Gość: zdesperowana
IP: *.ed.shawcable.net
19.02.05, 06:03
Pytanie moje raczej kieruje do nieco starszej "gawedzi".oboje z mezem mamy
juz lekko ponad 40 lat i ja mam juz dziecko -ma 18 lat.Problem w tym,ze moj
maz chce ode mnie,ze mna i jak ja to mowie- "na starosc"dziecka .On go nigdy
nie mial i mnie tym od pol roku zamecza,gniewa sie ze go nie kocham ,bo mu
nie chce dac dziecka itp. A ja ...coz ja .Ja czuje sie spelniona jako
matka,nie chce juz dzieci.Mam poza tym mase innych planow.Jednak obawiam
sie ,ze juz te klotnie o to dziecko sa za czeste i byc moze on zechce
rozwodu? Sama nie wiem co sie wydarzy? Ale zapytal mnie w klotni ,co bym
zrobila gdyby on mial dziecko z kims innym? Czy bym to zaakceptowala? A jesli
chodzi o adopcje-to ona nie wchodzi dla niego w gre.
Ja nie chce rozwodow i nie chce dziecka,chce spokoju i ciszy...
Znamy sie 4lata a jestesmy 2 lata po slubie.Oboje po rozwodach(jak sie
zapewne domyslacie-niestety).On nie mial dzieci w poprz.zwiazku i tu jest
sedno sprawy.Wspominal przed slubem,ze je bardzo chcial z obecna zona,ale ona
odmawiala,bo najpierw byla za mloda,potem studia,potem nastepne studia podyp.
i w efekcie rozwod.Przed slubiem z nim nic takiego nie mowilam i tym
bardziej nie obiecywalam ,ze chce miec dzieci.Wrecz mowilam,ze na dzieci to
ja juz jestem raczej za stara.Tymaczasem,zauwazylam,ze po tych 2-ch latach
spedzonych ze mna chyba mu jest-tak DOBRZE 9to wllasnie chyba paradoks mojej
sytuacji),ze...jeszcze chce dziecka do pelnego szczescia.Stwierdzilam,ze to
wlasnie musi byc to-jest mu dobrze,nie- zle i potrzebuje nowych wrazen.A
dziecko dla mnie to faktycznie WIELKIE POSWIECENIE- ja wiem co to znaczy je
urodzic,wychowac,wyksztalcic...Gdyby sie jeszcze mialo troche wiecej gotowki?
A my zyjemy w sumie od pierwszego do pierwszego.On wie ,ze dziecko to
poswiecenia -juz o tym rozmawialismy,ale powiedzial,ze jest gotowy na to
wszystko (nigdzie i tak nie chodzi po pracy-jest domatorem,majsterkowiczem
itp woli spedzac czas).
Acha bylabym zapomniala-mniemam ,ze moze zechce rozwodu poniewaz moze
pragnienie posiadania dziecka jest u niego wieksze-niz jednak milosc do
mnie.Zreszta ...on nie jest z tych ,ktorzy sa wylewni i raczej o milosci do
mnie nie mowi;( Uwaza ,ze czynami sie wyraza uczucia a nie slowami.Ot co !
Powstaje pytanie:czemu on mnie nie uprzedzil o tym przed slubem,ze tak
bedzie,ze tak bedzie marzyl i snil o dziecku?To jego blad,z ktorego sie
tlumaczy tak:ze on nie wiedzial przed slubem,ze bedzie mial takie pragnienie
miec swoje dziecko ze mna.Ja nie pracuje,ucze sie,on placi na moje
dziecko...moze mu sie odwdzieczyc?Ale wiecie co?Az drze na sama mysl-co
bedzie z dzieckiem jak nam nie wyjdzie?Jak sie rozstaniemy?Niestety ...jak
juz raz sie sparzylam na nieodpowiedzialnym mezu i ojcu (a tez na poczatku
bylo to cudowne malzenstwo)tak wiec az skora mi cierpnie,co sie moze w
przyszlosci wydarzyc...Chyba wszystko juz z siebie wyrzucilam :) Dzieki ze
mnie wysluchaliscie.