29.04.05, 20:15
Porzucił mnie bez słowa, nagle. Odłożył na bok jak zużytą zabawkę. Nagle
spotkałam go z inną. To był szok, bo miało być tak pięknie,wspólne plany na
teraz i na dłużej. To było rok temu. Przemodliłam i przepłakałam ten rok- by
zapomnieć. Nie umiem. Dziś ( mimo że prawie wcale się nie widujemy)
zobaczyłam go z nią pod rękę na ulicy. Dobrze że mnie nie widzieli. Musiałam
usiąść na ławce z wrażenia. To tak jakby uderzonym być w sam środek. Ból po
roku jest taki sam jak na początku. Jestem brzydka, porzucona, odtrącona, nic
nie warta. I mimo tego jak postąpił ze mną ja go nadal kocham.
Obserwuj wątek
    • dr.rocco Re: Porzucona 29.04.05, 20:42
      Jak sie zakochasz w innym to sie wszystko zmieni , i wiecej wiary w siebie !!!
      Wiem , ze teraz cierpisz , bywa , ze sie dlugo cierpi , ale kiedys sie
      to skonczy , mam nadzieje , ze zakochasz sie ponownie i tym razem w kims
      kto jest tego wart.
      • byhanya Re: Porzucona 29.04.05, 23:37
        nich sobie idzie. tylko duren zostawia zloto na ulicy. nie pasowaliscie do
        siebie i tyle. ja wtakich wypadkch dziekowalam bogu, ze nie zdazylam zie
        bardziej z takim zwiazac. glowa do gory. pozdrawiam.
    • widokzmarsa Re: Porzucona 30.04.05, 00:41
      jeżeli przeżywamy czyjeś odejście czy zdradę przez bardzo długi czas, zazwyczaj
      oznacza to, że nie umiemy poradzić sobie z własnym zyciem. To wciąż
      powracające "dlaczego on/ona tak zrobiła/ oznacza że nie mamy celu który
      pozwoliłby nam realizować siebie w stosunku do siebie a nie do innych osób.
      Najlepsze i najszczęśliwsze związki wynikają ze zrozumiełej przez obie strony
      niezależności partnerów. W innym przypadku ktoś musi być niewolnikiem a to może
      skończyć się źle. Tradycyjnie podległa jest kobieta i to ona najczęściej traci.
      • lonesome Re: Porzucona 30.04.05, 01:00
        Pieprzysz...
        Mam tyle zajęć, tyle różnych hobby, potrafie odtrącić tysiące mężczyzn, ale nie
        tego jedynego, który jest w mych myślach i gdy zawoła, stane u jego boku...
        • widokzmarsa Re: Porzucona 30.04.05, 08:04
          to tylko potwierdza rozpowrzechnioną tezę o tym jak wiele jest
          niezrównowazonych kobiet, które pomimo zaangażowania w nowy zwiazek, zdradzają
          swoich obecnych partnerów z byłymi, jakże często pomimo oczywistego faktu, że
          potraktowane zostały jak śmiecie.
          Zdrowy umysł(a takich jest pewnie najwyżej z 20%) łatwiej znosi utratę partnera
          i przystosowanie się do nowej rzeczywistości. Hobby to nie to oczym ja piszę.
          • alpepe Re: Porzucona 01.05.05, 20:07
            fajnie piszesz, lubię Cię czytywać :-)
    • fajnaret Re: Porzucona 30.04.05, 09:07
      Tylko wszystko jest w porządku jak to wy pierwsze rzucacie. Jak jest na odwrót
      to macie wielkie pretensje do całego swiata. Jesteście w stanie wykonać nawet
      największy wymiar kary. Uważa że dobrze zrobił. A moze ci sie to należało co???
    • landrynka8 Re: Porzucona 30.04.05, 09:34
      Tak bywa w życiu. Rzadko jest tak że I -partner jest już tym ostatnim.
      Wyciągnij wnioski, zadbaj o siebie, idz do kosmetyczki, kup sobie np.ładne
      perfumy. I myśl pozytywnie.
      Ps. mężczyżni to szybko sobie znajdują zastępstwo.
      • katja Re: Porzucona 30.04.05, 10:38
        OOLLUU! Tacy sa mezczyzni. Rzucaja na ogol bez slowa i juz maja nastepna partnerke.
        Twoj nie jest zadnym wyjatkiem. Po prostu szukaja az trafi im sie prawdziwa
        milosc. Wtedy sa "raczej" wierni. Byc moze on znow ta nowa rzuci i pojdzie
        szukac dalej.
        Rozumiem twoj bol. Nie udawaj na sile, ze nie boli tylko placz sobie gdy musisz
        i tesknij, szybciej dojdzesz do siebie. Nie znam nikogo kto by nie zapomnial po
        roku albo dwoch.
        Wez to sobie jako jedno ze smutkow zycia. Nie ma rozy bez kolcow. Nie ty
        pierwsza i nie ostatnia przez to przechodzisz, prawda?
        A niestety zwiazek z mezczyzna to ryzyko; raz sie uda a setki razy nie.
        Nie szukaj innego na sile, bo to jeszcze gorzej a nastepna milosc sama przyjdzie
        , gdy najmniej sie jej spodziewasz. Dbaj o siebie i trzymaj sie cieplo. Jutro
        bedzie lepiej...
        • landrynka8 Katja, 30.04.05, 10:54
          ja rozumiem że to nie do mnie?
    • sagis Jeśli po tym wszystkim,co Ci zrobił kochasz go wci 30.04.05, 11:07
      ąż, to znaczy, że jesteś głupia. Sorry za ostre słowa, ale inaczej nie można
      tego tłumaczyć. Wymarz go ze swojego serca i zacznij żyć bez niego. On nie jest
      wart Twojego jednego spojrzenia i jednej chwili z Tobą.
      Spotkasz lepszego dla siebie. Tak jest w życiu, że trzeba być otwartym na coś
      nowego i lepszego.
      • sagis Najgorsze jest dla ludzi,jeśli przywiązują się do 30.04.05, 11:08
        tego, co stracili, a nie było to nawet dobre dla nich. Trzeba patrzeć
        optymistycznie, że to lepsze jest przed nami. I tak jest ze wszystkim w życiu.
    • dr.verte Re: Porzucona 30.04.05, 11:10
      oollaa3 napisała:

      > Dziś ( mimo że prawie wcale się nie widujemy)
      > zobaczyłam go z nią pod rękę na ulicy. Dobrze że mnie nie widzieli. Musiałam
      > usiąść na ławce z wrażenia. To tak jakby uderzonym być w sam środek.


      Myślałaś ze do zakonu pójdzie czy że też będzie poscił przez rok?
      • brytan Re: Porzucona 30.04.05, 12:07
        tu trzeba spojrzec na zupelnie co innego.
        odrzucenie kojarzy sie kobiecie z jej mala atrakcyjnoscia, itd
        jej samowartosc spadla w dol, bo przeciez woli inna.
        • oollaa3 Re: Porzucona 30.04.05, 14:20
          Odrzucenie to straszna rzecz, to że jestem juz nikim, że wybrał tamtą, bo jest
          lepsza.
          Co do porzedniego postu- wiedziałam ze nie pości, bo w końcu zostawił mnie bez
          słowa dla niej. Więc wiadome ,że jest z nią. Piszę tylko , że ten oczywisty
          fakt, po roku nadal tak mnie boli, że trudno to opisać.
    • anahella Re: Porzucona 30.04.05, 15:12
      Zwiazek nie konczy sie z chwila rozstania. On trwa nadal w Twojej glowie.
      Obawiam sie, ze tylko czas moze to wyleczyc. Jak dlugo? Nie wiem. Mi kiedys
      zajelo to 4 lata i dopiero po tym czasie moglam zajac sie kims innym na
      powaznie.

      Pozwol swojemu sercu, by sie do tamtego pana wypalilo. Pomoc Ci moze tylko
      zajecie sie czyms innym. To jest dla Ciebie najlepsza pora by zainwestowac w
      cos innego: nie mowie tu o nowym mezczyznie na zasadzie "klin klinem" tylko o
      tym by zaczac robic cos nowego w zyciu. Moze jest cos, co kiedys chcialas
      robic ale nigdy nie mialas na to czasu (np. szycie, pisanie opowiadan, uprawa
      ogrodka)? Zobacz, ze ten czas jest dany Tobie, nie jemu wiec mozesz go
      wykorzystac. Co w tym czasie zdobedziesz bedzie tylko Twoje.
      • oollaa3 Re: Porzucona 01.05.05, 17:32
        Ten rok wypełniałam bardzo intensywnie, harowałam w pracy, brałam nadgodziny,
        weekendy, żeby nie myśleć. Kurs angielskiego, aerobik. Czasem padałam na nos ze
        zmęczenia, dobrze było w zimie, dzień krótki, zaraz zasypiałam.
        Czasem łapię się na tym że mam ochotę zadzwonić do niego, ale hamuję- bo i po
        co, co powiedzieć. Będą się tylko śmiali- on i ta jego obecna. On jeszcze
        miesiąc temu wysłał mi smsa, ot tak, zaczepił na gg. Nie odpowiadałam, bo co
        powiedzieć. Tęsknię za nim bardzo, nadal kocham, ale chyba już nie chciałabym
        go spotkać. Bo mi się zupełnie nie wiedzie, a on taki szczęśliwy. Wolał ją, nie
        mnie...
        • sagis Re: Porzucona szczęśliwie. 01.05.05, 18:18
          Pewnie on tylko udaje swoje szczęście, bo inaczej nie zaczepiłby Ciebie na gg.
          Ale, zostawił Ciebie i nie powinnaś pozwolić jemu powrócić. To był jego wybór.
          Zły wybór, ale na pewno lepszy dla Ciebie. W życiu tak jest, że daje ono nam
          to, co dla nas jest najlepsze. Jeśli on odszedł od Ciebie to tylko dla Twojego
          dobra.
          Kiedyś przypomnisz sobie te słowa, jak będziesz szczęśliwsza z kimś innym.
          • sagis Re: Porzucona szczęśliwie. 01.05.05, 19:00
            Na innym forum podobnie Ci piszą.
            Trudno jest Ci teraz w to uwierzyć, ale zobaczysz, że jak upłynie trochę wody w
            rzece i będziesz mogła z dystansu(z boku) na to spojrzeć, to inaczej będziesz
            myśleć. Jeśli w ten sposób rozstał się z Tobą, to jest to zły chłopak i obecnej
            dziewczynie zrobi podobnie. Już próbował zaczepić Ciebie na gg. Myślę, że nie
            tylko Ciebie. Pewnie już szuka innej kobiety.
            • oollaa3 Re: Porzucona szczęśliwie. 02.05.05, 11:16
              Tak bardzo bym chciała nabrać już dystansu,żeby nie bolało. Ten ostatni rok był
              koszmarem. Boję się, że spotkam ich na ulicy, nie tak daleko mieszkamy.
              Najchętniej bym się wyprowadziła, ale nie mogę przecież uciekać. Boję się,że
              spotkam się z nimi pod rączkę -twarzą w twarz. Boję się(choć z nikim)o nim nie
              rozmawiam-że ktoś pewnego dnia powie:"o wiesz X się żeni". I że znów zaboli.
              W zyciu nie pomyślałabym ze mozna rok przepłakać i nadal to przeżywać. Po takim
              odtrąceniu. Wiem że macie rację-w tym co piszecie. Tylko uwierzyć trudno
              • anarella30 Re: Porzucona szczęśliwie. 02.05.05, 12:54
                Najlepszym lekarstwem dla ciebie oollaa3, byloby znalezienie sobie nowego
                partnera. Mimo, ze wydaje ci sie to teraz nierealne, bo przeciez kochasz
                tamtego, ale... On nawet nie wie co ty przezywasz, zyje swoim zyciem, jest
                szczesliwy, a wasz zwiazek najpewniej jest dla niego juz wspomnieniem. Nie
                marnuj swojego czasu na rozmyslanie o tym co bylo. To juz nie wroci! Idz do
                przodu tak jak on! Badz szczesliwa tak jak on! Tu boli troche milosc wlasna,
                dlatego badz dumna i badz ponad to wszystko. Uwierz, ze jestes warta, zeby ktos
                ciebie szanowal i byl z toba bez wzgledu na wszystko. A to juz nie bedzie on,
                wiec ruszaj szukac tego innego-lepszego :)
    • matylda12 Re: Porzucona 02.05.05, 12:31
      oollaa3 napisała:
      " I mimo tego jak postąpił ze mną ja go nadal kocham"

      bije mnie, poniża, zdradza ale i tak go kocham......

      dziewczyno weź się w garść!!!!!!!!!!!!!!!!

      tego kwiatu to pół światu jak mawia babcia mojej kolezanki


      • matylda12 Re: Porzucona 02.05.05, 12:48
        no dobra, też kiedyś tak przezywałam porzucenie, dawno dawno ale nie znaczy to,
        że stara jestem, bolało jak cholera, do dzis nie wiem dlaczego odszedł, bardzo
        się bałam, że usłyszę od kogoś, że się żeni, ma dzieci, stało się bo to
        normalna kolej rzeczy, żebrałam o jego miłosc, nie potrafiłam zrozumieć
        dlaczego i to w momencie kiedy było tak cudnie, teraz wiem, że był cholernym
        tchórzem ale trzeba było czasu żeby to zrozumieć, i cieszę się, że wtedy
        odszedł, teraz jestem bardzo szczęśliwa, że nie z nim , nie jego kocham tylko
        Faceta, który wart jest takiej miłości, rozumiem, że nie uwierzysz w to teraz
        ale za jakiś czas docenisz to, że odszedł do innej właśnie wtedy,

        bądź dzielna

    • elilia Re: Porzucona 02.05.05, 22:12
      Tak mi przykro.
      Kolejny dowód na to, że facet to świnia ...
      Życzę ukojenia.
    • ml_500 Re: Porzucona 02.05.05, 23:56
      masz racje kochaj go. nic to nie da ale zawsze forever kochanie
      • oollaa3 Re: Porzucona 03.05.05, 00:22
        Wiem,że to bez sensu, głupota straszna. Naprawdę próbuję nie pamiętać już.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka