Dodaj do ulubionych

facet a ginekolog

22.10.05, 12:00
Mój mężczyzna wyraźnie sprzeciwia się, abym chodziła do ginekologa -
mężczyzny. Usłyszalam nawet wczoraj, że bylby w stanie odejść ode mnie gdyby
dowiedział się, że dobrowolnie poddalam sie badaniu przez lekarza (a nie
lekarkę). Macie takie problemy? czy to normalne?
Obserwuj wątek
    • mopsik12 Re: facet a ginekolog 22.10.05, 12:02
      Nie,to nie jest normalne...
      • beri20 Re: facet a ginekolog 22.10.05, 12:06
        On jest zazdrosny po prostu ....moj też tak mowi ale ja sie z tego tylko śmieje
        a w duchu myśle hehehe ale zazdrosnik to mile ale uwazam że przesadza i mowie
        mu to prosto w jego śliczny nosek. Nie ma co sie tym przejmować ....ale
        porozmawiac trzeba
    • swiecka Re: facet a ginekolog 22.10.05, 12:05
      A on chodzi tylko do lekaży-mężczyzn. Lekaż to lekaż i ma być dobry i odpowiadać
      tobie, płeć nie ma znaczenia.Pogadaj z nim. Czy to nie chora zazdrość mam
      nadzieję że nie, nie daj się :) bo jak zobaczy że nad tobą całkiem panuje to po
      tobie ;)
      powodzenia
      • jusewa Re: facet a ginekolog 22.10.05, 14:20
        Chodzisz do "lekaża", ale do szkoły chodzić się nie chciało. Lekarz pisze sie
        przez " rz ".
    • rosa_de_vratislavia Re: facet a ginekolog 22.10.05, 13:41
      zielonooka9 napisała:

      > Mój mężczyzna wyraźnie sprzeciwia się, abym chodziła do ginekologa -
      > mężczyzny.

      To nie jest normalne. spytaj go, czy on wychodzi z gabinetu, kiedy trafi na
      kobietwe internistę/laryngologa/ kardiologa czy chirirga? Czy kobieta mu nie
      robiła RTG złamanej nogi (musiał zdjąc spodnie!)
      To idiotyzm.
      Lekarz to lekarz - nie kobieta, nie facet, tylko LEKARZ.
      O.
      • mamma320 Re: facet a ginekolog 22.10.05, 13:55
        macie rację dziewczyny lekarz to lekarz.
    • 0sram Zadalas sie z idiota :) 22.10.05, 13:56

      • onlyju Re: Zadalas sie z idiota :) 22.10.05, 14:01
        nie, to nie idiota, tylko zazdrosnik. zgoda z beri. moj tez ma na tym punkcie
        swira, dla mnie nie jest to problem, wiec zmienilam na kobiete (zawsze
        chodzilam do faceta), ktora jako pierwsza zajela sie mna "porzadnie", wiec sama
        na tym skorzystalam. moge Ci dac dobry namiar na swietna pania dr n.med.
        przyjmuje w enelmed warszawa.
        a inna sprawa, ze i Twoj i moj, i pewnie beri facet woli chodzic do lekarzy-
        kobiet... taka natura faceta - patrzec, ogladac, podziwiac, ale swoje
        chronic...
        sprobuj zmienic na kobiete, zobaczysz, jak to zadziala, powiedz mu, ze on tez
        ma chodzic tylko do facetow-lekarzy.
      • still_thinking Re: Zadalas sie z idiota :) 22.10.05, 15:10
        Dokladnie .Idiota
        • zielonooka9 Re: Zadalas sie z idiota :) 22.10.05, 15:38
          Pytałam Was o wasze doświadczenia i przemyslenia. Nie sądzę aby był to powód do
          wyzywania mojego faceta od idiotów!!
          • rosa_de_vratislavia Re: Zadalas sie z idiota :) 22.10.05, 18:19
            zielonooka9 napisała:

            > Pytałam Was o wasze doświadczenia i przemyslenia. Nie sądzę aby był to powód
            do
            >
            > wyzywania mojego faceta od idiotów!!

            To prawda, nie ma powodu nikogo wyzywać.
            Natomiast IMo źle to rokuje Waszemu związkowi, bo facet ma chyba zanizone
            poczucie wartości własnej, skoro przypuszcza, ze ginekolog (a może tez
            hydraulik i listonosz?) może byc zagrożeniem dla związku.
            To jest jakaś obsesyjna zazdrosc.
            Jak wychodzisz z kolezankami to wydzwania i pyta co robisz?
            IMo nie ma do ciebie zaufania - ja bym powaznie z nim porozmawiała.
            I NA PEWNO nie zrezygnowała z wiyty u wybranego lekarza.
            bo potem gośc się przyczepi, ze np. facet odbiera poród, oglada ci krocze etc.
            Bedzie Cię posadzał o zdrady wszedzie i z kazdym...
            ...obym się myliła!

            • mirek76pl jesli mozna 22.10.05, 19:11
              A Ty po psychologii jestes, ze przedstawilas tak szczegolowy obraz
              psychologiczny faceta zielookiej. Ja akurat tez duzo bardziej wole, zeby moja
              zona chodzila do kobiety ginekologa. I porownania badania ginekologicznego do
              kardiologicznego uwazam za zupelnie nie na miejscu. Czy do kardiologa lub
              laryngologa chodzicie co 6 miesiecy? Nie? Ciekawe dlaczego? Ciekawe dlaczego
              ginekolog jest takim szczegolnym lekarzem, ze trzeba go odwiedzac tak czesto?
              Ale zostawmy pytanie, dlaczego? Macie w koncu swoje powody. Pytanie drugie: czy
              ktoras z Was ma "swojego" kardiologa, laryngologa, czy ortopede? Nie? Dziwne,
              ze jedynymi "swoimi" lekarzami sa dentysta i ginekolog wlasnie. No, ale tych
              dwoch lekarzy widujecie na tyle czesto, ze z latwoscia rozpoznajecie ich na
              ulicy. Wybaczcie, ale ja nie chcialbym spotkac ginekologa mojej zony na ulicy,
              bedac z nia np. na zakupach.
              • rosa_de_vratislavia Re: jesli mozna 22.10.05, 19:25
                mirek76pl napisał:

                > Ja akurat tez duzo bardziej wole, zeby moja
                > zona chodzila do kobiety ginekologa.

                ...bo?

                I porownania badania ginekologicznego do
                > kardiologicznego uwazam za zupelnie nie na miejscu.

                U kardiologa tez się trzeba rozebrać.

                Czy do kardiologa lub
                > laryngologa chodzicie co 6 miesiecy? Nie? Ciekawe dlaczego? Ciekawe dlaczego
                > ginekolog jest takim szczegolnym lekarzem, ze trzeba go odwiedzac tak czesto?

                A bo ja wiem? Do laryngologa (był taki czas) chodziłam co 3 tygodnie.
                Zdrowa kobieta chodzi do ginekologa raz w roku, a jak trzeba to i raz w
                tygodniu.
                Co ta czestotliwosc ma do rzeczy?

                Myślisz, ze badanie zimnym, metalowym/plastikowym wziernikiem dostarcza nam
                jakiejś szczególnej rozkoszy?

                > Ale zostawmy pytanie, dlaczego?

                Skoro zadałeś....

                >
                > ktoras z Was ma "swojego" kardiologa, laryngologa, czy ortopede? Nie?

                Ja mam! Ja mam swojego laryngologa, okulistę. do innych nie chodzę.
                Oczywiscie, ze lepiej chodzic stale do tego samego lekarza, niż tłumaczyć za
                kazdym razem wszystko od nowa.
                Mój mąż też leczy się u jednego okulisty.

                Dziwne,
                > ze jedynymi "swoimi" lekarzami sa dentysta i ginekolog wlasnie.

                Mylisz się - miała też "swojego" reumatologa. Większość ludzi woli wybrac sobie
                jednego lekarza, jesli ma problem zdrowotny.

                No, ale tych
                > dwoch lekarzy widujecie na tyle czesto, ze z latwoscia rozpoznajecie ich na
                > ulicy. Wybaczcie, ale ja nie chcialbym spotkac ginekologa mojej zony na
                ulicy,
                > bedac z nia np. na zakupach.

                Ło matko, a dlaczego?
                Ty weź się zastanów. DLACZEGO?
                Taż to lekarz jak kazdy inny - jakiś jest trędowaty albo obrzydliwy, ze go tak
                boisz?
                • mirek76pl Re: jesli mozna 22.10.05, 19:50
                  rosa_de_vratislavia napisała:

                  Ale szybka odpowiedz, jestem pod wrazeniem :-)
                  >
                  > ...bo?

                  wyjasnienie pod spodem bylo

                  > U kardiologa tez się trzeba rozebrać.

                  taak, od pasa w dol...

                  > A bo ja wiem? Do laryngologa (był taki czas) chodziłam co 3 tygodnie.
                  > Zdrowa kobieta chodzi do ginekologa raz w roku, a jak trzeba to i raz w
                  > tygodniu.
                  > Co ta czestotliwosc ma do rzeczy?

                  To wiesz, czy nie wiesz? jak dlugi to byl czas? Rok? Dluzej? Dalej chodzisz na
                  okresowe kontrole gardelka?

                  > Myślisz, ze badanie zimnym, metalowym/plastikowym wziernikiem dostarcza nam
                  > jakiejś szczególnej rozkoszy?

                  Oj, dobry ginekolog przeciez zawsze podgrzewa wzierniczek :-). Kobiety robia to
                  duzo rzadziej niz mezczyzni i dlatego pewnie badanie przez kobiete nie jest tak
                  przez Ciebie preferowane.


                  >
                  > Skoro zadałeś....

                  >
                  > Ja mam! Ja mam swojego laryngologa, okulistę. do innych nie chodzę.
                  > Oczywiscie, ze lepiej chodzic stale do tego samego lekarza, niż tłumaczyć za
                  > kazdym razem wszystko od nowa.
                  > Mój mąż też leczy się u jednego okulisty.

                  U okulisty tez sie rozbiera?


                  > Mylisz się - miała też "swojego" reumatologa. Większość ludzi woli wybrac
                  sobie
                  >
                  > jednego lekarza, jesli ma problem zdrowotny.

                  Taaak, jesli MA problem zdrowotny. Ktos bez problemow zdrowotnych nie chodzi do
                  okulisty, nie odwiedza reumatologa, nie bada sie kardiologicznie, nawet do
                  internisty nie chodzi (chyba ze hipochondryk). Tylko dentysta i ginekolog
                  wlasnie naleza do tych wybranych, do ktorych sie po prostu chodzi, czasem
                  (biorac pigulki) nawet raz na 2 miesiace.

                  > Ło matko, a dlaczego?
                  > Ty weź się zastanów. DLACZEGO?
                  > Taż to lekarz jak kazdy inny - jakiś jest trędowaty albo obrzydliwy, ze go
                  tak
                  > boisz?

                  Czy Twoj lekarz ginekolog jest obrzydliwy? A moze tredowaty? Nie? Ciekawe
                  dlaczego? Podobnie niezrecznie czulbym sie spotykajac bylego mojej zony na
                  ulicy. Dzielenie sie intymnoscia nie jest zreczne. Jesli jestes samotna lub
                  Twoj facet nie ma nic przeciwko facetowi ginekologowi - Wasza sprawa. Ale
                  dopoki na swiecie sa kobiety ginekolodzy, nie wiem dlaczego zielonooka mialaby
                  miec opory przed pojsciem do kobiety? Lekarz to przeciez lekarz - plec jest
                  niewazna :-).


                  Widzisz, nie mam zadnych oporow, zeby moja zona poszla do urologa lub
                  proktologa mezczyzny. Ale roznica jest taka, ze do tych lekarzy chodzicie
                  rzeczywiscie tylko wtedy, jesli macie problem zdrowotny
                  • dziefczynqa Re: jesli mozna 22.10.05, 20:04
                    > Widzisz, nie mam zadnych oporow, zeby moja zona poszla do urologa lub
                    > proktologa mezczyzny. Ale roznica jest taka, ze do tych lekarzy chodzicie
                    > rzeczywiscie tylko wtedy, jesli macie problem zdrowotny

                    Mhm, a do ginekologa chodzimy dla przyemnosci. Rozgryzles nas :P.

                    Czasami sie zastanawiam, skad sie takie zakute lby biora.
                  • owca Re: jesli mozna 22.10.05, 20:07
                    mirek76pl napisał:

                    > Dzielenie sie intymnoscia nie jest zreczne.

                    w tym właśnie tkwi odmienność spojrzenia na wizytę u ginekologa
                    spotkanie z lekarzem całkowicie odarte jest z intymności
                    w gabinecie ginekologicznym nie ma relacji kobieta - meżczyzna
                    to spotkanie specjalisty z kawałkiem ludzkiego ciała do diagnozy

                    czy myślisz, że kobieta idąc na wizytę do ginekologa zakłada najlepsze koronkowe
                    stringi i perfumuje pachwiny aby było przyjemniej zaglądać w jej wnętrze?
                    • migdalek.niebieski Re: jesli mozna 22.10.05, 20:08
                      Owca, Ty ładna jesteś;)))
                      • owca Re: jesli mozna 22.10.05, 20:10

                        szczególnie u ginekologa ;-)
                        • migdalek.niebieski Re: jesli mozna 22.10.05, 20:10
                          ;)))))
                  • rosa_de_vratislavia Re: jesli mozna 22.10.05, 20:10
                    mirek76pl napisał:

                    > rosa_de_vratislavia napisała:
                    >
                    >
                    > > U kardiologa tez się trzeba rozebrać.
                    >
                    > taak, od pasa w dol...

                    Przyjmij do wiadomości, ze ginekolog to LEKARZ. I kryterium doboru LEKARZA jest
                    jego kompetencja,wiedza (i ew.uprzejmość).
                    Płec tu nie ma nic do rzeczy.
                    Wiem co mówię, bom w sile wieku, a do ginekologów (płci obojga) chadzam od 13.
                    roku życia.

                    >
                    > > A bo ja wiem? Do laryngologa (był taki czas) chodziłam co 3 tygodnie.
                    > > Zdrowa kobieta chodzi do ginekologa raz w roku, a jak trzeba to i raz w
                    > > tygodniu.
                    > > Co ta czestotliwosc ma do rzeczy?
                    >
                    > To wiesz, czy nie wiesz? jak dlugi to byl czas? Rok? Dluzej?

                    3 lata i dalej chodzę. Do okulisty mój mąż chodzi regularnie raz w roku i
                    będzie chodził do końca zycia (oby nie musiał częsciej...) Sądzisz, ze go
                    coś łaczy z okulistą?

                    >Dalej chodzisz na
                    > okresowe kontrole gardelka?

                    Tak. I będę chodzić jeszcze prze wiele lat.
                    Podobnie jak do okulisty, dentysty...
                    >
                    > > Myślisz, ze badanie zimnym, metalowym/plastikowym wziernikiem dostarcza n
                    > am
                    > > jakiejś szczególnej rozkoszy?


                    >
                    > Oj, dobry ginekolog przeciez zawsze podgrzewa wzierniczek :-). Kobiety robia
                    to >
                    > duzo rzadziej niz mezczyzni i dlatego pewnie badanie przez kobiete nie jest
                    tak >
                    > przez Ciebie preferowane.

                    Człowieku, odpowiedz mi (proszęęęęęę) na nastepujące pytania:
                    1. W którym miejscu napisałam, ze chodze do gina-faceta?
                    2. w którym miejscu napisałam, że wolę chodzic do facetów?
                    3. Skad te dane, ze ginekolog- facet "podgrzewa wzierniczek" a kbieta-ginekolog
                    robi to rzadziej? Jakies stytystyki prowadzisz czy co?

                    Czekam z niecierpliwoscią na odpowiedź i powtarzam:
                    Od lekarza oczekuje kompetencji a jego płeć jest mi obojętna. Lekarz jest dla
                    mnie aseksulany i bezpłciowy. On leczy.

                    Nie przyszłoby mi do głowy np. powiedziec męzowi, ze ma nie chodzic do kobiety
                    dermatolożki (nawet jakby sie miał rozebrac do rosołu) albo androlozki,
                    urolozki czy kobiety-chirurga.
                    Jak był operowany w okolicach podbrzusza i lezałw szpitalu, to mysl o
                    pielegniarkach, które zmieniały opatrunki nie spedzała mi snu z powiek.

                    IMO dla ginekologa (jak w tym dowcipie) po całym dniu pracy w okolicach
                    waginalnych atrakcją jest....spojrzeć w twarz jakiemuś człowiekowi :)

                    aha - czemu boisz się spotkac ginekologa Twojej żony na zakupach?
                    >
                    >
                    > >
                    > > Skoro zadałeś....
                    >
                    > >
                    > > Ja mam! Ja mam swojego laryngologa, okulistę. do innych nie chodzę.
                    > > Oczywiscie, ze lepiej chodzic stale do tego samego lekarza, niż tłumaczyć
                    > za
                    > > kazdym razem wszystko od nowa.
                    > > Mój mąż też leczy się u jednego okulisty.
                    >
                    > U okulisty tez sie rozbiera?
                    >
                    >
                    > > Mylisz się - miała też "swojego" reumatologa. Większość ludzi woli wybrac
                    >
                    > sobie
                    > >
                    > > jednego lekarza, jesli ma problem zdrowotny.
                    >
                    > Taaak, jesli MA problem zdrowotny. Ktos bez problemow zdrowotnych nie chodzi
                    do
                    >
                    > okulisty, nie odwiedza reumatologa, nie bada sie kardiologicznie, nawet do
                    > internisty nie chodzi (chyba ze hipochondryk). Tylko dentysta i ginekolog
                    > wlasnie naleza do tych wybranych, do ktorych sie po prostu chodzi, czasem
                    > (biorac pigulki) nawet raz na 2 miesiace.
                    >
                    > > Ło matko, a dlaczego?
                    > > Ty weź się zastanów. DLACZEGO?
                    > > Taż to lekarz jak kazdy inny - jakiś jest trędowaty albo obrzydliwy, ze g
                    > o
                    > tak
                    > > boisz?
                    >
                    > Czy Twoj lekarz ginekolog jest obrzydliwy? A moze tredowaty? Nie? Ciekawe
                    > dlaczego? Podobnie niezrecznie czulbym sie spotykajac bylego mojej zony na
                    > ulicy. Dzielenie sie intymnoscia nie jest zreczne. Jesli jestes samotna lub
                    > Twoj facet nie ma nic przeciwko facetowi ginekologowi - Wasza sprawa. Ale
                    > dopoki na swiecie sa kobiety ginekolodzy, nie wiem dlaczego zielonooka
                    mialaby
                    > miec opory przed pojsciem do kobiety? Lekarz to przeciez lekarz - plec jest
                    > niewazna :-).
                    >
                    >
                    > Widzisz, nie mam zadnych oporow, zeby moja zona poszla do urologa lub
                    > proktologa mezczyzny. Ale roznica jest taka, ze do tych lekarzy chodzicie
                    > rzeczywiscie tylko wtedy, jesli macie problem zdrowotny
                    • mirek76pl Re: jesli mozna 22.10.05, 20:41

                      Przyjmij do wiadomości, ze ginekolog to LEKARZ. I kryterium doboru LEKARZA jest
                      > jego kompetencja,wiedza (i ew.uprzejmość).
                      > Płec tu nie ma nic do rzeczy.
                      > Wiem co mówię, bom w sile wieku, a do ginekologów (płci obojga) chadzam od
                      13. roku życia.
                      >
                      Przyjalem
                      3 lata i dalej chodzę. Do okulisty mój mąż chodzi regularnie raz w roku i
                      > będzie chodził do końca zycia (oby nie musiał częsciej...) Sądzisz, ze go
                      > coś łaczy z okulistą?

                      Ja tez chodze, ale nie dlatego ze mam potrzebe corocznej kontroli oczu. Nie
                      slyszalem o wprowadzeniu regularnych badan okulistycznych dla kazdego
                      przedstawiciela populacji.

                      > Tak. I będę chodzić jeszcze prze wiele lat.
                      > Podobnie jak do okulisty, dentysty...

                      Teraz mnie zaskoczylas



                      > Człowieku, odpowiedz mi (proszęęęęęę) na nastepujące pytania:
                      > 1. W którym miejscu napisałam, ze chodze do gina-faceta?

                      W zadnym

                      > 2. w którym miejscu napisałam, że wolę chodzic do facetów?

                      W zadnym

                      > 3. Skad te dane, ze ginekolog- facet "podgrzewa wzierniczek" a kbieta-
                      ginekolog
                      >
                      > robi to rzadziej? Jakies stytystyki prowadzisz czy co?

                      Poczytaj pozostale wpisy



                      > Czekam z niecierpliwoscią na odpowiedź i powtarzam:
                      > Od lekarza oczekuje kompetencji a jego płeć jest mi obojętna. Lekarz jest dla
                      > mnie aseksulany i bezpłciowy. On leczy.

                      Co leczy? Antykoncepcja to nie choroba


                      > Nie przyszłoby mi do głowy np. powiedziec męzowi, ze ma nie chodzic do
                      kobiety
                      > dermatolożki (nawet jakby sie miał rozebrac do rosołu) albo androlozki,
                      > urolozki czy kobiety-chirurga.
                      > Jak był operowany w okolicach podbrzusza i lezałw szpitalu, to mysl o
                      > pielegniarkach, które zmieniały opatrunki nie spedzała mi snu z powiek.

                      OK. Jak moja zona lezala po operacji w szpitalu tez obojetne mi bylo, jakiej
                      plci ginekolog ja bada, czy zszywa. Jak dobrze, ze kobiety nie maja problemow z
                      mezem chodzacym co 2 miesiace do urolozki.


                      > IMO dla ginekologa (jak w tym dowcipie) po całym dniu pracy w okolicach
                      > waginalnych atrakcją jest....spojrzeć w twarz jakiemuś człowiekowi :)

                      Tak, naprawde? A slyszalem ze lwia czesc wizyty pochlania wywiad, gdzie lekarz
                      patrzy prosto w twarz (no chyba ze w Twoim przypadku od razu zaglada pod
                      stolik :-)



                      > aha - czemu boisz się spotkac ginekologa Twojej żony na zakupach?
                      > >
                      Ja sie na szczescie nie boje. Ale rozumiem faceta zielonookiej.



                      • rosa_de_vratislavia Re: jesli mozna 22.10.05, 20:50
                        mirek76pl napisał:
                        . Nie
                        > slyszalem o wprowadzeniu regularnych badan okulistycznych dla kazdego
                        > przedstawiciela populacji.

                        Ale słuchaj, co ma regularnosc badań do płci badającego?
                        Że nieregularnie to sobie do faceta mozna chodzić, a regularnie - nie bardzo?
                        Bo się zaczynam gubić.

                        >
                        > > Tak. I będę chodzić jeszcze prze wiele lat.
                        > > Podobnie jak do okulisty, dentysty...
                        >
                        > Teraz mnie zaskoczylas

                        Że do laryngologa musze chodzic do kontroli? Taki mam zawód, że muszę. I wolę
                        chodzić zawsze do tego samego, bo mnie leczył kiedyś i generalnie wie, co ze
                        mną w kwestaich laryng. jest "nie tak" (BTW, to facet). Ani chybi mamy romans ;-
                        )

                        Co do ginekologów, to nie jestem jakoś szczególnie przywiązana do zadnego z
                        nich, więc Twoje teorie, jakoby kobiety maiły tylko "stałego" ginekologa, a
                        innych lekarzy nie - jest chybiona.
                        U mnie "stali" to reumatolog (już nie chodzę), laryngolog, okulista.




                        >
                        >
                        >
                        > > Człowieku, odpowiedz mi (proszęęęęęę) na nastepujące pytania:
                        > > 1. W którym miejscu napisałam, ze chodze do gina-faceta?
                        >
                        > W zadnym
                        >
                        > > 2. w którym miejscu napisałam, że wolę chodzic do facetów?
                        >
                        > W zadnym
                        >
                        > > 3. Skad te dane, ze ginekolog- facet "podgrzewa wzierniczek" a kbieta-
                        > ginekolog
                        > >
                        > > robi to rzadziej? Jakies stytystyki prowadzisz czy co?
                        >
                        > Poczytaj pozostale wpisy
                        >
                        >
                        >
                        > > Czekam z niecierpliwoscią na odpowiedź i powtarzam:
                        > > Od lekarza oczekuje kompetencji a jego płeć jest mi obojętna. Lekarz jest
                        > dla
                        > > mnie aseksulany i bezpłciowy. On leczy.
                        >
                        > Co leczy? Antykoncepcja to nie choroba
                        >
                        >
                        > > Nie przyszłoby mi do głowy np. powiedziec męzowi, ze ma nie chodzic do
                        > kobiety
                        > > dermatolożki (nawet jakby sie miał rozebrac do rosołu) albo androlozki,
                        > > urolozki czy kobiety-chirurga.
                        > > Jak był operowany w okolicach podbrzusza i lezałw szpitalu, to mysl o
                        > > pielegniarkach, które zmieniały opatrunki nie spedzała mi snu z powiek.
                        >
                        > OK. Jak moja zona lezala po operacji w szpitalu tez obojetne mi bylo, jakiej
                        > plci ginekolog ja bada, czy zszywa. Jak dobrze, ze kobiety nie maja problemow
                        z
                        >
                        > mezem chodzacym co 2 miesiace do urolozki.
                        >
                        >
                        > > IMO dla ginekologa (jak w tym dowcipie) po całym dniu pracy w okolicach
                        > > waginalnych atrakcją jest....spojrzeć w twarz jakiemuś człowiekowi :)
                        >
                        > Tak, naprawde? A slyszalem ze lwia czesc wizyty pochlania wywiad, gdzie
                        lekarz
                        > patrzy prosto w twarz (no chyba ze w Twoim przypadku od razu zaglada pod
                        > stolik :-)
                        >
                        >
                        >
                        > > aha - czemu boisz się spotkac ginekologa Twojej żony na zakupach?
                        > > >
                        > Ja sie na szczescie nie boje. Ale rozumiem faceta zielonookiej.
                        >
                        >
                        >
                      • rosa_de_vratislavia Re: jesli mozna 22.10.05, 20:58
                        mirek76pl napisał:

                        > > 3. Skad te dane, ze ginekolog- facet "podgrzewa wzierniczek" a kbieta-
                        > ginekolog
                        > >
                        > > robi to rzadziej? Jakies stytystyki prowadzisz czy co?
                        >
                        > Poczytaj pozostale wpisy

                        Ktoś pisze o podgrzewaniu wzierników?
                        >
                        >
                        >
                        > > Czekam z niecierpliwoscią na odpowiedź i powtarzam:
                        > > Od lekarza oczekuje kompetencji a jego płeć jest mi obojętna. Lekarz jest
                        > dla
                        > > mnie aseksulany i bezpłciowy. On leczy.
                        >
                        > Co leczy? Antykoncepcja to nie choroba

                        Chyba cos ci się pozajączkowało.
                        Tabletki anty to nie jest jedyny (i najwazniejszy) powód chodzenia do
                        ginekologa. Co roku trzeba robić cytologię, ogólna kontrolę. a czasami (i to
                        czesto) pojawiają się inne dolegliwosci - nadżerki, grzybice, jakieś hormonalne
                        rozchwiania, cysty, torbiele, zakłocenia cyklu...ze o powazniejszych rzeczach
                        nie wspomnę.
                        ginekolog to lekarz. On leczy - jak widac myślisz, ze ginekolog przepisuje
                        tablety,a potem nic, tylko flirtuje/podnieca się pacjentką.


                        >jak w tym dowcipie) po całym dniu pracy w okolicach
                        > > waginalnych atrakcją jest....spojrzeć w twarz jakiemuś człowiekowi :)
                        >
                        > Tak, naprawde? A slyszalem ze lwia czesc wizyty pochlania wywiad, gdzie
                        lekarz
                        > patrzy prosto w twarz

                        I to Ci nie odpowiada?
                        Zatem kobiety generalnie nie powinny chodzić do facetów, bo lwia część każdej
                        wizyty u lekarza zajmuje jednak wywiad.

                        ......a wczesniej gnębiło cię to, że gin ogląda kobiety rozebrane od pasa w
                        dół...


                        > > aha - czemu boisz się spotkac ginekologa Twojej żony na zakupach?
                        > > >
                        > Ja sie na szczescie nie boje. Ale rozumiem faceta zielonookiej.

                        Ale czemu go nie chcesz spotkac na zakupach? Bo tak napisałeś.
                        >
                        >
                        >
                        • mirek76pl Re: jesli mozna 23.10.05, 12:19
                          > Ktoś pisze o podgrzewaniu wzierników?


                          Czepiasz sie

                          > Chyba cos ci się pozajączkowało.
                          > Tabletki anty to nie jest jedyny (i najwazniejszy) powód chodzenia do
                          > ginekologa. Co roku trzeba robić cytologię, ogólna kontrolę. a czasami (i to
                          > czesto) pojawiają się inne dolegliwosci - nadżerki, grzybice, jakieś
                          hormonalne
                          >
                          > rozchwiania, cysty, torbiele, zakłocenia cyklu...ze o powazniejszych rzeczach
                          > nie wspomnę.
                          > ginekolog to lekarz. On leczy - jak widac myślisz, ze ginekolog przepisuje
                          > tablety,a potem nic, tylko flirtuje/podnieca się pacjentką.

                          To wszystko prawda i wcale tego nie neguje. Choroby kobiece to oczywiscie
                          bardzo wazna sprawa i bardzo dobrze miec zaufanego lekarza, ktoremu mozesz
                          zaufac w tych sprawach. Z drugiej strony, w przypadku gdy masz partnera, strefa
                          intymna, ciaza, seksualnosc powinna byc raczej Wasza wspolna sprawa, a
                          lekarzowi, np. prowadzacemu ciaze, powinniscie ufac oboje. Jesli Twoj partner
                          akcetuje mezczyzne ginekologa to swietnie. Ja jakos nie moge zaufac
                          ginekologowi mezczyznie, ale na szczescie to nie Twoj problem.

                          >
                          > Zatem kobiety generalnie nie powinny chodzić do facetów, bo lwia część każdej
                          > wizyty u lekarza zajmuje jednak wywiad.

                          Taaak, brawo za bardzo sprawna dedukcje.


                          > ......a wczesniej gnębiło cię to, że gin ogląda kobiety rozebrane od pasa w
                          > dół...

                          Gdyby na wywiadzie sie konczylo, nie mialbym nic przeciw mezczyznom ginekologom.

                          > Ale czemu go nie chcesz spotkac na zakupach? Bo tak napisałeś.

                          A Ty czemu masz opory przeciwko wizycie u Twojego kolegi ginekologa? Lekarz to
                          lekarz. Obowiazuje go tajemnica. Na pewno nie bedzie komentowal Twoich wdziekow
                          innym kolegom.
                      • istna Mirku 23.10.05, 12:15
                        Przeczytałam twoje posty i jasno widzę, że obawiasz się, że kobieta przywiązuje
                        się do swojego ginekologa w jakiś szczególny, nie lekarsko-pacjencki;) sposób, a
                        także że wizyty u niego , bez szczególnego powodu, skoro zdrowa (no tak kolega
                        pisze!), sprawiają jej przyjemność. Tak nie jest:) Skoro nie możesz tego
                        zrozumieć, to uwierz na słowo wszystkim dziewczynom, które tu piszą.
                        Natomiast potrafię zrozumieć, że niektórym mężczyznom trudno jest zaakceptować,
                        że inny facet ogląda intymne części ich pani. I rozumiem, że wytłumaczenie
                        "przecież to lekarz" może nie trafiać ci do przekonania. Tylko śmieszą mnie
                        twoje podejrzenia co do naszych (damskich) ukrytych nieczystych intencji:)
                        • mirek76pl Re: Mirku 23.10.05, 13:00
                          Ojej, alez ja nie mam zadnych podejrzen, wrecz przeciwnie, rozumiem ze dla
                          kazdego pacjenta najwazniejsze jest znalezienie sie pod profesjonalna i mila
                          opieka. W takim razie zupelnie nie rozumiem, dlaczego corka ginekologa ma opory
                          przed skorzystaniem z uslug taty, przeciez to chyba najlepsza gwarancja jakosci
                          leczenia, przy zerowej cenie. Dlaczego macie opory przed wizyta u swoich
                          kolegow, wujkow, kuzynow? Czyzbyscie mialy zastrzezenia do ich jakosci?
                          Dlaczego tak wiele z Was raczej nie ma oporow przed wizyta u tesciowej
                          ginekologa, a za zadne skarby nie wybraloby sie do tescia? Lekarz to lekarz.
                          Tajemnica lekarska to przeciez rzecz swieta.

                          No i wreszcie ostatnie pytanko. Dlaczego na Zachodzie ostatnio bezwzglednie
                          wymaga sie, aby przy badaniu ginekologicznym przeprowadzanym przez mezczyzne
                          asystowala pielegniarka kobieta?
                          • sumire Re: Mirku 23.10.05, 13:06
                            To może zabrońmy mężczyznom wybierania specjalizacji ginekologicznej?...
                            I jeszcze paru innych, bo przecież paraduje się częściowo na golasa nie tylko przed ginekologami.

                            Nie każda kobieta chce chodzić do lekarza-mężczyzny i jak najbardziej ma prawo do tego, jeśli jej coś nie odpowiada albo czuje się nieswojo. Ale nie widzę najmniejszego sensu w dopatrywaniu się nieczystych intencji u kobiet, które wybierają facetów-ginekologów, zwłaszcza że wielu z nich to wybitni specjaliści. To nie jest kwestia ekshibicjonizmu ani czegokolwiek podobnego. Koniec końców to jednak lekarze.
                            A jeśliś ciekaw - nie poszłabym do ginekologa z mojej rodziny niezależnie od tego, czy to wujek, ciocia, teść czy teściowa.
                            • istna Re: Mirku 23.10.05, 13:11
                              sumire napisała:

                              > A jeśliś ciekaw - nie poszłabym do ginekologa z mojej rodziny niezależnie od te
                              > go, czy to wujek, ciocia, teść czy teściowa.

                              Otóż to!
                              Mirku, masz prawo do swoich obsesji, nie podejmuję się przekonywać cię, że nie
                              masz racji:)
                              Jesteśmy podłe i kochamy ten chłód wziernika...;)
                              • mirek76pl Re: Mirku 23.10.05, 14:34
                                Alez ja jestem bardzo daleki o podejrzewanie jakiejkolwiek z Was o chocby
                                minimalnie nieczyste intencje !!! Skad ten zarzut?

                                Tak sie sklada jednak ze mam kolege ginekologa i jego jestem sklonny jak
                                najbardziej o takie intencje podejrzewac.
                            • mirek76pl Re: Mirku 23.10.05, 14:38

                              > A jeśliś ciekaw - nie poszłabym do ginekologa z mojej rodziny niezależnie od
                              te
                              > go, czy to wujek, ciocia, teść czy teściowa.

                              A maz?
                              • sumire Re: Mirku 23.10.05, 15:01
                                Nie.
                                A jaki z tego wniosek?
                                Gdyby był nefrologiem, też bym się mu nie dała leczyć.
                      • forum_ka Re: jesli mozna 23.10.05, 23:50
                        "Co leczy? Antykoncepcja to nie choroba"

                        Witam! Chcialabym sie w tym miejscu wtrącić w wypowiedź: mirek76pl

                        Jeśli uważasz, że antykoncepcja to nie choroba, to OK.
                        Ale nie zapominaj o tym, że jeżeli nie będzie się kontrolować stanu zdrowia
                        kobiety i hormonów wpływających na jej organizm właśnie ze środków
                        antykoncepcyjnych, to może to doprowadzić do wielu chorób, a w skrajnościach do
                        takich wad jak :
                        -bezpłodność,
                        -zaburzenia pracy nerek,
                        -zaburzenia pracy przysadki mózgowej,
                        -zaburzenia pracy wątroby,
                        -itd.
                        Nie będę wszystkiego wymieniać, bo lista jest bardzo długa.

                        Chciałbyś ryzykować tym, aby Twoja kobieta (badana przez niezaznajomioną z
                        historią brania środków antykoncepcyjnych nową panią ginekolog - musiała
                        zmienić na nią, bo Ty tak chciałeś - nie chciałeś pana ginekologa) miała
                        jakiekolwiek z tych powikłań???

                        Sądzę, że NIE !!!

                        Więc moim zdaniem powinieneś kwestię doboru lekarza zostawić jej - w końcu to
                        nie Twoje zdrowie, a Ona napewno wie najlepiej, jak o siebie zadbać.


                  • odrey Re: jesli mozna 23.10.05, 13:36
                    przerażające... przerażający, pełen niezrozumienia tematu bełkot...
                  • tomasdyg Re: jesli mozna -no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 16:51
                    mirek76pl napisał:
                    "Podobnie niezrecznie czulbym sie spotykajac bylego mojej zony na
                    > ulicy. Dzielenie sie intymnoscia nie jest zreczne."

                    -A wiesz jakimi sekretami i intymnościami dzielą się kobiety ze swoimi
                    spowiednikami. Jeśli więc jesteście katolikami, to źle wróży. Pomija fakt, że
                    niektórych księży, chuć aż rozpiera. Sądzę, że powinniście zmienić wyznanie.
                    Wśród protestantów w Polsce są już kobiety pastorzy. Tak więc -dla żony-
                    koniecznie kobieta ginekolog, kobieta pastor.
                    PS
                    W przyszłości, psychiatr też koniecznie kobieta ;)))
                    • mirek76pl no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 17:35
                      Szkoda komentowac te bzdury, jesli nie widzisz roznicy miedzy wizyta na fotelu
                      ginekologicznym, a wizyta w konfesjonale - widocznie w konfesjonale bywasz tak
                      samo czesto jak w gabinecie ginekologicznym.
                      • rosa_de_vratislavia Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 17:45
                        mirek76pl napisał:

                        > Szkoda komentowac te bzdury,

                        Uroczo się odnosisz do dyskutantek.
                        To, ze ktos ma inne poglądy, niż Ty nie oznacza, ze mówi BZDURY.

                        IMO akurat wizyta u ginekologa jest mniej intymna (fotel, zapach środków
                        odkazających, gumowe rekawiczki i ostre światło na pupę) niż sytacja
                        spowiedzi - spowiednikowi w konfesjonale kobieta może zwierzyć się z naprawdę
                        osobistych przeżyc i doznań, poskrązyc się na męża, opowiedziec dokładnie (a
                        nie tylko w sensie technicznym typu "jestem sucha podczas stosunku") o swoim
                        pożyciu.
                        Ja też uważam, ze więź ze spowiednikiem jest gorsza dla męża niż potencjalna
                        znajomośc z ginem.

                        A teraz napiszesz, ze to bzdury, bo oczywiscie Ty częściej bywasz w foteli
                        ginekologicznym i konfesjoanle :)
                        • istna Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 17:48
                          rosa_de_vratislavia napisała:

                          > A teraz napiszesz, ze to bzdury, bo oczywiscie Ty częściej bywasz w foteli
                          > ginekologicznym i konfesjoanle :)

                          Zręcznie podkręcona piłka:)
                          • rosa_de_vratislavia Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 17:54
                            istna napisała:

                            > rosa_de_vratislavia napisała:
                            >
                            > > A teraz napiszesz, ze to bzdury, bo oczywiscie Ty częściej bywasz w fotel
                            > i
                            > > ginekologicznym i konfesjoanle :)
                            >
                            > Zręcznie podkręcona piłka:)

                            No cóż, to argument Mirka z poprzedniego postu.
                            R.
                            • istna Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 17:59
                              Chapeaux bas:)
                              Podziwiam, że ci się chce poświęcać tyle energii na tę dyskusję. Nie przekonasz
                              go, bo on kieruje się emocjami a nie rozsądkiem.
                              Polecam post Forumowiczki koralik, właśnie go znalazłam, podpisała się pod moim
                              u góry wątku. Coś w tym jest.
                              Mirek też powinien go przeczytać, może sam siebie lepiej zrozumie.
                        • mirek76pl Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 18:55
                          > IMO akurat wizyta u ginekologa jest mniej intymna (fotel, zapach środków
                          > odkazających, gumowe rekawiczki i ostre światło na pupę) niż sytacja
                          > spowiedzi - spowiednikowi w konfesjonale kobieta może zwierzyć się z naprawdę
                          > osobistych przeżyc i doznań, poskrązyc się na męża, opowiedziec dokładnie (a
                          > nie tylko w sensie technicznym typu "jestem sucha podczas stosunku") o swoim
                          > pożyciu.

                          Masz calkowita racje. MOZE. Nie musi. To calkowicie od kobiety zalezy, co chce
                          powiedziec ksiedzu podczas spowiedzi. Poza tym wiekszosc kobiet na tym forum
                          zwierza sie przed milionami internautow ze stokrotnie ciekawszych rzeczy niz
                          akurat robi to w stosunku do ksiedza.

                          Ale dobrze ze temat zostal poruszony, bo zwraca on uwage na zupenie inne
                          pojmowanie seksualnosci przez kobiete i mezczyzne. Widzisz, mezczyzni to
                          wzrokowcy, na ktorych widok nagiej, oswietlonej pupy dziala duzo bardziej niz
                          tysiac slow wyszeptanych do ucha. Zwroc uwage, ze pornografia, kierowana
                          glownie do mezczyzn, opiera sie na wrazeniach wzrokowych, jeszcze do tej pory
                          nie spotkalem sie z pornografia muzyczna. Czy zwrocilas uwage ze mezczyzni duzo
                          czesciej oceniaja wyglad kobiet niz kobiety wyglad mezczyzn?

                          Nie musisz mnie przekonywac, ja wiem ze wizyta ginekologiczna dla zadnej z Was
                          nie jest powodem do jakichkolwiek doznan seksualnych, ale z drugiej strony nie
                          chce, aby wizyta mojej zony u ginekologa stala sie dla niego powodem do
                          jakichkolwiek doznan seksualnych.

                          A myslisz, ze prostytutka odczuwa przyjemnosc podczas swojej pracy? Dziwnym
                          trafem nie przeszkadza to jej klientowi osiagnac orgazm.

                          Tak mam problem z tym, ze jakis obcy facet dotyka swoimi delikatnymi paluszkami
                          najbardziej intymnych miejsc MOJEJ kobiety, czul jej zapach by potem z
                          kolegami komentowac stan jej, jak Wy to nazywacie, "podwozia" (i jeszcze na
                          dodatek robi to w regularnych odstepach). Ostatnio widzialem fajny dymek o
                          ginekologach z LA, gdzie jeden podsuwa drugiemu pod nos rekawiczke mowiac "Demi
                          Moore", a drugi, odwzajemniajac sie: "Drew Barrymore".
                          W Wasze bajeczki o bezplciowych ginekologach jeszcze bylbym stanie uwierzyc,
                          gdybym paru nie znal osobiscie

                      • tomasdyg Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 19:15
                        mirek76pl napisał:
                        "widocznie w konfesjonale bywasz tak samo czesto jak w gabinecie
                        ginekologicznym."

                        -Masz rację na fotelu ginekologicznym bywam bardzo rzadko, cóż jestem
                        mężczyzną (swoją drogą ciekawe jak często Ty bywasz?).
                        Ale strasznie, strasznie żałuję, bo posługując się Twoją logiką, to on seksem
                        aż ocieka.
                        Tylko gdybym miał posługiwać się taką logiką, to wolałbym zrobić sobie
                        lobotomię.
                        Współczuję twojej partnerce życiowej.
                        PS.
                        Na forum Zdrowie Kobiety znajdziesz opinie o ginekologach, oczywiście
                        niefachowe, bo kobiet. Tak się składa, że większość dobrych ginekologów to
                        mężczyźni
                        • mirek76pl Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 19:36
                          Widzisz, roznica miedzy nami jest taka, ze ja nie wspolczuje ani Tobie, ani
                          Twojej partnerce (jesli ja posiadasz, oczywiscie). Jesli uwazasz, ze fotel
                          ginekologiczny nie moze miec nic wspolnego z erotyka, polecam przejscie sie do
                          najblizszego sex-shopu.
                          Popelniasz blad w rozumowaniu. Poslugujac sie moja logika powinienies czerpac
                          przyjemnosc robiac KOMUS lobotomie, a nie bedac jej obiektem. No coz, do tej
                          pory myslalem, ze do seksu francuskiego niekoniecznie trzeba wiercic dziure w
                          czaszce.

                          Ja sie bardzo ciesze, ze wiekszosc dobrych ginekologow to mezczyzni. Jako
                          mezczyznie bardzo mi to pochlebia. I co z tego?
                          • tomasdyg Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 19:47
                            mirek76pl napisał:
                            "No coz, do tej pory myslalem.."

                            -Niestety chyba sobie -niesłusznie zresztą- pochlebiasz, ale spróbuj za
                            jakieś 20 lat, jak dojrzejesz, może w końcu zaczniesz myśleć.
                            • mirek76pl Re: no a ksiądz -mirek76pl 25.10.05, 19:53
                              tomasdyg napisał:
                              "myśleć ... to nonsens".

                              No coz, mozna i tak, jak Kurski.
                              • im.blind Re: no a ksiądz 26.10.05, 16:57
                                Jako ze zeszlo troche na sprawy duchowe no i zaciewkawil mnie temat wiec
                                zapytalem zony co ona na ten temat mysli - cos ciekawego. Moja zona twierdzi
                                ze(oprocz sytuacji chorobowych gdzie w sumie nie ma wyjscia) nie chodzi do
                                ginekologa-mezczyzny poniewaz czulaby sie zle, prawie tak jakby mnie zdradzila -
                                cos na ksztalt grzechu. Uwaza ze intymnosc i wszystkie sprawy z tym zwiazane sa
                                tylko dla tej jedynej osoby - i chwala jej za to!! Kiedys nawet rozmawiala z
                                ksiedzem na temat etyki katolickiej i przyznal jej racje.
                                Cale szczescie ze jeszcze sa kobiety ktore mysla rozsadnie:) I moje zdanie w
                                sumie tu sie nie liczylo - chociaz podzielalem je.

                                No i na sam koniec stwierdzila ze faceci mysla tylko o jednym - niezaleznie
                                jakiej imaja sie profesji:) No coz nie bede jej wyprowadzal z bledu;)))
                                • mosze_singer Re: no a ksiądz 26.10.05, 18:57
                                  im.blind napisał:

                                  > Jako ze zeszlo troche na sprawy duchowe no i zaciewkawil mnie temat wiec
                                  > zapytalem zony co ona na ten temat mysli - cos ciekawego. Moja zona twierdzi
                                  > ze(oprocz sytuacji chorobowych gdzie w sumie nie ma wyjscia) nie chodzi do
                                  > ginekologa-mezczyzny poniewaz czulaby sie zle, prawie tak jakby mnie
                                  zdradzila
                                  > -
                                  > cos na ksztalt grzechu. Uwaza ze intymnosc i wszystkie sprawy z tym zwiazane
                                  sa
                                  > tylko dla tej jedynej osoby - i chwala jej za to!! Kiedys nawet rozmawiala z
                                  > ksiedzem na temat etyki katolickiej i przyznal jej racje.

                                  prawdziwy obywatel kaczogrodu :D
                                  > Cale szczescie ze jeszcze sa kobiety ktore mysla rozsadnie:) I moje zdanie w
                                  > sumie tu sie nie liczylo - chociaz podzielalem je.
                                  >
                                  > No i na sam koniec stwierdzila ze faceci mysla tylko o jednym - niezaleznie
                                  > jakiej imaja sie profesji:) No coz nie bede jej wyprowadzal z bledu;)))
                                  • im.blind Re: no a ksiądz 29.10.05, 10:40
                                    mosze_singer napisał:

                                    >prawdziwy obywatel kaczogrodu :D

                                    Na Twoje szczescie nic mnie i moja zone z Kaczogrodem nie laczy;) - po prostu
                                    malzonka ma takie podejscie a ja uwazam ze jest to wiecej niz prawidlowe. Nie
                                    mozna dzielic sie intymnoscia, kiedy ma sie ZDROWY WYBOR!!
                                    A moja zonka kiedza pytala sie zeby znalezc potwierdzenie:) i to ona przekonala
                                    go bo nigdy nie zastanawial sie nad tym tematem - przyznal jej racje:)
                                    I szczerze mowiac ja nie mam takich problemow bo juz dawno doszlismy z zona do
                                    porozumienia - i tez nie moge powiedziec ze ze mnie jakis niewyzyty ogier bo w
                                    moim zwiazku to zona ma wiekszy temperament (ale potrafi mnie tym zarazic a
                                    wtedy....;))
          • feminasapiens niska samoocena 23.10.05, 20:54
            Zielonooka, nie jestem co prawda psychologiem, ale postawa Twojego Pana
            świadczy o jego niskiej samoocenie. Na pewno jest więcej podobnych sytuacji w
            Waszym życiu (jest pewnie zazdrośnikiem nie tylko w stosunku - nomen-omen ;-)
            do ginekologów). Myślę że rozsądna rozmowa pomoże mu przełamać tę obawę. Ale
            uważaj - to może (nie musi) przerodzić się w chorobliwą zazdrość, a to już nie
            są żarty!

            Życzę powodzenia Waszemu związkowi.
    • mmagi DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 15:21

      • kol.3 Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:28
        Mirku, jesteś przypadkiem chorobowym.
        • migdalek.niebieski Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:35
          A mi się bardzo podoba jego podejście.
          • rosa_de_vratislavia Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:38
            migdalek.niebieski napisała:

            > A mi się bardzo podoba jego podejście.

            A możesz powiedzieć - dlaczego?
            Tak, żebyśmy my, biedne ofiary ginekologów-facetów, którzy się podniecają co 15
            minut nową pacjentką, zrozumiały?
            • migdalek.niebieski Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:43
              Bo jak już wcześniej mówiłam, wiem że facet ginekolog wcale nie jest
              bezpłciowy. Znam kilku prywatnie, a z kilkoma mam przyjemnośc pracować.
              Potrafią opowiadać sobie o pacjentkach nie jak o przypadkach medycznych, ale
              właśnie jak o kobietach. Nie mówię tu o jakichś wulgaryzmach, ale np komentują
              atrakcyjność tej lub tamtej. Tak jak mężczyźni po prostu. I wcale się Mirkowi
              nie dziwię że nie ma on ochoty aby inny facet oglądał jego żonę.
              • owca Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:53

                widocznie nie mają pojęcia co to jest tajemnica lekarska
                z etyką również nie mają chyba nic wspólnego
                • migdalek.niebieski Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:55
                  Nie naruszają tajemnicy, co do etyki to się zgadzam, ale już od około trzech
                  lat jestem w tym środowisku i 90% ginekologów jest taka.
              • widokzmarsa Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:55
                och migdałku, ty to masz ciągoty do dziwnych facetów)))
                • migdalek.niebieski Re: DO TAKICH GŁUPOT TO WSTYD SIE PRZYZNAWAC:> 22.10.05, 20:56
                  ;))) to akurat też prawda;)) ale z ginekologami to pracuję po prostu;)))
    • smetna_dziewczynka Re: facet a ginekolog 22.10.05, 15:37
      zielonooka9 napisała:

      > Mój mężczyzna wyraźnie sprzeciwia się, abym chodziła do ginekologa -
      > mężczyzny. Usłyszalam nawet wczoraj, że bylby w stanie odejść ode mnie gdyby
      > dowiedział się, że dobrowolnie poddalam sie badaniu przez lekarza (a nie
      > lekarkę). Macie takie problemy? czy to normalne?

      Moglabys napisac dlaczego bo to naprawde ciekawe ;)
    • zielonooka9 Re: facet a ginekolog 22.10.05, 15:41
      Nie jest chyba trudno zgadnąć dlaczego : uważa że jako jedyny mężczyzna ma
      prawo i możliwość dostępu do tej części mnie... I nic nie pomogą tłumaczenia,
      że to LEKARZ a dopiero później facet... Cóż...
      • migdalek.niebieski Re: facet a ginekolog 22.10.05, 15:42
        Ja uważam, że on całkiem słusznie uważa.
        • sumire Re: facet a ginekolog 22.10.05, 16:42
          Dlaczego?
          Lekarz to lekarz.
          Poza tym w opinii wielu kobiet mężczyźni-ginekolodzy są lepsi.
          • migdalek.niebieski Re: facet a ginekolog 22.10.05, 17:07
            Mam kilku kumpli ginekologów i wiem o czym potrafią myleć podczas badania.
            • his_girl Re: facet a ginekolog 26.10.05, 12:16
              A ciekawe o czym myśli kobieta-ginekolog-lesbijka podczas badania? Masz jakieś
              informacje na ten temat?...
      • istna Re: facet a ginekolog 22.10.05, 15:43
        Możliwości są dwie:)
        Albo zmienisz faceta na lepszy model, bo taka chorobliwa zazdrość trochę źle
        wróży... Albo po prostu spełnij jego prośbę, ostatecznie nie prosi cię o jakieś
        wielkie wyrzeczenie.
        • koralik00 Re: facet a ginekolog 24.10.05, 02:18
          Jestem kobieta i nie dziwie sie facetowi ze nie chce aby inni mezczyzni
          ogladali jego kobiete. Sama jestem w podobnej sytuacji - i gdy pierwszy raz
          uslyszalam od swojego mezczyzny ze nie chce abym szla do mezczyzny ginekologa -
          rozsmieszylo mnie to!!! Ale dlaczego?
          Z pewnościa nie bez znaczenia pozostanie fakt ze mój mąz też jest lekarzem,
          więc skąd w jego ustach takie stwierdzenie? Co wiecej ponieważ mieszkamy w
          Stanach czasami do jego obowiazkow nalezy rowniez badanie ginekologiczne swoich
          pacjentek, mimo ze jest lekarzem rodzinnym. Tym bardziej więc wydawalo mi sie
          to śmieszne, bo wiem ze lekarz mezczyzna badajac kobiete nie mysli jak
          mezczyzna - on mysli jak lekarz, rutynowo i na zimno. Mimo to nie sprzeciwialam
          sie jego decyzji, a wrecz sama ja pochwlalam bo jak niektóre spośród Was nie
          życze sobie aby oglądal mnie innym mezczyzna. Sprzeczność sama w sobie ale jest
          w tym pewna logika - moze bardzo przyziemna i instynktowna a wrecz prymitywna,
          ale jednak jest. Nie ma to nic wspolnego jak tu niektorzy pisza z
          zakompleksieniem czy z glupotą mezczyzny ktory nie pozwala swojej kobiecie isc
          do lekarza- mezczyzny, przyczyna tkwi raczej w jego instynkcie ktory wbrew
          rozsadkowi, podświadomie mówi mu że nie pozwoli aby jego kobieta obnażyla sie
          przed innym! Jaki z tego wniosek? Nie zapominajmy o tym ze mimo tego iż
          jesteśmy cywilizowanymi ludźmi kierujacymi sie rozumem, na zawsze pozostanie w
          nas cos czysto "zwierzecego". Nie ważne czy meżczyzna jest lekarzem czy tez
          wykonuje jeden z tysiecy różnych zawodów, pozwólmy mu drogie Kobietki pozostać
          tym meżczyzną i cieszmy sie ze nawet w tym jakze dziecinnym zachowaniu
          udawadnia że jest wciaz istotą z krwi i kości - pelnym zaborczych instynktów,
          ktore niejednokrotnie - (przyznajcie to same) - przyprawiaja nas o dreszczyk
          rozkoszy :-) !!!
      • browanx Re: facet a ginekolog 22.10.05, 15:44
        do psychiatry znim idź:)
      • owca Re: facet a ginekolog 22.10.05, 15:48

        kiedy ktoś ogranicza w sposób tak kategoryczny moją wolność /a wybór lekarza-
        ginekologa uważam za całkowicie moją decyzję/ staję okoniem

        ale to Twój partner i sama powinnaś się zastanowić, czy zdolna jesteś dla niego
        zrezygnować z własnego zdania, możliwości wyboru

        jeśli to tylko chodzi o ginekologa, być może można jeszcze ulec naciskowi ale
        czy tylko w tej sprawie wymaga od Ciebie całkowitego podporządkowania jego zdaniu?
      • rosa_de_vratislavia Re: facet a ginekolog 22.10.05, 18:23
        zielonooka9 napisała:

        > Nie jest chyba trudno zgadnąć dlaczego : uważa że jako jedyny mężczyzna ma
        > prawo i możliwość dostępu do tej części mnie... I nic nie pomogą tłumaczenia,
        > że to LEKARZ a dopiero później facet... Cóż...

        Potem cię zabierzez porodówki w srodku nocy, bo dyzur będzie miał ginekolog-
        facet.
        Jak skrecisz kolano, to sprawdzi, czy nie poszłas do chirurga- mężczyzny.
        Wiesz, ja znam takie małżeństwo, gdzie facet wręcz ZABRANIA żonie chodzenia do
        wybranego ginekologa. Jest naprawde obsesyjnie zazdrosny, w domu czesto są
        kłotnie i sceny...ona nie ma lekkiego zycia i nie uwaza, ze to jest dowód jego
        miłości, tylko zaburzenie psychiczne.

    • widokzmarsa Re: facet a ginekolog 22.10.05, 16:04
      mądry człowiek, większość lekarzy to niedouczeni idioci czyli częściowo
      ogranicza ci do nich dostęp. Tyle, że jest przy okazji kompletnym idiotą
    • kobieta_na_pasach a on nie nalezy do LPR? 22.10.05, 16:15
      no sredniowiecze normalnie!
      • smetna_dziewczynka Re: 22.10.05, 17:03
        W sumie facet ma racje, ale pod jednym warunkiem - jesli to ten Jedyny i
        Najwazniejszy. Wtedy dlaczego mialabys mu odmowic tej "przyjemnosci":) Faceci to
        samce, dbaja o swoje i nie dziwie sie jego reakcji.

        Czy bylabys gotowa przyjac jego wyzwanie??
        • sumire Re: 22.10.05, 17:04
          Taak, a co z kardiologiem na przykład?
          • widokzmarsa Re: 22.10.05, 17:07
            kardiolog też nie, a już tym bardziej laryngolog - bo to wiadomo co jej do buzi
            wloży?
          • smetna_dziewczynka Re: 22.10.05, 17:09
            Akurat nie wszyscy kardiolodzy sa facetami, wiem bo bylam:) Faceci sa plytcy ale
            poniekad za to tez ich kochamy:)
            • sumire Re: 22.10.05, 17:25
              My za to myślimy tylko o Kancie. Wcale nie jesteśmy płytkie.
            • smetna_dziewczynka Re: 22.10.05, 17:26
              No i wymagaj tego samego - jesli on nie chce zebys chodzila do facetow to on tak
              samo - zero dziewczynek (zwlaszcza smetnych ;)
    • ka1311 Re: facet a ginekolog 22.10.05, 17:51
      Wszystko ok do momentu kiedy nie będziesz mu rodziła ślicznego bobaska i
      jedynym ginekologiem w szpitalu na dyrzurze będzie facet. Oczywiście bada
      położna i poród też ona przyjmuje, ale czasem zdarzają się komplikacje i na
      konsultację wzywany jest lekarz. Jaqkoś wówczas nie masz wyboru co do płci.
      Podobnie rzecz wygląda podczas obchodów na sali po porodowej. Raczej też nie
      masz wpływu na płeć lekarza. Pozdrawiam Kasia
      • smetna_dziewczynka Re: facet a ginekolog 23.10.05, 09:59
        Chodze do kobiety - tak wyszlo:) i to jest moj swiadomy wybor. A w szpitalu jak
        to sie mowi nie masz wyboru - bierzesz co Ci daja ;)
    • evita_duarte Re: facet a ginekolog 22.10.05, 19:45
      Nie to nie jest normalne. Powiem wiecej: to chore!!! Moze niedlugo zabroni Ci
      miec kolegow.
      • mirek76pl Re: facet a ginekolog 22.10.05, 19:53
        O, bardzo dobre porownanie. Ciekawe tylko czy poszlabys do ginekologa, bedacego
        Twoim kolega?
        • rosa_de_vratislavia Re: facet a ginekolog 22.10.05, 20:37
          mirek76pl napisał:

          > O, bardzo dobre porownanie. Ciekawe tylko czy poszlabys do ginekologa,
          bedacego
          >
          > Twoim kolega?

          A to jest dobre pytanie i pokazuje istote rzeczy.
          Mam kumpla ginekologa i do niego bym nie poszła, bo dla mnie to jest kumpel.
          Facet. I nie chcę, żeby kumpel wiedział, jak wyglądam od srodka.

          Nie pójde równiez do mojego drugiego kumpla - internisty, zeby mnie osłuchał
          jak kaszlę, bo nie mam ochoty zeby kumpel-facet ogladał mój biust.

          Natomiast lekarz, z którym mam kontakty TYLKO "lecznicze" jest dla mnie
          bezpłciowy i bez skrępowania pozbywam się majtek/biustonosza.
          • mirek76pl Re: facet a ginekolog 22.10.05, 20:52
            Tylko, ze ktos, z kim spotykasz sie co 2 miesiace przestaje juz byc bezplciowy
            i obojetny. Dla mnie szczeze mowiac, jesli moja zona jest chora, jest zupelnie
            obojetne, do jakiej plci lekarza pojdzie, najwazniejsze, zeby zostala
            wyleczona. Na kontrole okresowe, takie jak recepta na piguly, wole, zeby
            odwiedzala kobiete, bo ryzyko "skumplowania sie" jest duuuuzo nizsze
            • rosa_de_vratislavia Re: facet a ginekolog 22.10.05, 21:02
              mirek76pl napisał:

              > Tylko, ze ktos, z kim spotykasz sie co 2 miesiace przestaje juz byc
              bezplciowy
              > i obojetny.

              Mówisz? O kurczę...jak mogłam tego nie zauwazyć..wiele razy chodziłąm do
              lekarzy czesciej niż raz na 2 miesiące...i nawet nazwiska dobrze nie
              kojarzyłam. Sprawdzałam za kazdym razem na pieczątce.
              • smetna_dziewczynka Re: facet a ginekolog 23.10.05, 09:40
                A moze chodzi o to ze ginekolog-mezczyzna najbardziej "brutalnie" (ze wszystkich
                lekarzy) ingeruje w prywatnosc kobiety i to sie moze facetom nie podobac. Moje
                zdanie jest takie ze trzeba to uszanowac.
                W koncu to nie jest wielkie poswiecenie...
                • mirek76pl Re: facet a ginekolog 23.10.05, 12:02
                  Dzieki, wyjelas mi to z ust.
            • kinkygirl dostrzegam wzorzec 24.10.05, 01:15
              czyli jak sie mozna domyslac, malzonka ma zakaz widywania sie z jakimikolwioek
              mezczyznami czesciej niz raz na pol roku.
              tylko dzieki temu dumny samiec moze zapewic sobie milosc i wiernosc malzonki.
              w koncu dowolny inny mezczyzna widywany raz na miesiac natychmiast moze sie z
              małzonką "skumplować", a ona bez wahania rzuci mu się do rozporka
      • mopsik12 Re: facet a ginekolog 22.10.05, 19:57
        Nie pozwól mu ingerować w sprawy tak indywidualne jak wybór lekarza...Ja po
        przykrych doswiadczeniach nigdy nie pójdę do kobiety ginekologa...Nie wyobrażam
        sobie,że mój mąż zabranie mi iść do mężczyzny...
    • kirk12 Re: facet a ginekolog 23.10.05, 09:33
      Kiedyś w TVN u Drzyzgi , gośćmi byli mężczyżni , z racji wykonywanych zawodów
      dopuszczeni do intymnych sfer kobiet.
      Ginekolog ,powiedział prawdę oczywistą dla innych facetów , że jako lekarz nie
      przestal być mężczyzną i gdy jego pacjentką jest atrakcyjna kobieta czuje
      podniecenie ,ale jest też oczywiste, że ze swojego podniecenia użytku zrobić
      nie może. Mnie osobiście niespecjalnie przeszkadzał fakt , że żonie kilka razy
      w życiu przytrafiło sie być u ginekologów mężczyzn . Oni najwyżej mogli
      sobie popatrzeć i pomarzyć , ale z jej wdzięków użytku zrobić nie mogli .
      Rozumiem jednak , że są faceci , dla których fakt , że inny napala się na ich
      kobietę bez szans na konsumpcję jest wkurzający.Są też tacy , którzy mają
      świadomość niedostatków swojej partnerki i nie chcą , żeby ktoś inny nawet
      podświadomie wystawial jej negatywną ocenę.
    • ocean.niespokojny Re: facet a ginekolog 23.10.05, 11:03
      to tak jakby on nie rozumiał celu dla jakiego udajesz sie do ginekologa
      i mylnie oceniał cele lekarza, jakby ten realizował się seksualnie (a moze i ty
      rówmież) podczas badania, facet odbiera cie erotycznie i rozciąga to swoje
      odbieranie na innych.
    • pimpek_sadelko Re: facet a ginekolog 23.10.05, 11:32
      zielonooka9 napisała:

      > Mój mężczyzna wyraźnie sprzeciwia się, abym chodziła do ginekologa -
      > mężczyzny. Usłyszalam nawet wczoraj, że bylby w stanie odejść ode mnie gdyby
      > dowiedział się, że dobrowolnie poddalam sie badaniu przez lekarza (a nie
      > lekarkę). Macie takie problemy? czy to normalne?

      to nie jest normalne. masz jakiegos zacofanca zakompleksionego:/
    • feema-to-ja Re: facet a ginekolog 23.10.05, 12:56
      ja nie mam takich problemow ,bo mam NORMALNEGO faceta a nie debila. Pozdrawiam.
      • raduch Re: facet a ginekolog 23.10.05, 13:14
        feema-to-ja napisała:

        > ja nie mam takich problemow ,bo mam NORMALNEGO faceta a nie debila.

        No, może debil to za ostro. Raczej przykład na to, że my chłopcy dorastamy
        wolniej. Niejedyny tu zresztą. :-)

        Pozdrawiam.

        Wzajem.
        • feema-to-ja Re: facet a ginekolog 25.10.05, 17:49
          Sorry ale jak ktos ma TAKIE "problemy" to normalny nie jest. Po prostu nie jest
          mezczyzna tylko zwyklym zakompleksionym gowniarzem.
          Tez pozdrawiam:)
    • diverse_women Re: facet a ginekolog 23.10.05, 15:18
      Mój kiedyś skomentował: "To byłoby ohydne."

      Ale ja nigy nie pójdę do faceta.
      Nie chcę, żeby mi zaglądał tu i ówdzie i mnie macał.

      Sama czułabym się źle w takiej sytuacji...

      Fakt, że lekarz, to lekarz, ale nie, dziękuję...

      Wolę kobiety-lekarki.
      • kol.3 Re: facet a ginekolog 23.10.05, 16:58
        Ja się naprawdę nie dziwię, że w tym kraju kobietom jest tak ciężko, bo one
        same są autorkami swojej niedoli. Kobieta ma faceta który stawia jej takie
        warunki a ona zamiast puścić go momentalnie kantem i pryskać gdzie pieprz
        rośnie jeszcze się zastanawia i ma nadzieję, że on ją kocha! On jest psycholem
        i za chwilę zabroni jej wszystkiego, z powodu włsnych obsesji i kompleksów.
        Materiał do przemyślenia dla tego pana: skąd wiadomo, że kobieta-ginekolog nie
        jest lesbijką? Może jego dziewczyna w ogóle nie powinna chodzić do ginekologa.
        Ten post jest paradą ciemnoty. I żeby to były babcie spod koscioła, ale to są
        młode dziewczyny.
    • p-reg Re: facet a ginekolog 23.10.05, 16:50
      Heja ja powiedziałem ostatnio mojej kobiecie zeby zmieniła swojego gin na
      kobiete to mi powiedzała ze dla niej to bez znaczenia czy bada ja facet czy
      kobieta ba zawsze badanie ginekologiczne bedzie dla niej niesmaczna. Rozwnąłem
      wątek i moja kobieta zaproponowała mi zebym nastepnym razem z nią poszedł
      rozebał sie położył na tym fotelu a ona powie lekarzowi zeby mnie zbadałprzez
      odbyt tak jak bada dziewice. Troche dziwnie sie poczułem ale on teraz nalega
      zebym poszedł i spróbował i co ja mam teraz zrobic rofllllll
    • sagis dla mnie facet ginekolog jest zawsze facetem. 23.10.05, 17:32
      Nigdy nie poszłabym do faceta ginekologa.
      Ta sfera jest zarezerwowana tylko dla mojego ukochanego.

      Podobno mężczyźni są delikatniejsi niż kobiety, bo może lubią to co robią;-))
      • pimpek_sadelko Re: dla mnie facet ginekolog jest zawsze facetem 23.10.05, 19:20
        sagis napisała:

        > Nigdy nie poszłabym do faceta ginekologa.
        > Ta sfera jest zarezerwowana tylko dla mojego ukochanego.
        >
        > Podobno mężczyźni są delikatniejsi niż kobiety, bo może lubią to co robią;-))
        >

        fa+kt, facet marzy o tym, zeby zagladac w chora c...e, bo zdrowe raczej na
        fotelach nie laduja:/
        nie ma to jak popatrzec na jakiegpos grzybka, polip. a jak ;adnie cuchnie jak
        jest infekcja powiklana bakteria...
        o zgorozo! na lep upadlas?
        • mmagi obu wam padło na ucho:P 23.10.05, 22:25

        • sagis Nie Pimpku.To Ty już dawno uderzyłaś się w głowę. 24.10.05, 15:39
          Jak z Tobą wytrzymuje Twój facet? Jesteś taka arogancka, a przed nim pewnie
          udajesz taką słodką i niewinną.

          Napisałam specjalnie dla takich, jak Ty, że to ja tak myślę.
          Każdy ma prawo do swoich uczuć.
          Może powinnaś uwieść psychiatrę?
          • sagis Jesteś arogancka i jeszcze nie znasz się na żartac 24.10.05, 15:41
            Mam nadzieję, że Twój syn nie nauczy się od Ciebie tego.
    • kirk12 Re: facet a ginekolog 23.10.05, 19:53
      Wobec wielu głupawych wątków na tym forum , ten nalezy do tych mmniej rąbniętych
      i pewnie dlatego znalazl się na cenzurowanym przez lobby męskich
      ginekologów.Facet jest najpierw facetem ,a póżniej lek. ginekologiem.I to już
      natura tak go wyposazyła/ nie dotyczy pedałów , ale ci nie wybierają tej
      specjalizacji i impotentów/, że jak zobaczy nagą , atrakcyjną pacjentkę to
      najpierw mu stanie , a dopiero potem zajmie się diagnozą.I te pierwsze chwile
      mogą być niemiłe , zarówno dla świadomych tego pewnych siebie , a zarazem
      bezradnych pacjentek jak i niektórych bardziej zazdrosnych ich
      partnerów.Tym bardziej, że fizjologiczne reakcje lekarza zakrywa
      fartuch.Również tym szpetniejszym pacjentkom moment wstępnej taksacji przez
      lek. może być niemiły , bo one oprócz obaw o swój stan zdrowia są przede
      wszystkim kobietami i negatywna ocena przez ,jednak mężczyznę jest dla nich z
      pewnością upokarzająca.Oczywiście wypowiadam się o tych lekarzach , którym
      etyka nie pozwala nadużyć ich przewagi bo nie sądzę , aby przypadki nadużycia
      relacji lekarz-pacjentka zdarzały się w Polsce zbyt często.
      • kinkygirl Re: facet a ginekolog 24.10.05, 01:22
        "moment wstepnej taksacji"? jakiej wstepnej taksacji? ale przy wejsciu, czy na
        fotelu?
        negatywna ocena? a jak ona sie przejawia? czyli jesli lekarzowi (albo dowolnemu
        facetowi, z którym znajde sie w jednym pomieszczeniu) nie stanie na moj widok,
        to mam sie od razu isc ciac czerstwa bułka, bo widac brzydka jestem?

        fantazje mezczyzn o ginekologach biora sie chyba z filmow pornograficznych.
        polecam reality check :P
    • kinkygirl Re: facet a ginekolog 24.10.05, 01:24
      odejsc? niech idzie, na zdrowie.
      ja z kolei uwazam, ze chodzenie do ginekologow kobiet jest sprzeczne z natura ;D
      • mirek76pl Re: facet a ginekolog 24.10.05, 10:53
        No, ale teraz to pojechalas rowno i przy okazji zaprzeczylas calkowicie
        argumantacji Twoich poprzedniczek o bezplciowosci lekarzy, skupianiu sie na
        leczeniu, chorych cipkach itp.

        Jesli uwazasz, ze chodzenie do gienekologa mezczyzny jest bardziej zgodne z
        natura niz chodzenie do lekarza kobiety to twoja sprawa, choc sobie chocby i
        codziennie.

        Ja np uwazam ze dla mezczyzny posiadanie wielu partnerek jest bardziej zgodne z
        natura niz monogamia. Rozumujac Twoim tokiem, malzenstwo nie powinno wiec mnie
        ograniczac, to w koncu moja prywatna sprawa, z kim przespie sie na delegacji.
        • sadelko_pimpka Re: facet a ginekolog 27.10.05, 17:10
          A ja Cie Mirku rozumiem.Sama mialam przykra przygode u mezczyzny ginekologa(
          umiescilam go zreszta potem w watku na czarna lista ginekologow)-chodzilo o
          to,ze badanie wygladalo inaczej niz mialo wygladac-prawdopodobnie bylo
          powodowane fantazja owego ginekologa-po czyms takim nie poszlam do lekarza
          ginekologa przez 3 lata mimo,ze zazywalam tabletki( tabletki zalatwial znajomy
          z apteki)-teraz poszlam po 3 latach tylko i wylacznie na wyrazna prosbe (w
          zasadzie zadanie ) osoby na ktorej mi zalezy ( inaczej w ogole bym nie
          poszla).Teraz mimo,ze wyniki nie wyszly dobrze ( 3 grupa cyt.)nie mam zamiaru
          sie tam wybrac po raz kolejny ani teraz ani nigdy( nie planuje dzieci ).Moze
          moj stosunek bylby inny gdybym poszla wtedy pierwszy raz do kobiety.Przypadkow
          molestowan pacjentek przez lekarzy slyszalam wiele-przez kobiety ani razu.
          • rosa_de_vratislavia Re: facet a ginekolog 27.10.05, 17:16
            sadelko_pimpka napisała:

            > A ja Cie Mirku rozumiem.Sama mialam przykra przygode u mezczyzny ginekologa(
            > umiescilam go zreszta potem w watku na czarna lista ginekologow)-chodzilo o
            > to,ze badanie wygladalo inaczej niz mialo wygladac-prawdopodobnie bylo
            > powodowane fantazja owego ginekologa-po czyms takim nie poszlam do lekarza
            > ginekologa przez 3 lata mimo,ze zazywalam tabletki( tabletki zalatwial
            znajomy
            > z apteki)-teraz poszlam po 3 latach tylko i wylacznie na wyrazna prosbe (w
            > zasadzie zadanie ) osoby na ktorej mi zalezy ( inaczej w ogole bym nie
            > poszla).Teraz mimo,ze wyniki nie wyszly dobrze ( 3 grupa cyt.)

            Brawo - łykac tabletki i nie iść do lekarza mimo, ze cytologia wychodzi
            ewidentnie źle.

            Mam pytanie - skoro coś takiego Ci się przydarzyło to
            a) czy zgłosiłaś gdzieś, co Ci się trafiło? (kierownik przychodni, może Izba
            Lekarska?)
            b) czemu nie poszłaś do innego ginekologa - choćby kobiety, tylko ryzykujesz
            własnym drowiem?

            Bo to jest postawa "na złość babci obetnę sobie ucho". Lepiej miec raka szyjki,
            niż pójść się leczyć.
            Gratuluję.
            • sadelko_pimpka Re: facet a ginekolog 27.10.05, 18:52
              Nie zglosilam tego nigdzie ( bylo to okolo 3 lata temu ),gdyz byl to moj
              pierwszy lekarz ginekolog i nie wiedzialam dokladnie,ze badanie USG dopochwowe
              ma wygladac tak czy inaczej-chociaz troszke pewne rzeczy wydawaly mi sie
              dziwne.Gdy znalazlam forum zdrowie kobiety-zapytalam tam na temat tego badania(
              opisujac jak wygladalo moje)i okazalo sie,ze lekarz okazal sie zwyklym zbokiem(
              ale od czasu tego badania minelo juz 3 lata).A co do wizyt u lekarza-to moja
              sprawa-zachoruje-tylko ja poniose konsekwencje nikt inny.Nikomu nie zycze tego
              co mnie spotkalo.
      • sprite36 Re: facet a ginekolog 24.10.05, 11:22
        > ja z kolei uwazam, ze chodzenie do ginekologow kobiet jest sprzeczne z
        natura ;
        > D

        święta prawda... Ja też nie poszedłbym na badanie penisa do faceta. Dużo
        przyjemniejsze byłoby badanie przez kobietę. Wybór płci lekarza obmacującego
        intymne częsci ciała jest jak widać znaczący a z rozmów ze znajomymi kobietami
        wynika, że w większości WOLĄ one facetów. Zawsze to bardziej naturalne... :)
    • majteczkiwkropeczki Re: facet a ginekolog 24.10.05, 09:03
      zielonooka9 napisała:

      > Mój mężczyzna wyraźnie sprzeciwia się, abym chodziła do ginekologa -
      > mężczyzny. Usłyszalam nawet wczoraj, że bylby w stanie odejść ode mnie gdyby
      > dowiedział się, że dobrowolnie poddalam sie badaniu przez lekarza (a nie
      > lekarkę). Macie takie problemy? czy to normalne?
      dziwak nie facet!!
    • annika_vik Re: facet a ginekolog 24.10.05, 15:30
      Miałam kiedyś faceta zazdrosnego jak cholera, ale na coś takiego nie wpadł,
      mimo że na każdego mojego kolegę patrzał wilkiem i dzwonił po 15 razy dziennie,
      żeby sprawdzić, gdzie jestem.

      Dla mnie też lekarz to lekarz, nieważna płeć, a ważne zaufanie. Chodziłam i do
      kobiet, i do mężczyzn. Do rozbierania nic nie mam (nie przeszkadza mi), ale
      badanie jest nieprzyjemne. Tak jak nieprzyjemne jest pobieranie krwi, zastrzyki
      oraz badanie piersi.

      Parę prostych faktów:
      1. Nikt nie chodzi do lekarza bo lubi. Zawsze jest to konieczność, a nie
      przyjemność.

      2. Do ginekologa nie chodzi się co 2 miesiace, a co 3, wtedy, gdy używa się
      pigułek - po prostu lekarz wypisuje max 3 opakowania tabletek. Stosowanie
      pigułek wymaga ścisłej kontroli zdrowia. Ginekolog może być zastąpiony tu przez
      internistę lub położną / położnego (tak jest w innych krajach, nie w Polsce).

      3. Metalowe wzierniki wyszły z użycia 10 lat temu. Teraz są plastikowe
      jednorazowe, które nigdy nie są zimne.

      4. W cywilizowanym gabinecie kobieta nie jest nago u lekarza-ginekologa, a
      przebrana w jednorazową "sukmanę".

      Wydaje mi się, że problem polega na tym, że dla części ludzi (nie tylko
      mężczyzn, kobiet też) kobieta jest tylko obiektem seksualnym, a nie człowiekiem
      po prostu.

      Mam do osób, które tak myślą pytanie:
      - czy w takim razie jakiejkolwiek pozaseksualne kontakty kobiety z mężczyznami
      są możliwe? Czy jeżeli dzwoni do mnie kolega lub wpadnie pogadać, to znaczy, że
      chce się ze mną przespać? :)))

      Mam wielu kolegów, mam też przyjaciół, orientacji hetero, żeby było jasne.
      Wyglądają na normalnych dorosłych ludzi. Widzę się - szczególnie z jednym -
      bardzo często, nawet razem wyjeżdżamy, nie mówiąc o tym, że i do kina (sic!)
      chadzamy. Czy mam wychodzić z założenia, że ponieważ takie rzeczy się dzieją,
      to znaczy, że ów kolega ma na mnie przerażającą wręcz ochotę? :))

      Nie, no, nie przesadzajmy! Wydaje mi się to super śmieszne!

      A wracając do tego "nieprzystojnego obnażania się" - co z innymi miejscami,
      gdzie się jest nago? Sauna? Przysznice na basenie? Co z karmieniem dziecka
      piersią poza domem? Przebieraniem się na plaży? Opalaniem?

      Ludzie są też ciałem. To część nas i najlepiej traktować tę część siebie
      naturalnie. I nie traktować mężczyzn jak zwierząt, psów prawie, którzy jak
      zobaczą goły pośladek to "muszą".

      Faceci! Chcecie naprawdę, żeby was tak traktować?
      • sumire Re: facet a ginekolog 24.10.05, 15:34
        No i właśnie. Nic dodać, nic ująć.
      • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 24.10.05, 22:02
        Witam

        > wracając do tego "nieprzystojnego obnażania się" - co z innymi miejscami,
        > gdzie się jest nago? Sauna? Przysznice na basenie? Co z karmieniem dziecka
        > piersią poza domem? Przebieraniem się na plaży? Opalaniem?
        > Ludzie są też ciałem. To część nas i najlepiej traktować tę część siebie
        > naturalnie.

        No cóż, skoro to wszystko jedno, dlaczego wszyscy nie chodzimy na golasa cały czas, kiedy tylko są ku temu warunki pogodowe. Skoro gatunek ludzki już tak daleko ewoulował, że mężczyzna potrafi powiesić na wieszaku gabinetu lekarskiego swoje instynkty razem z marynarką, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby porzucić te niepotrzebne szmatki i chodzić sobie swobodnie po ulicach jak nas bozia stworzyła...

        A co z tymi opiniami powyżej, o tym, że jakiś ginekolog w programie telewizyjnym przyznał, że reauguję na atrakcyjną nagą kobietę, o tym, że lubią rozmawiać między sobą o co ciekawszych (ale nie medycznych) przypadkach itd.?

        Jako mężczyzna nie jestem zachwycony faktem, że inny facet miałby oglądać moją kobietę nago. Nie porównujcie tego do sytuacji wyjątkowych, gdy zagrożone jest jej zdrowie, kiedy rodzi itd, ale mówmy o sytuacji gdy wybór jet duży, i nie ma żadnych przeciwskazań żeby lekarzem miała być kobieta.

        > W cywilizowanym gabinecie kobieta nie jest nago u lekarza-ginekologa, a
        > przebrana w jednorazową "sukmanę".

        HaHaHa, co Ty dziecko jesteś? "W cywilizowanej" Polsce rzeczywistość skrzeczy. Wyłącz telenowelę i otwórz gazetę albo porozmawiaj z ludźmi np w pierwszej lepszej publicznej placówce, dowiesz się dużo ciekawego o otaczającym nas świecie...

        > nie traktować mężczyzn jak zwierząt, psów prawie, którzy jak
        > zobaczą goły pośladek to "muszą".
        > Faceci! Chcecie naprawdę, żeby was tak traktować?

        Całe szczęście ciągle jeszcze pewne instynkty są żywe, chociaż podobno powoli zamierają :( Póki co jednak takie uczucia jak instykt macierzyński czy pożądanie ciągle istnieją i dzięki temu ludzkość jeszcze nie wymarła.

        Zazdrość to jeden z elementów miłości, czy się to komuś podoba czy nie. Nie wszystkie środki z jej arsenału mają na celu dobro partnera. Np. taki flirt na początku znajomości ma tyleż wspólnego z dobrem naszej ukochanej/-ego, co reklama z dobrem konsumenta. BTW, nie słyszałem jakoś, żeby psy były zazdrosne o "swoje" suki...

        > z jednym - bardzo często, nawet razem wyjeżdżamy, nie mówiąc o tym, że i do
        > kina (sic!) chadzamy. Czy mam wychodzić z założenia, że ponieważ takie rzeczy
        > się dzieją, to znaczy, że ów kolega ma na mnie przerażającą wręcz ochotę? :))
        > Nie, no, nie przesadzajmy! Wydaje mi się to super śmieszne!

        No rzeczywiście, śmieszne rzeczy opowiadasz. Ten przykład:
        1) nie ma nic wspólnego z tematem, chyba że od czasu do czasu także się przed nim rozbierasz?
        2) jest szalenie istoty z punktu widzenia statystycznego :)))) (ironia)

        Ja mogę za to przytoczyć historię z życia wziętą o tym, że facet ginekolog miał romans z pacjentką. To też jednak jeszcze nic nie znaczy. Kiedyś natomiast natknąłem się w prasie na fakt, że ok. 10% psychologów miało romans ze swoimi pacjentkami (procent wśród kobiet - psycholożek jest znaacznie niższy - niestety nie mam tej gazety pod ręką, newsweek sprzed roku). Jak to możliwe? Przecież to NIEETYCZNE, część z Was zawoła!!! Czyżby natura była silniejsza niż sztucznie narzucone normy i konwenanse?

        Nikt z nas nie twierdzi, że wizyta u ginekologa mężczyzny jest dla kobiety przyjemnością. Nikt też nie oskarża Was o chęć romansowania. Autorka wątku zadała jednak pytanie czy takie zachowanie jej mężczyzny jest normalne, na co a odpowiadam, że raczej tak.

        Żadna z Was nie była nigdy mężczyzną, nie wiecie co czuje facet na widok nagiej atrakcyjnej kobiety, więc Wasze wypowiedzi w tym temacie, hmm, są oparte na przypuszczeniach, a nie na wiedzy ;)

        P.S.
        Nie, nie zabraniam mojej dziewczynie chodzić do faceta ginekologa, wolna wola, ale zna moją opinię na ten temat. Większość problemów można rozwiązać dyskusją i spokojną prezentacją argumentów, a nie żądaniami. Krzyczenie "jakim prawem - to moja sprawa", i przyrównywanie mężczyzn do psów lub debili nie jest jednak najlepszą drogą do porozumienia ;)
        • lena575 Re: facet a ginekolog 25.10.05, 10:20
          Obawiam się,że pisząc:
          > Żadna z Was nie była nigdy mężczyzną, nie wiecie co czuje facet na widok
          nagiej
          > atrakcyjnej kobiety, więc Wasze wypowiedzi w tym temacie, hmm, są oparte na pr
          > zypuszczeniach, a nie na wiedzy ;)
          piszesz o facecie który z nagimi kobietami ma do czynienia w raczej stosunkowo
          niewielkiej ilości (o ile nie wyłącznie z jedną) i nie od strony zawodowej.
          Oczywiście każdy mężczyzna-lekarz jest w stanie ocenić walory fizyczne
          pacjentki a kobieta-lekarz - pacjenta (moja przyjaciółka jest urologiem i
          napatrzy się) ale robi to jak diler samochodowy następny samochód, krawiec
          następną sukienkę. Po prostu to jest praca i "przypadek medyczny". Fajnie gdy
          jest to zdrowy przypadek a do tego sympatyczny.
          Przypomina mi się dowcip o tym jak lekarz-ginekolog w windzie zabił atrakcyjną
          panienkę. Sprawa w sądzie, zeznają przełożeni,koledzy, sąsiedzi,rodzina -
          wzorowy pracownik, sąsiad, małżonek i ojciec. Zeznaje oskarżony i opowiada jak
          to rano przyjmuje w przychodni(badania, badania, badania)lub jest w szpitalu
          (porody i operacje), po południu jeśli nie jest w szpitalu lub przychodni w
          gabinecie prywatnym (badania i zabiegi), od wieczora do rana ma najczęściej
          dyżury w szpitalu połozniczym (porody). Wracając rano po męczącym dyżurze
          został w wnidzie zaczepinoy przez jakąś wariatkę która podniosła spódnicę i
          powiedziałą,że jak da jej stówę to mu więcej pokaże i on nie wytrzymał ...
          • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 25.10.05, 12:02
            > piszesz o facecie który z nagimi kobietami ma do czynienia w raczej stosunkowo
            > niewielkiej ilości (o ile nie wyłącznie z jedną) i nie od strony zawodowej.

            skąd wiesz co czuje ginekolog-mężczyzna, skoro mężczyzną nie jesteś????
            Co powiesz o powyższych wpisach w tej dyskusji:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30807914&a=30837909
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30807914&a=30824885
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30807914&a=30825394
            Zobacz ile jest postów od kobiet narzekających na mężów potrafiąch godzinami przeglądać internet w poszukiwaniu "gołych bab". Jakoś im się nie nudzi...
            Kobieta urolog to nie kontrargument bo... to kobieta. :)
            Przykład z dilerem chyba też nie najlepszy :) Oglądałaś "Zapach kobiety"? Przypomnij sobie dialog w salonie Ferrari... :P

            Pozdrawiam
            • lena575 Re: facet a ginekolog 25.10.05, 17:30
              Podtrzymuję to co napisałam - problem to wydumany. Ja akurat znam środowisko, w
              rodzinie mam lekarzy i wiem,że tak samo skomentuje (bez nazwisk) stomatolog
              jak i internista atrakcyjność swojego pacjenta jeśli ta atrakcyjność rzuca się
              w oczy.
              Programy Drzyzgi w ogóle mnie nie interesują - tam przychodzą ludzie w pewnien
              sposób "wyjątkowi" (moim zdaniem najczęściej w złym znaczeniu tego słowa). Do
              tego co ma lekarz powiedzieć publicznie? Ze pacjentka to dla niego wyłącznie
              przypadek medyczny? Wyszedłby na aseksualnego... Filmowe dialogi też jakoś tak
              są od rzeczywistego życia ...
              PS.Odrynarne komentarze "zawodowe" to kwestia "kultury" komentującego. To,że
              przedszkolanka lub nauczycielka w swoim gronie skomentuje dosadnie np. poziom
              intelektualny twojego dziecka nie spowoduje,że będziesz uczył dziecko sam.
              • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 25.10.05, 18:01
                lena575 napisała:

                > Podtrzymuję to co napisałam - problem to wydumany. Ja akurat znam środowisko,
                > w rodzinie mam lekarzy i wiem,że tak samo skomentuje (bez nazwisk) stomatolog
                > jak i internista atrakcyjność swojego pacjenta jeśli ta atrakcyjność rzuca się
                > w oczy.

                hmm, dentysta jest chyba z innej bajki? Też mam w rodzinie lekarzy, jaki to ma związek?

                > Programy Drzyzgi w ogóle mnie nie interesują [...] Filmowe dialogi też jakoś
                > tak są od rzeczywistego życia ...

                Na pewno jest troche w tym trochę racji, chociaż pewnie jest też trochę prawdy w tym co opowiadają tam ludzie. Program też nie z mojej bajki więc zostawmy go...

                > PS.Odrynarne komentarze "zawodowe" to kwestia "kultury" komentującego. To,że
                > przedszkolanka lub nauczycielka w swoim gronie skomentuje dosadnie

                Nikt nie mówił o ordynarnych komentarzach, przeczytaj ten link (opinię) jeszcze raz...

                > To,że przedszkolanka lub nauczycielka w swoim gronie skomentuje dosadnie

                no to się chyba kwalifikuje, żeby zmienić naczycielkę?

                Ale wracając do tematu, co z tym dilerem samochodowym? :) Taki fajny dialog w takim fajnym filmie i zero komentarza. No przyznaj mi rację, co Ci szkodzi ;)

                PS.
                Mam pytanie z innej beczki, jak myślisz, dlaczego praktycznie 99,99% pornografii jest skierowane do mężczyzn? Twoim zdaniem ten specyficzny produkt cieszy się duzym popytem czy małym? Jakieś refleksje? Nie, nie chcę przez to powiedzieć, że ginekolodzy mężczyźni to erotomani, którzy wybrali sobie taki zawód, żeby się realizować swoje zboczone obsesje. Natomiast chce tylko powiedzieć, że powoli zaczyna mnie irytować fakt, że kobieta "wie lepiej" o czym myśli przeciętny mężczyzna widząc nagą atrakcyjną dziewczynę, niezależnie czy ten mężczyzna jest lekarzem, kucharzem czy księdzem (oczywiście katolickim, aby uszczęśliwić niektórych forumowiczów, niech się dzieci cieszą ;)). I tylko nie pisz, że ten lekarz jest nieprzęcięny bo on już tyle widział, że ma po dziurki w nosie. Parafrazując inny filmowy cytat: "co Ty wiesz o... patrzeniu..." :)
      • wymaginowany Re: facet a ginekolog 07.02.24, 17:20
        nie zakłamuj rzeczywistości z tym kolegą...
    • smetna_dziewczynka Re: facet a ginekolog 25.10.05, 07:40
      Pojscie do ginekologa-mezczyzny uwazam za nieuczciwe w stosunku do mojego
      partnera. Ja mam wplyw na moje decyzje i nigdy swiadomie nie pojde na wizyte do
      gina-faceta. Bo tylko moj facet ma do mnie dostep:)))
      [oprocz sytuacji na ktore nie mam wplywu(co do wyboru plci lekarza) - szpital,
      porod- ale to jest zrozumiale]

      Jak juz mowilam - faceci to samce - trzeba im pokazac ze jestesmy tylko dla
      nich:) a wtedy nie straca wigoru;)))

      • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 25.10.05, 09:43
        > Jak juz mowilam - faceci to samce - trzeba im pokazac ze jestesmy tylko dla
        > nich:) a wtedy nie straca wigoru;)))

        tylko z tym okazywaniem nie przesadź; samce mają dusze myśliwych, jak taki zobaczy, że zdobył już wszystko, co było do zdobycia, to mu się zacznie nudzić i poszuka innej zwierzyny łownej... ;)

        Pozdrawiam
      • pimpek_sadelko Re: facet a ginekolog 25.10.05, 11:34
        smetna_dziewczynka napisał:

        >d- ale to jest zrozumiale]
        >
        > Jak juz mowilam - faceci to samce - trzeba im pokazac ze jestesmy tylko dla
        > nich:) a wtedy nie straca wigoru;)))
        >
        przyklad glupiej niewolnicy, ktora poza ch...em wlasnego faceta SWIATA NIE
        WIDZI.
        ZOBACZY JAK TEN CH.... JEJ DA KIEDYS DO WIWATU. STRASZNE JEST TO, ZE NIEKTORE
        KOBIETY SA TAK OGRANICZONE, ZE szczescie jest dla nichg synonimem faerta i ze
        dla tego szczescia wyzbywaja sie rozsadku w obawie, zeby to "szczescie" nie
        poszlo nalatwizne i innej sobie nie znalazlo.
        • twoj_aniol_stroz Re: facet a ginekolog 25.10.05, 12:13
          Dlaczego dziewczynę obrażasz? Nie ma prawa powiedzieć zdania? Niech życie
          układa sobie po swojemu i Tobie nie wolno jej obrażać tylko dlatego, że ma
          poglądy niepoprawne politycznie. A swoją drogą ma rację, poczytaj trochę
          nowoczesnych poradników nie pisanych przez sfrustrowane feministki, tylko
          kobiety zadowolone z życia z zakochanym facetem u boku.
          • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 25.10.05, 12:26
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > Dlaczego dziewczynę obrażasz? Nie ma prawa powiedzieć zdania? Niech życie
            > układa sobie po swojemu i Tobie nie wolno jej obrażać tylko dlatego, że ma
            > poglądy niepoprawne politycznie.

            Masz rację, chamska odpowiedź.
            Kobiety nie umieją się szanowac nawzajem, a póżniej dziwią się, gdy nie szanują je mężczyzni...
            • pimpek_sadelko Re: facet a ginekolog 25.10.05, 14:56
              mlynek_kawowy napisał:
              > Kobiety nie umieją się szanowac nawzajem, a póżniej dziwią się, gdy nie
              szanują
              > je mężczyzni...

              no wlasnie... sama siebie nie szanujesz. jedyny Twoj cel to dac szczescie
              jakiemus fraglesowi. chora teoria.
              tylko bezmozg szuka w wizycie u ginekologa aspektow seksualnych.a jeszcze
              wiekszy bezmozg moze te chore produkcje uznac za norme i z usmiechem na twarzy
              wcielac w zycie.
              • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 25.10.05, 15:04
                > no wlasnie... sama siebie nie szanujesz. jedyny Twoj cel to dac szczescie
                > jakiemus fraglesowi. chora teoria.

                Kobieto! Policz do dziesięciu, załóż okulary, bo Cie już nienawiść zaślepia!
                Patrz gdzie odpowiadasz i komu...

                > tylko bezmozg szuka w wizycie u ginekologa aspektow seksualnych.a jeszcze
                > wiekszy bezmozg moze te chore produkcje uznac za norme i z usmiechem na twarzy
                > wcielac w zycie.

                Coś sobie dopowiadasz, ech szkoda słów...
              • twoj_aniol_stroz Re: facet a ginekolog 25.10.05, 15:08
                Pimpek! Czy Ty nie umiesz wypowiadać się nie używając inwektyw. Dyskusja na
                argumenty a nie na inwektywy to takie trudne zadanie. No postaraj się co?
                • mlynek_kawowy Re: facet a ginekolog 25.10.05, 15:11
                  twoj_aniol_stroz napisała:

                  > Pimpek! Czy Ty nie umiesz wypowiadać się nie używając inwektyw. Dyskusja na
                  > argumenty a nie na inwektywy to takie trudne zadanie. No postaraj się co?

                  jakby tego było mało, dyskutuje chyba z własnymi omamami...
                  • twoj_aniol_stroz Re: facet a ginekolog 25.10.05, 15:20
                    Mam nadzieję, że skoro do tej pory nie odpisała, to oznacza, że zużywa czas na
                    wyprodukowanie normalnej wypowiedzi, bez inwektyw i obrażania. Trzymam kciuki :)
              • mirek76pl Przepraszam ze sie wtrace... 25.10.05, 15:21
                ... Tobie jest potrzebna natychmiastowa wizyta u lekarza, ale nie ginekologa,
                tylko u psychiatry. Zreszta Twoje watki powinny byc wycinane ze wzgledu na
                zlamanie regulaminu forum. Obrazasz posrednio wszystkich tu dyskutujacych.

                Widzisz, nikt tu nie pisze, ze wybor faceta ginekologa jest czyms zlym,
                zarezerwowanym dla nimfomanek. Podobnie nikogo na tym forum nie interesuje
                twoje zycie seksualne, to czy masz 1 partnera, czy go kochasz, czy tez to, ze
                np. codziennie uczestniczysz w orgiach sado-maso.

                Nazywajac mezczyzn fraglesami, bezmozgami itp. oraz obrazajac inne kobiety
                myslace inaczej niz Ty nie zjednujesz sobie jednak zwolennikow, a wrecz
                przeciwnie. Kazdy pomysli o Tobie: "Nieszczesliwa laska, albo w ogole nie wie
                co to zwiazek dwojga ludzi, albo niezly wycisk musiala dostac w poprzednim
                zwiazku".
    • szajba666 Re: facet a ginekolog 25.10.05, 11:10
      A do laryngologa,Czy stomatologa również?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka