margie
03.10.05, 13:31
uliczka do osiedlowego sklepiku po miesko dla piesia, jest sliczny
niedzielny poranek, godzina okolo 11.. Naprzeciw mnie idzie dwoch
dzentelnemow, prowadzac sie pod reke gdyz lekko sie chwiali. Zaczynaja
rozmowe mojajac mnie, mowiac grzecznie dzien dobry, witamy, jaka sliczna ( ja
juz mam ich za plecami), no po prostu mona lisa, ja to bym jej pier.. nal
patelnie..... dalej nie slyszalam, ale zalowalam ze nie mam patelni w reku:))
Ot meskie zaloty w niedzielny poranek zaraz po mszy:))