yenneferrr
25.11.05, 12:05
- w sklepach zawsze patrzy na ceny, kupuje to co tańsze - nie to co lepiej
smakuje. Totalny minimalizm jedzeniowy, żadnych ekstrawagancji. Nigdy nie
jada na zewnątrz. Najchętniej wpraszałby się do wszystkich na darmowe obiady
i kolacje.
- do kina nie chodzi, bo taniej jest obejrzeć dvd, najlepiej ściągnięte z
internetu.
- fryzjer, dentysta etc - raz na pół roku przy okazji wizyty w rodzinnych
stronach, nigdy nie w "drogiej" Warszawie.
- potrzeb ubraniowych prawie nie ma.
- osobom bliskim nie kupuje prezentów, kwiatów, kiedy już naprawdę musi to
jakieś drobiazgi
- koszty "partnerskie" bardzo skrupulatnie dzieli na pół, gdy to on jest
winny kasę najchętniej by jej nie oddał
- przykręca kurki z wodą, z dezaprobatą patrzy na zostawione zapalone światło
w łazience
Dodam, że facet zarabia nieźle więc nie z biedy wynika takie zachowanie...
Nie liczę na jakieś szaleństwa ale kurcze cały czas mam uczucie jak on na
mnie oszczędza. Da się to jakoś wyleczyć? Chciałabym spróbować bo czuję, że
na dłuższą metę taki układ jest nie dla mnie...