Dodaj do ulubionych

to nie moja sprawa?

15.07.05, 08:16
Większość z nas niejednokrotnie była mimowolnym świadkiem takich scenek
rodzajowych jak np.: dorosły poszarpujący na ulicy lub wymierzający "karę"
dziecku, małolat rozwalony na siedzeniu w autobusie, a obok stojący siwowłosy
pan z laseczką, mama która nie reaguje, gdy dziecko po odpakowaniu loda lub
batona papierek rzuca prosto pod nogi, pies (bez smyczy lub kagańca)
załatwiający się w piaskownicy osiedlowej, dzika awantura "za ścianą" po
której sąsiadka przez tydzień chodzi w ciemnych okularach czy
np. "zakrapiane" imieniny w pracy lub rodzinne imprezy, po których cześć osób
wsiada za kierownice swoich samochodów i jedzie do domu....
Proponuję dyskusję nt. dlaczego nie reagujemy?? Goha
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: to nie moja sprawa? 15.07.05, 08:18
      ja reaguje:)
      tylko mimo wszystko... nie napisze co wtedy slysze pod swoim adresem, bo mnie
      admin wywali na osla.
    • niya Re: to nie moja sprawa? 15.07.05, 08:30
      ja także zwracałam na to niejeden raz uwagę, ale jedyne co usłyszałam pod swoim
      adresem to epitety nie nadające się do publikacji w tym miejscu. Co z tego, że
      zwracamy na to uwagę skoro to nam sie dostaje a nie przynosi zamierzonego
      efektu? potem to ja stoje w autobusie z czerwona ze wstydu twarzą ponieważ
      mamusia dzieciaczka, które (w tym wypadku wyciągało mi rzeczy z torby)
      powiedziała " a co mnie to obchodzi? w łapy mu trzeba dać" a potem komentuje na
      pół autobusu jak to "panienka" chce jej dzieciątko wychowywać :( żenujące
      chyba teraz łatwiej zignorować niż potem sobie w twarz pluć, że się w ogóle
      odezwało.
      Skoro ludzie są na tyle odważni, żeby dziecko bić na widoku publicznym lub bicie
      żony wiedząc, że każdy sąsiad to słyszy i nie robić z tego powodu sobie żadnych
      wyrzutów to jaką mamy gwarancje, że nam się że nam się też nie dostanie?
      oczywiście wiele razy zwracałam uwagę pani której pies się załatwiał gdzie
      popadnie ale co z tego skoro na drugi dzień było to samo.
      Nie warto sobie nerwów szarpać
    • sabna Re: to nie moja sprawa? 15.07.05, 08:36
      Ja reaguje. Za to mam problem, jak zareagowac by nie zaostrzyc sytuacji a
      rozwiazac problem. Zawsze gdzies w takich sytaucjach budzi sie we mnie agresje
      i niezbyt umiem kulturalnie zwrocic uwage "sprawcy" tak aby nie sprowadzic go
      do pozycji obronnej :). Niby wiem ze lepiej nawiazac normalny kontakt i nie
      oceniac takich ludzi, ale jakos srerdnio mi to wychodzi. Przeciez nie o to
      chodzi zeby wyrzucic sila gowniarza z tego miejsca, ale dac mu do myslenia,
      sasiad tez lepiej zareaguje na kulturalna uwage zeby wziol psa na smych bo moie
      dziecko go sie boi niz wymyslanie mu od nieodpowiedzialnych glupkow, a jednak
      trudno mi zastosowac te psychologiczne triki w normalnym zyciu. Problem w tym
      ze czesto wytwarza sie atmosfera ja jestem ten dobry a sprawca zły co rzadko
      doprowadza do rozwiazania konfliktu a czesciej go zaostrza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka