Dodaj do ulubionych

Mentalność utrzymanki

21.06.05, 16:27
Czytając na tym forum wypowiedzi dziewczyn/kobiet nie mogę nadziwić się
pewnemu rodzajowi mentalności utrzymanki. Spora część kobiet patrzy na faceta
jako na kogoś kto utrzyma, kto zapewni, od kogo zależy byt. Jakaś "dorosła"
pisze,że jej poprzednik "kupił żonie mieszkanie w apatamentowcu" i stworzył
świetne warunki, inna ma problem bo jej facet funduje rodzicom "luksusy". Do
diabła!!!! a stwórzcie sobie same świetne warunki, fundujcie swoim rodzicom
co chcecie, miejcie swoje zdanie, swoje życie, swoje sprawy, swoje finanse i
poczujcie się dorosłe gdy nie patrzycie na drugą osobę przez pryzamt jego
portfela!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja właśnie tak pomagam mojej mamie, kupuje jej różne rzeczy, funduję wczasy
co specjalnie nigdy nie podobało się mojemu mężowi ale prędzej zrobiłabym
rozdział pieniędzy niż nie pomogła mojej mamie choć sama wydawałabym na
siebie duże kwoty.
Obserwuj wątek
    • ulka32 Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 16:39
      squirrel9 napisała:
      > Ja właśnie tak pomagam mojej mamie, kupuje jej różne rzeczy, funduję wczasy
      > co specjalnie nigdy nie podobało się mojemu mężowi ale prędzej zrobiłabym
      > rozdział pieniędzy niż nie pomogła mojej mamie choć sama wydawałabym na
      > siebie duże kwoty.

      A co byś zrobiła gdyby to twój mąż zarabiał duża kase i nie miałabyś
      specjalnego wpływu na to ze to on funduje "swoim rodzicom"wczasy,kupuje prezenty
      itd.Nie mogłabyś np.robić rozdziału pieniędzy bo poprostu to on zarabiałby na
      dom.Jak znam życie to w tej sytuacji niejedna kobiete by szlak trafił a watków
      na forum w tej sprawie byłoby setki.
      • squirrel9 Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 17:07
        Mój mąż zarabia pieniądze i nie miałabym nic przeciw temu by zafundował swojej
        matce wczasy, kupił dobry sprzęt, kupił eleganckie perfumy. W miom małżeństwie
        to ja kupowałam jego matce.
        Jestem za wspólnymi pieniędzmi i rozsądkiem. Nie zafundowałabym
        rodzicom "luksusów" gdyby mnie samej stać na to nie było. Uważam,że rodzice
        bardzo często odamawiają sobie dla dzieci, sami nie jeżdżą na wczasy by posłać
        gdzieś dzieci, sami chodzą różnie ubrani ale dziecko musi wyglądać fajnie -
        znam takich naprawdę sporo. Dzieci natomiast nie odmówiłyby sobie niczego,
        lepiej w banku trzymać i odkładać, dbać o własne.
    • adam.dazim Re: Mentalność nieatrakcyjnej starzejacej sie... 21.06.05, 16:41
      Moja Droga,
      Prawda znana w kazdym meskim towarzystwie jest iz pracowac na swoja
      niezaleznosc musza tylko brzydule :)
      musza sie zabezpieczac na wypadek naglego przyplywu uczucia mezusia do jakies
      fajnej laleczki...
      sa takze rozni mezczyzni, niektorzy faktycznie tacy ze uzalezniac sie od niech
      nie nalezy ani materialnie ani emocjonalnie...
      ja szukam pieknej - powinna byc utalentowana inna niz przecietna kobieta w moim
      biurze... powinna byc inteligenta i uzdolniona - miec cos danego przez nature
      cos czego nie maja inne
      chyba najbardziej chcialbym zeby miala talent wokalny podziwiam utaletowane
      obdarzone wyjatkowym glosem i uroda wokalistki
      kobiety nieprzecietne takie jak Edyta Gornia, Kayah, Kasia Groniec
      • adam.dazim Re: Mentalność nieatrakcyjnej starzejacej sie... 21.06.05, 16:43
        i wcale nie musza zarabiac i obnosic sie ze swoja niezaleznoscia
        ja jestem od polowania i czarnej roboty
        ona ma byc piekna i madra
        i kochac mnie niezaleznie od stanu konta
      • molly20 Re: Mentalność nieatrakcyjnej starzejacej sie... 21.06.05, 16:44
        adam.dazim napisał:
        > kobiety nieprzecietne takie jak Edyta Gornia, Kayah, Kasia Groniec

        No to kiepski masz gust.Choć gusta nie podlegaja dyskusji.
        • adam.dazim Re: Mentalność nieatrakcyjnej starzejacej sie... 21.06.05, 16:44
          Gust moj, pragnienie moje
          opinia Twoja warta uwzglednienia :)
          • sumire Re: Mentalność nieatrakcyjnej starzejacej sie... 21.06.05, 16:56
            A ja tradycyjnie opowiem się za złotym środkiem :) Nie należę do kobiet, które
            bronią się rękami i nogami przed sytuacją, w której facet za coś płaci, ale
            bycia utrzymanką bym nie zniesła, jak słowo daję. To nie jest do końca tak, że
            tylko paskudy muszą dobrze zarabiać, bo nikt im drinka nie postawi ani norek na
            zimę nie kupi. Niezależność finansowa jest najzwyczajniej w świecie przyjemna.
            Dla mnie - znacznie przyjemniejsza niźli siedzenie komuś w kieszeni.
      • squirrel9 Re: Mentalność nieatrakcyjnej starzejacej sie... 21.06.05, 17:01
        Pozwolisz,że nie zgodzę się z twoją opinią na temat tego co powinny brzydule a
        co kobiety piekne. U faceta takie jak twoje zdanie nawet nie dziwi choć o
        facecie świadczy (niestety źle). Z takimi opiniami spotyka się często wsród
        ludzi niezbyt wykształconych, w końcu niezby wykształcone by "złapały" majątek
        muszą się podobać w danym środowisku. Dziwi mnie natomiast takie myślenie u
        kobiet w XXI wieku. KObieta powinna być samodzielna i to jest coś powinna mieć
        we własnej świadomości niezależnie od urody.
        PS. Zdziwiłbyś się jak takie - twoim zdaniem - "piękne" (jak te piosenkarki
        które wymieniłeś) często są porzucane. Tak samo jak te mniej piękne. Gdy są
        niezależne same decydują o swoim życiu. Te któe wiszą na facecie dość często
        wiszą z wiadomych powodów :))) Nie łódź się,że jak nie będizesz miał "kasy" to
        to "lokalne cudo" będzie cię kochać nadal. To też jest pewna mentalność.
      • adam.dazim Lepiej byc piekna i bogata :) 21.06.05, 22:49
        ma miec wszystkie te piekne cechy ktore Wy macie Drogie Panie i ma miec cele
        wyzsze niz mozliwosc zaplacenia za swoje drinka...
        znam kobiety niezalezne czy sa bardziej szcesliwe nie wiem , wiem jedna sa
        brzydkie i siwety boze im nie pomoze chocby to one na mnie chcialy lozyc :)))

        chce piekna, madra z potencjalem ktora bez problemu zarobi na siebie

        co powiecie o van goghu ktore cale zycie bym na utrzymaniu brata theodora???
        czy to ze nie zarabial na siebie umniejszalo jego wartosc?
        byl tyle samo wart wtedy kiedy brat na niego lozyl ile wart jest teraz kiedy
        jego prace ida za dziesiatki mln dolarow
    • natka369 Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 17:03
      no dobrze Panie Romantyku, a co ma zrobic "piekna i utalentowana" kiedy
      wiekszosc facetow to wlasnie ci z kategorii "od ktorych nie powinno sie
      uzalezniac mentalnie i finansowo" - ... ;)

      nie rozumiem dlaczego madra, wartosciowa i atrakcyjna dziewczyna nie mialaby
      korzystac z zycia tak jak JEJ sie podoba, zarabiac na siebie i swoje potrzeby,
      zamiast tylko siedziec i czekac na szacownego utrzymanka... jakas bzdura
      totalna - bo inaczej uznana zostanie za brzydule lub oferme hahaha

      z mojego doswiadczenia moge poiwedziec ze prawdziwych facetow kreca niezalezne
      laski, ktore radza sobie w zyciu a nie takie ktore trzeba za reke prowadzic,
      faceci lubia wyzwania i skomplikowane kobiety, ktore potrafia zaskoczyc i
      zaintrygowac.
      • sumire Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 17:14
        Popieram całą sobą :))
        • hamlet1111 Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 22:37
          Niezależne, piękne i skomplikowane są dobre na mały romanskik bo to jest
          wyzwanie, natomiast na żone nadają się raczej te o przeciętnej urodzie i
          skromne.
          • natka369 Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 23:32
            jak WLASCWY facet spotka WLASCIWA kobiete - romansik - jak to nazwles moze
            trwac troche dluzej, moj trwa juz cztery lata i nie zamierzam sie dac
            zaobraczkowac i cwiczyc talentu wokalnego...
            tylko ofermy wola grzeczne , spokojne, przecietne dziweczyny, bo sie boja ze
            moga byc potraktowani odmownie gdy przestana sie starac...
    • ewelinab1 Re: Mentalność utrzymanki 21.06.05, 22:14
      Ja osobiscie w ogole nie rozumiem jak mozna zyc z kims, wziac z nim slub i
      liczyc " moje", "twoje".przeciez wszystko staje sie "nasze".Jak w ogole mozna
      tak do zycia podchodzic. Jak chcemy pomoc ktoryms rodzicom, rozmawiamy i
      pomagamy.I nie liczymy, poszlo z moich czy twoich.
      • squirrel9 Re: Mentalność utrzymanki 22.06.05, 00:01
        Cały problem przy "mentalności utrzymanki" polega na tym,ze ona liczy i
        kalkuluje,że po ślubie wszystko będzie wspólne i jeszcze o ślubie nawet rozmów
        nie ma a ona kalkuluje dlaczego on umniejsza swój (czyli prawie jej) majatek.
        To jest jeden z symptomów. Gdy czytam "on kupił mieszkanie dla nich, samochód
        dla nich" to właściwie nie wiem co myśleć. Dlaczego ona nie kupuje? Dlaczego
        mentalnie wisi na facecie. Spotykam się z tym często i jakoś tak mnie
        zaskakuje. Wspólne pieniądze wspólnymi ale jak mi ich brakuje to szukam
        dodatkowej pracy, zmieniam pracę, robię coś DLA SIEBIE i od razu dla rodziny.
        Dla mnie to jasne.
    • ghost80 Re: Mentalność utrzymanki 22.06.05, 00:48
      Pewnie zostanę zlinczowany, ale sądzę, że to właśnie mężczyzna w związku - a
      tymbardziej w małżeństwie - powinien się troszczyć o finanse. Faktem jest, że
      nie zawsze się to udaje (takie mamy czasy w naszym kochanym kraju), ale wtedy
      wspólna rozmowa może wiele wyjaśnić. Wiem też i rozumiem, że nikt nie chce być
      w jakikolwiek sposób uzależniony od innych, a tymbardziej finansowo, ale nie
      zmieni to mojego podejścia do życia. Zawsze uważałem, że o dom, rodzinę i tego
      typu sprawy powinna się troszczyć płec piekna - nie jest tajemnicą, że lepiej
      sobie z tym radzi. Dla jasności dodam, że nikomu nie bronię spełnienia swoich
      celów życiowych, czy chęci spełnienia się. W kwesti finansowej to już jest inna
      sprawa, ale uważam - jak tu przeczytałem - że jeśli są jakieś wydatki
      (mieszkanie, samochód itp.), to wydaje mi się, że jakby na to nie patrzeć, to
      musi to być wspólna decyzja, a nie jednostronna - inaczej to już nie jest
      wspólny związek, a tymbardziej wspólne życie
      --
      Wszystko, co dobre jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie lub śmierć
      • sumire Re: Mentalność utrzymanki 22.06.05, 10:33
        Ależ ja bardzo chętnie zatroszczę się o dom i rodzinę. Piszę to absolutnie
        szczerze. Problem polega na tym, że jeszcze nie za bardzo nas na to stać :)
        Inna rzecz, że nie byłabym w stanie domagać się od nikogo pieniędzy na moje
        zachcianki. Dostaję prezenty bez okazji od mojego faceta i jest to oczywiście
        niezmiernie miłe, ale nie wierciłabym mu dziury w brzuchu, żeby dał mi na kurs
        garncarstwa czy czego tam. Mamy wspólną kasę, ale oprócz tego każde z nas ma
        swoje pieniądze, na które ciężko pracuje i z których wydawania nikomu się nie
        spowiada.
    • psychopata.z.borderline a skąd ta mentalność? 22.06.05, 01:04

    • grogreg Takis madry? 22.06.05, 09:39
      To zalatw aby kobieta ze te sama robote dostawala tyle samo co mezczyzna.
      • squirrel9 Re: Takis madry? 22.06.05, 16:50
        Moim zdaniem najczęściej zarabiałyby tyle co mężczyźni gdyby chciały pracować
        tak jak mężczyźni. Czy pielęgniarzowi płacą więcej niż pielęgniarce?lekarzowi-
        interniście czy stomatologowi więcej niż jego koleżance? nauczycielowi więcej
        niż nauczycielce? NIE. Tak samo na wielu stanowiskach kobiety (np. w bankach,
        na kierowniczych stanowiskach, jako kierownicy budów, główni inżynierowie,
        informatycy) zarabiają tak samo jak ich koledzy jesli tylko chcą tak samo brać
        odpowiedzilność, ponosić ryzyko i znosić duże stresy.
    • ewelinab1 Re: Mentalność utrzymanki 22.06.05, 11:12
      Od wiekow istniala zasada, ze to mezczyzna dba o rodzine od strony
      finansowej.Chociazby z prostego wzgledu, ze kobieta czesto zostaje w domu i
      zajmuje sie dziecmi i domem.A jesli ten mezczyzna zarabia w miare dobrze, to
      dlaczego nie mialby rodzince kupic mieszkania itp.Sama pozostawalam przez rok
      na utrzymaniu meza, z koniecznosci, nie bylo mi z tym wspaniale ale nigdy nie
      poczulam sie utrzymanka.
    • drinkit Zgadzam się 22.06.05, 18:57
      squirrel9 napisała:

      > Czytając na tym forum wypowiedzi dziewczyn/kobiet nie mogę nadziwić się
      > pewnemu rodzajowi mentalności utrzymanki. Spora część kobiet patrzy na faceta
      > jako na kogoś kto utrzyma, kto zapewni, od kogo zależy byt.

      Wydaje mi się, ze to jeszcze kwestia wychowywania dziewczyn pt."meża trzeba
      znaleźć sobie bogatego". Jest to oczywista bzdura, bo wg. mnie liczenie, ze
      ktos bedzie miał na tyle forsy zeby zapewnic tobie byt jest co najmniej
      nieetyczne. Masz mózg? Masz dwie rece? To do roboty!
    • belinda.c Re: Mentalność utrzymanki 22.06.05, 19:03
      Nie zrozumialas mojego wpisu, niestety.
      Nie mam mentalnosci utrzymanki, stad tez moje poczucie, ktore opisalam w innym
      watku. Sama o siebie dbam, o rodzicow tez.
      I rzeczywiscie, tak jak napisalam, -maz kupil im(malzenstwu, nie tylko zonie)
      mieszkanie w apartamentowcu-. Nie, ona sie nie dokladala, nie miala z czego, i
      nie o tym byla ta historia.
      W moim watku nie bylo ani jednego spojrzenia przez pryzmat portfela. Sprobuj sie
      do tego odniesc.
      • squirrel9 Re: Mentalność utrzymanki 22.06.05, 20:25
        Śmiem twierdzić,że było ... ty piszesz wyraźnie,że facet mógł cię "ustawić"
        finansowo jak zrobił to żonie ale masz ciasne ale własne i dlatego czujesz się
        dorosła. Dla mnie to normalne - nie kocham faceta to nie jestem z nim bez
        względu na jego finansowe możliwości i nawet do głowy by mi nie przyszło,że z
        nim finansowo miałabym lepiej. Bo finansowo to ja sama czuję się za siebie
        odpowiedizalna i dorosła czję się dlatego,ze jestem odpowiedzialna za siebie (i
        nie tylko) a nie dlatego,ze nie jestem z kimś dla forsy. A ty najwyraźniej
        poczułaś się dorosła bo się nie sprzedałas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka