                jednego źródła. Korzystam z doświadczeń wielu autorytetów, również moralnych,
                                również Kościoła, którym mam powód ufać. Podobnie zresztą, jak Ty, gdy korzystasz w
                                celu obliczeń z kalkulatora, zawierzasz jego konstruktorowi i producentowi, że nie
                                popełnił błędu przy jego wykonaniu. Podobnie, jak możemy się wypowiadać na temat
                                życia we Wszechświecie, nie mogąc się (teraz, od razu) powołać na konkretne źródła.
                                Nie chcę się wymigiwać od konkretnej odpowiedzi, ale co mam powiedzieć, kiedy jej tak
                                naprawdę nie ma?

                                2.Odnośnie uprawiania seksu w celach prokreacji i ''przyjemności'' - znajdziesz
                                odpowiedź w listach do Giny.

                                3.Odnośnie ''zapinania pasów''. Zakładasz milcząco, że ''poczęcie (de facto:
                                dziecko)=wypadek''. Pomijając już moralną stronę takiego założenia, to kontynuując analogię,
                                należałoby założyć, iż niektórzy z nas od czasu do czasu ''planują'' wypadki i czynią
                                wiele, aby do nich dochodziło (przyznasz przecie, że niekiedy po prostu chcemy mieć
                                dzieci). Samobójcy? Być może gdybyśmy tak ''planowali'' unikanie poczęcia, jak unikamy
                                wypadków na drodze (poniekąd bardzo słusznie), to nie moglibyśmy z bardzo
                                zasadniczych powodów tutaj rozmawiać. Nie miałby kto. I tak to wygląda Twoja ''pełna
                                analogia'', Panie Analityku... A tak poza tym, to pasy trzeba mieć zapięte nawet podczas
                                bardzo wolniutkiej jazdy, co czynimy wszyscy, łącznie z dzieckiem.
                                Pojęcia ''zaufanie do Boga'' bym na Twój sposób nie nadużywał. Przytoczę w dużym
                                skrócie anegdotkę (może znasz): &#60&#60Powódź, samotny dach, na którym stoi człowiek i po
                                kolei odmawia wejścia (w celu ratunku) do trzech łodzi, twierdząc ''Bóg mnie uratuje''.
                                Oczywiście wkrótce tonie i zwraca się z wyrzutem do Boga ''Dlaczego mnie nie
                                uratowałeś?'' Bóg na to: ''Przecież wysłałem Ci aż trzy łodzie!&#62&#62. Bardzo ważne jest
                                rozeznać się w Bożych planach.
                                A co do doboru słów... Cóż, używam takich słów, które uważam za odpowiednie.
                                Odbijając piłeczkę na Twoją stronę powiem, że ciekawym jest, iż np. w stosunku do aborcji
                                mówi się o ''usunięciu'', mówi się o dziecku ''agresor'', a jakoś niechętnie nazywa się to po
                                prostu ''zabójstwem'', czym jest w istocie. Możemy sobie tu ''grać w słownego
                                ping-ponga'', ale czy to nas zbliża jakoś do merytoryc
                                • Gość: Bes Re: Toms... IP: 150.254.191.* 07.09.01, 09:18
                                  Przeczytałam całą dyskusję, ależ tego jest....
                                  Gepe i Toms: co właściwie chcecie tu osiągnąć? chcecie przekonać do swoich
                                  metod? albo naturalne metody albo antykoncepcja "tabletkowa" ?
                                  Wierzący niestety nie mają wyboru. Ale podejrzewam, ze niewielu "wierzących" z
                                  wszystkich wierzących stosuje tylko metody naturalne....
                                  Sądzę, że chodzi w tym w szystkim o bardzo prostą rzecz: teraz rodziny nie
                                  bardzo mogą pozwolić sobie finansowo na nie zaplanowane dodatkowe potomstwo.
                                  Rodzice pracują, przeżywają swoje stresy, życie staje się coraz bardziej
                                  nerwowe, praca niepewna, a przecież wszyscy chcielibysmy poczucia pewności
                                  spokoju i bezpieczeństwa w życiu.
                                  Metody naturalne wymagają żelaznej konsekwencji w ich stosowaniu,
                                  uporządkowanego trybu życia, no i tu powstaje problem. Nie zawsze mamy dość
                                  silną wolę, nie zawsze mamy dość czasu by wykonać te drobne czynności poranne,
                                  i nie zawsze możemy się powstrzymać. Ja wiem, Gepe, że powiesz, że należy być
                                  odpowiedzialnym itd. Ale zapewne dobrze wiesz, jak bardzo ludzie są
                                  niekonsekwentni i irracjonalni czasami w swoim działaniu. Potem pozostaje
                                  urodzić to dziecko, będące owocem, powiedzmy pomyłki, albo chwilowej
                                  niekonsekwencji, i kochać je. Ale czy jest w tym coś dziwnego, że następnym
                                  razem wolimy jednak pigułki?
                                  Poza tym dodatkowa trudność w stosowaniu metod naturalnych polega na tym, że
                                  mogę je stosować JEDYNIE I TYLKO rodziny partnerzy odpowiedzialni, kochajacy
                                  się na zasadach równości, i muszą oboje podjąć taką decyzję. I tu jest nastepny
                                  problem - a co z całą armią rodzin, nazwijmy je - patologicznych? tych, w
                                  którym partner pije i nie zawraca sobie głowie żadną antykoncepcją? albo oboje
                                  piją, ćpają itd. No chyba nie muszę roztaczać obrazu, prawda?
                                  Chodzi mi po prostu o to, że każdy sam musi zdecydować w swoim sumieniu, jaka
                                  metoda mu odpowiada.
                                  Ja nigdy nie stosowałam żadnych pigułek, swego czasu jedynie prezerwatywę,
                                  teraz staram się własnie "począć", więc na razie nie stosuję nic. Co będzie
                                  potem - nie wiem. Prawdopodobnie nie będę stosować żadnych środków, po prostu
                                  znam siebie i swój organizm, i umiem liczyć. Mój partner jest odpowiedzialny.
                                  To tyle.
                                  A jeśli chodzi o KK - jesteśmy ze sobą bez ślubu od 3 lat, planujemy wprawdzie
                                  tą uroczystość, ale bez konkretnego terminu na razie. Oboje jesteśmy
                                  katolikami, choć nie całkiem praktykującymi. Uczestniczymy oboje w niedzielnej
                                  mszy co tydzień i w święta, ale "biernie", tzn nie spowiadamy się i nie
                                  przyjmujemy komunii. To mój chłopak sprowadził mnie z powrotem do kościoła i
                                  dzięki niemu chodzę na mszę. Ale moja wiara jest nieprawomyślna katolicko, tak
                                  sądzę. Trudno mi wierzyć w Boga w ramach KK. Wierzę w istotę pełną dobra i
                                  sprawiedliwości, w istotę sprawczą, i nazywam ją Bogiem. I wierzę, że ona nie
                                  potrzebuje budynków i urzędników i spowiedzi i tej całej otoczki. Wiem, gepe,
                                  że powiesz, że taka postawa to wygodnictwo i tchórzostwo, ale nic na to nie
                                  mogę poradzić, ze tak czuję. Mo chłopak przekonał mnie żebym uczestniczyła w
                                  mszy co niedzielę i robię to. Staram się ale nie czuję tam Boga. Albo raczej -
                                  ja czuję obecność Boga takiego jak opisałam. No i stwierdziłam, że skoro wiem,
                                  ze Bóg jest, to nie jest ważne, czy podporządkuję się nakazom chrześcijaństwa,
                                  czy np. islamu. Bo nie jest ważne jak go ludzie nazwali i skategoryzowali i w
                                  jakie szufladki włożyli. To tylko ludzie.
                                  Tylko to strasznie trudne - stosować nakazy KK kiedy tak naprawdę wcale się
                                  tego nie czuje. Nie widzę wielkiego sensu w wielkim sporze o antykoncepcję.
                                  Oczywiście mam na myśli jedynie antykoncepcję, a nie tabletki poronne czy
                                  aborcję stosowaną jako jedną z metod.
                                  W tym momencie uważam że rację ma Toms - albo się kon
                                  • Gość: gepe Bes... IP: *.wbk.com.pl 11.09.01, 19:30
                                    Witam Bes :)

                                    &#62 Przeczytałam całą dyskusję, ależ tego jest....

                                    Ja już też zaczynam się gubić...

                                    &#62 Gepe i Toms: co właściwie chcecie tu osiągnąć? chcecie przekonać do swoich
                                    &#62 metod? albo naturalne metody albo antykoncepcja "tabletkowa" ?

                                    Cóż, nie wiem jak Toms, ja nie mam tu na forum szczególnych celów do osiągnięcia.
                                    Może sprowokowanie do chwili zastanowienia się?... Nie mam złudzeń, że ktokolwiek
                                    już zadeklarowany da się ''przekonać'' (w jakiejkolwiek zresztą sprawie). Tak sobie
                                    gadam, a jak ktoś pyta, w miarę moich skromnych możliwości przedstawiam własne
                                    zdanie. I tyle. Staram się nie oceniać, choć można te wypowiedzi odczytywać jako
                                    próby takich ocen. Nie mam takich moralnych kwalifikacji... Nie zawsze umiem
                                    wyrazić to, co chciałbym, może i stąd niekiedy niezrozumienie.

                                    &#62 Wierzący niestety nie mają wyboru. Ale podejrzewam, ze niewielu "wierzących" z
                                    &#62 wszystkich wierzących stosuje tylko metody naturalne....
                                    &#62 Sądzę, że chodzi w tym w szystkim o bardzo prostą rzecz: teraz rodziny nie
                                    &#62 bardzo mogą pozwolić sobie finansowo na nie zaplanowane dodatkowe potomstwo.
                                    &#62 Rodzice pracują, przeżywają swoje stresy, życie staje się coraz bardziej
                                    &#62 nerwowe, praca niepewna, a przecież wszyscy chcielibysmy poczucia pewności
                                    &#62 spokoju i bezpieczeństwa w życiu.

                                    Ano tak... Tylko dlaczego NIE metody naturalne? Kto udowodnił, że sztuczna
                                    antykoncepcja ma 100%-ową skuteczność? A jeśli nie ma, to wszelkie ataki na tę
                                    nieszczęsną metodę naturalną są jakimś mydleniem oczu. ''Wpadka'' możliwa jest i tu
                                    i tu, i to nawet z podobnym prawdopodobieństwem (ostatnio mimowolnie
                                    skonfrontowaliśmy z Lucy dane na ten temat).

                                    &#62 Metody naturalne wymagają żelaznej konsekwencji w ich stosowaniu,
                                    &#62 uporządkowanego trybu życia, no i tu powstaje problem. Nie zawsze mamy dość
                                    &#62 silną wolę, nie zawsze mamy dość czasu by wykonać te drobne czynności poranne,
                                    &#62 i nie zawsze możemy się powstrzymać. Ja wiem, Gepe, że powiesz, że należy być

                                    Bes, szczerze mówiąc, to jest demonizowanie. Ja wiem, że to, co nazywasz ''żelazną
                                    konsekwencją'' jest po prostu taka samą, jak konsekwentne wstawanie codzień do
                                    pracy, zmienia się tylko motywacja. Jeśli znajdzie się czas (chęci, siły...) na
                                    ubranie się, umycie zębów itd., to naprawdę - naprawdę! - nie widzę powodów, dla
                                    których nie miałoby się znaleźć czasu (jakąś minutę może) na zbadanie objawów.
                                    Można przywyknąć. Metoda n.o. nie wymaga (wedle mojej wiedzy) jakiegoś strasznie
                                    uporządkowanego trybu życia, bo obserwację stosuje się codziennie.

                                    &#62 odpowiedzialnym itd. Ale zapewne dobrze wiesz, jak bardzo ludzie są
                                    &#62 niekonsekwentni i irracjonalni czasami w swoim działaniu. Potem pozostaje
                                    &#62 urodzić to dziecko, będące owocem, powiedzmy pomyłki, albo chwilowej
                                    &#62 niekonsekwencji, i kochać je. Ale czy jest w tym coś dziwnego, że następnym
                                    &#62 razem wolimy jednak pigułki?

                                    Może tak, może i nie... Dla mnie to nie tyle kwestia biologii, czy psychiki, ile
                                    duchowości, ale pisałem już o tym tyle, że aż głupio się powtarzać... Poza tym
                                    jeszcze raz powiem: sam nie wiem, jak zachowałbym się i co bym powiedział, gdyby
                                    to moja rodzina była na miejscu takiej. Pozostaje wierzyć, że nie zmieniłbym
                                    stanowiska.

                                    &#62 Poza tym dodatkowa trudność w stosowaniu metod naturalnych polega na tym, że
                                    &#62 mogę je stosować JEDYNIE I TYLKO rodziny partnerzy odpowiedzialni, kochajacy
                                    &#62 się na zasadach równości, i muszą oboje podjąć taką decyzję. I tu jest nastepny
                                    &#62 problem - a co z całą armią rodzin, nazwijmy je - patologicznych?
                                    • gepe Re: Bes...dopisek 11.09.01, 19:39
                                      Znowu ucięło posta...

                                      Tylko to strasznie trudne - stosować nakazy KK kiedy tak naprawdę wcale się
                                      tego nie czuje. Nie widzę wielkiego sensu w wielkim sporze o antykoncepcję.
                                      Oczywiście mam na myśli jedynie antykoncepcję, a nie tabletki poronne czy
                                      aborcję stosowaną jako jedną z metod.
                                      W tym momencie uważam że rację ma Toms - albo się kontroluje swoją płodność,
                                      albo nie kontroluje. Albo się wpływa na ilość poczęć, albo idzie się na żywioł.
                                      I jeśli założymy, że Bóg chciał, abyśmy seks stosowali jedynie do prokreacji -
                                      to czyż w ogóle jest tu jakiś punkt do dyskusji?. Przy tym założeniu nie wolno
                                      stosować żadnych metod. A jesli założymy, ze Bóg pozwala nam cieszyć się sobą
                                      nie tylko w celu rozmnożenia - wtedy nie widzę powodu aby przedkładać metody
                                      naturalne nad pigułkami, bo niby dlaczego?????????

                                      Przeczytaj na spokojnie posty od i do Giny. Wg. mnie Toms nie ma racji.

                                      Dlatego sądzę, że każdy musi sam sobie odpowiedzieć, sam zrozumieć, sam do tego
                                      dojść.
                                      Przepraszam za ten chaos myśli, ale to tak mi się nasunęło po przeczytaniu
                                      całego tego tematu - rzeki:-)

                                      Pozdrawiam
                                      Bes

                                      Pozdrawiam gorąco (przyda się na tę pogodę...:)) - gepe
                                • Gość: Lucy Re: Do Gepe IP: 195.94.198.* 07.09.01, 11:14
                                  &#62 6. Napisałem gdzieś, że metody naturalne są pewne. Można było to w istocie zroz
                                  &#62 umieć,
                                  &#62 że uważam, iż maja 100% skuteczności, co oczywiście nie jest prawdą. Ostatnie d
                                  &#62 ane,
                                  &#62 jakie do mnie dotarły, mówią o nieco ponad 98% skuteczności metody
                                  &#62 termiczno-objawowej. Przepraszam tych, których ''''zwiodłem''''.
                                  &#62
                                  Ej, Gepe, skąd Ty takie dane bierzesz, chyba z Radia Maryja! Skuteczność
                                  właściwie stosowanych metod naturalnych waha sie pomiędzy 60 a 70% (w zależności
                                  od metody) natomiast 98 - 99,8% to własnie jest skuteczność pigułki (w zależności
                                  od jej rodzaju)
                                  Lucy
                                  • Gość: Kredka Re: Do Gepe IP: *.fn.pl 07.09.01, 13:12
                                    Lucy, obawiam się, że mylisz metody naturalne (metoda objawowo-termiczna) z
                                    tzw. kalendarzykiem małżeńskim. Skuteczność metod naturalnych jest 98%. Być
                                    może Twój ginekolog twierdzi inaczej (tak samo jak mój). Ale cóż, bardzo często
                                    ginekolodzy nie są zainteresowani propagowaniem naturalnych metod. Pacjentki na
                                    pigułkach są to "stałe" pacjentki...
                                    Pozdrawiam serdecznie
                                    • Gość: Anna Re: Do Gepe IP: 10.128.131.* / *.acn.pl 09.09.01, 22:54
                                      Metody naturalne zapewne sa skuteczne, niech będzie że w 98%-tach, ale w
                                      przypadku kobiet,które mają w miarę regularny cykl(+/-2lub 3 dni).A co mają
                                      zrobić kobiety, których cykl waha się od 14-u dni do 42-ch? I to co miesiąc
                                      inaczej?Ile jest takich kobiet?Ja wiem, że sporo.A jeżeli przy tym są płodne
                                      jak przysłowiowy królik a partner wykazuje dużą aktywność? Tylko nie
                                      odpowiadajcie,że trzeba iść do lekarza i uregulować cykl,bo to nie
                                      prawda,chodziłam.Czy katolicy tłumaczą takie przypadki jako szczególną misję
                                      owej kobiety-celowe działanie Boga?!A może wskazówka od Najwyższego,że powinna
                                      zamknąć się w klasztorze aby unikać pokus tego świata? Co proponuje religia
                                      katolicka takim małżeństwom - wstrzemiężliwość "do bólu" czy "co rok to prorok"?
                                      jeżeli stosowanie środków antykoncepcyjnych, to grzech.Przecież to bzdura.
                                      • Gość: Dziubdzi Re: Do Gepe IP: *.igo.wroc.pl 10.09.01, 16:37
                                        Gość portalu: Anna napisała:

                                        [...]
                                        &#62 prawda,chodziłam.Czy katolicy tłumaczą takie przypadki jako szczególną misję
                                        &#62 owej kobiety-celowe działanie Boga?!A może wskazówka od Najwyższego,że
                                        powinna

                                        Niektórzy - tak, zwłaszcza, że często są to narodowcy, bijący na alarm w
                                        związku z niżem demograficznym.

                                        &#62 zamknąć się w klasztorze aby unikać pokus tego świata? Co proponuje religia
                                        &#62 katolicka takim małżeństwom - wstrzemiężliwość "do bólu" czy "co rok to
                                        prorok"
                                        &#62 ?

                                        Nie tyle religia katolicka, co Kościół.
                                        Proponuje wstrzemięźliwość. I modlitwę. Nie do bólu tylko owulacji + parę dni.
                                        Co nie oznacza, że płonę w tym momencie entuzjazmem do metody. Albo że akurat
                                        jestem taki rozmodlony. Wręcz przeciwnie, ale nie demonizujmy. Samo poznanie
                                        cyklu jeszcze nikomu nie zaszkodziło - a Ty akurat piszesz tak, jakby były
                                        kobiety płodne przez cały czas, co pewnie prawdą nie jest...

                                        &#62 jeżeli stosowanie środków antykoncepcyjnych, to grzech.Przecież to bzdura.
                                        A raczej taka doktryna.

                                        Dziub.

                                        • Gość: Anna Re: Do Gepe IP: 10.128.131.* / *.acn.pl 10.09.01, 21:12
                                          Gość portalu: Dziubdzi napisał(a):

                                          &#62 Gość portalu: Anna napisała:
                                          &#62
                                          &#62 [...]
                                          &#62 &#62 prawda,chodziłam.Czy katolicy tłumaczą takie przypadki jako szczególną mis
                                          &#62 ję
                                          &#62 &#62 owej kobiety-celowe działanie Boga?!A może wskazówka od Najwyższego,że
                                          &#62 powinna
                                          &#62
                                          &#62 Niektórzy - tak, zwłaszcza, że często są to narodowcy, bijący na alarm w
                                          &#62 związku z niżem demograficznym.
                                          &#62
                                          &#62 &#62 zamknąć się w klasztorze aby unikać pokus tego świata? Co proponuje religi
                                          &#62 a
                                          &#62 &#62 katolicka takim małżeństwom - wstrzemiężliwość "do bólu" czy "co rok to
                                          &#62 prorok"
                                          &#62 &#62 ?
                                          &#62
                                          &#62 Nie tyle religia katolicka, co Kościół.
                                          &#62 Proponuje wstrzemięźliwość. I modlitwę. Nie do bólu tylko owulacji + parę dni.
                                          &#62 Co nie oznacza, że płonę w tym momencie entuzjazmem do metody. Albo że akurat
                                          &#62 jestem taki rozmodlony. Wręcz przeciwnie, ale nie demonizujmy. Samo poznanie
                                          &#62 cyklu jeszcze nikomu nie zaszkodziło - a Ty akurat piszesz tak, jakby były
                                          &#62 kobiety płodne przez cały czas, co pewnie prawdą nie jest...

                                          A jeżeli parę dni po owulacji już jest okres?.Badałam swój cykl przez wiele
                                          miesiecy, ale to do niczego nie prowadziło, ponieważ nie było żadnej
                                          powtarzalności.Ja nie demonizuję, tylko podaję fakty z własnego podwórka.W
                                          takim przypadku kobieta praktycznie jest zawsze płodna niestety, chociaż
                                          oczywiście teoretycznie są okresy "bezpieczne".Ale albo sie je traci w
                                          oczekiwaniu na pewność, że już można, albo sie ryzykuje i "wpada".Jedyne lata
                                          spokojne, bez stresu to te, kiedy stosowałam środki antykoncepcyjne.Wtedy było
                                          regularnie, jak w zegarku.Czy ci, którzy wykluczaja środki antykoncepcyjne,mają
                                          wogóle pojęcie, jak wygląda pożycie w małżeństwie w takich przypadkach? I czym
                                          to się kończy? Na ogół rozpadem.
                                          &#62
                                          &#62 &#62 jeżeli stosowanie środków antykoncepcyjnych, to grzech.Przecież to bzdura.
                                          &#62
                                          &#62 A raczej taka doktryna.
                                          &#62
                                          &#62 Dziub.

                                          Racja.Doktryna stworzona przez mężczyzn.
                                          Pozdrawiam, Anna

                                          • Gość: Dziubdzi Re: Do Gepe IP: *.igo.wroc.pl 11.09.01, 10:47
                                            Gość portalu: Anna napisał(a):

                                            &#62 A jeżeli parę dni po owulacji już jest okres?.Badałam swój cykl przez wiele
                                            &#62 miesiecy, ale to do niczego nie prowadziło, ponieważ nie było żadnej
                                            &#62 powtarzalności.Ja nie demonizuję, tylko podaję fakty z własnego podwórka.W
                                            &#62 takim przypadku kobieta praktycznie jest zawsze płodna niestety, chociaż
                                            &#62 oczywiście teoretycznie są okresy "bezpieczne".Ale albo sie je traci w
                                            &#62 oczekiwaniu na pewność, że już można,
                                            To jest ciekawe, czy instruktorzy NPR mają jakąś receptę na przewidzenie w sposób
                                            bezpieczny (tj. taki, aby plemniki "nie zdążyły" do jajeczka) owulacji. Czy też w
                                            przypadku nieregularnego cyklu proponują szklankę wody aż do III fazy cyklu...
                                            Która może trwać 3-4 dni. I to co np 30-40.
                                            Sporo o NPR (dla tych, którzy mimo wszystko chcą coś o tym wiedzieć) jest tu:
                                            http://www.mateusz.pl/goscie/ligamm/kursy/real.htm
                                            Są tam też numery pisemka Fundamenty Rodziny
                                            (http://www.mateusz.pl/goscie/ligamm/fr/archiwum.htm),
                                            gdzie można sporo poczytać o argumentach "strony przeciwnej". Przy ogólnym tonie
                                            zawartych tam artykułów (sami zobaczcie i oceńcie) mile zaskoczył mnie fakt
                                            publikowania głosów krytycznych. Jeden z takich głosów zamieszczono tu:
                                            http://www.mateusz.pl/goscie/ligamm/fr/pdf/35.pdf
                                            na stronie 10. I wydaje mi się, że nawet słynny prof. Fijałkowski nie poradził
                                            sobie z tym głosem.

                                            &#62albo sie ryzykuje i "wpada".Jedyne lata
                                            &#62spokojne, bez stresu to te, kiedy stosowałam środki antykoncepcyjne.Wtedy było
                                            &#62regularnie, jak w zegarku. Czy ci, którzy wykluczaja środki antykoncepcyjne,mają
                                            &#62wogóle pojęcie, jak wygląda pożycie w małżeństwie w takich przypadkach? I czym
                                            &#62to się kończy? Na ogół rozpadem.
                                            "Łoni" twierdzą, że miłość cierpliwa jest, miłość nie chce swego. I chyba coś w
                                            tym jest. Miłość przez "M". Ale słuchaj, tak naprawdę, to wybór NRP MUSI być
                                            świadomą decyzją OBOJGA partnerów, inaczej, to po prostu nie ma sensu. I np. w
                                            moim związku takiego wspólnego wyboru sobie nie wyobrażam (dla uściślenia - to ja
                                            jestem kontra), co nie oznacza, że nie chcę wiedzieć i znać racji "drugiej
                                            strony".

                                            &#62 Racja.Doktryna stworzona przez mężczyzn.
                                            I to przez szczególną ich grupę: żyjących w celibacie. ;)

                                            Dziub.
                                            • Gość: Dziubdzi Re: Do Gepe IP: *.igo.wroc.pl 11.09.01, 10:53
                                              Gość portalu: Dziubdzi napisał(a):

                                              &#62 I np. w moim związku takiego wspólnego wyboru sobie nie wyobrażam (dla
                                              &#62 uściślenia - to ja jestem kontra),

                                              Przynajmniej w tej chwili sobie nie wyobrażam, co nie oznacza,
                                              że to tylko moja decyzja i że jest ostateczna :)

                                              Dziub.

                                    • Gość: Lucy Re: Do Kredki IP: 195.94.198.* 11.09.01, 12:54
                                      Kredko, ja nie chodzę do lekarza prywatnego, żeby mu tak znowu zależało na
                                      moich wizytach. Poszłam do lekarza z prośbą o zapisanie pigułki a nie o
                                      doradzenia odpowiedniej metody. Moje informacje nie opierają się więc na zdaniu
                                      mojego lekarza, ale na statystykach, ogólnie dostępnych w pismach
                                      specjalistycznych (i też nie na osobistych doświadczeniach, dzieki Bogu).
                                      Zresztą to i tak nie ma znaczenia. Ja i tak będę używać pigułki, nawet jak
                                      metody naturalne będą skuteczne w 102%. A komuś, kto chce ich używać życzę
                                      własnie takiej skuteczności.
                                      Pozdr
                                    • esther Re: Do Gepe 12.09.01, 10:07
                                      Skutecznosc 98%??
                                      Ja mam zrodla w Anglii ktore mowia 40%.. I juz teraz dwie kolezanki ktore
                                      zaszly w ciaze, mimo iz nie chcialy, uzywajac wszelkich mozliwych aparatow
                                      pomiarowych i spedzajac spro czasu na merzeniu i szacowaniu.
                                      Powodzenia.
                                  • gepe Lucy... 11.09.01, 21:32
                                    &#62 Ej, Gepe, skąd Ty takie dane bierzesz, chyba z Radia Maryja! Skuteczność
                                    &#62 właściwie stosowanych metod naturalnych waha sie pomiędzy 60 a 70% (w zależnośc
                                    &#62 i
                                    &#62 od metody) natomiast 98 - 99,8% to własnie jest skuteczność pigułki (w zależnoś
                                    &#62 ci
                                    &#62 od jej rodzaju)
                                    &#62 Lucy

                                    Cześć Lucy!
                                    Dane (dotyczą metody termiczno - objawowej, a nie tzw. kalendarzyka) pochodzą z
                                    książeczki pt. ''Dar życia i miłości'' dra J. Billingsa wydanej przez Ksiegarnię
                                    Św. Jacka w Katowicach, wydania nie pamiętam. Czy dr Billings zaczerpnął je z
                                    Radia Maryja, tego niestety nie wiem... ale podejrzewam, że raczej mogło być
                                    odwrotnie.

                                    Pozdrawiam - gepe
                                    • gepe Re: Lucy... 13.09.01, 18:47
                                      Jeszcze a'' propos danych statystycznych dotyczących skutecznośći metod ''się''
                                      nasunęło: tak sobie myślę, że można zarzucać danym publikowanym przez źródła
                                      związane z Kościołem ich nieobiektywność, czy wręcz Kościołowi manipulację tymi
                                      danymi. Wprawdzie trudno mi w to uwierzyć, ale nie mogę kategorycznie
                                      zaprzeczyc (ani też potwierdzić zresztą), bo nie wiem. Natomiast dokładnie taki
                                      sam zarzut można wysunąć drugiej stronie. Dlaczego nie założyć, że szacunki,
                                      publikowane przez pisma medyczne nie są ''nagięte'' przez np. wielkie koncerny
                                      farmaceutyczne, które czerpią z tego być może pokaźną część swoich dochodów?
                                      Głupie? Spiskowa teoria świata? Oczywiście, że tak (chociaż...). Tylko w takim
                                      razie trzeba to zastosować obustronnie. Gdzie jest prawda? Ja jestem skłonny
                                      bardziej zaufać Kościołowi.

                                      Pozdrawiam - gepe
    • Gość: gina Do gepe IP: 10.0.0.* / 212.191.169.* 30.08.01, 00:13
      Witaj gepe, przeczytałam chyba wszystkie Twoje posty na tym wątku i na innym
      poświęconym temu samemu tematowi. Wyróżniają się one poziomem intelektualnym
      oraz kulturą i szacunkiem do interlokutora - moje gratulacje! Obok uznania dla
      formy mam jednak sporo wątpliwości co do treści. Właściwie im więcej czytam,
      tym mniej rozumiem W CZYM TKWI ZASADNICZA RÓŻNICA MORALNA między sztuczną
      antykoncepcją a naturalnym planowaniem. Dokładniej: im bardziej wgłębiam się w
      argumenty przeciwko antykoncepcji, tym bardziej mam wrażenie, że powinny one -
      jeśli już uznać je za słuszne - prowadzić do odrzucenia TAKŻE metod naturalnych!
      Dla jasności, spróbuję jakoś uporządkować te argumenty, (znane mi tak z Twoich
      postów, jak i z innych żródeł): 1. nowe życie jest zawsze wielkim dobrem, a
      więc zapobieganie mu nie może być OK 2. człowiek wierzący musi ufać Bogu i zdać
      się na jego plany, a nie "wiedzieć lepiej" (to chyba Twój ulubiony argument,
      gepe) 3. skoro seksualność została stworzona głównie (choć nie tylko) do
      prokreacji, to używanie jej wyłacznie w innych celach jest jakimś nadużyciem.
      Wprawdzie ze względów praktyczno-zdroworozsądkowych daleka jestem od
      entuzjastycznego podpisania się pod powyższym (konsekwentne wcielanie takich
      poglądów w życie byłoby chyba dla większości ludzi ponad siły, a często po
      prostu nie do pogodzenia z odpowiedzialnośćia - są jednak rodziny, którym Bóg
      dał dzieci, a niekoniecznie dał na dzieci), jednak gotowa jestem przyznać, że
      coś w tym jest (no, może pkt 3. najmniej mi trafia do przekonania),że może i to
      racja, z jakiegoś bardzo "nadziemskiego'' punktu widzenia. Jednym słowem: ja
      jestem gotowa uszanować te argumenty, a Ty, jak rozumiem w pełni się z nimi
      zgadzasz: zatem załóżmy, że są one słuszne.
      I teraz powiedz uczciwie: czy przyjąwszy takie założenie da się obronić metody
      naturalne? Czymże one są, jesli nie świadomym i planowym działaniem
      zmierzającym do tego, aby NIE NASTĄPIŁO poczęcie? Tudzież uprawianiem seksu z
      powodów jeśli nie czysto hedonistycznych, to, nazwijmy to - hedonistyczno-
      emocjonalnych (no, to akurat gotowa jestem dość łatwo zaakceptować :), jak
      pisałam argument nr 3 niezbyt do mnie przemawia - ale Ty sam pisałeś gdzieś
      coś, co tak właśnie jak w p. 3 dałoby się streścić).
      W jednym z postów przekonujesz, że chodzi o to, by "zostawić Bogu coś do
      powiedzenia", dać Mu szansę podjęcia innej decyzji niż ta, która nam wydaje się
      słuszna - bo On wie lepiej. Na mój chłopski tj. babski rozum znaczy to tyle, że
      metoda naturalna jest do przyjęcia, bo jest po prostu mało pewna! (jeśli nie o
      to chodzi, to wyjaśnij proszę o co?). A tymczasem w innym miejscu piszesz, że
      jest ona całkiem bezpieczna i wręcz lepsza pod tym względem od wielu
      metod "sztucznych"...Trudno mi ocenić, czy tak jest rzeczywiście, ale fakt, że
      i sztuczna antykoncepcja zostawia "furtkę" Panu Bogu, wszak np. prezerwatywa
      zawsze może pęknąć i nawet najskuteczniejsze środki nie są skuteczne w 100%
      Jakby się dobrze zastanowić, to kto wie czy sztuczne metody nie "dają Bogu
      więcej szans", przecież każdy ludzki wynalazek jest zawodny, tymczasem jeśli
      kochasz się w dniu niepłodnym, to NAPRAWDĘ NIE MA MOŻLIWOŚCI żeby doszło do
      ciąży! Oczywiście, pod warunkiem, że jest to rzeczywiście dzień niepłodny,
      czego wprawdzie na 100% nie możesz wiedzieć (choć z tego co wiem o tej
      metodzie, w niektórych przypadkach TAK!), ale przyznaj, że starasz się to
      ustalić z maksymalną pewnością.
      Gepe, uprzedzam Twoją ewentualną ripostę: powiesz może, że skoro i tak nie
      każdy seks prowadzi do poczęcia, więc wszystko jest OK, dopóki dzieje się to za
      sprawą Boga lub, jak kto woli, natury, a nie wskutek celowego
      • Gość: toms Re: Do gepe IP: *.cu.com.pl 30.08.01, 09:30
        Brawo brawo i jeszcze raz brawo!
        dosłownie ubiegłaś mnie z tym postem o jeden dzień :-))))
        chciałem dokładnie to samo napisać !
        Również przeczytałem wszystkie (no może prawie ) wypowiedzi gepe bo po raz
        pierwszy mogłem poznać argumentacje w miare rozsądną kogoś kto w to naprawde
        wierzy i stara sie obronic
        Ale dzieki ze to wszystko podsumowałaś na spokojnie bo w dotychczasowych
        dyskusjach gepe miał przewage nad innymi ze był wlasnie spokojny a "atakujący"
        go dawali poniesc sie emocjom! i uciekali w jakies dyspóty na temat KK.
        ja do tych argumentów dorzuciłbym jeszcze jeden : 4) metody naturalne są zgodne
        z naturą bo nie ma żadnej "sztucznej" ingerencji w akt płciowy
        Od razu nasuwa sie pytanie do Gepe czy uważa on że swiadome wzbranianie sie od
        współzycia w dni kiedy ma sie na to najwieksza ochote czyli w dni plodne
        kobiety jest zgodne z naturą ???? Gdyby gepe był tak zgodny z naturą jak tu
        opowiada to już miałby ładne stadko dzieci!
        Całe to pisanie Gepe było bardzo piekne i ładne ale tak mi to trąciło
        przeczeniem samemu sobie i długo myślałem dlaczego tak jest ! ze niby wszystko
        ładnie i pieknie teoria Gepe jest cacy a jednak nie do końca ! i dopiero
        chłodna analiza porozrzucanych argumentów w różnych wątkach pozwala wykazać że
        Gepe przeczy sam sobie ! ewentualnie jakies ciekawe analogie wykazują brak
        logiki w argumentacji ! i tak sie zastanawialem jak to jest mozliwe ze Gepe
        człowiek inteligentny jest w stanie w swojej glowie akceptowac sprzeczne
        poglądy.
        Ja osobiscie nie mam nic przeciwko naturalnym metodom ! i chce to z z całą
        stanowczością podkreślić! bo w sumie nikt na forum nie potrafił podeprzec sie
        odpowiednimi badaniami aby wykazac ze cos jest skuteczniejsze czy nie bo to
        wszystko gdybania!!! i na ten temat nie ma co dyskutowac. Denerwuje mnie
        natomiast poglad ze antykoncepcja jest zła i próby argumentacji za tym. To mnie
        denerwuje bo przykładając argumenty Gepe to i metody naturalne tez są zle. a
        idąc jeszcze dalej to wogóle jakiekolwiek kierowanie świadome swoim zyciem jest
        zle bo jak choruje to jest pewnie plan Boga i nie bede sie leczył bo by to
        znaczyło ze uwazam ze mój plan jest lepszy (to mój ulubiony argument Gepe
        uważam ze rozkłada wszystko :-)))
        Wg mnie to sprawa wyglada w ten sposób ze do tej pory KK mógł głosić tezy i nie
        argumentowac za nimi bo ludzie ogólnie byli niewykształceni i mało sie
        zastanawiali ale obecnie role sie odwróciły i KK wkraczając na tak
        niebezpieczny grunt jak planowanie rodziny musiał to jakoś uargumentować. Gdyby
        KK stwierdził że Metody Naturalne są najlepsze i koniec kropka to nie było by
        dyskusji ale w sytuacji gdy podawane są argumenty to juz człowiek zaczyna sie
        zastanawiac i widzi ze to sie kupy nie trzyma!! i zaczyna wątpić! chyba ze mamy
        uwierzyc że metody naturalne są najlepsze :-))) moze jakis dogmat wiary to
        załatwi :-))
        Z niecierpliwoscia czekam na konkretną odpowiedz Gepe na twojego maila i moze
        pokusi sie o dyskusje ze mną pare postów wyżej
        Pozdrawiam
      • Gość: claudel do Giny IP: *.*.*.* 30.08.01, 10:03
        Jestem pod wielkim wrażeniem Twojego postu. Wielki
        szacunek. Własnie tak trzeba było :)
      • Gość: toms Re: Do gepe IP: *.cu.com.pl 30.08.01, 10:55
        wyszczególnie to bo jest po prostu piekne:

        Gepe twierdzi że metody naturalne są w 100% pewne a antykoncepcja jest zawodna !
        ale z drugiej strony kiedy trzeba to twierdzi że :
        Pozostawia pole do działania Panu Bogu i bo jemu ufa i to jest jego plan i
        dlatego nie boi się nieplanowego spłodzenia dziecka!
        Przepraszam jak ma sie jedno do drugiego ? :-))))))
        Schizofrenia ???

        A tak na marginesie to Gepe tak tu pieknie pisze o dzieciach co są darem od
        Boga i on sie tego nei boi a wrecz pragnie a w rzeczywistosci to z żoną
        codziennie robią badana pomiary wyliczenia i kombinują jak tu sobie współżyć
        aby tego "cudownego daru" jednak nie było :-)))
        ot taka mała hipokryzja :-)))
        Gepe w swoim zyciu odbędzie z żoną 4*52tygodnie*30 lat około 6240 stosunków z
        tego prawdopodobnie tylko 2 lub 3 zakończą sie poczęciem :-)))
        czyli poco uprawia te 6237 stosunków czyzby dla obrzydliwej przyjemności knując
        cały czas jakby tu ominąć dni płodne :-)))
        i poco tyle gadania gepe jak robisz dokładnie to samo co ci co używają pigułki
        i prezerwatywy :-))
        • Gość: Lucy Re: Do toms IP: 195.94.198.* 30.08.01, 11:04
          Gepe w swoim zyciu odbędzie z żoną 4*52tygodnie*30 lat około 6240 stosunków z
          &#62 tego prawdopodobnie tylko 2 lub 3 zakończą sie poczęciem :-)))
          &#62 czyli poco uprawia te 6237 stosunków czyzby dla obrzydliwej przyjemności knując
          &#62
          &#62 cały czas jakby tu ominąć dni płodne :-)))
          &#62 i poco tyle gadania gepe jak robisz dokładnie to samo co ci co używają pigułki
          &#62 i prezerwatywy :-))


          Ha ha ha ha !!!!
          Jak zwykle strzał w 10. Nic dodać, nic ująć. toms, uwielbiam Twoje posty!
        • Gość: gina Re: claudel i toms IP: 10.0.0.* / 212.191.169.* 30.08.01, 18:30
          Claudel i toms, wielkie dzięki za słowa uznania! Spodziewałam się raczej, że
          mnie tu ochrzanią zarówno zwolennicy katolickich poglądów na antykoncepcję, jak
          i przeciwnicy (że niby dzielę włos na czworo i wypisuję długaaaaachne posty,
          zamiast skwitować sprawę czymś w rodzaju "wymysły księży, mających chore
          podejście do seksu")

          Toms, czytałam Twojego posta o "zapinaniu pasów", zdaje się, że mniej więcej o
          to samo nam chodzi. Jedna mała uwaga: postaraj się trochę ostrożniej dawkować
          ironię i jeśli łapiesz przeciwnika na niekonsekwencjach, braku logiki itp. -
          nie okazuj, jak bardzo Cię to cieszy. Ostatecznie gepe,jak pisałam, stara się
          być miły dla adwersarzy, więc chyba należy mu się z naszej strony to samo. A co
          ważniejsze: niech on nie pomyśli, że każdy, kto ma inne zdanie kieruje się po
          prostu negatywnym nastawieniem do KK i znajduje przyjemność w nabijaniu się z
          katolików. Chyba oboje chcemy, żeby gepe potraktował nas poważnie? Zresztą ja
          go trochę rozumiem: wierzy w Boga i uważa, że to go zobowiązuje również do
          wiary w Kościół...Ja właśnie z tym drugim mam spore problemy i dlatego nie
          wiem, czy mogę się nazwać katoliczką.
          A tak w ogóle coś mi się zdaje że główny adresat przegapił mojego posta: zaraz
          mu się przypomnę. Wam, toms i claudel, jeszcze raz dzięki za poparcie i pozdro!
          gina (a nie inga, toms - chociaż w sumie też ładnie...)





          • Gość: toms Re: claudel i toms IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 09:01
            sorry ze przekrecenie twojego nicka :-)
            a co do ironi no cóż :-))) uwielbiam to ! ale chyba nie przesadzałem
            i może jeszcze raz w całości wyłoze o co mi chodzi bo podejrzewasz ze atakuje
            KK czy Gepe czy metody naturalne otóż nie
            uważam ze jak ktos stosuje NMPR i jest jemu z tym dobrze to OK i nie ma
            problemu
            co do KK to tez raczej unikalem wogóle wypowiadania sie na ten temat
            ja staram sie atakowac argumenty które są wyciągane aby poprzec teze ze NMPR to
            jest cacy a inne metody antykoncepcji to są be :-)
            (nawiasem mówiąc to panie w poradniach rodzinnych mówią wpierw ze antykoncepcja
            jest be a potem zaraz dodają ze naturalna ANTYKONCEPCJA jest w porządku :-)))
            cały wywód o pasach bezpieczeństwa dotyczył zarzutu braku odpowiedzialnosci
            staram sie zbijać poszczególne argumenty aby byc konsekwentnym :-))

            I na koniec tak dam troche do myslenia :
            Czy nie zastanawiało was skąd Gepe który prawdopodobnie nigdy nie stosował
            antykoncepcji tak doskonale wie co czują do siebie partnerzy posługujący sie
            prezerwatywą ??? Przecież to od Gepe sie dowiadujecie takich ciekawych rzeczy
            ze nie szanujecie partnera jestescie egoistyczni oddalacie sie od siebie ze
            traktujecie go jak przedmiot itp. itd. pewnie sami byscie na to nie wpadli a tu
            Gepe wam wszystko wytłumaczył co i jak :-))) tylko skąd on to wie jak nigdy
            tego nie robił???
            Skąd on wie co czują i myślą i jak sie zachowują inni ludzie uprawiający seks
            stosujac prezerwatywy pigułki czy spirale czy coś tam jeszcze ???
            Ciekawi mnie to :-)))
          • Gość: Dziubek Re: claudel i toms IP: *.igo.wroc.pl 31.08.01, 12:21
            Również podpisuję się obiema rękoma pod Twoim Gina i Tomsa postami. Oddajecie
            dokładnie moje wątpliwości. Co do szacunku do KK. Moja Dziewczyna jest
            praktykującą i przede wszystkim głębolko wierzącą Katoliczką. Ja -
            "poszukującym". Jej podejście do kwestii regulacji poczęć jest mocno
            nasiąknięte nauką kościoła, choć oburza się, gdy sugeruję, że czuję się, jakbym
            próbował dyskutować z dogmatem a nie ukochaną osobą. Ja jestem hmmm...
            pragmatykiem. Także dyskusja na ten temat jest mi bardzo bliska. Cieszę się że
            na Forum zaczęły się pojawiać głosy bardziej wyważone od "ręce precz od mojej
            macicy" oraz "Bóg tak chce, niech się rodzą" ;-). Pomaga to wyrobić sobie
            pogląd na temat, choćby sformuować własne stanowisko. Ja np. boję się, że
            antykoncepcja hormonalna jest niestety be dla mojej dziewczyny, bo ma tendencje
            do żylaków....
            Dziubek
      • Gość: Dziubek Re: Do gepe IP: *.igo.wroc.pl 31.08.01, 12:05
        Gina!
        Idealnie oddałaś moje wątpliwości!!!
        Niepotrzebna ta skromność...
        Sam mam do całej "wojny" między zwolennikami NPR a antykoncepcji stosunek
        bardzo mieszany: wydaje mi się że obie strony często wytaczają argumenty mocno
        demagogiczne. Z jednej stony (postawa "pro life") twierdzi się, że:
        - antykoncepcja jest żyłą złota, toteż przemilcza się jej wady (teoria spiskowa
        wiecznie żywa)
        - antykoncepcja jest wroga życiu (dlaczego ?! wroga może być postawa obojga
        partnerów, antykoncepcja może być tylko narzędziem tej wrogości, na tej samej
        zasadzie życiu wrogi jest młotek i dłuto... Oboje mogą być wrogo nastawieni do
        mogącego się pojawić życia i nie stosować ŻADNEJ metody regulacji poczęć, sama
        przyroda)
        - antykoncepcja jest nienaturalna (zgoda: trudno z tym dyskutować. Te
        codziennie łykane tabletki, te problemy z libido, z suchością, ten stres: o
        boże zwymiotowałam/zapomniałam wziąść tabletki, ta guma w którą trzeba opakować
        to, czy tamto ;), te maści przeciwgrzybicze).
        - antykoncepcja sprowadza kobietę do roli przedmiotu (cóż za nonsens! Czy tak
        niewiele trzeba zachodu, aby kobieta stała się podmiotem? Pomiarów temperatury,
        obserwacji śluzu, szyjki macicy?! )
        - z NPR związane jest czasowa wstrzemięźliwość, która ubogaca związek (to moim
        zdaniem ma niewielki związek z zaletami tej metody, bo wstrzemięźliwość wynika
        z decyzji partnerów i chyba lepsza jest taka świadoma niż wynikająca z musu)
        - z NPR związane jest czasowa wstrzemięźliwość, która stanowi wyraz
        odpowiedzialnej postawy (hmmm. Nie będziemy dziś ze sobą, bo to by zaowocowało
        życiem, do którego nie jesteśmy przygotowani... Niby tak. To jest
        odpowiedzialność. Można się na taki akurat rodzaj odpowiedzialności zdecydować,
        dobrze byłoby jednak, żeby człowiek sam decydował w jaki sposób chce być
        odpowiedzialny))

        Z drugiej zaś strony (postawa "pro choice") twierdzi się, że:
        - Antykoncepcja jest pewna i jako taka pozostawia decyzję o poczęciu całkowicie
        odpowiedzialności rodziców (no właśnie: dlaczego ta chęć bycia ze sobą kiedy
        się chce jest taka "be" i nieodpowiedzialna? Bo to "łatwiejsza droga"? Ale
        antykoncepcja TEŻ wymaga sumienności i uwagi przy stosowaniu.)
        - Antykoncepcja nie powoduje skutków ubocznych, na które waro byłoby zwracać
        uwagę (tak? Jakoś czytam o tych skutkach ubocznych od Pań na różnych "forach")
        - Strona kościelna zwalczając antykoncepcję wyraża swoją niechęć do zdobyczy
        nauki (może trochę i tak, przykłady takiej postawy znamy też z historii... ale,
        czy czasami człowiekowi w tym dążeniu do postępu nie jest potrzebny
        jakiś "hamulcowy"? Jakiś głos wątpliwości, sumienia? OK, byle człowiek MIAŁ
        wolny wybór i nie próbowanio go na siłę wychowywać)
        - NPR jest nieskuteczne (A może jednak jest? Przy zachowaniu sumienności
        i "odpowiedzialności"? Na pewno nie jest skuteczna dla amatorów "szybkich
        numerków" gdy i gdzie przyjdzie na to ochota - nic do tych amatorów nie mam,
        żeby nikt sobie nie pomyślał!)
        - Kościół jest niesprawiedliwy, bo skazuje pary stosujące A. na odsunięcie od
        sakramentów! (cóż Kościół pewnie za szybko się nie zmieni, więc chyba trzeba
        polegać na _swoim_sumieniu_ i własnej relacji z Bogiem, albo uznać, że nie po
        drodze nam z takim Kościołem. Oczywiście, można się też do jego zaleceń
        zastosować i już. Ja się nie potrafiłem zastosować - jestem "poszukujący")

    • Gość: Kredka Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.fn.pl 31.08.01, 11:04
      Zdecydowanie tak. Jesteśmy ponad 20 lat po ślubie i fakt, że tęsknimy za sobą
      jak w pierwszych latach małżeństwa jest pośrednim rezultatem stosowania TYLKO
      naturalnych metod. Dzieci rodziły się zaplanowane.
      Jest to metoda ekologiczna (dlaczego tak mało podkreślają to lekarze?). Zawsze
      dla mnie jest szokiem gdy widzę czasochłonne starania o zdrową żywność, zdrowy
      tryb życie i jednoczesne trucie się hormonami.
      Każdy wybór takiej a nie innej metody kosztuje. Metody naturalne wymagają
      wysiłku - hormonalne zaś pieniędzy. Z biegiem lat włożony wysiłek procentuje.
      A tak na marginesie. Czytałam gdzieś, że w USA rozwodzi się 5% małżeństw
      stosujących matody naturalne w stosunku do 40% stosujących pigułki.
      Ale jak w reklamie - wybór należy do Ciebie (a właściwie do WAS)
      • Gość: toms Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.cu.com.pl 31.08.01, 11:39
        dlaczego są tylko u was dwa bieguny
        jeden to NMPR
        a drugi to hormony
        czy macie az tak wąskei spojrzenie na świat?
    • Gość: anni Re: metody naturalne?czy je stosować?do GEPE IP: 195.117.174.* 04.09.01, 10:59
      Metody naturalne może i są wysoce skuteczne, moralnie w porządku, bo
      odpowiedzialność itd, ale CO mają wspólnego z miłością, tym najbardziej
      spontanicznym, nie dającym się okiełznać uczuciem? Może spojrzałbyś na to w ten
      sposób. Bo miłości nie da się zracjonalizować.
    • Gość: anni Re: metody naturalne?czy je stosować?do GEPE IP: 195.117.174.* 04.09.01, 11:19
      Metody naturalne może i są wysoce skuteczne, etyczne, moralne i ekologiczne,
      ale CO mają wspólnego z uczuciem tak spontanicznym jak miłość, nie dającym się
      zracjonalizować. Czy spróbujesz odnieśc się do tego z TEGO punktu widzenia?
      • gepe Anni... 06.09.01, 19:14
        Gość portalu: anni napisał(a):

        &#62 Metody naturalne może i są wysoce skuteczne, etyczne, moralne i ekologiczne,
        &#62 ale CO mają wspólnego z uczuciem tak spontanicznym jak miłość, nie dającym się
        &#62 zracjonalizować. Czy spróbujesz odnieśc się do tego z TEGO punktu widzenia?

        Przepraszam, że tak późno - Twój post skutecznie ukrył się w drzewie dawniejszych...

        Twoje pytanie możnaby ''odbić'' pytaniem: ''Jesli m.n. niewiele mają wspólnego z miłością, to
        tym bardziej co maja z nią wspólnego metody sztuczne?''. Kto to napisał ''Miło szaleć, kiedy
        czas po temu"? Czyż nie?
        Natomiast rozumiem, że pytasz w istocie o to, czy można się opanować, kiedy człowieka
        dopada pożądanie? Bodaj Leszek Kołakowski napisał, że być może pociąg seksualny jest
        jednym z najsilniejszym ze znanych człowiekowi popędów, ale przecież istnieją silniejsze (a
        tak naprawdę, to jeszcze chyba nie wynaleziono skutecznej metody ''pomiaru''). Faktem jest,
        że ''od np. niejedzenia się umiera, a od nie-współżycia się nie umiera'' (cytat nie dosłowny -
        L.K.). Są ludzie, którzy z wyboru, czy przypadku skazani są na ''nie-współżycie'' i (niezależnie
        od krążących legend) z pewnością wielu z nich jakoś wytrzymuje.
        Miłóść rzeczywiście nie poddaje się racjonalizacji, ale współżycie nie jest miłością, jedynie
        jej - bardzo pięknym - wyrazem i jako takie z pewnością można je z pomocą woli ''ogarnąć''.

        Pozdrawiam - gepe
    • Gość: też Anna Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 16:01
      Od siedmiu miesięcy jestem mężatką,zarówno w małżeństwie jak i przed nim
      stosowałam pigułki. razem ok. czterech lat. Lekarze zmieniali je co jakiś czas
      ale na dłuższą metę żadne mi nie służyły - miałam nudności, przy dłuższym
      stosowaniu obfite krwawienia, zmiany nastrojów, wreszcie silne skurcze łydek.
      Zmienałam ginekologów i pigułki z drogich na jeszcze droższe i podobno lepsze.
      Wreszcie na mojej skórze pojawiły sie przebarwienia. Dermatolog odesłał mnie do
      onkologa. W ciągu 4 lat brania pigułek trzy razy trafiałam do onkologa z
      podobnymi przebarwieniami, które mi usunięto i pobierano próbki. Stres nie do
      opisania. Mój ginekolog kategorycznie wykluczył związek pomiędzy moimi
      dolegliwościami a braniem pigułek, onkolodzy zaś twierdzili coś przeciwnego.
      Miałam dość. Do tego jeszcze te skurcze i budzenie się w środku nocy. Ginekolog
      stale powtarzał, że to "raczej się nie zdarza". Wreszcie zrozumiałam, że
      wszyscy moi ginekolodzy przypisywali mi te tabletki, od których wypisania
      dostawali prowizję, toteż nic dziwnego,że nie chcieli słuchać o moich
      dolegliwościach i błaganiach o inne środki. Straciłam do nich zaufanie. Poszłam
      do poradni życia rodzinnego o pomoc. Dowiedziałam sie od kobiety stosującej
      naturalne metody od lat, że to jest możliwe. Żaden ginekolog nie chciał zadać
      sobie trudu z zapoznaniem mnie z tajnikami mojego organizmu, bo wymaga to wiele
      pracy od lekarza i pacjenta, a oni zwykle idą na ilośc nie na jakość. Dostałam
      książkę prof. Anny Lichartowicz, kobiety która uczy metod naturalnych kobiety
      na całym świecie. I ja je stosuje od pięciu miesięcy. Wiem, że to nie długo ale
      mam za sobą najtrudniejszą drogę przełamania się i uwierzenia,że to MOŻLIWE.
      Wymaga to od partnerów wiele cierpliwości i zufania ale jednocześnie ich
      jednoczy. Zniknęły wszelkie moje dolegliwości. Bardziej znam swój organizm i
      wiem, ze mój mąż wyżej ceni sobie moje zdrowie niż przyjemnosc z częstego
      współżycia. Zresztą nie musicie do końca z niego rezygnować. Przerwy nie są aż
      tak długie, a przecież jest tyle sposobów kochania się, ze doprawdy...wystarczy
      trochę wyobraźni - to kolejna zaleta metody naturalnej.
    • Gość: KAT Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 212.160.183.* 07.09.01, 16:57
      Odpowiem, że zależy od Twojej obowiązkowości.
      Metody naturalne sa bardzo skuteczne, ale wymagają
      przestrzegania wielu reguł. Na pewno w sieci znajdziesz
      wiele stron, gdzie można poczytać jak korzystać z metod naturalnych.

      Ja osobiście przez 10 lat stosowałam pigułki hormonalne CILEST,
      a od jakiś 2 lat stosuję metodę termiczno-objawową. W ciążę
      nie zaszłam. Chociaż dla młodych dziewcząt, które prowadzą szalony
      tryb życia (nocne imprezy, alkohol) i często mają nieregularne cykle,
      metody naturalne mogą okazać się zawodne.
    • Gość: Aguś Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.*.*.* 11.09.01, 10:16
      Ja tylko krótko do wszystkich, którzy są przeciwko metodom naturalnym - jeśli o
      czymś piszecie, to dobrze by było, gdybyście wiedzieli o czym. A że o NPR nie
      macie pojęcia, to wychodzi prędzej czy później, gdy piszecie o nieregularnych
      miesiączkach, o tym że stres ma wpływ na owulację... owszem, ma i co z tego?
      Najpierw pojawiają się objawy, potem dopiero skacze temperatura. Ja akurat mam
      okres regularnie, ale owulację nieregularnie, bo karmię piersią i jakoś daję
      sobie radę - przyznam, że czasem korzystam ze wspomagania, i to polecam osobom
      niedoświadczonym i w okresie poporodowym.
      Grunt to nie podchodzić ortodoksyjnie do sprawy.
      tak że jeszcze raz - jak nie znacie zagadnienia, to najpierw je poznajcie, a
      wypowiadajcie się potem. Pozdrowienia
      • Gość: Lucy Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: 195.94.198.* 11.09.01, 12:46
        &#62 Grunt to nie podchodzić ortodoksyjnie do sprawy.
        &#62 tak że jeszcze raz - jak nie znacie zagadnienia, to najpierw je poznajcie, a
        &#62 wypowiadajcie się potem. Pozdrowienia

        Z całym szacunkiem, ale odnieś to najpierw do siebie. W którym Twoim poście
        przeczytałam informację "Oczywiście to ładny eufemizm, żeby kobiety nie domyśliły
        się, po co ta śluzówka się zmienia. Ano po to, żeby w razie zapłodnienia zarodek
        nie mógł się zagnieździć."
        Ależ nic podobnego! Śluzówka zmienia się po to, aby plemniki miały utrudnione
        poruszanie się, robi się gęściejsza i bardziej lepka i plemnik nie może sie przez
        nią przedostać.
        Na pewno wiesz więcej ode mnie o metodach naturalnych, ale o pigułkach to wybacz,
        ale nie.


        • Gość: Aguś Re: metody naturalne?czy je stosować? IP: *.*.*.* 12.09.01, 08:22
          Lucy, ja akurat czytałam takie informacje. Ty inne. Szkoda, że prawdopodobnie
          ani autorzy twoich, ani moich źródeł nie podchodzą do sprawy obiektywnie. Bo
          przyznam, że to co napisałaś mnie zainteresowało i jestem skłonna dociekać
          dalej.
          Zresztą, jak pisałam - ortodoksem nie jestem. Pigułek nie stosuję, bo pomimo,
          że są zapewne wspaniałym wynalazkiem, nikt mi nie zaręczy na 100 procent, ze
          nie bedę miała jakichś sensacji. Moje koleżanki miały i już nie biorą
          (oczywiście nie wszystkie). Antybiostyki też są wynalazkiem epokowym, ale ja
          mam z nimi przykre doświadczenia i w miarę możliwości unikam. Dlatego
          zdecydowałam się na metodę kombinowaną i żyję na luzie.
          Nie chcę dyskutować ideologicznie, bo to akurat do niczego, jak widzisz, nie
          prowadzi.
          Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka