bedewalczyc
24.08.05, 09:55
Jestem molestowana seksualnie przez szefa, promotora mojej pracy doktorskiej.
Ostatnio w beznadziejny sposob mnie zaszantazowal, bez ogrodek mowiac albo
bede jego i skoncze doktorat, albo go nie skoncze (co wiaze sie ze zwrotem
calego stypendium uczelni). Obrzydliwe bydle, tymbardziej, ze wie, ze jestem
w ciezkiej sytuacji i mam malutkie dziecko. Sytuacja ciezka ale chyba nie
beznadziejna? W kazdym razie ja sie nie poddam. Poradzcie, co moge zrobic w
tej sytuacji, gdzie sie zwrocic, jakie mam szanse? Zaluje, ze nie mialam
dyktafonu przy ostatniej rozmowie. Na razie nie mam zadnego dowodu oprocz
moich slow i ewentualnego swiadectwa psychoterapeuty, ktoremu mowilam o
problemie, bo sytuacja ciagnie sie juz bardzo dlugo. Poradzcie cos, bo mnie
to wykancza a mam malutkiego synka. Dzieki