Dodaj do ulubionych

Rozwód z marynarzem

28.04.05, 09:52
Hej dziewczyny.
Czytam sobie wasze wypowiedzi z łezką w oku. Kiedyś też byłam taka
szczęśliwa, naiwna, usychałam z tęsknoty. A teraz twarda rzeczywistość.
Mineło 13 lat od kiedy zaczeliśmy znajomość i 11 lat od ślubu. Minął rok od
rozstania i początku walki. Zdecydowałam się napisac aby was przestrzec i dac
trochę rad. Mój Marynarz sobie pływał a ja wychowywałam dzieci (2) budowałam
dom, pracowałam i uczyłam się zaocznie. Nie miałam do pomocy nikogo poza
moimi rodzicami. Kochani teściowie mimo że mieszkali 2 klatki od nas nie
kwapili się nawet żeby odwiedzać wnuki a już nie wspomne o jakiejkolwiek
pomocy. Nie podobało im się wszystko co robię. Całe 10 lat uważali że
krzywdze ich syna jedynaka który "tylko" spełnia swoje marzenia o pływaniu. A
ja ta niedobra czasem śmiałam wyjść do znajomych na imieniny, pojechać z ich
wnukami na wczasy (sama!)i raz na jakiś czas zaprosić znajomych do siebie na
kawę. Mamusia cierpiąca na toksyczną miłość do synka uważała że mam założyć
habit i siedzieć w domu smażąc konfitury. Nie wolno broń Boże lepiej ubrać
dzieci bo przecież na to zarabia ciężko jej synek. A co na to synek? NIc.
zamiast mnie wspierać twierdził że nie może matce zwrócić uwagi. Na początku
małżeństwa miałam obiecane krótkie rejsy. Z upływem, czasu dowiedziałam się
że jego marzeniem jest awansowiać do stopnia kapitana. Wiecie zapewne jak to
wygląda. Odpowiednia ilość wypływanych miesięcy w stopniu oficera najpierw
III potem II itd. No i kursy w Szczecinie bądź w Gdyni. Mieszkamy na południu
Polski wiec oczywiście jego powroty do domu kończyły się i tak osobno. Rejsy
trwały 8, 9 a nawet 16 miesięcy! Pobyty w domy początkowo 6 miesięczne
przeszły na 2 miesiące. Stawaliśmy się sobie obcy, mamusia ciagle się
wtrącała a M nic nie robił. Jak było źle to pakował się stwierdzają że on
wyjeżdża a my mamy załatwić to między sobą. Oczywiście od 2 lat jest
kapitanem, dom nawet nie wie kiedy się wybudował ponieważ nawet nie
uczestniczył w przeprowadzce. Wrócił na gotowe. A teraz przejdę do sedna
sprawy. Małżeństwo się rozpadło. Dwoje obcych sobie ludzi nie może żyć razem,
to nie ma sensu. I w tym momencie się dowiedziałam że: to ja mam się
wyprowadzić z domu ponieważ gdy kupowaliśmy działkę córka miałą 2 miesiące,
ja nie mogłam iść dopełnić formalności z nim u notariusza wieć poszła mamusia
( nie wiedziałąm o tym wcześniej!) i wpisał że kupuje działkę z odrębnego
majątku! mimo że razem na nią zaoszczędziliśmy. Teraz wszystko co na niej
stoi jest jego. Mam mu oddać samochód ponieważ kredyt wzięty jest na niego.
Do sądu na sprawie o alimenty załatwił sobie od spółki z Gdynie gdzie jest za
której pośrednictwem jest zatrudniony u holendrów zaświadczenie że zarabia
2600$ i pływa 6/6mies. W pozwach rozwodowych pisze ze jestem leniem (a dom
się sam budował!?), nie pracowałam (a wychowywanie 2 dzieci sama? plus
zaświadczenia z 7 lat pracy-bo oczywiście pracowałam!), do domu oczywiście
wprowadziła sie mamusia a ja wylądowałam z dzieci w wynajetym mieszkaniu.
Walcze przez komornika o polowe majatku. Jak udowadniam wysokosc zarobkow?
Zdążyłam poodbijać na ksero jego kontrakty, wnoszę do sądu o zobowiązanie go
do przyniesienia tychże kontraktów(oryginałów), książeczki marynarza (tam są
daty mustrowania), zaswiadczeń które przedkłada w bankach gdy bierze kredyt
(tam sa prawdziwe dochody). Przypuszczam że niejedną żonę w trakcie rozwodu
tak ich mąż marynarz załatwił. Ja sama nie wiedziałam bym co robić gdyby nie
opowieści mojego męża którymi mnie raczył przez lata małżeństwa jak to jego
koledzy oficerowie załatwili żony na rozwodach właśnie takimi lewymi
zaświadczeniami, oczywiscie był pełen podziwu dla nich. Cały czas mówi że
wykończy mnie psychicznie, fizycznie i finansowo. Bo on ma kasę a ja nie.
Trochę mu mina zrzędła gdy się postawiłam. Myślał że mnie przestraszy. Bez
kasy też można być silnym! Mój mąż jako kapitan zarabia 4300$ / mies. Daje w
tej chwili dobrowolnie 500 zł alimentów. To jest kpina. Uzurpuje sobie
jeszcze do tego jakieś prawa do dzieci po powrocie z rejsów. Pomysły typu:
dzieci mają się spakować i przeprowadzić do mnie na 2 miesiące dopóki nie
popłynę w rejs. W nosie ma to że dzieci są związane ze mną mocno i bedzie to
dla nich szok gdy na tak długo rozstaną się z matką. Dzieci płaczą.
Wynajełam najlepszą adwokatkę w mieście. Walczę i się nie poddaję. Zabrał mi
wszystko, 10 lat życia - 10 lat obiecanek. Leczę sie na nerwicę, refluks, mam
zaświadczenia do sądu ze nie wolno mi się denerwować. Gdy wraca na 2 miesiące
zabiera dzieci, wyłancza tel, wywozi ich nad morze na kilka dni a ja ich
szukam. Wraca za 2 tyg, już się boję. Zdradzał mnie w rejsach, o czym wiem a
on mi się śmieje w twarz że wiedzieć sobie mogę ale w sądzie potrzebne są
dowody. Może mnie potepicie po tym co teraz napiszę. Dziewczyny! Uważajcie i
obserwujcie, zabezpieczcie sie zebyście kiedyś nie musiały walczyć tak jak
ja. Może jest tutaj jakaś żona w podobnej sytuacji? Może powymieniamy się
radami? Co jeszcze mozna zrobić? Co zanieść do sądu? Pozdrawiam wszystkie
rozwódki po marynarzach. Tzrymajcie się ciepło! Pozdrawiam wszystkie przyszłe
żony marynarzy. Życze dużo siły bo uwierzcie mi - będzie wam potrzebna.
Obserwuj wątek
    • marapi19 Re: Rozwód z marynarzem 28.04.05, 10:54
      smutne to, co piszesz i bardzo Ci wspolczuje. U mnie na szczescie wszystko
      uklada sie super, zwlaszcza z tesciami. A rejsy, na ktore zezwalam nie trwaja
      dluzej niz 2 miesiace. A moj M nie chce plywac cale zycie.

      Nie mozesz nie zgodzic sie na kontakty ojca z dziecmi?
      • carry1 Re: Rozwód z marynarzem 28.04.05, 13:47
        Witaj.
        Nie moge nie zgodzic sie i calkiem odciac kontakt dzieci z ojcem. One chca sie
        z nim widziec bo go kochaja i tesknia za nim. Tylko ze M nie potrafi uczciwie z
        nimi postepowac. Przekupuje ich zeby do mnie nie chcialy wrocic na noc. Gdy
        potem pytam syna dlaczego nie chcial nocowac w domu to mowi ze tato obiecal mu
        na drugi dzien jakis prezent. On ma dopiero 6 lat i nie rozumie pewnych rzeczy.
        M robi wszystko zebym to ja byla zla a tatus kochany. Ni epomogla nawet wizyta
        u psychologa na ktorej byl obecny M. Mial tam tlumaczone przez fachowcA takim
        zachowaniem robi dzieciom krzywde. Ze beda mialy zachwiane poczucie wartosci,
        bezpieczenstwa. M stwierdzil ze zadna glupia baba nie bedzie mu mowila jak ma
        postepowac z dziecmi. Jezeli ma ochote kupowac dzieciom prezenty po kilkaset
        zlotych to bedzie to robil. A potem wyjezdza i placi na dzieci 500zl.
    • exmarine Re: Rozwód z marynarzem 29.04.05, 23:55
      Cześć Kobietki,
      Przeczytałem wszystkie Wasze posty zarówno na tym jak i na drugi forum-riposta
      i generalnie tak tylko uśmiechałem się do siebie w czasie tej lektury jednak po
      przeczytaniu postu carry1 zdecydowałem sie zabrać głos, co mam nadzieję
      zostanie mi wybaczone.
      Sam jestem z wykształecenia oficerem marynarki, kiedyś fanatykiem tego zawodu,
      nadal pasjonatem wszystkiego co związane z morzem. Na wachtach morskich
      spędziłem 12 lat i myśle, że mogę podzielić sie z Wami kilkoma uwagami...
      Pierwsza uwaga dotyczy postu carry1, z tego co piszesz zrozumiałem, że Twój
      były mąż pływał więcej i więcej żeby być kapitanem... Muszę przyznać, że w
      ciągu całej mojej kariery marynarskiej spotkałem bardzo niewiele osób o takim
      podejściu do tego zawodu, tzn generalnie wszyscy moi znajomi zawsze obmyślali
      plan co zrobić, żeby pływać mniej albo nie pływać wcale...Myśle, że twój były
      mąż przedstawia pewien typ ludzi, dla których kariera znaczy więcej niż
      cokolwiek innego i to nie ma znaczenia czy pływa czy jest kierownikiem hurtowni
      materiałów biurowych zawsze zostawi to co ważne dla tego co najważniejsze dla
      niego tzn dla kariery ...a tymczasem udane małżeństwo/rodzina zawsze wymaga
      jakiegoś kompromisu, czasem rezygnacji z czegoś, tacy ludzie jak on żyją także
      i na lądzie i unieszczęśliwiają innych...właściwie to niech sobie idzie w
      diabły,a Ty carry1 walcz tylko o Twoje dzieci , o dobre z nimi stosunki
      emocjonalne jestem pewien , że któregoś dnia dostrzegą kto jest dla nich dobry
      i to, że tatusiowy prezencik nie zastąpi mamusinej miłości, jestem przekonany,
      że tu odniesisz sukces choć oczywiście nie możesz zakazać im widywać się z
      ojcem.., myślę , że rozumiem jak bardzo jest Ci teraz ciężko...
      Trzymaj sie...mocno
      jeszczew kilku kwestiach kwestia tego forum... dziewczyny uciekły z tego forum
      bo jak pisały bruździła im tu niejaka kraxa, hmm to forum bez kraxy jest
      niestety bardzo jednostronne i zamieniło sie w koło wzajemnej adoracji, troszkę
      tak jakbyście nie chciały słyszeć opinii innych niż cukierkowe wychwalanie
      związków z marynarzami, kraxa choć niepotrzebnie lała jad merytorycznie miała w
      bardzo wielu kwestiach racje i uważam że sporo straciłyście wiedzy może niezbyt
      popularnej i miłej na temat marynarski... Powróćmy do sprawy podatków... hmm
      dziwie, śieże nie płacicie praktycznie niemal w każdym przypadku obywatel
      polski zatrudniony za granicą musi płacić podatek w Polsce, niestety
      fantastyczna zasada wzajemności nie opbowiązuje od 01.01.2003 a co za tym idzie
      należy fiskusowi w kraju przedstawić pita i rozliczyć sie z podatku , w
      większości przypadków trzeba oddać 40% dochodu, nioestety ale takie jest nasze
      prawo podatkowe... Nie ma sensu powoływanie sie na umowy o unikaniu podwójnego
      opodatkowania bo one zapobiegają płaceniu pdattków dwa razy ale nie powodują,
      że nie płaci się go nigdzie, a poczytajcie troszkę kontraktów waszych mężów z
      reguły jest tam w jednym z ostatnich punktów napisane, że podate nie został
      odprowadzony i jest on wyłącznie indywidualną sprawą zatrudnionego....

      Dobra teraz przechodzę do kwestii zdrady no tu muszę was rozczarować generalnie
      to już tylkjo stereotyp marynarze zupełnie nie odbiegają tu od swoich
      odpowiedników lądowych,a nawet powiedziałbym, że są od nich bardziej
      wstrzemiężliwi, choć tak jak i wszędzie wszystko zależy od systemu wartości
      jueśli ktoś ulega tak bardzo propagowanemu niestety przez media wsółczesnemu
      systemowi wartości jakim jest seks pieniądz i kariera to nie musi pływać, też
      zdradzi..spójrzcie tylko co serwuje telewizja i kolorowe czasopisma , ja
      uważam , że jest to totalne dno moralne niestety wielu osobom to imponuje...

      Kwestia ogólna zawodu: zawód marynarza ulega każdego roku większej degradacji,
      już chyba znaczniew ponad połowa zatrudnionych to załogi i oficerowie z krajów
      trzeciego świata bo tu chodzi tylko o jedno...redukcję kosztów.. armatorzy nie
      mają już zbyt na czym oszczędząć a na ludziach mogą oszczędzić zawsze i zawsze
      będą to robić a za tym postępuje degradacja marynarzy niestety to są fakty...
      Musimy sobie powiedzieć jasno, mamy te miejsca pracy dlatego, że wśród
      zachodnioeuropejczyków nie ma chętnych do pływania...

      niestet na dziś musze kończyć sorki zabłędy ale piszę szybko i literówki się
      zdarzają :))
      Trzymajcie sie dziewczyny
      Exmarine jeszcze sie odezwę..
      • irazone Re: Rozwód z marynarzem 02.05.05, 08:40
        exmarine napisał:

        > Cześć Kobietki,
        > Przeczytałem wszystkie Wasze posty zarówno na tym jak i na drugi forum-
        riposta
        > i generalnie tak tylko uśmiechałem się do siebie w czasie tej lektury jednak
        po
        >
        > przeczytaniu postu carry1 zdecydowałem sie zabrać głos, co mam nadzieję
        > zostanie mi wybaczone.


        oczywiście,że nie zostało wybaczone-bo nie ma co wybaczać :)


        > Sam jestem z wykształecenia oficerem marynarki, kiedyś fanatykiem tego
        zawodu,
        > nadal pasjonatem wszystkiego co związane z morzem. Na wachtach morskich
        > spędziłem 12 lat i myśle, że mogę podzielić sie z Wami kilkoma uwagami...
        > Pierwsza uwaga dotyczy postu carry1, z tego co piszesz zrozumiałem, że Twój
        > były mąż pływał więcej i więcej żeby być kapitanem... Muszę przyznać, że w
        > ciągu całej mojej kariery marynarskiej spotkałem bardzo niewiele osób o takim
        > podejściu do tego zawodu, tzn generalnie wszyscy moi znajomi zawsze obmyślali
        > plan co zrobić, żeby pływać mniej albo nie pływać wcale...Myśle, że twój były
        > mąż przedstawia pewien typ ludzi, dla których kariera znaczy więcej niż
        > cokolwiek innego i to nie ma znaczenia czy pływa czy jest kierownikiem
        hurtowni
        >
        > materiałów biurowych zawsze zostawi to co ważne dla tego co najważniejsze dla
        > niego tzn dla kariery ...a tymczasem udane małżeństwo/rodzina zawsze wymaga
        > jakiegoś kompromisu, czasem rezygnacji z czegoś, tacy ludzie jak on żyją
        także
        >
        > i na lądzie i unieszczęśliwiają innych...właściwie to niech sobie idzie w
        > diabły,a Ty carry1 walcz tylko o Twoje dzieci , o dobre z nimi stosunki
        > emocjonalne jestem pewien , że któregoś dnia dostrzegą kto jest dla nich
        dobry
        > i to, że tatusiowy prezencik nie zastąpi mamusinej miłości, jestem
        przekonany,
        > że tu odniesisz sukces choć oczywiście nie możesz zakazać im widywać się z
        > ojcem.., myślę , że rozumiem jak bardzo jest Ci teraz ciężko...
        > Trzymaj sie...mocno
        > jeszczew kilku kwestiach kwestia tego forum... dziewczyny uciekły z tego
        forum
        > bo jak pisały bruździła im tu niejaka kraxa, hmm to forum bez kraxy jest
        > niestety bardzo jednostronne i zamieniło sie w koło wzajemnej adoracji,
        troszkę
        >
        > tak jakbyście nie chciały słyszeć opinii innych niż cukierkowe wychwalanie
        > związków z marynarzami, kraxa choć niepotrzebnie lała jad merytorycznie miała
        w
        >
        > bardzo wielu kwestiach racje i uważam że sporo straciłyście wiedzy może
        niezbyt
        >
        > popularnej i miłej na temat marynarski...


        nie tylko dlatego tam się przeniosłyśmy-tu zabrakło administartora,który zbyt
        agresywne wypowiedzi mógłby wykasować-bo nie jest to potrzebne na żadnym forum.
        natomiast cenię sobie bardzo Twoją wypowiedź-i serdecznie zapraszam na ripostę.
        masz rację,że zrobiło się tam ostatnio troszkę jednostronnie-dlatego mam
        nadzieję,że wniesiesz nowy podmuch do nasego grona :)
        zapraszam do dyskusji :)


        Powróćmy do sprawy podatków... hmm
        > dziwie, śieże nie płacicie praktycznie niemal w każdym przypadku obywatel
        > polski zatrudniony za granicą musi płacić podatek w Polsce, niestety
        > fantastyczna zasada wzajemności nie opbowiązuje od 01.01.2003 a co za tym
        idzie
        >
        > należy fiskusowi w kraju przedstawić pita i rozliczyć sie z podatku , w
        > większości przypadków trzeba oddać 40% dochodu, nioestety ale takie jest
        nasze
        > prawo podatkowe... Nie ma sensu powoływanie sie na umowy o unikaniu
        podwójnego
        > opodatkowania bo one zapobiegają płaceniu pdattków dwa razy ale nie powodują,
        > że nie płaci się go nigdzie, a poczytajcie troszkę kontraktów waszych mężów z
        > reguły jest tam w jednym z ostatnich punktów napisane, że podate nie został
        > odprowadzony i jest on wyłącznie indywidualną sprawą zatrudnionego....
        >
        > Dobra teraz przechodzę do kwestii zdrady no tu muszę was rozczarować
        generalnie
        >
        > to już tylkjo stereotyp marynarze zupełnie nie odbiegają tu od swoich
        > odpowiedników lądowych,a nawet powiedziałbym, że są od nich bardziej
        > wstrzemiężliwi, choć tak jak i wszędzie wszystko zależy od systemu wartości
        > jueśli ktoś ulega tak bardzo propagowanemu niestety przez media wsółczesnemu
        > systemowi wartości jakim jest seks pieniądz i kariera to nie musi pływać, też
        > zdradzi..spójrzcie tylko co serwuje telewizja i kolorowe czasopisma , ja
        > uważam , że jest to totalne dno moralne niestety wielu osobom to imponuje...
        >
        > Kwestia ogólna zawodu: zawód marynarza ulega każdego roku większej
        degradacji,
        > już chyba znaczniew ponad połowa zatrudnionych to załogi i oficerowie z
        krajów
        > trzeciego świata bo tu chodzi tylko o jedno...redukcję kosztów.. armatorzy
        nie
        > mają już zbyt na czym oszczędząć a na ludziach mogą oszczędzić zawsze i
        zawsze
        > będą to robić a za tym postępuje degradacja marynarzy niestety to są fakty...
        > Musimy sobie powiedzieć jasno, mamy te miejsca pracy dlatego, że wśród
        > zachodnioeuropejczyków nie ma chętnych do pływania...
        >
        > niestet na dziś musze kończyć sorki zabłędy ale piszę szybko i literówki się
        > zdarzają :))
        > Trzymajcie sie dziewczyny
        > Exmarine jeszcze sie odezwę..
    • irazone Re: Rozwód z marynarzem 02.05.05, 08:32
      przykre to co piszesz i smutno mi-współczuję.
      ale wierz mi-nie tylko wśród rodzin marynarskich zdarzają się takie...
      ewenementy jak Twój ex.
      aczkolwiek Twoje rady są bardzo cenne i dziękuję,że potrafiłaś to przedstawić w
      taki sposób-a nie pełen agresji(jak to się innym zdarzało).
      zapraszam na nasze drugie-bardziej odwiedzane forum
      marynarki-riposta :)
      • kraxa do irazone 02.05.05, 16:47
        Czy prawda dotyczaca podatków przedstwiona w "nieagresywnej" formie spowoduje,
        ze zaczniecie placic? Nie sadze. Fajna mialyscie wymówke, zeby nie przyjmowac
        moich argumentów do wiadomosci. ale w sytuacji gdy TO SAMO mówi Wam exmarine-
        jak sie zachowacie. Moze podyskutuj znim merytorycznie, przedstaw mu swoje
        argumenty, ze NIE MA RACJI- masz jakies w ogóle?


        Co do tonu wypowiedzi poczytaj sobie- raz jeszcze nasz "wymiane zdan". zaczelo
        sie od tego, ze smialam zakwestionowac twoje pobozne zyczenia co do kwestii
        podatków. Jak mi odpowiedzialas? Potem rzucilyscie sie wszystkie. A racja gdzie
        jest to juz kazdy widzi.
        • irazone do kraxa 02.05.05, 18:21
          jeśli chcesz-to zapraszam Ciebie na ripostę-zobaczymy czy potrafisz spokojnie
          dyskutować.
          i najpierw przeczytaj swoje wypowiedzi-i zastanów się czy były takie same jak
          exmarine-czy ziejące jadem i agresją...
          pozdrawiam
    • kraxa to byl poczatek 04.05.05, 15:10
      nie jest wbrew pozorom tak malo :-P
      Autor: kraxa
      Data: 10.03.2005 13:58 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Szczegolnie, zw wiekszosc marynarzy uchyla sie od placenia podatków i ZUS-u.
      • irazone no i? 04.05.05, 15:36

        • kraxa nie zauwazylas jak odpowiedzialas 04.05.05, 15:47
          Na moja nie dosc, ze zgodna z faktami, to jeszcze lakoniczna odpowiedz. Potem
          to juz poszla lawina. Naprawde tego nie widzisz?
          • irazone zauważyłam 04.05.05, 16:05
            owszem,ostro.
            ale dla mnie to unikanie podwójnego opodatkowania-bo jak napisałam na
            ripoście,podatki płacimy zupełnie uczciwie.
            może to było na zasadzie uderz w stół a nożyce się odezwą...
            • irazone Re: zauważyłam 04.05.05, 16:08
              ale nadal pozostaje pytanie-no i co w związku z tym?
          • kraxa to wyjasnia skad sie wzial 04.05.05, 16:13
            "agresywny ton" moeje wypowiedzi. zostaBam brzydko mówiac "zaszczekana", a ja
            nie klade uszu po sobie, szczególnie kiedy jestem przekonana o slusznosci
            swoich opinii.
            • irazone Re: to wyjasnia skad sie wzial 04.05.05, 16:18
              kraxa napisała:

              > "agresywny ton" moeje wypowiedzi. zostaBam brzydko mówiac "zaszczekana", a ja
              > nie klade uszu po sobie, szczególnie kiedy jestem przekonana o slusznosci
              > swoich opinii.


              rozumiem.
              wybacz
              • kraxa wybaczam:-) 04.05.05, 16:39
                Gdyby ta dyskusja od poczatku nie zdryfowala w kierunku oceny mojego pozycia
                malzenskiego, to pewnie kazda strona zaoszczedzila by sobie troche stresów. Ale
                prosze mnie zrozumiec, kiedy czytam, ze tu jakies bzdury wypisuje, ze doilam
                swojego meza, a w ogóle to mi chlopa brakuje to wysnulam niestety wniosek, ze
                autorki takich wypowiedzi musza byc mocno ograniczone. Bo widza siebie tylko
                przez przymat faceta, i nie dopuszczaja opcji, ze kobieta zanim sie poznali
                byla bardziej majetna od studenta WSm. Potem to juz faktycznie trudno mi byloby
                przebic zarobki DP operatora. Ale bynajmniej nie przeslonilo mi to faktu, ze
                ten zwiazek byl pulapka na mnie i zrobilam wszystko, zeby sie z niego
                wyswobodzic, zachowujac wlasna godnosc. A to wlasnie to bylo najczescie j przez
                moje przeciwniczki kwestionowane i opluwane.
                • carry1 Re: wybaczam:-) 04.05.05, 23:31
                  kraxa. widze ze nie jestem odosobniona w ucieczce od meza marynarza. Tez bylam
                  zawsze oceniana jako ta ktora poleciala na kase, latwe zycie. Tylko ze nikt nie
                  wie jak to "latwe" zycie z marynarzem wyglada. zastanawiam sie czy tez tak jak
                  ja musialas walczyc przy rozwodzie? to moj mail, jak bedziesz miala ochote to
                  napisz kateb@wp.pl
                • carry1 Re: wybaczam:-) 05.05.05, 08:28
                  Kraxa sorki ale pomylilam adres mailowy. napisz do mnie bo im dluzej czytam
                  posty o tobie tym wieksza sympatia do ciebie pałam. Mysle ze cie rozumiem.
                  Czuje sie tak samo jak ty. katebbb@wp.pl
                  • caligirl Re: wybaczam:-) 19.05.05, 09:28
                    No i zaczelo sie:) wojna z kraxa is back:) Carry a z jakiego powodu sie
                    rowodzicie bo jakos do tego nie doszlam. Zdradzal cie i to bylo powodem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka