Dodaj do ulubionych

kiedy czujesz że mąż cię zdradza

30.08.05, 21:38
jestem zapracowaną mężatką, za sobą mam 25 lat małżeństwa, do tej pory
myślałam, że było szczęśliwe, teraz mam duże wątpliwości, mąż od czterech
miesięcy po powrocie z senatorium założył blokade na swoją komórkę i prawie
wszędzie z nią chodzi, jest dziwnie rozdrażniony gdy pytam go o przyczynę
założenia tej blokady - twierdzi że musi mięć coś swojego, moja komórka
zawsze jest na wierzchu nigdy jej nie chowam. On czasami jest poza zasięgiem
i odbiera dopiero po dłuższym czasie. Mam ogromnego "doła" bo przez jego
nieuwagę podejżałam (i jest mi teraz i wstyd i .....)sms do niego od kobiety -
że tęskni za jego dotykiem ...." i jego sms do tej samej kobiety "że ją
kocha i chciałby siedziec w tym samym pokoju co ona i móc choć tylko na nią
patrzeć...." Jestem GŁUPIA, JEŚLI DRAŃ MNIE ZDRADZA to po co mi on!!!. Ale za
nami 25 lat zawsze byłam z nim szczęśliwa, jest moim jedynym mężczyzną i do
cholery go kocham - trudno przekreślić te wszystkie lata miłości, oddania,
wzajemnej troski, dzieci - pobierając się przysięgaliśmy sobie wierność i
pomoc w każdej chwili, kiedy walczył z nowotworem byłam jego podporą, wiarą w
wyzdrowienie - choć niezbyt praktykująca - modliłam się wtedy żeby jeszcze
nie odchodził i przyżekałam sobie że jeśli kiedyś spotka lepszą dla siebie
kobietę niż ja to niech odejdzie do niej ale niech nie umiera. 14 lat minęło
od tamtej modlitwy. do dziś wiem że go kochałam, teraz mam żal i wątpliwości
czy stać mnie psychicznie na jego odejście, gdzie zrobiłąm błąd - to tak
bardzo boli, nie wiem jak z nim porozmawiać, żeby zrozumiał mój ból - żeby
wogóle chciał porozmawiać jak z partnerem a nie robotem.
Obserwuj wątek
    • parendi Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 30.08.05, 21:52
      porozmawiaj z nim szczerze!!! To najlepsza metoda. Im szybciej dojdziecie do
      wnisków co dalje, tym szybciej wyleczysz się z chorej zazdrości i uwolnisz się
      od Niego. Widać niedocenia tego ,że byłas przy nim ,ze się troszczyłas. teraz
      jakas niunia zwróciła mu w głowie swoją zgrabną dupcia...i jak samiec poleciał
      na gody;(
      Sorry ,że tak brutlanie, ale zdrada jest zdradą...i dla mnei to koniec związku.
    • fotel_bujany Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 30.08.05, 22:56
      Zlikwidowałabym mu tę komórkę i to tak, żeby myślał, że ją zgubił.
      Mówi, że musi mieć coś swojego? Aż tak osobista jest chyba tylko bielizna. Nie
      można tego powiedzieć o romansie - i to prawie na Twoich oczach! Niestety,
      faceci tak mają, że liczą na to, że się nie wyda, a żona/narzeczona/dziewczyna
      nabiera się na coraz to głupsze tłumaczenia, bo sama nie chce uwierzyć w to co
      się stało.
      Być może szczera rozmowa pomoże, ale nie pozwól się atakować ani wcisnąć w
      rolę "smutnej-nie rozumiejącej-kochającej". Bądź stanowcza i postaw twarde
      warunki (on nie może stawiać żadnych - może to dziwnie brzmi, ale w tym stanie
      emocji łatwo jest przebaczyć dla świętego spokoju, co zostanie odczytane jako
      przyzwolenie), sanatoryjny romans nie może trwać jakby nigdy nic. Skoro już się
      stało - trudno, ale na tym koniec. Przedłużając tę sytuację w nieskończoność,
      utrwalasz to i z każdym dniem będzie trudniej wrócić do stanu "sprzed". Za dużo
      będzie w Tobie żalu, goryczy, w końcu zwykłej, ludzkiej złości. To nie jest
      nieodpowiedzialny chłopak, ale dojrzały mężczyzna. Skoro miał tyle odwagi, żeby
      zafundować żonie tyle cierpienia, niechże ma odwagę zmierzyć się z sytuacją.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia. Oby wszystko się ułożyło jak najszczęśliwiej!
    • katrin27 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.08.05, 00:41
      ma romans-to pewne. tylko co dalej?
      co prawda jestem duzo mlodsza od Ciebie ale uwazam ze nigdy
      nie jest za pozno na to aby byc jeszcze szczesliwym.
      meczysz sie w tej sytuacji, zatem tak dalej byc nie moze.
      postaw sprawe jasno-niech wybiera.
      albo... sama zafunduj sobie sanatorium. moze poznasz kogos
      kto Cie pokocha.
    • krecilapka Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.08.05, 06:34
      To tak naprawde juz jest po zdradzie. Co najwyzej ta chwila umknela. Uwazam, ze
      nie powinnas tak jednorazowo przekreslac 25 lat wspolnego zycia. Doprowadz
      tylko do sytuacji w ktorej Ty rozliczysz sie z nim, odkreslisz zdrade gruba
      krecha i nie bedziesz do tego wracac, a On uczyni to samo. Musi sie
      opowiedziec, bo to polidiota. Jakby nie byl taki durny, to nie zakladalby tej
      blokady na tel.
      • goldenwomen Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 02.09.05, 18:50
        krecilapka napisał:

        > To tak naprawde juz jest po zdradzie. Co najwyzej ta chwila umknela. Uwazam,
        ze
        >
        > nie powinnas tak jednorazowo przekreslac 25 lat wspolnego zycia. Doprowadz
        > tylko do sytuacji w ktorej Ty rozliczysz sie z nim, odkreslisz zdrade gruba
        > krecha i nie bedziesz do tego wracac, a On uczyni to samo. Musi sie
        > opowiedziec, bo to polidiota. Jakby nie byl taki durny, to nie zakladalby tej
        > blokady na tel.

        Łapka Ty mnie stale zaskakujesz:DDD no, no!!!!!!!
    • paola80 Terapia wstrząsowa : 31.08.05, 07:27
      mam 49 lat. On 55- ale się dośc trzyma. Znalazł sobie kobiete, 52 lat.
      Świadomie rozbili rodzine. Patrzyłam na to 3 miesiące . Wykończona spakowałam
      się i wyjechałam. Nie mineło 24 h a on już po mnie przyjechal - i teraz ja mam
      jego komórkę i stawiam warunki !
      • jasnie_pani Re: Terapia wstrząsowa : 31.08.05, 09:37
        paola80 napisała:

        > mam 49 lat. On 55- ale się dośc trzyma. Znalazł sobie kobiete, 52 lat.
        > Świadomie rozbili rodzine. Patrzyłam na to 3 miesiące . Wykończona spakowałam
        > się i wyjechałam. Nie mineło 24 h a on już po mnie przyjechal - i teraz ja
        mam
        > jego komórkę i stawiam warunki !


        I co? Dobrze Ci z tym? Nie masz wrazenia, ze to juz nie to samo?
        • paola80 Re: Terapia wstrząsowa : 31.08.05, 09:54
          Oj wiesz mi, że myśli są różne ale mam nadzieje ,że z czasem zapomnę.
          • jasnie_pani Re: Terapia wstrząsowa : 31.08.05, 10:02
            paola80 napisała:

            > Oj wiesz mi, że myśli są różne ale mam nadzieje ,że z czasem zapomnę.

            Alzheimer?:)
      • ania1022 Re: Terapia wstrząsowa : 08.11.05, 20:45
        I co odpowiada Ci rola policjanta ???
    • jasnie_pani Dobrze dobralas sobie nick:) 31.08.05, 09:33
      Szczerze mowiac przypominasz mi moja tesciowa. Tez "kochala" tescia. I w imie
      tej milosci udawala, ze niczego nie widzi. Fajny sposob na przezycie razem
      ponad 40 lat. On juz dawno "gryzie" ziemie, a ona zostala z silna nerwica, od
      ktorej padlo jej na mozg. Ma go nadal, ale inaczej. Teraz mu sadzi kwiatki na
      grobie, na ktorym jest CODZIENNIE.Chcesz, aby tak wygladala Twoja koncowka
      zycia? Jasne, w pewnym wieku juz niewiele mozna sie spodziewac od zycia, ale
      robic z siebie za przeproszeniem szmate? Jak bardzo trzeba nie miec dla siebie
      szacunku, zeby tak z soba postępowac? Zostaw go. Moze za jakis czas zrozumie ,
      co stracil. A jesli nie - trudno. Nie Ty jedna tak konczysz zwiazek. Inny
      przyklad - sasiadka. Po kilkunastu latach, na oko dobrego zwiazku, zostawil
      zone dla mlodszej. Tak sie rozchorowala, ze majac obecnie piecdziesiat pare
      lat wyglada na siedemdziesiat. Nie chodzi, siedzi tylko na balkonie, syn jej
      robi zakupy koszmar. Czy warto dla jednego faceta tracic sama siebie?
      • velonka do jasnie pani 31.08.05, 12:34
        Jasnie pani, czy potrafisz spojrzec na swoja wypowiedz tak, jakby byla
        wypowiedzia obcej osoby? Czy widzisz jakim tonem mowisz do tej kobiety? Jakim
        prawem porownujesz ja do swojej tesciowej, ktora latami nia miala odwagi
        przyjac do wiadomosci prawdy, ze jest zdradzana i niekochana? PRzeciez Naiwna
        jest dopiero na poczatku tego zderzenia z prawda. Nie wiadomo jeszczze co
        postanowi, jak dalej bedzie postepowala, a ty od razu najezdzasz na nia, ze
        robi z siebie szmate, porownujesz do jakichs chorych umyslowo sasiadek, czy ty
        jestes normalna? Dziewczyna niedawno odkryla, ze jej (do tej pory wierny, a na
        pewno ukochany) maz ma romans i stanela przed dylematem - co z tym dalej
        zrobic. Chyba normalne, ze ma watpliwosci, ze nie wie, czy da rade odejsc po
        tylu latach itd. poza tym, czy na zdrade jedynym rozwiazaniem jest wg ciebie
        rozwod? A jesli nie rozwod to kobieta robi z siebie szmate i chora psychicznie
        jak Twoja biedna tesciowa i sasiadka?
        Moim zdaniem Twoja odpowiedz jest bez sensu, opisane przez ciebie przyklady
        kobiet nie maja zadnego zwiazku z sytuacja autorki tego watku. Zastanow sie
        nastepnym razem, gdy bedziesz "radzic", bo obrazasz dziewczyne niepotrzebnie i
        bezpodstawnie.
        • jasnie_pani Do velonki 01.09.05, 09:16
          Jetsem zwolenniczka wylewania kubla zimnej wody na glowe. Najlepsi
          psychoterapeuci tak wlasnie postepuja. "Romamlywanie" tematu mnie nie
          interesuje.A jesli to jest Twoja metoda to sobie ja stosuj i nie pouczaj
          innych, ze robia źle.

          velonka napisała:

          > Jasnie pani, czy potrafisz spojrzec na swoja wypowiedz tak, jakby byla
          > wypowiedzia obcej osoby? Czy widzisz jakim tonem mowisz do tej kobiety? Jakim
          > prawem porownujesz ja do swojej tesciowej, ktora latami nia miala odwagi
          > przyjac do wiadomosci prawdy, ze jest zdradzana i niekochana? PRzeciez Naiwna
          > jest dopiero na poczatku tego zderzenia z prawda. Nie wiadomo jeszczze co
          > postanowi, jak dalej bedzie postepowala, a ty od razu najezdzasz na nia, ze
          > robi z siebie szmate, porownujesz do jakichs chorych umyslowo sasiadek, czy
          ty
          > jestes normalna? Dziewczyna niedawno odkryla, ze jej (do tej pory wierny, a
          na
          > pewno ukochany) maz ma romans i stanela przed dylematem - co z tym dalej
          > zrobic. Chyba normalne, ze ma watpliwosci, ze nie wie, czy da rade odejsc po
          > tylu latach itd. poza tym, czy na zdrade jedynym rozwiazaniem jest wg ciebie
          > rozwod? A jesli nie rozwod to kobieta robi z siebie szmate i chora
          psychicznie
          > jak Twoja biedna tesciowa i sasiadka?
          > Moim zdaniem Twoja odpowiedz jest bez sensu, opisane przez ciebie przyklady
          > kobiet nie maja zadnego zwiazku z sytuacja autorki tego watku. Zastanow sie
          > nastepnym razem, gdy bedziesz "radzic", bo obrazasz dziewczyne niepotrzebnie
          i
          > bezpodstawnie.
          • joasia.sadowska Re: Do velonki 10.10.05, 14:43
            a ty jestes terapeuta?
      • naiwna52 Re: Dobrze dobralas sobie nick:) 31.08.05, 18:38
        taaaaaak - nick wybrałam z premedytacją, sama nazywam się GŁUPIĄ naiwną,
        jeszcze kilka dni temu myślałam tak jak ty piszesz, wierzyłam, że coś takiego
        mi się nie przydarzy, wierzyłam że osoba za którą wyszłam 25 lat temu jest taka
        sam teraz, że mogę jej wierzyć i ufać, dziś stoję na rozdrożu i nie wiem - nie
        umiem - nie chcę podjąć emocjonalnej decyzji, ani realnej , konsekwentnej że
        już koniec, z Twojej wypowiedzi bije smutek, zawsze myślałam, że
        znalazłam "drugą połowę jabłka", teraz wiem że ta druga połowa się psuje,
        powinnam ją odciąć aby jeszcze mi coś zostało, ale to tak bardzo boli, na jutro
        zaplanowałam poważną rozmowę , nie wiem czy ona coś rozwiąże, da mi dodatkową
        wiedzę o nim i o sobie i niestety nowe spojrzenie na życie które mi ostało.
        Wychodząc za mąż (i jeszcze kilka dni temu) wierzyłam, że jest osobą przy boku
        której chcę się zestarzeć, ON zabrał mi tę wiarę i zostawił pustkę, jestem
        typowym okazem romantycznej monogamistki. Nie chcę nerwicy, nie chcę zamknąć
        się w klatce wspomnień, chcę żyć i być potrzebna innym (chciałam być potrzebna
        właśnie JEMU - na tym uważałam że polega prawdziwe uczucie, teraz przestałam w
        nie wierzyć, wiara leczy a ja nie mam tej wiary JA MAM DOŁA !!!!!!I czy nie
        jestem głupia i naiwna a przecież życie ma się tylko jedno!!!!!!!!
        • jasnie_pani Do Naiwnej 01.09.05, 09:22
          Widzisz Naiwna, prawidlowo odczytalas moje intencje. Moze dlatego, ze ja tez
          jestem romantyczna monogamistka, ale wieksza realistka niz Ty?
          Ja mam za soba krotszy zwiazek, bo 16 letni. taki "na caly zycie". Maz niedawno
          powiedzial, ze jestesmy na siebie skazani. Moze inna by sie ucieszyla, gdyby
          cos takiego uslyszala, ale dla mnie to zabrzmialo strasznie. Skazani, czyli
          cokolwiek by sie dzialo, musimy to akeptowac? Nigdy w zyciu! Tez stoje na
          rozdrozu, ale z calkiem innego powodu niz Ty. Nie wiem, ktora z nas jest w
          gorszej sytuacji. Ty masz powod konkretny, a ja , jaki moge miec argument? Ze
          za duzo pije (tylko wg mojej oceny), ze nie daje mi tego czego oczekuje, ze
          mnie drazni,nie rozumiemy sie itp. Czasami chcialabym, aby odszedl do innej.
          Czulabym sie wtedy biedna i porzucona . I wytlumaczona:) Zainicjuj te rozmowe,
          nie licz,ze On to zrobi, bo faceci to tchorze. Powodzenia!




          teraz, że mogę jej wierzyć i ufać, dziś stoję na rozdrożu i nie wiem - nie
          > umiem - nie chcę podjąć emocjonalnej decyzji, ani realnej , konsekwentnej że
          > już koniec, z Twojej wypowiedzi bije smutek, zawsze myślałam, że
          > znalazłam "drugą połowę jabłka", teraz wiem że ta druga połowa się psuje,
          > powinnam ją odciąć aby jeszcze mi coś zostało, ale to tak bardzo boli, na
          jutro
          >
          > zaplanowałam poważną rozmowę , nie wiem czy ona coś rozwiąże, da mi dodatkową
          > wiedzę o nim i o sobie i niestety nowe spojrzenie na życie które mi ostało.
          > Wychodząc za mąż (i jeszcze kilka dni temu) wierzyłam, że jest osobą przy
          boku
          > której chcę się zestarzeć, ON zabrał mi tę wiarę i zostawił pustkę, jestem
          > typowym okazem romantycznej monogamistki. Nie chcę nerwicy, nie chcę zamknąć
          > się w klatce wspomnień, chcę żyć i być potrzebna innym (chciałam być
          potrzebna
          > właśnie JEMU - na tym uważałam że polega prawdziwe uczucie, teraz przestałam
          w
          > nie wierzyć, wiara leczy a ja nie mam tej wiary JA MAM DOŁA !!!!!!I czy nie
          > jestem głupia i naiwna a przecież życie ma się tylko jedno!!!!!!!!
    • b-beagle Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.08.05, 09:43
      No tak banalna sytuacja masz dwa wyjscia.Zostawić lub nie zostawić.Przede
      wszystkim nie dramatyzować.Wszystko kiedyś sie kończy.
      • jasnie_pani Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.08.05, 09:50
        b-beagle napisała:

        >Wszystko kiedyś sie kończy.

        Bardzo to odkrywcze:) Tylko co to wnosi do sprawy?
        • b-beagle Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 03.09.05, 10:51
          jasnie_pani napisała:

          > b-beagle napisała:
          >
          > >Wszystko kiedyś sie kończy.
          >
          > Bardzo to odkrywcze:) Tylko co to wnosi do sprawy?


          A co ma wnieść do sprawy skoro sprawa jest jasna.Facet się znudził i albo
          zostanie z żoną albo nie.Banalna typowa sytuacja trochę boli ale życie takie
          jest- małoodkrywcze
    • iberia29 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.08.05, 12:14
      nie bardzo rozumiem:jaka blokade mozna zalozyc na komorke???

      a tak powaznie : zdrada = koniec,czas leczy rany i na takim drnaiu Twoj swiat
      nie powinien sie konczyc.Trzymaj sie.
      • velonka Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.08.05, 12:38
        normalna blokade - kod, ktory jest potrzebny, zeby uruchomic komorke. taki
        drugi jakby PIN. Ale w przeciwienstwie do prawdziwego PIN-u, ktory mozesz
        blednie wklikac tylko dwa razy, bo za trzecim razem sie blokuje, taka blokade
        mozesz blednie wstukiwac dowolna ilosc razy - i jesli wiesz ile blokada ma cyfr
        (przewaznie cztery) to w koncu mozesz znalezc wlasciwy kod (jest tylko 9999
        mozliwosci), ale czy to warto? W tej sytuacji, o ktorej pisze Naiwna ratunkiem
        moze byc tylko szczera rozmowa z mezem, powazne wspolne zastanowienie sie nad
        zwiazkiem i podjecie decyzji co dalej.
        • hugolinka Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 01.09.05, 09:37
          pewnie powiecie że gó..ara sie wtrąca.... jestem z moim chłopakiem (nie mężem)
          prawie rok. Nier bierzemy ślubu, pomimo, że mieszkamy ze soba, bo nie mam
          pewności czy nam sie uda. Wiem, ze go kocham ale zawsze czegoś sie bałam. PO
          tym co tu przeczytałam, już wiem czego sie bałam. tego, że on tez mnie zostawi
          dla innej, że już nie bedzie mnie kochał tak jak dziś:( Jest mi strasznie
          przykro z waszego powodu....
          • jasnie_pani Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 01.09.05, 10:03
            hugolinka napisała:

            > pewnie powiecie że gó..ara sie wtrąca.... jestem z moim chłopakiem (nie
            mężem)
            > prawie rok. Nier bierzemy ślubu, pomimo, że mieszkamy ze soba, bo nie mam
            > pewności czy nam sie uda. Wiem, ze go kocham ale zawsze czegoś sie bałam. PO
            > tym co tu przeczytałam, już wiem czego sie bałam. tego, że on tez mnie
            zostawi
            > dla innej, że już nie bedzie mnie kochał tak jak dziś:( Jest mi strasznie
            > przykro z waszego powodu....

            No, dziekujemy bardzo za wspolczucie. Dzieki nam wiesz przynajmniej co cie
            czeka na starosc:)
    • facio60 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 01.09.05, 10:06
      Cześć Naiwna,
      znalazłaś się w b.trudnej sytuacji i nie licz na to, że KTOŚ da Ci radę na
      której możesz się oprzeć.Ze znajdzie się cudowny środek czy lek na to co Cię
      dotknęło.
      Musisz się z tym uporać sama, a z doświadczenia powiem Ci tylko, że ta sprawa
      zaprzątnie cię skutecznie na miesiące a nawet lata.I musisz mieć tą świadomość!
      Przeżyliście tyle lat,więc słuszne są Twoje przemyślenia, czy to zostawić jak
      jest, czy też działać.
      Nie martw się, on nie odejdzie,ale zachodzi pytanie czy Ty sama chcesz z kimś
      takim dalej żyć?Myślę, że niezależnie od tego jak sprawa się rozwinie,
      będziecie dalej. Bo to i wspólne mieszkanie, majątek, itp.Wreszcie z samego
      strachu co dalej.
      Znam mnóstwo takich małżeństw.Nie są szczęśliwi, uszczypliwości na każdym
      niemal kroku, czas ucieka.
      Wydaje mi się, że rozmowa niewiele wniesie.I nie chodzi o to, jak to
      powiedziała jaśnie pani, że faceci są tchórzami.Ja mam akurat dokładnie takie
      same zdanie na temat kobiet.I co z tego, że ja ze swoją porozmawiałem, jak
      uraczyła mnie porcją kłamstewek?
      Bardzo mi przykro, że tak Ci się ułożyło.Jesteś z gatunku wymierającego, tj.ten
      jeden jedyny.Takim ludziom w dzisiejszym świecie jest zle.Nie zmienisz tego.
      Obawiam się tylko, że to nie jedyny jego taki wybryk.Teraz po prostu się
      wydało.
      • jasnie_pani Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 01.09.05, 10:26
        facio60 napisał:

        > .
        > Obawiam się tylko, że to nie jedyny jego taki wybryk.Teraz po prostu się
        > wydało.


        Wlasnie. Czy Naiwna przezyla 25 lat w blogim poczuciu , ze wszystko jest w
        porzadku? Kobiety tuszuja wiele grzeszkow swoich mezow dla dobra rodziny. Ja
        zawsze sie buntowalam przeciw takiemu postepowaniu. Ale kobiety sa rozne.
        Smutne jest to, ze ludzie decyduja sie na rozstanie, kiedy tyle z soba
        przeszli. Co moze im sie przydarzyc na starosc? Szalone uczucie? Takie uczucia
        sa przywilejem mlodosci. Kazdy wiek ma swoje prawa. Takie sa prawa natury.
        Co do tchorzostwa Facio to nic nie poradze, ze w swoim zyciu spotykalam wielu
        tchorzy i wyrobilam sobie taka opinie.
        • hugolinka Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 01.09.05, 11:46
          a może jest jednak taka opcja że o wszystkim da sie zapomnieć, że można
          wybaczyć i być nadal szczęśliwymi ze sobą?
      • naiwna52 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.10.05, 10:50
        staram się z tym uporać, przeprowadziłam rozmowę przyparty do muru dowodami
        przyznał się, wynajął mieszkanie i wyprowadził się twierdzą, że teraz kiedy ja
        już wiem to wspólne mieszkanie byłoby nie fer w stosunku do "ONEJ" - do niej
        wyprowadzi się w lutym jak przejdzie na emeryturę, brak w mieszkaniu jego
        naburmuszonej ostatnio miny pozwala mi się powoli przystosowywać do zaistniałej
        sytuacji ale masz rację że to będzie długo trwało. Podczas rozmowy wyszło że
        jednak jest tchórzem, który na wszelki wypadek chciał mieć mnie i spokojne
        mieszkanie w odwodzie jeśli z "ONĄ" mu nie wyjdzie - czy to nie jest wredne? Nie
        chcę słabego, niewiernego faceta który może mi zaoferować tylko kłamstwo i
        roszczenia, chciałam (bo taki kiedyś był)przyjaciela, kochanka i partnera -
        teraz kto by mi został? - miałabym go pocieszać że mu się nie udało - co on by
        mi zaoferował? wtedy kiedy ja spodziewałąm się pomocy -zawiódł mnie - czy teraz
        byłby inny? mądrzejszy, czulszy, bardziej odpowiedzialny, czy teraz pokochałby
        mnie na nowo - uczciwie? myślę że przy swoim stosunku (obecnym) do życia nie
        nacieszy się zbyt długo miłym związkiem z "ONĄ" - ale to był jego wybór, niech
        żyje sobie jak chce ale mnie niech da spokój- muszę się z tym uporać i inaczej
        zaplanować swoje życie mimo żalu i bólu powracającego jak bumerang przy każdym
        wspomnieniu przeszłości.
        • dureksis Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.10.05, 11:09
          wiesz..Czytam to co pisałaś..
          U mnie było akurat na odwrót..Dwa razy związek z żonatym facetem..Dwa razy
          wracal do żony..
          Ale dlaczego?Nie dlatego, że ją kochał(wcale się nie zmienił:nie wracał na
          noce, pisał do mnie, spotykał się ze mną)..Tylko daletego, ze jak nam się nie
          udawało wiedział gdzie ma ciepłe łóżko i obiadek..
          To przykre ale zranił nas obie..Mnie także bo nie mogłam sobie poradzić z tym,
          że on ma przeszłość nie mogłam zaufać a gdy w końcu zaufałam on mnie zostawił..
          Przykre dla niej bo bedzie musiała się do końca życia zamartwiać co było nie
          tak, że ją zostawił..
          Prawda jet taka, że jak juz coś pęknie to się tego do końca nie sklei..
          Zostają ból, upokorzenie, niedotrzymane obietnice, złudne nadzieje i brak
          zaufania..
          A to już lipny związek..
          Ja walcze teraz o siebie..Dużo straciłam przez ten związek..
          Wpakowałam się w niezłe g... ale cieszę się z jednej rzeczy: że nie byłam jego
          żoną, matką jego dzieci..
          Że nie będe musiała się przed nimi wstydzić za ojca, przed ludźmi za męża...
          Jak ona , kiedy znów pozwoli mu wrócić..
          Życzę Ci powodzenia z całego serducha..
          i pamiętaj, że musiał jej naobiecywać kilka rzeczy, których siłą rzeczy Tobie
          nie chciał już dać...
          PZODROWIENIA
          • iglonus kobiety takie jak Ty...dureksis 08.11.05, 13:43
            Gratuluję! Nie wiem kim trzeba być, żeby romansować z facetem ze świadomością,
            że ma on żonę i dzieci. Dzięki takim kobietom jak Ty jest tyle zniszczonych
            małżeństw. Życzę Tobie tego samego, żeby znalazła się taka kobieta jak Ty w
            życiu Twojego męża.
            • no1teresa Re: kobiety takie jak Ty...dureksis 08.11.05, 22:28
              nie oceniaj, nie o to tu chodzi
              kazdy moze sie zgubic, pobladzic
              wazne jest, ze wszyscy dzieki takiej rozmowie zdobywamy wiedze o naturze
              czlowieka, czy akurat tutaj-o naturze mezczyzny
              a potwierdza sie, ze mezczyzni nie maja na ogol zwyczaju porzadkowac swojego
              zycia dopoki sie da, wola trzymac wszystkie sroki za ogon, jest w tym i
              nieuczciwosc i wygodnictwo i egoizm, kobiety w wiekszosci graja bardziej fair
              • iglonus Re: kobiety takie jak Ty...dureksis 09.11.05, 07:22
                Zabłądzić można raz, ale nie dwa razy. Wtedy to nierozwaga albo celowe
                działanie.
          • naiwna52 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 11.11.05, 11:36
            dziękuję za życzenia, ale spróbuj mi odpowiedzieć ze swojego doświadczenia, co
            obiecują żonaci faceci, że im wierzycie - bo nie umiem zrozumieć co jest ich
            (mojego M) powodem do tzw.skoków - dlaczego boją się szczerej rozmowy z żoną
            jeśli coś jest ich zdaniem nie tak, dlaczego zdradzają.
    • jasnie_pani Naiwna odezwij sie:) btxt 02.09.05, 18:18

      • naiwna52 Re: Naiwna odezwij sie:) btxt 09.10.05, 00:29
        jestem po rozmowach i po związku
      • naiwna52 Re: Naiwna odezwij sie:) btxt 09.10.05, 00:38
        wszystko (lub prawie wszystko)wiem, jest młodsza o 8 lat, jest dobrze ustawiona
        finansowo, ma więcej wolnego czasu niż ja, jest po prostu inna, muszę nauczyć
        się żyć sama, ale to tak strasznie boli - utrata wiary w partnera, oszustwa i
        kłamstwa którymi mnie raczył przez prawie dwa lata, utrata wiary w każdego
        człowieka, utrata marzeń, wspólnej przyszłości, odtrącenie, obojętność, wiem że
        muszę nauczyć się żyć sama, ale brakuje mi wiary w siebie i optymizmu na
        przyszłość. Dlaczego mężczyźni są tacy wredni - dlaczego nie potrafią (lub nie
        chcą)być uczciwi, dlaczego okłamują?
        • migdalek.niebieski Re: Naiwna odezwij sie:) btxt 09.10.05, 01:12
          Ja wierzę że on do Ciebie wróci...
          • mmajja Re: Naiwna odezwij sie:) btxt 09.10.05, 01:31
            Wroci nie wroci... Moim zdaniem przyjmujesz zle kategorie. Jak mu minie i sie
            otrzasnie to jak juz wroci, to do zastanowienia jest czy Naiwna da mu szanse
            czy nie. Czy warto jeszcze raz wchodzic do tej samej sadzawki czy nie ma po
            co...
        • mmajja Re: Naiwna odezwij sie:) btxt 09.10.05, 01:28
          Naiwna, wiesz co - trzymam za Ciebie kciuki.
          Jestem od Ciebie mlodsza, bylam w roli tej drugiej, bylam tez w roli tej
          pierwszej. Obecnie podjelam ostatnia w zyciu probe uwierzenia w mezczyzne,
          aczkolwiek robie to ze szkielkiem i okiem otwartym...
          Wiem ze zycie jako ta pierwsza, robiona w konia nie jest fajne. Jest porazka.
          Ale rowna porazka jest bycie ta druga, NIELEGALNA.
          Tak wiec dla Twojej satysfakcji powiem Ci ze nie jest to taki miod dla Twojego
          misia, jakby sie moglo wydawac.
          Nie martw sie Naiwna, nic sie nie dzieje w zyciu bez przyczyny ( wiem, brzmi
          banalnie ale banaly miewaja swoja racje stanu i moc). Wiec moze PO COS sie
          dzieje taka przykrosc. Napewno za jakis czas bedziesz znala odpowiedz po co.
          Tymczasem trzymam za Ciebie kciuki i niech Cie nie doluje fakt ze ONA jest
          mlodsza, MA WIECEJ czasu, kasy, itd. To nie ma znaczenia. To czasem chodzi
          tylko o to ze ONA NIE JEST TOBA. Faceci to prototypy i miewaja takie glupie
          konstrukcje myslowe.Moze jeszcze wszystko sie ulozy, coprawda nie bedzie juz
          tak samo, bo zycie PO zdradzie jest zawsze inne. Ale moze bedzie lepiej? Tak
          czy siak, z nim czy bez niego, jeszcze czekaja Cie w zyciu piekne i dobre dni.
          Pozdrawiam Cie
        • aurora0 Re: Naiwna odezwij sie:) btxt 10.10.05, 22:59
          Droga Naiwna52 wiem doskonale jak się czujesz. Jestem w podobnej sytuacji. Z
          moim mężczyzną rozstałam się ok.2 tygodnie temu, właściwie to on się ze mną
          rozstał. Od dłuższego czsu podejrzewałam, że się spotyka, choć on zawsze temu
          zaprzeczał. Runął mój cały świat. Kochałam ( może nadal kocham ? )i chciałam
          być kochana, ale nigdy nie dostałam tego uczucia, szanowałam. Brak mi go, bo
          przecież piękne chwile też były. Ale cóż można począć, trzeba żyć dalej, nie
          poddawać się, znaleźć sobie nowe cele i dążyć do ich spełnienia za wszelką cęnę
          aby na nowo w siebie uwierzyć. Ja w nowej sytuacji jeszcze nie bardzo dobrze
          sobie radzę ale ponoć " czas leczy rany ". Powodzenia
    • agnieszka_ka Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 03.09.05, 10:46
      Juz to gdzies pisalam, w podobnym do tego watku, ale sie powtorze: NIECH ZYJA
      KOMORKI! Z moich obserwacji wynika ze dzieki komorkom w dzisiejszych czasach
      wiecej zdrad wychodzi na jaw. A juz z pewnoscia wiecej jest podejrzen. Komorka
      to bohaterka wiekszosci klotni malenskich i przed-malzenskich. Komorka jest
      obiektem skrajnego pozadania gdy ktos ja zablokuje lub wylaczy. Potrafi zatruc
      caly dzien kiedy partner zostawi ja niechcacy wlaczona w domu i bijemy sie z
      myslami czy zajrzec czy nie.
      No i nie zapominajmy oi pozytywnych aspekatch, komorka potrafi dostarczyc
      radosci i wywolac szeroki usmiech na twarzy gdy przyjdzie na nia jakis fajny
      sms. :)))
      Heheheh :))
    • agnieszka_ka cytacik ktory daje do myslenia 03.09.05, 10:50
      "kiedy walczył z nowotworem byłam jego podporą, wiarą w
      wyzdrowienie - choć niezbyt praktykująca - modliłam się wtedy żeby jeszcze
      nie odchodził i przyżekałam sobie że jeśli kiedyś spotka lepszą dla siebie
      kobietę niż ja to niech odejdzie do niej ale niech nie umiera. "

      Nie zastanawialas sie nigdy nad tym ze Bog istnieje i cie wysluchal?
      Z nowotworu malo kto wychodzi... A twoj maz nie dosc ze wyzdrowial, to jeszcze
      i reszta sie spelnila...
      • jasnie_pani Re: cytacik ktory daje do myslenia 03.09.05, 13:38
        agnieszka_ka napisała:

        > "kiedy walczył z nowotworem byłam jego podporą, wiarą w
        > wyzdrowienie - choć niezbyt praktykująca - modliłam się wtedy żeby jeszcze
        > nie odchodził i przyżekałam sobie że jeśli kiedyś spotka lepszą dla siebie
        > kobietę niż ja to niech odejdzie do niej ale niech nie umiera. "
        >
        > Nie zastanawialas sie nigdy nad tym ze Bog istnieje i cie wysluchal?
        > Z nowotworu malo kto wychodzi... A twoj maz nie dosc ze wyzdrowial, to
        jeszcze
        > i reszta sie spelnila...

        Fakt. Nie zwrocilam mna to uwagi, ale rzeczywiscie Naiwna sobie wymodlila.
        Tylko dlaczego Bog jej wysluchal, jesli nie jest gorliwa katoliczka? Tego to
        juz zupelnie nie rozumiem....Czyzby w ten sposob powiedzial jej, ze Ona ma sie
        zmienic?
        • tarotka Re: cytacik ktory daje do myslenia 03.09.05, 17:24

          Odpowiadasz na :

          jasnie_pani napisała:

          > agnieszka_ka napisała:
          >
          > > "kiedy walczył z nowotworem byłam jego podporą, wiarą w
          > > wyzdrowienie - choć niezbyt praktykująca - modliłam się wtedy żeby jeszcz
          > e
          > > nie odchodził i przyżekałam sobie że jeśli kiedyś spotka lepszą dla siebi
          > e
          > > kobietę niż ja to niech odejdzie do niej ale niech nie umiera. "
          > >
          > > Nie zastanawialas sie nigdy nad tym ze Bog istnieje i cie wysluchal?
          > > Z nowotworu malo kto wychodzi...

          Zależy z jakiego. Niektóre rodzaje to ponad 90% wyleczeń.

          A twoj maz nie dosc ze wyzdrowial, to
          > jeszcze
          > > i reszta sie spelnila...
          >
          > Fakt. Nie zwrocilam mna to uwagi, ale rzeczywiscie Naiwna sobie wymodlila.
          > Tylko dlaczego Bog jej wysluchal, jesli nie jest gorliwa katoliczka? Tego to
          > juz zupelnie nie rozumiem....


          "Zwracaj się zawsze do bogów cudzych, wysłuchają Cie poza kolejnością" - S. J. Lec
          Bóg ją wysłuchał, bo rzadko sie modliła i On był ciekaw o co chodzi.
          ;-)


          Czyzby w ten sposob powiedzial jej, ze Ona ma sie
          > zmienic?

          Czternaście lat temu jej to powiedział? Fakt, nierychliwy jest, ale aż tak?!
          A tak serio - Boga w to nie ma co mieszać. On zawsze mówi to samo.

          Naiwna - czy wierzysz w to, że tamta kobieta jest lepsza od Ciebie? Czy po
          prostu jest nowa, a wszyscy znamy tę męska skłonność do zmian?
    • annie0 Re: kiedy czujesz z˙e ma˛z˙ cie˛ zdradza 03.09.05, 19:01
      nastepny z cyklu prowokacyjny post, zeby ruszylo sie na forum braaaawoooooo udalo Ci sie
      hihihihih
    • jendza1 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 09.10.05, 09:02
      Witaj!
      Przeczytalam wszystkie posty w Twoim watku, znam zatem rozwoj sytuacji...
      Najpierw CI mowili internauci, ze nie odejdzie, a potem... ze moze wroci...
      Ech, jak to sie latwo bawic w teatr - wybierajac role Pana Boga... - gorzej, ze
      cudzym kosztem:(.

      Mysle o cierpieniu, ale tez o tym, co czlowiekowi mowi jego wlasne sumienie.
      Ty podjelas zobowiazanie 25 lat temu i go dotrzymalas.
      Dostalas nozem w serce. Boli. Bedzie bolec dlugo, z roznym natezeniem.
      NIezaleznie od rozwoju wydarzen. Moze kiedys przestanie?
      Jego tez boli. Na pewno. Tylko inaczej. Bo wiesz, nie da rady zakrzyczec glosu
      wlasnego sumienia. To on nie dotrzymal zobowiazania, to on jest sprawca zla i
      nic tego nie zmieni. Sumienie bedzie mu to mowic stale.
      Jest arcytrudno zagluszyc glos wlasnego sumienia...

      Nie daj sie wpedzic w role 'biednej, porzuconej'... Ani jestes 'biedna',
      ani 'porzucona'. Jestes jedyna 'w porzadku' w tej calej sytuacji.
      Problem maja oni, bo nie sa.
      A cierpicie wszyscy:((.

      Wiesz, nie pamietam juz, czy czytalam tylko, czy tez ogladalam gdzies,
      nastepujaca historie.
      Bylo tak, jak w Twoim zyciu.
      I zona zaprosila te druga na wspolny obiadek, ktory spozywali we trojke, z
      szanownym malzonkiem. Podczas tego obiadku, odbywanego w milej, przyjacielskiej
      atmosferze, przedstawila swej, zaprojektowanej przez meza, nastepczyni,
      instrukcje obslugi malzonka: od tego, jakie przyslowiowe kapcie lubi, a jakich
      nie, poczawszy, a na problemach fizjologicznych (jakie ziolka i w jakim rytmie
      podawac, zeby dobrze chadzal do toalety) skonczywszy....

      To ta nastepna nie dala rady dotrwac do konca posilku... a maz poczul sie
      zdetronizowany faktem, ze zonie na nim nie zalezy...

      Mozesz teraz zrobic bardzo duzo roznych rzeczy - masz pelen wachlarz
      mozliwosci, od zaszycia sie gdzies i buczenia w poduszke poczawszy na
      poderwaniu sobie kogos natychmiast skonczywszy.

      Najwazniejsze jednak, zebys nie dala sobie wmowic, ze jestes gorsza...
      I zeby jak najszybciej przestalo bolec...
      BARDZO TRZYMAM ZA CIEBIE KCIUKI!!!
      Odezwiesz sie jeszcze?
      Sciskam!
      j
      • kleopatra231 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 09.10.05, 17:03
        wielkie szkoda ze takiej rady nie uslyszalam wczesniej,super .....
    • nikt_inny no i wymodliłaś! 09.10.05, 12:15
    • mmo napewno cię pocieszą 11.10.05, 00:42
      kobiety po przejsciach podobnych do twoich - wejdz na fora prywatne - kobieta -
      zdrodzone żony -łączmy się
    • sagittarius954 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.10.05, 14:55
      Na sto procent, każdy kto choć troszkę wierzy, tak by się modlił , żeby nie
      stracić ukochanej osoby.Czy w naj bliższym czasie możecie pójść razem na jakieś
      przyjęcie , spotkanie, w gronie większej ilości osób.Dobrze byłoby aby jakiś
      pan ciebie adorował ale nie nachalnie , to musiałaby być cieniutka czerwona
      linia zazdrości na którą twój małżonek powinien wejść.Gdy wejdzie prawie jest
      twój, pamiętaj to ty stawiasz warunki i nie może dojść do kłótni między
      wami.Ubiór, makijaż,typowe twoje reakcje w towarzystwie, to wszystko musi
      zastanawiać,drażnić,pokazywać ile może stracić.Bądź lwicą ,zalotna, delikatna
      ale nie wachająca się w decydującym momencie, jednym machnięciem łapy
      rozdrapać .Walcz.Powodzenia.
      • sagittarius954 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 31.10.05, 15:00
        Przepraszam ale nie spojrzałem na daty.Pewnie już po ptakach i nie odwiedzasz
        już tej stony.
        • naiwna52 Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 06.11.05, 13:50
          dziękuję wszystkim za rady i wsparcie, jest już po wszystkim, po rozdzielności
          majątkowej (bez rozwodu - bo nie jest mu potrzebny, a ja nie mam kasy,
          wyprowadził się, tylko jeszcze nie zabrał wszystkiego z mieszkania, dziś ma
          zabrać wszystkie swoje męskie skarby (śrubki, druty itp.) niech już wszystko
          zabierze i da mi spokój, każde z nim spotkanie odchoruję, niech już wyjedzie do
          ONEJ - do innego miasta żebym nie musiała się z nim spotykać, życie samej ma
          też swoje plusy (ale na razie więcej jest minusów)
          • ofelia1982 jestesmy z Toba 06.11.05, 14:13
            oj naiwna52...tak mi przykro, naprawde..teraz bedzie ciezko, ale to takie
            banalne - czas leczy rany..uczysz sie nowych rzeczy itd...mnie najbardziej
            uderzylo w Twojej historii to, ze Twoj ex nie potrafil docenic czegos takiego
            jak Twoje wsparcie jak mial raka!!! serio, ale jakim egoista trzeba byc..moze
            nie jestes juz tak atrakcyjna jak ta nowa (bez urazy oczywiscie!moge sie
            oczywiscie mylic!), ale przeciez to, ze bylas z nim przez te wszystkie lata na
            dobre i na zle, ze sie sprawdzilas w najgorszych, najtrudniejszych sytuacjach
            jako kochajaca zona - to jest najwazniejsze! strasznie niewdzieczny facet.
            zycze mu zle. zycze jego niuni zle. zycze Tobie dobrze:)
            • naiwna52 Re: jestesmy z Toba 06.11.05, 14:55
              ja już mu nawet źle nie życzę, niech sobie wyjedzie to będzie mi lżej, życzę mu
              tylko przewrotnie żeby jego spotkało to co mnie, żeby dowiedział się jak boli
              taka zdrada, żadna nauka nie powinna być zmarnowana - więc się uczę mimo
              wszystko i mimo wieku nadal, plusem zerwanego związku jest utrata 6 kg wagi,
              czuję się lepiej, lżej i zaczynam powili cieszyć się z jego nieobecności, robię
              zakupy takie jak lubię i gotuję to co dla mnie jest lepsze-czyt.zdrowsze

              > uderzylo w Twojej historii to, ze Twoj ex nie potrafil docenic czegos takiego
              > jak Twoje wsparcie jak mial raka!!! serio,
              - doceniał przez 14 lat, widocznie stwierdził że to wystarczy,

              > nie jestes juz tak atrakcyjna jak ta nowa (bez urazy oczywiscie!moge sie
              > oczywiscie mylic!),
              - wiem że już nie jestem taka atrakcyjna jak kiedyś, staram się z godnością
              starzeć, wiem również że ONA młodsza o 8 lat wygląda lepiej, mając więcej kasy i
              będąc 5 lat po rozwodzie zdążyła zadbać o siebie tak jak ja będę robić to teraz,

              > ale przeciez to, ze bylas z nim przez te wszystkie lata na
              > dobre i na zle, ze sie sprawdzilas w najgorszych, najtrudniejszych sytuacjach
              > jako kochajaca zona - to jest najwazniejsze! strasznie niewdzieczny facet.

              - nie potrzebna mi jego wdzięczność, współczucie i wdzięczność to najgorszy
              rodzaj okrucieństwa jaki możemy sobie wzajemnie fundować, wsparcie,
              przyjaźń,miłość , wiara i ufność w drugiego człowieka - to uczucia których od
              niego oczekiwałam, - zawiódł mnie, sądzę że i ONĄ zawiedzie, widocznie jest
              słabym i mało wartościowym człowiekiem (dlaczego nie można faceta i kobiety -
              też, prześwietlić odpowiednim rentgenet i mieć czy można mu ufać)
    • fajnaret Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 08.11.05, 11:12
      Mój to po czymś takim ma goraczke podwyzszone OB i stany zapalne pewnych okolic
      ciała
      pozdrawiam
    • le.fay Re: kiedy czujesz że mąż cię zdradza 08.11.05, 19:25
      przeczytałam wszystkie posty :(
      i nie chcę dawac rad, tylko się zastanowić nad jednym aspektem akurat tego dramatu. mówicie, że był niewdzięczny bo Naiwna trawała przy nim gdy miał raka. hmmm czyż nie taka rola małżeńska, Naiwna to chyba wiedziała, taka była potrzeba tamtej chwili. minęło pare lat i On się zakochał w innej (opowiadam historie nie zglanujcie mnie), nie wiem czy nie ceni tego co dla niego zrobiła i czym? kim? była, ale naprawdę sądzicie, że lepiej byłoby, szczerzej gdyby pozostał z Naiwną przez wzgląd na dawne wydarzenia? TYLKO z tego powodu? Naiwna już doszła do tego sama i nie chce aby ktoś był z Nią ze względu na litość, współczucie wdzięczność? nie! Naiwna życzę Ci aby Twoje własne, życie (uwolnone od myśli co one teraz robi, co myśli, jak mu się wiedzie i wszelkich życzeń z nim związanych typu, żeny on też się przekonał ....)zostało odzyskane dla Ciebie. abyś myślała poprzez siebie, dbała o siebie i pomagała innym tak jak lubisz. i wierzę (taka mała prywatna naiwna wiara), że dla Ciebie czas sie jeszcze nie skończył, że spotkasz kogoś kto Ciebie będzie kochał tak jak na to zasłużyłaś. aaa i mój szacunek za szybkie załatwienie sprawy. pozdrawiam.
    • techmaster Spakuj go..... 11.11.05, 22:59
      Wystaw mu spakowaną walizkę pod drzwi. O czym tu rozmawiać? Za moment bedziesz
      mu współczuć, że cierpi z miłości do innej kobiety !!!! Chora sytuacja... nie
      możesz sobie pozwolić na takie traktowanie! To poniżające i żałosne. Wiem, że
      jest Ci ciężko ale czym zasłużyłaś sobie na takie traktowanie???????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka