Dodaj do ulubionych

Czy dac mu dziecko?

IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 06:03
Pytanie moje raczej kieruje do nieco starszej "gawedzi".oboje z mezem mamy
juz lekko ponad 40 lat i ja mam juz dziecko -ma 18 lat.Problem w tym,ze moj
maz chce ode mnie,ze mna i jak ja to mowie- "na starosc"dziecka .On go nigdy
nie mial i mnie tym od pol roku zamecza,gniewa sie ze go nie kocham ,bo mu
nie chce dac dziecka itp. A ja ...coz ja .Ja czuje sie spelniona jako
matka,nie chce juz dzieci.Mam poza tym mase innych planow.Jednak obawiam
sie ,ze juz te klotnie o to dziecko sa za czeste i byc moze on zechce
rozwodu? Sama nie wiem co sie wydarzy? Ale zapytal mnie w klotni ,co bym
zrobila gdyby on mial dziecko z kims innym? Czy bym to zaakceptowala? A jesli
chodzi o adopcje-to ona nie wchodzi dla niego w gre.
Ja nie chce rozwodow i nie chce dziecka,chce spokoju i ciszy...
Znamy sie 4lata a jestesmy 2 lata po slubie.Oboje po rozwodach(jak sie
zapewne domyslacie-niestety).On nie mial dzieci w poprz.zwiazku i tu jest
sedno sprawy.Wspominal przed slubem,ze je bardzo chcial z obecna zona,ale ona
odmawiala,bo najpierw byla za mloda,potem studia,potem nastepne studia podyp.
i w efekcie rozwod.Przed slubiem z nim nic takiego nie mowilam i tym
bardziej nie obiecywalam ,ze chce miec dzieci.Wrecz mowilam,ze na dzieci to
ja juz jestem raczej za stara.Tymaczasem,zauwazylam,ze po tych 2-ch latach
spedzonych ze mna chyba mu jest-tak DOBRZE 9to wllasnie chyba paradoks mojej
sytuacji),ze...jeszcze chce dziecka do pelnego szczescia.Stwierdzilam,ze to
wlasnie musi byc to-jest mu dobrze,nie- zle i potrzebuje nowych wrazen.A
dziecko dla mnie to faktycznie WIELKIE POSWIECENIE- ja wiem co to znaczy je
urodzic,wychowac,wyksztalcic...Gdyby sie jeszcze mialo troche wiecej gotowki?
A my zyjemy w sumie od pierwszego do pierwszego.On wie ,ze dziecko to
poswiecenia -juz o tym rozmawialismy,ale powiedzial,ze jest gotowy na to
wszystko (nigdzie i tak nie chodzi po pracy-jest domatorem,majsterkowiczem
itp woli spedzac czas).
Acha bylabym zapomniala-mniemam ,ze moze zechce rozwodu poniewaz moze
pragnienie posiadania dziecka jest u niego wieksze-niz jednak milosc do
mnie.Zreszta ...on nie jest z tych ,ktorzy sa wylewni i raczej o milosci do
mnie nie mowi;( Uwaza ,ze czynami sie wyraza uczucia a nie slowami.Ot co !
Powstaje pytanie:czemu on mnie nie uprzedzil o tym przed slubem,ze tak
bedzie,ze tak bedzie marzyl i snil o dziecku?To jego blad,z ktorego sie
tlumaczy tak:ze on nie wiedzial przed slubem,ze bedzie mial takie pragnienie
miec swoje dziecko ze mna.Ja nie pracuje,ucze sie,on placi na moje
dziecko...moze mu sie odwdzieczyc?Ale wiecie co?Az drze na sama mysl-co
bedzie z dzieckiem jak nam nie wyjdzie?Jak sie rozstaniemy?Niestety ...jak
juz raz sie sparzylam na nieodpowiedzialnym mezu i ojcu (a tez na poczatku
bylo to cudowne malzenstwo)tak wiec az skora mi cierpnie,co sie moze w
przyszlosci wydarzyc...Chyba wszystko juz z siebie wyrzucilam :) Dzieki ze
mnie wysluchaliscie.
Obserwuj wątek
    • Gość: dru Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 07:33
      dać.
      • Gość: zdesperowana Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 07:50
        "dac" tylko tyle ? Dlaczego dac? Nic na ma "przeciw " ?
    • Gość: kika Oczywiście że tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 09:06
      Europejczycy przez młą ilość dzieci tracą nadzieją
      Ufaj że wszystko ułoży sie dobrze, wychowasz, wykrztałci się samo jak będzie
      się chciało uczyć.
    • neskafka Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 10:25
      Czytam i aż mi dech zapiera. BYŁAM W IDENTYCZNEJ SYTUACJI. Dodatkowo lekarz
      powiedział, że w moim przypadku ciąża oznacza ryzyko życia. I co? Dałam.
      Zdradzał mnie, kiedy z powodu powikłań osiem z dziewięciu miesięcy spędziłam w
      łóżku(szpitalnym i domowym).
      Zanim córeczka wyrosła z pieluch wyprowadził się do kochanki. Zostawił mi
      kredyty do spłacenia. Od tamtej pory widuje się z nią nie częściej niż dwa -
      trzy razy w roku.
      Ja muszę patrzeć, jak dziecko tęskni. Ponadto zawodowo jestem niedyspozycyjna.
      On wiecznie zalega z alimentami. Gdyby nie starszy syn, który mi pomaga nie
      wiem, jak dałaby sobie radę.
      Zostałam ze złamanym sercem i żalem do mężczyzn.
      Jeśli chcesz, napisz do mnie na priv.
      • Gość: xy2 Re: Czy dac mu dziecko? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 10:46
        a kto powiedział ze autorka bedzie miala to samo
      • Gość: oks Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 12:31
        Neskafka, jak czytam takie rzeczy to mnie rozwala. Wiesz ja się zajmuję
        ściąganiem długów, itd, to jak chcesz to ja mogę od tego kut..asa wyciągnąć
        wszystko co ma on i jego kochanka a potem jeszcze mu kazać zjeść własnego
        fiuta. No nie mogę.
        • neskafka Re: Czy dac mu dziecko? 20.02.05, 00:15
          Dziękuję
          Szkoda, że nie wszystko możesz...
          ;-)
      • Gość: zdesperowana Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 18:09
        A jak sie pisze na priv?
    • pimpek_sadelko Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 10:32
      nie jestem stara gawiedza, ale nie moge patrzec jak ktoras z kobiet usiluje Cie
      przekonac, ze jak sie zgodzisz, to maz Cie najpierw zdradzi a potem zostawi! Ty
      znasz swojego meza, jesli chcesz dbac o swoje malzenstwo, to nie gadaj o nim z
      przypadkowymli ludzmi z forum a juz na pewno nie z tego forum. tu albo sie
      zartuje albo pieprzy glupoty. znasz swojego meza, tylko Ty mozesz podjac te
      decyzje, Ty bedziesz jej konsekwencje ponosic, zatem nie czytaj dobrymch rad.
      z jednej strony rozumiem Ciebie, Twoje obawy, a z drugiej mysle, ze wiesz,
      jakie to szczescie byc mama, rodzicem.... miec dziecko.... nie uwazasz, ze to
      straszne pozbawic swojego meza tej samej radosci? a gdybys Ty byla na jego
      miejscu? pogodzilabys sie latwo z tym, ze nie bedziesz miec dziecka? nie
      roslaby w Tobie frustracja, ze on je ma a Tobie odmawia?
      pomysl tez o nim, o Was. i naprawde nie licz na forumowe podpowiedzi.
      • Gość: xy2 Re: Czy dac mu dziecko? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 10:35
        jak cie nie lubie;) tak sie z toba zgadzam
        PS. wyśle co zdjecie dziecka mojej przyjaciółki to sie nie bedziesz mogła
        doczekać:)
        • Gość: ojda zacznij od tego czy jeszcze możesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 11:34
          Mam 37 lat i dwa lata temu zachorowałam na chorobę która wyklucza
          macierzyństwo. W tym wieku zaczęłam bym od podstawowych badań czy w ogóle
          możecie a dopiero martwiłabym sie czy sobie poradzę. Nawiasem mówiąc nie
          wyobrażam sobie mojego życia bez macierzyństwa, więc całkowicie rozumiem
          twojego męża. Jednak zawsze musisz sie liczyć z tym że twojemu mężowi się
          zmieni - faceci tak mają czasami. Ale tym sie nie przejmuj dziecko jest warte
          każdych poświęceń.
      • neskafka Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 10:44
        Nie usiłuję do niczego przekonać. Opowiadam swoją historię.
        • pimpek_sadelko Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 10:47
          neskafka napisała:

          > Nie usiłuję do niczego przekonać. Opowiadam swoją historię.
          i sugerujesz, ze ktos bedzie mial podobna! opanuj sie, nie wszystkich zycie
          uklada sie tak nieszczesliwie, nie patrz tylko przez swoj pryzmat, bo sa na
          swiecie noralni i calkiem fajni mezowie.
          mam nadzieje, ze Twoje zycie sie szczesliwie ulozy a ten palant, ktory Cie
          skrzywdzil za to zaplaci. nie mowie tego z zemsty, ale po prostu tak juz jest:
          co dasz innym z siebie to wroci do Ciebie. gratuluje starszego dziecka. musi
          byc bardzo kochanym i madrycm facetem! zobacz na wlasnygo dziecka przykladzie,
          ze tacy sa! i masz w jego cudownym charaktrze WIELKI udzial! Ty go tak
          wychowalas! musisz byc zatem madra i cudowna kobieta! zatem szczescie to
          kwestia czasu, znajdzie Ciebie.
          sciskam mocno
          • neskafka Re: Czy dac mu dziecko? 20.02.05, 00:02
            Pewnie miałeś piątki w szkole, kiedy trzeba było powiedzieć, co poeta miał na
            myśli? Tak pięknie się wczuwasz w dusze innych...
            Bez złośliwości! I dziękuję za miłe słowa, zwłaszcza te o synu.
            Czytałam Zdesperowaną i stanęły mi w pamięci wszystkie moje dylematy. Być może
            można było odebrać moja wypowiedź jako projekcję przyszłości, ale przeżyłam
            historię, która się tak samo zaczynała.
            Rada "nie patrz tylko przez swoj pryzmat" przypomina taką, żeby sie regularnie
            odżywiać, unikac stresów i chodzic na długie spacery. Strasznie fajnie, ale jak
            to zrobić? Ty umiesz? Jesteś obiektywny w ocenie własnych losów?
            A'propos lekcji polskiego - z których fragmentów wynikało, że nie jestem
            opanowana? Pytam, bo chciałaby dopracować styl.

            Do Zdesperowanej: nesckafka@gazeta.pl
            • neskafka Re: Czy dac mu dziecko? 20.02.05, 00:12
              To znów ja. Przeczytałam swój wcześniejszy post. Faktycznie, emocjonalny. Cofam
              pytanie.
    • Gość: kami Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 11:27
      To zbyt ryzykowne dla Twojego zdrowia ze względu na Twój wiek.
      • Gość: xy2 skąd mozesz to wiedziec neoplusie IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 11:30
      • pimpek_sadelko Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 13:03
        Gość portalu: kami napisał(a):

        > To zbyt ryzykowne dla Twojego zdrowia ze względu na Twój wiek.
        bzdura.
        • Gość: kami Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.geod.agh.edu.pl 22.02.05, 10:57
          Ja bym nie zaryzykowała w tym wieku. Zbyt duże prawdopodobieństwo wad płodu.
    • Gość: el Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.sieradz.mediaclub.pl 19.02.05, 16:25
      witam, bardzo zasmucil mnie Twoj list. Doskonale rozumiem o czym piszesz, ja
      jestem przed ewnetualnym slubem, kocham go do szalenstwa, a On mnie, ale... ja
      nie chce miec dzieci, a On chce i w tym problem, mam juz 30 z hakiem, wiec wiem
      o czym mowie, nie chailm nigdy i wciaz nie chce, bardzo sie boje, ze kiedys
      spotka mnie podobny do Twojego los, choc teraz wydaje mi sie, ze zycie mi sie
      wtedy skonczy... to jednak gdzies tam gleboko siedzi we mnie ten lek, On zna
      moje poglady, ale mam wrazenie, ze sadzi, iz jak juz zajde w ciaze to "jakos to
      bedzie", "przejdzie jej"... a ja wiem, ze to nie moja od tak sobie, chetnie
      poslucham, poczytam :) jesli sie do mnie odezwiesz Ty, lub Ktos, moja rada -
      dbaj O SIEBIE!!! bardzo serdecznie pozdrawiam,
      • Gość: xy2 Re: Czy dac mu dziecko? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 16:28
        nie wiem czemu ale zrozumiec mi kobiety, ktore wogóle nie chca miec dzici
        • Gość: julia Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 16:52
          kobieto nie zmuszaj sie do tego by na siłę uszczęśliwić męża dzieckiem. Jeżeli
          masz obawy, nie czujesz się na siłach to nie daj sie zmusić dziecko to nie
          zabawka. Każda mądra kobieta, która ma przynajmniej jedno dziecko, doskonale
          wie, ile ją czeka poświęceń ,trudu , nieprzespanych nocy zanim wychowie
          dziecko.Kobieta to nie maszyna do robienia dzieci. Niech rodzą młode,a te po 40
          niech czekają na wnuki bo lepsze z nich będą babcie niż zmęczone mamy.
          • Gość: xy2 Re: Czy dac mu dziecko? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 16:57
            dziwne to życie. ci moga sobie pozwolic na dziecko nei chca.
            jak ja bym miała odpowiednie warunki to bym sie nawet nie zastanawiała
            • Gość: julia Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:00
              co to znaczy odpowiednie warunki?????/
              • Gość: xy2 Re: Czy dac mu dziecko? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 17:06
                stabilizacja
                • Gość: julia Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:21
                  przykre to ,ale niestety mamy niż demograficzny z powodu braku stabilizacji,
                  braku pieniędzy, braku mieszkania , zdrowia itp., itd.Ale to nie powód żeby
                  namawiać kobietę 40 paro letnią na to by wbrew sobie decydowała się na dziecko
                  bo ona najlepiej wie ,czy go da radę wychować czy nie. A swoją drogą czekając
                  na poprawę stabilizacji możesz przegapić czas dobry do rodzenia , a potem
                  będzie za późno.
                  • Gość: xy2 a czy ja namawiam? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 17:22
                    • Gość: xy2 Re: a czy ja namawiam? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.02.05, 17:25
                      "A swoją drogą czekając
                      na poprawę stabilizacji możesz przegapić czas dobry do rodzenia , a potem
                      będzie za późno."

                      nie jest to takie proste jak ci sie wydaje


                      • Gość: julia być może. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:30
                        • Gość: dru Re: być może. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:57
                          Droga zdesperowana ,napisałem "dać" co by sobie zażartować z absurdalnego
                          pytania. Pytasz o takie rzeczy na forum? A potem powiesz dziecku : urodziłam
                          cię bo dru napisał "dać" Zdesperowana ,jestes już dużą dziewczynka i wiesz
                          jak podejmować tak ważne decyzje. A jeżeli naprawdę nie wiesz to lepiej " nie
                          dać" :)

                          Mimo wszystko pozdrawiam , Druid
                          • Gość: do druid Re: być może. IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 18:16
                            Druidzie,generalizujesz,ironizujesz ...bo sam nie jestes i nie byles w tak
                            delikatnej sytuacji.Ja nie mam sie komu wygadac,nie mam kogo sie
                            poradzic,jestem raczej sama z tym problemem i pytaniem...zrozum mnie.
    • Gość: zdesperowana Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 17:59
      Strasznie wielce:) dziekuje wam za odpowiedzi i podpowiedzi.Ja oczywiscie
      wiem,ze decyzje musze podjac sama-to jasne(niby go znam-a przeciez tak do konca
      to nie znam-nikt siebie nawiasem mowiac nie zna tak do konca). Tym bardziej ze
      on czasem zachowuje sie jak male dziecko i to mnie b.zastanawia.Np. ma cos
      nowego dostac lub planuje kupic -to znacie ,moi mili,to zachowanie u
      dziecka,jak juz nie moze sie doczekac?On tez tak-chodzi do sklepu,przyglada
      sie,rozmawia o tym ,sprawdza w internecie itp? Ja nawet sadze,ze on czesto
      gesto jest malym jeszcze chlopcem-naprawde niezdajacym sobie sprawy ZUPELNIE co
      to znaczy poswiecic sie dla dziecka.On jest takim charakterkiem -jak mowi
      przyslowie -w goracej wodzie kapany.Wiecie co powiedzial w innej klotni,ze
      gdyby mogl sam to by sobie sam je urodzil i ze jak inni maja nawet czworke
      dzieci to,to musi byc radosc miec dzieci.Nic nie jest dla niego wazne,zadna
      przeszkoda-tylko chce spelnic swoje marzenie.Ja naprawde moge podjac sie tego
      wyzwania,ale....NAPRAWDE nie czuje sie na silach wychowac dziecko,ba...to juz 2-
      je dzieci sama.Ojciec pierwszego dziecka nie placi alimentow(ma juz i tak dlugi
      aliment.do zaplaty za poprzednie miesiace),a ja ile moge zarobic bedac
      np.ekspedientka w sklepie?
      • Gość: zdesperowana Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 18:08
        Nie dopowiedzialam w poprz.wypowiedzi,zepiszac o samotnym wychowaniu 2-ki
        dzici mam na mysli to-jak zostane znow sama.Poniewaz nie znam jego tak do
        konca i poniewaz nie wiem nigdy co przyniesie zycie-musze brac i to pod uwage.A
        ja nie jestem malym dzieckiem i wiem,ze dziecko to nie zabawka(jak juz ktos to
        napisal).A moj maz tez mna sie pobawil po slubie -jak juz mnie zdobyl :)-tak
        sadze-a potem mnie odstawil jak zabawke.Owszem jestesmy,ale...zwiazek po ok.4-
        ch miesiacach zmienil sie zupelnie na bardziej nazwalabym to"nieczuly".O tym
        teraz nie bede pisac. Pomimo,ze sama musze podjac decyzje-rozmawiac z nim i
        klocic sie o ta sprawe-bardzo mi pomagacie swoimi argumentami.
    • martalik Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 18:41
      Trochę niezręcznie wypowiadać się na taki temat zaocznie, jednak poruszył mnie
      Twój post no i zakładam , że masz na prawdę dylemat.Ja urodziłam 2-gie dziecko
      po 30-stce.Tak sie przydarzyło , że sa duze problemy z jego i moim zdrowiem.Mój
      mąz po 13 latach małzeństwa okazał się ....Jestem sama z 2 dziećmi.Jest b.
      cięzko-nie materialnie , bo pracuję i zarabiam, mimo "zszarpanego" zdrowia ale
      czsem nie mam juz siły a tak będzie już zawsze.A co jak mnie nie będzie?Ja
      straciłam rodziców b. wcześnie.Wiem co to znaczy.Jeśli to pragnienie tylko
      Twojego męża to przemyśl dokładnie sprawę.Może być róznie a dziecko to nie
      zabawka!!!To olbrzymia odpowiedzialność.Ja bym się tak póżno nigdy nie
      zdecydowała.Serdecznie cię pozdrawiam i życzę rozwagi.Pytaj siebie a otrzymasz
      odpowiedź.
      • Gość: zdesperowana Do martalik: IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 19:03
        Tak-spytalam siebie tysiace razy-odpowiedz brzmi NIE.Gdyby brzmiala"tak"
        to ...nie byloby tego watku.Chodzi o to czy mam sie poswiecic dla niego,bo on
        dla mnie cos robi np. on mnie utrzymuje i mojego syna ? PS.Bardzo ci
        wspolczuje,trzymajcie sie zdrowo!!!
    • Gość: Śmierć Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:44
      EGOISTA...
      • Gość: zdesperowana Pyt.do Smierci: IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 19:00
        Kto jest tym "egoista" ?
        • Gość: dru . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:48
          Trudna sprawa:( ile masz dokładnie lat?
          • rena11 Czy naprawde chodzi o wiek? 19.02.05, 20:19
            Ja akurat urodzilam 2 dzieci po 30- stce. Drugie w wieku 37 lat i jestem
            szczesliwa mama. Fakt, ze mieszkam w Niemczech i tu akurat to normalka, ze
            dzieci ma sie i planuje po 30- stce a jak komus jeszcze za wczesnie to i po 40-
            stce. Moim zdaniem to nie wiek jest wazny tylko pragnienie posiadania dziecka i
            stworzenia rodziny. Jesli nie czujesz sie na silach i wiesz, ze nie byloby to
            przez Ciebie upragnione dziecko to nie decyduj sie na ciaze. W koncu to Ty masz
            byc jego matka i najblizsza osoba ktora bedzie mu pokazywac swiat. Wiem, ze to
            bardzo powazny problem i nie da sie na niego odpowiedziec tak prosto "tak"
            lub "nie" i ze nalezy go dobrze przemyslec. Jesli dodatkowo nie czujesz sie na
            silach pod wzgledem finansowym, to jeszcze dodatkowy argument przeciwko.
            Decyzja nalezy do Ciebie ale uwazam, ze powinnas wziac pod uwage wszystkie
            wzgledy.
            Pozdrawiam
          • Gość: zdesperowana Do Dru i innych tez:) IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 20:40
            Ile mam lat?Tak jak napisalam wczesniej - dokladnie 41-moj maz 4 lata
            wiecej.Sadze,ze wiek faktycznie tu nie ma za wiele do decydowania,pod WIELKIM
            warunkiem,ze oboje pragnelibysmy tego dziecka.Jesli tylko bylaby
            chec,to...pojscie oczywiscie do ginekologa,aby powiedzial swojezdanie (a pewnie
            nie widzialby przeciwskazan bo...raczej jestem zdrowa)i nie byloby sprawy,nie
            byloby watpliwosci i tego mojego pytania ,i zawracania wam "gitary"moim
            problemikiem.Pozdrawiam was wszystkich
            • Gość: dru Re: Do Dru i innych tez:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:49
              Ja mam 38 i dwuletnie dziecko. I wiem ,że w tym wieku wychowywanie dziecka to
              spore wyzwanie .Po prostu często brakuje mi sił .Fizycznych a nie
              psychicznych. Druga sprawa , dziecko potrzebuje nie tylko ojca ale i
              matki .Jeżeli nie chcesz dziecka odpowiedź, mieć czy nie mieć nasuwa się sama .
              A co do wieku ,41 lat to już dużo jak na urodzenie dziecka .Nie za dużo ,ale na
              pewno dużo.
              Może Cię zostawic jak nie zajdziesz w ciążę?
              • Gość: zdesperowana czy mnie zostawi? IP: *.ed.shawcable.net 19.02.05, 22:28
                Czy mnie zostawi?Nie wiem,ale biore to pod uwage,dlatego chce temu
                zapobiec,pytam sie was ,radzie sie WAS -bo moze jestem samolubna ,ze w tym
                przypadku mysle tylko o sobie,a nie o jego szczesciu-przekazania genow?Wowczas
                kiedy mnie zostawi dopiero dowiem sie na czym mu zalezalo tak naprawde,ze np.
                bylam traktowana jako "sznasa na splodzenie potomka".Ale tak na codzien chyba
                mu na mnie zalezy,ale to takie skokowe...W sumie jest zimny a jak sie gniewa to
                tygodniami za np. taki temat- dziecka,potem "wraca" do mnie-to znaczy przytula
                mnie,mowi ze z nikim mu nie bedzie tak dobrze,ale nie przeprasza za swoje
                fochy,z ktorymi przez ten czas strasznie sie zle zyje.No bo wg niego nie ma za
                co,no przeciez to ja jestem winna ze ma tyle zly nastroj.
                • Gość: julia Re: czy mnie zostawi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:34
                  Z tego co piszesz to mąż ma dość trudny charakter. Zastanów się dobrze, bo może
                  być gorzej. Jeśli nie jesteś przekonana , nie ulegaj jego prośbom.
                • jesster Re: czy mnie zostawi? 19.02.05, 23:40
                  "> przypadku mysle tylko o sobie,a nie o jego szczesciu-przekazania genow?Wowczas
                  > kiedy mnie zostawi dopiero dowiem sie na czym mu zalezalo tak naprawde,ze np.
                  > bylam traktowana jako "sznasa na splodzenie potomka"
                  A czemu myślisz że pragnienie mężczyzny posiadania dzieci to tylko chęć
                  przekazania genów? W końcu radość z dziecka to chyba coś więcej?
                  "Wowczas
                  > kiedy mnie zostawi dopiero dowiem sie na czym mu zalezalo tak naprawde,ze np.
                  > bylam traktowana jako "sznasa na splodzenie potomka"
                  Generalnie w zyciu człowiekowi chodzi o to żeby spełnic swoje pragnienia. Twój
                  mąz pragnie być ojcem. Człowiek którego pragnienia że tak to nazwę "wyższego
                  rzędu" nie mogą zostać zaspokojone to człowiek nieszczęśliwy. A ludzie
                  nieszcęśliwi dzielą sie na tych którzy próbują to zmienić i na tych którzy nie
                  próbują. Podejrzewam że w czasie kiedy chciałaś miec dzieci zostawiłabys
                  meżczyznę który by tych dzieci nie chciał z tobą mieć.
                  • zalotnica Re: czy mnie zostawi? 19.02.05, 23:55
                    jesster napisał:
                    > Generalnie w zyciu człowiekowi chodzi o to żeby spełnic swoje pragnienia. Twój
                    > mąz pragnie być ojcem. Człowiek którego pragnienia że tak to nazwę "wyższego
                    > rzędu" nie mogą zostać zaspokojone to człowiek nieszczęśliwy.

                    przeczytaj dokladnie co napisala o mezu, a potem sie wypowiadaj.
                    Ten Pan nie nadaje sie nawet na meza, o ojcu juz nie wspomne
                    • jesster Re: czy mnie zostawi? 20.02.05, 23:13
                      Akurat nie mam zamiaru oceniać kto się do czego nadaje bo mi akurat kilka zdań
                      na jakimś forum internetowym do tego nie wystarcza. Z niektórymi stwierdzeniami
                      sie po prostu nie zgadzam i to napisałem.
                      Kobieta nie chce żeby on odchodził, nie chce też urodzić dziecka. Czyli nie za
                      bardzo rozumiem jakie miałoby byc rozwiązanie dobre dla obojga. Oczywiście,
                      najlepiej by było zeby on "zamknął dziób", zapomniał o swoich oczekiwaniach
                      tylko dupek jeden jakoś nie chce.
    • zalotnica Re: Czy dac mu dziecko? 19.02.05, 23:34
      dlaczego kobiety sa takie naiwne ?
      ja sie dziwie, ze Ty z nim siedzisz a ty sie
      potrafisz jeszcze zastanawiac, czy dac mu dziecko.
      nie pojmuje...
      • Gość: zdesperowana Dlaczego z nim siedze ?Tak jesetm naiwna? IP: *.ed.shawcable.net 20.02.05, 01:30
        Dlaczego z nim siedze ?Tak jestem naiwna?A jak myslisz dlaczego ?Moze ,ze mi
        z nim tak cudownie i okazal sie tak wspanialym mezem?Domysl sie...prosze.Ale
        odpowiem dla tych,ktorzy sie nie domysla nigdy-bo na szczescie nie musieli
        przez takie dylematy w zyciu przechodzic.Otoz...po pierwsze jestem juz po
        rozwodzie,ktory strasznie przezylam,ale to straszliwie!!!Mimo ze uplynelo 5 lat
        to wciaz sie zastanawiam(poplakuje) czemu tak sie stalo,gdzie byc moze -ja
        popelnilam blad w bylym zwiazku itp.To nie moze ze mnie wyjsc-to jest
        silniejsze.Nie chce wiec juz kolejnych rozwodow,chce walczyc o zwiazek,nie
        poddac sie tak latwo skoro przyrzekalam.No ale jak trzeba bedzie,stanie sie to
        koniecznoscia -to TRUDNO-zmierze sie i z kolejna trudna sprawa.Po drugie-tak
        sie potoczyly sprawy(po slubie),ze zeby z nim byc musialam wyjechac,zwolnilam
        sie z pracy ,zostawialm wszystko kogo kochalam i lubilam z dala.Teraz jak
        narazie musze jednak skonczyc nauke-bez tego za wiele nie zarobie,nie utrzymam
        sie w dzisiejszych czasch sama z synem. Tak wiec -doslownie to nazywajac stalam
        sie poki co od niego zalezna finansowo.To oczywiscie sie zmieni,ja nie naleze
        do osob,ktore zyja z" pensyjki" meza.Jednak jeszcze 2 lata musze wytrzymac na
        jego garnuszku(razem z synem).To jest prozaiczna prawda:)
        PS.Czy mozesz mi napisac-choc krotko,jakie cechy charakteru wg ciebie u niego
        tak bardzo przesadzily o jego niemozliwosci bycia meZem,czy tez ojcem?
        • zalotnica Re: Dlaczego z nim siedze ?Tak jesetm naiwna? 20.02.05, 02:20
          Nie chce mi sie juz po raz drugi czytac wszystkich Twoich wypowiedzi,
          ale wystarczy skupic sie tylko na 2 ostatnich, aby miec obraz nie malzenstwa,
          czy milosci, ale ukladu...Przykre jest rowniez i to , ze dzieckiem, chcialabys
          go jednak zatrzymac...co jest dla mnie niedopuszczalne, sztuczne, raz Ci sie
          nie udalo, wiec nie mysl ze za drugim razem Ci sie to uda. Gdybys byla mlodsza
          i NIEZALEZNA i faktycznie pragnaca tego dziecka, ale to jest juz zupelnie inna
          historyjka..

          Gość portalu: zdesperowana napisał(a):

          >Nie chce wiec juz kolejnych rozwodow,chce walczyc o zwiazek,nie
          > poddac sie tak latwo skoro przyrzekalam.No ale jak trzeba bedzie,stanie sie
          to koniecznoscia -to TRUDNO-zmierze sie i z kolejna trudna sprawa.
          ***Walczyc o zwiazek i to za pomoca dziecka..? zastanow sie co Ty wypisujesz ...


          > Tak wiec -doslownie to nazywajac stalam sie poki co od niego zalezna
          >finansowo.
          ***najpierw zalatw swoje sprawy, stan sie niezalezna, i wtedy na zdrowy juz
          umysl zdecyduj o dziecku...ale NIE WCZESNIEJ...


          >To oczywiscie sie zmieni,ja nie naleze
          > do osob,ktore zyja z" pensyjki" meza.
          ***bardzo cenie u kobiet niezaleznosc...

          >Jednak jeszcze 2 lata musze wytrzymac na
          > jego garnuszku(razem z synem).
          ***z pewnoscia to nie jest czas na dziecko. Czy dobrze pamietam, ze maz nie
          pracuje ? jakis majsterkowicz ?

          > PS.Czy mozesz mi napisac-choc krotko,jakie cechy charakteru wg ciebie u niego
          > tak bardzo przesadzily o jego niemozliwosci bycia meZem,czy tez ojcem?
          ***pozwolisz , ze posluze sie cytatem :

          "Ale tak na codzien chyba mu na mnie zalezy,ale to takie skokowe...
          ***najpierw badz tego pewna, to nie bedziesz tak bardzo pozniej
          musiala sie martwic o dziecko ..


          >W sumie jest zimny
          **"czy taki czlowiek jest odpowiednim kandydatem na meza...czy ojca...?



          >a jak sie gniewa to tygodniami za np. taki temat- dziecka,

          ***chyba zartujesz...? po co tkwisz w takim ukladzie ? (wiem, tlumaczylas , ze
          dla pieniedzy, ale to nie jest odpowiednia atmosfera dla, malego dziecka...
          przeciez znal twoje zdanie przed slubem, zdziwiony ? bardziej egoista...(brr...)


          >ale nie przeprasza za swoje
          >fochy,z ktorymi przez ten czas strasznie sie zle zyje.
          ***dla mnie to nie jest mezczyzna, ktory naprawde kocha, ale jesli Tobie
          odpowiada takie milczenie i uwazasz to za normalne to ja sie wtracac nie bede...


          >No bo wg niego nie ma za
          >co,no przeciez to ja jestem winna ze ma taki zly nastroj.
          ***i Ciebie jeszcze potrafi obwiniac ...? Kobieto, ratuj siebie
          i nie pakuj w to dziecka...

          Ps...hmmm...42 lata i myslenie o dziecku ? o nie, z pewnoscia nie ja...

          • Gość: zdesperowana DO ZALOTNICY IP: *.ed.shawcable.net 20.02.05, 08:54
            Traca od ciebie szorstkoscia w wypowiedziach-czy sie myle?
            Szkoda,ze tak polowicznie ocenilas moja walke o zwiazek i dwa moje zwiazki
            wsadzilas do jednego worka-ze niby dzieckiem chce "chlopow"przy sobie
            zatrzymac.Pierwszego meza-absolutnie dzieckiem nie zatrzymywalam,tam nie bylo
            tego tematu.Urodzilam dziecko jak najbardziej z i w milosci.Co do tego
            zwiazku...to nowe doswiadczenie i zarazem nowy problem.Kazdy ma jakies w swoich
            zwiazkach,nie ma idealnego zwiazku a bez kompromisow zyc to niemozliwe.Tak wiec
            ja mam taki klopot,z ktorym musze sobie poradzic .Poradzilam sobie z innymi
            problemami w tym zwiazku(o czym nie pisalam )wlasnie miedzy innymi walczac o
            zwiazek(a nie mowiac:"OK szkoda mi na ciebie czasu,wracam do mamusi" ),ale ten
            mnie nieco przerosl, a przynajmniej na czas obecny -
            psychicznie "obezwladnil".Dziekuje wam z calego serca ,ze byliscie przy mnie
            wczoraj i jeszcze dzis.Mysle,ze dziki WAM wiecej wiem imam wiecej sily do
            natepnych rozmow z nim.DZIEKUJE I ZYCZE WAM TYLKO SZCZESCIA W ZWIAZKU
    • Gość: Iza Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.in.zabkowska.pl / *.zabkowska.pl 20.02.05, 00:09
      Dać?? Dziecko? To nie pudełko czekoladek! Niech sobie weźmie i idzie??
      Chcesz podjąc nieodwołalną decyzję i zrobić coś, na co w głębi serca nie masz zgody?
      • Gość: zdesperowana Dać?? Dziecko? IP: *.ed.shawcable.net 20.02.05, 01:35
        Dać?? Dziecko?
        Dokladnie tak....jesli mu je dam to jako prezent:) Przykre,ale...ja nie czuje
        tego inaczej.Owszem,wiem ze je pokocham,nie jestem tak wyrodna:),jednak...to
        nie bedzie chciana ciaza.Pytam was,czy sie posiwecic dla niego,czy ja jestem
        samolubbna czy nie ?
        • kingakunowska Re: Dać?? Dziecko? 20.02.05, 02:51
          Nie poswiecaj sie. Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie.
          • Gość: kk Re: Dać?? Dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 02:58
            potwornie trudny wybor .Jesli nawet "dasz "mu dziecko to pytanie co bedzie
            jesli nie daj Boze sie rozejdziecie i tak nie masz zadnej gwarancji.Wiem ze
            dziecko pokochasz ale ze dasz mu z siebie resztki swoich sił ,ale nie mozna
            nikogo do niczego zmuszac!nie ma on prawa,Jesli natomiast jestes bardziej niz
            pewna ze to by bylo dla niego najwieksze szczescie pod słoncem to bym sie
            zastanawiała,niestety kobieta tylko moze dac dziecko i w jej "rekach"
            decyzja.mozesz zawsze udac sie do złej rzeczy czyli brac pigułki i twierdzic ze
            nie mozesz zajsc w ciaze ale obciazysz sie wyrzutami sumienia,nie mam pojecia
            co bym zrobila,wspolczuje Ci.
            pozdrawiam serdecznie
            • Gość: dru Re: Dać?? Dziecko? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 08:11
              A może spróbuj namówić go do adopcji ?Chce wychowywać ,proszę bardzo ,niech się
              wykaże. A póki co poproś lekarza o półroczny zastrzyk anty-baby i graj na
              zwłokę ,tzn udawaj niepłodną. Tylko czy mąż nie zwieje?
              Myślę ,że strategia walki o związek jest dobra .Nie wolno łatwo odpuszczać w
              takich sprawach. Tyle teraz związków na śmierć i życie które rozpadają się po
              kilkunastu miesiącach.
              P.S. Wielkie sorki za początkowe kpiny :(

              Pzdr Druid
              • Gość: zdesperowana DO WSZYSTKICH IP: *.ed.shawcable.net 20.02.05, 08:57
                Dziekuje wam z calego serca ,ze byliscie przy mnie wczoraj i jeszcze
                dzis.Zastanowie sie jak to rozstrzygnac aby znow bylo jak najlepiej.Jednak to
                faktycznie bardzo trudna sprawa zadowolic nas oboje w tym zwiazku w tym
                temacie .Mysle,ze dzieki WAM wiecej wiem i mam wiecej sily do nastepnych
                rozmow z nim.DZIEKUJE I ZYCZE WAM TYLKO SZCZESCIA W ZWIAZKU!!!
                • monhen Re: DO WSZYSTKICH 21.02.05, 02:44
                  zdesperowana, Ty sama potrzebujesz pomocy (nie w zlosliwym czy sarkastycznym
                  sensie)i wydaje mi sie ze zle wdepnelas z tym obecnym mezem. Jeszcze nie
                  skonczylas winic siebie za rozpad pierwszego zwiazku a juz masz faceta ktory
                  wymaga i wini. Nie tylko nie "dawaj" mu dziecka - co to za sformulowanie? potem
                  temu dziecku kiedys w zlosci powiesz ze jest "prezentem" dla taty - ale tez
                  zastanow sie porzadnie czy ten Twoj maz to dobry partner na przyszlosc, jakie
                  korzysci masz ze zwiazku z nim samym, czy oprocz tego ze wymaga, daje Ci cos
                  oprocz tego ze istnieje czyli z pozoru nie jestes samotna.
    • Gość: Zefa Re: Czy dac mu dziecko? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 11:23
      Dlaczego on nie miał dzieci w pierwszym małżeństwie?
      • monhen Re: Czy dac mu dziecko? 22.02.05, 10:48
        no wlasnie, dlaczego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka