Dodaj do ulubionych

Wojna o zmywanie

IP: *.jgora.dialog.net.pl 25.07.02, 13:55
Artykul fantastyczny.Usmialam sie.Mam podobne problemy.Mieszkamy
sobie razem z "nim" i to zwykle jemu bardziej przeszkadza
balagan.Z tymze wyjatkiem ze to mnie uwarza za osobe ktora w
glownej mierze powinna sprzatac.Przyznam szczerze ze jak mam do
wyboru odpoczac lezac po kilkugodzinnej nauce,(jeszcze sie ucze
a on z utesknieniem czeka kiedy przestane) albo to zdecydowanie
wole to pierwsze.Naturalnie ta meska czesc osobowoci u kobiety
to grzech wielki natomiast facet to "swieta krowa" ktora wybiera
sobie sprzataczke i ma dyspense na balagan i prace domowe ?
Niedosc ze rodzisz dziecko, pracujesz to jeszcze musisz
wykazywac wymuszona radosc ze twoj "krol" wykonoje przynajmniej
czesc domowych robot. Pieknie jest byc kobieta.
Obserwuj wątek
    • frisky2 Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 13:57
      Gość portalu: patrycja napisał(a):

      > Artykul fantastyczny.Usmialam sie.Mam podobne problemy.Mieszkamy
      > sobie razem z "nim" i to zwykle jemu bardziej przeszkadza
      > balagan.Z tymze wyjatkiem ze to mnie uwarza za osobe ktora w
      > glownej mierze powinna sprzatac.Przyznam szczerze ze jak mam do
      > wyboru odpoczac lezac po kilkugodzinnej nauce,(jeszcze sie ucze
      > a on z utesknieniem czeka kiedy przestane) albo to zdecydowanie
      > wole to pierwsze.Naturalnie ta meska czesc osobowoci u kobiety
      > to grzech wielki natomiast facet to "swieta krowa" ktora wybiera
      > sobie sprzataczke i ma dyspense na balagan i prace domowe ?
      > Niedosc ze rodzisz dziecko, pracujesz to jeszcze musisz
      > wykazywac wymuszona radosc ze twoj "krol" wykonoje przynajmniej
      > czesc domowych robot. Pieknie jest byc kobieta.

      Ja tam nie tocze wojen o zmywanie. NIe lubie tego i naprawde nie bede sie bil o
      dostep do zlewu.
      • Gość: Liver Re: Wojna o zmywanie IP: 157.25.84.* 25.07.02, 14:02
        A moja żona ma zmywarkę ... w postaci męża czyli mnie :))))
        Ona gotuje i podaje a ja później zmywam.
        Myślimy o kupnie prawdziwej zmywarki :)))
    • kini Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 14:08
      Właśnie ostatnio miałam przyjemność oglądania pleśni porosłej w zlewie mojego
      jedynego. Naczynia pozmywałam, bo on w tym czasie sprzątał mieszkanie. Ale
      pleśń zdrapywał własnoręcznie.
      • frisky2 Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 14:10
        kini napisała:

        > Właśnie ostatnio miałam przyjemność oglądania pleśni porosłej w zlewie mojego
        > jedynego. Naczynia pozmywałam, bo on w tym czasie sprzątał mieszkanie. Ale
        > pleśń zdrapywał własnoręcznie.

        A coz to jest plesn w zlewie w porownaniu do wazkich problemow tego swiata...
    • Gość: Anka Re: Wojna o zmywanie IP: *.jgora.dialog.net.pl 25.07.02, 14:09
      Kiedys w przyplywie natchnienia robil zupe.Poprosilam go o to,
      bo musialam sie uczyc. Poszedl po zakupy i to juz cos.W kuchni
      (to aneks kuchenny a mieszkamy w kawalerce)rozpoczol
      dzialanie... ...Pytaniem: "Gdzie jest garnek na zupe?"Podeszlam
      do szafki i otworzylam drzwiczki, wyjelam garnek.
      "Dlaczego nie kladziesz noze do drewnianego pojemnika?"
      Przestawilam noze tam gdzie ich miejsce.On obral warzywa
      umiessil je w garnku z troche podgotowanym miesem a nastepnie
      poprosil zebym przypilnowala gotujaca sie zupe bo on juz swoje
      zrobil.
      • Gość: Melba Re: Wojna o zmywanie IP: *.chello.pl 25.07.02, 15:39
        Ja na takie pytanie odpowiadam: tam gdzie zwykle - i jakoś garnek "się"
        znajduje.
        • Gość: leo Re: Wojna o zmywanie IP: *.waw.cdp.pl 25.07.02, 16:17
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > Ja na takie pytanie odpowiadam: tam gdzie zwykle - i jakoś garnek "się"
          > znajduje.

          Na pytanie: gdzie jest...? polecam odpowiedz tam gdzie go położyłaś!
          Wkurza ale skutkuje. Sprawdzone!!!
          Wada: ktoś może zacząć (i penie zacznie) stosować to w stosunku do ciebie!!!

          pozdr
    • lastka Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 14:14
      Ja tutaj akurat mam całkiem inne podejście do tego, bo osobiście uwielbiam
      porządek chociaż o zmywarce mogłabym pomysleć choćby takiej w osobie męża...
    • suzy_creamcheese Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 16:05
      Fragment tekstu:
      >Udomowiony mężczyzna wciąż budzi lekceważenie, często także u własnej
      >partnerki.

      No właśnie. Żona zaraz po ślubie chwaliła mnie na wspólnych imprezach jaki to
      ja nie jestem (potrafię gotować, piec ciasto itd.), a ja tylko patrzyłem jak
      faceci gromią mnie wzrokiem. Potem jej poradziłem, żeby chwaliła się czym
      innym. Nie mieliśmy jeszcze dzieci, więc odpadały tematy kupek, ząbków i
      nieprzespanych nocy ;-)
      Wracając do tematu. W domu powinna być zmywarka! Lepiej nie mieć telewizora,
      ale zmywarka musi być. Zawsze są jakieś rzeczy w zlewie, ale nie tak dużo.
      Męża trzeba sobie wychować lub widzieć co się bierze. Jesteś na proszonym
      obiedzie u jego rodziców? Zobacz, czy pomaga matce w kuchni, czy odniesie
      brudne talerze. Sprawdź jak zachowuje się jego ojciec. Jeśli on nie pomaga
      żonie, twój luby też nie będzie.
      U nas w domu nie ma czegoś takiego jak jawny podział obowiązków. Jak widzę, że
      jest brudno to sprzątam. Jak brakuje jedzenia to kupuję. Jak smierdzi pielucha
      syna to nie udaję, że nie czuję. Ponieważ żona też się nie miga jest nam
      łatwiej. Ale nieraz się zdarza, że nam się nie chce i odkurzanie musi poczekać
      do następnej soboty.
      Jeśli dacie facetowi wejść na głowę to wejdzie...

      Ja swojej bym nie dał.
      • kini Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 16:11
        Właśnie. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób ludzie są wychowani.
      • matrek Re: Wojna o zmywanie 25.07.02, 17:22
        suzy_creamcheese napisał:

        > Fragment tekstu:
        > >Udomowiony mężczyzna wciąż budzi lekceważenie, często także u własnej
        > >partnerki.

        Sam robię to i potrafię gotować, piec, sprzątac, wyprać i wiele innych rzeczy,
        no może oprócz porządnego mycia okien i prasowania - tego chyba nigdy sie nie
        nauczę i jestem ogólnie mowiąc zadowolony. Niezalezność, to fajna rzecz.
        Niedawno jednak uslyszalem w radiu wypowiedx pewnej bardzo znanej aktorki,
        zapytanej, czy uważa że mężczyźni są lepszymi kucharzami. Powiedziała: "Tak,
        oczywicie ! Ale z drugiej strony, mężczyzna przy garach... - to takie
        niemęskie..."
    • Gość: leo Re: Wojna o zmywanie IP: *.waw.cdp.pl 25.07.02, 16:26
      Troche sie rozprawie ze stereotypami z postów powyżej.
      U siebie w domu nie miałem żadnych domowych obowiązków (dawno temu zmywanie raz na tydzień; później
      zmywarka rozwiązała ten problem). Pranie, sprzątanie, prasowanie - czynności absolutnie nie znane.

      Od pół roku mieszkam ze swoją dziewczyną i nie ma żadnych problemów (z mojej strony). To co jest do zrobienia
      dzieli się na pół. Żadna, ale to żadna z czynności domowych nie jest ani na tyle trudna ani an tyle męcząca żeby
      przeciętny facte nie mógł jej podołać.

      Tak naprawdę nie chodzi o to że facteom nie przeszkadza bałagan - myśle że w rzeczywistościich stosunek jest
      podobny jak kobiet. Poprostu lenistwo jest silniejsze. Tutaj widze duzą przestrzeń dla różnych działań
      motywacyjnych, ale nie odwarze się podpowiadać co mogłoby pomóc.

      Nie chciałbym być źle zrozumiany - nie wystawiam sobie laurki, tylko chce pokazać, że niecheć do prac domowych
      jest spowodowana głównie lenistwem i złą wolą. Myśle, że daje to pewne wytłumaczenie w zakresie motywacji oraz
      pomaga "walczyć" z przyczynami.

      Życze powodzenia wszystkim namawiającym swoich partnerów do prac domowych
      • martyna14 Re:Martyna 25.07.02, 16:53
        Gość portalu: leo napisał(a):

        > Troche sie rozprawie ze stereotypami z postów powyżej.
        > U siebie w domu nie miałem żadnych domowych obowiązków (dawno temu zmywanie
        raz
        > na tydzień; później
        > zmywarka rozwiązała ten problem). Pranie, sprzątanie, prasowanie - czynności
        ab
        > solutnie nie znane.
        >
        > Od pół roku mieszkam ze swoją dziewczyną i nie ma żadnych problemów (z mojej
        st
        > rony). To co jest do zrobienia
        > dzieli się na pół. Żadna, ale to żadna z czynności domowych nie jest ani na
        tyl
        > e trudna ani an tyle męcząca żeby
        > przeciętny facte nie mógł jej podołać.
        >
        > Tak naprawdę nie chodzi o to że facteom nie przeszkadza bałagan - myśle że w
        rz
        > eczywistościich stosunek jest
        > podobny jak kobiet. Poprostu lenistwo jest silniejsze. Tutaj widze duzą
        przestr
        > zeń dla różnych działań
        > motywacyjnych, ale nie odwarze się podpowiadać co mogłoby pomóc.
        >
        > Nie chciałbym być źle zrozumiany - nie wystawiam sobie laurki, tylko chce
        pokaz
        > ać, że niecheć do prac domowych
        > jest spowodowana głównie lenistwem i złą wolą. Myśle, że daje to pewne
        wytłumac
        > zenie w zakresie motywacji oraz
        > pomaga "walczyć" z przyczynami.
        >
        > Życze powodzenia wszystkim namawiającym swoich partnerów do prac domowych



        Zgadzam sie z Toba w stu procentach lenistwo, lenistwo ....Gratuluje postawy
        (musisz byc fajnym facetem)a co do tych poczynan motywacyjnych to prosze napisz
        cos wiecej moze pomoze .

        Pozdrowionka
    • paw_dady kup se zmywarke 25.07.02, 22:09
      skoro pracujem masz kase on tez to kupta zmywarke zatrudnijta filipinke i po
      sprawie.
    • Gość: madzia_ Re: Wojna o zmywanie IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 12:06
      Hej,
      ja wlasnie wczoraj przekonalam sie ze moj chlopak wspaniale sprzata do tej pory
      jestem w szoku :)))) i jestem bardzo zadowolona :)). W srode zaprosil swoich
      kolegow na piwko ... siedzieli do rana a balagan w tym pokoju, kuchni i wogole
      w calym mieszkaniu byl wielki. Wstalam rano i juz myslalam o tym ile czeka mnie
      sprzatania po powrocie z pracy, caly ranek nie dawalo mi to spokoju, wsiadlam
      wiec w samochod o 12.00 i mowie jade sprzatac, bo jak zaczne o 15.00 to do rana
      nie zdaze, wchodze do domu a tam .... blysk, naczynia pomyte, wszystko
      poukladane, porzadek az milo wiec co ja mialam biedna zrobic wrocilam do
      pracy ...
      • Gość: leo Re: Wojna o zmywanie IP: *.datastar.pl 26.07.02, 12:23
        ja tak troszkę nie na temat (dla odmiany) .................. fajną masz pracę!
        • Gość: betina Re: Wojna o zmywanie IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 13:21

          > ja tak troszkę nie na temat (dla odmiany) .................. fajną masz pracę!


          własnie to samo mialam powiedziec!:-))
        • Gość: madzia_ Re: Wojna o zmywanie IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 14:12
          Odnosnie pracy ... sa dni gdzie siedze 8 godzin non stop ale sa takie jak
          ostatnio gdzie praktycznie nie ma co robic ... prezes w Warszawie ... a
          jestesmy 2 dziewczyny w biurze i trzymamy sie razem, raz jedna wychodzi raz
          druga kwestia dogadania sie.
    • zocha4 Re: Wojna o zmywanie 26.07.02, 14:33
      Gość portalu: patrycja napisał(a):

      > wykonoje

      Jak widac z tej twojej nauki i tak niewiele wychodzi, wiec zabierz
      sie lepiej za nauke sprzatania i gotowania.
    • Gość: Stefan telefan Re: Wojna o zmywanie IP: *.adrenalina.ids.pl 26.07.02, 16:17
      Ja mam problem problem ze swoją dziewczyną (mieszkamy
      razem), że wysłuchuje ciągłych pretensji o to, że czegoś
      nie posprzątałem. Ciekawy jestem babskiego punktu widzenia.

      To fakt nie sprzątam. Tzn. Nie odkurzam, nie wycieram
      kurzy, nie myje luster. Za to gotuje (podobno dobrze),
      prasuje sobie, zmywam, czasem piore. (Akurat, te rzeczy
      podczas cyklicznych awantur o brak sprzątania nie zostają
      zauważone, ale coś tam). Wynika to z tej prostej
      przyczyny, że mam trochę mało czasu wolnego, a ten który
      mam staram sobie zagospodarować tak, żeby przypadkiem nie
      leżeć w domu przed telewizorem.

      Dąże do tego, że można mieć inne priorytety w życiu niż
      'sprzątanie mieszkanie na glanc' i skoro mam już mało
      czasu to mogę zrobić coś innego niż sprzątać. Wole się
      czegoś nowego nauczyć (jestem informatykiem), pojeździć
      na rowerze, pójść do kina, na browar, mecz, czy poprostu
      porozmawiać a nie co dwa dni zapieprzać z odkurzaczem i
      połowe wolnego czasu spędzać na tym, żeby w mieszkaniu
      było czysto (IMHO brudno to u nas nie jest). Szczególnie,
      że dużo w domu nie przebywamy, ponieważ
      a) studiuje wieczorowo, więc standardowy koniec dnia i
      początek wolnego to 21
      b) ona pracuje 12 godzin co drugi dzień
      c) jak już mamy wolne to zazwyczaj wychodzimy gdzieś na
      miasto.

      Druga sprawa to imho niezłą lipą jest wymaganie, aby w
      pokoju w którym się pracuje był porządek. Mamy pokój w
      którym stoi komputer, podczas pracy robie nam nim
      kontrolowany syfex to jest: książki, kartki z zapiskami,
      wydruki, etc. Zdaniem mojej dziewczyny to jest syfex,
      więc jej zdaniem idealny nie było jakbym kończąc prace (a
      jeżeli robie coś w domu to do późna w nocy) robił
      porządki, tylko po to, żeby nastepnego dnia, po powrocie
      z pracy / szkoły robił kontrolowany syfex jeszcze raz.

      Więc tak jest. Z racji częstych awantur szukaliśmy
      rozwiązań, żeby to zmienić. Pierwszy pomysł to był
      grafik. Kto nie wypełni przez tydzien swojego grafika
      stawia w knajpie obiad. Po miesiącu czy półtora daliśmy
      spokój, bo co tydzień wychodziliśmy na obiad, który
      oczywiście ja stawiałem i okazało się, że stanowi to zbyt
      duże obciążenie budżetu. Potem miały być karteczki,
      napotkało to na opór dziewczyny, no bo 'kierwonikowi to
      się płaci' więc kolejny nie wypał. Moje próby
      samodzielnej mobilizacji spełzają na niczym, bo zawsze
      znajdzie się coś co będzie dla mnie bardziej zajmujące
      niż sprzątanie, poza tym autentycznie jest to dla mnie
      tak mało ważne, że poprostu o tym zapominam.

      Jakieś komentarze z drugiej strony barykady?
      • frisky2 Re: Wojna o zmywanie 26.07.02, 16:40
        Gość portalu: Stefan telefan napisał(a):

        > Ja mam problem problem ze swoją dziewczyną (mieszkamy
        > razem), że wysłuchuje ciągłych pretensji o to, że czegoś
        > nie posprzątałem. Ciekawy jestem babskiego punktu widzenia.
        >
        > To fakt nie sprzątam. Tzn. Nie odkurzam, nie wycieram
        > kurzy, nie myje luster. Za to gotuje (podobno dobrze),
        > prasuje sobie, zmywam, czasem piore. (Akurat, te rzeczy
        > podczas cyklicznych awantur o brak sprzątania nie zostają
        > zauważone, ale coś tam). Wynika to z tej prostej
        > przyczyny, że mam trochę mało czasu wolnego, a ten który
        > mam staram sobie zagospodarować tak, żeby przypadkiem nie
        > leżeć w domu przed telewizorem.
        >
        > Dąże do tego, że można mieć inne priorytety w życiu niż
        > 'sprzątanie mieszkanie na glanc' i skoro mam już mało
        > czasu to mogę zrobić coś innego niż sprzątać. Wole się
        > czegoś nowego nauczyć (jestem informatykiem), pojeździć
        > na rowerze, pójść do kina, na browar, mecz, czy poprostu
        > porozmawiać a nie co dwa dni zapieprzać z odkurzaczem i
        > połowe wolnego czasu spędzać na tym, żeby w mieszkaniu
        > było czysto (IMHO brudno to u nas nie jest). Szczególnie,
        > że dużo w domu nie przebywamy, ponieważ
        > a) studiuje wieczorowo, więc standardowy koniec dnia i
        > początek wolnego to 21
        > b) ona pracuje 12 godzin co drugi dzień
        > c) jak już mamy wolne to zazwyczaj wychodzimy gdzieś na
        > miasto.
        >
        > Druga sprawa to imho niezłą lipą jest wymaganie, aby w
        > pokoju w którym się pracuje był porządek. Mamy pokój w
        > którym stoi komputer, podczas pracy robie nam nim
        > kontrolowany syfex to jest: książki, kartki z zapiskami,
        > wydruki, etc. Zdaniem mojej dziewczyny to jest syfex,
        > więc jej zdaniem idealny nie było jakbym kończąc prace (a
        > jeżeli robie coś w domu to do późna w nocy) robił
        > porządki, tylko po to, żeby nastepnego dnia, po powrocie
        > z pracy / szkoły robił kontrolowany syfex jeszcze raz.
        >
        > Więc tak jest. Z racji częstych awantur szukaliśmy
        > rozwiązań, żeby to zmienić. Pierwszy pomysł to był
        > grafik. Kto nie wypełni przez tydzien swojego grafika
        > stawia w knajpie obiad. Po miesiącu czy półtora daliśmy
        > spokój, bo co tydzień wychodziliśmy na obiad, który
        > oczywiście ja stawiałem i okazało się, że stanowi to zbyt
        > duże obciążenie budżetu. Potem miały być karteczki,
        > napotkało to na opór dziewczyny, no bo 'kierwonikowi to
        > się płaci' więc kolejny nie wypał. Moje próby
        > samodzielnej mobilizacji spełzają na niczym, bo zawsze
        > znajdzie się coś co będzie dla mnie bardziej zajmujące
        > niż sprzątanie, poza tym autentycznie jest to dla mnie
        > tak mało ważne, że poprostu o tym zapominam.
        >
        > Jakieś komentarze z drugiej strony barykady?

        A ja nie sprzatam, bo mnie to nudzi i w ogole nie lubie pracowac. Wole sie
        pobyczyc, a brud mi nie przeszkadza. Dlaczego mam wiec ulegac kobiecej
        potrzebie czystosci? Jak ktos chce miec czysto, to niech sprzata
        frisky2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka