Gość: renia
IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr
27.08.02, 10:50
Piszę do Was tego posta. Będzie dotyczył grupy młodszej niz mlodzież. Problem
polega na tym, że:
Obecnie dzieci wychowywane są w plastikowych czasach. Wielu moich znajomych
ma dzieci w wieku 4-10 lat (taki wiek produkcyjny hehe;))), ponadto bardzo
często bywam w przedszkolach i szkolach i co ja widze: Na porzeądku dziennym
u większosci tego dziecięcego tlumu sa: chipsy, gumy do żucia pod nazwą
barbie, pokemon czy inne simby, lizaki na baterie, jajka kinder, lody z
niespodzianką, hamburgery z prezencikiem, a do czytania komiksy typu 'kaczor
donald' . O ofercie tv dla omawianej grupy wiekowej nie wspomne. Nie będę też
się rozwodzic nad wartoscią odżywczą (dla ciała i ducha) tychze produktów.
Podstępem wielkim i diabelskim, jest w moim odczuciu to, ze niemal do kadego
z takich produktow dołączony jest jakis prezencik, często jeden z serii, więc
trzeba kupowac kolejne, zeby uzbierac cala kolekcje. I teraz tak: Myślący
rodzic nie nauczył diecka jesc dwóch paczek chipsów dziennie( bo tam w srodku
jest tapes). PRzez to dzieciak nie ma sterty plastikowych kółeczek, ktore
zbieraja wszyscy jego rowiesnicy z klasy. Jakoś sie z tym dziecko godzi.
Lizaków zero - też jakoś przetłumaczylismy, nie ma z tym problemów. Ale juz z
komiksami nie jest łatwo. Idzie taka moja córka do koleżanki, a tam stos
komiksów, sterta tych prezencików itd. Nie można wszystkiego dziecku
odmawiac, nie może być tak, ze inne dzieci mają wszystkie te pierdoły, a moje
nie, bo wpadnie mi w depreche w koncu. A ja bym chciała, zeby czytala
książki, dzieci z bullerbyn, doline muminków, oto jest Kasia, tyle dobrej
lektury można kupic dla dzieci, nie tak drogo wcale, ale zawsze dziecko
najpierw siada do komiksu, a potem juz nie chce mu się czytac książki. Wiem,
ze piszę dośc chaotycznie, ale mam nadzieję, ze rozumiecie o co mi chodzi.
Jak zaszczepiac w dziecku wartości spoza tego kolorowego, bezwartosciowego
chłamu, skoro dookoła go pełno, a rodzice, jak wynika z moich obserwacji w
ogóle się w wiekszości, nad tym nie zastanawiają. Jeśli nie zrobię tego teraz
to za pare lat siegnie po brawo i popcorn, wydaje mi sie, ze trzeba nad tym
pracowac od samego początku, ale czasem po prostu brakuje argumentów, serce
sie tez kroi jak widzisz zazdrośc w oczach swego dziecka albo bezradnośc, gdy
odwiedza ją koleżanka i pyta: jakie masz pokemony?