09.08.02, 21:29
Piję. Nie wiem, czy jestem alkoholiczką. Zdecydowanie jestem pijaczką.
Pijuską. Tankerką.
Zawsze lubiłam alkohol, ale przez wiele lat moje picie było "w normie".
Imprezy, imieniny, czasem "kielonek" przy okazji jakiejś wizyty - standard.
Dokładnie 3 lata temu, w wakacje, w sklepie stwierdziłam, że mam ochotę na
szampana - ot tak kompletnie bez przyczyny. Szampan trafił do koszyka.
Pamiętam, jak mnie to rozśmieszyło - ot tak biorę i kupuję alkohol, z czystej
fantazji.
Zaczęłam pić bez okazji coraz częściej. Kupowałam zazwyczaj butelkę wina i
sączyłam sobie wieczorami. Po kilku miesiącach okazało się, że mogę taką
butelkę wypić w ciągu jednego wieczoru i nawet się nie porzygam. Rano czułam
się chora, ale wiedziałam, że to cena za moje ciągoty...
Był mężczyzna, nie było picia. Mężczyzna odszedł. Przyjaciele są, ale albo
daleko, albo mają już własne życie rodzinne, zajęci są partnerami, dziećmi.
Ja mam swoje mieszkanie i kota. I komputer.
Pewnego dnia okazało się, że to już jest picie codzienne. Wciąż to samo wino.
Pewnego dnia okazało się, że skończyłam butelkę, a chętnie bym jeszcze coś
wypiła. Więc poszłam do oddalonego o 20 minut drogi supermarketu. Tylko po to
wino.
Schemat zawsze był taki sam. Po powrocie z pracy - piwo. Dla ugaszenia
pragnienia. Potem, wieczorem - wino albo dwa wina. Niespokojna noc, wiadomo
przecież, że alkohol uwalnia substancje mocno pobudzające organizm. Po
pierwszym pijackim twardym odpłynięciu - płytki sen. Nad ranem wyrzuty
sumienia, wymyślanie sobie od pijaczek, dziwek, alkoholiczek i twarde
postanowienie, że to już był ten ostatni raz... Pół dnia, żeby dojść do
siebie po kiepsko przespanej nocy. Po południu już o tym wszystkim nie
pamiętałam... nie, pamiętałam, ale nie myślałam. Myślałam tylko o tym lekkim
radosnym feelingu, jaki daje mi "moje" wino. I szłam do sklepu. I rano znów
było to samo, plus lekkie pobolewanie wątroby...
Kilka miesięcy temu zrobiłam (nieważne z jakiej przyczyny) poważny rachunek
sumienia. Ważyłam 20 kg za dużo (do wina potrzebny jest serek, paluszki,
chipsy), miałam kłopoty z pamięcią i koncentracją, traciłam pieniądze w
sposób niekontrolowany. Spojrzałam sobie prosto w oczy. Nie powiem, co
zobaczyłam.
Od trzech miesięcy jestem na restrykcyjnej diecie. Biegam, ćwiczę, jeżdżę
konno, piję wodę mineralną i czerwoną herbatę. Piszę felietony do lokalnej
gazety, uczę się języka obcego (kiedyś płynnie posługiwałam się trzema).
Zmieniłam image, schudłam 13 z owych 20 alkoholowych kilogramów. Przesypiam
spokojnie noce, czuję się wyspana i wypoczęta. I tylko jedno mnie martwi. Od
czasu do czasu zdarza mi się powrót do "mojego" wina. Tak raz na dwa-trzy
tygodnie. Okazja jest banalna - sukces zawodowy, finansowy, towarzyski,
albo... "z okazji braku okazji". Rano budzę się ciężko chora (organizm już
nie toleruje alkoholu tak jak jeszcze pół roku temu) i ciężko zmartwiona. Dwa
dni dochodzę do siebie i wracam do mojego nowego stylu życia, aż pewnego
wieczoru znów...
Wiem i widzę po sobie, że umiem żyć bez alkoholu i dobrze mi bez niego. Muszę
tylko odepchnąć od siebie tego demona, który raz na jakis czas kusi mnie
wizją krótkotrwałego zapomnienia. Czy potrafię dać sobie z tym radę sama -
bez niczyjej pomocy, tylko siłą swego charakteru?...

PS. Ten sam post umieszczę na jakimś forum psychologicznym, ponieważ wierzę w
szczere dobre rady tu na "Kobiecie", a tam - na ewentualną pomoc specjalisty.
Proszę, uwierzcie, że to nie jest żadna prowokacja, tylko szczera prawda. Mój
pamiętnik ostatnich trzech lat.

Obserwuj wątek
    • Gość: Eryka Re: PIJĘ!! IP: *.ip.tor.radiant.net 09.08.02, 21:38
      A co myslisz o AA?
      Nie ma recept na wszystkich ludzi, wszystkie problemy, wiem, ze nie mozna
      mierzyc wszystkich ta sama miarka.
      Czasem uwazalam ze AA sprowadza wszystko do tej samej linijki ale wierze
      swiecie ze gdyby nie AA to przynajmiej dziesiecioro z moich mlodych, ambitnych,
      inteligentnych przyjaciol juz by nie zylo.
      • lucrezia_borgia Re: PIJĘ!! 09.08.02, 22:40
        Mam przyjaciela, który jest niepijącym alkoholikiem. Z tego tytułu zapoznałam
        się z wieloma materiałami n/t AA. Jedno mi w tym przeszkadza. Z tego, co
        wyczytałam, wynika, że w ich "manifeście" i programie wychodzenia z nałogu jest
        mnóstwo odwołań do Boga i Jezusa (słynny program 10 kroków etc.). Ja natomiast,
        wierząc w jakiegoś mojego osobistego Boga, odrzucam ze względów pragmatycznych
        i rozumowych dogmaty wiary katolickiej. Szanując to wyznanie obawiam się, że
        gdyby na spotkaniach AA zaczęto by mnie "karmić" tego typu programem, nie
        przyszłabym już tam nigdy więcej. Z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że
        program AA zakłada leczenie tylko osób wierzących (taką jest mój wspomniany
        przyjaciel). Może po prostu niedokładnie się w tym programie rozeznałam. I to
        mnie powstrzymało od "zaprzyjaźnienia się" z najbliższym Klubem AA. Ale jeśli
        rzeczywiście tam się opierają na odwołaniach do Boga, to nie jest to miejsce
        dla mnie.
    • Gość: Galena Re: PIJĘ!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 22:18
      Lucrezia!
      A co z miłością? Czy alkohol nie był czasem lekiem na samotność? I co się
      takiego wydarzyło, że zrobiłas rachunek sumienia i radykalnie zmieniłas swoje
      życie? Czy własnie wtedy pojawił sie ktoś, dla kogo myślisz, że potrafisz? Dla
      kogo chcesz? Czy ochota na "wypicie"nie pojawia się w chwilach zwątpienia w to
      wszystko co teraz między Wami? A może zrobiłas to dla kogoś, kto tego wcale nie
      zauważył, nie docenił?
      Jeśli tak, to naprawde piękne, ze dla uczucia można tak wiele.Tylko z
      mężczyznami różnie bywa. Jesli znowu zawiedzie, odejdzie....?
      Jeśli w moich domysłach jest choć trochę prawdy, mogę dać Ci tylko jedna
      zwyczjna radę - pokochaj siebie najbardziej na świecie!!! i dla tej miłości rób
      wielkie rzeczy. A jeżeli sprawy maja się zupełnie inaczej....moja rada jest
      taka sama.
      pozdrawiam serdecznie

      Ps
      Czy Twój forumowy nick jest zupełnie przypadkowy? Czy może jesteś pod wrażeniem
      dramatu V Hugo?Czy identyfikujesz się choć trochę z tą nieszczęsną, posadzana o
      wiele niegodziwości kobietą?
      • lucrezia_borgia Re: PIJĘ!! 09.08.02, 23:06
        Galena,
        aczkolwiek niezupełnie trafiłaś, to generalnie jesteś blisko sedna sprawy i
        zaraz Ci postaram się to wyszczególnić.

        > A co z miłością? Czy alkohol nie był czasem lekiem na samotność?

        Tak!! Powiedz sama, ile dni, wieczorów, tygodni możesz spędzać sama zupełnie,
        po odejściu człowieka który nie był co prawda Miłością Życia, ale był? Nie
        dlatego zaczęłam pić, ale picie stało się dla mnie już ZNANYM antidotum na to,
        że odszedł i na to, w jaki sposób to zrobił (bo to też jest ważne). Na temat
        znajomych i przyjaciół już napisałam. Poza tym, ja kiedyś miałam jedno wielkie
        hobby: pisanie. Nagle spostrzegłam, że to się wypaliło, znikło. I już nie
        miałam co ze sobą robić.

        > I co się
        > takiego wydarzyło, że zrobiłas rachunek sumienia i radykalnie zmieniłas swoje
        > życie?

        Tu w grę nie wchodzi chwilowo żaden mężczyzna. Powód był trywialny. Po
        pierwsze, zrządzeniem losu na moje konto trafiła spora jak na moje warunki suma
        pieniędzy. Będąc już wtedy nastawiona "anty" do mojego picia (ale wciąż pijąca)
        powiedziałam sobie odruchowo: moja miła, w tym tempie, biorąc pod uwagę ceny
        twojego ulubionego wina, spuścisz te pieniądze w tyle a tyle miesięcy.
        Po drugie, obejrzałam swoje zdjęcia z jednej imprezy. Zobaczyłam na nich nie
        babę pijaną, ale babę tłustą, z wielkim kałdunem i trzęsącymi się udami, z
        jakimiś strąkami (umytymi!!) wokół głowy i z podsinionymi oczami.
        Wystarczyło!!! Dziwisz się? Nie sądzę.

        > Jeśli w moich domysłach jest choć trochę prawdy, mogę dać Ci tylko jedna
        > zwyczjna radę - pokochaj siebie najbardziej na świecie!!! i dla tej miłości
        rób wielkie rzeczy. A jeżeli sprawy maja się zupełnie inaczej....

        Na fali optymizmu (wywołanym po części czerwoną herbatą - świetna rzecz)
        wierzę, że wreszcie znajdę tego Kogoś. Dla niego chcę zachować moją młodość i
        zdrowie. I tę radość, że życie sprawia mi frajdę. Dlatego aż tak strasznie
        dołuje mnie fakt, że czasem jednak sprawy wymykają mi się spod kontroli.
        A z kochaniem siebie uważam, bo kochać siebie za bardzo też jest niezdrowo i
        juz coś o tym wiem.

        > Czy Twój forumowy nick jest zupełnie przypadkowy? Czy może jesteś pod
        wrażeniem dramatu V Hugo?Czy identyfikujesz się choć trochę z tą nieszczęsną,
        posadzana o wiele niegodziwości kobietą?

        Ona mnie zawsze ciekawiła, a ostatnio przeczytałam powieść Mario Puzo "Rodzina
        Borgiów" (on jej nie dokończył, dokończyła jego towarzyszka życia). Jakkkolwiek
        autorowi zarzuca się zbytnie wybielanie Lukrecji, sądzę, że była ona bardzo
        rozdarta i nieszczęśliwa. I stąd chyba ten nick.
        Pozdrawiam bardzo.
        • Gość: mamosz Re: PIJĘ!! IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 10.08.02, 00:32
          To zacznę od tego,że mi zaimponowałas szalenie tym,ze potrafilas sama uporać
          się z 2 lub trzema sprawami na raz (ja nie pije ale z tusza nie moge sobie
          poradzic- może jakies sugestie)Mysle,że AA jest dobrym miejscem jesli potrafisz
          otworzyć sie przed innymi i przyjać ten program.Moja bliska osoba zostala
          uratowana przez NA (czyli to samo tylko dla narkomanów) mimo tych samych
          oporow,alergii na odwołań boskich itd.,oni to robią nienachalnie to nie jest
          nawracanie tylko przyjecie,że jest jakaś istota nad nami niekoniecznie to jest
          Bóg katolicki,mysle,że mozna spróbowac.Trzymaj sie ciepło
          • Gość: taka_jedna Re: PIJĘ!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 03:19
            Gość portalu: mamosz napisał(a):

            > To zacznę od tego,że mi zaimponowałas szalenie tym,ze potrafilas sama uporać
            > się z 2 lub trzema sprawami na raz (ja nie pije ale z tusza nie moge sobie
            > poradzic- może jakies sugestie)Mysle,że AA jest dobrym miejscem jesli
            potrafisz
            >
            > otworzyć sie przed innymi i przyjać ten program.Moja bliska osoba zostala
            > uratowana przez NA (czyli to samo tylko dla narkomanów) mimo tych samych
            > oporow,alergii na odwołań boskich itd.,oni to robią nienachalnie to nie jest
            > nawracanie tylko przyjecie,że jest jakaś istota nad nami niekoniecznie to
            jest
            > Bóg katolicki,mysle,że mozna spróbowac.Trzymaj sie ciepło

            Potwierdzam.W AA sa odwołania do Boga przeciw którym i ja się buntowałam.
            Głosno tam o tym mówiłam. Oni powiedzieli, ze caly program nalezy dopasowac dla
            siebie. To nie musi byc katolicki bóg. Czy inny. To chodzi o siłę wyższą, ktora
            moze byc Twym własnym bogiem, albo po prostu CZYMŚ co Ci pomoze. Na przyklad
            Twoje cechy dobre, ktore zwyciężą nad zlem. Po prostu - siła wyzsza.
            Potrzebujesz przyjaciół, potrzebujesz zrozumienia. Powiem Ci, ze tak
            wspaniałych ludzi, jacy są w AA trudno spotkac. Nikt Cię tam nie skrzywdzi,
            każdy bedzie chciał pomóc, wysłuchać i nikt do wiary nie bedzie Cie zapedzal.
            Jesteś chyba w takim punkcie, ze mozesz wyjsc z tego nie brnąc za głęboko, ale
            wsparcia bezssprzecznie potrzebujesz. AA da Ci to. Pomoze dostrzec
            niebezpieczeństwa na drodze wydobywania się na prostą.
            Podziwiam Cię, ze sama tyle dostrzeglas i sama już tyle osiągnęłas. Gdyby było
            bardzo poważnie, to sama byś raczej nie poradziła, choc znam i takich, ktorzy
            zawalczyli sami i wygrali. Ale asekuracja i wsparcie AA Tobie akurat, przyda
            się, myslę.
            ściskam
    • Gość: Eryka Re: PIJĘ!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.08.02, 01:07
      Wiem o czym mowisz, nikt nie chce miec narzucanej wiary, na poczatku okropnie
      mnie to draznilo. Ale jeden ze stopni mowi "Oddalismy nasze zycie bogu,
      jakkolwiek go pojmujemy".
      Byc moze jest to droga do odnalezienia wlasnego boga (JAKKOLWIEK GO POJMUJEMY).
      Wiesz, dwie z najblizzszych mi osob to alkoholicy, (obaj nie pija od 15 lat).
      Jeden to absolutny wyznawca AA, a drugi to totalny tego wrog (byc moze to jest
      tylko walka samcow w rodzinie). Kiedy pierwszy zapalil sie do AA, zapalil
      wiekszosc z nas, wszyscy bylismy zafascynowani, (zreszta to naprawde dziala),
      ten drugi akurat usilowal przestac pic i my strasznie chcielismy zeby on tez
      pokochal miloscia zarliwa spotkania z innymi alkoholikami. Obawiam sie jednak,
      ze zaglaskalismy kota na smierc. Poza tym w naturze tego drugiego lezy "A ja
      wam wszystkim pokaze", kiedy wybieralismy sie z tym pierwszym na meeting, on
      AA, ja AlAnon to ten drugi sie pytal: "Co, znowu na kolko rozancowe?" A nas
      pienilo i zaraz go od idiotow i psychopatow co nie chca oddac swego zycia Bogu.

      Jak juz napisalam, obaj przestali pic i obaj sa trzezwi od 15 lat, rozne sa
      drogi do trzezwosci. I nigdy juz nie bede zachwalac AA zbyt gorliwie. Mysle ze
      dobrze jest zebys poszla na pare meetingow, nikt ci nie kaze nic podpisywac ani
      sie zglaszac do odpowiedzi. Posluchaj (ale nie kloc sie od razu w myslach
      z "nawiedzonymi prostaczkami" [moje]) czy znajdziesz w tym cos dla siebie.

      Wiesz, ja tam odnalazlam Boga, i mimo ze juz od lat nie chodze na spotkania to
      wdzieczna jestem tym ludziom, ktorych tam poznalam, ze pokazali mi, ze nie
      tylko ja sie potykam, i nie wiem jak podniesc.
      (Al Anon jest oparte na tych samych 12-tu stopniach)

      Eryka
      • Gość: pijak Re: PIJĘ!! IP: *.dyn.optonline.net 10.08.02, 02:31

        "Pije,pije bo pic musze.
        Chopin jakby zyl tez by pil".

        Skad pochodzi ten cytat?

        :)
        • lucrezia_borgia Re: PIJĘ!! 10.08.02, 02:44

          > "Pije,pije bo pic musze.
          > Chopin jakby zyl tez by pil".

          "Piję aby zapomnieć (...)
          (...) Aby zapomnieć, że się wstydzę...
          (...) Wstydzę się, że piję....

          - LUDZIE SĄ DZIWNI - POMYSLAŁ MAŁY KSIĄŻĘ"

          Pijaku, proszę Cię bardzo, nigdy z tego nie kpij... :-(((((((

          Lucrezia co chciałaby nie pić
          • Gość: pijak Re: PIJĘ!! IP: *.dyn.optonline.net 10.08.02, 03:14
            lucrezia_borgia napisała:

            >
            > > "Pije,pije bo pic musze.
            > > Chopin jakby zyl tez by pil".
            >
            > "Piję aby zapomnieć (...)
            > (...) Aby zapomnieć, że się wstydzę...
            > (...) Wstydzę się, że piję....
            >
            > - LUDZIE SĄ DZIWNI - POMYSLAŁ MAŁY KSIĄŻĘ"

            ja wcale nie kpie z niczego.
            tylko mowie ze to jest wlasnie tak.
            Ja sie nie wstydze ze pije!
            Najwieksi ludzie tego swiata pili i pija dalej;
            Picie jest dowodem wrazliwosci, i tylko takie umysly
            moga cos zrobic i robia dla ludzkosci.
            Przykladow jest mnostwo,az sie nie chce przytaczac!

            pozdrowienia; i najlepszego!

            :)




            >
            > Pijaku, proszę Cię bardzo, nigdy z tego nie kpij... :-(((((((
            >
            > Lucrezia co chciałaby nie pić
            • Gość: taka_jedna Re: PIJĘ!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 03:30
              Gość portalu: pijak napisał(a):

              > lucrezia_borgia napisała:
              >
              > >
              > > > "Pije,pije bo pic musze.
              > > > Chopin jakby zyl tez by pil".
              > >
              > > "Piję aby zapomnieć (...)
              > > (...) Aby zapomnieć, że się wstydzę...
              > > (...) Wstydzę się, że piję....
              > >
              > > - LUDZIE SĄ DZIWNI - POMYSLAŁ MAŁY KSIĄŻĘ"
              >
              > ja wcale nie kpie z niczego.
              > tylko mowie ze to jest wlasnie tak.
              > Ja sie nie wstydze ze pije!
              > Najwieksi ludzie tego swiata pili i pija dalej;
              > Picie jest dowodem wrazliwosci, i tylko takie umysly
              > moga cos zrobic i robia dla ludzkosci.
              > Przykladow jest mnostwo,az sie nie chce przytaczac!
              >
              > pozdrowienia; i najlepszego!
              >
              > :)
              >
              >
              Różnica między pijakiem , a alkoholikiem jest taka właśnie - pijak pije , bo
              chce. Alkoholik , bo musi. Ty jesteś pijakiem.Pijesz, bo lubisz i , póki co,
              gdy nie będziesz chciał pić, przestaniesz. A moze jesteś już alkoholikiem,
              ktory jeszcze nie dostrzega własnego uzależnienia, oszukuje siebie, tłumaczy i
              usprawiedliwia swe picie... Nie wiem. Ale Lucrezji wyraźnie grozi choroba
              alkoholowa. Ona piła , choc nie chciała. Można podziwiać, ze nikt nie musiał
              jej niczego uswiadamiać. Sama to zrobiła. Ja też kiedyś sama, a żeby było
              smieszniej, to inni wmawiali mi , ze przesadzam..
              Nie przesadzalam. Prochy na uspokojenie mieszane z alkoholem malo mnie nie
              zabiły...
              >
              >
              > >
              > > Pijaku, proszę Cię bardzo, nigdy z tego nie kpij... :-(((((((
              > >
              > > Lucrezia co chciałaby nie pić
              • Gość: pijak Re: PIJĘ!! IP: *.dyn.optonline.net 11.08.02, 00:54
                Gość portalu: taka_jedna napisał(a):

                > Gość portalu: pijak napisał(a):
                >
                > > lucrezia_borgia napisała:
                > >
                > > >
                > > > > "Pije,pije bo pic musze.
                > > > > Chopin jakby zyl tez by pil".
                > > >
                > > > "Piję aby zapomnieć (...)
                > > > (...) Aby zapomnieć, że się wstydzę...














                > > > (...) Wstydzę się, że piję....
                > > >
                > > > - LUDZIE SĄ DZIWNI - POMYSLAŁ MAŁY KSIĄŻĘ"
                > >
                > > ja wcale nie kpie z niczego.
                > > tylko mowie ze to jest wlasnie tak.
                > > Ja sie nie wstydze ze pije!
                > > Najwieksi ludzie tego swiata pili i pija dalej;
                > > Picie jest dowodem wrazliwosci, i tylko takie umysly
                > > moga cos zrobic i robia dla ludzkosci.
                > > Przykladow jest mnostwo,az sie nie chce przytaczac!
                > >
                > > pozdrowienia; i najlepszego!
                > >
                > > :)
                > >
                > >
                > Różnica między pijakiem , a alkoholikiem jest taka właśnie - pijak pije , bo
                > chce. Alkoholik , bo musi. Ty jesteś pijakiem.Pijesz, bo lubisz i , póki co,
                > gdy nie będziesz chciał pić, przestaniesz. A moze jesteś już alkoholikiem,
                > ktory jeszcze nie dostrzega własnego uzależnienia, oszukuje siebie, tłumaczy
                i
                > usprawiedliwia swe picie... Nie wiem. Ale Lucrezji wyraźnie grozi choroba
                > alkoholowa. Ona piła , choc nie chciała. Można podziwiać, ze nikt nie musiał
                > jej niczego uswiadamiać. Sama to zrobiła. Ja też kiedyś sama, a żeby było
                > smieszniej, to inni wmawiali mi , ze przesadzam..
                > Nie przesadzalam. Prochy na uspokojenie mieszane z alkoholem malo mnie nie
                > zabiły...
                > >
                > >
                > > >
                > > > Pijaku, proszę Cię bardzo, nigdy z tego nie kpij... :-(((((((
                > > >
                > > > Lucrezia co chciałaby nie pić


                Ja tez jestem na prochach na uspokojenie i to dosc silnych,
                bo mam dosc zaawansowana nerwice lekowa;tzn. nie moge prowwdzic
                np. auta na autostradach o duzym ruchu i wogole syf na calego;
                A przytym wale alkohol; ktos mi kiedys powiedzial zebym tak
                nie robil (a robie to juz ponad 10 lat ) bo mnie szlag trafi,
                albo dostane jakies depresji itp.
                Ostatnie 2 lata sa jakby inne, tzn wystepuje wyrazne pogorszenie,
                czestrzes picie,prawie codzienne, wzorst zazywanych dawek lekow;
                poza tym rozne ine jak osalbienie widzenia, oszolomienia, lub
                nawet pewne fobie, o ktorych nie bede mowil bo sa smieszne dla
                tych co i nie maja ale ja jestem caly mokry od potu i serce mi wali
                jak mlot, a w oczach robi sie ciemno.
                Ale nie moge przestac pic!
                A zatem juz teraz mam to wszystko w nosie;
                Albo sie zmieni albo zejde, ale nie tak latwo chyba to nastepuje;
                Najbardziej boje sie jakies choroby psychicznej i brak kotroli
                nad saba , leki sa czasami tak bolesne i poczucie winy tak ogromne
                ze mam niedobre mysli; Coz Bog dal i on moze zabrac;
                Wierze, ze sie cos stanie moze a jak nie to co za roznica,
                dzis czy za 20?

                pzdrowienia, :)

                • Gość: taka_jedna Re: PIJĘ!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 02:45
                  Gość portalu: pijak napisał(a):
                  >
                  >
                  > Ja tez jestem na prochach na uspokojenie i to dosc silnych,
                  > bo mam dosc zaawansowana nerwice lekowa;tzn. nie moge prowwdzic
                  > np. auta na autostradach o duzym ruchu i wogole syf na calego;
                  > A przytym wale alkohol; ktos mi kiedys powiedzial zebym tak
                  > nie robil (a robie to juz ponad 10 lat ) bo mnie szlag trafi,
                  > albo dostane jakies depresji itp.
                  > Ostatnie 2 lata sa jakby inne, tzn wystepuje wyrazne pogorszenie,
                  > czestrzes picie,prawie codzienne, wzorst zazywanych dawek lekow;
                  > poza tym rozne ine jak osalbienie widzenia, oszolomienia, lub
                  > nawet pewne fobie, o ktorych nie bede mowil bo sa smieszne dla
                  > tych co i nie maja ale ja jestem caly mokry od potu i serce mi wali
                  > jak mlot, a w oczach robi sie ciemno.
                  > Ale nie moge przestac pic!
                  > A zatem juz teraz mam to wszystko w nosie;
                  > Albo sie zmieni albo zejde, ale nie tak latwo chyba to nastepuje;
                  > Najbardziej boje sie jakies choroby psychicznej i brak kotroli
                  > nad saba , leki sa czasami tak bolesne i poczucie winy tak ogromne
                  > ze mam niedobre mysli; Coz Bog dal i on moze zabrac;
                  > Wierze, ze sie cos stanie moze a jak nie to co za roznica,
                  > dzis czy za 20?
                  >
                  > pzdrowienia, :)
                  >
                  Ech, pijaku. Nie rezygnuj siebie. Z tego, co piszesz wynika, ze faktycznie
                  dązysz do samozagłady. Jak powiedziałam, uzależnienie krzyzowe - prochy+alkohol
                  jest trudną chorobą do leczenia, ale mozna to leczyć i osiągac sukces. Przykład
                  - ja. Nie wiem czy Twoja postawa to skutek podejmowanych bez powodzenia prób
                  leczenia czy też tak naprawdę brak chęci do wyjscia z uzależnienia.
                  Jeśli łykasz takie porcje leków, to jasne, ze organizm stopniowo przyzwyczaja
                  się do nich i żąda większych dawek. Ja potrafiłam zeżreć w krótkim czasie
                  listek z piątkami relanium i prawie nie odczuwac sennności.Nerwice czy fobie
                  leczy się głownie terapią, a leki stosuje jedynie wspomagająco pilnie przy tym
                  obserwując pacjenta, by się nie uzaleznił.Co do alkoholizmu, to on, jak
                  narkomania jest, mówiłam już to, ale powtórzę : choroba nieuleczalna i
                  śmiertelna. oznacza to, ze nawet pod odstawieniu alkoholu czy prochów zawsze
                  pozostaniesz osobą uzależnioną czyli taką, ktora , gdy sięgnie po owe środki
                  znów moze wpasć w smiertelena koło. Bo ta choroba nieleczona kończy się
                  śmiercią. Wszystkie objawy o których piszesz,też miewałam - choc mój czas
                  łączenia prochów z alkoholem nie trwał tak długo, jak u Ciebie.
                  Nie niszcz się. Naprawdę szkoda. Daj sobie szansę i zwróć sie o pomoc do
                  specjalistów. Ale, by się udało, musisz chciec. Zobaczysz jak szybko można
                  dojrzeć, ze świat bez uzależniaczy jest o wiele lepszy. Bez tych świństw jesteś
                  wolny. Z nimi - jestes ich niewolnikiem i od nich tak naprawdę wszystko, co
                  robisz.
                  (Nie myśl, ze sie mądruję. To o czym gadam poznałam naprawdę dobrze osobiście)
                  Serdecznie pozdrawiam.
                  alice
                  • Gość: pijak Re: PIJĘ!! IP: *.dyn.optonline.net 11.08.02, 03:05
                    Gość portalu: taka_jedna napisał(a):

                    > Gość portalu: pijak napisał(a):
                    > >
                    > >
                    > > Ja tez jestem na prochach na uspokojenie i to dosc silnych,
                    > > bo mam dosc zaawansowana nerwice lekowa;tzn. nie moge prowwdzic
                    > > np. auta na autostradach o duzym ruchu i wogole syf na calego;
                    > > A przytym wale alkohol; ktos mi kiedys powiedzial zebym tak
                    > > nie robil (a robie to juz ponad 10 lat ) bo mnie szlag trafi,
                    > > albo dostane jakies depresji itp.
                    > > Ostatnie 2 lata sa jakby inne, tzn wystepuje wyrazne pogorszenie,
                    > > czestrzes picie,prawie codzienne, wzorst zazywanych dawek lekow;
                    > > poza tym rozne ine jak osalbienie widzenia, oszolomienia, lub
                    > > nawet pewne fobie, o ktorych nie bede mowil bo sa smieszne dla
                    > > tych co i nie maja ale ja jestem caly mokry od potu i serce mi wali
                    > > jak mlot, a w oczach robi sie ciemno.
                    > > Ale nie moge przestac pic!
                    > > A zatem juz teraz mam to wszystko w nosie;
                    > > Albo sie zmieni albo zejde, ale nie tak latwo chyba to nastepuje;
                    > > Najbardziej boje sie jakies choroby psychicznej i brak kotroli
                    > > nad saba , leki sa czasami tak bolesne i poczucie winy tak ogromne
                    > > ze mam niedobre mysli; Coz Bog dal i on moze zabrac;
                    > > Wierze, ze sie cos stanie moze a jak nie to co za roznica,
                    > > dzis czy za 20?
                    > >
                    > > pzdrowienia, :)
                    > >
                    > Ech, pijaku. Nie rezygnuj siebie. Z tego, co piszesz wynika, ze faktycznie
                    > dązysz do samozagłady. Jak powiedziałam, uzależnienie krzyzowe -
                    prochy+alkohol
                    >
                    > jest trudną chorobą do leczenia, ale mozna to leczyć i osiągac sukces.
                    Przykład
                    >
                    > - ja. Nie wiem czy Twoja postawa to skutek podejmowanych bez powodzenia prób
                    > leczenia czy też tak naprawdę brak chęci do wyjscia z uzależnienia.
                    > Jeśli łykasz takie porcje leków, to jasne, ze organizm stopniowo przyzwyczaja
                    > się do nich i żąda większych dawek. Ja potrafiłam zeżreć w krótkim czasie
                    > listek z piątkami relanium i prawie nie odczuwac sennności.Nerwice czy fobie
                    > leczy się głownie terapią, a leki stosuje jedynie wspomagająco pilnie przy
                    tym
                    > obserwując pacjenta, by się nie uzaleznił.Co do alkoholizmu, to on, jak
                    > narkomania jest, mówiłam już to, ale powtórzę : choroba nieuleczalna i
                    > śmiertelna. oznacza to, ze nawet pod odstawieniu alkoholu czy prochów zawsze
                    > pozostaniesz osobą uzależnioną czyli taką, ktora , gdy sięgnie po owe środki
                    > znów moze wpasć w smiertelena koło. Bo ta choroba nieleczona kończy się
                    > śmiercią. Wszystkie objawy o których piszesz,też miewałam - choc mój czas
                    > łączenia prochów z alkoholem nie trwał tak długo, jak u Ciebie.
                    > Nie niszcz się. Naprawdę szkoda. Daj sobie szansę i zwróć sie o pomoc do
                    > specjalistów. Ale, by się udało, musisz chciec. Zobaczysz jak szybko można
                    > dojrzeć, ze świat bez uzależniaczy jest o wiele lepszy. Bez tych świństw
                    jesteś
                    >
                    > wolny. Z nimi - jestes ich niewolnikiem i od nich tak naprawdę wszystko, co
                    > robisz.
                    > (Nie myśl, ze sie mądruję. To o czym gadam poznałam naprawdę dobrze osobiście)
                    > Serdecznie pozdrawiam.
                    > alice

                    Dziekuje Alice (jestes moze z krainy czarow?).

                    Ale ja nie chce walczyc z tym, uwazam ze co ma byc to bedzie;
                    ja wierze w przeznaczenie, i nie mam ochoty sie mu sprzeciwiac.
                    Zostalem postawiony w takiej sytuacji (wczesniej bylem postawiony
                    w innej zupelnie), to mysle ze to cos znaczy.
                    Ale mysle ze Ktos tym kieruje i wie co robi.
                    (biorac pod uwage moje dawne zycie).
                    A te wszystkie jakies poradnie to o pupe rozbic ze tak powiem.
                    A zatem, to nie ja sie niszcze, ale niszczy mnie cos, po to
                    byc moze by potem bylo inaczej!
                    Dlatego, nie bede z tym walczyc bo to syzyfowa praca.
                    Kiedys bylem uzalezniony tez od innej rzeczy, i walczylem z tym,
                    bez skutku; a teraz nie mam zadnych problemow z tym; odeszlo i tak
                    jakby nigdy nie bylo; ale wybacz ze nie powiem co to bylo, bo to
                    w koncu moje osobiste zycie.

                    dziekuje za porady.

                    pozdrowienia serdeczne, :)



    • Gość: Eryka jeszcze jedno IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.08.02, 03:05
      Jezeli ta grupa AA, do ktorej nalezy twoj znajomy uznaje ze to jest tylko dla
      wyznawcow katolicyzmu to jest to niezgodne z zalozeniami AA.

      Jeszcze raz, nie chce zebys mnie odebrala jako bezkrytyczna fanatyczke tego
      ruchu, jest to jedna z wielu drog, ale te znam wiec sie z toba dziele.
      • lucrezia_borgia Re: jeszcze jedno 10.08.02, 03:25
        Gość portalu: Eryka napisał(a):

        > Jezeli ta grupa AA, do ktorej nalezy twoj znajomy uznaje ze to jest tylko dla
        > wyznawcow katolicyzmu to jest to niezgodne z zalozeniami AA.

        Nie - ja czytałam książkę pt. "Jestem alkoholikiem" - gdzie wszystko zaczynało
        się od informacji, że pomógł Bóg (czego bynajmniej nie neguję!!!)

        > Jeszcze raz, nie chce zebys mnie odebrala jako bezkrytyczna fanatyczke tego
        > ruchu, jest to jedna z wielu drog, ale te znam wiec sie z toba dziele.

        Bardzo Ci dziekuję i nie odbieram bezkrytycznie etc... chcę tylko powiedziec,
        że pomimo mojego pragmatyzmu & racjonalizmu szalenie zazdroszcze tym, którzy w
        strasznych chwilach mogą nie tylko zawołac "Eli lamah sabahthani..." ale
        powiedziec jak siostra Faustyna: "Jezu ufam Tobie!" Choć trudno mi to sobie
        wyobrazić, może i ja kiedyś... Bóg jeden wie - Kim by nie był.
        Chciałabym.
        • Gość: pijak Re: jeszcze jedno IP: *.dyn.optonline.net 10.08.02, 03:33
          lucrezia_borgia napisała:

          > Gość portalu: Eryka napisał(a):
          >
          > > Jezeli ta grupa AA, do ktorej nalezy twoj znajomy uznaje ze to jest tylko
          > dla
          > > wyznawcow katolicyzmu to jest to niezgodne z zalozeniami AA.
          >
          > Nie - ja czytałam książkę pt. "Jestem alkoholikiem" - gdzie wszystko
          zaczynało
          > się od informacji, że pomógł Bóg (czego bynajmniej nie neguję!!!)
          >
          > > Jeszcze raz, nie chce zebys mnie odebrala jako bezkrytyczna fanatyczke teg
          > o
          > > ruchu, jest to jedna z wielu drog, ale te znam wiec sie z toba dziele.
          >
          > Bardzo Ci dziekuję i nie odbieram bezkrytycznie etc... chcę tylko powiedziec,
          > że pomimo mojego pragmatyzmu & racjonalizmu szalenie zazdroszcze tym, którzy
          w
          > strasznych chwilach mogą nie tylko zawołac "Eli lamah sabahthani..." ale
          > powiedziec jak siostra Faustyna: "Jezu ufam Tobie!" Choć trudno mi to sobie
          > wyobrazić, może i ja kiedyś... Bóg jeden wie - Kim by nie był.
          > Chciałabym.

          Tobie dziecko moje nie jest potrzebny Bog, ale mezczyzna.
          Ale taki, ktory moglby Cie zrozumiec , np. ja!
          Ale to niemozliwe , wiec musisz szukac dalej;
          A Bog przyjdzie dopiero potem, On nie przychodzi na zawolanie!
          Zycze powodzenia,
          :)

          • Gość: Eryka Juz wiem.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.08.02, 06:41
            Juz wiem czego mi brakowalo w AA. Otoz brakowalo mi odrobiny poczucia humoru.
            Ja wiem ze to sa powazne sprawy ale taki Pijak moglby tam wiele dobrego
            zdzialac.
            Hej Pijak moze jednak do AA?
            • Gość: pijak Re: Juz wiem.... IP: *.dyn.optonline.net 10.08.02, 06:54
              Gość portalu: Eryka napisał(a):

              > Juz wiem czego mi brakowalo w AA. Otoz brakowalo mi odrobiny poczucia humoru.
              > Ja wiem ze to sa powazne sprawy ale taki Pijak moglby tam wiele dobrego
              > zdzialac.
              > Hej Pijak moze jednak do AA?

              Przepraszam, ale co to jest AA ?

              :)

              • Gość: Eryk Re: Juz wiem.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.08.02, 06:56
                Pijak, czemu ty jeszcze nie spisz? Chlasz znowu?
                • Gość: pijak Re: Juz wiem.... IP: *.dyn.optonline.net 10.08.02, 07:00
                  Gość portalu: Eryk napisał(a):

                  > Pijak, czemu ty jeszcze nie spisz? Chlasz znowu?

                  Ja nie spie, bo u mnie jest dopiero 12.56.
                  A Ty nie musisz mnie obrazac.

                  pozdrowienia serdeczne, :)

    • Gość: Stasia Re: PIJĘ!! IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 08:07
      Lucrezia, podziwiam cię. Zaczęłam się zastanawiać nad moim szampanem co
      wieczór. Muszę myśleć dalej. Dzięki.
    • Gość: spiryt Chleję IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.02, 22:41
      kupuje sobie spirytus
      i robię drinki
      a to herbatka
      a to cola
      może też być mleko
      ze śmiietanką i masełkiem tylko w przypadku przeziębienia
      100 g to bzdet
      czasami rozcieńczę ćwiartkę
      i jedyna jest z tego korzyść,
      że to spirytus rozcieńczam
      a nie piję win i szampanów , czy wódek
      to może stać koło mnie dniami i miesiącami
      nie ruszę
      po tych bebłach ma się kaca i głowa boli
      a po drnkach na spirytku - nie
      Jednak nie polecam , bo to taki sam alkoholizm jak każedn inny
      i juz wątrobę czuję
      chplera , wiem że musze skończyć
      ale nie potrafię się powstrzymać
      I co powiecie na taki wybiórczy alkoholizm?

      • Gość: taka_jedna Re: Chleję IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 02:50
        Gość portalu: spiryt napisał(a):

        > chplera , wiem że musze skończyć
        > ale nie potrafię się powstrzymać
        > I co powiecie na taki wybiórczy alkoholizm?
        >
        Ja powiem na takie cos tak: sądzę, ze gdybyś nie mial (-ała) możliwości picia
        tego spirytusiku, żadnej, zupełnie, to sięgnął (-eła) byś tez po cos innego.
        Ja, gdy nie miałam relanium, bralam nawet zwykłe tabletki od bolu głowy calymi
        garściami i zapijałam to piwem. Jak nie było piwa, wina, to takze wódą, której
        nie znoszę.
        alice
        • Gość: mamoszosz Re: Chleję IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 12.08.02, 00:49
          Jej ,jej- dziewczyny opanujcie się.....
    • Gość: Xurek Re: PIJĘ!! IP: 194.230.12.* 12.08.02, 10:10
      Czesc Lukrezia,

      mysle, ze pomoc fachowa bylaby sensowniejsza. Wiele juz osiagnelas i byloby
      szkoda, gdybys znow popadla w dawne nawyki. Jezeli jestes alkoholiczka, to
      pewnie nie ma dla Ciebie innej drogi, niz przestac cokolwiek pic.
      Jezeli "tylko" pijaczka, to byc moze mozesz wypracowac sobie nowe rytualy,
      ktore pozwola Ci polaczyc przyjemne z porzytecznym i uchronia na stale od
      nadmiernej konsumpcji. Na przyklad codzienna lampka wina krotko przed pojsciem
      spac, na dodatek rozcienczona woda (jest to w wielu krajach calkiem normalny
      napoj, ktory mozna zamowic w restauracji). Ustal sobie regule, ze lampka wina
      nie moze nastapic pzred n.p. 22 wieczorem. Z jednej strony bedziesz miala "czym
      sie cieszyc i na co czekac", z drugiej strony bedzie wystarczajaco pozno, zeby
      nie wypic wiecej przed pojsciem spac a tak mala ilosc alkoholu na pewno Ci nie
      zaszkodzi. W ten sposob mozesz osiagnac uczucie, ze alkohol nie jest zupelnie
      zabroniony i zachowac ten przyjemny feeling po pracy. Najpierw sport, potem
      mila kolacja, potem ksiazka lub telewizor a potem lampka wina (np. w czasie
      cieplej i pachnacej kapieli) i do lozka.

      Trzymam kciuki i zycze Ci powodzenia i sukcesu w walce z nalogiem.

      Pordrowienia, Xurek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka