Gość: kamila IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 04.09.01, 13:55 ja go kocham , on mnie tez , ale mam problem on ma zone !! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: XXL Re: on ma żonę !!! IP: *.echostar.pl 04.09.01, 14:03 Gość portalu: kamila napisał(a): > ja go kocham , on mnie tez , ale mam problem on ma zone !! Przepraszam, a on tego problemu nie dostrzega ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: on ma żonę !!! IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 14:27 Problem to ma żona i to podwójny - mąż dupek i kolejna na tym globie panna świnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: on ma żonę !!! do melby IP: 194.181.183.* 04.09.01, 15:02 Gość portalu: Melba napisał(a): > Problem to ma żona i to podwójny - mąż dupek i kolejna na tym globie panna > świnia. no prosze. mialo byc blyskotliwie, a wyszla kolejna agresywna pustka, ktora moze - ale nie musi - pochodzic od kobiety po przejsciach lub tej, ktora sie najwyrazniej takich przejsc paranoicznie obawia. z naciskiem na "paranoicznie". przeczytalas jedno zdanie i juz wiesz wszystko. 1) maz to dupek, poniewaz tylko maz-dupek moze sie zaplatac w romans, a 2) ona to swinia poniewaz tylko swinia moze sie zaplatac w romans z mezem-dupkiem. powiedz mi tylko prosze, skad wiesz, ze 3) zona ma problem? i 4) ze ona-kochanka jest panna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrix Re: on ma żonę !!! do Gucia IP: 195.187.35.* 04.09.01, 15:21 A jak nazywa się mąz, który ma romans? Dupek to łagodne określenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: on ma żonę !!! do katrix IP: 194.181.183.* 04.09.01, 15:56 Gość portalu: katrix napisał(a): > A jak nazywa się mąz, który ma romans? Dupek to łagodne określenie. on moze sie nazywac kowalski, a moze sie tez nazwywac tak jak twoj maz. jesli wiec twoj maz ma romas a ty sie o tym dowiesz to - jak rozumiem - bedzie on dla ciebie dupkiem. jesli jednak nie bedziesz o tym wiedziala, to twoj maz nie bedzie dla ciebiue dupkiem. a wiec takie pochopne szufladkowanie innych prowadzi do prostego wniosku, ze twoj maz nigdy ci o romansie powiedziec nie powinien, poniewaz zostanie dla ciebie dupkiem na wieki. tego bys wlasnie chciala? pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katrix Re: on ma żonę !!! do Gucia IP: 195.187.35.* 05.09.01, 09:21 Nie jestem mężatką. Ale jeśli kiedykolwiek wyjdę za mąż, to mam nadzieję ze za faceta który będzie miał jakieś poczucie uczciwości. Wg mnie jeśli w małżeństwie wszystko jest OK, to nie ma mowy o zdradzie, jesli nie, a romans jednej ze stron jest tego oznaką -to może lepiej pomyśleć o rozstaniu i nie ranic sie niepotrzebnie. A co według Ciebie myśli zona o mężu, gdy ten jej mówi ze ma romans? Napewno nie wpada w zachwyt... A ogólnie biorąc facet który zdradza własną żonę jest dupkiem, nie zależnie od tego czy jego żona wie o tym czy nie. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: on ma żonę !!! do melby 04.09.01, 16:28 Gość portalu: Gucio napisał(a): > przeczytalas jedno zdanie i juz wiesz wszystko. 1) maz to dupek, poniewaz tylko > maz-dupek moze sie zaplatac w romans, a 2) ona to swinia poniewaz tylko swinia > moze sie zaplatac w romans z mezem-dupkiem widzisz, Guciu, jak chcesz to myślisz logicznie :) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: on ma żonę !!! do melby IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 11:49 Dziękuję Guciu, że mnie oświeciłeś. Już wiem, że mam paranoję. Dotychczas myślałam, że to się nazywa kręgosłup moralny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R Re: on ma żonę !!! IP: 213.25.97.* 06.09.01, 16:57 Gość portalu: XXL napisał(a): > Gość portalu: kamila napisał(a): > > > ja go kocham , on mnie tez , ale mam problem on ma zone !! > > Przepraszam, a on tego problemu nie dostrzega ??? > >>Hm, no wlasnie moze koledze tak wygodnie (zona w domu, ty w drugim, itd...) >>R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: on ma żonę !!! IP: 212.244.180.* 20.09.01, 13:24 To wszystko nie tak jak sobie myślisz.Ja zawsze slysze od niego ze to zona jest jego problemem nie moim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michael Re: on ma żonę !!! IP: 157.25.121.* 04.09.01, 15:12 Prawda jest taka. Zakochać się ludzka rzecz, ale... Jeśli się zakochał to na drugi dzień powinien iść do żony i jej to powiedzieć w twarz. Inaczej jest dupkiem, że to ukrywa. I to morał na dzisiaj; mów prawdę i to szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrix Re: on ma żonę !!! IP: 195.187.35.* 04.09.01, 15:27 Gość portalu: Michael napisał(a): > Prawda jest taka. Zakochać się ludzka rzecz, ale... Jeśli się zakochał to na > drugi dzień powinien iść do żony i jej to powiedzieć w twarz. Inaczej jest > dupkiem, że to ukrywa. I to morał na dzisiaj; mów prawdę i to szybko. Zgadzam się z Michaelem. Jeśli mu zależy ma małżeństwie, nie powinien wplątywać się w romanse. Z tego co widać, to mu nie zależy..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cynio Re: on ma żonę !!! IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.01, 08:48 Gość portalu: Michael napisał(a): > Prawda jest taka. Zakochać się ludzka rzecz, ale... Jeśli się zakochał to na > drugi dzień powinien iść do żony i jej to powiedzieć w twarz. Inaczej jest > dupkiem, że to ukrywa. I to morał na dzisiaj; mów prawdę i to szybko. no Ty to jesteś koleś mądry, głupota trysneła z twojej pałki wieksza niż z melby, wspólczuję miec takie partnera w życiu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pixe Re: on ma żonę !!! IP: 212.244.180.* 20.09.01, 13:31 Nie jestem pewna Michael czy masz rację z tą prawdą. W miłości nie ma miejsce na nią, po prostu nie kłamać i nie mówić tego czego nie wolno. Sama wiem coś o tym bo od trzech lat jestem w podwójnym związku. On ma rodzinę ja też, ja kocham swojego meza, on podobno ma dosyc zwiazku z zoną ale dzieci (2) wszystko trzymają i tak zostanie. Razem jest nam cudownie i niech tak bedzie nie wiem jeszcze ile???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrix Re: on ma żonę !!! IP: 195.187.35.* 04.09.01, 15:18 A może to ty jesteś problemem w ich związku? Z pozycji żony na to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
myszkin Milosc czy zabawa 04.09.01, 16:15 Ja dorzuce jeszcze jeden przyklad: Kiedys spotkalem dziewczyne ( 22 lat ), ktora opowiadala mi jak romansowala z 13 lat starszym od siebie, zonatym mezczyzna. Trudno powiedziec zeby ta dziewczyna byla specjalnie zepsuta, ale jednak nie widziala nic zlego w tym romansie ( magicznym wedlug jej slow )i twierdzila, ze ona nic zlego nie robila, to tamten facet tylko zdradzal zone i że to sprawa pomiedzy malzonkami...Skad sie biora takie dziewczeta..??? Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Milosc czy zabawa 04.09.01, 16:32 myszkin napisał(a): > Ja dorzuce jeszcze jeden przyklad: > Kiedys spotkalem dziewczyne ( 22 lat ), ktora opowiadala mi jak romansowala z > 13 lat starszym od siebie, zonatym mezczyzna. Trudno powiedziec zeby ta > dziewczyna byla specjalnie zepsuta, ale jednak nie widziala nic zlego w tym > romansie ( magicznym wedlug jej slow )i twierdzila, ze ona nic zlego nie > robila, to tamten facet tylko zdradzal zone i że to sprawa pomiedzy > malzonkami...Skad sie biora takie dziewczeta..??? dorzucić by tu można jeszcze średniowieczną definicję cudzołóstwa: cudzołożyła tylko ta osoba, która sypiała z czyimś mężem / czyjąś żoną. a jeśli żonaty mężczyzna sypiał z panną, to był grzech dużo mniejszego kalibru :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Milosc czy zabawa IP: 194.181.183.* 04.09.01, 16:36 suzume napisał(a): > dorzucić by tu można jeszcze średniowieczną definicję cudzołóstwa: cudzołożyła > tylko ta osoba, która sypiała z czyimś mężem / czyjąś żoną. a jeśli żonaty > mężczyzna sypiał z panną, to był grzech dużo mniejszego kalibru :) witaj najdrozsza. moze z uwagi na powyzsze zrewidujesz swoja zaprezentowana powyzej stanowczosc osadu "swini", ktora sypia z "dupkiem". moze wiec, to on jest swinia a ona tylko dupkiem? caluski as always Odpowiedz Link Zgłoś
suzume Re: Milosc czy zabawa 04.09.01, 16:41 Gość portalu: Gucio napisał(a): > witaj najdrozsza. moze z uwagi na powyzsze zrewidujesz swoja zaprezentowana > powyzej stanowczosc osadu "swini", ktora sypia z "dupkiem". moze wiec, to on je > st > swinia a ona tylko dupkiem? > > caluski as always świniw z dupkiem nie były moim pomysłem, ale nazwałabym tak czy to męża czy to żonę i ch kochanków :) poza tym zauważ, że średniowiecze skończyło się, lekko licząc, 500 lat temu pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Milosc czy zabawa IP: 194.181.183.* 04.09.01, 16:47 suzume napisał(a): > świniw z dupkiem nie były moim pomysłem, ale nazwałabym tak czy to męża czy to > żonę i ch kochanków :) poza tym zauważ, że średniowiecze skończyło się, lekko > licząc, 500 lat temu > > pozdrowionka az chcialo by sie rzec - no wlasnie. sredniowiecze skonczylo sie jakies 500 lat temu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kirke Re: Milosc czy zabawa IP: 217.96.114.* 04.09.01, 16:35 myszkin napisał(a): > Ja dorzuce jeszcze jeden przyklad: > Kiedys spotkalem dziewczyne ( 22 lat ), ktora opowiadala mi jak romansowala z > 13 lat starszym od siebie, zonatym mezczyzna. Trudno powiedziec zeby ta > dziewczyna byla specjalnie zepsuta, ale jednak nie widziala nic zlego w tym > romansie ( magicznym wedlug jej slow )i twierdzila, ze ona nic zlego nie > robila, to tamten facet tylko zdradzal zone i że to sprawa pomiedzy > malzonkami...Skad sie biora takie dziewczeta..??? Skad sie biora? Nie mam pojecia! Na pewno nie postawila sie w roli takiej zony, bo gdyby tak zrobila, pewnie nie potraktowalaby "tego" tak lekko - przynajmniej taka mam nadzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka Re: Milosc czy zabawa IP: 195.216.97.* 04.09.01, 17:22 Oczywiście, że facet "oblatujący" panienki , który "ma problem w postaci hmm..ZONY" - jest dupkiem Jeżeli mój mąż bedzie robił takie numery to okaze sie dupkim, bedac dupkiem do tej ukrytym i dupkiem pozostanac na wieki wieków .Amen.pzdr Acha, i jescze słowo do dziewczyny, która zaczeła ten wątek>> jeżeli sądzisz, ze ten kolo CIE KOCHA to jestes w POTWORNYM BŁEDZIE dziewczyno. Nie chce mi sie pisac teraz na temat miłosci, ale jedno Ci powiem. Elementarnym składnikiem tego uczucia jest szacunek do drugiego człowieka. czujesz sie szanowana, gdy z Twojego łózka lezie do łózka zony? A moze z nią nie sypia?Sa w separacji?Nie stac go na rozwód?ITP PIERDOŁY? Juz nawet nie wspominam o tym ile szacunku okazuje kobiecie, której kiedys tez móił top co tobie teraz-że kocha... Pomysl sobie o tym na dobranoc pzdr Emi Emi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: Milosc czy zabawa IP: *.acn.waw.pl 04.09.01, 18:13 Jezu, jacy wszyscy są tu święci! I moralni aż do bólu! Mąż od razu jest dupkiem, bo zakochał się w innej kobiecie, dziewczyna świnią, bo uwikłała się w zakazany romans. Nie znacie szczegółów i na podstawie jednego zdania Kamili wygłaszacie kategoryczne i bezkompromisowe sądy. Sama przeżyłam podobną historię (wprawdzie nie z żonatym mężczyzną, ale z chłopakiem mojej koleżanki - moim jedynym "obiektywnym" usprawiedliwieniem czy pseudousprawiedliwieniem jest to, że zakochałam się w nim ZANIM związał się z tą dziewczyną). Nie będę kłamać: nie zamieniłabym tych miesięcy na żadne inne, nigdy nie czułam się tak szczęśliwa, jak wówczas, prawie fruwałam i zupełnie nie przeszkadzało mi, że mijałam się z jego dziewczyną codziennie w korytarzu uczelni wymieniając grzecznościowe "cześć". Wiedziałam, że robię coś paskudnego, tak wiedziałam, ale moje zakochanie było silniejsze od tej wiedzy i - co tu dużo mówić - poddanie się mu było łatwiejsze niż walka z nim. Nie liczyłam na nic więcej poza romansem i przyznaję: w pewnym sensie odetchnęłam z ulgą, kiedy wszystko między nami się skończyło i okazało się, że to była tylko taka burza w szklance mleka, poczułam się wtedy psychicznie lepiej. Ale gdyby nie ten romans, byłabym pewnie do końca życia przekonana, że inna "zabrała" mi mężczyznę mojego życia. Tak przynajmniej czegoś się nauczyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
emi123 Re: Milosc czy zabawa 04.09.01, 18:43 Czy możesz wyjaśnić, czego się nauczyłaś? Pozdrawiam, emi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: Milosc czy zabawa IP: *.acn.waw.pl 04.09.01, 20:22 Wyjaśniłam to w zdaniu bezpośrednio poprzedzającym stwierdzenie: "czegoś przynajmniej się nauczyłam" (lepsze byłoby określenie: "coś zrozumiałam"). Domyślam się, że Twoje pytanie było formą zaczepki i wyrazem politowania, a nie zainteresowania, dlatego - pozwolisz - nie będę rozwijać tego tematu. Pozdrawiam również. Xena Odpowiedz Link Zgłoś
emi123 Re: Milosc czy zabawa, do Xeny 04.09.01, 21:38 Daleka jestem od oceniania ludzi, ale mogę rozmawiać o problemach. Nie przypisuj mi uczuć, których we mnie nie ma. Forum bywa jak rozmowa, jeśli moje pytanie zostało zadane zbyt obcesowo, wybacz. Nadal nie rozumiem, czego się nauczyłaś lub co zrozumiałaś. Uzyskałaś pewność, że nie jesteś z kimś, ale nie dlatego, że inna Ci go odebrała. Ja tego naprawde nie rozumiem. Ale nie muszę, choć chciałabym. Pozdrawiam, emi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: Milosc czy zabawa, do Xeny IP: *.acn.waw.pl 05.09.01, 12:55 Przepraszam, emi, jeśli zareagowałam zbyt ostro i źle odczytałam intencje Twojego pytania. Być może wynika to z tego, że w gruncie rzeczy sama uważam całą historię za, delikatnie mówiąc, nieelegancką (choć, jak wspomniałam, nie żałuję tego romansu) - więc może po prostu doszukałam się należnego i spodziewanego potępienia w twoim głosie? To, co wyniosłam z tej historii, to nie jest wiedza sensu stricto, to raczej rodzaj wewnętrznego uspokojenia. Byłam w tym chłopaku bardzo długo zakochana, coś między nami - przynajmniej w moim odczuciu - iskrzyło; to "iskrzenie" ciągnęło się i ciągnęło, nabierało czasem konkretniejszych kształtów, a tu nagle: bach! Związał się, zupełnie niespodziewanie dla mnie, z koleżanką z wydziału. Tak, wiem, historia jakich wiele, każdej dziewczynie pewnie zdarza się w życiu nieszczęśliwie zakochać - i jakoś żyje dalej. Czas leczy rany itd. Ja też myslałam, że mi przejdzie, spotkam innego, jeszcze się szczęśliwie zakocham. A tu nic. Codziennie widywałam ich razem, wyobrażałam sobie, jak ją dotyka, pieści, jego ciało przy jej ciele, codziennie ten sam ból, po jakimś czasie przynajmniej przestałam płakać w poduszkę, ale rozpacz pozostała. Imprezy, alkohol, przyklejony uśmiech do twarzy, dusza towrzystwa, nauka, kolejne piątki w indeksie - żeby tylko nie myśleć. Tak, brzmi to śmiesznie melodramatycznie, ale właśnie tak było: dwa lata cierpienia - może głupiego, może infantylnego, skrojonego na pensjonarska miarę, ale jednak cierpienia. Więc kiedy "spadł" na mnie ten romans, kiedy okazało się, że on też o mnie myśli, że ja też jestem w jego wspomnieniach, że mnie pragnie - nie zastanawiałam się ani chwilę, czy to moralne czy nie - sięgnęłam po to, co miało i - jak sądziłam - powinno być moje. To był NAPRAWDE cudowny okres w moim życiu, jak błogosławieństwo. MIAŁAM go, może na pół gwizdka, ale miałam, byłam z nim - i dopiero wtedy mi przeszło. Nie wiem, czy dlatego, że go lepiej poznałam, czy z jakichś mniej uchwytnych powodów - ale wyleczyłam się. Odkochałam się. Nie chodzi o to, że się do niego zraziłam czy stwierdziłam, że jest gówniarzem niewartym mojego zachodu - nadal go bardzo lubię, utrzymujemy bezkonfliktowe i ciepłe kontakty. To raczej tak, jakbym się uwolniła od jakichś majaków, oczyściła - nie umiem tego ładnie ująć w słowa. Ale ten romans był mi potrzebny, tak czysto egoistycznie. Wyleczył to, czego nie wyleczył przysłowiowy czas. Nie wiem, emi, czy to, co napisałam, Cię satysfakcjonuje i jest odpowiedzią na Twoje pytanie, ale naprawde nie wiem, jak to przejrzyściej napisać. Wiem również, że to mnie obiektywnie nie tłumaczy i nie rozgrzesza, ale dzięki temu (CHYBA dzięki temu) doszłam do ładu ze sobą. Nie wiem, oczywiście, co byłoby dziś bez tej historii, może to jakoś by we mnie samoistnie umarło, może to było niepotrzebne, ale tego się już nie dowiem. Cieszę sie z tego, co było. Pozdrawiam, Xena. Odpowiedz Link Zgłoś
myszkin Do Xeny 04.09.01, 23:07 Dlaczego uwazasz, ze Cie ktos zaczepia? Kazdy ma prawo do swoich pogladow i swojego punktu widzenia, a to forum sluzy wymianie pogladow, i po to zeby lepiej zrozumiec innych i zrozumiec pewne ciekawe zjawiska. Uf !, ale sie wywnetrznilem. Poza tym jestes anonimowa, wiec co Ci grozi? To co napisalas jest bardzo ciekawe, ale jeszcze ciekawsze to czego nie napisalas, a mianowicie, co zrozumialas/wynioslas z tej historii, czy fakt ze byla to "zakazana milosc" powodowala ze byl to taki cudowny czas ? Dlaczego nie odbilaś chlopaka kolezance skoro bylo wam tak dobrze ? ( na wojnie i w milosci wszytkie chwyty dozwolone . No i moja ciekawska natura czy bylabys gotowa powtorzyc taka historie... ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka Re: Do Xeny IP: 195.216.97.* 05.09.01, 08:44 Byłam w podobnej sytacji co Xena.Podobnej lecz nie takiej samej. Związałam sie emocjonalnie z chłopakiem.Znałam jego dziewczynę. Nie wiem jak to sie stało, ze wyszedł nam z tego namietny i ekscytujący romans.Ale ja nie pozwoliłam sobie na to , zeby odemnie wracał do niej . I na odwrót. Rozstał się z nią. Choc mówilismy o miłości i świetnie sie rozumielismy to wiedziałm, że zmuszając go do zostawienia dziewczyny z którą był związany kilka lat - poddaje go próbie z którą może sobie nie dac rady. No i nie dał sobie rady-rodzina i poczucie..czy ja wiem czego? Może przyzwoitości?Moze miłości..W kazdym radzie wrócił do niej. Ja tez nie żałuje tych kilku miesięcy.To byłnajbarwniejszy okres w moim zyciu. Niemniej jednak mam ciągłą i niustającą pretensje do siebie, cos na kształ wyrzutów sumienia, że byłam nielojalna wobec swojej koleżanki, ze przysporzyłam jej tyle okropnych przezyc. I pomimo wiaderka fajnych wspomnien zwiazanych z tym chłopakiem uważam , ze był dupkiem do potegi entej. Poprostu nie cenie ludzi podszytych moralnym tchórzem.. pozsdr Mili Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Do myszkina IP: *.acn.waw.pl 05.09.01, 14:03 Na jedno z Twoich pytań odpowiedziałam w poście do emi, więc jeśli nadal Cię to interesuje, to zajrzyj tam. Co do pozostałych: (1) czy kręciło mnie to, że była to zakazana miłość? Hmm, nie do końca, ale przyznaję, że czułam coś w rodzaju prymitywnej satysfakcji, że to nie ja jestem zdradzana, dawało mi to - głupie i niesmaczne - poczucie przewagi i wyższości nad tamtą dziewczyną. W końcu wiedziałam o JEDNĄ rzecz więcej o jej chłopaku, zabierałam jej część jego - jego ciała, jego czasu, jego zaangażowania. Byłam nieraz świadkiem, jak ją okłamywał, by spędzić wieczór ze mną - ja to wiedziałam, ona nie. Wtedy mniej ją nienawidziłam za to, że jest z nim (wiem, oczywiście: to nie jej "wina", że wybrał ją - ale to właśnie jej nie znosiłam za to). We trójkę studiowaliśmy na tym samym wydziale: wspólne imprezy, wspólne wypady do pubu na piwo itd. Nieraz przyłapywałam go na tym, jak mi się zbyt obcesowo, zbyt, hmm, intymnie?, przygląda; gdy się witaliśmy, jego ręka zawsze odrobinę za długo dotykała mojego ramienia i karku, zbyt opieszale, zbyt niechętnie ją zabierał - było zresztą tysiące takich codziennych drobiazgów, takich dreszczyków, które mnie szczeniacko kręciły. Wiem, że obrzydliwe jest to, co piszę - ale wtedy naprawdę zupełnie mnie to nie interesowało. (2) nie chcę drugi raz doświadczyć czegoś takiego, jedna taka historia mi wystarczy i mam nadzieję, że już nigdy nie znajdę się w podobnej sytuacji. Ale jeśli twoje pytanie dotyczy tego, czy gdybym mogła cofnąć czas, to jeszcze raz zdecydowałabym się na romans z tym chłopakiem, uczciwie odpowiadam: tak. Chyba tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Milosc czy zabawa - do Xeny IP: 194.181.183.* 05.09.01, 10:31 Gość portalu: Xena napisał(a): > Jezu, jacy wszyscy są tu święci! I moralni aż do bólu! Mąż od razu jest > dupkiem, bo zakochał się w innej kobiecie, dziewczyna świnią, bo uwikłała się w > > zakazany romans. Nie znacie szczegółów i na podstawie jednego zdania Kamili > wygłaszacie kategoryczne i bezkompromisowe sądy. droga xeno, dzieki ci za twoj przepelniony humanizmem post. podpisuje sie pod kazdym zdaniem. mnie tez oburzaja podobne fundamentalistyczne moralnie posty niektorych forumowiczek(ow), dla ktorych tylko sam fakt ujawnienia istnienia "grzesznego" romansu jest juz wystarczajacy do publicznego linczu. czasem zastanawiam sie dlaczego nie przeniosa sie na radiomaryjadotkom. wlasciwie to wspolczuje tego typu osobom. prawdopodobnie nigdy sie w nikim narkotycznie nie zadurzyly, pewnie nie wiedza jakie to uczucie kiedy ekscytacje druga osoba czuc w kazdej komorce nerwowej. i - niestety - czasem sie zdarza, ze ta druga osoba ma kogos a my jestesmy bezsilni i toniemy dla chwili nejwiekszej szczesliwosci, ktore moze ale nie musi przerodzic sie w wiecznosc. ale niestety niektorym trudno to zrozumiec, poniewaz oni zakochuja sie po uprzednim przejrzeniu dowodu osobistego. pzdr goraco gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrix Re: Milosc czy zabawa - do Gucia IP: 195.187.35.* 05.09.01, 11:22 > > droga xeno, > > dzieki ci za twoj przepelniony humanizmem post. podpisuje sie pod kazdym zdanie > m. > mnie tez oburzaja podobne fundamentalistyczne moralnie posty niektorych > forumowiczek(ow), dla ktorych tylko sam fakt ujawnienia istnienia "grzesznego" > romansu jest juz wystarczajacy do publicznego linczu. czasem zastanawiam sie > dlaczego nie przeniosa sie na radiomaryjadotkom. wlasciwie to wspolczuje tego > typu osobom. prawdopodobnie nigdy sie w nikim narkotycznie nie zadurzyly, pewni > e > nie wiedza jakie to uczucie kiedy ekscytacje druga osoba czuc w kazdej komorce > nerwowej. i - niestety - czasem sie zdarza, ze ta druga osoba ma kogos a my > jestesmy bezsilni i toniemy dla chwili nejwiekszej szczesliwosci, ktore moze al > e > nie musi przerodzic sie w wiecznosc. ale niestety niektorym trudno to zrozumiec > , > poniewaz oni zakochuja sie po uprzednim przejrzeniu dowodu osobistego. > > pzdr goraco > gucio OK Guciu, w życiu nie ma schematów, każda sytuacja jest inna, tak inna jak różni są ludzie. I nie można tak po prostu powiedzieć, że czyjaś zdrada jest usprawiedliwiona, bo ten ktoś jest "narkotycznie zadurzony", a nie ma "skok w bok". K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Milosc czy zabawa - do Gucia IP: 194.181.183.* 05.09.01, 11:44 Gość portalu: katrix napisał(a): > > OK Guciu, w życiu nie ma schematów, każda sytuacja jest inna, tak inna jak róż > ni > są ludzie. I nie można tak po prostu powiedzieć, że czyjaś zdrada jest > usprawiedliwiona, bo ten ktoś jest "narkotycznie zadurzony", a nie ma "skok w > bok". > K. zgadzam sie z toba katrix, ale badzmy konsekwentni. nie mozna tez powiedziec, ze czyjas zdrada jest nieusprawiedliwiona, a juz na pewno nie mozna tak stwierdzic bez ogladu tzw. szerszego planu. i przeciwko temu wlasnie tu protestuje bez nadziej, ze spowoduje to jakas refleksje tych, ktorzy zawsze wiedza lepiej. pzdr gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrix Re: Milosc czy zabawa - do Gucia IP: 195.187.35.* 05.09.01, 12:36 Cieszę się Guciu, że doszliśmy do porozumienia. ;-)))) Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: Milosc czy zabawa - do Gucia - a''propos Radia Maryja IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 11:22 Drogi Guciu. Jestem przekonana, czytając twoje posty, że kiedyś w przyszłości to ty będziesz fanatycznym wyznawcą radiomaryjnych poglądów. Uważasz, że teraz wszystko ci wolno, można żyć ile wlezie, ranić innych, bo tak ci jest wygodnie. Kiedyś uznasz, że przyszedł czas na oszukanie Boga i widzę już ciebie w gronie koleżanek w rodzaju Claudel na pielgrzymkach do Radia Maryja. Zarzucasz innym brak tolerancji, moralizatorstwo, ale to ty jesteś fanatykiem do n-tej potęgi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Milosc czy zabawa - do Gucia - a''''propos Radia Maryja IP: 194.181.183.* 05.09.01, 11:31 Gość portalu: Tot napisał(a): > Drogi Guciu. Jestem przekonana, czytając twoje posty, że kiedyś w przyszłości > to ty będziesz fanatycznym wyznawcą radiomaryjnych poglądów. Uważasz, że teraz > wszystko ci wolno, można żyć ile wlezie, ranić innych, bo tak ci jest wygodnie. nie. nie uwazam, ze wszystko mi wolno i moge ranic innych ile wlezie, jak sie raczylas wyrazic. wiem tylko, ze swiat nie jest czarnobialy i nalezy sie dwa razy zastanowic zanim sie kogos obrzuci epitetami. no ale ty jestes z torunia. > Kiedyś uznasz, że przyszedł czas na oszukanie Boga i widzę już ciebie w gronie > koleżanek w rodzaju Claudel na pielgrzymkach do Radia Maryja. Zarzucasz innym > brak tolerancji, moralizatorstwo, ale to ty jesteś fanatykiem do n-tej potęgi. masz racje. jestem fanatykiem tolerancji i wyrozumialosci. jako, ze sa to fundamentalne kategorie chrzescijanskie to moze wyspowiadasz mnie na najblizszej pielgrzymce? obiecuje, ze beddzie goraco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: Milosc czy zabawa - do Gucia - a''''''''propos Radia Maryja IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 11:47 Nie można być fanatykiem i mówić o tolerancji. Rozumiem, że do tej pory tobie tylko wolno było obrzucać innych epitetami i wmawiać różne bzdury. Gratuluję jeszcze raz tolerancji i łagodności charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel za Gucia, skoro pojawiłam się w tym poście IP: *.*.*.* 05.09.01, 12:00 > Drogi Guciu. Jestem przekonana, czytając twoje posty, że kiedyś w przyszłości > to ty będziesz fanatycznym wyznawcą radiomaryjnych poglądów. Uważasz, że teraz > wszystko ci wolno, można żyć ile wlezie, ranić innych, bo tak ci jest wygodnie. Taaa, a ja uważam, ze nawet nie można żyć, a trzeba żyć, ile wlezie, bo drugiej szansy nie dostanę, w żadne drugie życia nie wierzę. Staram się nie ranić nikogo, ale bez tego czasami się nie da, ograniczam ilość cierpienia, które stwarzam, do minimum i w ciągu osttanich lat nie byłam powodem żadnych poważnych ran - przynjamniej nic mi o tym nie wiadomo. Sama więcej ran otrzymałam w życiu niż rozdałam, tego jestem pewna ( byłam po drugiej stronie, czyli tą zdradzaną, kilka razy). > Kiedyś uznasz, że przyszedł czas na oszukanie Boga i widzę już ciebie w gronie > koleżanek w rodzaju Claudel na pielgrzymkach do Radia Maryja. Zarzucasz innym > brak tolerancji, moralizatorstwo, ale to ty jesteś fanatykiem do n-tej potęgi. Jestem już za stara na nawrócenia, jestem od lat ateistką, i to jest rzecz, która się w moim życiu nie zmieni. Nikogo szukać nie będę, bo nie potrzebuję. Dla mnei religia to zniewolenie. Sama sobie za drogowskaz moralny wystarczam, nie potrzebuję odgórnych dekretów. Gdyby wszyscy na świecie popełniali tylko takie grzechy jak ja.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: Do Claudel IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 12:10 Nie zamierzam nikogo tu nawracać. Ani mi to w głowie. To wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: Milosc czy zabawa - do Xeny IP: *.BrockU.CA 05.09.01, 16:38 Guciu, dlaczego posty ''przepelnione humanizmem'' to wlasnie te, ktore wyrazaja poglady z grubsza Twoje? Czyzbys tez byl czyms przepelniony? Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: Milosc czy zabawa - do mlotka IP: 194.181.183.* 05.09.01, 16:43 Gość portalu: motek napisał(a): > Guciu, dlaczego posty ''''przepelnione humanizmem'''' to wlasnie te, ktore wyrazaja > > poglady z grubsza Twoje? Czyzbys tez byl czyms przepelniony? > > Pozdrawiam, > znasz jakies inne przyklady uzycia przeze mnie takiego sformulowania czy tez jestes jednym z tych, ktorzy szufladkuja juz po przeczytaniu jednego postu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Guciu, nie jestem ''mlotek'' IP: *.BrockU.CA 05.09.01, 16:55 Nie jestem na forum GW od wczoraj, po prostu mniej wokalny niz inni ''oldtimers''. Czytuje Twoje posty od czasu do czasu, ale nie mam o Tobie zadnej konkretnej opinii. Po prostu pozwolilem sobie na drobna zlosliwosc, bo tak ladnie mi sie wystawiles. Aha, moj nick to ''motek'', nie ''mlotek''. Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do Gucia IP: *.acn.waw.pl 05.09.01, 21:27 Przyznam, że początkowo wydawało mi się, że twój post jest przesiąknięty sarkazmem pod moim adresem (chyba juz jestem przeczulona...), ale z treści późniejszej dyskusji wywnioskowałam, że to jednak głos wsparcia. Dziękuję zatem i pozdrawiam. Xena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel BRAWO XENA IP: *.*.*.* 05.09.01, 11:17 Brawo dziewczyno za odwagę przyznania się do "cudzołóstwa" na tym forum! Dokładnie tak - żyć trzeba dla siebie, i nie przejmować się opinią publiczną - nie po to mamy jedno życie, by rezygnować z uniesień czy nawet przyjemności, dlatego, żeby inni mogli spokojnie spać. Niech oni sami martwią się o swój własny sen. I niech nikt nam nie dyktuje treści naszych wyrzutów sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do claudel IP: *.acn.waw.pl 05.09.01, 21:21 Dziękuję, claudel. Jesteś chyba pierwszą osobą (i nie mówię tylko o forumowiczach), która nie uznała za konieczne i zbawienne, by pedagogicznie się nade mną powytrząsać czy też w mniej lub bardziej delikatnej formie dać mi do zrozumienia, że mój postępek był uwłaczający - jeśli nie dla zdradzanej dziewczyny, to przynajmniej dla mnie, bo dowodził mojego braku godności i szacunku do samej siebie. I przyznaję, że bardziej czułam, iż POWINNAM mieć wyrzuty sumienia i kaca moralnego, niż rzeczywiście je miałam. Przeczytałam wszystkie Twoje posty w tym dziale i wprawdzie nie jestem aż tak bezkompromisowa i "pod prąd" w swoich poglądach, co Ty, ale gratuluję Ci konsekwencji, wytrwałości i odwagi w bronieniu swojego stanowiska. Pozdrawiam. Xena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: BRAWO XENA IP: 195.94.198.* 07.09.01, 10:21 Gość portalu: claudel napisał(a): > Brawo dziewczyno za odwagę przyznania się do > "cudzołóstwa" na tym forum! Dokładnie tak - żyć > trzeba dla siebie, i nie przejmować się opinią > publiczną - nie po to mamy jedno życie, by rezygnować > z uniesień czy nawet przyjemności, dlatego, żeby inni > mogli spokojnie spać. Niech oni sami martwią się o > swój własny sen. > I niech nikt nam nie dyktuje treści naszych wyrzutów > sumienia. Serdecznie gratuluję Twojego drogowskazu moralnego, naprawdę, z całego serca.... Jeśli to, co napisałaś, to jego wytyczne, pozostaje Bogu podziękować, że istniejesz tylko w jednej osobie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel to nie było do Ciebie IP: *.*.*.* 07.09.01, 14:54 Gość portalu: Lucy napisał(a): > Serdecznie gratuluję Twojego drogowskazu moralnego, naprawdę, z całego serca... > . > Jeśli to, co napisałaś, to jego wytyczne, pozostaje Bogu podziękować, że > istniejesz tylko w jednej osobie... Nie do Ciebie pisałam Lucy. Przypominasz mi taką kołtunkę Dulską, która przez całe życie filuje sąsiadów i trzęsie się z oburzenia na wszystkie odchyły od "zdrowej moralnej" normy. Wracaj do swojego życia, ten post był do Xeny, nie do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do wszechwiedzącej Milki IP: *.*.*.* 05.09.01, 11:12 A skąd u Ciebie ta boska wszechwiedza? Zalatuje mi tu poważnie myśleniem postulatywnym - chciałoby się, zeby tak było, że kochane - to tylko żony, a nigdy kochanki, ale tak być moja droga, NIE MUSI. Nic nie wiesz o tej sytuacji, to, że facet ma żonę i do niej wraca kazdego dnia, nie znaczy, że nie może się zakochać w innej kobiecie. To, że nie może się rozwieść, nie znaczy, że jest mu wygodnie tak jak jest, a kochankę traktuje przedmiotowo (choć tak często się zdarza). Zapewniam Cię, ze życie jest dużo bardziej skomplikowane niż w Twojej główce. Przykład z tegoż życia: facet odszedł od żony, do młodszej o 14 lat kobiety. Znam ich oboje i gdy na nich patrzę, nie mam żadnych wątpliwości, że to jest miłość ich życia, są jedyną tak zakochaną parą, jaką znam, ale on nie rozwiódł się z żoną do tej pory - z przyczyn majątkowych (podział majatku zrujnowałby firmę). Życie na szczęście nie jest takie czarno-białe jak na forum. A najbardziej sprawdzone miłości, to te, które musiały walczyć z całym światem o prawo do istneinia - z opinią publiczną, z oburzeniem rodziny i filujących z okien sąsiadek pomstujących na cudzołożników Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do wszechwiedzącej Milki IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 12:08 Rozumiem, że ten facet z Twojego przykładu ODSZEDŁ do tej kobiety, a nie kursuje pomiędzy nią a żoną. Niech odchodzą, jeśli muszą, takie bywa życie. Ale niech nie oszukują i to obu stron. Dotyczy również kobiet zadurzonych w nowym mietku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka Re: do wszechwiedzącej Milki IP: 195.216.97.* 05.09.01, 12:24 Tak Melba, odszedł. nie walczył, a w jednym z claudel sie zgadzam> najbardzie cenimy to o co trzeba powalczyc i zachartowac w ogniu potepiających spojrzen ( mówie o uczuciach). Ale ja NAPRAWDĘ tego nie załuje. Dobrze, ze odszedł. Nie ma mowy o zadnym kursowaniu-za bardzo cenię sobie siebie:))) pzdr Mili ość portalu: Melba napisał(a): > Rozumiem, że ten facet z Twojego przykładu ODSZEDŁ do tej kobiety, a nie > kursuje pomiędzy nią a żoną. Niech odchodzą, jeśli muszą, takie bywa życie. Ale > > niech nie oszukują i to obu stron. Dotyczy również kobiet zadurzonych w nowym > mietku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Melby IP: *.*.*.* 05.09.01, 12:49 Oczywiście, że odszedł. Ale nie zawsze tak jest. I to nie znaczy, że nie kocha. Czasami ludzie się poświęcają, np. dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do Melby IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 12:56 No ale wtedy to już wszyscy cierpią, nie tylko zona i dzieci. Czy to ma sens? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka Do claudel IP: 195.216.97.* 05.09.01, 12:14 Boska wszechwiedze to ujawniasz ty, droga claudel. Nie napisałm nic o tym, że meżczyzna żonaty nie moze sie zakochac. Napisałm ,że elementarmym przejawem miosci jest szacunek. I nie uwierze ci , jesli mi powiesz że było by ci wszystko jedno, ze twój żonaty mezczyzna, którego kochasz(!!) - wraca co noc do swojej zony.I bynajmniej nie spi na matracu w salonie, ale z ta własnie sluba zona uprawia seks. Zreszta może i uwierze, bo w jednym masz racją> nie mogw wypowiadac sie w twoim imieniu. Podałas przykład twoich znajomych- jak widzisz ten mezczyzna potrafił dokonac wyboru, zyje z kobieta która kocha, nikogo nie okłamuje, takiego faceta podziwiam i szanuje. I źle mnie zrozumialas co do kwestii rozwodu. Nie jest on dla mnie wartością samą w sobie, jedynie przejawem podjetych decyzji, a twój znajomy ja podja i wyraził inaczej.Jego sprawa. Chciałbym zauważyć, że ty tez nic nie wiesz o sytuacji, którą w temacie tego watku poruszyła kamila. I nie rozumiem dlaczego uważasz, ze masz wieksze prawo do formuowania sądów niż ja, a do tego dlaczego twoje sądy są złożone, poprzedzone analiza i nie sakżone kropelką mitów czy złudzeń.W mojej główce nie ma zbyt wiele kolorów typu biel i czern,dominuje szarosc ale starm sie miec poglady na zasadnicze dla mnie kwestie.To pomaga mi wybierac. Romansujesz z zonatymi facetami, bo lubisz.Ok, twoja sprawa i nie twoja zona.Zreszta kiedys mi tez ktos powiedział" ale czym ty sie martwisz, przeciez to ja z nią jestem a nie ty". Fakt. Tylko, ze mi OSOBISCIE ten fakt przeszkadza. Poczekamy , az ty zostaniesz swiętobliwą żona, ciekawe co wtedy bedziesz sądzić na ten temat. To , że faceci szukaja okazji i ja wykozystują gdy tylko sie nadarzy nie dziwi juz chyba nikogo.Lubisz takie związki, fajnie, choc kiedys czytałam cos na temat. Pamietam , że pan psychoanalityk udzielał kilku celnych rad, traktuja takie zachowanie jako swoista schizofrenie. A Świętobliwe meżatki faktycznie powinny pilnowac swoich mężów. pzdr Mili Gość portalu: claudel napisał(a): > A skąd u Ciebie ta boska wszechwiedza? Zalatuje mi tu > poważnie myśleniem postulatywnym - chciałoby się, zeby > tak było, że kochane - to tylko żony, a nigdy > kochanki, ale tak być moja droga, NIE MUSI. > Nic nie wiesz o tej sytuacji, to, że facet ma żonę i > do niej wraca kazdego dnia, nie znaczy, że nie może > się zakochać w innej kobiecie. > To, że nie może się rozwieść, nie znaczy, że jest mu > wygodnie tak jak jest, a kochankę traktuje > przedmiotowo (choć tak często się zdarza). Zapewniam > Cię, ze życie jest dużo bardziej skomplikowane niż w > Twojej główce. Przykład z tegoż życia: > facet odszedł od żony, do młodszej o 14 lat kobiety. > Znam ich oboje i gdy na nich patrzę, nie mam żadnych > wątpliwości, że to jest miłość ich życia, są jedyną > tak zakochaną parą, jaką znam, ale on nie rozwiódł się > z żoną do tej pory - z przyczyn majątkowych (podział > majatku zrujnowałby firmę). > Życie na szczęście nie jest takie czarno-białe jak na > forum. > A najbardziej sprawdzone miłości, to te, które musiały > walczyć z całym światem o prawo do istneinia - z > opinią publiczną, z oburzeniem rodziny i filujących z > okien sąsiadek pomstujących na cudzołożników Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Milki - cd. IP: *.*.*.* 05.09.01, 13:06 Gość portalu: Milka napisał(a): > > Boska wszechwiedze to ujawniasz ty, droga claudel. > Nie napisałm nic o tym, że meżczyzna żonaty nie moze sie zakochac. Słuchaj, Milka, napisałaś cos takiego i to tonem kategorycznym: "Acha, i jescze słowo do dziewczyny, która zaczeła ten wątek>> jeżeli sądzisz, ze ten kolo CIE KOCHA to jestes w POTWORNYM BŁEDZIE dziewczyno" Nadal uważasz, ze nie wydajesz kategorycznych sądow nie podpartych żadną wiedzą na ten temat? > że było by ci wszystko jedno, ze twój żonaty mezczyzna, którego kochasz(!!) - Kolejne bzdurne wnioski oparte nie wiadomo na czym! Na jakiej podstawie sądzisz, że ja ich (nie jego) kochałam? NIGDZIE tak nie napisałam. Nie dla wszystkich kobiet sex=miłość. U mnie ilościowo to przedstawia się mniej więcej tak: sex=50 przypadków, miłość=1. > wraca co noc do swojej zony.I bynajmniej nie spi na matracu w salonie, ale z ta własnie sluba zona uprawia seks. Zreszta może i uwierze, bo w jednym masz racją > > > nie mogw wypowiadac sie w twoim imieniu. No musisz uwierzyć, bo było mi wszystko jedno, czy, kiedy i ile razy oni ze swoimi żonami uprawiali sex. >"Romansujesz z zonatymi facetami, bo lubisz.Ok, twoja sprawa i nie twoja zona.Zreszta kiedys mi tez ktos powiedział" ale czym ty sie martwisz, przeciez to ja z nią jestem a nie ty". Fakt. Tylko, ze mi OSOBISCIE ten fakt przeszkadza" OSOBIŚCIE?! A z jakiej racji osobiście? Twój mąż? Twoje życie? Jego, moje, jej - co Ci do tego? > Poczekamy , az ty zostaniesz swiętobliwą żona, Spokojnie, nie grozi mi to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka do claudel '' IP: 195.216.97.* 05.09.01, 14:42 Claudel, ty albo udajesz albo sie zestresowałaś i nie czytasz tego co napisałm. Abstrachuje juz od tego, że wyrywasz kawałki mojej wypowiedzi z kontekstu. !1. uważam że ta konkretna dziewczyna nie jest kochana. Opieram swoje stwiedzenie na teorii szacunku, która wczesniej przedstawiłam. Jest to moja teza a nie kategoryczny osąd, który ,nie wiem zreszta czemu ,miałby cie tak bardzo denerwowac. 2.powyzsze nie wyklucza faktu, ze żonaty mezczyzna może sie zakochac. Co do szczegółów to ominełas je w cytacie. 3. wykrzykniki uzyte przy "zonatym mezczyxnie, którego kochasz(!!)" miały podkreslic znaczenie słowa ''kochasz''. Nie wiem jak doszłas do tego, że oznaczaja moje zdanie na temat za co, po co i którego ze swoich kochanków darzyłas uczuciem. Nawet gdybys zreszta znów zrozumiał cos żle to po co sie pieklisz, skoro dalej sama mówisz, ze sie nie zakochiwałs w zadnym, bo to miała byc obustronna zabawa bez zadnych konsekwencji. 4. co do seksu z zonami- tak własnie myslę, że było ci wszystko jedno. Bo jak mówisz- nie kochałas ich. Po to napisałam te (!!) , żebys pomyslała co by było gdybys kochała 5. OSOBISCIE przeszkadza mi, kiedy facet z którym sie spotykam ma stała partnerke. W takim konteście ''osobiście".Nic osobistego natomiast do twoich kontaktów z kimkolwiek nie mam. Mam prawo do takich odczuc , czy tez moja malutka, pusta główka nie powinna ich produkowac? claudet , może faktycznie meczy cie kompleks Piotrusia Pana. Nie wiem czy mam cie załowac czy machnąc ręką. W kazdym razie dziewczyno-daleko mi do oceniania ciebie i twojego zycia. To forum słuzy jednak do wyrazania swojego zdania. Nie mam zamiaru przepraszac kogolwiek, ze moje zdanie na ten konkretny temat jest takie, a nie inne. I nie oczekuje,ze ty bedziesz przepraszać. Zasadnicze dla człowieka tematy rozumiemy inaczej. I juz Gość portalu: claudel napisał(a): > Gość portalu: Milka napisał(a): > > > > > Boska wszechwiedze to ujawniasz ty, droga claudel. > > Nie napisałm nic o tym, że meżczyzna żonaty nie moze > sie zakochac. > > Słuchaj, Milka, napisałaś cos takiego i to tonem > kategorycznym: > "Acha, i jescze słowo do dziewczyny, która zaczeła ten > wątek>> jeżeli sądzisz, > ze ten kolo CIE KOCHA to jestes w POTWORNYM BŁEDZIE > dziewczyno" > > Nadal uważasz, ze nie wydajesz kategorycznych sądow nie > podpartych żadną wiedzą na ten temat? > > > że było by ci wszystko jedno, ze twój żonaty > mezczyzna, którego kochasz(!!) - > > Kolejne bzdurne wnioski oparte nie wiadomo na czym! Na > jakiej podstawie sądzisz, że ja ich (nie jego) kochałam? > NIGDZIE tak nie napisałam. Nie dla wszystkich kobiet > sex=miłość. U mnie ilościowo to przedstawia się mniej > więcej tak: sex=50 przypadków, miłość=1. > > > wraca co noc do swojej zony.I bynajmniej nie spi na > matracu w salonie, ale z ta własnie sluba zona uprawia > seks. > Zreszta może i uwierze, bo w jednym masz racją > > > > > nie mogw wypowiadac sie w twoim imieniu. > > No musisz uwierzyć, bo było mi wszystko jedno, czy, > kiedy i ile razy oni ze swoimi żonami uprawiali sex. > > >"Romansujesz z zonatymi facetami, bo lubisz.Ok, twoja > sprawa i nie twoja > zona.Zreszta kiedys mi tez ktos powiedział" ale czym ty > sie martwisz, przeciez to > ja z nią jestem a nie ty". Fakt. Tylko, ze mi OSOBISCIE > ten fakt przeszkadza" > > OSOBIŚCIE?! A z jakiej racji osobiście? Twój mąż? Twoje > życie? Jego, moje, jej - co Ci do tego? > > > Poczekamy , az ty zostaniesz swiętobliwą żona, > > Spokojnie, nie grozi mi to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do milki - cd. wyjasnień IP: *.*.*.* 05.09.01, 14:59 Milka, ja się nie stresuję takimi dyskusjami, przerobiłam ich wiele, dla mnie to już rutyna. Jeśli chodzi o wykrzykniki po "kochasz", to nie zrozumiałam ich takiego sensu, ale to chyba nie moja wina, ich miejsce wskazywało właśnie na taką wymowę całej wypowiedzi (że jak można nie być zazdrosnym o kochanka, skoro się go kocha), jeśli chodzi o słówko "osobiście" to również - napisałaś, ze osobiście Ci ten fakt przeszkadza i nie było jasne, czy osobiście Ci przeszkadza, że ktoś zachowuje się tak jak ja (kontekst na to wskazywał) czy osobiście przeszkadza Ci co innego. Ale nadal uważam, że nie masz żadnych danych, by napisać, ze ta dziewczyna nie jest kochana, bo ta dziewczyna nie dała nam żadnych informacji ani o sobie, ani o nim, ani o sytuacji (oprócz tego, że on ma żonę). I nie ma takich teorii, które mogłyby stworzyć prawdziwy model przy takiej znikomej ilości danych. Trochę sobie wyjaśniliśmy, i zupełnie szczerze Ci napiszę, że ja się naprawdę bardzo ciesze, że na świecie ludzie prezentują systemy wartości czy kodexy moralne inne niż mój, bo gdyby wszyscy postępowali tak amoralnie.... no cóż, to byłby niezły burdel z tego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka OSOBISCIe... IP: 195.216.97.* 05.09.01, 14:59 Do wszystkich, którzy nie zrozumieli, z claudel na czele! Facet, z którym byłam powiedział mi "o co ci chodzi, przeciez to jest moja kobieta nie twoja". Niby fakt, ze jego a nie moja. Jedna OSOBISCIE ten fakt przeszkadzał mi w stopniu tak wielkim, że byc z nim nie mogłam. Czy teraz juz jasne??? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel Jasne :) IP: *.*.*.* 05.09.01, 15:08 Tak, całkowicie jasne. Dla mnie też :) Już nie czepiam się słowa "osobiście". Zwracam honor i kłaniam się w pas. pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do wszystkich świętych mężatek IP: *.*.*.* 05.09.01, 10:58 A co mnie obchodzi to, czy on ma żonę?! Co to - moja żona?! Ja jej przysięgałam wierność? To sprawa między nimi dwojgiem, a nie - między mną a jego żoną. O żonie dowiaduję się zresztą często dość późno. I mam gdzieś opinie oburzonych mężatek na tym forum, które od wszystkich wymagają podoporzadkowania się swojej świetej moralności. To Wasza moralność, ja mam własną, na mój użytek i od moich wyborów w życiu, panie - wara. Pilnujcie swoich mężow, bo tylko Wam się tak wydaje, że co złego, to nie Wasz. W pewnym wieku, gdzie się nie obrócę, to faceci skolonizowani, co nie oznacza, że wierni, jeśli Wam się wydaje, że zdradzający mąz to taka rzadkość w przyrodzie, to najwyzszy czas pozbyc się złudzeń, bo będziecie robić życiową tragedię z naturalnej kolei rzeczy. Najprawdopodobniej wiele z Was nie wie wszystkiego - to chyba normalne, że w 70% przypadków w ogóle się o tym nie dowiadujecie i wydaje Wam się, że Wasz to taki doskonały, wierny i lojalny, a te zdradzające świnie i dupki to tylko mężowie Waszych koleżanek. Ale statystyka mówi inaczej: wszyscy faceci, z którymi się spotykałam w ciagu ostatniego roku (kilku) byli zajęci i wszyscy szukali przygody, ja sama na nich nie polowałam. I mam gdzieś Waszą filisterską moralność, która z kobiety czyni odpowiedzialną za grzechy całego świata, a mężczyzn przede wszystkim - ja tym kobietom nie obiecywałam wierności i nic mnie nie obchodziło, że on zdradza. Co innego gdybym próbowała bawić się w odbijanego - zdobyłabym się na to tylko wtedy, gdybym się zakochała. A tak to obojgu nam zależało, żeby ona się nie dowiedziała, bo o czym się nie wie, to nie boli. Nie znałam tych kobiet i nic do nich nie miałam, i dlatego chociażby nie widziałam powodu, żeby je ranić takimi wiadomościami. Nigdy to nie wyszło na jaw, jak do tej pory. Naprawdę jestem zdziwiona, że w mózgach kobiecych są takie ogromne enklawy mitów i złudzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: do wszystkich świętych mężatek IP: 194.181.183.* 05.09.01, 11:14 wezwe straz pozarna jak cie tu beda palic na stosie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Gucia: dzięki :) IP: *.*.*.* 05.09.01, 11:23 Gucio: :)))) Słuchaj, mnie już palono na stosach wiele razy (to nie pierwsze moje forum), jestem całkowicie odporna na ogień ;) Ale za chęć pomocy, w każdym razie dziękuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: do wszystkich świętych mężatek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 12:54 Wobec powyższej Twojej wypowiedzi pozostaje życzyć Ci męża, co do którego nie będziesz miała złudzeń, jego wyskoki nie będą dla Ciebie zdziwieniem (70% to sporo na pewno się załapiesz) a co najważniejsze nie zmartwi Cię to, że relaksuje się w ramionach młodszej, ładniejszej, bardziej wyzwolonej lub po prostu przygodnej panienki. Szczęścia i pomyślności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel a kysz! IP: *.*.*.* 05.09.01, 13:13 Ha ha ha ha! Proszę bardzo, oto obraz współczesnej kobiety! w głowach wam się nie mieści, że można nie życzyć sobie męża w ogóle? Że nie dla każdej kobiety głónym celem i marzeniem życia jest zamążpójście? Kobieta = żona? No to nie jestem kobieta widocznie ;PP Niby forum kobiet, a tak naprawdę Kółko Żon, co drugie zdanie to: mąż, zdrada, wierność itd. A Wy? Same, czym jesteście same? Bez mężów? Po co mi mąż? Ja nie chcę męża. Z dwojga złego wolę, by ze mną zdradzano niż mnie zdradzano ;PPPP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: a kysz! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 13:23 Ale sobie stworzyłaś filozofię. Na kim się tak mścisz. Ktoś nie chciał dla ciebie zostawić żony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Tot (a) gwoli wyjaśnienia IP: *.*.*.* 05.09.01, 13:41 Nie swtorzyłam żadnej filozofii. To ostanie zdanie to nie do konca serio, bardziej z przekory. A serio: ja naprawde nie szukam męża i nie zamierzam wychodzić za mąż. Jeśli spotkam tzw. odpowiednią osobę i do tego się zakocham, i do tego z wzajemnością (3 warunki, których spełnienie to jakiś kosmiczny totolotek) to świetnie, ale legalizować związku nie zamierzam nigdy, tak czy owak. A póki co, nie czuje potrzeby "zacumowania" w jednym porcie. Boję sie, że nie potrafiłabym nie zdradzać. Może potrzebuję jeszcze czasu, by dojrzeć do tego Jednego. A może jestem damskim odpowiednikiem Piotrusia Pana. Bo w końcu ja taka młoda bardzo już nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: do Claudel- gwoli wyjaśnienia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 13:56 Twoje życie - Twoja sprawa. Nikt jednak nie może żądać tolerancji dla siebie, nie przyznając jej innym, którzy w takich czy innych kwestiach, mniej lub bardziej drażliwych, mają inne zdanie. To pułapka w którą wpadają ci, którzy z założenia nie szanują innych. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Tot - jeszcze IP: *.*.*.* 05.09.01, 14:24 Ale o co Ci chodzi? Jakiej tolerancji? Przeciez ja nie mowię Wam: jesteście baranami, że się żenicie, że się nie zdradzacie itd. To jest Wasze zycie i ja nie oceniam tego, że Ty czy ktokolwiek wstąpił w związek małżenśki. To dla mnie zupełnie normalne, jeśli ludzie czuja taka potrzebę i to im daje szczęście. Ale zauważ - wszyscy zaobrączkowani, a szczególnie zaobrączkowane, z lubością i wyższością wypowiadają się o takich postawach jak moja, że je OSOBIŚCIE dotyka, nawet jeśli je osobiście nie dotyka. Ja obrażam kogos swoim życiem, że żyję! To paranoja! Ja się nie czuję obrażona Waszymi ślubami i dziećmi, więc wara od mojego życia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: do Claudel - jeszcze IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 14:43 Uderz w stół a nożyce się odezwą. Nikogo nie obrażasz, że żyjesz. Twoje emocje są tu nie na miejscu. Zero logiki. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka Re: do Tot - jeszcze IP: 195.216.97.* 05.09.01, 14:45 OSOBISCIE nie dotyka mnie twoja postawa... hahaaa az mi sie juz smiac chce jak to czytam.Nie ma to jak ktos uważa sie za pepek świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: do claudel (Camille ?) IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 14:17 znakomicie ciebie rozumiem, nie przyszloby mi do glowy wychodzenie za maz i prawdopodobnie do dzis bylabym "panna" (hi hi) gdyby nie okolicznosci ktore mnie w pewnym stopniu do tego zmusily (oczywiscie ze te okolicznosci to nie ciaza, bom ja nie z koziej wolki , w brygadach antyaborcyjnych tez sie nie udzielam, wprost przeciwnie). Wiec wyszlam za maz z przypadku ale za to rozwiodlam sie calkiem z wyboru ! i po co komu ten cyrk ? po co bogacic stada adwokatow ? i tlumaczyc sie z wlasnego zycia przed sadem (tzn. durna zgorzknala trzytonowa baba) slub jest kontraktem gwarantujacym dziedzicznosc tym ktorzy maja co w spadku pozostawic : bill gates, rotschild czy jak to sie tam pisze, czy inny wspolwlasciciel Vodaphone. Reszta jest dorobiona na szydelku bajka dla plebsu ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do malwiny od C.C. :) IP: *.*.*.* 05.09.01, 14:42 Malwino, trudno mi uwierzyć, że w tym gronie Szczęśliwych Mężatek jest jakaś kobieta, która nie tylko mnie nie potępia, czy zimno toleruje, ale której postawa może nawet jest podobna do mojej miejscami :) Bardzo się cieszę, bo brakuje mi w życiu rozumiejących kobiet, dlatego przyjaźnię się praktycznie tylko z mężczyznami. Oni jakoś wykazują dużo większą tolarancję wobec moich wyborów życiowych, widocznei ich OSOBIŚCIE nie dotykają. Co do nicka, to gratuluję, trafiłaś! ale wdawać się w szczegóły nie będę, bo to długa historia i dla mnie bardzo osobista. Może kiedyś na priva :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel jeszcze do Tot IP: *.*.*.* 05.09.01, 13:51 Gość portalu: Tot napisał(a): > Ale sobie stworzyłaś filozofię. Na kim się tak mścisz. Ktoś nie chciał dla > ciebie zostawić żony? No tak, to było do przewidzenia, takie dwuwymiarowe osądy - na nikim się nie mszczę. To, że nie szukam męża, nie musi oznaczać, że jestem sfrustrowana, nieszczęśliwa i odbijam swoje krzywwdy na kimś. Nie wszyscy są IDENTYCZNI. Nie wszyscy mają takie same potrzeby. Może to się w głowach wam nie mieści, ale jestem inna widocznie, i będę walczyć o swoje prawo do tej inności. To, że nie prowadzę identycznego życia jak Wy, nie znaczy, że próbowałam, ale mi się nie udało, i stworzyłam sobie jakąś filozofię dla lepszego samopoczucia. Nie tworzę filozofii swojego życia a priori, tylko a posteriori. Robię to, co czuję i uważam za słuszne, a dopiero później ew. dokonuję jakiejś analizy i ubieram to w słowa. Ale są to działania pochodne wobec mojego życia, które po prostu się dzieje. Bez względu na to, co Cała Szanowna Reszta Świata myśli. I na koniec: nigdy nie chciałam, żeby którykolwiek z moich kochanków opuścił żonę czy dziewczynę. Po co? W zżdnym z nich się nie zakochiwałam, to miała być obustronna zabawa, bez żadnych konsekwencji. Te dramatyczne rozstania, wybory, ultimata - zostawiam to telenowelom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: jeszcze do Tot IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 14:13 A czy nigdy nie pomyślałaś, jak bardzo i jak wiele osób skrzywdziłaś? Czy czyjeś nieszczęście nic dla Ciebie nie znaczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel Re: jeszcze do Tot IP: *.*.*.* 05.09.01, 14:36 Gość portalu: Melba napisał(a): > A czy nigdy nie pomyślałaś, jak bardzo i jak wiele osób skrzywdziłaś? Czy > czyjeś nieszczęście nic dla Ciebie nie znaczy? Piszę, pisze, jak ta głupia, a Wy i tak wiecie swoje. To po mnie czytasz, jak i tak nic co napiszę do Ciebie nie dociera? Kogo skrzywdziłam? Skąd masz takie dane? Kilkakrotnie napisąłam, ze nikomu się krzywda nie stała i nie dzieje, realna krzywda, czyli odczuwana, bo wszystkie krzywdy potencjalne to ja mam głęboko gdzieś ;PP A moze podasz mi jakieś konkrety - jaka to krzywda, skoro nikt o niej nie wie, ani krzywdząca, ani krzywdzona? Nigdy nie odbiłam kobiecie faceta. Nigdy żadna z tych kobiet nie dowiedziała sie o zdradzie. Zawsze na poczatku stawiamy sobie sprawę jasno - że nie ma mowy o żadnych dramatycznych zmianach w jego/ moim zyciu. Romans się kończy, zostaje znajomość, czasami bliskie koleżeństwo, i tyle. O rany! Ile ja się narozmawiałam z nimi o ich konfliktach z żonami i ile tych konfliktów zaocznie rozwiązałam! Nie mogłam uwierzyć czasami, jak bardzo można nie rozumieć swojej żony po tylu latach, skoro ja rozumiałam w mig, o co jej chodzi w tych wszystkich pozornie niesprawiedliwych pretensjach! A jak dochodziłam do wniosku, ze facet ma mądrzejszą żonę niż sam jest, to natychmiast się ewakuuowałam, bo zaczynam wtedy odczuwać niesmak do niego i całej sytuacji. Ale dopiero wtedy ;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Co jest krzywdą? IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 14:43 Czy jeśli mąż zdradza żonę, to ją krzywdzi? Czy jego kochanka jest osoba bez zarzutu? Czy jeśli żona się nie dowie to nie ma problemu? A jak sie dowie po 30 latach? Będzie miała poczucie krzywdy czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel Re: Co jest krzywdą? IP: *.*.*.* 05.09.01, 15:01 a czy kolor czerwony jest ładny? A niebieski? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Co jest krzywdą? IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 15:23 OSOBIŚCIE sraczkowaty mi nie pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maxio Re: Co jest krzywdą? IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.01, 16:03 Wyluzuj Melba...chyba jesteś po jakiś przejściach. W dobie elektroniki i internetu również skok w bok robi się coraz bardziej powszechny. Sam jeszcze tego nie doświadczyłem chociaż bywało blisko....i nie wiem czy w końcu kiedyś nie ulegnę. A co do dziewczyn czy kobiet które idą w "zapomnienie" z takim gościem to jeżeli im to nie przeszkadza to jest ok., aby tylko wszystko robić z głową. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Co jest krzywdą? IP: *.man.polbox.pl 06.09.01, 10:30 Pewnie w to nie uwierzysz, ale nie jestem wcale po żadnych przejściach, ani panicznie zdrady się nie obawiam, jeśli mnie to spotka, to trudno, takie jest życie i nie przewidzę wszystkiego kilka dekad naprzód. Ale mam silne poczucie, co jest dobre, a co złe i czego robić w życiu nie wolno. I nie ma to nic wspólnego z dobą lotów w kosmos. Szkoda, że umiesz sobie odpuszczać, wyszukując takie argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: jeszcze do Claudel IP: *.*.*.* 20.09.01, 10:28 kochana, a skąd Ty wiesz, że te zdrazane żony o niczym się nie dowiedziały? Skąd wiesz, ilu z Twoich partnerów nie mogło sobie poradzić z wyrzutami sumienia i powiedziało żonom o wszystkim? Skąd wiesz, co się treraz dzieje w ich małżeństwach? Osądzać Cię nie będę. po co? Dorosła jesteś. tylko się zastanów nad tym co napisałam.Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magiczna Re: a kysz! IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 06.09.01, 13:20 Gość portalu: claudel napisał(a): > Ha ha ha ha! Proszę bardzo, oto obraz współczesnej > kobiety! w głowach wam się nie mieści, że można nie > życzyć sobie męża w ogóle? Że nie dla każdej kobiety > głónym celem i marzeniem życia jest zamążpójście? > Kobieta = żona? No to nie jestem kobieta widocznie ;PP > Niby forum kobiet, a tak naprawdę Kółko Żon, co drugie > zdanie to: mąż, zdrada, wierność itd. A Wy? Same, czym > jesteście same? Bez mężów? > > Po co mi mąż? Ja nie chcę męża. Z dwojga złego wolę, > by ze mną zdradzano niż mnie zdradzano ;PPPP Masz oczywiscie prawo do wlasnego zdania i wlasnej decyzji - powiem Ci jednak, ze ja do niedawna tez przezywalam takie historie jak Ty. MOwilam sobie "Nie chce faceta na stale; a jak bee miala ochote na seks to zaraz znajdzie sie dziesieciu" (zonatych oczywiscie) Ale takie myslenie PRZECHODZI. W koncu kiedys zapragniesz ciepla, stabilizacji i tego meza przed ktorym tak sie teraz bronisz...Ja tez sie bronilam - rekami i nogami. Za dwa miesiace wychodze za maz. Pozdrawiam wszystkich bioracych udzial w dyskusji, Magi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Magicznej IP: *.*.*.* 07.09.01, 12:48 Ale ja tego wcale nie wykluczam. Być może. Życie moje dlatego właśnie jest ciekawe, że nie wiem, jak sie potoczy. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: do wszystkich świętych mężatek IP: *.BrockU.CA 05.09.01, 16:46 Gość portalu: claudel napisał(a): > Najprawdopodobniej wiele z Was nie wie wszystkiego - > to chyba normalne, że w 70% przypadków w ogóle się o > tym nie dowiadujecie i wydaje Wam się, że Wasz to taki > doskonały, wierny i lojalny, a te zdradzające świnie i > dupki to tylko mężowie Waszych koleżanek. Blagam, tylko nie procenty. Prawo uzycia znaku ''%'' w wypowiedziach na liscie (i odwolywanie sie do jakichkolwiek danych statystycznych) powinno byc wydawane przez jakas specjalna komisje. -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do wszystkich świętych mężatek IP: 195.94.198.* 07.09.01, 10:31 Gość portalu: claudel napisał(a): > To Wasza moralność, ja mam własną, > na mój użytek i od moich wyborów w życiu, panie - > wara. Ty masz moralność???? Staraj się nie używać słów, których znaczenia nie jesteś w stanie zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel z edukacją słabiutko IP: *.*.*.* 07.09.01, 14:59 Gość portalu: Lucy napisał(a): > Gość portalu: claudel napisał(a): > > > To Wasza moralność, ja mam własną, > > na mój użytek i od moich wyborów w życiu, panie - > > wara. > > Ty masz moralność???? Staraj się nie używać słów, których znaczenia nie jesteś > w > stanie zrozumieć. Lucy, nie rozumiesz pojęcia "Moralność". Proponuję zajrzeć do słownika. Najlepiej filozofii. Jesteś strasznie ograniczoną babą, jeśli moralność rozumiesz jako zestaw jakichś skodyfikowanych, zewnętrznie danych i niezmienialnych norm. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy1 Re: z edukacją słabiutko - no to mnie oświeć! 07.09.01, 15:28 > > Lucy, nie rozumiesz pojęcia "Moralność". Proponuję > zajrzeć do słownika. Najlepiej filozofii. > Jesteś strasznie ograniczoną babą, jeśli moralność > rozumiesz jako zestaw jakichś skodyfikowanych, > zewnętrznie danych i niezmienialnych norm. łooooo!! A to coś nowego!!!! To moralność zmienia się w zależności od sytuacji??? Patrzcie Państwo, taka stara baba a jeszcze się takich nowości dowiaduję! Czyli że jak ktoś Kalemu ukraść krowy to jest be, a jak Kali komuś to cacy??? A tak na poważnie, moralność to jest, niestety, niezmienny kanon, może niekoniecznie dla wszystkich jednakowy w szczegółach ale w ogólnej swej zasadzie, niestety tak. I w dalszym ciągu twierdzę, że osoba, dla której w życiu liczy się tylko seks, bez żadnych uczuć, bez liczenia się z faktem rozbijania czyjejś rodziny (tylko Tobie sie wydaje, że żona nic nie wie) tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności nie powinna się na temat moralności wypowiadać. A tak w ogóle nie mam najmniejszego zamiaru potępiać Cię ani się oburzać, ani tym bardziej Cię do czegokolwiek przekonywać. Po prostu troszkę Ci współczuję... Odpowiedz Link Zgłoś
emi123 Re: on ma żonę !!! 04.09.01, 19:02 Bardzo lakoniczny jest Twój post. Odpowiadający na niego próbują rozważyć różne możliwości. Zauważ, że mało jest odpowiedzi przyjaznych lub akceptujących. Ale zostawmy to. Mnie oburza sprowadzenie żony do rangi problemu. A to żywy człowiek. Nie wiem, czy wie o romansie swojego męża, czy też ma dość swojego małżeństwa, a może skupiona na domu i własnych sprawach zawodowych, nie zauważyła problemu. Trudno opiniować na podstawie tak nikłych przesłanek. Zastanawiałaś się kiedyś, czym jest zaufanie do drugiej osoby? Mąż, żona, choć obiecują sobie wierność wypowiadając przysięgę małżeńską, nie mogą zagwarantować, że nigdy nie zakochają się w kimś innym. Nikt nie może, aż tak nie potrafimy przewidywać przyszłości. Myślę, że gdyby pokusić się o jakąś interpretacje tych słów, to mogłaby ona brzmieć: i nigdy nie zrobię niczego przeciwko tobie, będę cię chronić, zadam jak najmniej bólu. A to znaczy, że jesli zakocham się w innej kobiecie/ w innym mężczyźnie, to nie zapomne o szacunku dla ciebie. I tego szacunku dla ciebie będę wymagać również od mojego nowego partnera. Czy Ty szanujesz żonę swojego kochanka? Nie chcę Cię oceniać, nie znam Cię przecież, ale to Ty napisałaś ten post. Mam wrażenie, może się mylę, że nie widzisz w tej kobiecie człowieka. Twoja sytuacja tak czy siak jest bardzo trudna, choć, być może w tej chwili, wydaje Ci się, że gdybyście tylko mogli być razem, to wszystko się ułoży. Serdecznie Cie pozdrawiam, emi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: on ma żonę !!! IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 11:53 nowy element do zabawy : ja go kocham, on kocha zone a mnie" ciumcia po brzuszku", wniosek ten sam : mam problem. Ale ocena moralna osob wystepujacych w sztuce, sie nagle przemieszcza. i nagle rumak moralnosci ma czkawke : hiiiiiiiiiiiijaaaaaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anja Re: on ma żonę !!! IP: *.orbis.pl 05.09.01, 13:06 Ciekawa jest ta dyskusja...Moim zdaniem (powtorze za niektorymi z Was) istotne (choc nie jedyne oczywiscie) znaczenie w zwiazku dwojga kochajacych sie ludzi odgrywa : a/zaufanie, ktorym potrafimy obdarzyc bezgranicznie te druga osobe, a co za tym idzie umiejetnosc szczerej rozmowy b/szacunek dla siebie i innych, ktory okazuje sie roznymi sposobami m.in nie zawodzajac j.w. czyjegos zaufania. Nie chce sie rozwodzic na kwestia moralnosci, lecz nie podoba mi sie to zaklamanie. Dorosli ludzie powinni brac pelna odpowiedzialnosc za swoje postepowanie, a klamstwo to jeden z bardziej typowych unikow. I prosze mi nie wciskac kitu, ze w ten sposob kogos sie chroni, bo najgorsza prawda jest lepsza niz tworzenie zludzen...Skoro sie naprawde sie kochacie Kamilo, to sadze, ze powinniscie wyjasnic te sytuacje dla dobra Waszych bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: on ma żonę !!! IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 13:21 takie stwierdzenia idealistyczne o najgorszej prawdzie to ja tez mialam w wieku lat 20-u ! nie mozna aplikowac sztywnych teorii wszystkim, co dobre dla mnie , byc moze niedobre dla sasiadki - np. w wypadku ciezkiej choroby. Ja musze wiedziec aby przygotowac sie do walki z, a sa ludzie (spotkalam ich) przed ktorymi rodziny musza ukrywac bo prawda ich zabije. Dla czystej zasady nie podejmowalabym systematycznego ryzyka rypania prawdy w oczy( bo na mnie to dobrze dziala). W zyciu najwazniejsze jest PATRZEC na innych i byc gietkim w zaleznosci od.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marlena moralizatorki od siedmiu bolesci IP: 195.94.222.* 05.09.01, 16:13 Zycie nie jest czarno-biale jak sie niektorym wydaje. Bylam zwiazana z zonatym mezczyzna, laczyla nas milosc, on nie kocha swojej zony, powodem dla ktorego nie jestesmy razem jest jego kilkuletnie dziecko. Jestem w stanie to zrozumiec, tym bardziej ze on jest b. kochajacym ojcem a ta mala istotka stala sie elementem przetargowym wykorzystywanym przez zone. Zona go nie opusci, bo on ma pieniadze a jak babie chodzi o pieniadze to trzyma zebami. Nie jestem panienka sluzaca do celow dekoracyjnych,laczylo nas bardzo silne uczucie, ten czlowiek na zawsze pozostanie w moim sercu, jest moja niespelniona miloscia. Nie mam wyrzutow sumienia ze jest zonaty, poniewaz polaczylo nas najprawdziwsze uczucie. Byl okres, ze chcial przerwac nasz zwiazek, bo nie mogl mi obiecac ze bedziemy razem, nie chcial marnowac mi zycia. To ja chcialam sie z nim kochac, twierdzac ze najpiekniejsze w zyciu sa tylko chwile, zycie tylko jedno, i dlatego nie wyobrazam sobie ze moglabym zrezygnowac z tych momentow szczescia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: moralizatorki od siedmiu bolesci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 10:30 a który żonaty facet nie będzie opowiadał panience, którą chce ... , że jest biedny, żony już nie kocha, jest nieszczęśliwy, i ma małe dziecko i tylko dlatego, na prawdę, nie zwiąże się z tą panienką. Drogie panie nie pozwalajcie z siebie robić idiotek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marlena Re: moralizatorki od siedmiu bolesci IP: 195.94.222.* 06.09.01, 11:17 Gość portalu: królik napisał(a): > a który żonaty facet nie będzie opowiadał panience, którą chce ... , że jest > biedny, żony już nie kocha, jest nieszczęśliwy, i ma małe dziecko i tylko > dlatego, na prawdę, nie zwiąże się z tą panienką. > Drogie panie nie pozwalajcie z siebie robić idiotek. nie chce mi sie nawet polemizowac z tym swiadczacym o waskich horyzontach myslowych komentarzem. Nie jestem zadna panienka, ktorej mozna wciskac kit i robic z niej idiotke. Nie wrzucaj wszystkich tego typu sytuacji do jednego worka, proponuje powrot na polanke z marchewka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magiczna Re: moralizatorki od siedmiu bolesci IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 06.09.01, 13:28 Gość portalu: królik napisał(a): > a który żonaty facet nie będzie opowiadał panience, którą chce ... , że jest > biedny, żony już nie kocha, jest nieszczęśliwy, i ma małe dziecko i tylko > dlatego, na prawdę, nie zwiąże się z tą panienką. > Drogie panie nie pozwalajcie z siebie robić idiotek. Zgadzam sie. Malo ktory zonaty traktuje swoja kochanke powaznie, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Do Marleny IP: *.oknet.com.pl 07.09.01, 15:01 Jakos tak mi lepiej,ze ktos inny przezyl cos podobnego :)))) Ja tez jestem w takiej sytuacji tylko nie potrafie za zadne skarby z tych chwil zrezygnowac.Jestem szczesliwa tak dlugo jak bede mogla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marlena Re: Do Agi IP: 195.94.222.* 11.09.01, 09:04 Gość portalu: AGA napisał(a): > Jakos tak mi lepiej,ze ktos inny przezyl cos podobnego :)))) > Ja tez jestem w takiej sytuacji tylko nie potrafie za zadne skarby z tych chwil > > zrezygnowac.Jestem szczesliwa tak dlugo jak bede mogla. Aga, zycze Ci duzo wewnetrznej sily i wytrwania. Moja sytuacje komplikowal jeszcze fakt iz dzielila nas odleglosc kilkuset kilometrow. Wiele nocy i dni przeplakalam, nie wspominajac o tym jak on bardzo przezywal fakt, iz nie ma mnie przy nim na codzien. Mimo tego wszystkiego nie zaluje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: prosze o spokoj IP: 194.181.183.* 05.09.01, 15:47 kochane panie (czy sa tu z nami jakies samce? bylo by milo gdyby sie za przeproszeniem ustotunkowali) po piersze - powsztrzymajmy emocje. ludzie sa rozni i dzieki bogu bo wtedy pozostala by nam tylko psychomasturbacja, jak powiedzial poeta. po drugie - jest to bardzo budujace, ze w naszym internetowym gronie znajduje sie tyle osob, dla ktorych wiernosc jest jedna z najwyzszych wartosci moralnych. ale sprobujmy tez uszanowac poglady innnych, ktorzy niekoniecznie podzielaja tradycyjny katolicki system moralnosci malzenskiej. niestety wiekszosc zon i matek polek dostaje emocjonalnej drgawki na sama mysl, ze sa kobiety, ktore maja do tych spraw nieco inne (typowo meskie?)podejscie. podejrzewam, ze owy agresywny atak na claudet jest tylko wynikiem personifikacji tematu - zony obawiaja sie, ze taka claudet moze sie pojawic w zyciu ich mezow, a moze - o zgrozo - juz sie pojawila i teraz chca jej powiedziec to, co nie udalo sie powieddziec tej drugiej. ja apeluje tylko o jedno - broncie swojego swiatopogladu ale nie narzucajcie go innym. jesli zyjecie w takich szczesliwych i nieszukajacych przygod malzenstwach to po co te nerwy? przeciez wasz czesiek i rysiek sie nie oglada... (myle sie?) zyjcie sobie jak chcecie. i pozwolcie zyc innym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cynio Re: prosze o spokoj IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.01, 16:06 Gość portalu: Gucio napisał(a): > kochane panie (czy sa tu z nami jakies samce? bylo by milo gdyby sie za > przeproszeniem ustotunkowali) > > po piersze - powsztrzymajmy emocje. ludzie sa rozni i dzieki bogu bo wtedy > pozostala by nam tylko psychomasturbacja, jak powiedzial poeta. > > po drugie - jest to bardzo budujace, ze w naszym internetowym gronie znajduje > sie tyle osob, dla ktorych wiernosc jest jedna z najwyzszych wartosci > moralnych. ale sprobujmy tez uszanowac poglady innnych, ktorzy niekoniecznie > podzielaja tradycyjny katolicki system moralnosci malzenskiej. niestety > wiekszosc zon i matek polek dostaje emocjonalnej drgawki na sama mysl, ze sa > kobiety, ktore maja do tych spraw nieco inne (typowo meskie?)podejscie. > podejrzewam, ze owy agresywny atak na claudet jest tylko wynikiem > personifikacji tematu - zony obawiaja sie, ze taka claudet moze sie pojawic w > zyciu ich mezow, a moze - o zgrozo - juz sie pojawila i teraz chca jej > powiedziec to, co nie udalo sie powieddziec tej drugiej. ja apeluje tylko o > jedno - broncie swojego swiatopogladu ale nie narzucajcie go innym. > jesli zyjecie w takich szczesliwych i nieszukajacych przygod malzenstwach to po > > co te nerwy? przeciez wasz czesiek i rysiek sie nie oglada... (myle sie?) > > zyjcie sobie jak chcecie. i pozwolcie zyc innym. i powiedział Gucio, popieram, a na marginesie może posty są pisane przez zakonnice z radia ma-ryja??? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: prosze o spokoj IP: 194.181.183.* 05.09.01, 16:09 Gość portalu: Cynio napisał(a): > i powiedział Gucio, popieram, a na marginesie może posty są pisane przez > zakonnice z radia ma-ryja??? :)) > > cynio, zakonnice z torunia to teraz pewnie baluja w watykanskich dyskotekach. mam nadzieje, ze nie obrazilem zadnych uczuc religijnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: prosze o spokoj - do Gucia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 18:13 Niedługo i ty tam dołączysz, w myśl zasady - przybyło sadełka - opadły skrzydełka, o ile kiedykolwiek ci stały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: prosze o spokoj - do tot IP: *.ap08-wien.AT.KPNQwest.net 06.09.01, 10:43 Gość portalu: Tot napisał(a): > Niedługo i ty tam dołączysz, w myśl zasady - przybyło sadełka - opadły > skrzydełka, o ile kiedykolwiek ci stały. myslalem, ze od stania to sa inne rzeczy, tot. i tu wlasnie ujawnia sie zrodlo frustracji i obsesji staropanienskich. na prawde wspolczuje ale nie moge pomoc poniewaz jestem zwiazany katolicka moralnoscia. alleluja, gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tot Re: prosze o spokoj - do Gucia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 15:38 Trafiłeś kulą w płot. I to własnie lubię w Internecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel Re: prosze o spokoj IP: *.*.*.* 05.09.01, 16:15 O Guciu, dziękuję Ci bardzo. Właśnie o to chodziło, tez uważam, że to podświadome personifikacje sprawiają, że kobiety tak gwałtownie mnie atakują, bo już samo moje istnienie stanowi potencjalne zagrożenie. Ale Tobie, Guciu, na pewno nie zagrażam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio Re: prosze o spokoj IP: 194.181.183.* 05.09.01, 16:18 Gość portalu: claudel napisał(a): > O Guciu, dziękuję Ci bardzo. Właśnie o to chodziło, > tez uważam, że to podświadome personifikacje > sprawiają, że kobiety tak gwałtownie mnie atakują, bo > już samo moje istnienie stanowi potencjalne > zagrożenie. Ale Tobie, Guciu, na pewno nie zagrażam :) och nie claudel, mnie nie tylko nie zagrazasz, ale wrecz przeciwnie. istnienie takich istot jak ty dodaje zyciu ogromnego kolorytu. pzdr gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Maxia i Gucia IP: *.*.*.* 05.09.01, 16:32 Dziękuję Wam bardzo :) Prawdę mówiąc bez mężczyzn nie wyobrażam sobie życia i świata :) Dużo częściej niż moimi kochankami bywają przyjaciółmi i kumplami - do wspólnej zabawy i do rozmów nocnych. Pozdrawiam także :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maxio Re: do claudel IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.01, 10:56 Gość portalu: claudel napisał(a): > Dziękuję Wam bardzo :) > Prawdę mówiąc bez mężczyzn nie wyobrażam sobie życia i > świata :) > Dużo częściej niż moimi kochankami bywają przyjaciółmi > i kumplami - do wspólnej zabawy i do rozmów nocnych. > Pozdrawiam także :) I oto też właśnie w tym wszystkim chodzi, ale niektóre kobitki nie mogą tego przeżyć, że tak może być...chociaż co do przyjaźni damsko-męskiej to sceptycznie podchodzę, lepiej użyć słowa kumpel albo znajomy :) Cieplutkie pozdrowionka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maxio Re: prosze o spokoj IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 05.09.01, 16:22 A ja bym powiedział nawet że dzięki claudel, życie po prostu może nabrać jeszcze kolorów, a nie być szare smutne, beznadziejne... łączę pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: on ma żonę !!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 21:16 Durna babo ! Czy to mało wolnych mężczyzn chodzi po tym świecie, że musisz brać się za żonatego ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: on ma żonę !!! IP: *.acn.waw.pl 05.09.01, 21:45 Gość portalu: Raf napisał(a): > Durna babo ! Czy to mało wolnych mężczyzn chodzi po tym świecie, że musisz brać > się za żonatego ? Och, zabrzmiało to jak rozpaczliwy apel frustrata... Nie martw się, Rafie, na pewno kiedyś jakaś kobieta się tobą zajmie - podejrzewam, że mogłoby to nastąpić szybciej, gdybyś spróbował w bardziej elegancki i kurtuazyjny sposób zwracać się do płci pięknej. Trzymam zatem kciuki za Twoje postępy w reedukacji i na niwie damsko-męskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Pytanie do Claudel IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 23:57 Przepraszam za niedyskretne, ciekawskie pytanie: Ile masz lat, Claudel? Sorry raz jeszcze, pytam, bo zainteresowałaś mnie swoimi wypowiedziami. Będę wdzięczna za szczerą odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel Re: Pytanie do Claudel IP: *.*.*.* 06.09.01, 15:46 Sluchaj, Aniu, mam tyle lat, że od 12 czuję się zupełnie dojrzała i świadoma swoich wyborów życiowych, tyle, że w moim wieku duża część kobiet już ma mężów i dzieci (choć małe). Ale zupełnie mnie to nie obchodzi. Nie czuję takiej potrzeby jeszcze, nie obudziły się we mnie instynkta małżeńsko-macierzyńskie. Nie mam zamiaru podporządkowywać się jakiejś "normie", nie obchodzi mnie to, co robi reszta, liczy się dla mnie moje indywidualne poczucie szczęścia i wierności sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: on ma żonę !!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.01, 00:47 Jeśli mam być szczery, to wolę do końca życia pozostać w samotności, niż mieć u boku durną babę, co sypia lub sypiała z żonatymi facetami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maxio Re: on ma żonę !!! IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.01, 10:45 Gość portalu: Raf napisał(a): > Durna babo ! Czy to mało wolnych mężczyzn chodzi po tym świecie, że musisz brać > > się za żonatego ? Skoro wolni tacy jak ty to nie dziwię się że znalazła żonatego, pryszczaty tolku...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mis Re: on ma żonę !!! IP: 211.191.12.* 06.09.01, 06:48 Gość portalu: kamila napisał(a): > ja go kocham , on mnie tez , ale mam problem on ma zone !! Sama jestes problemem dziwko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik bidulki te kobitki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 10:47 Kobiety, które zajmują się żonatymi to biedulki. Czy one nie zdają sobie sprawy,że są wykorzystywane. Taki mąż ma żonę tzn. śniadanka, obiadki, posprzątane, ktoś mu urodził i wychowuje potomka, żona dobra rzecz. Ponadto ma jeszcze jedną, bo na więcej z reguły czasu brak, panienkę do zadań specjalnych, która jest święcie przekonana, że on ją kocha ponad życie ale musi być z żoną z powodu dziecka lub przy bezdzietności z innego powodu. On ma super, taki mały haremik. A kobiety są odpowiednio do siebie uprzedzone. Zona uważa tą drugą za dziwkę, ta druga uważa żonę za zło konieczne i przyczynę nieszczęścia faceta oczywiście przypisuje jej moralność ala radio maria. Takie dwie babki powinny trzymać się razem ale nie one wolą walczyć o bezwartościowego faceta z mózgiem między nogami. A z wypowiedzi na tym forum widać, że walczą zacięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cynio Re: krolik bidulek IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.01, 11:01 Gość portalu: królik napisał(a): > Kobiety, które zajmują się żonatymi to biedulki. > Czy one nie zdają sobie sprawy,że są wykorzystywane. Taki mąż ma żonę tzn. > śniadanka, obiadki, posprzątane, ktoś mu urodził i wychowuje potomka, żona > dobra rzecz. > Ponadto ma jeszcze jedną, bo na więcej z reguły czasu brak, panienkę do zadań > specjalnych, która jest święcie przekonana, że on ją kocha ponad życie ale musi > > być z żoną z powodu dziecka lub przy bezdzietności z innego powodu. > On ma super, taki mały haremik. > A kobiety są odpowiednio do siebie uprzedzone. Zona uważa tą drugą za dziwkę, > ta druga uważa żonę za zło konieczne i przyczynę nieszczęścia faceta oczywiście > > przypisuje jej moralność ala radio maria. > Takie dwie babki powinny trzymać się razem ale nie one wolą walczyć o > bezwartościowego faceta z mózgiem między nogami. > A z wypowiedzi na tym forum widać, że walczą zacięcie. gościu co za odkrywcze wnioski!!!czyżbyś należał do koła rodzin polskich? a może jesteś zakompleksionym szaraczkiem i boli cie okrutnie ze kolega z pracy ma np. taki układ, a ty musisz codziennie wracać do domku gdzie żonka jest zapyziała, w papilotach i odechciewa ci sie na nią patrzeć... wyluzuj koleś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: krolik jeśli już to bidulka IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 11:18 do Twojej wiadomości- nie jestem facetem i tak się składa, że miałam sporo propozycji od nieszczęśliwych mężusiów, których najwyraźniej zaswędziało w tym niżej umieszczonym mózgu, np. wyznania typu, że nigdy nie zdradził żony ale że mną to co innego, miłośc od pierwszego spojrzenia, znam też wiele takich historii od moich znajomych. Dla mnie taki facet to wielkie nic, bez szans na szacunek. I dlatego żal mi kobiet, które dają takim facetom nie tylko ciało ale czasem i serce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maxio Re: krolik jeśli już to bidulka IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.01, 13:35 Gość portalu: królik napisał(a): > do Twojej wiadomości- nie jestem facetem i tak się składa, że miałam sporo > propozycji od nieszczęśliwych mężusiów, których najwyraźniej zaswędziało w tym > niżej umieszczonym mózgu, np. wyznania typu, że nigdy nie zdradził żony ale że > mną to co innego, miłośc od pierwszego spojrzenia, znam też wiele takich > historii od moich znajomych. Dla mnie taki facet to wielkie nic, bez szans na > szacunek. I dlatego żal mi kobiet, które dają takim facetom nie tylko ciało ale > > czasem i serce. Przestań, przestań kogo ci żal???? innych kobiet??? Ty widzę nie masz tego typu problemów, jesteś twarda jak skała. tylko pogratulować, nadajesz się więc do seksu typu sado macho, to żart... a co oddawania ciała, serca to nie zapomnij o portfelach tych gości (często to też się zdarza) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik portfel IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 14:15 sprawa portfela to zupełnie coś innego, faktem jest, że sporo panienek załatwia sobie pieniądze, pracę czy zaliczenia z egaminów przez łóżko- takich kobiet nie żałuję, nie chce mi się nawet ich potępiać ich ciało, ich psyche, ich problem. żal mi tylko kobiet nabierających się na teksty "łowieckie" żonatych facetów, zdradzanych żon też mi szkoda. ps. sado- macho już mnie nie rusza ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel od "biednej kobitki" IP: *.*.*.* 06.09.01, 15:17 Gość portalu: królik napisał(a): > Kobiety, które zajmują się żonatymi to biedulki. > Czy one nie zdają sobie sprawy,że są wykorzystywane. Taki mąż ma żonę tzn. > śniadanka, obiadki, posprzątane, ktoś mu urodził i wychowuje potomka, żona > dobra rzecz. > Ponadto ma jeszcze jedną, bo na więcej z reguły czasu brak, panienkę do zadań > specjalnych, która jest święcie przekonana, że on ją kocha ponad życie ale musi > > być z żoną z powodu dziecka lub przy bezdzietności z innego powodu. > On ma super, taki mały haremik. > A kobiety są odpowiednio do siebie uprzedzone. Zona uważa tą drugą za dziwkę, > ta druga uważa żonę za zło konieczne i przyczynę nieszczęścia faceta oczywiście > > przypisuje jej moralność ala radio maria. > Takie dwie babki powinny trzymać się razem ale nie one wolą walczyć o > bezwartościowego faceta z mózgiem między nogami. > A z wypowiedzi na tym forum widać, że walczą zacięcie. Moja droga króliczko! Od czasu do czasu nalezałoby poczytać wypowiedzi, zanim się na ich temat wypowiesz. Operujesz jakimiś żałosnymi schematami, które mają to do siebie, że się zdarzają, owszem, ale nie aplikują się do wszystkich wymienionych "bidulek". Dziewczyno! Nikt mnie nigdy nie wykorzystywał, bo ja nie chciałam żadnych obietnic, nie chciałam, by ten facet odchodził od żony/dziewczyny, dla mnie to był tylko sex i miłe spędzanie czasu, nie interesowali mnie jako stali partnerzy i bardzo pasował mi taki układ, z którego w każdej chwili mogłam się wyplatąć bez problemu. Jeszcze raz powtarzam: JA NIE SZUKAM MĘŻA ani faceta wśrod żonatych czy zajętych. Nie szukam w ogóle partnera na stałe, bo póki co nie mam takiej potrzeby. Mam natomiast normalne, zdrowe potrzeby sexualne, niesprzężone z miłością i innymi dyrdymałami. To, że akurat trafiali się zajęci faceci to przypadek, nie zaglądałam im w dowody. Chociaż nie do końca przypadek, bo w pewnym wieku najbardziej interesujący faceci są skolonizowani, a ja nie mam zamiaru zawężać sobie populacji, skoro oni sami szukają AKTYWNIE okazji. Więc wypraszam sobie, żebyś poprawiała sobie samopoczucie i nadmuchiwała swoje ego imputując mi jakieś stereotypowe i ograniczone motywacje, które ze mnie czynią "biedną ofiarę". W przeciwieństwie do Was, panie, nie szukam sobie jelenia na całe życie. Nie mierzcie mnie swoją miarą, bardzo proszę! Zbieram doświadczenia i to mnie kręci, liczba mnie kręci, tak, tak! - liczba i różnorodność (och, już słyszę te palpitacje serc, te krzyki świętego oburzenia!). Taki układ, w którym już na początku wiadomo, że się skonczy, jest dla mnie najwygodniejszy. A poza tym, króliczku, jesteś do bólu nielogiczna, jak to baba - biedne i wykorzystywane to są żony, które gotują, piorą, prasują, płącą rachunki, podstawiają Panu pod nos. A kochankę wozi się po knajpach i hołubi w łóżku - i on nie żąda nic w zamian, spotykam się z nim, kiedy chcę, z niczego tłumaczyć się nie muszę. Która żona tak ma? ;PP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magiczna Re: od IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 06.09.01, 15:44 Gość portalu: claudel napisał(a): > A kochankę wozi się po knajpach i hołubi w łóżku - i on > nie żąda nic w zamian, spotykam się z nim, kiedy chcę, > z niczego tłumaczyć się nie muszę. Która żona tak ma? > ;PP Ja tak mam. Byc moze jestem w mniejszosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mis Re: od IP: 211.191.12.* 06.09.01, 16:39 claudel, jestes kolejna dziwka i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynio Re: od IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.01, 16:43 Gość portalu: Mis napisał(a): > claudel, jestes kolejna dziwka i tyle. Już Ci mówiłem kto jest dziwką....szukaj u siebie w rodzinie, a może ty jesteś meską? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do claudel IP: *.acn.waw.pl 06.09.01, 16:46 Muszę przyznać, że kiedy czasem czytam, co piszesz, to mam takie wrażenie, jakbyś siedziała w mojej głowie. Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak to jest, że wszystkie moje koleżanki bez problemu odnajdują się w poukładanych, legalnych i grzecznych związkach - ten sam partner przez całe wieki, wszędzie razem, aż dziwne, że do toalety na siusiu oddzielnie, bo przecież są niemalże jednością - a ja dostaję klaustrofobii i duszności na myśl o takiej psychicznej symbiozie, wpadam w panikę, gdy jakiś mężczyzna za bardzo angażuje się emocjonalnie w związek ze mną; kwiaty, "kocham cię" powtarzane co trzy godziny - i czuję się jakoś ubezwłasnowolniona, spętana, jakby ktoś - czy ja wiem - przekraczał granice mojej prywatności. Zawsze najbardziej podobali mi się mężczyźni juz skolonizowani (może nie zaobrączkowani, bo takich mało spotkałam na swej drodze towarzyskiej, ale związani z innymi kobietami) - i to nie dlatego, że cudze jest zawsze lepsze, tylko dlatego, że ewentualny romans nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń dla mojej potrzeby niezależności, daje mi poczucie psychicznego bezpieczeństwa: w każdej chwili mogę się wycofać bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy, że złamałam facetowi serce, że pozwoliłam mu żywić (mniej lub bardziej świadomie) jakieś złudzenia i nadzieję na "coś poważnego" - a jednocześnie mam satysfakcjonującą mnie namiastkę związku, odpowiadającą moim emocjonalnym potrzebom. Lubię też towarzyszący takim układom pewien rodzaj melancholijnego, nostalgicznego sztafażu w stylu: "mogłoby nam być ze sobą dobrze, szkoda, że....." - takie akceptowane przez mnie kłamstewko, więcej nie potrzebuję i nie chcę. Dlatego, kiedy czytam Twoje posty, czuję się lepiej, bo uświadamiam sobie, że są i inne kobiety, które niekoniecznie marzą o wygodnej i ustabilizowanej przyszłości u boku upolowanego męża - i mniej się obawiam, że coś jest ze mną "nie tak" i obowiązkowo powinnam się leczyć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Xeny IP: *.*.*.* 07.09.01, 13:44 Gość portalu: Xena napisał(a): > Muszę przyznać, że kiedy czasem czytam, co piszesz, to mam takie wrażenie, > jakbyś siedziała w mojej głowie. Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak to jest, że > wszystkie moje koleżanki bez problemu odnajdują się w poukładanych, legalnych i > > grzecznych związkach - ten sam partner przez całe wieki, wszędzie razem, aż > dziwne, że do toalety na siusiu oddzielnie, bo przecież są niemalże jednością - > > a ja dostaję klaustrofobii i duszności na myśl o takiej psychicznej symbiozie, > wpadam w panikę, gdy jakiś mężczyzna za bardzo angażuje się emocjonalnie w > związek ze mną; kwiaty, "kocham cię" powtarzane co trzy godziny - i czuję się > jakoś ubezwłasnowolniona, spętana, jakby ktoś - czy ja wiem - przekraczał > granice mojej prywatności. Zawsze najbardziej podobali mi się mężczyźni juz > skolonizowani (może nie zaobrączkowani, bo takich mało spotkałam na swej drodze > > towarzyskiej, ale związani z innymi kobietami) - i to nie dlatego, że cudze > jest zawsze lepsze, tylko dlatego, że ewentualny romans nie niesie ze sobą > żadnych zagrożeń dla mojej potrzeby niezależności, daje mi poczucie > psychicznego bezpieczeństwa: w każdej chwili mogę się wycofać bez wyrzutów > sumienia, bez poczucia winy, że złamałam facetowi serce, że pozwoliłam mu żywić > > (mniej lub bardziej świadomie) jakieś złudzenia i nadzieję na "coś poważnego" - > > a jednocześnie mam satysfakcjonującą mnie namiastkę związku, odpowiadającą moim > > emocjonalnym potrzebom. Lubię też towarzyszący takim układom pewien rodzaj > melancholijnego, nostalgicznego sztafażu w stylu: "mogłoby nam być ze sobą > dobrze, szkoda, że....." - takie akceptowane przez mnie kłamstewko, więcej nie > potrzebuję i nie chcę. Dlatego, kiedy czytam Twoje posty, czuję się lepiej, bo > uświadamiam sobie, że są i inne kobiety, które niekoniecznie marzą o wygodnej i > > ustabilizowanej przyszłości u boku upolowanego męża - i mniej się obawiam, że > coś jest ze mną "nie tak" i obowiązkowo powinnam się leczyć. Pozdrawiam Xeno, nie miałam czasu tu zajrzeć, a gdy zajrzałam zobaczyłam skończony sąd Św. Inkwizycji, który już dawno wysłał nas na stos. Cieszę się bardzo, że istniejesz. Sam fakt, ze masz odwagę przyznać się do inności, widząc jaka jest reakcja publiczna na moje posty ("dziwka"), czyni Cię w moich oczach niezwykłą. Prawdę mówiąc bardzo chciałabym Cię poznać. Póki co, trzymaj się dzielnie i bądź wolna - umysłem i duszą. Pozdrawiam Cię gorąco i zupełnie szczerze :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: do Xeny IP: *.BrockU.CA 07.09.01, 16:13 Gość portalu: claudel napisał(a): > Cieszę się bardzo, że istniejesz. Sam fakt, ze masz > odwagę przyznać się do inności, widząc jaka jest reakcja > publiczna na moje posty ("dziwka"), czyni Cię w moich > oczach niezwykłą. Prawdę mówiąc bardzo chciałabym Cię > poznać. > Póki co, trzymaj się dzielnie i bądź wolna - umysłem i > duszą. > Pozdrawiam Cię gorąco i zupełnie szczerze :) > No juz dobrze, mile Panie. Osobiscie nie mam nic przeciwko wam, ale dajcie juz sobie spokoj z tym samozachwytem. Troszke luzniejsze obyczaje niz srednia krajowa + ''odwaga'' wywrzeszczenia tego _anonimowo_ na forum GW nie czyni Was jeszcze nikim wyjatkowym. Wolnosc umyslu - dobre sobie. You made my day! Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do claudel IP: *.acn.waw.pl 06.09.01, 17:37 Muszę przyznać, że kiedy czasem czytam, co piszesz, to mam takie wrażenie, jakbyś siedziała w mojej głowie. Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak to jest, że wszystkie moje koleżanki bez problemu odnajdują się w poukładanych, legalnych i grzecznych związkach - ten sam partner przez całe wieki, wszędzie razem, aż dziwne, że do toalety na siusiu oddzielnie, bo przecież są niemalże jednością - a ja dostaję klaustrofobii i duszności na myśl o takiej psychicznej symbiozie, wpadam w panikę, gdy jakiś mężczyzna za bardzo angażuje się emocjonalnie w związek ze mną; kwiaty, "kocham cię" powtarzane co trzy godziny - i czuję się jakoś ubezwłasnowolniona, spętana, jakby ktoś - czy ja wiem - przekraczał granice mojej prywatności. Zawsze najbardziej podobali mi się mężczyźni juz skolonizowani (może nie zaobrączkowani, bo takich mało spotkałam na swej drodze towarzyskiej, ale związani z innymi kobietami) - i to nie dlatego, że cudze jest zawsze lepsze, tylko dlatego, że ewentualny romans nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń dla mojej potrzeby niezależności, daje mi poczucie psychicznego bezpieczeństwa: w każdej chwili mogę się wycofać bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy, że złamałam facetowi serce, że pozwoliłam mu żywić (mniej lub bardziej świadomie) jakieś złudzenia i nadzieję na "coś poważnego" - a jednocześnie mam satysfakcjonującą mnie namiastkę związku, odpowiadającą moim emocjonalnym potrzebom. Lubię też towarzyszący takim układom pewien rodzaj melancholijnego, nostalgicznego sztafażu w stylu: "mogłoby nam być ze sobą dobrze, szkoda, że....." - takie akceptowane przez mnie kłamstewko, więcej nie potrzebuję i nie chcę. Dlatego, kiedy czytam Twoje posty, czuję się lepiej, bo uświadamiam sobie, że są i inne kobiety, które niekoniecznie marzą o wygodnej i ustabilizowanej przyszłości u boku upolowanego męża - i mniej się obawiam, że coś jest ze mną "nie tak" i obowiązkowo powinnam się leczyć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: od IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 11:16 bywa i tak, że panienka potrzebuje tylko sexu, ja pisałam o takich, które mają coś,co nazywa się serce i szukają uczucia, może to jest powód dla którego dają się faszerować kłamstwami. Nie zdarzyło Ci się, że żonkiś nie znając Twoich poglądów próbował mącić Ci w głowie? Tobie życzę uciech wielu. Ale pewnie zdajesz sobie sprawę, że latka lecą i za jakiś czas żaden fajny facet nie będzie u Ciebie szukał zapomnienia. Nie krytykuje Cię ani nie namawiam do związku w celu zabezpieczenia sobie póżniejszych lat. Ciekawi mnie, co masz zamiar robić kiedy ciało się pomarszczy i zabraknie kochanków. Chyba, że masz zamiar żyć szybko i umrzeć młodo? I co z uczuciami, nie potrzebujesz ich? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do króliczka IP: 195.94.198.* 07.09.01, 11:25 Gość portalu: królik napisał(a): > bywa i tak, że panienka potrzebuje tylko sexu, ja pisałam o takich, które mają > coś,co nazywa się serce i szukają uczucia, może to jest powód dla którego dają > się faszerować kłamstwami. Nie zdarzyło Ci się, że żonkiś nie znając Twoich > poglądów próbował mącić Ci w głowie? > Tobie życzę uciech wielu. Ale pewnie zdajesz sobie sprawę, że latka lecą i za > jakiś czas żaden fajny facet nie będzie u Ciebie szukał zapomnienia. Nie > krytykuje Cię ani nie namawiam do związku w celu zabezpieczenia sobie > póżniejszych lat. Ciekawi mnie, co masz zamiar robić kiedy ciało się pomarszczy > > i zabraknie kochanków. Chyba, że masz zamiar żyć szybko i umrzeć młodo? > I co z uczuciami, nie potrzebujesz ich? Otóż to, króliczku, ciekawe, że nikt o tym nie wspomniał. Może wtedy będzie płacić komuś za seks..... Ale poza tym, pomysl, jakie to straszne, w chorobie nikt nawet szklanki wody nie poda, nie będzie na świecie ani jednej osoby, którą by jej los obchodził... serdecznie współczuję A tak na marginesie, króliczku, nie sądzisz, że takie całkowite wyzucie z uczuć i nastawienie sie w życiu tylko na szybki seka to jest coś ... hmmm jakby to tu delikatnie powiedzieć.. coś niezbyt normalnego??? Może psychiatra??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: do króliczka IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 11:37 Ja sądzę,że na każdego i każdą przyjdzie czas, kiedy powieje pustką i zacznie szukać innego rodzaju związków, wieczna zabawa też potrafi znudzić. Jeśli jednak nie potrzebuje się bliskości całe życie to faktycznie może to być jakiś głębszy problem natury psychologicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Lucy IP: *.*.*.* 07.09.01, 14:24 Gość portalu: Lucy napisał(a): > Gość portalu: królik napisał(a): > > > bywa i tak, że panienka potrzebuje tylko sexu, ja pisałam o takich, które > mają > > coś,co nazywa się serce i szukają uczucia, może to jest powód dla którego > dają > > się faszerować kłamstwami. Nie zdarzyło Ci się, że żonkiś nie znając Twoic > h > > poglądów próbował mącić Ci w głowie? > > Tobie życzę uciech wielu. Ale pewnie zdajesz sobie sprawę, że latka lecą i > za > > jakiś czas żaden fajny facet nie będzie u Ciebie szukał zapomnienia. Nie > > krytykuje Cię ani nie namawiam do związku w celu zabezpieczenia sobie > > póżniejszych lat. Ciekawi mnie, co masz zamiar robić kiedy ciało się pomar > szczy > > > > i zabraknie kochanków. Chyba, że masz zamiar żyć szybko i umrzeć młodo? > > I co z uczuciami, nie potrzebujesz ich? > > Otóż to, króliczku, ciekawe, że nikt o tym nie wspomniał. Może wtedy będzie > płacić komuś za seks..... Ale poza tym, pomysl, jakie to straszne, w chorobie > nikt nawet szklanki wody nie poda, nie będzie na świecie ani jednej osoby, którą > by jej los obchodził... serdecznie współczuję Ojje, zaraz sie połaczę. Współczuję Wam, że w Waszym życiu jest tylko jeden facet, który się Wami przejmuje. Bo ja mam jeszcze przyjaciół, na których mogę liczyć i którzy się interesują moim samopoczuciem czasami bardziej niż niektórzy mężowie samopoczuciem swoich żon ;PPP > A tak na marginesie, króliczku, nie sądzisz, że takie całkowite wyzucie z uczuć > i > nastawienie sie w życiu tylko na szybki seka to jest coś ... hmmm jakby to tu > delikatnie powiedzieć.. coś niezbyt normalnego??? Może psychiatra??? Och, Lucy, Lucy, co ja wyczytuję między wierszami? Ciarki mnie przechodzą po plecach. A więc to jest jakaś norma życia prywatnego, której odstępstwa powinny być leczone? Już były takie ustroje w historii naszej cywilizacji, które ustaliły normy życia jednostki na każdym polu, także życia prywatnego, a to, co odstawało, leczono intensywnie w obozach (np. homoseksualistów). A może elektrowstrząsy? Rany boskie, jak ja się cieszę, że funkcjonuję w jakimś hermetycznym środowisku normalnych tolerancyjnych ludzi, którym do głowy by nie wpadło wysyłanie mnie na leczenie i którzy stanowią dla mnie barierę ochronną przed tym całym "normalnym" światem, który dostaje wysypki nienawiści, gdy tylko spotyka się z innością. Wiecie, takie pojedyncze reakcje, w masie przybierały postać wielu wydarzeń historycznych naszej cywilizacji, te wszystkie pogromy, wojny, zbiorowe akty nienawiści.... Lucy, a tak prywatnie na koniec - z osobą o takich horyzontach nie chciałabym mieć w życiu prywatnym nic wspólnego, włącznie z facetem - bo jak się domyślam - Twój mężczyzna w pełni akceptuje i podziela Twoje poglądy. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy1 Re: do claudel 07.09.01, 15:34 > Lucy, a tak prywatnie na koniec - z osobą o takich > horyzontach nie chciałabym mieć w życiu prywatnym nic > wspólnego, włącznie z facetem - bo jak się domyślam - > Twój mężczyzna w pełni akceptuje i podziela Twoje > poglądy. Z całym szcunkiem, claudel: I wzajemnie, i wzajemnie. Mam nadzieję, że nigdy Cię na swej drodze nie spotkam, ja otaczam się ludźmi, którzy w swoich partnerach nie szukają jednorazowego seksu dla przyjemności, ale czegoś znacznie więcej. Gdyby dla mojego męża nie liczyła się przede wszystkim nasza miłość - nie byłby moim mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel o uczuciach do królika IP: *.*.*.* 07.09.01, 14:03 Gość portalu: królik napisał(a): > bywa i tak, że panienka potrzebuje tylko sexu, ja pisałam o takich, które mają > coś,co nazywa się serce i szukają uczucia, może to jest powód dla którego dają > się faszerować kłamstwami. Nie zdarzyło Ci się, że żonkiś nie znając Twoich > poglądów próbował mącić Ci w głowie? > Tobie życzę uciech wielu. Ale pewnie zdajesz sobie sprawę, że latka lecą i za > jakiś czas żaden fajny facet nie będzie u Ciebie szukał zapomnienia. Nie > krytykuje Cię ani nie namawiam do związku w celu zabezpieczenia sobie > póżniejszych lat. Ciekawi mnie, co masz zamiar robić kiedy ciało się pomarszczy > > i zabraknie kochanków. Chyba, że masz zamiar żyć szybko i umrzeć młodo? > I co z uczuciami, nie potrzebujesz ich? Króliku, ciekawe, na jakiej podstawie stworzyłaś sobie już niemal kompletny obraz mojej osoby. Mam uczucia. I zawsze miałam ich wiele. Tworzyłam swego czasu stałe, długoletnie związki. Może mam więcej doświadczeń na temat wspólnego zycia niż niektóre tu mężate panie. Ale przyszedł czas, że tego nie chcę. Że oddycham wolnością i jest mi tak dobrze. Motywy , dla których czasami spotykam się z zajętymi facetami są podobne jak Xeny, od samego poczatku ja wiem, co jest grane i on wie, że ja niczego nie oczekuję - rozwodów, zerwań itp. On czuje się bezpieczny, a ja czuję się w porzadku, i tyle. Żaden żonkiś nie próbował mącić mi w głowie stałym związkiem, bo bym go wyśmiała - powtarzam jeszcze raz: JA TEGO NIE OCZEKUJĘ, NIE CHCĘ. Mnie nie tzreba łapać na obietnicę dozgonnej miłości. Sex to sex, miłość to miłość, to, że nie mieszam tych zjawisk nie znaczy, że do miłości zdolna nie jestem. W moim życiu jest wiele osób, które kocham (rodzina , przyjaciele). Byli także mężczyżni, których kochałam i to bardzo, miłością absolutną i megaaltrusityczną (przynajmniej jednego). Wtedy wystarczyło mi żeby był, niczego od niego więcej nie chciałam, sam jego widok dawał mi szczęście. Ale nie wszyscy mają szczęście w sensie luck, miłośc była nieodwzajemniona i minęło wiele czasu, zanim się z niej wyleczyłam. Teraz on jest moim najlepszym przyjacielem i prawdę mówiąc cieszę się, ze tak się potoczyło, bo on teraz jest szczęśliwy i ja jestem szczęsliwa, a tak to oboje bliśmy nieszczęśliwi. Twoje argumenty o starości i pomarszczonym ciele to jakaś babska, powierzchowna demagogia - Ty też będziesz miała pomarszczone ciało, nie za ciało się kocha człowieka. Jeśli kiedyś ktoś mnie pokocha miłością prawdziwą, to pokocha moją duszę - i każde moje ciało, także to stare i pomarszczone, będzie wydawało mu się piękne. A poza tym: tak, rzeczywiście, mam zamiar żyć szybko i umrzeć młodo ;PPP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: o uczuciach do królika IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 14:51 A mnie się wydaje, że obie z królik piszecie o tym samym. O trwałym związku duchowym, a nie cielesnym. Takim, którego nie zbuduje się z żonkisiem, o jakich piszesz. Bo dla nich to też teraz zabawa i nic poza tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cynio Re: on ma żonę !!! IP: *.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.09.01, 10:48 Gość portalu: Mis napisał(a): > Gość portalu: kamila napisał(a): > > > ja go kocham , on mnie tez , ale mam problem on ma zone !! > > Sama jestes problemem dziwko! Kim ty jesteś? kto cie synku zrobił i jakich osobliwych warunkach? o dziwkach to pogadaj może ze swoją starą albo siostrą, z tego co wiem coś na ten temat wiedzą i nawet znaja go z autopsji.. lepiej ci teraz prostaczku? > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucio 100 postow i starczy... IP: *.ap08-wien.AT.KPNQwest.net 06.09.01, 10:57 jak widac dyskusja, ktora wczoraj cieszyla sie tak ogromnym powodzeniem siegnela dna. proponuje pokojowe zaprzestanie obrzucania sie epitetami i zapraszam do wziecia udzialu w dyskusji na temat ''ona ma zone''. pzdr gucio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: do xena i claudel IP: *.hartford-11-12rs.ct.dial-access.att.net 07.09.01, 05:08 czy wy nie zdajecie sobie sprawy ze te dwie pozornie wyzwolone dziewczyny zasluguja na wspolczucie i spotkania z terapeuta/psychologiem, poniewaz ich ulomnoscia jest brak umiejetnosci glebszego, emocjonalnego zaangazowania sie i stworzenia trwalego zwiazku. Sa emocjonalnie ozieble stad to ich poczucie tymczasowosci i wybieranie partnerow ktorzy nie sa wolni i dostepni. Gdyby w gabinecie psychologa poddano ich rozwoj emocjonalny wiwisekcji one same wreszcie uswiadomilyby sobie dlaczego tak sie zachowuja i moze udaloby im sie wyleczyc, tak ale wymaga to przede wszystkim zauwazenia ze problem istnieje a one jak do tej pory wybudowaly sobie doskonaly system ochronny, zeby niczego nie zmieniac i dorobily sobie do tego filozofie, ktora tlumaczy im ich zachowanie przed samymi soba. Ja naprawde szczerze im wspolczuje i zycze spojrzenia w glab siebie i znalezienia przyczyn tej ich ozieblosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akcept Re: do xena i claudel IP: *.zeto.wroc.pl 07.09.01, 09:55 popieram to co napisałaś. Trafna diagnoza. Są to zimne, wyrachowane "baby", które działają jak bezuczuciowe maszyny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do xena i claudel IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 10:54 A ja znowu powtórzę swoje - to,że tworzą SOBIE taki świat, to ich sprawa, nie nam to osądzać, może będą tak szczęśliwe, może nie...Ale to, że robią krzywdę innym ludziom - to już zupełnie inna, brzydka strona medalu. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: do xena i claudel 07.09.01, 11:23 naginam kark przed bezlitosna gilotyna spolecznej (POLSKIEJ) moralnosci i dobrowolnie przylaczam sie do klubu xeny iC.C. Lamy tego rozdzialu sa otwarte dla wszystkich prawdziwie" kochajacych i nienagannych" ludzi ktorzy tak slicznie potrafia od dziwek wyzywac ! Prosze bardzo, pofolgujcie sobie, ja usune sie w kat i bede czytac. nie musze komentowac. bravo i dla tych ktorzy bez uzywania obel popieraja ideologicznie/intelektualnie (oh oh !) plujacych nienawiscia. Raj jest dla was zarezerwowany ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do xena i claudel IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 12:53 Droga Malwino, to ja na początku rzuciłam "dupki" i "świnie" i teraz ten pogląd pragnę nieco zrewidować - a dziewczynę zakładającą ten wątek przeprosić. Zareagowałam odruchowo i stereotypowo, nie biorąc pod uwagę różnych okoliczności. Po przeczytaniu wszystkich postów zmieniam zdanie, zdarzają się i takie historie jak Twoja (chyab nie mylę ?) z panią uganiająca się z kamerą. Nie zmieniam jednak zdania na temat postawy tego żonatego, bo on niewiedzą zasłaniać się już naprawdę nie może. Moje przekonania nie wynikają ani z polskości (nie utożsamiam się), ani katolickości (nie jestem katoliczką), ani bycia zatwardziałą małżonką (mam negatywne nastawienie do małżeństwa). Myślę, że to mój idealizm i głębokie przekonanie, że pewnych rzeczy w życiu się nie robi (wspomnij dyskusję o biciu dzieci i nasze tam poglądy). Poza tym widziałam sporo takich historyjek, sama się o takie otarłam i zdążyłam wyrobić sobie poglądy. A Kamilę przepraszam. Nie powinnam nikogo oceniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do melby IP: *.*.*.* 07.09.01, 15:09 Melba, choć to było do Malwiny, to wetnę się - bardzo szanuję Twoje poglądy i postawę, bardzo cenię Cię za to, że jej bronisz pozytywnie, powołując sie na swój idealizm i wewnętrzny głos, a nie negatywnie - potępiając mnie czy Xenę. Ty uzasadniasz, dlaczego podążasz taką ścieżką zyciową, ale nikogo na siłę nie nawracasz. Nie rozumiesz mojej ścieżki, ale nie potępiasz mnie w czambuł. To jest zupełnie inna klasa w tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Do Claudel IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 15:31 Claudel, nikt nie dał mi nigdy prawa do potępiania kogokolwiek. Ja mówię o tym, w co wierzę i jak JA żyję. Nie potępiam Cię, nie wysyłam do psychiatry - bo to TWOJE życie. Ale pisałam Ci już gdzieś powyżej, może Ci to umknęło, że czasem Twoje i moje życie mogłoby się stać "naszym" - sytuacja w stylu : ja mam męża (nie mam), Ty z nim sypiasz...Wtedy oczywiście *&^%%##^%$# byłby ten mąż, ale nie wymagaj ode mnie, żebym w takiej sytuacji była bezstronna wobec Ciebie/jego kochanki. Ja staram się żyć tak, aby nie ranić nikogo - takich dokonywać wyborów, tak rozwiązywać konflikty, itp. Stąd moje sądy, które nie są osądami! I powiem Ci jeszcze, że czasem taki idealizm jest bardzo niewygodny, tak miło byłoby pogrzeszyć, nie bacząc na skutki... Ale mam szacunek do siebie i w sumie rachunek "zysków i strat" wychodzi na plus. Jestem z tego dumna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bes Re: Do Melby IP: 150.254.191.* 07.09.01, 15:40 Podpisuję się pod tym co napisałam obiema rękami:-) Claudel i Xena twierdzą że są dyskretne itd. że żony o niczym nie wiedzą. Ale dla mnie problem nie tkwi w tym, kto wie, a kto się domyśla, dla mnie to kwestia sumienia. Są rzeczy, których nie powinno się się robić nikomu. Kobiet która świadomie ładuje się w taki zwiążek, i do tego jeszcze dla rozrywki i zabawy jedynie, bez śladu uczucia, które mogłoby ją być może usprawiedliwić, choć nie uniewinnić, jest zawsze nie w porządku. A że one nie czują że tak - no cóż, widocznie można zyć naginając zasady, i czuć się z tym dobrze....... Mimo wszystko - mi sie to nie podoba, czuje że tak nie powinno być. Sama nie jestem żoną, więc nie mam powodu stac w przeciwnym do Claudel i Xeny obozie, ale widocznie mam inny system wartości. Może staromodny, ale uważam, ze pewne rzeczy się nie zmieniają nigdy Bes Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel 100000... razy wolę piekło z malwiną niż raj z Lucypodobnymi IP: *.*.*.* 07.09.01, 14:39 malwinamalwina napisał(a): > naginam kark przed bezlitosna gilotyna spolecznej (POLSKIEJ) moralnosci i dobro > wolnie przylaczam sie > do klubu xeny iC.C. Lamy tego rozdzialu sa otwarte dla wszystkich prawdziwie" k > ochajacych i > nienagannych" ludzi ktorzy tak slicznie potrafia od dziwek wyzywac ! Prosze bar > dzo, pofolgujcie sobie, > ja usune sie w kat i bede czytac. nie musze komentowac. > bravo i dla tych ktorzy bez uzywania obel popieraja ideologicznie/intelektualn > ie (oh oh !) plujacych > nienawiscia. > Raj jest dla was zarezerwowany ! Malwina, mam nadzieję, że nigdy nie trafimy do ich raju, bo to by było dopiero piekło! Spotakmy się w małym pzrytulnym piekle normalnych ludzkich słabości :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do claudel i malwiny IP: *.acn.waw.pl 07.09.01, 14:55 Gość portalu: claudel napisał(a): > Malwina, mam nadzieję, że nigdy nie trafimy do ich raju, > bo to by było dopiero piekło! Spotakmy się w małym > pzrytulnym piekle normalnych ludzkich słabości :) Dodałabym jeszcze: z całą rzeszą zdradzających i niemoralnych panów... Może być upojnie gorąco...Panie w raju się zanudzą. Pozdrawiam, dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel Re: do claudel i malwiny IP: *.*.*.* 07.09.01, 15:14 Gość portalu: Xena napisał(a): > Dodałabym jeszcze: z całą rzeszą zdradzających i niemoralnych panów... Może być > > upojnie gorąco...Panie w raju się zanudzą. Pozdrawiam, dziewczyny. > Panie w raju będą miały swoich ukochanych. Na wieczność. (Chyba że panowie się znudzą i przeniosą się do piekła :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: palma Re: moje 5 groszy IP: 212.160.128.* 07.09.01, 11:24 nawet książki napisano na taki temat, brak umiejętności głębokiego zaangażowania się w trwały związek, jest to emocjonalna niedojrzałość, lub traumatyczne przeżycia z okresu dziecinństwa lub wcześniejszych związków, brak wzorców rodzinnych itd., nie będę tu sypała szczegółami, bo mi się nie chce. Oczywiście faceci, szczególnie Ci zajęci, chętnie podbijają bębenek, jeżeli chodzi o takie postawy u kobiet. Bo przecież jest to potencjalne mięso do zdobycia. Powiem szczerze, że ja też po wcześniejszych moich przeżyciach, szukam związków z mężczyznami, którzy z jakiś tam powodów nie mogą być ze mną. Mam tego świadomość ale cóż, na razie nie potrafię inaczej. Tylko nie lubię żonatych, właściwie mnie brzydzą, bo ich hipokryzja jest powalająca. Oczywiście, pozwólmy żyć innym tak jak chcą, ale przecież ktoś taki temat założył, to po co by wysłuchać braw na stojąco??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: do xena i claudel IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 11:26 Nie wiadomo w jakim są wieku, a do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Możliwe, że przyjdzie czas, kiedy poczują się samotne i zapragną stałego związku. Pewnie też nie będzą im się podobały kobiety, takie jak one czychające na ich facetów. Życie lubi robić takie niespodzianki. Jak to się mówi- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cdn Re: do xena i claudel IP: 10.1.12.* 07.09.01, 11:48 A co wobec tego powiemy o tych zonatych facetach, ktorzy sie z takimi babami zadaja? Bezuczuciowe baby do kotla ze smola, a panow ktorzy zowstali podstepnie zwiedzeni onych bab bezuczuciowoscia rozgrzeszamy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do xena i claudel IP: 195.94.198.* 07.09.01, 12:15 Gość portalu: cdn napisał(a): > A co wobec tego powiemy o tych zonatych facetach, ktorzy sie z takimi babami > zadaja? Bezuczuciowe baby do kotla ze smola, a panow ktorzy zowstali podstepnie > > zwiedzeni onych bab bezuczuciowoscia rozgrzeszamy? A kto rozgrzesza???? Padło tu chyba dość dosadnych okresleń, były i "dupki" i jeszcze kilka innych, mniej ładnych. Ja ze swojej strony dodam jeszcze jedno, zapożyczone, - "uczuciowi popaprańcy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do uli, accepta i innych stróży moralności IP: *.acn.waw.pl 07.09.01, 12:30 Baaardzo dziękuję za trafną diagnozę i współczucie, bardzo tego potrzebowałam, bo sama nigdy nie miałam moralnej odwagi przyjrzeć się sobie i zastanowić się, dlaczego nie odczuwam potrzeby trwałych emocjonalnych więzi. Wprawdzie miałam nieco szerszy wachlarz hipotez wyjaśniających niż tylko ta, że jestem zimną i wyrachowaną babą, ale dziekuję za otwarcie mi oczu. Zapomniałam, że jedyną słuszną i cieszącą się społeczną aprobatą życiową drogą kobiety jest związać sie z jednym mężczyzną, świata poza nim nie widzieć, prać mu skarpetki i przynosić jajecznicę do łóżeczka o poranku. Inne pomysły życiowe są zakazane, bo stanowią zagrożenie dla świątobliwych - piorących skarpetki - matron i moralnego ładu. Nie chcesz emocjonalnie poukładanych związków, nie chcesz stabilizacji - na szafot! Droga Ulu! Masz rację, ja nie dostrzegam w swojej filozofii życiowej problemu, to ty mi go imputujesz. Mnie się żyje z tym dobrze, mężczyznom, którzy decydują się na romans ze mną - podejrzewam, że jeszcze lepiej, spokój zdradzanych kobiet pozostaje również niezakłócony, mogą dalej prać skarpetki, bo nic nie wiedzą o drugim, tymczasowym życiu swojego mężczyzny. Przepraszam za ironiczny ton, nie chciałam, by ta dyskusja zmieniła się w chamską pyskówkę, ale to nie ja zaczęłam lać pomyje. Swoją drogą zastanawiające, że to właśnie wy - święci, dojrzali emocjonalnie, wrażliwi z definicji i pełni wewnętrznej godności - tak agresywnie, fanatycznie i bezpardonowo atakujecie tych, którzy ośmielili się nie iść w kieracie. Ja nie próbuję nikogo przekonać do swoich zyciowych wyborów, spokojnie o nich piszę, nikogo nie zaczepiam, nie pouczam, nie wyśmiewam się - a sama muszę odpierać niewybredne zaczepki. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do uli, accepta i innych stróży moralności IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 12:40 Xeno, ja nie idę w kieracie, a staram się żyć dobrze i uczciwie. Napisałam powyżej, że Twoje wybory życiowe są Twoją sprawą i nie nie mnie oceniać, czy będziesz szczęśliwa, czy masz z czymś problem itp. Ale granice bywają płynne. Gdybyś miała romans z moim hipotetycznym mężem (nie posiadam), to czy Twój wybór nie stałby się już moją sprawą? Jak uważasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: do uli, accepta i innych stróży moralności IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 12:48 A może te rozważania nad Twoją osobą nie wynikają z zaślepionej moralności- nazywając tak ludzi, który myślą inaczej, robisz z nich tendencyjnie myśląych, zaślepionych ignorantów, a oni po prostu CZUJĄ inaczej, pewnie dziwi ich Twój sposób na życie i próbują to sobie wytłumaczyć. Sądzę, że miłość, która na pewno nie jest obca tym ludziom, mylisz z moralnością. Sama niesympatycznie piszesz o kobietach zamężnych, że ich głównym celem życiowym jest pranie skarpetek ich Panów. Faktycznie jeśli stały związek tak Ci się kojarzy to nic dziwnego, że nie chcesz się wiązać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do królika IP: *.acn.waw.pl 07.09.01, 13:06 Króliku, wyjaśniłam w swoim poście, dlaczego ironizuję. Te skarpetki były rodzajem przenośni. Absolutnie nie mam nic do kobiet, które szczęśliwie kochają i dobrze się czują w stałych związkach, i JA bynajmniej nie utożsamiam miłości z moralnością, odniosłam natomiast wrażenie, że wy to robicie, nazywając mnie zimną, zepsutą i wyrachowana babą tylko dlatego, że ośmieliłam się nie kochać. Nie mam ochoty na stały związek - dlaczego tak ciężko wam to zaakceptować? Wyjaśniłam również, dlaczego bezpieczniej czuje się z zajętymi mężczyznami - nie dlatego, że chcę zrobić brzydkiego psikusa ich kobietom, bo potępiam ich filozofię życiową (i chcę im utrzeć nosa), tylko dlatego, że w punkcie wyjścia mam gwarancję, że to nie będzie nic zobowiązującego i trwałego, i nie zranię nikogo, odchodząc. Nie wiem, nie zapieram się rękami i nogami, że NIGDY nie będę próbowała ustabilizować swojego życia, teraz nie jestem na to gotowa, raz w życiu byłam zakochana, więcej mi się to nie przytrafiło. Nie mam zamiaru się do niczego zmuszać tylko dlatego, by być w zgodzie z przyjętymi standardami. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: do królika IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 13:31 no teraz lepiej Cię rozumiem, jednak sarkazmy zmieniają sens wypowiedzi. Baw się dobrze, ale mała prośba, jak miłość Ci osaczy nie broń się za bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do Xeny IP: 195.94.198.* 07.09.01, 12:52 Xena, dlaczego od razu tak ostro??? Czy naprawdę małżeństwo oznacza dla Ciebie straszliwy kierat polegający na praniu skarpet i kulinarnum dogadzaniu w błogiej nieświadomości, że się jest zdradzaną??? Jeżeli tak pojmujesz związek dwojga ludzi (stały) to w tej chwili przestałam sie dziwić, że Ci do tej okropności nie pilno. Widać jakoś nie trafisz na dobrych, wiernych mężczyzn (czemu się nie ma co dziwić, skoro romansujesz z żonatymi, masz dany tylko taki przykład), dla których żona nie jest tylko pożytecznym sprzętem domowym do gotowania, prania, prasowania, rodzenia dzieci itp., a do przyjemności łóżkowych służy kochanka... Na marginesie, przestań proszę, wierzyć w nieświadomość owych żon. Tylko bardzo głupia kobieta pozostaje w nieświadomości zdrady, dopóki małzonek (lub jakiś " życzliwy")jej o tym nie informuje. W 98 przypadkach na 100 zdrada małżonka daje sie wyczuć niemal natychmiast. A gdy któraś sama sobie wmawia, że nic podobnego, ona źle czuje, no to cóż... oszukiwanie samej siebie to już całkiem inny temat. I jeszcze jedno, nie zrozum mnie źle, nigdy w życiu nie potępię kobiety, która nie chce wyjść za mąż, czy stworzyć inny stały związek! Potępiam tylko te, które wiążą się z żonatymi i dają sobie wmówić że "żona niczego się nie domyśla" hehehe), krzywdząc w ten sposób tę żonę, ich dzieci, czasem i siebie, ale to już inna historia oraz, oczywiście, mężów, którzy wplątują się w romanse! Potępiam i zawsze będę potępiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do Lucy IP: *.acn.waw.pl 07.09.01, 13:16 Lucy, gwoli wyjaśnienia: jeszcze nigdy nie romansowałam z ŻONATYM mężczyzną, jedynie z zajętymi w mniej formalny sposób. Oczywiście, możesz powiedzieć, że to kosmetyczna różnica, tylko, że nie ma mowy w tym przypadku o rozbijaniu rodziny, dzieciach itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do Xeny IP: 195.94.198.* 07.09.01, 13:26 Gość portalu: Xena napisał(a): > Lucy, gwoli wyjaśnienia: jeszcze nigdy nie romansowałam z ŻONATYM mężczyzną, > jedynie z zajętymi w mniej formalny sposób. Oczywiście, możesz powiedzieć, że > to kosmetyczna różnica, tylko, że nie ma mowy w tym przypadku o rozbijaniu > rodziny, dzieciach itd. OK, jest to róznica, na pewno. Nie rozbijasz rodziny, nie krzywdzisz dzieci. Ale mimo wszystko krzywdzisz jego partnerkę. Poza tym wzorzec mężczyzny, który nie jest wierny pozostaje ten sam. Jeżeli nie jest wierny swojej dziewczynie czy narzeczonej przed ślubem to po ślubie też wątpię czy będzie wierny żonie. A więc moja teza, że trafiasz na takich pozostaje aktualna. Może to budzi podświadomie Twoją niechęć do stałych związków? Widzisz, jacy oni są i nie chcesz stanąć po tej drugiej stronie, bo kto by chciał.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena do Lucy IP: *.acn.waw.pl 07.09.01, 13:42 Wyjaśnij mi, dlaczego JA krzywdzę? To nie ja jestem z kimś związana, nie ja deklarowałam wierność i lojalność, w dodatku nie ja inicjuję romans (choć, nie wiem, może nieświadomie zachowuję się przy zajętych mężczyznach w inny, bardziej swobodny, sposób niż przy wolnych, bo nie muszę się obawiać o emocjonalne konsekwencje bliższej znajomości). Nie zrzucaj, Lucy, odpowiedzialności tylko na mnie. Do tanga trzeba dwojga. OK, mogłabym odmówić, ale wyłuszcz mi, rzeczowo i w punktach, dlaczego miałabym to zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do Xeny IP: 195.94.198.* 11.09.01, 13:24 Gość portalu: Xena napisał(a): > Wyjaśnij mi, dlaczego JA krzywdzę? To nie ja jestem z kimś związana, nie ja > deklarowałam wierność i lojalność, w dodatku nie ja inicjuję romans (choć, nie > wiem, może nieświadomie zachowuję się przy zajętych mężczyznach w inny, > bardziej swobodny, sposób niż przy wolnych, bo nie muszę się obawiać o > emocjonalne konsekwencje bliższej znajomości). Nie zrzucaj, Lucy, > odpowiedzialności tylko na mnie. Do tanga trzeba dwojga. OK, mogłabym odmówić, > ale wyłuszcz mi, rzeczowo i w punktach, dlaczego miałabym to zrobić. Xeno, nie mam najmniejszego zamiaru zrzucać winy tylko na Ciebie! W końcu nie wleczesz nikogo do siebie siłą. Oczywiście, że winien jest także mężczyzna, może nawet bardziej, to on w końcu zdradza, on łamie dane słowo (nie ma znaczenia, czy to przysięga małżeńska, czy inne zobowiązanie do wierności), on jest wiarołomny. A dlaczego miałabyś odmówić? Nie wiem, to Twoja sprawa. Może dlatego, że nie chciałbys przecież być na miejscu tamtej kobiety.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bes Re: do uli, accepta i innych stróży moralności IP: 150.254.191.* 07.09.01, 15:00 Claudel, masz rację w tym punkcie, gdy mówisz, ze to nie jest tylko Twoja wina, bo Ty niczego nie inicjujesz, tylko mężczyźni. Ale mimo wszystko nie jesteś w porządku. Tak uważam. Nie jesteś w porządku zwłaszcza dlatego, że nic Cię nie usprawiedliwia gdy wkraczasz w taki krótkotrwały związek. Ty to robisz jedynie dla rozrywki, albo potrzeby seksu. Gdybyś emocjonalnie i uczuciowo się angażowała, wtedy moim zdaniem stawałabyś się równorzędną partnerką w takim związku. Nic mi do tego, co robisz, i jak chcesz przeżyć życie. Ale nie grasz fair. Wyraziłam tylko moje zdanie. Nie jestem żoną. Bylam kiedyś w zwiazku z żonatym mężczyzną, z tą różnicą że nie wiedziałam o tym, on mnie oszukał, a ja go kochałam. Ale oceniając siebie z tamtego okresu - to nie było w porządku. Nawet jesli Tobie się wydaje, że partnerka nie wiedziała, to i tak jest krzywdzona, a Ty nie jesteś w porządku. Jeśli tego nie rozumiesz, to trudno. Bes Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrix Re: do xena i claudel IP: 195.187.35.* 07.09.01, 14:19 te dwie pozornie wyzwolone dziewczyny - jak to ujełaś - doskonale wiedzą czego chcą od życia. Mają prawo postępować, tak jak uważają za słuszne!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Uli IP: *.*.*.* 07.09.01, 14:35 Gość portalu: ula napisał(a): > czy wy nie zdajecie sobie sprawy ze te dwie pozornie wyzwolone dziewczyny > zasluguja na wspolczucie i spotkania z terapeuta/psychologiem, poniewaz ich > ulomnoscia jest brak umiejetnosci glebszego, emocjonalnego zaangazowania sie i > stworzenia trwalego zwiazku. Sa emocjonalnie ozieble stad to ich poczucie > tymczasowosci i wybieranie partnerow ktorzy nie sa wolni i dostepni. > Gdyby w gabinecie psychologa poddano ich rozwoj emocjonalny wiwisekcji one same > > wreszcie uswiadomilyby sobie dlaczego tak sie zachowuja i moze udaloby im sie > wyleczyc, tak ale wymaga to przede wszystkim zauwazenia ze problem istnieje a > one jak do tej pory wybudowaly sobie doskonaly system ochronny, zeby niczego > nie zmieniac i dorobily sobie do tego filozofie, ktora tlumaczy im ich > zachowanie przed samymi soba. > Ja naprawde szczerze im wspolczuje i zycze spojrzenia w glab siebie i > znalezienia przyczyn tej ich ozieblosci. > O związkach i mojej rzekomej oziębłości napisałam wyżej, powtarzać nie będę. Daruj sobie te teorie oparte na zerowych danych (co Ty o nas wiesz? o naszej pzreszłości, doświadczeniu? nic). Teorie to Ty sobie stworzyłaś na nasz temat, a nie my. My po prostu żyjemy, bez teorii, a Ty nie możesz sobie darować, że inaczej niż Ty. Powód, dla którego Xena prowadzi takie życie może być zupełnie inny niż w moim pzrypoadku. Ale nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby ją oceniać za poligamię, tak jak innych za monoamię. A ja też mam dla Ciebie taką teorię: sądząc po sposobie formułowania zdań, wnioskuję, że byłaś molestowana w dzieciństwie. I co Ty na to? Podoba Ci się? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: do claudel IP: *.hartford-01-02rs.ct.dial-access.att.net 07.09.01, 17:13 claudel, wyrobilam sobie zdanie o was na postawie TRESCI waszych (xena i ty) wypowiedzi a nie sposobu formulowania zdan - tyle razy pisalyscie ze macie ochote uciekac na pierwsza wzmianke o czyms bardziej stalym w ukladach z waszumi partnerami ze wniosek nasunal sie sam, szczegonie ze przeczytalam sporo psychologicznych lektur na ten temat - i moje zdanie nie ma nic wspolnego z moralnoscia raczej z interpretacja psychologoczna waszego zachowania ktore jest symptomem zaburzonego rozwoju emocjonalnego - tak zdaje sobie sprawe ze psychologia jest stosunkowo mloda nauka ale jednak jest i nie odrzucalabym jej doswiadczen. nie rozumiem dlaczego jestes taka agresywna lub sarkastyczna (sarkazm tez jest odmiana agresji - to znowu z psychologi)- czy oburzylby cie fakt gdyby ktos w trosce o ciebie poradzil ci pojscie do lekarza bo zauwazylby ze schudlas i masz cienie pod oczami i ogolnie zle wygladasz? jeszcze jedno jest bardzo wyrazne w waszych wypowiedziach - czytam je i mam wrazenie ze jestescie pozbawione odczuwania empatii bo ani przez moment nie myslicie o emocjach zdradzanej (zony czy po prostu dzewczyny tego waszego chwilowego obiektu zainteresowania) i ty mi chcesz wmowic ze jestes czlowiekiem ktory czuje tylko zyje inaczej niz inni, pod prad? Ja tez zyje inaczej i nie obchodza mnie koscielno-moralne normy, mam swoje wlasne, ale opieraja sie one na szanowaniu granic kazdego czlowieka oraz uczciwosci, to tak w wielkim skrocie. ek A na koniec maly cytat ""instead of having sex try making love.Sex is work when your heart isn''t in it. First develop intimacy skills, than make love to enjoy them" Jesli nie znasz angielskiego moze ktorys z twoich licznych przyjaciol ci pomoze w tlumaczeniu. zycze ci odwagi w odkrywaniu swojej ciemnej strony ksiezyca i zamiast walczyc z calym swiatem przyjzyj sie sobie. Ula Gość portalu: claudel napisał(a): > Gość portalu: ula napisał(a): > > > czy wy nie zdajecie sobie sprawy ze te dwie pozornie > wyzwolone dziewczyny > > zasluguja na wspolczucie i spotkania z > terapeuta/psychologiem, poniewaz ich > > ulomnoscia jest brak umiejetnosci glebszego, > emocjonalnego zaangazowania sie i > > stworzenia trwalego zwiazku. Sa emocjonalnie ozieble > stad to ich poczucie > > tymczasowosci i wybieranie partnerow ktorzy nie sa > wolni i dostepni. > > Gdyby w gabinecie psychologa poddano ich rozwoj > emocjonalny wiwisekcji one same > > > > wreszcie uswiadomilyby sobie dlaczego tak sie > zachowuja i moze udaloby im sie > > wyleczyc, tak ale wymaga to przede wszystkim > zauwazenia ze problem istnieje a > > one jak do tej pory wybudowaly sobie doskonaly system > ochronny, zeby niczego > > nie zmieniac i dorobily sobie do tego filozofie, ktora > tlumaczy im ich > > zachowanie przed samymi soba. > > Ja naprawde szczerze im wspolczuje i zycze spojrzenia > w glab siebie i > > znalezienia przyczyn tej ich ozieblosci. > > > > O związkach i mojej rzekomej oziębłości napisałam wyżej, > powtarzać nie będę. Daruj sobie te teorie oparte na > zerowych danych (co Ty o nas wiesz? o naszej > pzreszłości, doświadczeniu? nic). > Teorie to Ty sobie stworzyłaś na nasz temat, a nie my. > My po prostu żyjemy, bez teorii, a Ty nie możesz sobie > darować, że inaczej niż Ty. > Powód, dla którego Xena prowadzi takie życie może być > zupełnie inny niż w moim pzrypoadku. Ale nawet do głowy > by mi nie przyszło, żeby ją oceniać za poligamię, tak > jak innych za monoamię. > > A ja też mam dla Ciebie taką teorię: sądząc po sposobie > formułowania zdań, wnioskuję, że byłaś molestowana w > dzieciństwie. I co Ty na to? Podoba Ci się? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucy Re: do żona? IP: 195.94.198.* 11.09.01, 13:40 Ujęłaś to znakomicie, naprawdę. Czytałam wiele Twoich postów na różnych wątkach tego forum i mam dla Ciebie wiele szacunku i podziwu. Roztrząsalismy tu kwestie moralne, etyczne i psychologiczne a tylko Ty jedna ujełaś temat z taka prostotą po prostu uderzającą w serce. Nie potępiasz, nie pochwalasz, tylko dzielisz się swoim smutnym doświadczeniem a robisz to w sposób naprawdę taktowny i delikatny. To, co napisałaś wystarczy chyba za całą naszą dyskusję. Pozdrawiam Cię serdecznie Lucy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona? Re: do Lucy IP: *.gad.pl 17.09.01, 15:08 pozdrawiam. szkoda tylko że w tak fatalnej sytuacji przyszło mi tu mędrkować. szkoda że nie miałam rad dla siebie przed odejściem męża a może jeszcze przed ślubem. a tam, przynajmniej wiem że małżeństwo owszem warto,lecz to bardzo trudny etap naszego życia a z tego powinny zdawać sobie sprawę obie strony i obie muszą tego uczyć się a nie uciekać- do mamy,kochanki,rozwodu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel do Uli IP: *.*.*.* 11.09.01, 15:19 Gość portalu: ula napisał(a): > claudel, wyrobilam sobie zdanie o was na postawie tyle razy pisalyscie ze macie ochote > uciekac na pierwsza wzmiake o czyms bardziej stalym w ukladach z waszumi > partnerami ze wniosek nasunal sie sam Niczego takiego nie napisałam. Nie mogę romansując z zajetym facetem nastawiać się na stały układ- myślę, ze to uczciwe i logiczne - nie chcę rozwalać mu życia, dopóki nie stanie się to dla mnie naprawdę ważne - na tyle, by walczyć o tego faceta i zranić jakąs kobietę. Myślę, że to własnie świadczy o dojrzałości, niedojrzałością byłoby żądanie na wstępie wszystkiego i za wszelką cenę. Jeśli on nie jest dla mnie tym jedynym, to dlaczego mam żądać od niego rozstania z dotychczasową kobietą i narażać ją na rany, być może tego w ogóle nie warte? To, że nie tworzę stałych związków nie jest związane z tym, że uciekam przed ideą stałego związku, tylko nie widzę sensu tworzyć stałego związku z kimkolwiek, dlatego że brak takowego w życiu oznacza wg Twoich mądrych książek psychologicznych niedojrzałość i oziębłość emocjonalną. Nie wiem, jak w świetle tych teorii możnaby wytłumaczyć fakt, że byłam łacznie 8 lat w dwóch stałych związkach i tak źle mi nie szło. mam > wrazenie ze jestescie pozbawione odczuwania empatii bo ani przez moment nie > myslicie o emocjach zdradzanej (zony czy po prostu dzewczyny tego waszego > chwilowego obiektu zainteresowania) i ty mi chcesz wmowic ze jestes czlowiekiem> ktory czuje tylko zyje inaczej Własnie dlatego, że myślę o emocjach zdradzanej, zawsze bardzo mi zalezy na tym, żeby ona się nie dowiedziała - dbam o to na równi z facetem, który ukrywa zdradę - tylko, że on ma interes, a ja nie. Robię to z czystego altruizmu ;P Zdrada jest jego wyborem i sprawą jego moralności i lojalności, nie mojej, ale dopóki mogę zapobiec "ranom" robię wszystko, by kobieta się nie dowiedziała. Jak do tej pory się udawało. Zapewne te słowa obiją się jak groch o ścianę i nadal będziesz twierdzić, że jestem emocjonalnie oziębła i pozbawiona empatii, bo masz swoją teorię, która Ci wszystko tłumaczy. Na szczęście nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. P.S. Z angielskiego nikt mi nie musi tłumaczyć, w obecnym świecie znajomość tego języka to standard, a w niektórych sprawach od standardu nie odbiegam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: do Claudel IP: *.hartford-06-07rs.ct.dial-access.att.net 12.09.01, 05:30 Gość portalu: claudel napisał(a): > Gość portalu: ula napisał(a): > > > claudel, wyrobilam sobie zdanie o was na postawie > > tyle razy pisalyscie ze macie ochote > uciekac na > pierwsza wzmiake o czyms bardziej stalym w ukladach z > waszumi > partnerami ze wniosek nasunal sie sam > > Niczego takiego nie napisałam. Nie mogę romansując z > zajetym facetem nastawiać się na stały układ- myślę, ze > to uczciwe i logiczne - nie chcę rozwalać mu życia, > dopóki nie stanie się to dla mnie naprawdę ważne - na > tyle, by walczyć o tego faceta i zranić jakąs kobietę. > Myślę, że to własnie świadczy o dojrzałości, > niedojrzałością byłoby żądanie na wstępie wszystkiego i > za wszelką cenę. Jeśli on nie jest dla mnie tym jedynym, > to dlaczego mam żądać od niego rozstania z > dotychczasową kobietą i narażać ją na rany, być może > tego w ogóle nie warte? > To, że nie tworzę stałych związków nie jest związane z > tym, że uciekam przed ideą stałego związku, tylko nie > widzę sensu tworzyć stałego związku z kimkolwiek, > dlatego że brak takowego w życiu oznacza wg Twoich > mądrych książek psychologicznych niedojrzałość i > oziębłość emocjonalną. Nie wiem, jak w świetle tych > teorii możnaby wytłumaczyć fakt, że byłam łacznie 8 lat > w dwóch stałych związkach i tak źle mi nie szło. > > mam > > wrazenie ze jestescie pozbawione odczuwania empatii bo > ani przez moment nie > > myslicie o emocjach zdradzanej (zony czy po prostu > dzewczyny tego waszego > > chwilowego obiektu zainteresowania) i ty mi chcesz > wmowic ze jestes czlowiekiem> ktory czuje tylko zyje > inaczej > > Własnie dlatego, że myślę o emocjach zdradzanej, zawsze > bardzo mi zalezy na tym, żeby ona się nie dowiedziała - claudel, pytanie - jaka masz pewnosc, ze ta zdradzana osoba nie chce wiedziec? CZy sie z nia konsultowalas? A jesli nie znasz jej zdania to dlaczego zakladasz ze ona nie chce wiedziec, dlaczego podejmujesz ZA NIA decyzje? I dodatkowo, tylko z czysto teoretycznego punktu widzenia (nie obraz sie, domyslam sie ze uprawiasz safe sex ale wypadki/wpadki przy pracy sie zdarzaja); jesli po kontakcie z toba maz zdradzanej zarazi ja jedna z STD (ona go nie zdradza i jest to jej jedyny partner - teoretycznie ale i praktycznie pewnie niezadko sie to zdaza) - on jej nic nie mowi o zdradzie, jak ona wytlumaczy to samej sobie, czy nie zacznie czegos podejrzewac, a szanowny maz czy nie nie wykorzysta tego zeby zone oskarzac o zdrade bo skoro ja zdradza to ma sklonnosc do oszustw. A do tego nie zdziwi cie zapewne fakt ze pewne odmiany HPV powoduja raka kobiecych narzadow - chcialabys miec cos takiego na sumieniu? > dbam o to na równi z facetem, który ukrywa zdradę - jesli on traktuje to jako zabawe, to pomijajac aspekt moralny, przeciez jemu jest tak najwygodniej, przyjemnosc bez konsekwencji i zobowiazan, zycie bez rozterek > tylko, że on ma interes, a ja nie. Robię to z czystego > altruizmu ; a nie masz przy tym ani odrobiny przyjemnosci? nie wydaje mi sie zeby twoj altruizm byl taki "czysty" > Zdrada jest jego wyborem i sprawą jego moralności i > lojalności, nie mojej, ale dopóki mogę zapobiec "ranom" > robię wszystko, by kobieta się nie dowiedziała. Jak do > tej pory się udawało. > Zapewne te słowa obiją się jak groch o ścianę lepiej nie zucajmy grochem w sciane bo ja mozemy zniszczyc a bylaby to prawdziwa szkoda i nadal > będziesz twierdzić, że jestem emocjonalnie oziębła i > pozbawiona empatii, bo masz swoją teorię, która Ci > wszystko tłumaczy. nic na to nie poradze ze prawie we wszystkim staram sie doszukac sensu i wytlumaczenia > > Na szczęście nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. > nie dziwi mnie to bo i dlaczego mialoby miec > P.S. Z angielskiego nikt mi nie musi tłumaczyć, w > obecnym świecie znajomość tego języka to standard, a w twoja znajomosc angielskiego ulatwia moja sytuacje, dzieki > niektórych sprawach od standardu nie odbiegam. jesli sie tworzy standardy na swoj wlasny uzytek to nigdy sie od nich nie odbiega > mam nadzieje ze potraktujesz to co pisze z odrobina poczucia humoru :)) pzdr Ula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: claudel odp. do Uli IP: *.*.*.* 19.09.01, 16:31 > claudel, pytanie - jaka masz pewnosc, ze ta zdradzana osoba nie chce wiedziec? > CZy sie z nia konsultowalas? A jesli nie znasz jej zdania to dlaczego zakladasz > > ze ona nie chce wiedziec, dlaczego podejmujesz ZA NIA decyzje? Nie podejmuję za nią decyzji. To nie jest jej, ani moja decyzja - zdrada - tylko jego. Ja właśnie nie chcę podejmować ZA NIKOGO decyzji - w tym wypadku bym musiała za niego - powiedzieć jej czy nie. To jest jego związek i jego poczucie winy (lub jego brak). Tylko on może zdecydować o tym, czy ona ma wiedzieć, bo to jest ich związek i jego dziewczyna/ żona. Ja nie mam prawa decydować, co ona powinna wiedzieć a co nie, bo nie jestem Bogiem. Moja ingerencja byłaby akcją, a więc uzurpowaniem sobie pewnych praw, ja się od akcji powstrzymuję, bo nie mam żadnego mandatu do takich działań. . > z czysto teoretycznego punktu widzenia (nie obraz sie, domyslam sie ze uprawias > z > safe sex ale wypadki/wpadki przy pracy sie zdarzaja); jesli po kontakcie z toba > > maz zdradzanej zarazi ja jedna z STD (ona go nie zdradza i jest to jej jedyny > partner - teoretycznie ale i praktycznie pewnie niezadko sie to zdaza) - on jej > > nic nie mowi o zdradzie, jak ona wytlumaczy to samej sobie, czy nie zacznie > czegos podejrzewac, a szanowny maz czy nie nie wykorzysta tego zeby zone oskarz > ac > o zdrade bo skoro ja zdradza to ma sklonnosc do oszustw. > A do tego nie zdziwi cie zapewne fakt ze pewne odmiany HPV powoduja raka > kobiecych narzadow - chcialabys miec cos takiego na sumieniu? > No comments. > > > tylko, że on ma interes, a ja nie. Robię to z czystego > > altruizmu ; > > a nie masz przy tym ani odrobiny przyjemnosci? nie wydaje mi sie zeby twoj > altruizm byl taki "czysty" > > Nie zrozumiałaś mnie - nie z altruzimu z nim sypiam, tylko z altruzimu jej o tym nie mówię. Ale to była częściowo ironia, bo dlaczego naprawdę jej o tym nie mówię, napisałam wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ULA Re: odp. do claudel IP: *.hartford-01-02rs.ct.dial-access.att.net 21.09.01, 03:05 nasze systemy wartosci stoja na dwoch przeciwleglych biegunach - wlasciwie to ja juz nie mam nic wiecej do powiedzenia, I am giving up, pozdrawiam, ula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona? Re: on ma żonę !!!-Kamilo IP: *.punkt.pl 07.09.01, 17:00 Kamilo...czy Ty jeszcze tu zaglądasz...:))) piszesz że on Cię kocha. Pewnie to właśnie Ci powiedział.Zazwyczaj jest kilka powodów dla których zonaci tak właśnie mówią i chyba zdajesz sobie z tego sprawę. Czy fakt posiadania przez twego lubego zony został już przez Ciebie tak dokładne przestudiowany? Nie piszesz czy długo już z nim jesteś ani czy on,czy wy, planujecie wspólną przyszłość. Ale jako porzucona miesiąc temu przez męża facetka (i to nie dla kochanki) chciałam zapytać się czy zdajesz sobie sprawę z problemu, czy wiesz jakie czekają cię frustracje...jesli on zostawi żonę dla Ciebie, czy nie obawiasz się że i z Tobą tak też może się stać...nie chcę tu moralizować ani oceniać,wystarczająco było teg dużo w tym wątku. chcę tylko zapytać czy jesteś gotowa na ten problem. bo problemem nie jest zona ale miłość budowana na upadku poprzedniej , czy nie boisz się porównan, trudnego rozstania Jego z Nią, jego "kontaktów " w czasie rozwdu i tuż po...problem to dośc skomplikowana miłośc nie kobieta... Pewnie teraz forumowicze wyzwą mnie od zgorzkniałych bab.nie zgorzkniałam- odżyłam,odpowiadam szybko.zastanawiam się tylko kim jest Kamila- młodą dziewczyną czy raczej kobietą po przejściach...czy chciała rady ...Kamilo-jako panna wiązałam się z żonatymi facetami- dziś wiem że problemem nie były zony lecz ja i emocje jakie pojawiły się w trójkącie. facet zamiast zając się ratowaniem może lekko zlodowaciałego małżeństwa, wypłakiwał się w łono młodej ,wolnej... marnował czas swój i mój, marnował uczucia mojej naiwnej osóbki i swojej żony. i nawet gdy sprawa kochanki nie wychodzi bezp. na jaw, krzywdzi zonę - tak jak wcześniej ktoś napisał byłaby głupia...itd.tylko że to zazwyczaj kobieta chce ratować a facet mówi że nie jest pewny swych uczuć, że brak mu energii na ratowanie,że sam nie wie czego chce...kiedyś też kochałam zajętego, po jakimś czasie zapytałam sama siebie - czy można kochać kogoś kto tak bardzo rani swą rodzinę, kto w swym ogromnym cynizmie mówił mi i JEJ - kocham....pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał Re: on ma żonę !!! IP: 213.241.35.* 19.09.01, 12:16 ja też mam żonę z która już praktycznie nic mnie nie łączy od 2 lat ostatnio poznałem kogoś i co dalej sam się zastanawiam czy mogę miec wyrzuty sumienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: on ma żonę !!!-Michał IP: *.gad.pl 19.09.01, 13:38 Postaw sobie kilka pytań a raczej pozwolę sobie zrobić to za Ciebie. Z góry przepraszam ale skoro mój małżonek (jeszcze) twierdzi że nie ma o czym już rozmawiać, wykorzystam obecnośc mężczyzny i... Co zrobiłeś przez te dwa lata by było Wam obojgu lepiej...Czy podjąłeś jakąkolwiek rozmowę z żoną o Waszym może (bo nie wiem) nieco chłodniejszym uczuciu... Czy jest gorzej bo długo, bo bez rewolucji, bo przyzwyczajenie,bo monotonnie, bo ona już nie taka ładna,bo robi problem z niczego i marudzi coś o pieniądzach na fryzjera, bo ..No właśnie,a może ta NOWA to okaz spokoju, ciepła i radości gdy odwiedzasz,gdy przychodzisz do niej na chwil kilka,gdy ot nie macie problemów typowych dla polskiego przeciętnego małżeństwa...prosze ,nie zrozum mnie źle-nie oskarżam,pytam i tylko tyle...Może Twoja odpowiedź pozwoli mi zrozumieć mężczyzn, mojego męża i jemu podobnych... I jeszcze coś- jesli martwisz się o małzeństwo i chcesz je ratować ,jesli gdzieś tam w głębi są gruzy (ale zawsze coś) miłości,obecność NOWEJ nie pomoże Ci w rozwiązaniu tej sytuacji. Odciąga Cię ne tylko od zony ale i od samego siebie.Wydaje mi się, że gdy źle dzieje się miedzy dwojgiem , obecność trzeciej osoby może się okazać bolesna dla całej trójki . Bo gdzie czas by zrozumieć siebie,swoje uczucia.. A tam znowu marudze Powodzenia zycze i jak najmniejszej ilości wyrzutów sumienia..Chyba Bajor śpiewał - róbmy tak by nigdy nie było nam żal...Usłyszałam ten tekst ładnych parę lat temu siedząc z ówczesnym mężczyzną < mego zycia :)))))> i jakoś tak mechanicznie ,wspólnie i bez kłotni podjęliśmy decyzję by każde poszło w swoją stronę . I co ? i happy end- jak w telenoweli...mam świetnego kumpla. Ciekawe,jak Ty postąpisz...powodzenia i sorka za patetycznośc w ostatnich słowach- przypałętała mi się grypa , czyli stan dośc przygnębiający Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: on ma żonę !!!-Michał IP: 213.241.35.* 19.09.01, 17:06 Moje rozterki zaczeły się dokladnie po moim przyjeżdzie do Polski oczywiście rok wcześniej był ślub,silanka skończyła gdy podjołem decyzję o zamieszkaniu w Polsce już po tygodniu usłyszałem od teścia że My"nie potrzebujemy szkolonych ludzi"( jestem prawnikiem) Bardzo szybko znalazłem pracę w pół roku bardzo dobrze już mówiłem po polsku a po roku już byłem dyrektorem, niestety w domu było coraz gorzej od mojej żony coraz bardzej wialo lodem. Dalej nie mogłem zrozumieć o co chodzi. W między czasie było wiele innych zdarzeń których nie mogłem do,końca zrozumieć. Miałem nadzieję że wszystko zmieni sie po przyjściu na świat syna.Niestety przestaliśmy całkowicie ze sobą wsółżyć. W między czasie ja przeniosłem się do Warszawy żona pozostała 200 km dalej,niebyła ani jeden raz u mnie. Przez prawie dwa lata jednak żony nie zdradziłem pomimo wielu nadarzających sie okazji. Bardzo kocham syna i chyba to mnie powstrzymuje mnie od podjęcia jakiś ostatecznych decyzji. Kilka miesięcy temu poznałem dziewczynę być może nie najwspanialszą ale daje to cipło którego nam wszystkim tak potrzeba jest na po prostu dobrze. Co będzie dalej nie wiem sam wiele razy sie nad tym zastanawiam syn jest tu najważniejszy i chyba dla Niego jest5em w stanie poświęcić bardzo dużo. Co mogę Ci radzić ...... nie jestem w stanie nic Ci doradzić może rozwiązanie jest w zasięgu ręki ... kto wie M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krystyna Re: do Michała IP: 213.25.85.* 20.09.01, 10:37 Michał co Ciebie powstrzymuje przed rozwodem? Jeżeli spotkałeś dziewczynę, może nie swoich marzeń, ale dającą Ci to czego nie miałeś u żony, to po co chcesz być nadal na papierze "mężem". Każde dziecko przeżywa rozwód rodziców, ale Wy od kilku lat nie dajecie mu żadnego wzorca małżeństwa!! Ty i tak na codzień nie masz z nim kontaktu. Więc uważasz, że sytuacja, w której tatuś jest mężem mamusi, ale od kilku lat nie mieszkają razem jest zdrowa?! Po co oszukujecie syna? Nie bądź hipokrytą. Jeżeli boisz się reakcji syna na rozwód, idź do psychologa, on Ci podpowie jak się zachować aby dziecko jak najmniej ucierpiało. I podejmij wreszcie konkretną decyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: do Michała IP: 213.241.35.* 20.09.01, 13:06 ...Krystyna wiesz kiedyś słyszałem takie powiedzenie "wiśta wio łatwo powiedzieć" wiesz kiedyś nigdy nie podejrzewał bym siebie że stanę przed takim wyborem jest mnustwo szczegułów, co powiedzą znajomi co w pracy gdzie wszyscy moi pracownicy stawiają za wzór moje postępowanie .... nie jest to az tak proste jak się wydaje tymbardzej że nie mam tu żadnych aż tak bliskich z k rymi mógłbym na ten temat porozmawiać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krystyna Re: do Michała IP: 213.25.85.* 20.09.01, 13:36 Czy Ty naprawdę uważasz, że Twoich znajomych ruszy wiadomośc o Twoim ewentualnym rozwodzie?! Wokół siebie mają pełno osób przed, w trakcie lub po rozwodzie. Dla pracowników jesteś wzorem ze względu na kompetencje zawodowe, więc co ma do tego Twój rozwód. Raczej teraz mają powody do komentarzy - żona 200 km stąd, ciekawe ile ma lasek. To jest Twoje życie! I innym wara od niego. To Ty żyjesz w zawieszeniu (niby mąż i nie mąż), nie oni. Gadanie ludzkie trwa krótko a Ty masz przed sobą życie. Coś mi się wydaje, że masz duże problemy z podejmowaniem decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: do Michała IP: 213.241.35.* 20.09.01, 15:35 Krystyno zgadzam się w pełni z Tobą, ale jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji wn tej jeddynej sprawie jest to dla mnie problem.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona? Re: do Michała IP: *.gad.pl 20.09.01, 15:51 wiesz co ,podjęcie takiej decyzji chyba nie może być łatwe skoro Wy już nie istniejecie. A może to odległośc Was oziębia...Czy Twoja rodzina nie może zamieszkać razem? Jesli chodzi o dziecko- mam 3-letnią córkę, która tatę zna bardziej z fotografii, bo albo był w pracy albo..był w pracy ( dziennikarz). Ostatnie jej opowiadanko o tacie jakie przedstawiła dzieciom w przedszkolu- tato przychodzi z pracy, lezy na wersalce, ma słuchawki i słucha muzyki a mama wszystko robi. Kurde, ona ma trzy latka..Teraz gdy tato przychodzi co parę dni, nie lezy, nie słucha tylko bawi się z nią, czyli robi to na czym najnardziej jej zalezy.tęskni ale może tak będzie lepiej...dziś rano w przedszkolu dała buziaka tacie swojej koleżanki,mówiąc " ja też chcę pożegnać się z tatą".To bardzo bolesne sytuacje, ale nie możemy unieszczęsliwiać naszych dzieci naszą (rodziców) nieszczęsliwą miłością. One tak dużo widzą ...i wiedzą. a może skorzystasz z rady pani psycholog i innych w podobnych nam osób -polecam Samotne rodzicielstwo i rozwód na tym forum. ja bardzo skorzystałam- od dwóch miesięcy oczytuję i analizuję a przede wszystkim tankuję ogromną ilość energii pozdrawiam Cię serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: do Michała IP: 213.241.35.* 20.09.01, 18:17 no właśnie nie istniejemy.. ale jest to o czym piszesz dalej syn ma teraz prawie 4 lata i już bardzo dużo rozumie podobnie jak Twoja córka przyjeżdzam średno co dwa tygodnie i oczywiście zabieram go na dzień dwa to zależy od wolnego czasu osttno poszedł do przedszkola pierwszy raz zaczoł się problem bo nie chciał jeżdzić autobusem rano był płacz tata ma po niego przyjechać - tata ma po niego przyjechać- cała przygoda. Wiesz kiedy dzwonię pierwsze slowa "tata kiedy przyjedziesz" a wtedy coś mnie tam w środku tak bardzo ściska że słowa nie mogę powiedzieć sam się dziwie. Ja czlowiek który przeszedl różne koleje losu oczy stają się wilgotne. Tak chyba jest to pierwsza oznaka starości bo robie się sentymentalny (38)Chociaż musze przyznać że nie rozumiem Twojego zdania o unieswzczęśliwianiu Naszych dzieci naszą rodziców nieszczęśliwą mi.łością. Zastanawiam się nad tym zdaniem niestety nie rozumiem. Wiesz ja nigdy nie korzystałem z z uslug psychologa, kiedyś przy pisaniu doktoratu potrzebowałem jakiś tam informacji i doszedłem do wniosku że szkoda czasu to był mój zmarnowany czas.Poza synem nie we mnie żadnych barier.. Pozdrawiam jednocześnie dziękuję za poświęcony czas M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sex Re: on ma żonę !!! IP: *.tnt6.chiega.da.uu.net 21.09.01, 08:04 Gość portalu: kamila napisał(a): > ja go kocham , on mnie tez , ale mam problem on ma zone !! Znajdz sobie innego-proste jak slonce,Ez te baby to glupie az jezyk swedzi zeby przygadac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona? Re: on ma żonę !!!-Michał IP: *.gad.pl 21.09.01, 14:13 A z tym unieszczęsliwianiem naszych dzieci , naszą (rodziców)nieszczęsliwą miłością , to jest tak- prawda stara jak instytucja małżeństwa- nie możemy tkwić w czymś czego już nie ma ze względu na dziecko,które widzi , rozumie i cierpi...pewnie też wypomni za lat kilkanaście,zapyta :Tato, mamo, po co te cierpienia, tyle lat, nie warto było, mogliście się rozejśc i żyć ,żyć normalnie". o to właśnie mi chodziło... Z tym przedszkolem- mamy widze podobny problem, tylko że różne strony reprezentujemy...Szkoda naszych maluszków, Boże jak szkoda.Nie dośc że rozstanie z rodzicem , który to gdzieś daleko pracuje lub poszedł w siną dal, to na dodatek rozstanie kilkugodzinne z tym drugim...Skąd wziąć receptę by nie zniszczyć małego człowieczka, jak wytłumaczyć,a może pozostawić jak wszystko wyjaśni się ostatecznie...Wiesz, nie żałuję małżeństwa,ale żałuję tego co się w nim powyrabiało Pozdrawiam i zyczę jak najlepszych chwil z synkiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał Re: on ma żonę !!!-Michał IP: 213.241.35.* 24.09.01, 09:20 Zgadzam się z Tobą Krystyno recepty niestety nie da się znalężć ale skutki można maxymalnie zminimalizować a to jest najważniejsze,jeżeli chodzi o małżeństwo to podobno na początku nigdy się nie żałuje wszystko przychodzi potem niestety.. jak to zawsze w życiu uczymy się na łedach najczęściej swoich Pozdrawiam M Odpowiedz Link Zgłoś