vandikia
16.05.05, 12:48
Taki mnie już stres przedslubny złapał, że w sobotę pogryzłabym świadka.
Normalnie jak mu zaczęłam tłumaczyć jak chcę mieć ubrany samochód, a on mi
powiedział, że mnie nie słucha, bo to bedzie niespodziankia ( a znając go
mogłabym się spodziewać równie dobrze brylantów na samochodzie, co
g.ó.w.n.a), to tak mnie zapienił, że miałam jednocześnie łzy w oczach,
krzyczałam i o włos go nie pobiłam. Agresor mi się włączył, że hej. A do
slubu jeszcze 19 dni. Chyba na 3 dni przed zażyczę sobie jakąś kwarantanne,
najlepiej jakby dopuszczane do mnie były tylko nieliczne osoby ;)
PS. Przy okazji na forum będę pewnie wypisywać mętne bzdury...wybaczcie.