gaapa
22.12.05, 13:27
Jestem z facetem od ponad 4 lat,zareczylismy sie 4 miesiace temu.Jest mlodszy
ode mnie 4 lata i 4 miesiace.Podczas naszego burzliwego zwiazku bylo wiele
rozstan (inicjowanych glownie przez niego np w trakcie sesji lub sytuacji
ktore go stresowaly i calkiem pochlanialy).Potem znow wracal.Czasem rozstawal
sie ze mna bo ja bylam nieznosna.3 miesiace temu wyjechal do swojej pierwszej
pracy na dugi koniec Polski.Najpierw wszystko super,kochamy sie
etc,etc..Jakies 3 tygodnie temu znow slysze ze chce sie rozstac.W zasadzie tak
bez powodu.Rozumiem ze mozna miec rozne stresujace sytuacje w zyciu ale nie
rozumiem jak mozna odrzucac ukochana (?) osobe w takich wlasnie sytuacjach lub
odreagowywac sie na niej.Tak poza tym to bylo miedzy nami ok i kocham go.Ale
tym razem kolejne jego slowa o rozstaniu rozlozyly mnie na lopatki calkiem.
Dac sobie spokoj?Zapewne juz na swieta przyjedzie i niby bedzie zachowywal sie
jakby sie nic nie stalo ja tymczasem ledwo zyje ze stresu zwiaznego z nim.
Poradzcie mi choc brzmi ten post smiesznie.Zostawic go w cholere mimo ze go
kocham?Czy przeczekac ten kryzys (do nastepnego zapewne?)Prosze o dodpowiedz