Dodaj do ulubionych

Nie bojcie sie zyc same

IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 17.09.02, 14:29
Wychodzicie za maz tylko dlatego zeby nie byc same zeby miec pewnosc ze jak
wrocicie do domu to on bedzie czekal. Jednak tak na prawde nic do niego nie
czujecie oprocz wzglednego poczucia bezpieczenstwa.
Dajcie juz temu spokuj.
Obserwuj wątek
    • pamela_anderson Re: Nie bojcie sie zyc same 17.09.02, 15:40
      Gość portalu: facet napisał(a):

      > Wychodzicie za maz tylko dlatego zeby nie byc same zeby miec pewnosc ze jak
      > wrocicie do domu to on bedzie czekal. Jednak tak na prawde nic do niego nie
      > czujecie oprocz wzglednego poczucia bezpieczenstwa.
      > Dajcie juz temu spokuj.

      Bardzo dobry wątek! Wreszcie ktoś odważył się napisać prawdę o większości
      forumowiczek. Też zauważyłam, że w większości są to sfrustrowane panienki, ktoe
      żyją w niezalegalizowanych związkach i trzęsą się ze strachu, że facet nie chce
      wziąć ślubu. Strach powoduje frustrację, która przejawia się na forum w takich,
      a nie innych wypowiedziach. Naprawdę to się czuje. Tutejsze dziewczyny oscylują
      koło trzydzieśtki , to czas na stabilizację życiową, a tu ni hu-hu.
      Dziewczyny, wyluzujcie. Pewnych sytuacji w życiu nie jesteście w stanie
      opanować. A takim szpanowaniem, jaki to mo facet fajny, jaki mi dziisaj obiadek
      ugotował, jaki to on wyrozumiały nic nie da. Prawda jest jaka jest. Bądżcie
      bardziej naturalne i normalne.
      • agniecha27 Re: Nie bojcie sie zyc same 17.09.02, 16:21
        Naturalność i naormalność - te pojęcia zależą od indywidualnego spojrzenia na
        daną sytuację...
        Co tu na forum jest normalne i naturalne...?
        Któż to wie?
        • Gość: Vika Re: Nie bojcie sie zyc same IP: *.ewave.at 17.09.02, 16:52
          agniecha27 napisała:

          > Naturalność i naormalność - te pojęcia zależą od indywidualnego spojrzenia na
          > daną sytuację...
          > Co tu na forum jest normalne i naturalne...?
          > Któż to wie?
          >
          >
          • agick Re: Nie bojcie sie zyc same 17.09.02, 17:13
            Gość portalu: Vika napisał(a):

            > agniecha27 napisała:
            >
            > > Naturalność i naormalność - te pojęcia zależą od indywidualnego spojrzenia
            > na
            > > daną sytuację...
            > > Co tu na forum jest normalne i naturalne...?
            > > Któż to wie?
            > >
            > >
            • pamela_anderson Re: Nie bojcie sie zyc same 18.09.02, 08:47
              agick napisała:

              > Gość portalu: Vika napisał(a):
              >
              > > agniecha27 napisała:
              > >
              > > > Naturalność i naormalność - te pojęcia zależą od indywidualnego spojr
              > zenia
              > > na
              > > > daną sytuację...
              > > > Co tu na forum jest normalne i naturalne...?
              > > > Któż to wie?
              > > >
              > > >
              • lastka Re: Nie bojcie sie zyc same 18.09.02, 09:08
                pamela_anderson napisała:

                > agick napisała:
                >
                > > Gość portalu: Vika napisał(a):
                > >
                > > > agniecha27 napisała:
                > > >
                > > > > Naturalność i naormalność - te pojęcia zależą od indywidualnego
                > spojr
                > > zenia
                > > > na
                > > > > daną sytuację...
                > > > > Co tu na forum jest normalne i naturalne...?
                > > > > Któż to wie?
                > > > >
                > > > >
                • pamela_anderson Re: Lastka 18.09.02, 09:18
                  Niektórzy z braku własnych przemyśleń potrafią cytować cudze, ale i takim
                  trzeba odpuszczać.
                  A więc odpuszczam ci, bo nie wiesz co czynisz (bo skąd miałabyś to wiedzieć?)
                  • lastka Re: Pamela 18.09.02, 09:24
                    Nie krytykuj wszystkiego i wszystkich. Jasne łatwo jest krytykować ale
                    pamiętaj, że tym raczej sympatii ani przyjaciól nie zdobędziesz.
                    Patrząc na Twoją osobę możemy zobaczyć co nas stare panny czeka, frustracja.
                    Sama przecież też póżno wyszłaś za mąż. Więc najpierw spójrz na siebie odrobina
                    krytyki nie zaszkodzi, a potem krytykuj resztę.
                    • pamela_anderson Re:Laska 18.09.02, 09:27
                      Ty kochanie masz za to dziwną manierę pouczania i do tego dość monotonnego, bo
                      powtarzasz się. Tak więc, każda z nas ma jakąś wadę. Niestety, ale ty też masz
                      wady. Tak, tak...
                      A co do pójścia nie uważam , że 27 lat to późny wiek. Może w twoim środowisku
                      tak jest, ale u mnie to normalka. Dziwna jakaś jesteś.


                      lastka napisała:

                      > Nie krytykuj wszystkiego i wszystkich. Jasne łatwo jest krytykować ale
                      > pamiętaj, że tym raczej sympatii ani przyjaciól nie zdobędziesz.
                      > Patrząc na Twoją osobę możemy zobaczyć co nas stare panny czeka, frustracja.
                      > Sama przecież też póżno wyszłaś za mąż. Więc najpierw spójrz na siebie
                      odrobina
                      >
                      > krytyki nie zaszkodzi, a potem krytykuj resztę.
                      >
                      >
                      >
                      • lastka Re:Laska 18.09.02, 09:42
                        pamela_anderson napisała:

                        > Ty kochanie masz za to dziwną manierę pouczania i do tego dość monotonnego,
                        bo
                        > powtarzasz się.

                        Wiesz wcale nie uważam, żebym kogoś tutaj na forum pouczała.


                        Tak więc, każda z nas ma jakąś wadę. Niestety, ale ty też masz
                        > wady. Tak, tak...

                        Nie musisz mi tego mówić, bo doskonale zdaję sobie z tego sparwę, że nie jestem
                        idealna i za taką się nie uważam.



                        > A co do pójścia nie uważam , że 27 lat to późny wiek. Może w twoim środowisku
                        > tak jest, ale u mnie to normalka. Dziwna jakaś jesteś.

                        No więc wyobraż sobie, że ja też w wieku 27 lat wychodzę za mąż, i nic dziwnego
                        w tym nie widzę. Więc daruj sobie te zbędne komentarze o sfrustrowanych
                        panienkach przed trzydziestką.


                        >
                        >
                        > lastka napisała:
                        >
                        > > Nie krytykuj wszystkiego i wszystkich. Jasne łatwo jest krytykować ale
                        > > pamiętaj, że tym raczej sympatii ani przyjaciól nie zdobędziesz.
                        > > Patrząc na Twoją osobę możemy zobaczyć co nas stare panny czeka, frustracj
                        > a.
                        > > Sama przecież też póżno wyszłaś za mąż. Więc najpierw spójrz na siebie
                        > odrobina
                        > >
                        > > krytyki nie zaszkodzi, a potem krytykuj resztę.
                        > >
                        > >
                        > >
      • agick Re: Nie bojcie sie zyc same 17.09.02, 17:04
        > Bardzo dobry wątek! Wreszcie ktoś odważył się napisać prawdę o większości
        > forumowiczek. Też zauważyłam, że w większości są to sfrustrowane panienki,
        ktoe
        >
        > żyją w niezalegalizowanych związkach i trzęsą się ze strachu, że facet nie
        chce
        >
        > wziąć ślubu.

        no proszę.... jak się wszystko ładnie da zaszufladkować, ubrać w ubranko
        (ważne, że takie samo dla wszystkich) i już szafa gra i buczy..
        sfrustrowane "stare panny" kurczowo trzymające się spodni uciekającego
        faceta... po przeczytaniu Twojej wypowiedzi można odnieść wrażenie, że Twój
        małżonek biegał za Tobą jak oszalały, wszytsko poptoczyło się kolorowo i nigdy,
        ale to przenigdy nie dopadł się syndrom samotnośc.....
        udane życie osobiste, wspaniała kariera, udane dzieci i takie tam....
        nic tylko zamknąć dziób i w cichości podziwiać cud stworzenia w postaci Twojej.



        Strach powoduje frustrację, która przejawia się na forum w takich,
        >
        > a nie innych wypowiedziach.

        znacznie lepiej jest strugać wariata udowadniając jakim się jest cool i looz...
        (do Ciebie piję, żeby nie było wątpliwości - do Twojego "wyluzowania"...
        ciekawe co rozumiesz przez to określenie...)


        Naprawdę to się czuje. Tutejsze dziewczyny oscylują
        >
        > koło trzydzieśtki , to czas na stabilizację życiową, a tu ni hu-hu.


        tia... zapomniałaś dodać że nie dość, że ni hu-hu, to jeszcze ni wianka, ni
        cnoty. i co tu robić..?
        no szok - nic tylko z mostu, albo w łeb sobie palnąć.


        > Dziewczyny, wyluzujcie. Pewnych sytuacji w życiu nie jesteście w stanie
        > opanować.

        proszę o garść porad w temacie "dziewczyny, wyluzujcie".. dodam, że mam koło
        trzdziestki i jestem w związku nie przypeczętowanym przysięgą w kościele.... BO
        NIE MAM NA TO OCHOTY.


        A takim szpanowaniem, jaki to mo facet fajny, jaki mi dziisaj obiadek
        >
        > ugotował, jaki to on wyrozumiały nic nie da. Prawda jest jaka jest.

        sądzisz, że to szapnowania..? napisałą dziewczyna, że jej dobrze i jest
        szczęśliwa.... zastrzelić debilkę zatem, że takie brednie pisze.


        Bądżcie
        > bardziej naturalne i normalne.


        więcej szczegółów Wielka Mądra tego forum (już kiedyś Ci pisałam per Wielka
        Karząca... wieki temu... ale Ty wiesz o co mi chodzi....)

        czekam na Twoją odpowiedź..
        • pamela_anderson Re: Aqick 18.09.02, 08:50
          Z przykrością, ale muszę ci odpowiedzieć, że tak dokładnie było i jest. Tylko z
          tą karierą się nie zgadza, ale to żaden problerm. Bo kariera dziaisaj jest,
          jutro jej nie ma, a rodzina pozostaje.
          Nie przypominam sobie abyś mnie nazwała wielką karzącą. A jeśli to zrobiłaś
          to , na szczęscie, tylko twoje subiektywne odczucie.
          Adieu!

          agick napisała:

          > > Bardzo dobry wątek! Wreszcie ktoś odważył się napisać prawdę o większości
          > > forumowiczek. Też zauważyłam, że w większości są to sfrustrowane panienki,
          >
          > ktoe
          > >
          > > żyją w niezalegalizowanych związkach i trzęsą się ze strachu, że facet nie
          >
          > chce
          > >
          > > wziąć ślubu.
          >
          > no proszę.... jak się wszystko ładnie da zaszufladkować, ubrać w ubranko
          > (ważne, że takie samo dla wszystkich) i już szafa gra i buczy..
          > sfrustrowane "stare panny" kurczowo trzymające się spodni uciekającego
          > faceta... po przeczytaniu Twojej wypowiedzi można odnieść wrażenie, że Twój
          > małżonek biegał za Tobą jak oszalały, wszytsko poptoczyło się kolorowo i
          nigdy,
          >
          > ale to przenigdy nie dopadł się syndrom samotnośc.....
          > udane życie osobiste, wspaniała kariera, udane dzieci i takie tam....
          > nic tylko zamknąć dziób i w cichości podziwiać cud stworzenia w postaci
          Twojej.
          >
          >
          >
          > Strach powoduje frustrację, która przejawia się na forum w takich,
          > >
          > > a nie innych wypowiedziach.
          >
          > znacznie lepiej jest strugać wariata udowadniając jakim się jest cool i
          looz...
          > (do Ciebie piję, żeby nie było wątpliwości - do Twojego "wyluzowania"...
          > ciekawe co rozumiesz przez to określenie...)
          >
          >
          > Naprawdę to się czuje. Tutejsze dziewczyny oscylują
          > >
          > > koło trzydzieśtki , to czas na stabilizację życiową, a tu ni hu-hu.
          >
          >
          > tia... zapomniałaś dodać że nie dość, że ni hu-hu, to jeszcze ni wianka, ni
          > cnoty. i co tu robić..?
          > no szok - nic tylko z mostu, albo w łeb sobie palnąć.
          >
          >
          > > Dziewczyny, wyluzujcie. Pewnych sytuacji w życiu nie jesteście w stanie
          > > opanować.
          >
          > proszę o garść porad w temacie "dziewczyny, wyluzujcie".. dodam, że mam koło
          > trzdziestki i jestem w związku nie przypeczętowanym przysięgą w kościele....
          BO
          >
          > NIE MAM NA TO OCHOTY.
          >
          >
          > A takim szpanowaniem, jaki to mo facet fajny, jaki mi dziisaj obiadek
          > >
          > > ugotował, jaki to on wyrozumiały nic nie da. Prawda jest jaka jest.
          >
          > sądzisz, że to szapnowania..? napisałą dziewczyna, że jej dobrze i jest
          > szczęśliwa.... zastrzelić debilkę zatem, że takie brednie pisze.
          >
          >
          > Bądżcie
          > > bardziej naturalne i normalne.
          >
          >
          > więcej szczegółów Wielka Mądra tego forum (już kiedyś Ci pisałam per Wielka
          > Karząca... wieki temu... ale Ty wiesz o co mi chodzi....)
          >
          > czekam na Twoją odpowiedź..
          >
          >
      • Gość: viki Re: Nie bojcie sie zyc same IP: *.k.mcnet.pl 17.09.02, 17:07
        pamela_anderson napisa?a:

        > Gos´c´ portalu: facet napisa?(a):
        >
        > > Wychodzicie za maz tylko dlatego zeby nie byc same zeby miec
        pewnosc ze ja
        > k
        > > wrocicie do domu to on bedzie czekal. Jednak tak na prawde nic do
        niego ni
        > e
        > > czujecie oprocz wzglednego poczucia bezpieczenstwa.
        > > Dajcie juz temu spokuj.
        >
        wreszcie interesujacy watek. ciekawe ilu mezczyzn zdazylo sie nad tym
        zastanowic.. ciekawe jak rozpoznac jedno od drugiego.
        bo w konsekwencji owocuje to tym, ze kiedys poznajecie "tego jedynego" i
        maz juz nie wazny. wiecie co mam na mysli, a co jest czestym tematem -
        zdrada.
        ktora czesto bywa konsekwencja zbyt wczesnego/pochopnego/nie
        koniecznie przemyslanego malzenstwa...
    • zona_paw_dadiego Re: Nie bojcie sie zyc same 17.09.02, 17:19

      wy natomiast zenicie sie kierowani wyzszymi pobudkami,
      nieprawdaz?

      bardzo mi sie podoba wywod redlinskiego, wlozony w usta
      jednego z bohaterow konopielki - zenic sie warto, jak
      facet chce sobie poruchac to nie musi sie wysilac i
      szukac bo juz ma babe w domu.

      • maria_conchita Ja nie na temat-dot. Pamela 17.09.02, 18:33
        a ja tam lubie Pamele/poison/wierna, chociaz nie zawsze
        sie z Nia zgadzam, to szanuje za to, ze jest
        bezposrednia, nie owija w bawelne, a ze prawda czasem w
        oczy kole, stad te ataki. Bez wazeliny, prosto z mostu,
        to mi sie podoba.
        Pozdrawiam wszystkich,
        Maria-Conchita corka starego Hosse
        • goga.74 Re: Ja nie na temat-dot. Pamela 17.09.02, 20:50
          maria_conchita napisał:

          >a ja tam lubie Pamele/poison/wierna

          a ja tam lubie Pamele/poison/wierna/skwarke
          • pamela_anderson Re: Do Gogli74 18.09.02, 08:56
            goga.74 napisała:

            > maria_conchita napisał:
            >
            > >a ja tam lubie Pamele/poison/wierna
            >
            > a ja tam lubie Pamele/poison/wierna/skwarke


            Patrz post to Conchita.
            (I jeszcze skwarka na dodatek, tfu, jaki głupi nick!)
        • pamela_anderson Re: Ja nie na temat-dot. Conchita Bautista Ole! 18.09.02, 08:54
          maria_conchita napisał:

          > a ja tam lubie Pamele/poison/wierna, chociaz nie zawsze
          > sie z Nia zgadzam, to szanuje za to, ze jest
          > bezposrednia, nie owija w bawelne, a ze prawda czasem w
          > oczy kole, stad te ataki. Bez wazeliny, prosto z mostu,
          > to mi sie podoba.
          > Pozdrawiam wszystkich,
          > Maria-Conchita corka starego Hosse


          Dzięki. Ale proszę, nie identyfikuj mnie z wierną. Czy ja muszę ciągle
          dementować plotki rozsiewane po forum? A Poison1 do korespondencji.
          Pozdrawiam
        • agniecha27 Re: Ja nie na temat-dot. Pamela 18.09.02, 09:52
          maria_conchita napisał:

          > a ja tam lubie Pamele/poison/wierna, chociaz nie zawsze
          > sie z Nia zgadzam, to szanuje za to, ze jest
          > bezposrednia, nie owija w bawelne, a ze prawda czasem w
          > oczy kole, stad te ataki. Bez wazeliny, prosto z mostu,
          > to mi sie podoba.
          > Pozdrawiam wszystkich,
          > Maria-Conchita corka starego Hosse

          Tak, tak... stara dobra ciotka Pamcia... daje czadu, że hej...
          Tylko dlaczego reaguje tak histerycznie, kiedy jej się wali prawdę prosto w te
          jej piękne oczy...?
          Ech! Życie! Można mieć rozdwojoną, roztrojoną... jaźnię, ale przykre jest, gdy
          się obserwuje brak kontroli nad własnymi wypowiedziami...
          Spokój i opanowanie Pamci vel ktośtam to tylko pozory...
      • pamela_anderson Re: Do Pawicy 18.09.02, 08:52
        zona_paw_dadiego napisała:

        >
        > wy natomiast zenicie sie kierowani wyzszymi pobudkami,
        > nieprawdaz?
        >
        > bardzo mi sie podoba wywod redlinskiego, wlozony w usta
        > jednego z bohaterow konopielki - zenic sie warto, jak
        > facet chce sobie poruchac to nie musi sie wysilac i
        > szukac bo juz ma babe w domu.
        >
        No , a jak baba chce sobie poruchać to co? Ma pod mostem szukać? Dajże spokój!
        • zona_paw_dadiego Re: Do Pawicy 18.09.02, 15:50
          pamela_anderson napisała:

          > zona_paw_dadiego napisała:
          >
          > >
          > > wy natomiast zenicie sie kierowani wyzszymi pobudkami,
          > > nieprawdaz?
          > >
          > > bardzo mi sie podoba wywod redlinskiego, wlozony w usta
          > > jednego z bohaterow konopielki - zenic sie warto, jak
          > > facet chce sobie poruchac to nie musi sie wysilac i
          > > szukac bo juz ma babe w domu.
          > >
          > No , a jak baba chce sobie poruchać to co? Ma pod
          mostem szukać? Dajże spokój!


          primo - nie pawica, a pawiowa
          secundo - u pameli w tlenionej glowce chyba jakis zamet,
          ze mesydz nie dotarl? trudno. radze czytac dokladniej i
          widziec to, co jest napisane, a nie konfabulowac.
    • Gość: Lena Re: Nie bojcie sie zyc same IP: 213.25.39.* 17.09.02, 19:40
      Problem na pewno jest złożony i jak w złożonym problemie wszyscy maja trochę
      racji. To normalne,że kobiecie biologiczny zegar tyka i ona ma tą świadomość
      natomiast mężczyzna któremu też tyka żyje często z przekonaniem,że przed nim
      jeszcze to najlepsze. Nawet gdy w dość posuniętym wieku pozna dużo młodszą i
      oczaruje ją swoją dojrzałością to i szybko ją lub siebie rozczarowywuje. Ale
      jest przekonany,że on ma więcej do zdobycia niż jego rówieśnica. Jakoś tak ta
      męska psyche jest skonstuowana. A większość kobiet chce mieć dom, rodzinę i
      dzieci. Czasem zdaża się, że pozna się dwoje ludzi, zakocha i wiedzą,że są dla
      siebie stworzeni ale chyba większość jakoś z życiem idzie na kompromis. Jeżeli
      ktoś myśli,że w małżeństwie w którym "poznali się i zakochali" ciągiem dalszym
      jest "żyli długo i szczęśliwie" to jest w błędzie. Oni też idą na kompromisy.
      Może trochę więcej w nich zapału bo mają to przekonanie,że zawsze będą ze sobą
      ale rozczarowanie w takich związkach jest dużo boleśniejsze. Czy małżeństwo
      daje poczucie bezpieczeństwa ? Tym które mają dobre małżeńswto - tak , ale ile
      takich małżeństw jest ? Każde ma swoje kryzysy i jedne w nich dojrzewają a inne
      rozlatują się lub wychodzą mocno okaleczone.
      Podziwiam dziewczyny żyjące w partnerskich, luźnych związkach z przekonania.
      Trzeba mieć mocne poczucie własnej wartości by w takim związku dać z siebie
      wiele i wiele od partnera wymagać. Czasem yego poczucia nie ma i zbyt wiele
      dziewczyny dajemy a za mało wymagamy i facet właściwie nie ma o co walczyć, nie
      musi się starać, to znów frustuje kobietę, stara się więcej ...Związek niby
      toksyczny ale dziewczyna prze do małżeństwa i ślub często zmienia ich życie.
      Ona nabiera pewności siebie a on łagodnieje. Czyli ślub coś zmienia.
      Sama wyszłam za mąż w wieku 23 lat. Wielka studencka miłość ze wzlotami i
      kryzysami trochę przetwała. Obserwuję moich znjomych /legalne i
      niezalegalizowane związki, single/ i widzę,że problem jest niezależny od wieku
      ale w zależności od wieku małżeństwa problem rozumiemy lub nie. Myślę, że
      Pamela w dłudoletnim związku zapomniała że można być samym. Każda z nas chce
      być kochana i kochać, często do szczęścia potrzebna nam jest złudne pewność
      zwana małżeństwem i frustrujemy się jeśli kochamy a nie jesteśmy kochane lub
      jesteśmy kochane a my niewiele czujemy. A gdybyśmy zostały same i nie
      znalazłybysmy już takiej miłości by wychodzić za mąż lub znalazłybyśmy a on by
      zwlekał. Kompromis jest możliwy.
      • maria_conchita Re: Nie bojcie sie zyc same 17.09.02, 23:15

        > Podziwiam dziewczyny żyjące w partnerskich, luźnych
        związkach z przekonania.

        > Trzeba mieć mocne poczucie własnej wartości by w takim
        związku dać z siebie
        > wiele i wiele od partnera wymagać. Czasem yego poczucia
        nie ma i zbyt wiele
        > dziewczyny dajemy a za mało wymagamy i facet właściwie
        nie ma o co walczyć, nie musi się starać, to znów
        frustuje kobietę, stara się więcej ...Związek niby
        > toksyczny ale dziewczyna prze do małżeństwa i ślub
        często zmienia ich życie.

        Czy zyje bez slubu z przekonania? Nie, po prostu slub nie
        jest mi do niczego potrzebny. do czego niby? do
        udowodnienia swiatu, rodzinie, czy znajomym, ze sie
        kochamy i bedziemy ze soba? Nie uwazam, ze slub daje
        poczucie bezpieczenstwa, wlasnie o tym mowi autor watku.
        Czesto kobiety staraja sie na sile zaciagnac do oltarza
        facetow, ktorzy nie sa jeszcze na to gotowi, majac
        nadzieje, ze to cos zmieni w ich zwiazku, moze umocni
        uczucie. W moim otoczeniu ludzie rozstaja sie, bez
        wzgledu czy to malzenstwo czy konkubinat, zdradzaja sie
        nawzajem, wykanczaja psychicznie. na brak milosci i
        szacunku nawet slub nie pomoze.
        W naszym przypadku nie czujemy takiej potrzeby, zeby brac
        slub. Po prostu - kochamy sie, jestesmy razem, jest nam
        dobrze. Proste?

        często do szczęścia potrzebna nam jest złudne pewność

        ----czy majac wrazenie, ze ta pewnosc jest ZLUDNA mozna
        byc szczesliwym?

        > zwana małżeństwem i frustrujemy się jeśli kochamy a nie
        jesteśmy kochane lub jesteśmy kochane a my niewiele czujemy.
        -----a jak uda nam sie zaciagnac do oltarza tego, ktorego
        kochamy, a on nas nie bardzo to jest ok? to jest to
        poczucie stabilizacji i pewnosci?


        A gdybyśmy zostały same i nie znalazłybysmy już takiej
        miłości by wychodzić za mąż

        -----TAKIEJ milosci to znaczy jakiej? ja nie wartosciuje
        milosci, albo sie kocha albo nie

        Kompromis jest możliwy.

        -----nie w milosci
        • Gość: Lena Granice kompromisu IP: 213.216.82.* 18.09.02, 08:40
          Jakie są granice kompromisu? Myślę, że spore. Nie zawsze drugi człowiek spełnia
          nasze wszystkie wymagania - no ale czy w ogóle istnieje ideał. I pod to
          zdanie "czy w ogóle istnieje ideał" podpiąc można wiele. Dlatego częć osób tkwi
          w trochę lub sporo toksycznych związkach /małżeskich również/. Dletego piszę,że
          trzeba mieć poczucie własnej wartości by umieć wyzwalać się z takich związków
          lub je zmieniać.
          Ale nie należy pisać "sfrustrowane stare panny" bo frustruje nas wiele rzeczy
          np. brak pracy lub brak dobrej pracy /tu też chodzimy na kompromisy/, brak
          związków uczuciowych lub złe takie związki, brak przyjaciół. Dotyczy to też
          mężczyzn.
        • pamela_anderson Re: Gdybym mogła wybrać jeszcze raz... 18.09.02, 09:15
          ...to wybrałabym małżeństwo. Bo z tego wszystkiego najlepszy jest ślub i
          wesele. Niezapomniane przeżycie!
          • Gość: Lena Re: Gdybym mogła wybrać jeszcze raz... IP: 213.216.82.* 18.09.02, 09:57
            pamela_anderson napisała:

            > ...to wybrałabym małżeństwo. Bo z tego wszystkiego najlepszy jest ślub i
            > wesele. Niezapomniane przeżycie!

            A u mnie ślub i wesele to takie sobie miłe wspomnienia. Bycie z drugim
            człowiekiem, poczucie bliskości, pewność,że możemy na siebie liczyć jest
            najważniejsze.
            • pamela_anderson Re: Gdybym mogła wybrać jeszcze raz... 18.09.02, 10:00
              Gość portalu: Lena napisał(a):

              > pamela_anderson napisała:
              >
              > > ...to wybrałabym małżeństwo. Bo z tego wszystkiego najlepszy jest ślub i
              > > wesele. Niezapomniane przeżycie!
              >
              > A u mnie ślub i wesele to takie sobie miłe wspomnienia. Bycie z drugim
              > człowiekiem, poczucie bliskości, pewność,że możemy na siebie liczyć jest
              > najważniejsze.

              Oczywiście, ale to była najważniejsza uroczystość do tej pory w moim życiu. I
              chyba najszczęśliwszy dzień (nie, najszczęśliwszy był dzień urodzenia córki).
      • pamela_anderson Re: Lena 18.09.02, 08:58
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Problem na pewno jest złożony i jak w złożonym problemie wszyscy maja trochę
        > racji. To normalne,że kobiecie biologiczny zegar tyka i ona ma tą świadomość
        > natomiast mężczyzna któremu też tyka żyje często z przekonaniem,że przed nim
        > jeszcze to najlepsze. Nawet gdy w dość posuniętym wieku pozna dużo młodszą i
        > oczaruje ją swoją dojrzałością to i szybko ją lub siebie rozczarowywuje. Ale
        > jest przekonany,że on ma więcej do zdobycia niż jego rówieśnica. Jakoś tak ta
        > męska psyche jest skonstuowana. A większość kobiet chce mieć dom, rodzinę i
        > dzieci. Czasem zdaża się, że pozna się dwoje ludzi, zakocha i wiedzą,że są
        dla
        > siebie stworzeni ale chyba większość jakoś z życiem idzie na kompromis.
        Jeżeli
        > ktoś myśli,że w małżeństwie w którym "poznali się i zakochali" ciągiem
        dalszym
        > jest "żyli długo i szczęśliwie" to jest w błędzie. Oni też idą na kompromisy.
        > Może trochę więcej w nich zapału bo mają to przekonanie,że zawsze będą ze
        sobą
        > ale rozczarowanie w takich związkach jest dużo boleśniejsze. Czy małżeństwo
        > daje poczucie bezpieczeństwa ? Tym które mają dobre małżeńswto - tak , ale
        ile
        > takich małżeństw jest ? Każde ma swoje kryzysy i jedne w nich dojrzewają a
        inne
        >
        > rozlatują się lub wychodzą mocno okaleczone.
        > Podziwiam dziewczyny żyjące w partnerskich, luźnych związkach z przekonania.
        > Trzeba mieć mocne poczucie własnej wartości by w takim związku dać z siebie
        > wiele i wiele od partnera wymagać. Czasem yego poczucia nie ma i zbyt wiele
        > dziewczyny dajemy a za mało wymagamy i facet właściwie nie ma o co walczyć,
        nie
        >
        > musi się starać, to znów frustuje kobietę, stara się więcej ...Związek niby
        > toksyczny ale dziewczyna prze do małżeństwa i ślub często zmienia ich życie.
        > Ona nabiera pewności siebie a on łagodnieje. Czyli ślub coś zmienia.
        > Sama wyszłam za mąż w wieku 23 lat. Wielka studencka miłość ze wzlotami i
        > kryzysami trochę przetwała. Obserwuję moich znjomych /legalne i
        > niezalegalizowane związki, single/ i widzę,że problem jest niezależny od
        wieku
        > ale w zależności od wieku małżeństwa problem rozumiemy lub nie. Myślę, że
        > Pamela w dłudoletnim związku zapomniała że można być samym. Każda z nas chce
        > być kochana i kochać, często do szczęścia potrzebna nam jest złudne pewność
        > zwana małżeństwem i frustrujemy się jeśli kochamy a nie jesteśmy kochane lub
        > jesteśmy kochane a my niewiele czujemy. A gdybyśmy zostały same i nie
        > znalazłybysmy już takiej miłości by wychodzić za mąż lub znalazłybyśmy a on
        by
        > zwlekał. Kompromis jest możliwy.

        Nie lubię długich postów, więc przeczytałam dokładniej tylko to o mnie. Cóź,
        niestety nie masz racji.
        Pozdrawiam
    • Gość: facet Re: Nie bojcie sie zyc same IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 18.09.02, 15:22
      Przczytalem wszystkie komentarze i nasuwa mi sie jedna rzecz. Zawsze myslalem
      ze to faceci boja sie "obraczkowania" a tymczasem ten temat dotyczy rowniez
      niektorych z Was.
      Ale macie racje. O wiele latwiej jest sie urwac od faceta jak nie jest sie w
      formalnym zwiazku.
      Ja mam jednak swoje wytlumaczenie na to Wasze "jestesmy w wolnym zwiazku,
      kochamy sie i jest nam dobrze". Wg mnie powinno to brzmiec "Mam staly dostep do
      penisa a nie wychodze za niego bo mimo ze narazie jest fajnie nie ufam mu na
      100%".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka