Dodaj do ulubionych

Podziwiam te silne kobiety

09.01.06, 23:41
Podziwiam te silne kobiety, które potrafią tupnąć nogą i powiedzieć "koniec".
Te nie bojące się samotnych nocy. Te które nie płaczą i nie cierpią, których
nie zgniata od środka ciężar w piersiach, nie ogarnia strach.

Kobiety które po roku, po dwóch, po trzech potrafią odejść, żeby się nie
męczyć. Które potrafią przedłożyć szansę na nowy stały związek nad
wypracowane już lata z kimś. Zerwać kontakt. Ja nie potrafię.

Czepiam się tej nikłej szansy, wpijam pazurkami jak ślepe kocię. Bo żal mi
czasu z nim spędzonego, przebytego odcinka drogi. Bo żal wspólnych żartów,
miejsc, powiedzonek. Bo stworzyliśmy jakąś własną kulturę, którą tylko
określone dwie osoby stworzyć mogą, a żadne inne nie zdublują.

Jest zimny i chłodny, nie chce się otworzyć, zaangażować. A ja tak bardzo
chciałabym czuć tę euforię, którą on we mnie tłamsi i dusi, żebym nie
zaangażowała się za bardzo. Chciałabym tulić, a tulę się do lodu. Żyję w
strachu, że w końcu zdarzy się to, co wszystko zmieni. Że wracając z pracy
wpadnie w poślizg i uderzy w samochód tej jednej kobiety na którą czeka,
którą dopuści do reszty swojego życia. Mimo planów, jakie czyni na najbliższe
miesiące, ja zasypiam i budzę się dziwiąc, że moje życie wciąż jest pełne
jego obecności, to jak dar losu. Zostawia u mnie swoje rzeczy, planuje
wakacje, ale to tylko trwanie.

On chce czystego układu. Tzn. powtarzał po wielokroć, że dalszą przyszłość
oboje spędzimy z innymi osobami. I tak trwamy - w przyjaźni, w sympatii, w
seksie, we wspólnym czasie. Czasie, bo nie interesują go krótkie przygody.
Kiedyś mówił mi, żebym go pokochała. Kiedyś bał się, że traktuję to zbyt
fizycznie, a za mało emocjonalnie. Dzisiaj ja boję się wysłać do niego tak ot
smsa, żeby nie poczuł się osaczony i nie uciekł. Bo już wolę chłód niż brak.
Przykleiłam się i chcę to ratować. Czeszę się i ubieram tak jak lubi,
zatracając się gdzieś tam po drodze. Jestem cała dla niego, tworzę się dla
niego, próbując odgadnąć którą wersję mnie mu podać, żeby mnie chciał. I
odpowiada mi to, bo dopiero przy nim czuję się w pełni sobą.

Chryste, jak ja zazdroszczę każdej kobiecie do której czuł coś więcej...
Obserwuj wątek
    • kaktusik0 Re: Podziwiam te silne kobiety 09.01.06, 23:49
      nie umiałabym żyć bez miłości tej drugiej osoby.

      > On chce czystego układu. Tzn. powtarzał po wielokroć, że dalszą przyszłość
      > oboje spędzimy z innymi osobami. I tak trwamy - w przyjaźni, w sympatii, w
      > seksie, we wspólnym czasie. Czasie, bo nie interesują go krótkie przygody.

      > Przykleiłam się i chcę to ratować.
      tu chyba nie ma czego ratować??

      nie trzeba tupać nogą, wystarczy elementarne poczucie własnej wartości.
      pozdrawiam
      • viatora Re: Podziwiam te silne kobiety 09.01.06, 23:56
        Niby jasne, prawda?
        A ja po prostu kocham tego człowieka. Z całym naręczem jego dobrych i złych
        cech. I za sumę wspólnych przeżyć.
        On dba, troszczy się, pyta, chociaż bywa chłodny. Nie mam siły tego
        przekreślić, wiedząc, że on chce ze mną być. W takim kształcie jak do tej pory,
        ale albo to, albo pustka. Nie chcę pustki, chcę tego człowieka, tych oczu, tych
        dłoni, tego głosu i tego uśmiechu:(
        • kaktusik0 Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 00:02
          ciężko jest kogoś po prostu zostawić, bez WAŻNEGO powodu, rozumiem to...

          zastanów się może nad tym czy go kochasz, czy tylko nie chcesz być sama i
          przyzwyczaiłaś się do "tego człowieka, tych oczu, tych dłoni, tego głosu i tego
          uśmiechu".

          nie warto być z kimś kto Ci nie odpowiada tak do końca tylko z przyzwyczajenia.
          Lepiej poszukać kogoś wymarzonego ... takiego księcia z bajki :)
        • khaki3 Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 00:04
          Sadze( choc moge sie mylic),ze to nie milosc a przyzwyczajenie,strach przed tym
          co bedzie jesli odejdziesz.Moze poprostu zacznij siebie odceniac,postawic sobie
          poprzeczke wyzej.To Twoje zycie,tylko Ty wiesz jak jest miedzy wami wiec moje
          rady zapewne nie sa trafione.Ale czasami warto poprostu oderwac sie od tego co
          mamy i zaczac od nowa.I poprostu zyc z samym soba.Takie odejscie bedzie dobre
          dla Ciebie.
        • vaporetto Re: Podziwiam te silne kobiety 20.01.06, 22:47
          Czytając Twój post, miałam totalne deja vu. Rok temu napisalabym slowo w slowo to samo o swoim "zwiazku" i z perspektywy czasu moge Ci z czystym sumieniem powiedziec, ze to sie kiedys skonczy- moze jutro, moze za rok, tego nie wiem.Ale kiedys sie od tego uwolnisz-bo czlowiek ma ( jednak!) jakis prog wytrzymalosci na nieustanne walenie glowa w mur.
    • asiulka81 Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 00:06
      biedna jestes :(((

      współczuje ...
    • onlyju Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 00:08
      Viatora, jakie to smutne, jakie prawdziwe, jakie bliskie i jednoczesnie
      dalekie... od takich wlasnie mezczyzn uciekamy. Od takich chcemy wydrzec
      najwiecej. Im dluzej to trwa, tym bardziej zajadle obiecujemy sobie, ze niech
      sie tylko zakocha, pograzy, otworzy i za caly ten chlod, w ktorym nas trzymal,
      odejdziemy od niego z podniesionym czolem.
      Milosc przybiera rozne formy, jedną z najgorszych jest krwawica (tak samo
      bolesna, jak przebaczenie). Zyjesz zludzeniami. Pragniesz czegos, czego on nie
      moze Ci dac. Sprawia, ze zamykasz sie w sobie, nie myslisz juz o tym, co
      czujesz, a o tym, co czuly inne kobiety obdarzone nim kiedys.
      Jestem jedna z tych, ktore opisujesz. Nie tupnelam jednak noga, nogami tupią
      niegrzeczne dziewczynki. Silne kobiety podejmuja decyzje. Za siebie i za niego.
      Odchodza gniecione niepewnoscia i dygotem serca. Placzą i cierpią. Ale nigdy
      tego nie okazują. Odeszlam po dluzszym, niz 2-3 lata czasie. Nie meczylam sie.
      Widzialam, jak potwornie sie wypalamy, jak wdziera sie rutyna i jak o nasz
      zwiazek walczy strach przed samotnoscia, rozstaniem i zaczynaniem zycia od
      nowa.
      Zaczelam jednak, zmienilam wszystko wokol siebie.
      POTRZEBOWALAM (to nie zachcianki, to potrzeby!) kogos, kto w najwiekszej
      ciemnosci zapali mi stuvatową żarówkę.

      Nie mozesz tak zyc wiecznie... tym bardziej, ze on zaklada jakies rozstanie,
      inną kobietę. Jesli tlamsi w Tobie teraz, a mimo to jest z Toba - moze sie
      przestraszyc, gdy powie już, ze kocha, a Ty mu pokazesz, jak naprawde wyglada
      Twoja milosc... moze szuka w kobiecie takiej wlasnie ulgi od uczuc, namietnosci
      i euforii. Byc moze jest wypalony po poprzednich milosciach.
      Zal wszystkiego, co sie wydarzylo - dluzej, niz myslisz. Zal czasami do konca
      zycia. Ale zycia, ktore moze wygladac jak marzenie, a nie byc ciaglym strachem.

      Odchodzi sie, gdy jest odwaga na przyznanie sie od faktu, ze "moge zyc lepiej".
    • malgosia99222 Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 08:51
      a może po prostu postaw wszystko na jedna karte i zagraj szzcerością? ja
      nienawidzę białoczarnego kolorytu i zakładam,ze są w zyciu też szarości, cała
      gama takich kolorów i nie przekreślam z góry, staram się przynajmniej.. . Może
      gośćiu tez gdzieś sie pogubił...Ale, ale - jesli mówi ,że przyszłosc z kims
      innym , to cos nie halo- nie uważasz? Chocby nie wiem jak bolało, kłuło i
      rozrywało- lepiej wiedzieć jaki grunt masz pod nogami. naprawdę. czas bywa
      lekarstwem i przecierpisz, każdy swoje musi kiedys tam odcierpieć. A takie
      lawirowanie jak na krze wykańcza psychicznie, przecież sama piszesz ,ze się
      boisz drobnych gestów itd- a w związku człowiek nie zastanawia się nad takimi
      pierdołkami- wysyłasz sms-a i już.Pogadaj z nim , na serio. Jak możesz czuc sie
      sobą, skoro robisz pod niego wszystko ?
      zrób coś z tym , zobaczysz jak fajnie jest oddychac pełna piersią. Bo założe
      sie,ze masz wszystko w środku ścisnięte jak piąstka niemowlaka. Trzymaj się
      ciepło, ale zrób coś- coś co przyniesienie Ci spokój.
    • roman_tyczka a ja nie podziwiam 10.01.06, 09:54
      łatwiej odejsc - trudniej zyc.
      • onlyju Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:16
        Mylisz się. Odejsc zawsze trudniej. Trwanie nawet w fatalnym związku to
        kompromis ze sobą, ze swoimi potrzebami, a wlasciwie rezygnacja z nich. Latwiej
        zostac - nie przejmując się tym, co niesie samotnosc.
        • roman_tyczka Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:19
          onlyju napisała:

          > Mylisz się. Odejsc zawsze trudniej. Trwanie nawet w fatalnym związku to
          > kompromis ze sobą, ze swoimi potrzebami, a wlasciwie rezygnacja z nich.
          Latwiej> zostac - nie przejmując się tym, co niesie samotnosc.

          samotnosc? samotnosc jest wszedzie. i w zwazku i poza nim, jesli te samotnosc
          nosimy w sobie. a wez tez pod uwage,ze czesto zwiazek to nie tylko relacja
          dwoja partnerow, ale tez dzieci. i to dla nich przede wszystkim powinno sie ZYC.
          • bellima Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:23

            ,> ale tez dzieci. i to dla nich przede wszystkim powinno sie ZYC

            ??
            a ktos mowi o samobojstwie czy o odejsciu od partnera?
            • roman_tyczka Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:27
              bellima napisała:

              >
              > ,> ale tez dzieci. i to dla nich przede wszystkim powinno sie ZYC
              >
              > ??
              > a ktos mowi o samobojstwie czy o odejsciu od partnera?

              mowi o odbieraniu ojca dzieciom. bo co to za ojcostwo łykendowe? a poza tym,
              trzeba sie dwa razy stuknac w glowe zanim sie wybierze ojca na dzieci.
              • bellima Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:31
                tak, najlepiej zeby sie w glowe stukneli ci "ojcowie".
                raz w głowe, i pare razy w główkę. moze by pomogło.
                • roman_tyczka Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:44
                  bellima napisała:

                  > tak, najlepiej zeby sie w glowe stukneli ci "ojcowie".
                  > raz w głowe, i pare razy w główkę. moze by pomogło.

                  im starszy jest moj syn, tym bardziej zaczynam rozumiec mezczyzn:) a do tej
                  pory caly czas tylko walczylam.
                  • bellima Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:46
                    >do tej
                    > pory caly czas tylko walczylam.

                    z żoną?
                    • roman_tyczka Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:46
                      bellima napisała:

                      > >do tej
                      > > pory caly czas tylko walczylam.
                      >
                      > z żoną?

                      nie. z mezem:)
                      • bellima Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:53
                        moze dlatego nadal masz rozdwojonego nicka na mesko/damski.
            • roman_tyczka Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:30
              bellima napisała:

              >
              > ,> ale tez dzieci. i to dla nich przede wszystkim powinno sie ZYC
              >
              > ??
              > a ktos mowi o samobojstwie czy o odejsciu od partnera?

              ŻYCIE to nie tylko fizjologia. chodzi mi o umiejetnosc pokonywania przeszkod, a
              nie rezygnowania z ich pokonywania.
              • bellima Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:33
                "umiejetnosc pokonywania przeszkod" - czyli w tym przypadku spokoj duszy w
                licznych malzenskich zdradach dla dobra dzieci.
                • roman_tyczka Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:46
                  bellima napisała:

                  > "umiejetnosc pokonywania przeszkod" - czyli w tym przypadku spokoj duszy w
                  > licznych malzenskich zdradach dla dobra dzieci.

                  kazdy przypadek jest inny, niepowatrzalny. bez generalizowania.zawsze namawiam,
                  by budowac, a nie burzyc. sama nie jeden raz musialam sie powstrzymywac od
                  drastycznych decyzji. i nie zaluje:)
                  • bellima Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 13:54
                    wiec tak samo nie masz prawa twierdzic,
                    że odejscie ze złego małżenstwa i nie tkwienie w nim "dla dobra dzieci" jest
                    przejawem niedojrzałosci.
          • onlyju Re: a ja nie podziwiam 10.01.06, 14:05
            Na takich idealach wychowywaly sie wszystkie nieszczesliwe kobiety, ktore nie
            umialy odejsc, bo bylo za pozno, byly dzieci, bylo mieszkanie, bylo
            przywiązanie... ale szczescia nie bylo.
            Jesli jestes samotny w związku, jestes ze zlą osobą. Samotność nie jest zasadą.
            Szczęście w związku być nią musi!
        • margaretka79 Re: a ja nie podziwiam 20.01.06, 14:46
          ODEJŚĆ NIE jest TRUDNO.. trudne jest podjęcie decyzji o odejściu.....wiem coś
          o tym....3 miesiące temu odeszłam od Faceta, z Którym byłam 6
          lat...mieszkalismy ze sobą 2 lata.....Może nawet rok trwały męczące myśli- ze
          pogubiłam siebie, że nie czuję życia..., że to nie On chyba...że nie jestem
          szcześliwa..ale wygodniej bylo trwać w tym i wyczekiwać...aż pękła
          struna...decyzja zapadła- i po tygodniu płaczu i pekającego serca ....zaczęłam
          ODDYCHAĆ.....
          Trzeba przerwać letarg... i szukać siebie!!!!!uważam,że gdy ktoś sie zastanwia
          nad tym czy jest szcześliwy...czy też nie- to już jest niepokojący znak.....
          Co do Victorii....moze odpowiada Ci takie życie -nie życie- bez
          namietności ...wilkiego uczucia- ale ja w to nie wierzę- skoro piszesz tyle na
          ten temat.....pragniesz czegos wiecej- nad to czym się "raczysz"......
          Vici- czas nie stoi w miejscu- twórz SWOJE szczescie.....i ciesz sie
          życiem...każdą minutą - z kimś kto Cie pragnie ponad wszystko-albo sama...
          ....ale nie z osobą, ktora nie okazuje uczuć i asekuruje sie umową....ze to
          stan na chwilę.....Przez którą nie masz ani na chwilę poczucia stałości i
          oparcia....
          Pozdrawiam
    • szarotka_k Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:21
      te "silne" kobiety potrafią tupnąć nogą i powiedzieć "koniec" boją sie
      samotnych nocy płacza i TEZ cierpią bo to nie cyborgi i uczucia mają
      • roman_tyczka Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:29
        szarotka_k napisała:

        > te "silne" kobiety potrafią tupnąć nogą i powiedzieć "koniec" boją sie
        > samotnych nocy płacza i TEZ cierpią bo to nie cyborgi i uczucia mają

        a wiec same sie oszukuja. ja uwazam,ze zycie jest po prostu trudne, a
        odchodzenie z jednego zwiazku w drugi tylko dlatego,ze juz nie czujemy tego do
        siebie, co na poczatku to po prostu niedojrzalosc.
        • szarotka_k Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:33
          jest trudne a kto powiedział, ze nie?...tylko na początku nikt tego nie chce
          słuchać
    • harriet_makepeace Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:43
      a tam. zawsze się cierpi i płacze, i trochę boi o przyszłość. cudów nie ma.
      tylko niektóre baby tak długo cierpią i płaczą w związku, że po zakończeniu
      czują już tylko ulgę, że wreszcie mają sprawę z głowy. Np. u mnie tak było,
      prawie rok się godziłam z myślą, że to koniec, że trzeba to przerwać zanim on
      mnie zostawi - zdradzał mnie i teraz jest z nią. Niby wiedziałam, że nic nas
      już nie łączy poza siła przyzwyczajenia i podejrzewałam, że ma kogoś na boku,
      ale jakoś nie mogła się zdecydować. Aż w końcu zadałam sobie pytanie - a niby z
      jakiej racji nie zasługuję na miłość i bycie w centrum zainteresowania danej
      osoby. No i szast prast się uwinęłam w tydzień z wyprowadzką, ale przez
      pierwsze 2 tygodnie faktycznie czułam się dośc podle. A potem było już coraz
      lepiej.
      • roman_tyczka Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:47
        harriet_makepeace napisała:
        No i szast prast się uwinęłam w tydzień z wyprowadzką, ale przez
        > pierwsze 2 tygodnie faktycznie czułam się dośc podle. A potem było już coraz
        > lepiej.

        bo to nie byla prawdziwa milosc.
        • bellima Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:55
          o rany. znawczyni, cy cuś.
          • harriet_makepeace Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:57
            a roman nie jest facetem?
            czy to miało być do mnie? (w każdym razie jest podpięte pod wypowiedź romana)
            • bellima Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 13:59
              roman ma męża
              to albo kobieta albo gej.
              • harriet_makepeace Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 14:04
                już poczytałam inne wypowiedzi. szalenie to ciekawy przypadek ten roman ;-))))
              • malutka_lilu :)) masz racje billma 10.01.06, 14:04
                naprawde dziwnie, nie?
              • malutka_lilu :)) masz racje bellima 10.01.06, 14:04
                naprawde dziwnie, nie?
                • ofelia1982 so sorry 10.01.06, 15:16
                  viatora, przykro mi, naprawde..
                  mam nadzieje ze znajdziesz sile w sobie zeby tego szmaciarza odrzucic
                  bo jest szmaciarzem skoro trwa w tym wiedzac, ze go kochasz i nie czujac nic do
                  Ciebie. i raniac Cie ciagle podbudowuje swoje poczucie wartosci. jak ja takich
                  typow nienawidze.
                  bo mu wygodnie
                  Bosh..wiej dziewczyno, wieeeej...jest naprawde jeszcze kilku facetow ktorzy
                  potrafia szanowac kobiety. a tak swoja droga wiesz jak jest, prawda? jak sie
                  sama nie szanujesz, to inni tez nie beda...
                  niby proste
                  • no1teresa Re: so sorry 10.01.06, 20:22
                    no wlasnie, bezgranicznie smutne,
                    ja osobiscie wolalabymn cierpiec i kochac go platonicznie z dystansu, niz
                    cierpiec czekajac na jakies okruchy milosci, dostepne tylko dlatego, ze jeszcze
                    nie spotkal tej wlasciwej
                    viatora, Ty nie zyjesz, trwasz w poczekalni, czekasz, łudzisz sie i zadowalasz
                    namistkami,
                    juz raz slyszalam taka historie, kobieta-zona kochala i trwala, wiedzac, ze on
                    jej nie kocha, ze ma romanse, w koncu odszedl - nie DO innej, odszedl OD niej,
                    bo mial na tyle jeszcze przyzwoitosci, ze nie chcial blokowac ani tej
                    niekochanej zony, ani swojej przyszlosci - ale to jedyny znany mi przypadek, gdy
                    mezczyzna nie korzysta z sytuacji az do czasu, gdy ma dokad-do kogo odejsc
              • roman_tyczka Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 15:26
                bellima napisała:

                > roman ma męża
                > to albo kobieta albo gej.

                przeciez w Polsce sluby wsrod homoseksualistow nie sa dozwolone wiec jak moge
                miec meza? czasami warto troche pomyslec, nim sie cos chlapnie. podobnie
                widzisz bylo z poprzednimi Twoimi wypowiedziami:)
                • bellima Re: Podziwiam te silne kobiety 10.01.06, 15:43
                  przynudzasz.
                  • zwenus Re: Podziwiam te silne kobiety 11.01.06, 07:51
                    Ja przezylam podobne chwile, podobnie sie czulam. Ale przyszedl kres mojej
                    wytrzymalosci, moich sil i nie wytrzymalam. 2 tygodnie temu to sie skonczylo,
                    bolalo, boli i bolec bedzie. Mu pewnie wyszlo to "na reke", a ja wracam sama do
                    pustego domu, jestem samotna, nie mam do kogo sie przytulic, z kim
                    porozmawiac.... Przeszlam ciezkie chwile, pewnie to nie koniec mojego smutku,
                    zalu itd. Slysze od znajomych ze dobrze , ze on nie zasluguje na mnie, ja to
                    wiem, ale czuje sie podle......
                    A sila? Ona musi byc, ja musze byc silna, nie mam wyjscia, musze zyc, sama, ale
                    musze.
                  • roman_tyczka Re: Podziwiam te silne kobiety 11.01.06, 09:17
                    bellima napisała:

                    > przynudzasz.

                    chyba przesadzasz. przeciez caly czas mi odpisujesz, wiec jednak cie to
                    interesuje.
    • tracja4 Re: Podziwiam te silne kobiety 11.01.06, 20:55
      Napisano już piosenkę o dziewczynie jak Ty

      Zamiast słuchać bzdur głupich
      Telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz
      Spytaj siebie czego pragniesz
      Dlaczego kłamiesz że miałaś wszystko
      Gdy udając że śpisz
      W głowie tropisz bajki z gazet
      Kiedy nie chcesz już śnić
      Cudzych marzeń
      Bosa do mnie przyjdź
      I od progu bezwstydnie powiedz mi
      Czego chcesz
      (...)
      Swoje miejsce znajdź
      I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens
      Słuchaj co twe ciało mówi
      W miłosnej studni już nie utoniesz
      (...)
      Kochaj mnie nieprzytomnie
      Jak księżyc w oknie śmiej się i płacz
      Na linie nad przepaścią tańcz
      Aż w jedną krótką chwilę
      Pojmiesz po co żyjesz

      • megha Re: Podziwiam te silne kobiety 14.01.06, 16:35
        Kocham ta piosenkę i też czasem się w niej widzę.

        Pozdrawiam
    • raafje Re: Podziwiam te silne kobiety 13.01.06, 17:50
      Viatora, skończ to zanim stacisz resztki siebie i nie będzie już czego się
      trzymać, kiedy on Ją spotka. Zaplątałaś się w Miłość beznadziejną, czytam Twój
      list jakbym czytała własne słowa z pamiętnika jeszcze sprzed paru tygodni.
      Odeszłam na chwilę przed pojawieniem się Tej Innej, i po tygodniowej histerii,
      blaszce leków antydepresyjnych, powoli zdrowieję i o dziwo -czuję ulgę, że nie
      muszę już czekać w wykańczającej niepewności, czepiając się desperacko niteczki
      nadzieji. Ja wiem, że takie odejście jest jak transplantacja serca na
      żywca...Ale masz do stracenia AŻ siebie. A wierz mi, że Ty sama jesteś dużo
      więcej warta niż Ty z Nim, cokowiek Ci się teraz nie wydaje.Życzę duużo siły,
      dobrych przyjaciół wokół i cholernie dużo szczęścia:)
      • mahadeva Re: Podziwiam te silne kobiety 13.01.06, 23:25
        Viatora, ja tez mam podobne doswiadczenia, najwazniejsze i najglebsze
        doswiadczenia w moim zyciu, dlatego osmielam sie radzic, ciekawe, czy to będzie
        pasowac do Twojej sytuacji? ;) Wiec mysle, ze bardzo go kochasz! Nie wiem, czy
        darzylas kiedys takim uczuciem innych gosci. Jesli to sie rzadko zdaza, to nie
        rezygnuj. Tylko warunek: POKAZ MU, KTO TU RZADZI! Oni to uwielbiaja! Wiem, ze
        starasz sie go szanowac, bo go kochasz, ale sprobuj pocwiczyc troche 'krotkie
        trzymanie'. Jego teksty, ze zycie spedzicie z innymi osobami moga bolec bardzo,
        ale to tylko wyraz jego niedojrzalsci i w rzeczywistosci nie sa przmyslane i
        nic nie znacza. Musisz tez zajac sie soba, swoim wlasnym rozwojem. Sproboj
        powoli. Zebys potem nie marudzila, ze stracilas tyle czasu przez ta milosc.
        Gratuluje jej zreszta Ci bardzo!!! Powodzenia
    • dariusz_331 Również podziwiam te silne kobiety;-)))) 13.01.06, 18:25
      Pisałem o Julii Tymoszenko
      Moze zdolna nie jest lingwistycznie czy matematycznie.
      ale ma charyzme.
      Upór graniczący niestety niekiedy z fanatyzmem.
      Tłumaczę to sobie ze walczyła o życie.
      była bowiem realna grozba jej likwidacji!

      Spójrzcie na twarz Juszczenki!
      Potraktowanego trucizną.
      • dariusz_331 Re: Również podziwiam te silne kobiety;-)))) 13.01.06, 18:48
        en.wikipedia.org/wiki/Image:VRU_Jan23_2005_president.jpg
        Juszczenko wygląda na prawie 65-70 lat.
        W rzeczywistosci ma 51lat.
    • mandragora35 Re: Podziwiam te silne kobiety 13.01.06, 23:05
      Nawet nie masz dziewczyno pojecia,iz jestem prawie w identycznej
      sytuacji.Najgorsze jest to,iz on jest cudowny i czuły dla innych a kiedy wraca
      do domu to jakby stawał sie zupełnie kims innym.Najgorsze te nieprzespane i
      przepłakane noce i taka bezradnośc.Chciałabym przeniknać do jego umysłu i
      zobaczyc co tam jest.Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie,gdyz jedziemy na tym
      samym wózku
      • mahadeva Re: Podziwiam te silne kobiety 13.01.06, 23:27
        To mu powiedz, czego potrzebujesz! Masz atrakcyjnego faceta, ktorego kochasz,
        to przestan marudzic! Tylko wez sprawy w swoje rece!
        • dariusz_331 Re: Podziwiam te silne kobiety 14.01.06, 00:01
          To miło ze jestes taka rezolutna.
          Sięgając pamięcią tylko moja kumpela jest taka.;-)))
          • mahadeva Re: Podziwiam te silne kobiety 14.01.06, 00:07
            :) a duzo masz kumpelek?
          • mahadeva Re: Podziwiam te silne kobiety 14.01.06, 00:08
            a wiesz, jestem po doswiadczeniach :))
            • dariusz_331 To superlaska 14.01.06, 00:11
              jedyna koleżanka panna.
              • mahadeva Re: To superlaska 14.01.06, 00:24
                ja tez jestem panna i lwem w jednym :)
                • dariusz_331 OK 14.01.06, 00:36
                  ale Ciebie nie znam.
                  Na tle moich znajomych i kolezanek(zamęznych i rozwódek)
                  wypowiada sie tak mądrze.
                  Do tego widze ją usmiechniętą nawet teraz;-)))


                  • mahadeva Re: OK 14.01.06, 14:01
                    to moze sie z nia zwiaz?? :)
                    • dariusz_331 Chciałbym;-)) 14.01.06, 16:08
                      ale to jedyna kolezanka panna;-)))
                      Jeszcze nie pora na bliski związek.

                      Z dziewczyn które znam jest najblizsza memu sercu.;-))


                      • no1teresa Re: Chciałbym;-)) 14.01.06, 17:36
                        nudne i na miejcu te wasze przekomarzanki
                        dlaczego nie przejdziecie na priv????????
                        • mahadeva Re: Chciałbym;-)) 15.01.06, 00:53
                          sama jestes nie na miejscu
    • joa1001 Re: Podziwiam te silne kobiety 14.01.06, 18:21
      Nie podziwiaj. Ty też jesteś silna, bo będziesz musiała.
      On odejdzie do tej jedynej. Ty jesteś teraz i tu, ale nie na zawsze. Stąd ten
      chłód. Intuicja Cię nie myli. Skoro tak czujesz, tak jest. W moim zyciu był też
      ktoś, do którego na pewnym etapie, długiego jużzaangażowania bałam się wysłąć
      smsa, zadzwonić, czy przyjść niezapowiedzianą.
      Odejdź. To jedyne wyjście. Ocal siebie, bo więdniesz. Nigdy nie wiesz co czeka
      za rogiem. I ile dobrego przed Tobą. Ja jestem tego najlepszym przykładem, bo
      wiem o czym mówisz. tego związku nie ma.
      • victoria08 Re: Podziwiam te silne kobiety 23.01.06, 11:46
        to nie siła to poczucie własnej wartości, swiadomosc ze sie zalsuguje na coś
        wiecej niz trwanie. a pozostanie w takim zwiazku?? bo tyle czasu sie
        zainwestowalo? bylam, przeszlam takie mysli, rozstalismy sie. i czuje sie bosko.
        nie mowie ze nie bolalo, ale pomysl z drugiej strony- marnujesz w ten sposob
        czas i szanse na poznanie kogos kto bedzie Cie kochal z wzajemnoscia, z ktorym
        bedziecie sie nawzajem uzupelniali. i nie wierz w to ze milosc jest tylko jedna.
        i dasz rade. chociaz nikt nie mowi ze jest łatwo. uwierz w to ze zaslugujesz, bo
        jemu jest zwyczajnie wygodnie. i tyle.
    • monika_lewinsky Re: Podziwiam te silne kobiety 20.01.06, 17:20
      nawet silne kobiety nie umieja sie oprzec milosci. chyba
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka