Dodaj do ulubionych

Czuję się tak cholernie winny...

28.06.05, 11:10
Mieszkałem przez rok ze wspaniałą kobietą. Kochała mnie, dla mnie została w
Polsce i nie wyjechała do USA gdzie miała pracę. Mieliśmy wspólne plany:
małżeństwo, dziecko. To były bardzo dobre czasy. Zaharowywałem się,
przynosiłem do domu dużo pieniędzy, wynajmowałem dla nas śliczne
mieszkanie... naprawdę bardzo dobre czasy. Wychodziłem rano i wracałem do
niej wieczorem, byłem przy niej w chwili śmierci jej bliskich osób. Dawałem
jej wszystko w sferze materialnej, czuła się przeze mnie kochana. Niestety w
momencie zmiany pracy dopadł mnie kryzys. Odszedłem z firmy, w ciągu miesiąca
znalazłem lepsze stanowisko za większe pieniądze, ale w trakcie zmiany
poczułem że się wypaliłem. Mój organizm nie wytrzymał, wpadłem w depresję
spotęgowaną wspaniałością mojej ukochanej. Czułe się nikim, wiedziałem że nie
jestem jej godzien, nie mogłem stanąć na nogi. Spędzałem dni śpiąc, wieczory
pijąc... Dwa miesiące przekreśliły wszystko. Jej miłość uleciała. Poszła w
swoim życiu dalej, zostawiła mnie w tym stanie. Szok sprawił że doszedłem do
siebie. Od tej pory robię wszystko żeby udowodnić sobie, że jestem jej wart.
Będę żył z moim bólem do końca życia płacąc za te dwa miesiące piekła.
Obserwuj wątek
    • listek_a Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:12
      No to dziewczyna pieknie sie sprawdziła w trudnych chwilach :/
    • g0sik Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:26
      widać nie była materialistką....
    • margie Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:29
      No, cos mi sie wydaje, z ekobieta jakos slabo warta takiego uczucia- 2 miesiace
      depresji i sobie poszla? Slabo kochala, jezeli wogole.... Czyz nie pownna trwac
      przy tobie, wspomagac i pzreczekac? Zrozumialabym, gdyby taki stan trwal 2
      lata, ale 2 miesiace....
    • krecilapka Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:29
      Czyli co? Nie stawal Ci czy jak?
    • mmagi Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:31
      no to ja ci gratuluje tej wspaniałej kobiety:-)
      • listek_a Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:32
        a ja ze odeszła, przynajmniej moze znajdzie jakas wartosciowa, a nie zarobi sie
        na smierc dla tamtej
        • martys_85r ty winny? nie wart jej? BZDURA!! to ona nie 28.06.05, 11:58
          zasluguje na faceta takiego jak Ty! pracowałeś, harowałeś jak wół zeby bylo jej
          dobrze, a ona Cie tak po prostu zostawila?
          ale z drugiej strony,
          dawales jej czułość? jezeli przytulales ja, o wszytskim sobie mowiliscie, nie
          klociliscie sie to, to ona jest nikim, jezeli zas byly tajemnice,
          niedomowienia, brak czulości to po prostu skorzystala z okazji zeby uciec..
          moj facet sam duzo pracuje, wiem ze czasem nie ma na nic ochoty, nie zawsze ma
          ochote robic to co ja, i czasem mnie to wkurza jak wciaz slysze, wrocilem z
          pracy nie chce mi sie, ale zawsze okazuje swoje uczucia i nauczyl mnie tego
          samego, nauczyl mnie tez rozmawiac, wszystko sobie wyjasniamy, rozmawiamy o
          wszystkim co nam nie pasuje, w kazdym temacie, od zle umytego talerza po seks,
          on ma problem z alkoholem, odeszlam od niego, nie pije 3 tygodnie, mieszkamy
          razem, mam nadzieje ze bedzie dobrze, ale dalam mu szanse bo go KOCHAM... a z
          tego co Ty mowisz ta dziewczyna nawet nie sprobowala..
          • swingo26 Re: ty winny? nie wart jej? BZDURA!! to ona nie 28.06.05, 12:04
            Dziewczyno. Nawet nie wiesz jak jest szczęśliwy, że dałaś mu szansę i ile siły
            dałaś mu wierząc, że potrafi... Ja naprawdę jestem twardym facetem przed
            trzydziestką, który osiągnął w życiu bardzo wiele, ale każdy z nas potrzebuje
            uczucia i pogłaskania po głowie w momentach zwątpienia. Dałaś mu cel w życiu,
            wierzę, że poradzi sobie z problemem. Życzę Wam dużo szczęcią i powodzenia w
            związku.
            • aaliyah20 Re: ty winny? nie wart jej? BZDURA!! to ona nie 28.06.05, 14:58
              > ale każdy z nas potrzebuje
              > uczucia i pogłaskania po głowie w momentach zwątpienia.
              Właśnie i to się najbardziej liczy! Współczuję ci, że tak wyszło, ale
              załamywanie się to najgorsze co możesz zrobić.
              Dzisiaj przepłakałam cały ranek, bo usłyszałam od mojego obecnego chłopaka
              [(teraz to już byłego ;(((], że się przejmuje moim byłym, z którym byłam 1,5
              roku. Czułam, że to jest to, ale skoro dla niego to ważniejsze i się zachowuje
              jak dzieciak to nic nie zrobię - niestety ;(((( Jak mam walczyć, skoro on jest
              uparty (to nie to stadium, co Twoja sprawa, bo ty jednak z kimś mieszkałeś, a to
              zupełnie co innego) - ale mi się po prostu w głowie nie mieści - jak tu budować
              cokolwiek. Jednego dnia mówi Ci, jak bardzo Cię kocha, a drugiego coś mu się
              zrodzi w głowie i już to, co było do tej pory jest nieważne. Bez sensu. Jestem
              młoda i tracę nadzieje na cokolwiek. Miałam dwóch chłopaków, nie chodzę na
              imprezy, nie puszczam się i tylko w okół słucham jaka to jestem wspaniała,
              niespotykana. Czy w moim wieku 22 lat liczba facetów z którymi się spało, a
              mianowicie 2 to aż tak wiele? Znam o wiele 'lepsze' materiały, które nie
              przepuszczą żadnej okazji... Ja taka nie jestem, bo wolę być z jedną osobą. I
              jak to jest? Faceci ciągle mówią że szukają tej jedynej a potem coś im odpi***la
              ??? Gdybym zdradziła to rozumiem, ale przejmować się, że miałam przed nim dwóch
              facetów? Jak mam się pogodzić z tym, że zadałam się z dzieckiem w ciele
              dorosłego mężczyzny. Nie rozumiem tego, tyle poważnych rozmów, tyle czasu
              spędzonego razem i po co to wszystko? Żeby ktoś sobie coś ubzdurał z braku zajęcia?
              Dla mnie ludzie to idioci, potrafią być ze sobą i 20 lat i się rozstać, to co tu
              dopiero my...
              Wiem jak ci ciężko musi być, bo ja już chyba przestanę szukać, bo po dzisiejszym
              ranku zwątpiłam w siebie w coś takiego czym jest ta cała rzekoma miłość. Dałam z
              siebie wszystko, co okazało się niezauważone przez drugą stronę, a skoro
              niezauważone, no to już masz odpowiedź, co tak naprawdę do ciebie czuła -
              niestety ;(((
              Jedno jest pewne, skoro ktoś cię zostawia i się upiera tzn. że kompletnie nic do
              ciebie nie czuje. Bo dla mnie skoro już się znacie, jesteście blisko i znacie
              swoje podejście do wielu spraw, to musi naprawdę wiele się stać, żeby druga
              osoba już tego nie chciała co was łączyło do tej pory.
              Dla mnie jest oczywiste, że jeżeli ktoś cię kocha, to zrobi wszystko, żebyś o
              tym wiedział...
              Powodzenia.
    • baba_krk Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:42
      Moim zdaniem nie powinieneś czuć się winny. Każdemu może zdarzyć się
      trudniejszy czas w życiu, a druga osoba powinna wtedy wspierać, udowodnić,
      że "na dobre i na złe" nie jest tylko pustym hasłem. I jak już Margie zauważyła
      2 miesiące to nie 2 lata...

      A to, że jesteś czegoś wart powinieneś udowodnić Sobie wychodząc z dołka a nie
      jej...

      Gorąco pozdrawiam :)
      • sagis Przy przeciwnościach życia nawet dwa lata to nie 28.06.05, 12:26
        jest długo. Szczególnie, jak ktoś stara się, aby wyjść znowu na szczyt.
        Mówi się o siedmu latach tłustych i siedmiu chudych. Nie zawsze mamy wpływ na
        to, jak długo to będzie trwało.
        Po długim czasie w intensywnym stresie każdy ma prawo stracić w końcu siły, a
        bliscy powinni wciąż trwać i wspierać.
        Prawdą jest, że powinniśmy najlepiej dla siebie starać się, aby sobie coś udowodnić.
        Inni mogą tego nie docenić. A, często ludzie rozmijają się w swoich oczekiwaniach.
    • iberia29 Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:42
      jak widac czarno na bilaym : PIENIADZE to nie wszystko.
    • aguszak Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 11:47
      Jakoś tak nie chce mi się wierzyć, że po tak cudownym okresie wystarczyły dwa
      miesiące dołów, żeby Cię nie zostawiała. Może Cię nie kochała, może to zła
      kobieta była...?
      Pozdrowionka
      • aguszak Re: Czuję się tak cholernie winny... - errata 28.06.05, 11:47
        *żeby Cię zostawiła
    • omcrew Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 12:20
      dobre dobre
      • sagis co masz na myśli? 28.06.05, 12:37

        • omcrew Re: co masz na myśli? 28.06.05, 12:38
          ze to tekst wymyslony na potrzeby tego forum zeby sprowokowac kobiety
          do pisania jaki to on biedny i jaka to ona zla kobieta
          --
          IMVORS
          • sagis Też tak może być. 28.06.05, 12:43
            Co niektórzy nie zrobią, aby wywołać czyjeś zainteresowanie.
            Szczególnie, jak kobiety są takie pomocne:-)))
            • omcrew Re: Też tak może być. 28.06.05, 13:13
              nie twierdze ze mam racje ale tak mi sie wydaje :-)
              • sagis Re: Też tak może być. 28.06.05, 15:53
                Tylko rzeczywistość pokazałaby prawdę:-)
                Chyba, że już wyszło szydło z worka, bo nie przeczytałam jeszcze pozostałych postów.
                • sagis Re: Też tak może być. 28.06.05, 15:59
                  Z drugiej strony wiem, jak mężczyźni potrzebują docenienia i potwierdzienia od
                  swojej kobiety. Szczególnie, jak coś w pracy źle idzie. Są tacy, którzy sami
                  tego domagają się. To może być bardzo męczące dla innych.
                  Facet z tego powodu szybciej załamie się niż kobieta.
                  I to jego poczucie winy, że nie sprawdził się.
    • grogreg Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 12:36
      Rozumem ze byla przy tobie gdy wszystko bulo ok, a zostawila cie gdy zaczely
      sie klopoty.

      Nie byla tego warta.
    • croyance Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 12:47
      Cala Warszawa!
    • martys_85r do aliahh 20 28.06.05, 15:09
      fakt faceci sa jak kible albo sa zajeci albo smierdzą ale nie mozna wątpic w
      miłość! widze to po sobie! spotykalam sie z jednym frajerem, spalam z nim,
      bylam dziewica, a on mi powiedzial ze nia nie bylam bo nic nie czul i ze
      napewno z kims spalam, zaczal traktowac mnie jak wyciskarke spermy, jak sie
      dowiedzialam od mojego obecnego partnera, nie raz gdy kumple dzwonili domofonem
      mowil im ze odpala kosiarke! boze.. poznalam jego kolege, nawet by na mnie nie
      spojrzal wiec bylam z tamtym choc wojtek podobal mi sie od samego poczatku..
      zachowywalam sie i bylam traktowana jak latwa szmata, choc nigdy taka nie
      bylam, zaczelam z wojtkiem pisac smsy, drukowal mi potrzebne do matury
      dokumenty, az w koncu stwierdzilismy ze nie ma sensu udawac, teraz razem
      mieszkamy, jestesmy ze soba ponad rok, jest nam dobrze, wiem ze to prawdziwa
      milosc, bo kochamy sie nie za cos lecz pomimo tego..

      tak wiec nie nalezy watpic w milosc, skoro ten facet cie nie akceptuje, zle cie
      traktuje, porozmawiaj z nim, ze to ma sie zmienic, jak sie nie zmieni to
      odejdz, jezeli to, "to", to wtedy zrozumie, ze nie moze byc bez Ciebie jezeli
      nie to znajdziesz duzo lepszego partnera, kazdy ma gdzies swoja polowke ktora
      kiedys odnajdzie, trzeba tylko troszke cierpliwosci..
    • g0sik Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 15:16
      >Wychodziłem rano i wracałem do niej wieczorem...

      zaharowywałeś się, oj biedaku. Widocznie nie bardzo było cudownie skoro tak
      szybko jej miłość wyparowała. Może miała dość faceta wiecznie goniącego za
      kasą, którego wiecznie nie ma (wszystko oczywiście dla niej). Może nie chciała
      wiązać się z facetem który załamuje się bo się wypalił, wpada w depresję i chla?

    • martys_85r do swingo26 28.06.05, 15:30
      dziekuje za twoje slowa, wiesz mysle ze ta dziewczyna Cie nie kochala, owszem
      ja sama myslalam ze milosc jak to okresliles juz uciekla(czy jakos tak:D) kiedy
      wojtek znowu sie upil, naprawde bylo mi cięzko, i to nie to ze pije codziennie,
      zawsze jak zaczal to sie zalewal w trupa, w nasza rocznice pojechalismy na
      dzialke, poszlismy 2 km do miasta do pubu, olal jak zawsze kiedy mowilam stop
      chodzmy juz, jak zwykle wybral kolegow, schlal sie tak ze musialam z kolezanka
      ciagnac go te 2 km, nie pomoc isc, tylko ciagnac, bo on spal praktycznie, a nad
      ranem zobaczylam go jak spal we wlasnych sikach, wiesz ile ja sie naplakalam?
      powiedzialam ze odchodze, przepraszal jak zwykle, plakal, kupil kwiaty, bylismy
      tam z jego rodzina wiec udawalam ze bylo ok, nie chcialam robic scen, jak mi
      pozniej powiedzial myslal przez ze to nie bylo na powaznie z tym odejsciem,
      potem 3 tyg temu (w sobote 4 tyg) poszlismy na mecz siatkowki pl-grecja,
      pilismy piwko, fajnie fajnie, mowie stop idziemy, on- ok juz idziemy, kolega
      mowi chcesz jeszcze jedno a on na to ze- no jasne, chce.. znow kolega, wiec
      odeszlam.. po kilku dniach blagan, nie otwierania mu drzwi, placzu, w koncu
      zgodzilam sie spotkac, w miedzy czasie poklocilam sie z matka, wygadalam jej
      wszystkie krzywdy jakie mi zrobila (bo my sie nie znosimy pod jednym dachem) i
      zaufalam wojtkowi, wyprowadzilam sie do niego zeby byc blizej niego, wspierac
      go itd, myslalam ze sie wypalilo moje uczucie, teraz wiem ze nie, wiem tez nie
      moge wrocic do domu.. i robie w gacie na sama mysl ze w sobote ma spotkanie
      kolegow z klubu gier, zawsze wracal schlany z tych spotkan, boze jak ja sie
      boje ze znowu taki przyjdzie:( nie wiem co wtedy zrobie, to by byla porazka,
      musialabym odejsc od niego, on o tym wie, i musialabym wrocic do domu, a maka
      tylko na to czeka i zaciera rece.. strasznie sie boje!

      ale ja gadula jestem..:) wracajac do ciebiem mysle ze ta dziewczyna Cie nie
      kochala, berdziej to ze pracowales jak wol, dlugo cie nie bylo w domu wiec
      miala spokoj i przynosiles kase.. niestety znam wiele dziewczyn, ktore tak
      robia, przykre to jest ale prawdziwe, pogadaj z nia, dowiedz sie czy sie z kims
      spotyka, nie wiem ile czesu minelo od waszego rozstania, ale jak kochala to
      pogada i da ci szanse, bo kocha sie nie za cos ale pomimo tego:)

      MARTYNA
    • simonkapl Re: Czuję się tak cholernie winny... 28.06.05, 15:51
      MOZE zamiast tej forsy , ktora przynosiles, zamiast pieknego mieszkanka,
      wolalaby cie miec czesciej przy sobie.A kiedy juz byles przy niej, piles i
      rozczulales sie nad soba.W sumie na co miala czekac?
      • martys_85r z drugiej strony.. 28.06.05, 16:07
        moglo tez byc tak ze wciaz cie nie bylo, ona cie potrzebowala, gdy straciles
        prece zobaczyla ze piles i wszytsko miales gdzies to przestraszyla sie widzac
        to i wyobrazajac sobie wasza przyszlosc z tkim toba, ja sama na poczatku
        wrocilam by dac szanse na zmiane, ona nie zaryzykowala, uciekla, dlatego
        zastanawia mnie czy to byla milosc..
        jezeli byla kobieta wrazliwa i delikatna a ty nie okazywals jej czulosci to
        faktycznie moze uciekla, tylko dlaczego nie pogadala z toba, nie spotkala sie,
        nie dala Ci szansy? chyba ze dala a my forumowicze nic o tym nie wiemy.
        • swingo26 Nigdy nie dostałem drugiej szansy... 28.06.05, 16:47
          To wszystko o czym dziś piszę miało miejsce 1,5 roku temu. Dużo czasu minęło.
          Dziś jest z kimś, ja nie będę ingerował w jej życie, wiem że Ona nic dla mnie
          nie ma oprócz (o dziwo) dobrych wspomnień z dni spędzonych ze mną.
          • martys_85r uuuu.. 28.06.05, 16:49
            czemu nie zrobiles nic wczesniej? teraz to juz tylko zapomniec Ci pozostaje i
            szukac innej krolewny..
            • swingo26 Re: uuuu.. ;) 28.06.05, 16:53
              Zrobiłem bardzo wiele, chyba nawet zbyt wiele. Wydaje mi się, że stałem się
              męczący, kontakt powoli zaczął się rozluźniać. Nie o to chodzi. Wiesz, problem
              tkwi w tym, że wciąż cierpię myśląc, że straciłem jedną jedyną szansę w życiu
              na bycie z kimś tak wspaniałym jak ona.
    • katetoja Ładnie piszesz, masz dobry styl. zacznij pisać 28.06.05, 16:55
      blog w sieci. Chętnie będę cię czytać. A Nią się nie przejmuj, bo nie jest tego
      warta. Zostawiła cię w trudnej chwili, za szybko aby móc powiedzieć:"nie
      dawałam juz sobie rady". Odeszła, bo potrafi zaakceptować tylko życie bez
      trosk. Miłość szybko wygasła. Może to nie była miłość?...
      • swingo26 Re: Ładnie piszesz, masz dobry styl. zacznij pisa 28.06.05, 17:00
        Dzięki Kate...

        Chyba blog nie jest dla mnie. W zasadzie tylko dziś tu sobie wszedłem i
        zacząłem biadolić ;) Muszę wyrzucić z siebie to co czuję. Ścisnęło mnie,
        przepraszam Was... I wiesz, na pewno mnie kochała, czułem to. Zabrakło albo
        siły tej miłości, albo siły do przezwyciężenia naszego problemu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka