Dodaj do ulubionych

PORADZIĆ SOBIE PO ROZSTANIU

29.03.05, 12:56
Dziewczyny czekam na porady, jak sobie poradzić ze sobą po rozstaniu z kimś
kogo się jeszcze kocha. Jak szybciej zapomnieć... Jak szybciej przestać czuć
ból i to, że serce rozpada się na drobne kawałeczki?
Czekam na porady osób doświadczonych:)

Dziękuję
Obserwuj wątek
    • grogreg Re: PORADZIĆ SOBIE PO ROZSTANIU 29.03.05, 13:06
      Mozna na przyklad zalewac sie do nieprzytomnosci. Kobiecie wystarczy 8 piw
      dziennie, albo pol litra wodki.

      Nie ma drogi na sktroty. Swoje trzeba przejsc i tyle.
    • omura Re: PORADZIĆ SOBIE PO ROZSTANIU 29.03.05, 16:05
      Niestety, nie jestem osobą doświadczoną, ani też kobietą (ale to dotyczy obu
      płci). Mam ten sam dylemat. Ożeniłem się w sierpniu 2004 roku (wcześniej
      byliśmy ze sobą rok), zaś w marcu tego roku moja żona oświadczyła mi, że już
      mnie nie kocha i nie planuje swojej przyszłości ze mną. Domyślam się, że jej
      następnym krokiem będzie rozwód (obecnie mieszkamy osobno). Nie ma żadnej
      metody - jak sobie poradzić? Ja też kocham swoją żonę. Niestety, do miłości
      trzeba dwojga. Czas na pewno odegra swoją rolę, a do tego obecność przyjaciół i
      rodziny. Nikt nie wymyślił idealnego środka.
    • 205ka Re: PORADZIĆ SOBIE PO ROZSTANIU 30.03.05, 01:38
      Witaj.
      Mysle, ze nie jest z Toba tak zle skoro szukasz pomocy i sama chcesz o nim
      zapomniec. Kilka lat temu rozstalam sie z moim narzeczonym, to ja odeszlam choc
      bardzo, naprawde bardzo go kochalam. Byl dla mnie dobry, uczciwy, kochal mnie
      tym trudniej bylo mi o nim zapomniec. Smutek, a czasem nawet chec skonczenia
      tego cierpienia byla olbrzymia. Ale ja wtedy nie chcialam niczyjej pomocy, nie
      chcialam zapomniec i to bylo najgorsze! Trzeba zrozumiec dlaczego podjelo sie
      taka decyzje, dlaczego on ja podjal. Jezeli nie kochal, kochal inna ... trzeba
      przyznac sie do tego, uswiadomic sobie, ze niczyich uczuc nie zmienimy, ze nawet
      nie da sie nimi manipulowac(tak uwazam) Wiem, ze to bardzo trudne, ja wtedy
      bardzo zblizylam sie do mojej rodziny, do malej osobki, ktora pojawila sie tak
      blisko. Siadalam patrzylam na nia i usmiechalam sie myslac, ze mam i bede miez z
      kim cieszyc sie tym zyciem. Ze czasem sa i moze jeszcze beda trudne chwile, ale
      takie jest zycie. I wiesz, udao mi sie zapomniec, a raczej przestac myslec,
      tesknic. Trwalo dlugo, prawie 2 lata, wyplakalam wszystkie lzy ...tak wtedy
      myslalam ;) Trzeba brac zycie takim jakie jest, nie wolno zalamywac sie tym co
      nie powinno nas zalamywac bo niewiadomo co nas w zyciu jeszcze spotka, tak
      bywaja gorsze zeczy niz rostania. Czy to pocieszenie ... chyba raczej realia
      tego swiata, pogmatwanego ale naszego. Dodam tylko, ze nie warto zamykac sie w
      sobie. Rozmawialam o tym duzo z przyjaciolmi, czasem obcymi i pomagalo.
      Wtedy myslalam, ze juz nigdy nie pokocham, jest inaczej :)
      Trzymaj sie !
    • aaliyah20 Re: PORADZIĆ SOBIE PO ROZSTANIU 30.03.05, 09:58
      Wiadomo, że jest ci ciężko, ale pomyśl ile osób przez to przechodzi. Zgadzam
      się z przedwmóczynią, że trzeba sobie to po prostu uświadomić i zdać z tego
      sprawę. Czas, czas i jeszcze raz czas... to naprawdę pomaga przetrwać. Rok temu
      wydawało mi się, że nie jestem w stanie żyć bez niego, a teraz? Jestem gotowa
      na coś nowego - mimo, że to on po zerwaniu nie dawał mi spokoju. To oczywiste,
      że ciężko jest zakończyć coś, co trwało długo (przyzwyczajenie, itd...). Ale to
      ma być na całe życie, a nie możńa wiązać się z kimś, kogo nie jest się pewnym,
      przynajmniej ja tak myślę. Jeśli wątpliwości przerastają to, jak jest
      naprawdę... Sama rozumiesz. Ja mam się całkiem dobrze, a i tobie życzę, żebyś
      kiedyś się z tego śmiała, bo po jakimś czasie dochodzą nowe problemy, sytuacje
      i tamto gdzieś zniknie - wierz mi :)
    • misiunia80 Re: PORADZIĆ SOBIE PO ROZSTANIU 30.03.05, 12:03
      Dziękuję Wam bardzo.
      Tak siedzę i zastanawiam się nad wszystkim.
      Nie ma chwili, żebym o nim, o nas nie myślała. Czekam na dzień, kiedy obudzę
      się i on nie będzie pierwszą myślą, jaką mam w głowie.
      Na razie staram się jak najwięcej spotykać z ludźmi, wychodzić, bo jak jestem
      sama to dopada mnie rozpacz, z którą sobie nie radzę.
      Na razie nie wyobrażam sobie życia z kimkolwiek innym, ale z Waszych postów
      wynika, że jest to kwestia czasu - będę w to wierzyła.
      Dziękuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka