Gość: magnes
IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl
09.08.02, 10:30
nauczycieli? Ja pamietam kilku takich. Mieli ogromny wplyw na moj rozwoj
moich upodoban:)
Podstawowka:
- nauczyciel geografii: pasjonat, ciagal nas na odkrywki geologiczne - wiec
sie lupalo, macalo, okreslalo sie te wszstkie kamole :)
- nauczycielka plastyki: ganiała nas po wszystkich mozliwych galeriach,
kosciolach, zamkach (wiec tak styl romanski, gotycki, impresjonizm itp.)
Liceum:
- lacinistka: moze mnie ktos wyrwac w srodku nocy i ja te wszystkie
deklinacje, koniugacje jak paciez :) i na studiach lacine moglam sobie
odpuscic :)
Studia:
- ci to tylko mieli dziwaczne upodobania, sposob bycia np. lazenie w stroju
bawarskim :)
Przez tych moich nauczycieli to teraz ja mam swoje upodobania: wiec kiedy
tylko moge to w gory, albo po zamkach i kosciolach, galeriach.....no i macam,
opisuje, analizuje i tlumacze z laciny na nasze :))
Znajomi maja ze mnie czesto niezly ubaw jak tak stoje kolo jakies ruiny i tak
macam te kamole, krece sie w kolko, gdzies grzebie....... a takie tam
skrzywienie :)))