Gość: marcin
IP: *.sup.waw.pl / 10.10.10.*
10.08.02, 13:50
Bardzo cenie Pania prof.Srode (i za to co w zyciu napisala i za
to co w tym zyciu zrobila). Jej tekst wywolal we mnie jednak
mieszane uczucia i szczerze mowiac, srogo mnie zasmucil. To
prawda, ze zmienia sie pozycja Ojca w rodzinie, m.in. dlatego ze
zmienia sie sama definicja rodziny (a tu przyczyn jest bardzo
wiele - emancypacja kobiet bedac tylko jednym z czynnikow). Ale
ten tekst jest bardziej "bojowym manifestem" o SMIERCI pewnego
wizerunku Ojca (z ktorym Pani Profesor walczy i w tym celu
przywoluje cytat z J.M.Jackowskiego) niz tekstem o jego
NARODZINACH (a zatem tekstem o wspolczesnych metamorfozach
rodziny).
Przyklady Ojcow, ktore Pani podaje sa czesto karykaturalne i
wylacznie negatywne. Coz Pani Ci wstretni faceci zrobili w zyciu
aby tak ich nie cierpiec!!! A jak juz musi Pani podac pozytywny
przyklad ("trzecia droga - przez wolny wobor, ale na razie nie
udalo mi sie znalezc takiego przypadku), to okazuje sie ze
takich Ojcow nie ma. Otoz Pani profesor tacy Ojcowie sa!!! To ze
Pani ich nie zna nie najlepiej swiadczy o Pani tzw. "bazie
empirycznej" (ale pominmy ten szczegol). Osobiscie mysle, ze
Pani problem lezy gdzie indziej - Pani takich mezczyzn nie moze
zobaczyc gdyz podwazaja oni samym swym istnieniem cale Pani
rozumowanie. Rozumowanie, oparte na szczegolnym zalozeniu (co
wiecej watpliwym - z punktu widzenia naukowego), a mianowicie na
idei ze zyjemy w swiecie "zdominowanym przez facetow",
ktorzy "maja wladze" it`, itd. Nic dziwnego ze na bazie takiego
zalozenia dochodzi Pani do takich wnioskow (jakie na wstepie
sobie Pani zalozyla). Szkoda.
Pani tekst jest agresywny, militancki i w sumie szkodliwy (z
punktu widzenia dyskusji nad ewolucja sytuacji Rodziny w Polsce -
a ze jest zle - nie musi mnie Pani przekonywac). Miast zachecic
do otwartej dyskusji przywala Pani facetom ile wlezie. To ze na
zakonczenie przyznaje Pani ze "nowi Ojcowie musza powstac niczym
Feniks z popiolow" jest jedynym plomieniem nadzieji w Pani
tekscie. Myli sie jednak Pani ze "wyzwania stojace przed
dzisiajszym Ojcem sa znacznie powazniejsze, niz te ktore stoja
przed Matka". Matki - o ktorych w Pani tekscie zaskakujaco malo -
tez maja sporo wyzwan przed soba. A jednym z nich jest wlasnie,
w dialogu partnerskim, wspolne pracowanie nad nowym wizerunkiem
Ojca - to wszystko dla dobra Dziecka (o ktorym tez Pani zbyt
czesto zapomina). Tego dialogu partnerskiego mi w Pani tekscie
zabraklo - a szkoda.
Lacze wyrazy szacunku
Marcin (ojciec).