Dodaj do ulubionych

Sprawiedliwe, czy nie?

24.11.05, 05:38
Jestesmy z mężem 3 miesiace po slubie. W zasadzie wczesniej sie nad tym nie
zastanawiałam ale teraz daje mi to troche do myslenia. Po krótce opisze
sytuacje. Mój mąz ma 34 lata, pracuje, jest samodzielny. Kiedy
przygotowywalismy sie do slubu jego rodzice w niczym mu nie pomogli (aspekt
finansowy), nie kupili alkoholu, nic kompletnie, nic nie kupili. Przyjechali
tylko na gotowe. Ale gdy żenił się ich młodszy syn, latali jak poparzeni,
sfinansowali mu wszystko co leżało po jego stronie. On wtedy jeszcze nie miał
pracy na stałe (gdzies tam dorabiał). Wiem, że problem generalnie jest
głębszy, wiem i to zreszta widać, że tesciowie bardziej kochają młodszego.
Jak myslicie, jest to sprawiedliwe co chodzi o przygotowania do wesele.
Dawnej jeszcze między wierszami tesciwa powiedziała mi,że nasz slub to jest w
zasadzie pikus, że ona nie ma sie czym denerwować, bo bardzo denerwowala sie
na slubie pierwszego syna i to było dopiero wielkie wydarzenie.
Napiszczie co o tym sądzicie.
Obserwuj wątek
    • gata81 Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 08:39
      Cześć, po pierwsze gratuluje i życze wszystkiego najlepszego na nowej drodze
      życia.Co prawda nie jestem jeszcze po slubie i nie wiem za bardzo jak to jest z
      tym wszystkim, to po przeczytaniu tego wydaje mi sie ze to chodzi o
      zaufanie.Widocznie twoj maz jest odpowiedzialnym i dojrzalym czlowiekiem, wiec
      jego rodzice za bardzo nie ingerowali w przygotowania do slubu bo wiedzieli ze
      wszysyko bedzie dobrze zorganizowane.Nie zamartwiaj sie wszystko jest
      dobrze.Trzymaj sie cieplutko papa :)
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 09:05
      A ja nie widze problemu, jesli chodzi o to, kto czyj slub oplacal i czy
      pomagal, jak bardzo itp. W ogole uwazam, ze jesli dzieci chca sie chajtnac, to
      tylko dobra wola rodzicow jest w tym, czy pomoga im finansowo czy nie. Wam nie
      pomogli, trudno. Jesli uwazasz, ze w rodzinie jest problem nierownego
      traktowaniem synow, to... obiektywnie patrzac, jest to problem konkretnie tej
      rodziny (czyli matki, twojego meza, jesli mu to przeszkadza i ewentualnie
      mlodszego syna) i chyba lepiej za bardzo sie w to nie mieszac (przynajmniej
      ty).
      No a przede wszystkim gratulacje :)
    • six_a Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 09:34
      to Ty chcesz pieniądze teściów po równo rozdzielić czy jak, bo nie rozumiem?
    • lady284 Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 09:38
      Nie lubię, gdy pary małżeńskie osądzają jednych i drugich rodziców. Po co się
      zajmować tym jacy są ci a jacy tamci, co zrobili ci a co tamci?????? W czym to
      ma i komu pomóc?? Jeśli się tak zdażyło, to trudno, widocznie byli
      przyzwyczajeni od dłuższego czasu, że na młodszego chuchali i dmuchali a
      starszego za bardziej odpowiedzialnego uważali (?). Większość ma pretensje, że
      teściowie się wtrącają, a młodzi? po co rozmieniać na drobne ich reakcje? Po co
      szukać....? problemów? Zajmijcie się tylko sobą a nie rozstrząsaniem.
    • grogreg Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 09:47
      Najmlodszy jest zawsze faworyzowany.
      • ladyx Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 09:53
        Muszę się nie zgodzić z tą teorią.
        • grogreg Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 10:07
          Od kazdej zasady sa wyjatki.
    • monalisa.pl Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 10:03
      a moze rodzice Twojego meza chcieli mu pomoc bo jak wspomnialas nie mial wtedy
      stalej pracy i to dlatego, a twoj maz w momencie slubu byl juz niezalezny
      finansowo...
      rzeczywiscie - nie powinno sie to stac regula ze skoro mlodzi sie pobieraja to
      kwestia finansowa zawsze ma spoczac na rodzicach mlodych, wiec jezeli sie ktos
      decyduje na slub to powinien miec przynajmniej jakies minimum zaplecza a
      rodzice moga ew wspomodz w drobiazgach
      u mnie w rodzinie wyglada to tak ze rodzice sie dzielą z drugimi wydatkami ale
      i mlodzi wnosza cos w ta impreze - np moja mama siotrze kupila sukienke i wiem
      ze i mi kupi bo tak sama chce, wiem ze rodzice mlodego kupuja alkoho - to taka
      tradycja i pewnie tak bedzie, i ze mlodzi placa kazde za swoich gosci - w tym
      przypadku oboje z narzeczonym bedziemy placic sami - za slub, za obraczki, za
      kwiaty, za samochod, za DJ, za zdjecia i film a rodzice wiadomo - jak bedzie
      taka potrzeba to POMOGA a nie sfinasują!
      szkoda tylko ze niektorzy mlodzi organizujac swoj slub i wesele o tym nie
      wiedza tylko zrzucaja kwestie finansowa na rodzicow a Ci - wiadomo - rzadko
      dziecom odmawiaja ...pozdrawiam i zycze powodzenia
    • koza_w_rajtuzach Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 12:28
      Niestety tak jest, że zawsze jedno dziecko bardziej się kocha, drugie mniej.

      Zarówno ja jak i mąż jesteśmy mniej kochanymi dziećmi swoich rodziców. Już w
      dzieciństwie było tak, że brat mógł mnie tłuc bez opamiętania, a ja nie mogłam
      się nawet poskarżyć. Jego rodzice uczyli literek, siedzieli z nim godzinami,
      bawili się z nim, zachwycając się jaki jest mądry, a na mnie nawet nie
      spojrzeli. Kiedy poszłam do pierwszej klasy byli zszokowani, że wszystkich
      liter jeszcze nie potrafię i orzekli, że jestem głupim dzieckiem. Doprowadzili
      mnie do tego, że w wieku 12 lat miałam już myśli samobójcze, czułam się nic nie
      warta, głupia, bo z ich strony słyszałam tylko inwektywy pod moim adresem. Tak
      zostało do tej pory. Teraz jestem już dorosłą kobietą, mieszkam osobno od
      rodziców. Mam 8-letnią siostrę, która nie szanuje mnie, wyzywa na każdym kroku,
      potrafi uderzyć mimo tego, że wie, iż jestem w ciąży. Kiedy była młodsza
      wychowywałam ją, ubóstwiałam, zabierałam na wszelkie place zabaw, bawiłam się z
      nią, nawet jak już nie miałam na to ochoty, ale często słyszałam od niej, że
      jestem głupia, bo mamusia bądź tatuś jej o tym powiedzieli. Byłam pewna, że
      udowodnię jej to, że jestem dobra, kochająca, że nie jestem głupia i mogę jej
      wielu rzeczy nauczyć, ale teraz mam świadomość, że dzięki rodzicom mój wysiłek
      poszedł na marne.

      Co zaś tyczy się mojego męża, to też jest mniej kochanym dzieckiem. Jego
      rodzice wiecznie zachwycają się nad jego młodszym rodzeństwem, o nim nigdy
      nawet dobrego słowa nie powiedzieli. Kiedy miał 15 lat zabronili mu wychodzić
      całkowicie z domu, bo raz się chłopak napił i uznali, że jest menelem. Kiedyś
      naszemu wspólnemu znajomemu jego ojciec powiedział, że tamte jego dzieci, to są
      idealne wręcz, a ten to jakiś niewypał jest. A co najdziwniejsze mój mąż chyba
      do końca nie zdaje sobie z tego sprawy, że jest tym gorszym.

      Ale tak naprawdę jest bardzo wiele plusów w byciu mniej kochanym dzieckiem.
      Takie osoby siłą rzeczy muszą szybciej dorosnąć, muszą być bardziej
      samodzielne, odpowiedzialne, a poza tym nie ulegają tak wpływom rodziny, a ich
      partnerzy życiowi są zwykle tolerowani przez ich rodziców. Przynajmniej
      teściowie nie będą Wam w życie wchodzić brudnymi buciorami.

      Mi wydaje się, że dzięki braku miłości rodzicielskiej bardziej kocham męża, bo
      wiem, że oprócz niego nie mam nikogo komu mogłabym ufać, a poza tym potrafię
      więcej rzeczy docenić. Jestem szczęśliwa przy jego boku, bo w końcu mam kogoś
      kto patrzy na mnie z miłością, bez zbędnego krytykowania i wiem, że mogę
      odwzajemniać tą miłość bez obawy, że moje uczucia zostaną rozdeptane. Oboje
      musieliśmy uczyć się bardzo długo siebie kochać, a była to wyboista droga, bo
      oboje byliśmy bardzo zamknięci w sobie, mieliśmy dużo uprzedzeń, nieźle
      pokiereszowane psychiki, ale myślę że nie ma tego złego co by na dobre nie
      wyszło.

      Kochaj swojego męża i doceniaj.
      Myślę, że możecie tworzyć lepszy związek niż jego młodszy brat, który pewnie
      był rozpieszczany i pewnie w swojej żonie poszukuje drugiej mamusi, która
      będzie mu obiadek pod nos podsuwać i spełniać wszelkie zachcianki.
      Przykre jest to, że nie Twoi teściowie nie dali Twojemu mężowi grosza na jego
      wesele, ale świadczy to tylko o nich.
      • drzazga1 Kozka na racje 24.11.05, 20:05
        Dodam tylko, ze rodzice zwykle przypominaja sobie o "gorszym" dziecku, kiedy
        sie okazuje, ze to bardziej kochane ma ich gdzies, a oni juz starzy i
        schorowani...

        A co do sprawiedliwosci, coz nikt nie obiecywal, ze swiat jest sprawiedliwy:/.
        Tesciowie zachowali sie brzydko, sami pewnie tak tego nie odbieraja, bo
        przywykli, ze jeden syn radzi sobie sam.
    • anna242 Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 13:43
      Dziękuję za wszyskie wypowiedzi. Troche lżej.
      • wielo-kropek Re: Sprawiedliwe, czy nie? 24.11.05, 20:27
        Nie moge tutaj odpowiedziec na twoje pytanie odnosnie sprawiedliwosci,
        bo naprawde nie znam ludzi ani tez ich sytuacji. Troche mnie dziwi
        twoje spojrzenie na sprawe i szperanie w niej. Tak czy inaczej
        wszyscy tworzycie rodzine i to powinno byc sednem sprawy, a nie
        jakis tam alkohol, ktory juz zostal wypity czy inne jadlo, ktore przez
        kibel przeszlo. Jestes na nowej drodze zycia dziewczyno -wszystkiego
        najlepszego ci zycze. Ciesz sie zyciem malzenskim. Tesciow nie naprawiaj
        i nie osadzaj. Sprawiedliwosci tez na sile nie szukaj, bo ona moze
        (nie mowie ze tutaj akurat jest) byc zupelnie nie po twojej stronie,
        choc wydaje mi sie, ze raczej jest. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka