Dodaj do ulubionych

jaka jest cena zostania szmatą

12.06.02, 11:29
w pewnym mieście, w pewnej znanej firmie pracuje sobie pewien koleś. wsród
znajomych ma opinię przebojowego, ambitnego, kreatywnego człowieka sukcesu itd.
gadki-szmatki w tonie kapitalistycznej retoryki. jest jeszcze niesamowitym
wazeliniarzem i lizuskiem szefa. gdy zwalniało się stanowisko szefa działu
przebijał wszystkich swoim włazidupstwem, ale okazało się coś jeszcze.
podkładał świnię swoim kolegom z działu; jakieś aluzje, jakieś krętactwa,
jakieś manipulacje. skutek był taki, że on został szefem działu a inny kolega
został przeniesiony na inne stanowisko, co w zasadzie było degradacją.
spotykam go <świeżo upieczonego kierownika> co jakiś czas i zauważam u niego
straszną pogardę do innych ludzi, szczególnie do tych, którzy mało zarabiają i
nie mają wyeksponowanego stanowiska. osobiście mam go w dupie, ale zastanawiam
się jaka jest granica, jaka musi być korzyść, żeby zostać kompletną szmatą.
to, że jest się bez zasad i bez kręgosłupa, to już jego problem sumienia, ale
iść po trupach do celu, to już zupełne skurwysyństwo.
patrzę na to z boku i nie powiem, trochę mnie mdli.
Obserwuj wątek
    • kwik Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 11:32
      nie ma takiej granicy. kolega ma predyspozycje i już.


    • Gość: Liwia Re: jaka jest cena zostania szmatą IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 12.06.02, 11:33
      Ja myślę, że w końcu trafi swój na swego i jemu też
      ktoś świnie podłoży.
    • matrek Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 11:33
      Są tacy, ale spójrz na to w taki sposób - są ludzie i taborety.
      Sądzisz że daj mu to wieczną satysfakcję ? Sztuka nie polega na tym, aby dojść do
      celu po trupach. Całą sztuką jest osiągnąć swoje, a nikogo nie skrzywdzić. To
      jest dopiero sukces.
      Sytuacja o której ty piszesz, to po prostu zwykłe kurewstwo. Widzisz jaką różnicę
      w stosunku do tego seksualnego ?
      • muszek0 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 11:40
        ta sytuacja nie dotyczy mnie bezpośrednio, ale obawiam się znaleźć w takim
        gównie. nie wiem jakbym zareagował. zabić w sobie sumienie i wejść w to z pełną
        premedytacją? a może czekać biernie i zbierać kopniaki. to jest dopiero dylemat.
        • matrek Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 11:43
          muszek0 napisał(a):

          > ta sytuacja nie dotyczy mnie bezpośrednio, ale obawiam się znaleźć w takim
          > gównie. nie wiem jakbym zareagował. zabić w sobie sumienie i wejść w to z pełną
          >
          > premedytacją? a może czekać biernie i zbierać kopniaki. to jest dopiero dylemat
          > .

          Jest muszek na to jedna, ale za to skuteczna recepta - wejść w to, jeśli masz
          ochotę - owszem, ale z konsekwetntnie, aż do bólu, realizowanym założeniem.
          Założeniem uczciwości wobec samego siebie.
          • muszek0 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 11:56
            ha! pisać łatwiej. tylko jak zagłuszysz raz sumienie, to potem możesz co jakiś
            czas obniżać poprzeczkę. aż w końcu staniesz się jednym tych, którymi teraz
            gardzisz.
            • matrek Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:01
              muszek0 napisał(a):

              > ha! pisać łatwiej. tylko jak zagłuszysz raz sumienie, to potem możesz co jakiś
              > czas obniżać poprzeczkę. aż w końcu staniesz się jednym tych, którymi teraz
              > gardzisz.

              Nie zrozumiałeś, napisałem o uczciwości wobec samego siebie...
              • muszek0 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:08
                jesteś uczciwy wobec siebie, ale przegrywasz stawkę, raz większą, raz mniejszą.
                ta machina wkręca cię i wypluwa. a gdzieś tam w głowie błądzi ci jeszcze myśl;
                muszę dzieciom dać jeść, zapewnić im bezpieczeństwo...
                • matrek Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:10
                  muszek0 napisał(a):

                  > jesteś uczciwy wobec siebie, ale przegrywasz stawkę, raz większą, raz mniejszą.
                  >
                  > ta machina wkręca cię i wypluwa. a gdzieś tam w głowie błądzi ci jeszcze myśl;
                  >
                  > muszę dzieciom dać jeść, zapewnić im bezpieczeństwo...

                  Tak, ale po pierwsze mogę sobie spokojnie spojrzeć bez wstretu w lustro, a po
                  drugie, zawsze mogę zmienić pracodawcę. O sytuacji kiedy utrzymując taką , a nie
                  inną postawę uwansuję dzięki swoim kwalifikacjom i niezbędności dla firmy nie
                  wspominam, bo to różnie bywa.
                  • muszek0 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:24
                    tylko, że zmiana pracodawcy w czasie recesji jest trochę trudna <nie uogólniam>.
                    natomiast masz rację z lustrem.
                    • matrek Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:25
                      muszek0 napisał(a):

                      > tylko, że zmiana pracodawcy w czasie recesji jest trochę trudna <nie uogólni
                      > am>.
                      > natomiast masz rację z lustrem.

                      Wiesz muszek, rok, czy dwa, to można na kiblu przesiedzieć.
                      Obniżony przyrost wskaźnika wzrostu PKB (a nie recesja) nie będzie trwac wiecznie.
                      • muszek0 i to jest odpowiedź prawdziwego optymisty n/sex 12.06.02, 12:32
                        • matrek co oznaczają te wszystkie "n/txt", czy "n/sex" ? 12.06.02, 12:42
                          • muszek0 matrek 12.06.02, 12:49
                            no tekst.
                            a drugie się domyśl :))))
                            • Gość: sagan Re: muszek IP: *.desy.de 12.06.02, 12:52
                              za "no txt" dziekuje :)
                              sama zapytac chcialam, ale sie balam... ;)

                              Matrek: wyrazy uznania, czlowiek to czasami taki glupi
                              jest, a wystarczy... zapytac :))
                              • matrek Re: muszek 12.06.02, 13:04
                                Gość portalu: sagan napisał(a):

                                > za "no txt" dziekuje :)
                                > sama zapytac chcialam, ale sie balam... ;)
                                >
                                > Matrek: wyrazy uznania, czlowiek to czasami taki glupi
                                > jest, a wystarczy... zapytac :))

                                Wiesz sagan, nie jest wstydem przyznac sie do niewiedzy, wstydem jest kłamać co
                                do swojego wykształcenia (sic!) i mądrze kiwać głową udając że wie się o co
                                chodzi, kiedy tak na prawdę nie ma się zielonego pojęcia.
                                stąd zapytalem.
                                • Gość: sagan Re: muszek IP: *.desy.de 12.06.02, 13:17
                                  matrek napisał(a):


                                  > Wiesz sagan, nie jest wstydem przyznac sie do
                                  > niewiedzy, wstydem jest kłamać co do swojego
                                  > wykształcenia (sic!) i mądrze kiwać głową udając że wie
                                  > się o co chodzi, kiedy tak na prawdę nie ma się
                                  > zielonego pojęcia. stąd zapytalem.

                                  masz oczywiscie racje.
                                  teoretycznie :)
                                  ale w praktyce to czlowiek czasami sie boi nie swojej
                                  niewiedzy, ale reakcji otoczenia na nia...
                                  ...forum jest dosc okrutnym tego przykladem
                                  oczywiscie nie mam na mysli pytania o skroty, ale czasami
                                  uczestnicy lubia naskakiwac i pietnowac za pytania.
                                  czasami maja racje, ale czasem nie wszyscy dostrzegaja,
                                  ze moze byc, jak to czesto sie zdarza, ta druga strona
                                  medalu i pytanie jest glupie, choc serio.
                                  chociazby patrz watek o seksie po aborcji...


                                  • matrek Re: muszek 12.06.02, 13:31
                                    Gość portalu: sagan napisał(a):

                                    > matrek napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > Wiesz sagan, nie jest wstydem przyznac sie do
                                    > > niewiedzy, wstydem jest kłamać co do swojego
                                    > > wykształcenia (sic!) i mądrze kiwać głową udając że wie
                                    > > się o co chodzi, kiedy tak na prawdę nie ma się
                                    > > zielonego pojęcia. stąd zapytalem.
                                    >
                                    > masz oczywiscie racje.
                                    > teoretycznie :)
                                    > ale w praktyce to czlowiek czasami sie boi nie swojej
                                    > niewiedzy, ale reakcji otoczenia na nia...
                                    > ...forum jest dosc okrutnym tego przykladem
                                    > oczywiscie nie mam na mysli pytania o skroty, ale czasami
                                    > uczestnicy lubia naskakiwac i pietnowac za pytania.
                                    > czasami maja racje, ale czasem nie wszyscy dostrzegaja,
                                    > ze moze byc, jak to czesto sie zdarza, ta druga strona
                                    > medalu i pytanie jest glupie, choc serio.
                                    > chociazby patrz watek o seksie po aborcji...
                                    >
                                    >

                                    Żecz w tym sagan, że niekiedy pytania na kilometr śmierdzą prowokacją. Nie dziw
                                    sie więc.
                                    • Gość: sagan Re: muszek IP: *.desy.de 12.06.02, 13:34
                                      matrek napisał(a):


                                      > Żecz w tym sagan, że niekiedy pytania na kilometr
                                      > śmierdzą prowokacją. Nie dziw sie więc.

                                      nie dziwie sie.
                                      ale forma czasem za ostra.
                                      jesli prowokacja - nie lepiej olac, a nie znecac sie nad
                                      nieszczesnikiem w nieskonczonosc?
                                      mam wrazenie, ze niektorzy lubia sobie ulzyc...
                                      ... ja wtedy rzucam miesem i wymyslam nowe przepisy
                                      kulinarne, a niektorzy pisza na forum... :)))
                                      • matrek Re: muszek 12.06.02, 13:36
                                        Gość portalu: sagan napisał(a):

                                        > matrek napisał(a):
                                        >
                                        >
                                        > > Żecz w tym sagan, że niekiedy pytania na kilometr
                                        > > śmierdzą prowokacją. Nie dziw sie więc.
                                        >
                                        > nie dziwie sie.
                                        > ale forma czasem za ostra.
                                        > jesli prowokacja - nie lepiej olac, a nie znecac sie nad
                                        > nieszczesnikiem w nieskonczonosc?
                                        > mam wrazenie, ze niektorzy lubia sobie ulzyc...
                                        > ... ja wtedy rzucam miesem i wymyslam nowe przepisy
                                        > kulinarne, a niektorzy pisza na forum... :)))

                                        no widzisz, każdy ma swoje sposoby na odreagowanie.
                                        Ja kiedy mam handrę, też uwielbiam m.in. improwizować w kuchni :)
    • Gość: sagan Re: jaka jest cena zostania szmatą IP: *.desy.de 12.06.02, 11:40
      wiem co masz na mysli, i tez mnie czasem mdli...
      nie wiem, jak daleko sie mozna posunac, ale widzialam
      osobiscie, ze zaczyna sie wczesnie...

      zawsze na studiach mialam problemy ze zwracaniem sie, a
      zwlaszcza z pisaniem e-maili do "wyzszych ranga". bo ta
      cala profesorada, doktorada czy docentorada to,
      szczerze mowiac, troche mnie smieszy i wydaje mi sie
      bardzo bufonska. jeszcze do "glownego" moglam zaczac
      "dzien dobry panie profesorze", ale przeciez nie mozna
      tego ciagnac zawsze i wszedzie?...
      ... otoz okazuje sie, ze mozna, ze to ja bylam naiwna i
      nieefektywna...
      kiedys znajoma pisala wspolnego maila od nas... jak
      zobaczylam, to malo nie spadlam z krzesla... "szanowna
      pani profesor" byla co najmniej 2 razy w kazdym zdaniu,
      czego oczywiscie mozna bylo latwo uniknac...
      potem zaczelam ta kolezanke obserwowc na zywo i ciagle
      slyszalam to samo - unizone zwracanie sie do kazdego,
      lacznie z podwyzszaniem mu stopnia... a jak ja slysze
      "oczywiscie panie docencie" to mi sie smiac chce...
      ... a nieslusznie - ona byla gwiazda... :)
      • Gość: Marcin Re: jaka jest cena zostania szmatą IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 11:44
        Po prostu odklep swoje 8-10 godzin w robocie i wszystko. Bądź bezinteresowna w
        stosunku do niego . Jaki jest taki jest, nie zmienisz tego. Niech mu to wyjdzie
        na zdrowie :)
      • lastka Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 11:52
        Ale jak już wchodzimy na ten temat docentowania się, doktorowania i tp. to coś
        mi się przypomniało, Dzwoni do nas do firmy taki sznowny Pan Profesor, jak
        tylko zostałam przyjęta do pracy zostałam poinformowana przez mojego, że facet
        jest bardzo na punkcie swojego profesorstwa. Szef mój wyjechał w delegację, ja
        pojechałam zrobić rezerwację, wracam i co się okazuje dzwonił Pan profesor. Ale
        nic cisza, szef wrócił z delegacji poprosił mnie do siebie i mówi że pan
        profesor dzwonił do niego na komórę z bluzgami, że dla jakiejś tam pierwszej
        lepsze nie pozwoli mówić sobie po nazwisku bo on nie po to tyle lat się uczył,
        żeby się z nim teraz "tykać", ja oczy w słup ale skojarzyłam sobie sytuację, że
        facet dzwonił jak mnie nie było. Poszłam do mojej zastępczyni uprzedzić ją na
        przyszłość. Co się okazało ona chciała zapisać jego nazwisko żeby przekazać kto
        dzwonił.


        A u mnie w firmie to chyba większość osób ma szybra na punkcie swoich
        inżynierów, doktorów i i innych tytułów. Ludzie pracują ze sobą po kilkanaście
        lat i nie są ze sobą na ty tylko panie inż., mgr, czy dr
        • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 11:55
          lastka napisał(a):

          > A u mnie w firmie to chyba większość osób ma szybra na punkcie swoich
          > inżynierów, doktorów i i innych tytułów. Ludzie pracują ze sobą po kilkanaście
          > lat i nie są ze sobą na ty tylko panie inż., mgr, czy dr

          Wiesz co, umieszczenie przed nazwiskiem na pieczątce osobistej 3 literek "mgr",
          czy "dr" świadczy o wieśniactwie i słomie z butów. Podobnie jest z wizytówkami.
          • lastka Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 11:59
            No to Ci powiem, że u nas wszyscy na pieczątkach mają te sławetne trzy literki
            nawet jak robiłam spis telefonów to też musiałam dopisywać.
            Ale może właśnie to jest jakaś satysfakcja dla nich i uważają się za kogoś
            lepszego?
          • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 12:01
            matrek napisał(a):

            > lastka napisał(a):

            > Wiesz co, umieszczenie przed nazwiskiem na pieczątce
            > osobistej 3 literek "mgr", czy "dr" świadczy o
            > wieśniactwie i słomie z butów. Podobnie jest z
            > wizytówkami.

            albo ktos Ci sie przedstawia: magister debski... ;)
            czy: doktor pawica, witam...

            ale np. w niemczech tytul doktora staje sie integralna
            czescia nazwiska i do dowodu czy paszportu laduja Ci:
            dr fitz... :)
            tylko to juz troche inna para kaloszy
            • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:04
              Gość portalu: sagan napisał(a):

              > matrek napisał(a):
              >
              > > lastka napisał(a):
              >
              > > Wiesz co, umieszczenie przed nazwiskiem na pieczątce
              > > osobistej 3 literek "mgr", czy "dr" świadczy o
              > > wieśniactwie i słomie z butów. Podobnie jest z
              > > wizytówkami.
              >
              > albo ktos Ci sie przedstawia: magister debski... ;)
              > czy: doktor pawica, witam...

              Ja znam to środowisko i dlatego nie mam za grosz szacunku dla jego
              przedstawicieli, choć sam qrna robię, ten piepszony doktorat.
              • lastka Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:06
                i będziesz dr Matrek
                • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:07
                  lastka napisał(a):

                  > i będziesz dr Matrek

                  Na pewno oprócz kilku najbliższych osób nikt nie będzie o tym wiedział
                  • lastka Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:08
                    he he he ja będę wiedziała!!!!!!!
                    • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:11
                      lastka napisał(a):

                      > he he he ja będę wiedziała!!!!!!!

                      Nie konieczne, jeszcze trochę wody musi uplynąć w Wiśle... :)
                      • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:12
                        matrek napisał(a):

                        > lastka napisał(a):
                        >
                        > > he he he ja będę wiedziała!!!!!!!
                        >
                        > Nie konieczne, jeszcze trochę wody musi uplynąć w Wiśle... :)

                        Skąd się zorientujesz kiedy ? ?
                        • lastka Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:16
                          matrek napisał(a):

                          > matrek napisał(a):
                          >
                          > > lastka napisał(a):
                          > >
                          > > > he he he ja będę wiedziała!!!!!!!
                          > >
                          > > Nie konieczne, jeszcze trochę wody musi uplynąć w Wiśle... :)
                          >
                          > Skąd się zorientujesz kiedy ? ?

                          A wiesz ta moja kobieca intuicja :0)

                          • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:18
                            lastka napisał(a):

                            > matrek napisał(a):
                            >
                            > > matrek napisał(a):
                            > >
                            > > > lastka napisał(a):
                            > > >
                            > > > > he he he ja będę wiedziała!!!!!!!
                            > > >
                            > > > Nie konieczne, jeszcze trochę wody musi uplynąć w Wiśle... :)
                            > >
                            > > Skąd się zorientujesz kiedy ? ?
                            >
                            > A wiesz ta moja kobieca intuicja :0)
                            >

                            Aaa, no chyba że tak - cóż, ja biedny żuczek... :(
              • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 12:08
                matrek napisał(a):


                > Ja znam to środowisko i dlatego nie mam za grosz
                > szacunku dla jego przedstawicieli, choć sam qrna robię,
                > ten piepszony doktorat.

                ale rozumiem, ze nie robisz go dla literek przed
                nazwiskiem?... ;)
                bo jesli tak - to dobrze sie zastanow - tyle lat pracy, a
                jedna z nich Ci zabiora :D

                nie uwazam, ze wszyscy z dr czy prof to bufony, ale w
                Polsce rzeczywiscie istnieje spora tytulomania.
                tu gdzie pracuje jest duzo lepiej.
                chociaz bez tego doktoratu to jestes tylko studentem...
                • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:14
                  Gość portalu: sagan napisał(a):

                  > matrek napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Ja znam to środowisko i dlatego nie mam za grosz
                  > > szacunku dla jego przedstawicieli, choć sam qrna robię,
                  > > ten piepszony doktorat.
                  >
                  > ale rozumiem, ze nie robisz go dla literek przed
                  > nazwiskiem?... ;)
                  > bo jesli tak - to dobrze sie zastanow - tyle lat pracy, a
                  > jedna z nich Ci zabiora :D

                  Bynajmniej, tak na prawdę, to z czysto merkantylnych względów. nie żadne tam
                  piepszenie o ideałach, o rozwoju duchowym i intelektualnym, tylko zwyczajnie -
                  dla kasy.

                  > nie uwazam, ze wszyscy z dr czy prof to bufony, ale w
                  > Polsce rzeczywiscie istnieje spora tytulomania.
                  > tu gdzie pracuje jest duzo lepiej.
                  > chociaz bez tego doktoratu to jestes tylko studentem...

                  • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 12:19
                    matrek napisał(a):

                    > Bynajmniej, tak na prawdę, to z czysto merkantylnych
                    > względów. nie żadne tam piepszenie o ideałach, o
                    > rozwoju duchowym i intelektualnym, tylko zwyczajnie -
                    > dla kasy.

                    ale mam nadzieje, ze wierzysz, ze dla kogos to moze nie
                    byc tylko "dla pieprzenie o idealach", ale naprawde dla
                    "rozwoju duchowego i intelektualnego"??
                    czy wszyscy dla kasy czy tytulu?
                    • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:24
                      Gość portalu: sagan napisał(a):

                      > matrek napisał(a):
                      >
                      > > Bynajmniej, tak na prawdę, to z czysto merkantylnych
                      > > względów. nie żadne tam piepszenie o ideałach, o
                      > > rozwoju duchowym i intelektualnym, tylko zwyczajnie -
                      > > dla kasy.

                      Nie nie wierzę. Uważam, że każdy robi to z dwóch względów. Albo - albo.
                      - albo dla tego aby być jedynym doktorem na wsi (a co, niech mi się kłaniają)
                      - albo po to, aby mieć większy zasob wiedzy, co wplywa kasę i co za tym idzie na
                      poziom życia.
                      • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 12:35
                        matrek napisał(a):


                        > Nie nie wierzę. Uważam, że każdy robi to z dwóch
                        > względów. Albo - albo.
                        > - albo dla tego aby być jedynym doktorem na wsi (a co,
                        > niech mi się kłaniają)
                        > - albo po to, aby mieć większy zasob wiedzy, co wplywa
                        > kasę i co za tym idzie na poziom życia.

                        moze kasa nie byc jednak glownym powodem?
                        moze jest jeszcze trzeci powod:
                        - po to, aby mozna bylo robic to, co sie naprawde chce i
                        lubi, bez wzgledu na kase

                        czasami kasa z tym zwiazana wcale nie jest tak duza.
                        czasami chcialoby by sie wiecej.

                        • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 12:40
                          Gość portalu: sagan napisał(a):
                          >
                          > moze kasa nie byc jednak glownym powodem?
                          > moze jest jeszcze trzeci powod:
                          > - po to, aby mozna bylo robic to, co sie naprawde chce i
                          > lubi, bez wzgledu na kase

                          Może, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę.
                          >
                          > czasami kasa z tym zwiazana wcale nie jest tak duza.
                          > czasami chcialoby by sie wiecej.
                          >
                          Żaden tytuł, czy żadne uoprawnienia same w sobie nie dają kasy. Trzeba to jeszcze
                          umiec wykorzystać.
                          A'propos, jest takie powiedzenie - nie chcesz pracować ? Znajdź pracę jaka lubisz.
                          • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 12:44
                            matrek napisał(a):

                            > Gość portalu: sagan napisał(a):
                            > >
                            > > moze kasa nie byc jednak glownym powodem?
                            > > moze jest jeszcze trzeci powod:
                            > > - po to, aby mozna bylo robic to, co sie naprawde
                            > > chce i
                            > > lubi, bez wzgledu na kase
                            >
                            > Może, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę.

                            brrrrr... nawet najmniejszy wyjatek PRZEKRESLA regule!!!
                            :D

                            > Żaden tytuł, czy żadne uoprawnienia same w sobie nie
                            > dają kasy. Trzeba to jeszcze umiec wykorzystać.

                            trudno sie nie zgodzic :)
                            ale pozostaje kwestia motywacji, czyli czy chce sie
                            wykorzystac tytul, czy nie

                            > A'propos, jest takie powiedzenie - nie chcesz
                            > pracować ? Znajdź pracę jaka lubisz.

                            cholera, a ja sie musiala napracowac, zeby robic to, co
                            lubie! :)
                            • matrek Re: Tak trochę z innej beczki 12.06.02, 13:11
                              Gość portalu: sagan napisał(a):

                              > brrrrr... nawet najmniejszy wyjatek PRZEKRESLA regule!!!
                              > :D

                              Sagan, życie to nie nauka o prawach fizyki, to byt, a w bycie bywa różnie.
                              Logika wskazuje natomiast na to, że jeśli mówimy o wyjątku, to mówimy o jakimś
                              odstępstwie od ogólnej zasady, ogólnej reguły, tak więc nie może byc wyjątku, bez
                              reguły. Samo wyrażenie "z reguły" zaklada że są jakieś przypadki, inne niż
                              reguła, a wyjątek wobec tego, nie wprost potwierdza regulę :))


                              > > Żaden tytuł, czy żadne uoprawnienia same w sobie nie
                              > > dają kasy. Trzeba to jeszcze umiec wykorzystać.
                              >
                              > trudno sie nie zgodzic :)
                              > ale pozostaje kwestia motywacji, czyli czy chce sie
                              > wykorzystac tytul, czy nie

                              Ale to rodzi pytanie o motywację do zarabiania tej kasy.

                              > > A'propos, jest takie powiedzenie - nie chcesz
                              > > pracować ? Znajdź pracę jaka lubisz.
                              >
                              > cholera, a ja sie musiala napracowac, zeby robic to, co
                              > lubie! :)

                              :))
                              • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 13:24
                                matrek napisał(a):


                                > Sagan, życie to nie nauka o prawach fizyki, to byt, a w
                                > bycie bywa różnie.
                                > Logika wskazuje natomiast na to, że jeśli mówimy o
                                > wyjątku, to mówimy o jakimś odstępstwie od ogólnej
                                > zasady, ogólnej reguły, tak więc nie może byc wyjątku,
                                > bez reguły.

                                jesli przydarza nam sie wyjatek, to trzeba zmodyfikowac
                                regule!
                                poza tym regula nie musi byc stwierdzenie, ze cos sie
                                stanie na pewno! popatrz na mechanike kwantowa - tam
                                prawie nic nie wiadomo :))
                                chodzi mi o to, ze regula nie moze nia pozostac, jesli
                                pojawi sie od niej wyjatek. to juz nie jest scisla
                                regula, ale cos, od czego moze byc wyjatek i to powinno
                                zostac podane do wiadomosci :))

                                > Samo wyrażenie "z regula" zaklada że są jakieś
                                > przypadki, inne niż reguła, a wyjątek wobec tego, nie
                                > wprost potwierdza regulę :))

                                ejze :) oczywiscie, ze sa przypadki INNE niz regula, ale
                                nie musza byc z nia SPRZECZNE. ja "z regula" rozumiem, ze
                                cos jest z nia w zgodzie. jesli nie - to jest odstepstwem
                                od reguly i juz :)

                                > Ale to rodzi pytanie o motywację do zarabiania tej
                                > kasy.

                                jasne. ale motywacja moze byc rozna. np. chcec
                                wykonywania zawodu, ktory sie lubi!
                                a jak przy tym beda i pieniazki... :)
                                ale w polsce to bardzo trudne.
                                podziwiam wszystkich ustatysfakcjonowanych [naprawde] z
                                pracy i potrafiacych utrzymac rodzine.

        • Gość: sagan Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.desy.de 12.06.02, 11:56
          lastka napisał(a):


          > A u mnie w firmie to chyba większość osób ma szybra na
          > punkcie swoich inżynierów, doktorów i i innych tytułów.
          > Ludzie pracują ze sobą po kilkanaście lat i nie są ze
          > sobą na ty tylko panie inż., mgr, czy dr

          no wiem cos o tym :(
          koszmar... tak jakby tytul definiowal czlowieka...
          ja postanowilam stosowac bierny opor i bardzo grzecznie
          mowie wszystkim "prosze pana", "prosze pani" [chyba, ze
          ktos chce po imieniu :)], czasami szefostwu profesoruje,
          ale umiarkowanie.
          mldsi ludzie sa na ogol ok, zaraz chca mowic sobie po
          imieniu, ale czasem widze, ze starsi zgrzytaja zebami...
          ... ale jeszcze nikt mi nie zwrocil uwagi :)
        • Gość: anE Re: Tak trochę z innej beczki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 12:07
          u mnie też w firmie duzo sie takich przewija, ale nikt raczej nie sra wyzej niz
          ma i nie wymaga nazywania po nazwisku.

          przez kontakty mego dyr. z prof. roznych uczelni poznalam takiego jednego..
          jest b.sympatyczny i pisze do mnie czasem maile, kiedys sie zapatrzyl i o malo
          nie wywinal orla na progu. do tej pory smiac mi sie chce, jak go widze.
    • Gość: anE mój sposób IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 11:43
      granica jest tam, gdzie normalni ludzie z zasadami by tego nie zrobili, a taki
      ktoś ma skrupuły, żeby jednak tak postąpić

      ja mam na takich ludzi "sposób". nie staram się IM w d.. włazić i się im
      przypodobać, żeby być przez kogoś takiego lubiana, nigdy nie zagaduje pierwsza,
      rozmowy nie są moją inicjatywą, ale:
      daje IM do zrozumienia, że naprawdę są najmądrzejszymi i najwspanialszymi
      osobami za jakich się uważają, na właściwym stanowisku. niech się dobrze z tym
      czują. ja na tym nic nie trace. sama dobrze wiem, jacy są "wspaniali", ale nie
      mówie im tego wprost, tylko się z nich śmieję w duchu. a trzeba robić to na
      tyle subtelnie, żeby się nie zorientowali, że to jest z ironią.

      do tej pory - jest to najlepszy sposób na jaki wpadłam, ma korzyści, bo:
      przyznając rację tego typu osobie - ma się święty spokój a poza tym - kosztem
      takiej osoby można się świetnie bawić. jestem przeciwniczką bawienia się czyimś
      kosztem, ale ktoś taki nie jest już KIMŚ, kto zasługuje na normalny szacunek.
      poza tym dzięki takiemu nastawieniu do nieprzyjemnych sytuacji (ze szmatą w
      roli głównej) można się zdystansować i w konsekwencji - nie przejmować.

      pozdr. polecam, sprawdzone!
      • matrek Re: mój sposób 12.06.02, 11:45
        Gość portalu: anE napisał(a):

        > do tej pory - jest to najlepszy sposób na jaki wpadłam, ma korzyści, bo:
        > przyznając rację tego typu osobie - ma się święty spokój a poza tym - kosztem
        > takiej osoby można się świetnie bawić. jestem przeciwniczką bawienia się czyimś
        >
        > kosztem, ale ktoś taki nie jest już KIMŚ, kto zasługuje na normalny szacunek.
        > poza tym dzięki takiemu nastawieniu do nieprzyjemnych sytuacji (ze szmatą w
        > roli głównej) można się zdystansować i w konsekwencji - nie przejmować.
        >
        Coś w tym jest, na pewno - ale trudno zaprzeczyć że to konformistyczna postawa.
        • Gość: anE Re: mój sposób IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 11:48
          tak, ale sprawdziłam to i zauważyłam, że mam niezłą satysfakcję, jak ta
          wspomniana szmata nabiera sie na to, co mowie.. sikam po gaciach!
          chodzi jak paw, dumny i zadowolony z siebie, niech sie tym udławi,
          najwazniejsze w tym wszystkim jest dla mnie to, żeby to MI bylo dobrze, zebym
          ja miala komfort psychiczny.. na tego typu osobach absolutnie mi nie zalezy
          • Gość: anE Re: mój sposób IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 11:50
            dodam, ze absolutnie jestem przeciwna wlazeniu komus takiemu w d.. mdli mnie i
            nie pochwalam pod zadna postacia
          • matrek Re: mój sposób 12.06.02, 11:52
            Gość portalu: anE napisał(a):

            > tak, ale sprawdziłam to i zauważyłam, że mam niezłą satysfakcję, jak ta
            > wspomniana szmata nabiera sie na to, co mowie.. sikam po gaciach!
            > chodzi jak paw, dumny i zadowolony z siebie, niech sie tym udławi,
            > najwazniejsze w tym wszystkim jest dla mnie to, żeby to MI bylo dobrze, zebym
            > ja miala komfort psychiczny.. na tego typu osobach absolutnie mi nie zalezy

            Żeby byłe jasne, anE - ja cionale rozumiem, niekiedy sam stosuje podobną taktykę.
            jeśli ktoś tak bardzo chce aby mu się ludzie klaniali, że az nisko nosi parasol,
            to cóż - umknę głowy przed drutem.
            • liloom u mnie tez 12.06.02, 12:08
              U mnie tez jest taki jeden jak w tym pierwszym poscie. No, prawie taki. Rozne
              rzeczy zalatwia bardzo glosno, bledy zamiata pod dywan, podklada swinie, pisze
              donosy...a mi sie chce rzygac. Zauwazylam, ze taka postawa jest czasem domena
              nowych (nie mlodych, a nowych !), kiedy usiluja cos rozegrac, nie znaja ukladow
              w firmie i efektem tego jest porazka "ze sie wyraze" socjalna. Sa
              znienawidzenie i zwalczani przez innych. I bilans na zero.
              • matrek Wyścig szczurów 12.06.02, 12:17
                To sie nazywa wyścig szczurów - po prostu, ale mnie osobicie to mierźi. Życzę
                powodzenia insektom...
      • muszek0 Re: mój sposób 12.06.02, 11:53
        może jest to dobry sposób, ale przełamać się i mówić komuś brednie, to już jest
        gorzej :)
        • Gość: sagan Re: mój sposób IP: *.desy.de 12.06.02, 11:59
          no i jest jeszcze problem z tymi, ktorymi tamten robi
          swinstwa... niezaleznie od tego, czy moze przyjsc i na
          nas czas, z takimi rzeczami powinno sie chyba cos
          zrobi??? ja wiem, ze walka z plotka i pomowieniem to
          prawie wojna z wiatrakami, ale moze jak zbierze sie
          wieksza grupka don kichotow, to cos da sie wywalczyc?
          przeciez facet nie moze byc popularny...
          nie mowie, ze trzeba go jego wlasnymi metodami
          zalatwic, jakby sie udalo uczciwie, to satysfakcja
          bylaby chyba stuprocentowa...
          • malamyszka Re: mój sposób-sagan 12.06.02, 12:07
            Gość portalu: sagan napisał(a):

            > no i jest jeszcze problem z tymi, ktorymi tamten robi
            > swinstwa... niezaleznie od tego, czy moze przyjsc i na
            > nas czas, z takimi rzeczami powinno sie chyba cos
            > zrobi??? ja wiem, ze walka z plotka i pomowieniem to
            > prawie wojna z wiatrakami, ale moze jak zbierze sie
            > wieksza grupka don kichotow, to cos da sie wywalczyc?
            > przeciez facet nie moze byc popularny...
            > nie mowie, ze trzeba go jego wlasnymi metodami
            > zalatwic, jakby sie udalo uczciwie, to satysfakcja
            > bylaby chyba stuprocentowa...

            moim zdaniem jedyna metoda to zlapac go na jakims merytorycznym bledzie. Mozna
            sie w grupie umowic i patrzec takiemu ostro na rece.I pytaniami wykanczac
            psychicznie pokazujac ze sie na niczym nie zna. Wtedy moze sam odejdzie- presja
            otoczenia zadziala. Twoj koles nie jest glownym szefem, wiec jezeli to jest serio
            podchodzaca do pracy firma bedzie sie starala dbac o atmosfere w pracy wtedy,
            mozna sprobowac gremialnie umowic sie na rozmowe wyzej uzasadniajac ze ta osoba
            psuje atmosfere i wydajnosc bla bla, ale sama chyba nie wierze, ze to przyniesie
            efekt.
        • Gość: anE Re: mój sposób IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 12:16
          jak słusznie zauważył (przyszły) dr materek - jest to postawa konformistyczna.
          coś za coś. ja wole mieć komfort psychiczny i przy okazji móc się pośmiać z
          takiej osoby..
          a w słusznej sprawie i tak bym stanęła za pokrzywdzoną osobą. jak się nie
          zgodzę z czymś, to potrafię to powiedzieć. nie chodziło mi o mówienie: "ale żeś
          świetną świnię podłożył, to Ci się udało"
      • malamyszka Re: mój sposób-samoobrona 12.06.02, 12:00
        ja sie boje takich osob, wiem ze zawsze przegram w rywalizacji bo sie zatrzymam
        tam gdzie Oni zrobia swinstwo. W pracy trzeba rozmawiac tego sie nie uniknie,
        ale ja staram sie wyraznie pokazac dystans, grzecznie i z kulturalnie. Nigdy
        nie staram sie pokazywac slabych dni ani mowic o swoim prywatnym zyciu,
        generalnie staram sie rozmawiac tylko na tematy zawodowe bo nigdy nie wiadomo w
        ktorym momencie taki czlowiek moze wykorzystac to co mu powiem. Ale nie czuje
        sie na silach walczyc przeciwko takiemu komus.W myslach zycze mu czasem
        wiekszego awansu, zeby byc jak najdalej. I czasem jak mnie do szalu doprowadza
        zadaje pytania, np . w stylu o przepraszam myslalam ze ten a ten bedzie na tym
        stanowisku co sie stalo to wspaniale ze Ty je dostales ale slyszalam ze On mial
        fantastyczne opinie bla bla. Ale niestety mam wrazenie, ze takie chamy idace do
        przodu wygrywaja, ale z drugiej strony wiem ze moj szef ktory jest kims takim
        jest bardzo samotny i nikt nie chce z nim chodzic na obiad, chyba ze sam
        zaproponuje wtedy mozna sie wykrecic albo nie.
        • Gość: sagan Re: mój sposób-samoobrona IP: *.desy.de 12.06.02, 12:05
          no wlasnie... te obiadki z szefostwem, ktore oni sami
          proponuja :( rzadko wychodzi to na zdrowie :(
          ja tego bardzo nie lubie, ale tez ciezko mi odmawiac,
          skoro wiem, ze ich spotkam w stolowce...
          ... wiec wpadlam na doskonaly pomysl, aby polaczyc
          przyjemne z pozytecznym:
          zeby troche schudnac jem w pracy kanapki, a obiad w
          domu po pracy.
          a szefostwu grzecznie tlumaczylam, ze jestem na diecie
          i jadam przed komputerem.
          po kilku miesiacach zapamietali i juz nie zapraszaja :)

          a ja mam czas na forum :)
    • wierna1 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:02
      Ale oprócz tego, że ma podły (wg Ciebie) charakter, to chyba posiada jakąś
      wiedzę, która go odróżnia od reszty. No, chyba, że przespał się z szefem, ale
      do tego nie potrzeba być mądrym tylko ukierunkowanym. Czyżby zazdrosny?
      • bukowski27 wiena 12.06.02, 12:18
        na moj gust to on posiada wiedze jak sie szefowi podlizac... osoby
        merytorycznie przygotowane, wybijajace sie ponad przecietnosc nie potzrebuja
        tego... no chyba ze maja szefa przydupasa... ale wtedy to jedynym wyjsciem jest
        zmiana pracy...
        • wierna1 Re: Bukowski 12.06.02, 12:36
          bukowski27 napisał(a):

          > na moj gust to on posiada wiedze jak sie szefowi podlizac... osoby
          > merytorycznie przygotowane, wybijajace sie ponad przecietnosc nie potzrebuja
          > tego... no chyba ze maja szefa przydupasa... ale wtedy to jedynym wyjsciem jest
          >
          > zmiana pracy...

          No to źle świadczy o szefie. Mój też jest na swój sposób próżny, lubi kiedy mu
          się kadzi, czego pewnie często też nie odróżnia od normalnej uprzejmości. Ja
          odbieram zachowanie niektórych kolegów , którzy do innych nie są tak wylewni,
          jako kadzenie, a on myśli, że oni tak do wszystkich. Ale na pewno w pierwszej
          kolejności oceniłby merytoryczne przygotowanie takiego pracownika do piastowania
          wyższego stanowiska niż brał pod uwagę jego lizusostwo. Tak więc koleś Muszka ma
          szczęście, że ma takiego szefa, bo u mnie w firmie nie zrobiłby w ten sposób
          kariery. Czyli wina pa pałom.
      • muszek0 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:20
        o! cześć. przekaz z marsa jest całkiem czytelny <ach ta technika>.
        czy u was na marsie jest jedna <osoba> mądra, posiadająca duży zasób wiedzy, a
        reszta to półgłówki? u nas na ziemi jest tak, że coraz więcej osób jest
        wykszałconych, z doświadczeniem. tylko ta konkurencja ! na marsie może to słowo
        nie jest jeszcze znane. zazdrosny? nie, raczej nie. staram się tłumić w sobie
        takie niskie instynkty. czasami jestem zazdrosny o swoją kobietę, ale tak
        leciutko, tak naturalnie. natomiast facet, którego znam z widzenia kompletnie
        mi wisi.
        • wierna1 Re: jaka jest cena zostania szmatą 12.06.02, 12:41
          muszek0 napisał(a):

          > o! cześć. przekaz z marsa jest całkiem czytelny <ach ta technika>.
          > czy u was na marsie jest jedna <osoba> mądra, posiadająca duży zasób wied
          > zy, a
          > reszta to półgłówki? u nas na ziemi jest tak, że coraz więcej osób jest
          > wykszałconych, z doświadczeniem. tylko ta konkurencja ! na marsie może to słowo
          >
          > nie jest jeszcze znane. zazdrosny? nie, raczej nie. staram się tłumić w sobie
          > takie niskie instynkty. czasami jestem zazdrosny o swoją kobietę, ale tak
          > leciutko, tak naturalnie. natomiast facet, którego znam z widzenia kompletnie
          > mi wisi.


          Przecztaj mój tekst do Bukowskiego, nie będe się tu powtarzała.
          Fajnie tu jest, nie ma tu jeszcze nikogo (oprócz mnie), ale spodziewam się
          niebawem wizyty jednej forumowiczki. Poinformuję cię, jak do mnie dotrze, i potem
          będziesz dopiero mógł ocenić kto jest mądry, a kto półgłowek. Domyślam się, że tę
          pierwszą cechą oczywiśce przypisujesz sobie. A całej reszcie tę drugą. No, ale
          myśląć w ten sposób masz małą szansę na zrobienie kariery w swojej firmy, bo szef
          cię nie docenia. Proponuję zmianę pracy, gdzie docenią Twoją mądrość.
          Pozdrawiam serdecznie z Marsa i zapraszam przy lada okazji
          • muszek0 jasne, że się pojawię 12.06.02, 12:59
            źle rozumujesz moja droga wierna jedynko ! to właśnie ja będę tym półgłówkiem
            na marsie, ty tą mądrą i oświeconą. to chyba jasne.
            a tak przy okazji. proponuję żebyś założyła wątek 'dlaczego nadaję z marsa,
            skoro zrobiłam huczny pogrzeb i stypę'.
            :)))
            • wierna1 Re: jasne, że się pojawię 12.06.02, 13:19
              muszek0 napisał(a):

              > źle rozumujesz moja droga wierna jedynko ! to właśnie ja będę tym półgłówkiem
              > na marsie, ty tą mądrą i oświeconą. to chyba jasne.
              > a tak przy okazji. proponuję żebyś założyła wątek 'dlaczego nadaję z marsa,
              > skoro zrobiłam huczny pogrzeb i stypę'.
              > :)))

              Bo mi się tak podoba. Ty też nie jesteś przez wszystkich tolerowany, a mimo to
              włazisz tu codziennie z butami. Piszę między innymi na przekór takim, jak ty. I
              będę zawsze pamiętała to, co o mnie pisałeś kiedy mnie tu nie było. Nie dziwię
              się, że szef ciebie w pracy nie awansuje. Niepowodzenia odbijasz sobie na forum?
              Tylko, że tu nie ma żadnych stołków.

              • muszek0 Re: jasne, że się pojawię 12.06.02, 13:35
                po pierwsze, nie pisałem tego o sobie.
                po drugie, mam w dupie czy jestem tolerowany, czy nie.
                po trzecie, to jest mi ciebie trochę żal. na prawdę. miotasz się i miotasz bez
                sensu. gdy napisałaś, że odlatujesz na marsa, poczułem do ciebie pewien
                szacunek. piękny tekst, wycofanie się z honorem. ale, gdy zobaczyłem, że jednak
                wracasz z tego swojego marsa, to musisz przyznać, jest to brak konsekwencji.
                nie wiem co ci poradzić, zacznij może zbierać znaczki albo coś innego <puszki
                po piwie> i na prawdę nie zaprzątaj sobie głowy jakimiś pierdołami, to jest
                tylko internet.
                p.s. z tymi półgłówkami to nie ciebie miałem na myśli. powaga. a to, że
                wszystko odbierasz jako atak na siebie, świadczy o twoich kompleksach.
                no, a teraz głowa do góry !
                ten świat na prawdę nie jest taki okrutny :)))
    • wierna1 Re: Mam szczęście... 12.06.02, 12:47
      ... bo kilkanaście lat pracuję wśród normalnych ludzi.
      Prawie wszyscy mówimy sobie po imieniu, włącznie z szefostwem. Jak mi ktoś
      mentalnie nie pasuje tu nie przechodzę na ty i mam spokój. I nie ma wyścigu
      szczurów. A to jest zasługa mojego szefa, bo on zaraz coś takiego wyczuwa i
      wówczas takich "ścigaczy" eliminuje z firmy.
      • Gość: sagan Re: Mam szczęście... IP: *.desy.de 12.06.02, 12:50
        rzeczywiscie masz szczescie! i chyba rozsadnego szefa!

        podkladanie swin podkladaniem swin, ale co powiecie na
        zywa, zdrowa, "uczciwa" ambicje, ktora w dodatku daje
        efekty??? u kogos innego oczywiscie. mobilizuje Was czy
        zniecheca? a moze denerwuje?...
        ... ja czasem patrze sobie na takich "mlodych
        ambitnych" i uczucia mam dosc ambiwalentne...
        • wierna1 Re: Mam szczęście... 12.06.02, 12:53
          Gość portalu: sagan napisał(a):

          > rzeczywiscie masz szczescie! i chyba rozsadnego szefa!
          >
          > podkladanie swin podkladaniem swin, ale co powiecie na
          > zywa, zdrowa, "uczciwa" ambicje, ktora w dodatku daje
          > efekty??? u kogos innego oczywiscie. mobilizuje Was czy
          > zniecheca? a moze denerwuje?...
          > ... ja czasem patrze sobie na takich "mlodych
          > ambitnych" i uczucia mam dosc ambiwalentne...


          Ja już bym chyba się nie odnalazła w nowej pracy, wśród młodych. Chyba by mnie
          zaszczuli. Z przerażeniem myślę, co by było gdyby moja firma się rozleciała i
          trafiłabym do firmy podobnej, jak Muszka. A czasy teraz takie, że wszystko trzeba
          brać pod uwagę.
          • Gość: sagan Re: Mam szczęście... IP: *.desy.de 12.06.02, 12:58
            wierna1 napisał(a):


            > Ja już bym chyba się nie odnalazła w nowej pracy, wśród
            > młodych. Chyba by mnie zaszczuli. Z przerażeniem myślę,
            > co by było gdyby moja firma się rozleciała i
            > trafiłabym do firmy podobnej, jak Muszka. A czasy teraz
            > takie, że wszystko trzeba brać pod uwagę.

            nie dziwie Ci sie :(
            ja, mimo ze wiekowo blizej jestem tych "mlodych
            ambitnych", to wyscig szczurow mnie zupelnie przerasta :(
            chyba bym nie dala rady, gdybym zostala postawiona w
            sytuacji: wygrac albo umrzec...
            nigdy naprawde az tak dramatycznie nie bylo, ale male
            probki mialam, troche znam siebie i wydaje mi sie, ze
            absolutnie mi to nie odpowiada!
    • Gość: xsenia czy on się nazywa Nicolo Machiavelli? n/tx IP: *.bydgoska.krakow.pl 12.06.02, 13:20
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka